Najzdrowsze śniadanie na świecie

Najzdrowsze śniadanie na świecie

Najzdrowsze śniadanie na świecie.

Czyli o marketingu żywności słów kilka.

Najzdrowsze śniadanie na świecie.

W internatach aż huczy, a fanpage’e pseudodietetyków oraz specjalistów od zdrowego życia oraz dolegliwości wszelakich, aż pękają w szwach od przepisów na idealne śniadanie, dzięki któremu pozbędziesz się wszystkich dolegliwości i będziesz żył (żyła) długo i szczęśliwie (oczywiście tylko jeśli kupisz od nich puszkę naturalnej witaminy C za jedyne 500 zł).

Mowa oczywiście o ulubionym śniadaniu Polaków czyli jajecznicy na boczku.

Czy rzeczywiście jajecznica na boczku jest idealnym śniadaniem jak jest to nam przedstawiane?

Niestety nie mam tutaj dla fanów zwęglonego boczku i przysmażonych jaj dobrych wiadomości-żadna naukowa instytucja nie zgadza się ze stwierdzeniem, iż jajecznica na boczku jest zdrowa [12].

Wręcz przeciwnie-może ona nam zaszkodzić.

Światowa Organizacja Zdrowia przestrzega, że każde 50 gramów przetworzonego mięsa na dobę, zwiększa ryzyko nowotworu jelita grubego o 18%!

Rak jelita grubego należy do najczęstszych nowotworów złośliwych i jest wśród nich drugim zabójcą, zaraz po raku piersi u kobiet i raku płuc u mężczyzn. W Europie, na raka jelita grubego, każdego roku umiera ponad 200 tysięcy osób (to tak jakby w ciągu każdego roku, znikała z powierzchni ziemi cała ludność Torunia).

W dodatku w takim śniadaniu możemy znaleźć:

1. azotyny i azotany -> nitrozoaminy.

Są to pochodne kwasu azotowego i są wykorzystywane jako substancje konserwujące w przetworach mięsnych, głównie mają chronić naszą wędlinkę czy boczuś przed powstawaniem jadu kiełbasianego.

Azotyny i azotany w dużych ilościach są toksyczne i mogą podrażniać naszą śluzówkę jelita cienkiego co prowadzi do zaburzeń wchłaniania.

Nie jest to jednak najgorsze, około 25% z nich przekształca się w nitrozoaminy, które mają potwierdzone działanie rakotwórcze oraz powodujące wady rozwojowe płodu.

Azotyny i azotany znajdziemy w owocach, warzywach oraz przetworach mięsnych jednak najbardziej szkodliwe są te dodane do mięsa, gdyż pod wpływem obróbki termicznej z azotynów i azotanów powstają silnie rakotwórcze nitrozoaminy.

Nitrozoaminy wraz z azotynami mogą także powodować:

-niedotlenienie tkanek oraz sinicę,

-niedokrwistość,

-zaburzenia wchłaniania,

-przyczyniają się do uszkodzeń struktur mózgu,

-zaburzają pracę tarczycy,

-osłabienie układu immunologicznego,

-są podejrzewane o zwiększanie ryzyka stłuszczenia wątroby, Alzheimera, nadciśnienie i insulinooporności,

-działają rakotwórczo (głównie rak jelita grubego oraz żołądka),

-u dzieci zwiększają ryzyko zachorowania na białaczkę.

Nitrozoaminy nawet przy niewielkich dawkach powodowały zmiany nowotworowe u zwierząt doświadczalnych (wystarczyło 5 μg/g, przy czym w wędlinach może być ich nawet 500 μg/g), dlatego zaleca się aby dzieciom nie podawać produktów, do których dodaje się azotyny jako substancja konserwująca (głównie wędliny i inne przetwory mięsne). [3]

2. Wielopierścieniowe węglowodory aromatyczne (w sktócie WWA).

WWA są niebezpieczne, ponieważ powoduję zmiany nowotworowe w naszych tkankach. Powstają one między innymi podczas termicznego przetwarzania pożywienia czyli: pieczenia, smażenia, prażenia, wędzenia czy grilowania.

Najsilniejszym kancerogenem spośród wielopierścieniowych węglowodorów aromatycznych jest benzo(a)piren. 

Jest on zaklasyfikowany przez Międzynarodową Agencję Badań Nad Rakiem jako związek o udowodnionym, bezprogowym działaniu rakotwórczym.

Określenie “bezprogowym” oznacza, iż każde, nawet minimalne stężenie danej substancji jest rakotwórcze.

WWA stwarzają ponadto zagrożenie zaburzeń wzrostu płodu oraz ryzyko przedwczesnych poronień, gdyż związki te wiążą się ze strukturą DNA łożyska i wykazują działanie mutagenne. [4]

 

3. Heterocykliczne aminy aromatyczne (HAA).

 HAA powstają podczas obróbki termicznej (powyżej 150 stopni Celsjusza) produktów bogatych w białko.

Im dłużej poddajemy obróbce mięso, tym więcej znajdziemy w nim HAA.

Największa jego ilość znajduje się w dobrze wysmażonym, czerwonym mięsie.

Związki te są silnymi kancerogenami oraz mutagenami. Nawet niewielka ilość może powodować uszkodzenia DNA.

Udowodniono, że HAA mają duży wpływ na powstawanie nowotworów jelita grubego oraz piersi, istnieją także udokumentowane przypadki uszkodzenia przez nie tkanek mięśnia sercowego. [5]

 

4. Nasycone kwasy tłuszczowe oraz utleniony cholesterol.

Głównym źródłem nasyconych kwasów tłuszczowych oraz cholesterolu są produkty odzwierzęce.

Odnośnie nasyconych kwasów tłuszczowych oraz cholesterolu możemy się spotkać z wieloma opiniami i jest to kwestia dosyć kontrowersyjna.

Z pewnością można znaleźć mnóstwo osób, które uważają, że nasycone kwasy tłuszczowe oraz cholesterol to samo zdrowie i im więcej ich zjesz tym będziesz zdrowszy.

Nasycone kwasy tłuszczowe oraz cholesterol są syntetyzowane w naszym organizmie dlatego w zasadzie nie musimy ich dostarczać z pożywienia. 

Żadna licząca się literatura nie podaje minimalnych wartości nasyconych kwasów tłuszczowych czy cholesterolu, które należy dostarczyć z pożywienia, gdyż nasz organizm potrafi sobie wyprodukować ich tyle, ile potrzebuje.

Istnieją natomiast górne granice, których nie należy przekraczać aby nie narazić się na przykre konsekwencje.

To wystarczy aby stwierdzić, że nasycone kwasy tłuszczowe oraz cholesterol nie są pożądanymi, ani chociaż trochę wartościowymi składnikami diety.

Z tym, że nie są potrzebne zgadza się chyba każdy, ale czy mogą szkodzić?

Według Instytutu Żywności i Żywienia nasycone kwasy tłuszczowe wywierają działanie hipercholesterolemiczne oraz proagregacyjne płytek krwi co zwiększa ryzyko zakrzepów naczyniowych.

W badaniach wykazano dodatnią korelację pomiędzy spożyciem tłuszczów nasyconych i stężeniem cholesterolu-LDL w krwi, w porównaniu z węglowodanami.

Kwasy tłuszczowe wraz z cholesterolem przyczyniają się do powstawania miażdżycy oraz niedokrwiennej choroby serca.

Instytut Żywności i Żywienia zaleca aby nie spożywać więcej niż 10% dziennego zapotrzebowania energetycznego z nasyconych kwasów tłuszczowych. [6]

5. Kwas N-glikolilo-5-neuraminowy.

Występuje w wieprzowinie, wołowinie, dziczyźnie, jagnięcinie i cielęcinie. W małej ilości występuje także w serach. Bardzo dobrze wchłania się w organizmie na zasadzie endocytozy i nie jest trawiony przez nasz organizm. 

Kwas ten działa w taki sposób, iż wbudowuje się w błony komórkowe narządów i tkanek lub nawet płyny stawowe i nasz organizm wytwarza przeciw niemu przeciwciała, prowadząc do przewlekłych stanów zapalnych co prowadzi do licznych chorób w tym zwyrodnienia stawów czy nawet choroby wieńcowej. 

Kwas Neu5Gc działa również kancerogennie, w taki sposób, iż wbudowany w tkankę, zmienia jej ładunek na ujemny i przysłania antygeny nowotworowe.

Udowodniono, że w przypadku bardzo licznej ilości nowotworów, znaleziono duże ilości Neu5Gc a nie występuje on w zdrowym organizmie (występuje wyłącznie gdy dostarczymy go z mięsa).

Jest to bardzo ważny podpunkt dla osób, które mylnie uważają, że to obróbka termiczna mięsa jest rakotwórcza a nie samo mięso. Ten związek znajduje się w mięsie niezależnie czy zostało ono poddane obróbce termicznej.

Rak to cwany gracz i wykorzystuje kwas Neu5Gc w swoich komórkach nowotworowych i się nim otacza, aby wytworzyć ujemny ładunek i w ten sposób chroni się przed działaniem naszego układu immunologicznego a dokładniej jest dla niego niedostępny.

Dlatego nawet jak mamy bardzo silny układ immunologiczny a jemy dużo mięsa, to niestety nie zwalczymy raka, gdyż nasze komórki odpornościowe nawet do niego nie dotrą (wbrew temu co mówią znachorzy na YT, że ketoza leczy raka).

Jest to system obronny komórek rakowych przed naszym układem immunologicznym. Kwas Neu5Gc występuje wyłącznie w produktach odzwierzęcych.

 [8, 9, 10, 11, 12, 13,14]

 

 

No dobra, ale przecież trzeba jeść jaja bo inaczej nie wyprodukujemy testosteronu! Z cholesterolu zawartego w jajach wytwarzają się hormony płciowe!

To jest najczęstszy zarzut internetowych specjalistów od dieteyki.

Czy jest on prawdziwy?

Niestety nie. Jedyne co jest prawdziwe w tym stwierdzeniu to fakt, że cholesterol jest substratem testosteronu.

Dlaczego reszta nie ma sensu? Dlatego, że stężenie cholesterolu we krwi jest 10 000 razy większe niż testosteronu, jak więc byłoby możliwe, że nie starczy go na produkcję tego hormonu gdy nie zjemy jajka? 😀

Jest to kompletny absurd, osoby, które wygadują takie głupoty nie mają podstawowego pojęcia o dietetyce.

Jak już pisałam, organizm potrafi sobie wytworzyć tyle cholesterolu ile potrzebuje.

Pozatym gdyby tak było to weganie mieliby znacznie mniej testosteronu niż wszystkożercy nieprawdaż?

Jak na złość z badań wynika, że weganie mają średnio nieco wyższy poziom testosteronu niż wszystkożercy [7]. 

Skoro żadna naukowa instytucja nie popiera takiego śniadania to skąd taki ogrom jej entuzjastów, twierdzących, że to najzdrowsze co może być?

Jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o …

Dlaczego ludzie jedzą jajecznicę z boczkiem na śniadanie?

Aby zrozumieć daną sytuację musimy cofnąć się kilkanaście-kilkadziesiąt lat wstecz. Wtedy wszyscy wiedzieli, że boczek nie należy do najzdrowszych potraw gdyż jest tłusty i nie spożywano go w znacznej ilości.

Teraz już słyszę pisk internetowych znawców, że kiedyś to się jadło tłuste mięsiwo i każdy był zdrowy.

Otóż gówno prawda, przeciętny człowiek zjada dwa razy więcej mięsa niż nasi rodzice 40 lat temu.

Istniała kiedyś firma o nazwie Beech-Nut Bacon, i nie cieszyła się wysoką sprzedażą swoich bekonowych produktów.

 Niema co się dziwić, wtedy jeszcze był on postrzegany jako rzecz niezdrowa i zbyt tłusta.
 
 Owa firma, zwróciła się, więc o pomoc do pewnego pana, który uznawany był za ojca marketingu tj. Edward Bernays.
 
Proponuję poczytać troszkę o tym panu, gdyż jest to dosyć ciekawa postać.
Ten pan ma swój udział między innymi w połączeniu emancypacji kobiet z paleniem przez nie papierosów (na zlecenie firmy Lucky Strike).
 
Kampania nazywała się “Torches of Freedom” i polegała na zatrudnieniu pięknych modelek, który szły deptakiem paląc papierosy co zapoczątkowało rewolucję.
 
Przed tym zabiegiem kobiety raczej nie paliły papierosów co oznaczało połowę mniej potencjalnych klientów.

 

Po zatrudnieniu pana Edwarda, bekonowa firma odniosła ogromny sukces.

Edward nie tylko sprawił, że ludzie zaczeli jeść boczek, ale był to ich pierwszy posiłek w trakcie dnia.

Przed akcją reklamową typowe amerykańskie śniadanie było zupełnie inne niż dotychczas.

Amerykanie zazwyczaj zaczynali dzień croissant’em lub tostem i kawą, czasem sokiem pomarańczowym.

Było to nisko-kaloryczne śniadanie, Amerykanie nie mieli zwyczaju opychać się od samego rana (i wtedy wyglądali o niebo lepiej niż teraz).

Co zatem wymyślił nasz marketingowiec?

Po prostu zapłacił lekarzom, którzy powiedzą, że boczek może być częścią śniadania.

Ponadto żaden lekarz nie powiedział, że boczek byłby lepszym śniadaniem niż croissant, lecz, że takie śniadanie również może mieć miejsce. Media jednak przedstawiły sytuację w taki sposób, że “lekarze namawiają do jedzenia boczku”.

Oczywiście po całej akcji marketingowej sprzedaż boczku ruszyła z kopyta do tego stopnia, że teraz boczek czy to z tostami czy jajkami jest tradycyjnym śniadaniem nie tylko na zachodzie ale także i u nas.

Myślicie, że sobie to wszystko wymyśliłam? Jakie jest źródło tych informacji?

Źródło jest takie, że nasz kochany Edward pod koniec swojego życia sam się do tego przyznał…

Pewnie dziadka na starość ruszyło sumienie. Tutaj wrzucam film z wyznaniem starego Edwarda.

 

Choć minęło już wiele lat to do dzisiaj w USA 70% boczku spożywanych jest na śniadanie!

Ta sytuacja idealnie ukazuje fakt, że ludźmi rządzą nawyki, zamiast sami świadomie torować swoje życie, robimy to co robią inni, pomimo braku jakichkolwiek słusznych przesłanek.

Czy na prawdę miejsce urodzenia i nawyki z tym związane mają decydować za nas, co robimy i jak wygląda nasze zdrowie?

Wystarczy spojrzeć na Amerykanów aby stwierdzić czy dany wykształcony przez specjalistę nawyk wpłynął na nich dobrze czy raczej zrobiono to tylko dla kasy.

W takich sytuacjach zawsze największą cenę płacą przeciętni ludzie, którzy nieświadomie idąc przez życie robią to co robiło się od zawsze, zamiast wiziąć los w swoje ręce i podejmować własne, proaktywne decyzje.

Najśmieszniejsze jest to, że jednym z najczęściej słyszanych tekstów w stronę wegan jest coś w stylu “haha, ale dałeś się zmanipulować i wkręcić w tą wegańską sektę”.

Czyż wobec tych wszystkich informacji, nie jest właśnie na odwrót?

Czy nie jest tak, że to większość ludzi została wkręcona w marketingową maszynę aby zostawiać korporacjom forsę i rujnować w dodatku swoje zdrowie?

Nieświadomi Amerykanie płacą teraz ogromną cenę za bycie niewolnikami własnych nawyków. W USA mają prawdziwą epidemię otyłości. 36% dorosłych oraz 18% dzieci mają nadwagę. Oznacza to, że średnio co trzeci Amerykanin jest otyły.

Szacuje się, że z powodu chorób spowodowanych otyłością w USA umiera więcej ludzi niż przez palenie wyrobów tytoniowych.

Nie będę się tu rozpisywać o cukrzycy, miażdżycy, nowotworach itd. myślę, że każdy z nas wie, że jest to prawdziwa plaga spowodowana głównie zjadaniem śmieciowego jedzenia.

Nie odbierajcie tego posta jako namowa do przejścia na weganizm. Szczerze. Nikogo nie namawiam. Mam w dupie co zjadasz na śniadanie 🙂

Pragnę wyłącznie zachęcić Polaków do samodzielnego myślenia.

Jak to wygląda w Polsce?

 Gdybyśmy wzięli pod lupę cały przemysł żywieniowy w Polsce to 28% stanowią produkty mięsne.

Oznacza to, że prawie co trzecia wydana złotówka na jedzenie, jest wydawana na mięso. Nic więc dziwnego, że w reklamę tych produktów leci kupa kasy.

Na drugiem miejscu, zaraz za mięsem są wyroby mleczarskie z wynikiem 15%. Gdyby dorzucić jeszcze ryby to nabiał i mięso stanowiłyby 50% wszystkich naszych wydanych pieniędzy na jedzenie.

Dla porównania owoce i warzywa to zaledwie 8%. Nie ma co się dziwić, że jesteśmy schorowanym narodem, a kolejki do specjalistów ciągle się powiększają.

Na same wyroby mięsne Polacy wydają 50 miliardów złotych rocznie. Jak widać jest to ogromny rynek i nie ma co się dziwić, że ładują w reklamę tego biznesu kupę kasy.

Tutaj jest zestawienie najczęściej reklamowanych produktów w gazetkach sklepowych.

 

Pierwsze 5 miejsc zajmują wyłącznie produkty mięsne.

Na reklamę samych wędlin w Polsce wydaje się 100 milionów złotych rocznie.

Często słyszę od ludzi, że “wypraszam sobie tą wege propagandę!” albo “precz z wege terroryzmem!”

Czy nie jest właśnie na odwrót?

To w telewizji, prasie czy radiu co chwilę jesteśmy atakowani reklamami produktów mięsnych, które tylko nam szkodzą.

Jak powiedział Mark Twain “Łatwiej jest oszukać człowieka, niż przekonać go, że został oszukany”.

Istnieje mnóstwo informacji (oczywiście nie popartych żadnymi badaniami) o tym, iż mięso jest najzdrowszym wyborem żywieniowym. Nic dziwnego, oni dobrze wiedzą, że nie da się podważyć badań dotyczących negatywnego skutku spożywania mięsa na zdrowie. 

Poza tym po co to robić, skoro można wypuścić w obieg mnóstwo innych informacji, które będą zupełnie sprzeczne?

Wtedy wszyscy się pogubią w tym całym gąszczu informacji i będą jedli to co zwykle 🙂 Bardzo często słyszymy jak ludzie marudzą, że wszędzie gdzieś czegoś zakazują, raz gluten, raz boczek a raz jajka.

Ludzie w natłoku informacji, w ogóle się nie odnajdują (i wcale się nie dziwię), śmiejąc się, że tego nie wolno, tamtego nie wolno i, że teraz to chyba tylko kamienie i powietrze można w spokoju jeść. Nic dziwnego, że po tym wszystkim wracają do starych nawyków żywieniowych.

Nawet ostatnio usłyszałam, że nie wolno spożywać owoców gdyż mają zbyt dużo cukru i mogą powodować miażdżycę… (nie wiem jak trzeba być lotnym aby w coś takiego uwierzyć).

Wyobraźmy sobie sytuację jak kardiochirurg otwiera pacjenta z zatkaną tętnicą i mówi “cholera to wszystko przez te jabłka i poziomki” albo “kurde zamiast tego pomidora to mógł se trochę boczku do jajecznicy dorzucić” 😀

Dlatego moim zdaniem, naszym głównym zadaniem jako dietetyków jest uświadamianie ludziom, co jest marketingowym oszustwem, a co udowodnionym faktem.

Na przykład wniosek WHO, iż przetworzone mięso jest produktem o udowodnionym działaniu rakotwórczym został uzasadniony w wyniku ponad 800 badań. Jednak gdy o tym mówię, masa ludzi wyzywa mnie od skorumpowanych niewiadomoczyich-synów 😀

Tak jakby to był spisek nie wiadomo jakich istot z tą szkodliwością przetworzonego mięsa.

Może po prostu nie wpieprzaj tyle mięsa bo to niezdrowo?

Nie, to brzmi zbyt niewiarygodnie. To musi być spisek masonerii lub reptilianów aby rządzić światem poprzez niedoborową bezmięsną dietę.

Mimo wszystko dalej znajduje się ogromna ilość ludzi, która uważa, że jest odwrotnie bo tak usłyszeli od szwagra czy od Agaty Adamek w TVN Meteo.

 

Jeśli nie jajecznica na boczku to co mam jeść?

Co możemy zatem wsunąć na śniadanie zamiast świńskiego brzucha?
 
Na przykład owsiankę z owocami i orzechami.
 
Tak jak jajka i bekon to tradycyjna śniadanie przeciętnego wszystkożercy, tak owsianka z owocami jest tradycyjnym śniadaniem roślinożerców 🙂
 
Porównajmy zatem te dwa standardowe posiłki.

Do porównania chciałabym użyć posiłków a takiej samej kaloryczności (jedyne sensowne porównanie) jednak bardzo ciężko jest zrobić owsiankę, która byłaby taką bombą kaloryczną dlatego użyta owsianka to wersja dla dużego chłopa (dziewczyny na śniadanie zjadają około połowę tego).

To obrazuje też dlaczego weganie są szczuplejsi. 

Tłustymi potrawami bardzo łatwo dostarczyć nadmiar kalorii naszemu organizmowi (mała jajecznica ma więcej kalorii niż cała micha owsianki z orzechami i owocami).

Tam gdzie dany składnik odżywczy wypada korzystnie-zaznaczyłam kolorem zielonym, tam gdzie niekorzystnie-czerwonym.

Wartość energetyczna oznaczona jest kolorem żółtym gdyż jedni mogą chcieć schudnąć (wtedy lepsza będzie owsianka) a inni mogą chcieć przytyć (tutaj korzystniej wypadają jajka na bekonie).

 

Jak widać owsianka bezlitośnie miażdży jajka na bekonie.

Dodatkowym atutem również będzie indeks sytości takiej potrawy, taką owsianką znacznie bardziej się najemy niż 2 jajkami z 3 plastrami boczku (mimo tego, że owsianka ma mniej kalorii). Teraz już wiadomo dlaczego weganie są średnio szczuplejsi od osób na diecie tradycyjnej.

koszty wykonania obu potraw są również praktycznie jednakowe. Możemy zaoszczędzić na owsiance wybierając owoce sezonowe, które są tańsze w poszczególnych okresach.

Nawet nieszczęsnej witaminy B12, jakże niedoborowej na diecie wegańskiej oraz wapnia mamy więcej, niż przy klasycznym, polskim śniadaniu (zasługa niepozornej szklaneczki fortyfikowanego mleka sojowego).

Zwróćmy również uwagę na żelazo. Nawet uwzględniając lepszą przyswajalność ze źródeł odzwierzęcych, dostarczymy go więcej naszą owsianką (przyswajalność jest dodatkowo ulepszona dawką witaminy C z owoców).

W owsiance również mamy porządną dawkę błonnika, który przeczyszcza nasz układ trawienny oraz zmniejsza ryzyko nowotworów jelita grubego oraz żołądka, nie wspominając o bardzo licznych antyrakowych przeciwutleniaczach, których brak w tradycyjnym śniadaniu (za to w jajecznicy z boczkiem posiadamy kancerogenne substancje opisane wcześniej).

Podsumowywując: Jeśli chcesz zacząć przygodę ze zdrowym odżywianiem-bardzo dobrym krokiem będzie zaprzestanie wcinania jajek na bekonie na rzecz, na przykład owsianki z owocami. Do tego staraj się świadomie podchodzić do odżywiania i odrzucić powielane przez wszystkich, szkodliwe nawyki.

Uważaj również na systematycznie co kilka lat powracające magiczne diety typu dieta Atkinsa, dieta Dukana czy najnowsza moda na dietę Karniwora, które polegają na zjadaniu ogromnej ilości mięsa co może zrujnować nam zdrowie.

 

Literatura:

1. Egg consumption and risk of type 2 diabetes: a meta-analysis of prospective studies. 2016 Feb;103(2):474-80. doi: 10.3945/ajcn.115.119933. Epub 2016 Jan 6.

2. Egg consumption and risk of type 2 diabetes: a meta-analysis of prospective studies1 January 6, 2016 as doi: 10.3945/ajcn.115.119933.

3. The use and control of nitrate and nitrite for the processing of meat products

4. Health hazards involved with an environmental exposure to polycyclic aromatic hydrocarbons (PAHs)

5. Heterocyclic aromatic amines and their role in the induction of carcinogenesis 

6. Wytyczne Instytutu Żywności i Żywienia.

7. Hormones and diet: low insulin-like growth factor-I but normal bioavailable androgens in vegan men.

8. Annie N. Samraj, Oliver M. T. Pearce. PNAS, 2015, 112 542-547. 

9. Varki A. American Journal of Physical Anthropology, 2001, 116, 54–69. 

10. Bardor M., Varki A. Journal of Biological Chemistry, 2004, 280, 4228–37. 

11. Sabin R. BMC Medicine, 2013, 11, 63. 

12. Fraser G. Am J Clin Nutr 1999, 70, 532-538. 

13. Whiteman D, Muir J, Jones L, Murphy M, Key T. Public Health Nutr. 1999, 2, 477-487. 

14.Williams P. Nutrition & Dietetics, 2007, 64, 113–119.

 

Hej, jak chcesz abym Ci wysłała za free książkę “wpływ diety na długość życia”

to zostaw swojego maila.

 

 

 



 

 

 

 

Ten post ma 2 komentarzy

  1. Greenelka

    Powiem szczerze, że jestem zaskoczona brakiem komentarzy pod tak wartościowym i merytorycznym artykule. Zwłaszcza historia rozegrania sprawy boczku jest fascynująca. Chapeau bas z mojej strony i cieszę się, że tu dotarłam.. Od razu powiem że jestem po stronie owsianki 🙂 , nawet przed chwilą zjadłam takie śniadanie, było pyszne, tym bardziej, że z własnoręcznie zebranymi latem leśnymi malinami. Od kilku lat mieszkam na wsi i mam takie mozliwości. Malinki mroże i zimą sa jak znalazł. Do tego orzechy z własnego drzewa, troszkę cynamonu i kardamonu , no i czy do tego może się równać boczek z jajkami? Czuję sie lekko, ale jednocześnie najedzona i perłna energii, w przeciwieństwie do mojego męża, który jest zwolennikiem boczku i jajecznicy i potem długie godziny czuje się ociężały i uskarża się na niemożność owocnego 🙂 skorzystania z toalety.

  2. Danuta

    Trafione w sedno …super ❤?

Dodaj komentarz