Dieta Karniwora

Dieta Karniwora

Dieta Karniwora

Dieta Karniwora (dieta carnivore)

Czy mięso leczy?

Czy dieta Karniwora może być szkodliwa?

Dieta Karniwora.

Zacznijmy od wyjaśnienia czym w ogóle jest dieta Karniwora?

Wyrażenie “dieta Karniwora” pochodzi od wyrażenia “dieta carnivore” co oznacza: dieta mięsożercy.

Nie wiem skąd się wzięło określenie dieta Karniwora, które brzmi tak jakby był jakiś lekarz Karniwor, który wymyślił daną dietę (na przykład dieta dr Kwaśniewskiego czy dr Dąbrowskiej) mniemam, że mogło to być celowym zabiegiem osób, które promują tą dietę, gdyż brzmi to znacznie profesjonalniej.

Oczywiście muszę tutaj zaznaczyć, że diety carnivore nie poleca żaden lekarz, instytucja czy ktokolwiek, kto jest związany z nauką i tym bardziej nie ma żadnego dr Karniwora.

Jest to model żywieniowy, który został wypromowany przez osoby, które zupełnie nie są związane z dietetyką czy medycyną.

Jednym z czołowych promotorów diety mięsnej w USA jest Peter Ballerstedt, który zajmuje się produkcją paszy dla zwierząt hodowlanych, więc jest bezpośrednio związany z przemysłem mięsnym.

Od niedawna na świecie, ale także i w Polsce, możemy zaobserwować trend na dietę, w której należy spożywać wyłącznie produkty odzwierzęce.

Tym jest właśnie dieta Karniwora

Oznacza to, że jeśli jesteś na diecie Karniwora i chcesz jej w stu procentach przestrzegać, nie możesz zjeść żadnego produktu pochodzenia roślinnego.

Nawet jednej malutkiej poziomki. [informacje zaczerpnięta z portalu Pani promującej ową dietę]

Jest to zatem dieta, typowo mięsno-nabiałowa.

Samo nasuwa się pytanie dlaczego dieta Karniwora?

W jakim celu ludzie eliminują ze swojej diety warzywa i owoce, przechodząc na dietę Karniwora?

Może po prostu eliminacja owoców i warzyw jest podyktowana, faktem, iż owoce i warzywa są niezdrowe?

Czy w owocach i warzywach jest coś złego, że należy je wyeliminować z naszej diety w stu procentach?

Chyba każdy wie, że w owocach i warzywach znajdują się witaminy, minerały, przeciwutleniacze i mnóstwo innych cennych substancji, które bardzo pozytywnie wpływają na nasz organizm.

Szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie sytuacji, w której ktoś broni tezy, że owoce i warzywa są niezdrowe. Jest to po prostu niedorzeczne i mam nadzieję, że nie muszę tego w tym wpisie udowadniać.

Mamy setki a nawet tysiące badań, które potwierdzają pozytywny wpływ na organizm zwiększania udziału owoców i warzyw w naszej diecie.

Po co więc ludzie eliminują ze swojej diety wszystkie produkty pochodzenia roślinnego?

Szczerze mówiąc sama próbowałam znaleźć jakiś pozytywny aspekt eliminacji owoców i warzyw z diety ale mi się to nie udało. Spytałam więc wujka Google, dlaczego ludzie to robią?

Natrafiłam wyłącznie na jedno, polskie źródło informacji odnośnie diety Karniwora, i poszukałam tam powodów, dla których ludzie eliminują warzywa i owoce ze swojej diety na rzecz produktów odzwierzęcych.

Na stronie niestety pada tylko jedno zdanie odpowiedzi na pytanie “dlaczego dieta Karniwora?”  Odpowiedź brzmi “bo to najbardziej neuturalne pokarmy dla ludzi”.

Niestety ta odpowiedź jest dla mnie zbyt mało konkretna. Nie wiem w jakim sensie kiełbaska jest dla człowieka bardziej neutralna niż mandarynka, dlatego nie umiem się do tego odnieść.

W artykule dotyczącym diety Karniwora, znalazłam też informację, że mięso potrafi leczyć i znalazłam nawet odnośnik do materiału, w którym miało zostać wytłumaczone, w jaki sposób mięsko ma nieodkryte do tej pory, właściwości uzdrawiające.

Czym prędzej kliknęłam w ten link, aby dowiedzieć się więcej o pobudkach osób, które eliminują ze swojej diety warzywa i owoce.

Niestety link jest nieaktywny. Wygląda na to, że właściciel portalu usunął już wcześniej zamieszczony post.

Chwilę później wyczytałam, że osoba promująca dietę Karniwora, przeszła na nią z powodu przewlekłej choroby tj. Hashimoto.

Zatem czy mięso potrafi wyleczyć Hashimoto? Niestety, nie ma żadnej literatury, ani badań naukowych, które opisywałyby wyleczenie choroby Hashimoto poprzez eliminację warzyw i owoców z diety, przy jednoczesnym zwiększeniu podaży produktów odzwierzęcych.

Ale może chociaż mięso wyleczyło właścicielkę portalu, na którym zachwalana jest eliminacja roślin z diety?

Niestety nie, ale z tego co można wyczytać owa osoba jest dopiero kilka miesięcy na sposobie żywienia jakim jest dieta Karniwora, więc może jeszcze liczy na uzdrowienie za pomocą dużej ilości mięsa.

Po dalszej części szukania informacji o powodach przejścia na dietę Karniwora, doczytałam kilka ciekawych informacji, które mogą posłużyć jako powody przejścia na owy system żywieniowy.

Chciałabym na początku zająć się pozytywnymi aspektami diety Karniwora, a w drugiej części tego materiału, przyjrzymy się czy mogą występować jakieś negatywne skutki owej coraz popularniejszej diety.

Przyjrzyjmy się bliżej deklarowanym faktom i spróbujmy przeanalizować czy to co się stało może być zasługą eliminacji owoców i warzyw przy jednoczesnym zwiększeniu produktów pochodzenia zwierzęcego w diecie.

Osoba po 2 miesiącach na diecie Karniwora oznajmia, że:

1. Zmniejszył się cellulit.

Cellulit nie jest kwestią zdrowotną lecz czysto estetyczną. Cellulit na ciele nie oznacza sam w sobie, że organizm jest w stanie choroby. 

Proszę nie mylić cellulitu, który jest tzw. “pomarańczową skórką” i jest po prostu mało estetyczny lecz nie zagraża naszemu zdrowiu, z pojęciem “cellulitis”, który jest stanem zapalnym skóry oraz tkanki podskórnej i wymaga interwencji lekarskiej. 

Niestety nie ma żadnej literatury czy badań naukowych, które badałyby wpływ mięsa na cellulit. 

Z doświadczenia wiem, że cellulit najczęściej mija podczas diety z ujemnym bilansem energetycznym i jest po prostu efektem utraty tkanki tłuszczowej i nadmiaru wody z organizmu (99% przypadków). 

Osoba, która uważa, że spożywanie wyłącznie samego mięsa miało wpływ na redukcję cellulitu, w dalszej części pozytywnych aspektów owego systemu żywieniowego twierdzi, iż podczas stosowania owej diety schudła i ma płaski brzuch.

Jak wiemy schudnąć można wyłącznie podczas deficytu kalorycznego, oznacza to, że cellulit minął prawdopodobnie w wyniku utraty tkanki tłuszczowej i wody podczas diety z deficytem energetycznym.

Jak wiemy eliminowanie owoców i warzyw nie jest koniecznością aby nasz organizm znalazł się w deficycie energetycznym i zwalczył cellulit.

Dana osoba informuje także, iż w ostatnim czasie przechodziła okres tzw. głodówki (brak dostarczania pokarmu), spowodowanej zatruciem pokarmowym.

Takie stany oraz zatrucia pokarmowe, poprzez biegunkę, wymioty oraz ujemny bilans energetyczny (spowodowany głodówką) bardzo sprzyjają utracie tkanki tłuszczowej oraz wody z organizmu, co w znacznym stopniu niweluje objawy cellulitu.

Bardzo częstym syndromem osób nieposiadających specjalistycznej wiedzy z zakresu dietetyki, jest też mylne przypisywanie pozytywnych (czasem nawet cudownych) właściwości nowej diecie, którą zaczęli stosować.

Skąd, więc ta pozytywna reakcja organizmu przy nowej diecie jak nie właśnie od tej nowej cudownej diety?

Bardzo często dana osoba odżywia się śmieciowo. Codziennie wciąga ciasteczka, kebaby i burgery, po czym na przykład przechodzi na zdrową dietę wegańską.

Po przejściu na nową dietę, dana osoba czuje się znacznie lepiej. Zazwyczaj pacjenci opisują bardzo zbliżone reakcje organizmu [przykład 1przykład 2przykład 3przykład 4przykład 5przykład 6przykład 7] do opisywanych właściwości diety Karniwora.

Jak to jest do licha możliwe, że ludzie, którzy rezygnują w ogóle z jedzenia mięsa, po kilku miesiącach mają identyczne, uzdrowieńcze efekty co ludzie, którzy jedzą tylko i wyłącznie mięso?

Na zdrowy rozum już widać, że nie mogą to być magiczne właściwości mięsa, skoro te same efekty są na diecie, w której niema go w ogóle.

Cała magia dzieje się, dzięki eliminacji śmieciowego jedzenia typu fast-food czy ciasteczka, a nie jak jest to mylnie rozumiane w opisywanym tutaj przypadku tj. dzięki diecie Karniwora.

Na portalu, z którego czerpałam informacje o pobudkach eliminacji warzyw i owoców z diety możemy doczytać, że to wszystko miało miejsce po powrocie z USA, czyli prawdopodobnie osoba odżywiała się typowo amerykańską dietą (jedna z najbardziej niezdrowych diet).

Poza tym fakt zatrucia był opisany jako spowodowany jedzeniem “na lotnisku” czyli typowym fast-foodem.

Nic więc dziwnego, że po eliminacji śmieciowego jedzenia, cellulit się zmniejszył. Nie jest to magiczna właściwość mięsa oraz tym bardziej eliminacja owoców i warzyw z diety tylko właśnie owy syndrom.

Zatem należy tutaj zdementować rzekome, nieuzasadnione właściwości wynikające ze zwiększenia ilości mięsa i wyeliminowania owoców oraz warzyw w kontekście niwelowania widocznych objawów niedoskonałości estetycznych, zwanych cellulitem.

2. Płaski brzuch.

Jak już pisałam wcześniej, to czy przytyjemy czy schudniemy, czego efektem jest “płaski brzuch”, zależy od bilansu energetycznego

W skrócie-jeśli dostarczymy organizmowi więcej energii niż spalimy wtedy masa naszego ulegnie zwiększeniu. Jeżeli dostarczymy mniej energii niż przepalimy-wtedy masa naszego ciała zmniejszy się za czym idzie tzw. “płaski brzuch”.

Jeśli ktoś się z tym stwierdzeniem nie zgadza to przeczy nie tylko nauce z zakresu dietetyki ale także i fizyki (zasada zachowania energii). Jeśli, więc nie zgadzasz się z tym to musisz podważyć podstawowe prawo fizyki.

Jak już pisałam, aby znaleźć się w deficycie energetycznym wcale nie musimy rezygnować z owoców i warzyw. 

Gdyby tak było, weganie byliby strasznie grubi a badania pokazują, że są wręcz szczuplejsi a dieta wegetariańska oraz ściśle wegetariańska (wegańska) sprzyjają utracie tkanki tłuszczowej bez zmian w zawartości tkanki mięśniowej. [1]

Jeśli zatem chcemy mieć “płaski brzuch” wcale nie musimy rezygnować z owoców oraz warzyw, przechodząc na dietę Karniwora (jest to nawet niewskazane).

W tym punkcie również można ewidentnie zauważyć, zaistnienie opisanego w pierwszym punkcie syndromu nowej diety.

3. Wyraźny wzrost siły i kondycji fizycznej.

Osoba przebywająca na diecie Karniwora, do pozytywnych zmian w jej organizmie, deklaruje zauważalny wzrost siły mięśniowej, co argumentuje faktem, iż przy tej diecie, mięśnie pracują czerpiąc energię z ciał ketonowych, a nie z glukozy, co ma miejsce przy diecie zawierającej owoce i warzywa.

Tutaj mój komentarz muszę rozbić na dwie przesłanki.

Po pierwsze-rezygnacja z warzyw i owoców wcale nie jest konieczna aby nasz organizm zaczął czerpać energię z ciał ketonowych. 

Czyli już teraz cały argument “ketonowy” za przejściem na dietę wyłącznie mięsną nie ma sensu, gdyż znam osobiście osoby, które są w stanie ketozy nie spożywając w ogóle produktów odzwierzęcych.

Tak, na diecie wegańskiej jest to ciężkie, ale możliwe. 

Za stan ketozy odpowiada stosunek energii pozyskiwanych z “nietłuszczy” do energii pozyskiwanej z tłuszczy, a nie fakt nieobecności warzyw i owoców w diecie. [2]

Ale nawet jakby wdrożenie diety Karniwora było koniecznym elementem wejścia w ketozę to czy możliwe jest zwiększenie wydolności fizycznej, dzięki ketozie?

Po drugie-kwestia diety ketogenicznej w celu zwiększenia wydolności fizycznej organizmu.

Tutaj już mamy solidną literaturę oraz liczne badania naukowe, które dokładnie zbadały efekt ograniczenia węglowodanów w celu poprawy wyników sportowych.

Na podstawie dziesiątek badań, stanowisko naukowców jest jednogłośne: ograniczenie spożywania węglowodanów na rzecz tłuszczy wiązało się z pogorszeniem zdolności wysiłkowych badanych (głównie wysiłek o wysokiej intensywności czyli bardziej “siłowy”).

 [3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21, 22]

Ponadto stan ketozy nie jest też dla organizmu nomen omen optymalny. Nawet największy, polski entuzjasta spożywania ogromnej ilości mięsa i tłuszczu przy jednoczesnym ograniczeniu spożywania węglowodanów, dr Kwaśniewski, swoim podopiecznym rozpisuje w jadłospisie ziemniaki czy kapustę po to, aby nie dopuścić aby nasz organizm wszedł w stan ketozy.

W literaturze dotyczącej diety optymalnej dr Kwaśniewskiego, standardem są warzywa i na każdym kroku doktor przestrzega aby kontrolować poziom ketonów w naszym organizmie w celu niezwłocznego wyjścia ze stanu ketozy w przypadku wzrostu liczby ketonów w organizmie. 

Mało który entuzjasta diety tłuszczowej o tym wie. Prawdopodobnie dlatego, że nikt z bardzo licznych i krzykliwych (na forach internetowych) fanów “tłuszczówki” nie przeczytał nawet książki dr Kwaśniewskiego “Dieta Optymalna” (która de facto kunsztem merytoryki nie jest-wręcz przeciwnie, kto przeczytał ten sam o tym dobrze wie “Bóg zakazał zrywać Adamowi i Ewie jabłka z drzewa bo jabłka są niezdrowe, gdyż mają mało białka <3 “).

Ponadto aby zrozumieć, że zwiększone ilości mięsa wraz z wyeliminowaniem wszystkich węglowodanów, nie wpłyną pozytywnie na kondycję fizyczną, wystarczy przyjrzeć się dietom czołowych sportowców na świecie. Ich dieta na kilka dni przed startem w zawodach jest bardzo bogata w węglowodany i bardzo uboga w zwierzęce tłuszcze, czyli zupełna odwrotność diety Karniwora.

Jeżeli mięso ma magiczne właściwości pozytywnego wpływu na wyniki siłowe to dlaczego żaden znaczący sportowiec takiej diety nie stosuje tylko wręcz odwrotną?

Przecież jakby mięso tak wpływało na tężyznę fizyczną to taki sportowiec rozmiótł by w pył swoich konkurentów.

Czasami możemy usłyszeć teorię, iż człowiek jest silniejszy, jedząc mięso dlatego, że zjada inne mięśnie i dzięki temu w niewyjaśnionych okolicznościach wpływa to na jego mięśnie.

Idąc tym tropem, jeżeli słabo idzie nam w szachy na kurniku to powinniśmy zjadać mózgi, a gdy jesteśmy zbyt oziębli dla swojego partnera/partnerki to wtedy serca (tylko te wielkie) 🙂

Oczywiście jest to skrajna głupota. Pokarm i tak zostanie w naszym żołądku strawiony,  a białka rozłączą się na poszczególne aminokwasy. W efekcie końcowym nasz organizm nawet nie jest w stanie odróżnić czy zjedliśmy białko z mięsa czy z owsianki z orzechami. Po prostu wchłonie oddzielne aminokwasy.

[23]

Teoria zwiększenia parametrów siłowych, dzięki eliminacji warzyw i owoców na rzecz produktów odzwierzęcych jest więc sprzeczna z nauką i jest wynikiem subiektywnych spostrzeżeń osoby stosującej (bardzo krótko) ten model żywieniowy. 

Tak samo jak jeden frutarianin, który uważa, że zjedzenie poziomki zamiast kabanosa podniosło jego energetyczną wibrację, nie jest uzasadnieniem teorii wibracji w pokarmie, tak i subiektywne odczucie wzrostu parametrów siłowych poprzez rezygnację z owoców i warzyw, nie jest żadnym uzasadnieniem.

Różnica jest tylko taka, iż nikt jeszcze nie zbadał teorii różnic energetycznych wibracji w pożywieniu, a rzekomy wzrost wydolności fizycznej organizmu w stanie ketozy został dosyć dokładnie przebadany i został skutecznie zdementowany.

4. Krótszy i lepszy sen.

W tym przypadku również nie istnieje żadna literatura, która udokumentowałaby przypadki skracania czasu potrzebnego na sen, dzięki eliminacji wszystkich produktów pochodzenia roślinnego z diety.

Odnośnie tego punktu jednak, przypominam sobie jak sama, po 2-3 tygodniach stosowania diety tłuszczowej, zauważyłam, że naprawdę dużo lepiej się wysypiam.

Efekt ten jednak ustąpił po około tygodniu, więc śmiem sądzić, że jest to efekt tego, iż w okresie adaptacji do pozyskiwania paliwa z ciał ketonowych, organizm działa na spowolnionych obrotach (około 2-3 tygodnie) i potrzebuje więcej snu niż zwykle. Po okresie adaptacji po prostu organizm spowrotem wraca do normalnego funkcjonowania i z tego może wynikać subiektywne uczucie zmniejszenia potrzebnej ilości snu.

Poza tym dietę tłuszczową jak już wcześniej pisałam, można zbilansować nawet na diecie wegańskiej, dlatego i tutaj nie możemy przypisać tej zasługi właściwościom mięsa.

Oczywiście jak przejrzeliście przykłady dotyczące syndromu nowej diety to wiecie już, że osoby przechodzące na weganizm również odnotowywują zmniejszenie zapotrzebowania na sen, więc ta pobudka musi leżeć w innej kwestii niż dieta Karniwora.

Pragnę zaznaczyć, iż dana osoba opisuje, iż z potrzebnych 7,5h snu, po wyeliminowaniu z diety warzyw i owoców na rzecz mięsa, tak samo wysypia się śpiąc 6,5h.

Eksperci z zakresu somnologii informują, iż sen w ilości od 6 do 8 godzin na dobę jest ilością wystarczającą do prawidłowego funkcjonowania organizmu, może dlatego w tym przypadku nie mamy do czynienia z negatywnymi konsekwencjami spowodowanymi zbyt małą ilością snu.

Dieta Karniwora jest sposobem żywienia, w którym praktycznie w ogóle nie spożywa się węglowodanów.

Dieta bardzo uboga w węglowodany może powodować trudności z zasypianiem, co może być przyczyną krótszego snu.

Co mają węglowodany do zasypiania?

Serotonina (tzw. hormon szczęścia) powoduje u człowieka stan odprężenia i odgrywa bardzo ważną rolę w kwestii zasypiania.

Osoby z niedoborem serotoniny mają problemy z bezsennością i generalnie ich sen jest krótszy.

Serotonina produkowana jest z aminokwasu jakim jest tryptofan.

Tryptofan to aminokwas białkowy, zatem co mają do tego w ogóle węglowodany? 

Wydaje się zatem, że im więcej białka tym więcej tryptofanu w naszym mózgu do produkcji serotoniny!

Nic bardziej mylnego, tryptofan przekracza barierę krew-mózg na tej samej zasadzie co inne aminokwasy. Jeśli więc spożyjemy dużą dawkę białka, inne aminokwasy będą konkurować z tryptofanem co spowoduje, iż niewielka jego część przekroczy barierę krew-mózg.

Dlatego najlepiej wybierać produkty, które stosunkowo do innych aminokwasów zawierają dużo tryptofanu, inaczej mówiąc takie produkty, które mają dużo tryptofanu a mało innych aminokwasów (białka).

Tutaj wkracza rola węglowodanów. Po ich spożyciu wzrasta cukier we krwi, co stymuluje trzustkę do produkcji insuliny. 

I tutaj dzieje się cała magia. Insulina “władowywuje” (jest transporterem) cukier i aminokwasy do mięśni. Jedynym aminokwasem, który nie jest transportowany przez insulinę jest właśnie tryptofan.

Insulina sprawia, że we krwi niema konkurencji dla tryptofanu i zostawia mu prostą drogę do przekroczenia bariery krew-mózg i przekształcenia w serotoninę.

Dlatego to banany, a nie na przykład twaróg są polecanym produktem, który może poprawiać nastrój, ponieważ zawiera mało białka w stosunku do ilości aminokwasu jakim jest tryptofan (mała konkurencja) i dodatkowo zawiera węglowodany, które “pomogą” mu przekroczyć barierę krew-mózg.

Pochodną tryptofanu i serotoniny jest też melatonina, która reguluje cykl dobowy (usypia) człowieka dlatego nic dziwnego, że na diecie, w której niema węglowodanów skraca się sen.

Przy posiłkach bogatych w białko, a ubogich w węglowodany, zwiększa się również stężenie tyrozyny, która działa pobudzająco i co za tym idzie wpływa na krótszy sen.

Warto tutaj zaznaczyć, iż opisane właściwości oznaczają po prostu krótszy sen, a nie zmniejszone zapotrzebowanie na sen.

[23B]

Pozostaje teraz tylko kwestia czy to dobrze czy źle?

Moim zdaniem, jeżeli subiektywne odczucie, że mniejsza ilość snu wystarcza i faktyczna ilość snu mieści się w wartościach rekomendowanych, to nie mamy czym się martwić i możemy uznać to za pozytywną stronę danej diety.

Oczywiście nie dla wszystkich, jeżeli jesteś sportowcem i ciężko trenujesz lub osobą, która ciężko pracuje, nie będzie to pozytywną stroną lecz negatywną, ponieważ skraca się okres regeneracji organizmu.

Pomijając fakt, że jeśli jesteś sportowcem i wyeliminujesz węglowodany z diety do zera, to bardzo szybko już nim nie będziesz 🙂

5. Zwiększona tolerancja na kawę.

Tak, jest to jeden z pozytywnych skutków przypisywanych przez zwolenników diety Karniwora jedzeniu dużej ilości mięsa.

Pozwolę sobie nawet nie odnosić się do tej przesłanki, gdyż uważam, że jest to bezcelowe. 

Zaznaczę tutaj tylko, iż mógł przy owej diecie wystąpić “wzrost tolerancji na kawę” z powodów opisanych w punkcie dotyczącym snu.

Ciekawi mnie jednak dlaczego owa osoba na nowej diecie spożywa więcej kawy w ciągu dnia niż wcześniej, skoro i tak ma więcej energii?

6. Czysta skóra i włosy.

Książkowy przykład syndromu nowej diety. Chyba każda osoba, która zmienia swój dotychczasowy jadłospis (nawet 99% wegan) zauważa, że ich skóra, włosy i paznokcie uległy znacznej poprawie.

Chyba każdy przytoczony przeze mnie przykład z punktu pierwszego, również deklaruje takie skutki przejścia na dietę roślinną.

Znów widzimy zatem, iż spożywanie samego mięsa może przynieść takie same efekty jak całkowita z niego rezygnacja.

Nie może zatem być to kwestia systemu żywieniowego opisywanego przez autorkę i stawiam na opisany syndrom. 

7. Brak poparzeń słonecznych.

Osoba na diecie Karniwora opalała się przez godzinę na dużym słońcu i nie doznała poparzeń słonecznych. Brak oparzeń dana osoba przypisuje zasłudze rezygnacji z warzyw i owoców na rzecz mięsa.

Sama nie wiem czy należy traktować to poważnie czy wyłącznie humorystycznie.

Powiem szczerze, że nic mi nie wiadomo na ten temat i z oszczędności czasu nawet nie będę tego sprawdzać.

8. Brak głodu.

Zwiększenie ilości mięsa może powodować zmniejszenie odczuwania głodu z dwóch powodów.

1. Zwiększenie kaloryczności potrawy w odniesieniu do jej objętości-głównie, dzięki znacznej zawartości tłuszczu, który ma w sobie dużą ilość energii w stosunku do objętości. 

Oznacza to, że po prostu w naszym żołądku (który może przyjąć określoną ilość jedzenia liczoną w objętości) znajdzie się większy ładunek energetyczny, niż taki sam objętościowo posiłek, który zawiera mało tłuszczu.

Nic w tym odkrywczego ani nawet dziwnego. To logiczne, że jak zjemy więcej kalorii to później poczujemy głód.

Oczywiście dotyczy to makroskładnika jakim jest tłuszcz, który jak wiemy również występuje w roślinach (rośliny są dużo lepszym źródłem tłuszczu! [24, 25] ) a nie wyłącznie w mięsie, zatem dieta Karniwora również nie jest tutaj niezbędna ani nawet uzasadniona.

2. Stan ketozy nie powoduje nagłych skoków cukru we krwi, co również może zmniejszać uczucie nagłych napadów głodu. Taki sam efekt jednak możemy uzyskać nie tylko na ketozie, tylko stosując nieprzetworzoną dietę roślinną. 

Dzięki błonnikowi i węglowodanom o niskim IG pacjenci odnotowywują ten sam efekt bez dostarczania zbyt dużej ilości ładunku energetycznego.

Poza tym jak już wiemy, dieta ketogenna wcale nie oznacza, że musimy być na diecie karniwora co zostało uzasadnione wcześniej.

Aspekt różnicy nasycenia posiłkami odzwierzęcymi i roślinnymi poruszyłam również w tym wpisie.

9. Wyższe ciśnienie krwi.

Wykluczenie ze swojego jadłopsisu owoców i warzyw na rzecz mięsa może spowodować wzrost ciśnienia tętniczego.

Podwyższenie ciśnienia tętniczego jest spowodowane dużą ilością sodu zawartego w przetworzonym mięsie.

Sód nie jest substancją pochodzenia zwierzęcego, więc przypisywanie podwyższenia ciśnienia tętniczego diecie Karniwora jest sporym nadużyciem (możemy sobie posolić zarówno mięso jak i ziemniaki).

Brak błonnika w diecie również może przyczynić się do podwyższenia ciśnienia tętniczego, gdyż błonnik może związać się z jonami sodu.

Podwyższone ciśnienie tętnicze występuje także przy miażdżycy, którą nasilają przetworzone produkty odzwierzęce jednak okres dwóch miesięcy jest to zbyt krótko, aby podejrzewać zaistnieje owej sytuacji. [26, 27]

Nie muszę chyba dodawać, że w Polsce nadciśnienie jest ogromnym problemem, więc jest to spory minus owego systemu żywieniowego (chyba, że masz zbyt niskie ciśnienie).

10. Szybsze trawienie + “brak pierdzenia i mało srania”

Z góry informuję, iż nie są to moje wymysły tylko prawdziwe skutki przypisywane diecie Karniwora, przez zwolenników owego systemu żywienia.

Zdaję sobie sprawę, iż dojrzali czytelnicy tego artykułu mogą mi nie uwierzyć dlatego wstawiam tutaj dowód, który można przeczytać na portalu promującym dietę Karniwora w Polsce.

dieta karniwora

Co do długości trawienia to mięso i tłuszcze zwierzęce trawią się najdłużej ze wszystkich innych pokarmów (ramie w ramie z nasionami strączkowymi) zatem “szybsze trawienie” na diecie Karniwora jest sprzecznością.

Wróćmy tutaj również do stwierdzenia, iż na diecie Karniwora nie jest się głodnym. Właśnie dlatego mięso i tłuszcz zwierzęcy dłużej syci, ponieważ dłużej się trawi.

Poza tym osoby na diecie eliminującej warzywa i owoce, chwalą sobie odchudzające walory owej diety, podając przykłady, że właśnie mięso długo zalega im w żołądku, dlatego nie są głodne i nie muszą podjadać, co sprzyja “płaskiemu brzuchowi”, widzimy więc w naszym źródle ewidentną sprzeczność.

Zostało już mi tylko odnieść się do tezy, iż eliminacja warzyw i owoców z diety na rzecz produktów odzwierzęcych powoduje “brak pierdzenia i mało srania”.

To prawda, że niektóre warzywa i owoce mogą powodować zwiększoną ilość gazów. Najczęstszą jednak przyczyną owych dolegliwości są nietolerancje i alergie pokarmowe.

W skrócie tylko powiem, że 90% wszystkich alergii pokarmowych powodują: jaja, orzechy, mleko, soja, ryby, skurupiaki i pszenica.

Jak widzimy 4 na 7 grup produktów są pochodzenia zwierzęcego.

Jeśli mamy problem z tą dolegliwością to należy wykluczyć z diety, produkty zawarte w tzw. FODMAP.

FODMAP jest to gama produktów, które mają największe ryzyko powodowania dolegliwości pokarmowych (w tym “pierdzenia”).

“Luksusowe życie bez pierdzenia” jakie zafundowała sobie propagatorka diety Karniwora w Polsce, jest więc wynikiem tego, iż wykluczając wszystkie warzywa i owoce z diety, wykluczyła także te zawarte w FODMAP.

Czy jeśli chce się żyć “luksusowo bez pierdzenia” konieczne jest wykluczenie wszystkich owoców i warzyw?

Nie. Powinniśmy wykluczyć tylko te zawarte w FODMAP. 

Zatem dieta Karniwora również w tym przypadku nie jest konieczna, a dobrodziejstwo jakim jest “brak pierdzenia” na tej diecie, zawdzięcza ona eliminacji FODMAP, a nie wszystkich roślin.

Ostatni pozytywny element, który udało mi się doszukać na polskim portalu o diecie Karniwora dotyczy małej ilości odchodów po eliminacji warzyw i owoców z diety (cytuję właściciela portalu: “sramy też mało [na diecie Karniwora]”.

Tutaj w niemal stu procentach muszę się zgodzić z tym faktem.

W owocach i warzywach znajdziemy błonnik, który nie jest trawiony przez nasz organizm (nie oznacza to, że jest niepotrzebny-jest bardzo pożądany i ma udowodnione działanie prozdrowotne) co powoduje, iż dzięki owocom i warzywom wypróżniamy się regularnie.

Przy sytuacji, w której nie dostarczamy w ogóle błonnika-efekt będzie odwrotny tj. będziemy rzadziej się wypróżniać.

Jak wiemy, błonnik występuje wyłącznie w roślinach, dlatego w diecie Karniwora nie dostarczamy go w ogóle (chyba, że zjemy żołądek zwierzęcia roślinożernego, w którym zostaną niedotrawione rośliny, jednak z powodu, iż jest to bardzo mało prawdopodobne, uznam, iż na diecie Karniwora nie dostarczamy błonnika w ogóle).

Czy jest to zdrowe dla organizmu? Oczywiście, że nie. Wypróżniać powinniśmy się regularnie, a naukowo dowiedziono, że błonnik zapobiega nowotworom jelita grubego i odżywia naszą florę bakteryjną jelit. [28]

Tutaj pewnie zwolennicy diety Karniwora powiedzą “lwy jakoś nie muszą jeść błonnika i żyją”.

Jest to oczywiście błąd. Zwierzęta mięsożerne mają inny oraz dużo krótszy układ pokarmowy od człowieka, co pozwala na lepszą perystaltykę jelit w przypadku niedostarczania błonnika.

Poza tym zwierzęta mięsożerne, pierwsze co robią po rozszarpaniu ofiary to zjadają ich cały żołądek, w którym znajduje się znaczna ilość błonnika i na przykład witaminy C, która występuje głównie w roślinach (wit. C występuje także w kurczakach, których raczej Karniworzy nie jedzą, a jak już jedzą to i tak podczas obróbki termicznej zostanie utracona).

Oczywiście zwierzęta mięsożerne potrafią same sobie wyprodukować witaminę C gdyż nie jedzą roślin. Człowiek tego nie potrafi, ponieważ natura go zaprojektowała tak, że będzie tą witaminę spożywał z owoców i warzyw.

Na przykład inne naczelne, które są bardzo podobne do człowieka (96% zgodności genów) zjadają w owocach od 1 do 2 gramów witaminy C.

Mięsożerne zwierzęta również produkują sobie duże ilości witaminy C (nawet kilka gramów).

Na diecie Karniwora nie dostarczamy witaminy C prawie w ogóle co jest bardzo niekorzystne dla zdrowia.

Niektórzy z was pewnie teraz myślą, że pozytywnym aspektem jedzenia wyłącznie mięsa, jest nieopisany przeze mnie fakt, dostarczania dużej ilości hemowego żelaza oraz pełnowartościowego białka.

O ile w racjonalnej diecie, w której znajduje się mięso ale także warzywa, mógłby być to plus, tak w przypadku diety Karniwora jest to raczej minus.

Dlaczego?

Odsyłam do artykułu o żelazie oraz artykułu o białku.

To by było na tyle, jeśli chodzi o pozytywne aspekty diety Karniwora.

Oczywiście w materiałach osoby promującej ową dietę możemy znaleźć znacznie więcej rzekomych uzdrowieńczych aspektów tego modelu żywieniowego (na przykład wyleczenie z klinicznej depresji już po kilku posiłkach) jednak ja odniosłam się tylko do tych na stronie głównej, gdyż nie zamierzam oglądać wszystkich materiałów (zdecydowana większość to i tak hejt).

Udało mi się nawet wygrzebać informację, iż promotorka diety Karniwora jest fanką strukturyzacji wody (zdrowotna teoria Jerzego Z. który sprzedaje strukturyzatory wody w cenie 2500 zł).

Przypadkiem natknęłam się nawet na teorię, iż weganizm powoduje homoseksualizm.

Na swojej grupe opisywała również sytuację jak kilka tygodni po przejściu na dietę Karniwora doznała infekcji, którą zaczęła leczyć “wysokimi dawkami witaminy C oraz sokiem z ogórków”.

Jak to jest zatem? Przecież to mięso ma leczyć a nie roślinny sok z ogórków i witamina C, której praktycznie nie ma w produktach odzwierzęcych?

Czyż nie jest to hipokryzja mówiąc, iż to mięso uzdrawia ludzi i należy wykluczyć wszystkie produkty roślinne z diety, a gdy na danym systemie żywieniowym się rozchoruje to pokornie leczy się roślinami i witaminą C, która występuje praktycznie tylko w owocach i warzywach? [występuje również w drobiu ale pod wpływem obróbki termicznej i tak zostanie utracona].

Tutaj też ciekawy cytat pani od Karniwora:

Weganie nie mają jak pozyskiwać Omega-3, więc takie diety będą zawsze bardzo ale to bardzo niezdrowe – wiesz na pewno że Omgea-6 jest właśnie odpowiedzialne za choroby serca(…) Fakt ze muszę to powtarzać setny raz pokazuje jakimi d*bilami żywieniowymi są weganie”

Z racji, iż ten post i tak jest zbyt długi wstawię tutaj informację, że najpopularniejszy olej w Polsce czyli rzepakowy, zawiera 10% kwasów omega 3 i ponadto ma świetny stosunek kwasów omega 3 do omega 6 tj. 1:2.

Nasza bohaterka powiedziała mi, że jestem “debilem” dlatego, że nie rozumiem, że omega 3 zawarte w roślinach to ALA a nie DHA i EPA, które są niezbędne a ALA są niepotrzebne.

Zobaczmy zatem kto jest debilem.

Zapotrzebowanie na DHA i EPA wynosi 250 mg na dobę (normy IŻŻ). 

W siemieniu lnianym około 25% stanowią kwasy tłuszczowe ALA. 

Proponuję zatem mały zabieg matematyczny. 10 gramów (1 łyżka) zmielonego siemienia lnianego to 2,5 grama czyli 2500 mg ALA. 

Konwersja średnio wynosi 10% ale są różne badania, które wykazują konwersję w zakresie od 5 do 20 % więc uznajmy na Pani korzyść, że ta konwersja to tylko 5% zatem 2500mg * 0,05 = 125 mg DHA oraz EPA w jednej łyżce stołowej siemienia lnianego. 

Jak widzimy dwie łyżki zmielonego siemienia lnianego wystarczą aby pokryć całe zapotrzebowanie (nie wliczając innych, dosyć licznych źródeł tłuszczu). 

Mam nadzieję, że teraz już Pani już to rozumie i najpierw się Pani douczy a potem będzie Pani wyzywać innych od debili. 

 

“prawie każdy transgender[mający skłonności homoseksualne i heteroseksualne] który był/jest weganem , zaczynał tą dietę w bardzo młodym wieku [nastoletnim] czyli kiedy system/układ hormonów się kształtuje. Myślę że to ma sporo tu wspólnego. Ja też miałam dwubiegunowość kiedyś, kompletnie minęło na diecie paleo”

Jak widzimy kiedyś owa pani wyleczyła dwubiegunowość dietą paleo i uzasadniła tym wydarzeniem związek diety z homoseksualizmem.

Ale chwileczkę, troszkę później ta sama osoba mówi, że jednak na paleo nie czuła się super i przyznaje, że tępi weganizm: 

(…)ciągle mówiłam że czuję się świetnie na paleo – gówno prawda. Oszukiwałam sabą siebie bo stany zapalne były tylko nie potrafiłam ich nawet zauważyć. (…)ja tępię weganizm dość otwarcie(…) Weganin nie przetrwał by w naturze jednego dnia, zostałby zeżarty przez inteligentniejsze od niego zwierzęta”

Jak widzimy całkiem niedawno promowała dietę paleo i leczyła nią najróżniejsze choroby a dzisiaj co? Okazuje się, że paleo to “gówno prawda”.

Niebawem wejdzie moda na dietę opartą na samym ekologicznym nabiale to nagle nabiał zacznie leczyć depresję i dowiemy się, że na diecie Karniwora wcale nie czuła się świetnie.

Liczna część kontentu owego kanału polega również na wynajdowaniu wegan, którzy wyglądają na starszych niż są co ma potwierdzać tezę, iż weganizm wyniszcza organizm.

Tutaj możnaby wstawiać multum przykładów na potwierdzenie i zaprzeczenie tego stwierdzenia, ja wstawię tylko pierwsze lepsze przykłady. 

1. https://akademiawitalnosci.pl/lillian-muller-czyli-jak-starzeje-sie-frutarianka/#more-5893

 

Jak widzimy, kobieta w wieku 27 lat przeszła na dietę wegańską i w wieku 70 lat wygląda na 40.

2.  Urodzona 1 czerwca 1903 Loreen Alma Dinwiddie z USA, która w wieku 109 lat była prawdopodobnie najstarszą żyjącą osobą w stanie Oregon, a także najstarszą potwierdzoną weganką, którą została w 1922 roku, co dało jej 90 lat na diecie roślinnej.

3. Karyn Calabrese  mająca 72 lata, jest weganką od 49 lat, w tym  witarianką [bez gotowania] od 36 lat.

4. Brytyjka Fiona Oakes urodziła się w 1969 roku i ma 49 lat, w tym wegetarianka od 1977 roku i weganka od 1979 roku [39 lat]. 

5. Urodzony 28 października 1974 Joaquin Raphael Phoenix to amerykański aktor, wokalista, producent filmowy i telewizyjny oraz weganin od 3 roku życia[41 lat].

Przecież wg promotorki diety Karniwora nie jest to możliwe i owe osoby powinny po kilku latach weganizmu być wrakiem człowieka z niedoborów i wyniszczenia trującymi roślinami.

 

Na kanale promotorki diety Karniwora natknęłam się także na film, w którym autorka przyznaje się, iż jest narkomanką [nie sprawdziłam tej informacji i uważam, że może to być kłamstwo aby wykupić płatną subskrypcję jej kanału, gdyż aby zobaczyć całe wideo należy zapłacić 2,5$]

Nie myślcie, że przytaczam te przykłady i cytaty z niechęci lub pobudek emocjonalnych do owej osoby.

Te przykłady i cytaty mają na celu uświadomienie ludziom aby czerpali wiedzę z rzetelnego źródła.

Proszę również nie odnosić wrażenia, że jestem stronnicza, wcale nie żywię żadnych negatywnych emocji do osób z odmiennym poglądem.

Wręcz przeciwnie-kibicuję owej osobie i chciałabym ją wesprzeć w jej drodze.

Sama kiedyś byłam entuzjastką tłustego mięsa i dobrze to rozumiem.

Rozumiem również, że każdy sam musi przejść tą drogę.

 

Przyjrzyjmy się zatem teraz negatywnym aspektom, jakie mogą wynikać z diety eliminującej wszystkie rośliny, na rzecz produktów odzwierzęcych.

1. Brak błonnika co zwiększa ryzyko nowotworów jelita grubego i żołądka. 

 [27, 28]

Ten minus oczywiście można zniwelować poprzez suplementację błonnikiem. 

Należy wtedy uwzględnić fakt, że błonnik w suplementach diety jest pochodzenia roślinnego zatem po przyjęciu takiego suplementu-nie będziemy już w stu procentach na diecie Karniwora.

2. Brak przeciwutleniaczy występujących wyłącznie w produktach roślinnych co może sprzyjać większości chorób cywilizacyjnych zaczynając od nowotworów, a kończąc na chorobach układu sercowo-naczyniowego.

Antyoksydanty to związki usuwające z naszego organizmu nadmiar wolnych rodników oraz spowalniające procesy starzenia organizmu.

Istnieją nawet badania, które wykazały, że osoby, które jadły im więcej mięsa, tym krócej żyły, jednak są one wątpliwej dokładności.

Ponadto przeciwutleniacze zwalczają niekorzystne działanie na organizm zanieczyszczeń środowiskowych.

Przeciwutleniacze zawarte w owocach i warzywach mogą działać także przeciwzapalnie.

Antyoksydanty pomagają minimalizować również kancerogenne działanie substancji zawartych w mięsie.

W tym przypadku również możemy poradzić sobie za pomocą suplementów lub picia naparów zielonej herbaty (nie wiem czy na diecie Karniwora dozwolona jest herbata, gdyż jest to roślina).

Oczywiście suplementacja spowoduje analogiczną sytuację co w przypadku błonnika.

[29]

3. Brak węglowodanów. 

Glukoza jest de facto potrzebna wyłącznie naszym czerwonym krwinkom. Pozostałe organy mogą czerpać energię z tłuszczu lub ciał ketonowych.

Aby mózg i serca były w stanie pracować bez dostarczania węglowodanów, musimy mieć zwiększoną ilość ciał ketonowych we krwi, czyli być w tzw. ketozie.

Jak już opisywałam, nawet najwięksi zwolennicy mięsa i tłuszczu uważają, że nie jest to optymalny stan dla organizmu i nie należy do niego doprowadzać na dłuższy okres czasu.

Zwolennicy diety Karniwora błędnie rozumieją czym jest stan ketozy dla organizmu, myśląc, że jest to jakiś magiczny proces występujący wyłącznie gdy zjadamy tonę tłuszczu i mało węglowodanów.

Prawda jest taka, że w ketozie bardzo często były nawet osoby, które żywią się w większości węglowodanami na przykład podczas długiego odstępu w jedzeniu lub poprzez długotrwałą aktywność fizyczną.

Czy któryś z czytelników kojarzy sytuację, w której na przykład poszedł pobiegać i nagle po jakimś czasie pojawia się “ściana”, po prostu nogi robią się jak z waty i nie mamy w ogóle siły?

Jest to objaw właśnie utraty glikogenu z mięśni i wątroby co sprawia, że nasza gospodarka metaboliczna jest zaburzona i nasz organizm musi produkować ciała ketonowe, aby z nich czerpać energię.

Metabolizm człowieka działa w oparciu na przekształcaniu na energię glukozy i kwasów tłuszczowych i tylko wtedy może działać optymalnie.

Gdy zabraknie nam glukozy i glikogenu (rezerwa glukozy) nasz organizm nie będzie w stanie optymalnie pracować czerpiąc energię tylko z jednego źródła.

Przykładem mogą być maratończycy, którzy na trasie dostają napój z glukozą, aby odbudować zapasy glikogenu po to aby ich metabolizm działał dalej optymalnie.

Jeżeli na ketozie jest tak super to dlaczego biegacze nie dostają na trasie napoju z tłuszczem?

Właśnie dlatego, że w sytuacji wyczerpania glikogenu nasz metabolizm jest upośledzony i trzeba ten rodzaj energii odnowić aby z powrotem optymalnie pracować.

Ketoza jest stanem niedożywienia organizmu, wynikającym z uszczuplenia zapasów glukozy we krwi i glikogenu w mięśniach oraz wątrobie.

Glukoza jest preferowanym przez nasz organizm paliwem, gdy jej brakuje to nasz organizm musi sobie jakoś radzić i zaczyna produkować ciała ketonowe co w dłuższym okresie obciąża organizm.

Objawami przebywania zbyt długo w stanie ketozy mogą być:

-chroniczne zmęczenie,

-utrata apetytu,

-wymioty,

-zmiana zapachu, moczu, potu czy oddechu-po prostu zaczynamy śmierdzieć,

-narastające pragnienie w celu rozcieńczenia krwi (sytuacja analogiczna do tej w przypadku zbyt wysokiego cukru, tylko tutaj mamy zbyt wysoki poziom ciał ketonowych),

-zaparcia,

-senność.

Stanu ketozy też bardzo nie lubi nasza tarczyca, która optymalnie działa właśnie na węglowodanach, zatem na diecie Karniwora mamy zwiększone ryzyko niedoczynności tarczycy.

Brak węglowodanów w diecie może doprowadzić do tzw. ”Euthyroid sick syndrome”, czyli do stanu niskiego poziomu T3, wysokiego poziomu rT3 i kortyzolu. 

Euthyroid sick syndrome to stan, który nazywany jest systemowym deficytem glukozy.

[3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21, 22]

4. Rakotwórczość mięsa. 

Jest to główny powód, dla którego nie polecam diety Karniwora, wręcz przeciwnie uważam, że jest niebezpieczna.

Przetworzone mięso znajduje się na tej samej liście substancji rakotwórczych WHO co tytoń i azbest [udowodnione działanie rakotwórcze] a czerwone mięso [nawet surowe] jest na liście produktów prawdopodobnie rakotwórczych. Stwierdzono to na podstawie ponad ośmiuset badań (jak już pisałam we wcześniejszych artykułach nie oznacza to, że mięso i tytoń są w takim samym stopniu rakotwórcze tylko, że ich kancerogenny wpływ jest w równym stopniu uzasadniony i potwierdzony).

Kancerogenny, mutagenny i teratogenny wpływ mięsa został już opisany w tym artykule dlatego nie będę tutaj jeszcze raz opisywać tego samego (jeśli jesz dużo mięsa to koniecznie go przeczytaj!).

Przy takiej diecie może wystąpić również mnóstwo innych niedoborów, chociażby witamina C, jednak z powodu, iż gdy zachowujemy się jak typowy mięsożerca, czyli zjadamy całą upolowaną istotę w stanie surowym to dostarczymy także witaminę C.

Szczególnie wartościowe części zwierza to podroby, które są szeroko omijane przez społeczeństwo, które preferuje o wiele mniej wartościowe mięśnie.

Gdy nasza dieta wygląda tak jak u mięsożernych zwierząt czyli zjadamy, szpik kostny, nerki, serca, płuca, wątrobę, mózgi, żołądki, ozory, gałki oczne i pijemy krew to jesteśmy w stanie dostarczyć resztę substancji, których nasz organizm potrzebuje.

Z racji, iż autorka portalu o diecie Karniwora przyznała, że zjadała gałki oczne i piła krew zwierząt to nie będę dalej opisywać co może być niedoborowe gdy jemy wyłącznie mięśnie.

Warto jednak pamiętać, że jeśli omijasz wymienione przeze mnie części zwierząt i zjadasz tylko mięśnie to licz się z dużo liczniejszymi niedoborami.

Podsumowanie.

O ile dobrej jakości mięso może stanowić element zdrowej diety (najczęściej z warzywami, aby zniwelować kancerogenne działanie mięsa) to nadmierna jego konsumpcja połączona z eliminacją owoców i warzyw z diety jest skrajnie nieracjonalnym zachowaniem.

Szukając informacji o diecie Karniwora odniosłam wrażenie, że powód, dla którego właścicielka portalu promuje ową dietę to prywatna wojna naszej bohaterki z weganizmem (zdecydowana większość kontentu to obrażanie ludzi o odmiennych poglądach). 

Owa osoba żywi się wynajdowaniem wegan, którzy nie potrafią zbilansować sobie racjonalnej diety i wytyka im, że to co robią jest sprzeczne z nauką.

Wiele razy powtarzałam i będę powtarzać-dieta wegańska może być zdrowa ale, nie musi (tak jak każda inna dieta).

Sam fakt niejedzenia mięsa nie uczyni cię zdrowym/zdrową, trzeba także pamiętać o tym by dostarczyć organizmowi wszystkich niezbędnych składników i wyeliminować te niepożądane.

Nasza bohaterka znalazła i napiętnowała kilku wegan, którzy są niedożywieni, jej subiektywnym zdaniem z powodu niejedzenia mięsa, nie zauważając ile szkód przynosi zwiększone spożycie mięsa.

Ponad 50% populacji powyżej 40 roku życia i blisko 90% populacji powyżej 70 roku życia cierpi na miażdżycę tętnic kończyn dolnych.

Nowotwór jelita grubego w Europie, rocznie zmiata z ziemi populację całego miasta jakim jest Toruń.

Naukowcy w tej kwestii są jednogłośni-są to choroby spowodowane nieodpowiednią dietą, bogatą w przetworzone mięso.

Jeszcze kilkadziesiąt lat temu, gdy spożycie mięsa było kilkukrotnie mniejsze, nowotwór jelita grubego był uważany za chorobę ludzi po czterdziestce, gdyż wcześniej owy rak się nie zdarzał.

W chwili obecnej, najmłodsza osoba, która odeszła z tego świata z powodu raka jelita grubego miała 13 lat 🙁

Ale gdy WHO wydała opinię, iż każde 100 gram przetworzonego mięsa na dobę, zwiększa ryzyko raka jelita grubego o 18% to każdy się z tych zaleceń śmiał i niedowierzał, widząc w tym spisek i skorumpowanie. Cytuję promotorkę diety Karniwora “większość naukowców i dietetyków to debile”.

Autorka portalu o diecie Karniwora uważa, że osoby nie jedzące mięsa to sekta, gdyż nie zjadają produktów, które mają solidnie udokumentowany, negatywny wpływ na zdrowie, nie zauważając, że sama również wyklucza liczne produkty ze swojej diety w celu poprawy zdrowia.

Zobaczcie jak jesteśmy do siebie podobni, mimo tego, że tyle nas dzieli.

Chciałabym tutaj zaapelować do osób, których celem jest wyłącznie hejt i obrażanie innych.

Nie atakujmy się nawzajem tylko dyskutujmy i podważajmy argumenty.

Nie czytajmy po to aby się z tym zgadzać albo nie zgadzać tylko po to aby poznać inny punkt widzenia i otworzyć swój umysł na inne drogi oraz podjąć świadomą decyzję.

Pragnę tutaj zaznaczyć, iż nie uważam, że tylko ja mam rację. Formułuję swoje poglądy na podstawie dwuletniego doświadczenia w zawodzie dietetyka i licznych badań naukowych, które przestudiowałam i uważam, że są wiarygodne, lecz mogę się mylić, ale i wy zrozumcie, że możecie nie mieć racji. 

Dlatego chętnie podyskutuję i wysłucham argumentów drugiej strony i tego oczekuję w zamian.

UWAGA: ten post nie ma na celu obrażenia kogokolwiek ani niczyich poglądów. Jest to czysto merytoryczny artykuł, który ma za zadanie przestrzec, młodych adeptów zdrowego odżywiania przed groźną modą jaką jest dieta Karniwora. Tymbardziej, że objawy spożywania dużej ilości mięsa nie występują od razu, a mogą wystąpić nawet dopiero po kilku czy kilkunastu latach z tragicznym wyrokiem. Zapraszam do kulturalnej  dyskusji w  komentarzach 🙂

[EDIT: W komentarzach rozwinęła się bardzo ciekawa dyskusja, niezwykle warto przeczytać komentarze naszego czytelnika i serdecznego kolegi Grzegorza P. które zawierają mnóstwo istotnych faktów odnośnie tego zagadnienia]

Proszę także wszystkie osoby o odmiennych poglądach o powstrzymanie się od szufladkowania innych ludzi na podstawie wyborów żywieniowych. 

Sama bardzo dobrze rozumiem autorkę portalu o diecie Karniwora.

Sama kilka lat temu, gdy zaczynałam przygodę z dietetyką byłam strasznie zafascynowana dietą tłuszczową, na której spędziłam pół roku w trakcie, którego zjadałam ogromne ilości mięsa i jaj. 

Tak wiem, ciężko to sobie wyobrazić ale tak było. 

Byłam może nawet jeszcze bardziej zagorzałą obrończynią tej diety niż ona. 

Również z powodów krótkotrwałej fascynacji szydziłam z wszystkich, którzy mają odmienne zdanie i traktowałam dietę tłuszczową jako TA JEDYNA droga, a każdy kto mówi co innego jest głupi i niedouczony. 

Z resztą nie tylko ja. Kto śledzi od kilku lat YouTubowy świat fitness to wie, że chyba większość trenerów personalnych i osób zaiteresowanych tematyką sportu i żywienia również przechodziła przez ten okres, który zawsze po opadnięciu endorfin związanych z nowym systemem żywienia zostawał odstawiany jak każdy powracający trend. 

Każdy kto dopiero wchodzi w świat dietetyki jest zafascynowany dietą tłuszczową, która wbrew wszystkiemu pozwala cieszyć się tłustą strawą myśląc, że ten system żywieniowy to coś nowego. 

Myślą, że to jakiś przełom. Nic bardziej mylnego, fascynacja tłustym mięsem jest bardzo stara i jak każda moda do nas powraca. 

Najpierw jako dieta Atkinsa, następnie dieta Dukana, potem powraca jako dieta Kwaśniewskiego, a dzisiaj jako dieta Karniwora, która jest najbardziej skrajną i radykalną wersją poprzednich. 

Syndrom fascynacji mięsną dietą tłuszczową jest również bardzo znany wśród grona dietetyków. 

Bardzo często przyjmujemy osoby, które zdecydowanie przeholowały z doktryną, iż mięsko to samo zdrowie a węglowodany nie są w ogóle potrzebne i później ich stan wymagał nie tylko radykalnej zmiany diety ale także interwencji lekarskiej.  

Jeżeli chcecie dowiedzieć się więcej o fakcie dlaczego mięsna dieta jest tak popularna to polecam ten artykuł.

Na potwierdzenie moich słów nie trzeba było długo czekać, oto kilka screenów z grup poświęconych diecie “carnivore”:

Jak widzimy dieta karniwora zbiera już swoje żniwo.

dieta karniwora
brak energii na diecie carnivore
dieta carnivore 0 energii
dieta karniwora coraz gorsze wyniki
dieta karniwora nerki
dieta karniwora skurcze łydek
dieta paleo
karniwor bóle głowy
karniwor brak miesiączki
karniwor skurcze
migrena na diecie carnivore
ofiara karniwora
sińce pod oczami na diecie carnivore
skurcze keto
skurcze łydek na diecie carnivore
słabe wyniki na diecie karniwora
wyniki karni
wysoki cholesterol
zawroty głowy na diecie karniwora
zielony mocz karni
dieta carnivore hipokryzja
dieta karniwora

 

Jeśli nasuwa się Wam pytanie po co ta osoba to wszystko robi to tutaj jest odpowiedź prosto od autorki diety karniwora.

Branża mięsna płaci naszej bohaterce za reklamę ich produktów…

reklama mięsa
carnivore

Literatura:

1. Wplyw wegetarianskiego modelu zywienia na zmiany masy i skladu ciala mlodych doroslych osob.

2. Wytyczne z John Hopkins. 

3. Feinman R., Pogozelski W., Astrup A. i wsp.: Dietary carbohydrate restriction as the first approach in diabetes management: critical review and evidence base. Nutr 2015,31,1-13.


4. Noakes T., Windt J.: Evidence that supports the prescription of low-carbohydrate high-fat diets: a narrative review. Br J Sports Med 2017,51,133-139.


5. Murray R., Granner D., Rodwell V.: Biochemia Harpera ilustrowana, PZWL, Warszawa 2008.


6. Glatz J., Bonen A., Luiken J.: Exercise and insulin increase muscle fatty acid uptake by recruiting putative fatty acid transporters to the sarcolemma. Curr Opin Clin Nutr Metab Care 2002,5,365-370.


7. Gimeno R.: Fatty acid transport proteins. Curr Opin Lipidol 2007,18,271-276. 


8.  Wall B., Stephens F., Teodosiu D. i wsp.: Chronic oral ingestion of L-carnitine and carbohydrate increases muscle carnitine content and alters muscle fuel metabolism during exercise in humans. J Physiol, 2011,589,963-973.


9. Van Loon L., Greenhaff P., Constantin-Teodosiu D. i wsp.: The effects of increasing exercise intensity on muscle fuel utilisation in human. J Physiol 2001,536,295-304.


10. Volek J., Noakes T., Phinney S.: Rethinking fat as a fuel for endurance exercise. Eur J Sport Sci 2015,15,13-20.


11. Paoli A, Cenci L, Fancelli M. i wsp.: Ketogenic diet and phytoextracts. Comparison of the efficacy of Mediterranean, Zone and Tisanoreica diet on some health risk factors. Agro Food Industry Hi-Tech 2010,21,24.


12. Veech R.: The therapeutic implications of ketone bodies: the effects of ketone bodies in pathological conditions: ketosis, ketogenic diet, redox states, insulin resistance, and mitochondrial metabolism. Prostaglandins Leukot Essent Fatty Acids 2004,70,309-319.


13. Evans M., Cogan K., Egan B.: Metabolism of ketone bodies during exercise and training: physiological basis for exogenous supplementation. J Physiol 2017,595,2857-2871.


14. Phinney S., Bistrian B., Evans W. i wsp.: The human metabolic response to chronic ketosis without caloric restriction: preservation of submaximal exercise capability with reduced carbohydrate oidation. Metabolism 1983,32,769-776.


15. Zajac A., Poprzecki S., Maszczyk A. i wsp.: The effects of a ketogenic diet on exercise metabolism and physical performance in off-road cyclists. Nutrients 2014,6,2493-2508.


16. Burke L., Ross M., Garvican-Lewis L. i wsp.: Low carbohydrate, high fat diet impairs exercise economy and negates the performance benefit from intensified training in elite race walkers. J Physiol 2017,595,2785-2807.


17. Lambert E., Speechly D., Dennis S. i wsp.: Enhanced endurance in trained cyclists during moderate intensity exercise following 2 weeks adaptation to a high fat diet. Eur J Appl Physiol Occup Physiol 1994,69,287-293.


18. Rowlands D., Hopkins W.: Effects of high-fat and high-carbohydrate diets on metabolism and performance in cycling. Metab 2002,51,678-690.


19. Vogt M., Puntschart A., Howald H. i wsp.: Effects of dietary fat on muscle substrates, metabolism, and performance in athletes. Med Sci Sports Exerc 2003,35,952-960.


20. Goedecke J., Christie C., Wilson G. i wsp.: Metabolic adaptations to a high-fat diet in endurance cyclists. Metab 1999,48,1509-1517.


21. Havemann L., West S., Goedecke J. i wsp.: Fat adaptation followed by carbohydrate loading compromises high-intensity sprint performance. J Appl Physiol 2006,100,194-202.


22. Stellingwerff T., Spriet L., Watt M. i wsp.: Decreased PDH activation and glycogenolysis during exercise following fat adaptation with carbohydrate restoration. Am J Physiol Endocrinol Metab 2006,290,380-388.

 23. dr Kwaśniewski “Dieta Optymalna”

23B. Robert K. Murray, Daryl K. Granner, Victor W. Rodwell., Biochemia Harpera ilustrowana, wydawnictwo lekarskie PZWL, Warszawa 2010, s. 332-334.

24. CHARAKTERYSTYKA I PROZDROWTNE WŁAŚCIWOŚCI STEROLI ROŚLINNYCH ANETA KOPEĆ, ESTERA NOWACKA, EWA PIĄTKOWSKA, TERESA LESZCZYŃSKA ŻYWNOŚĆ. Nauka. Technologia. Jakość, 2011, 3 (76), 5 – 14

25. Normy żywienia dla populacji Polski, Instytut Żywności i Żywienia.

26. Zasady postępowania

w nadciśnieniu tętniczym — 2015 rok Polskie Towarzystwo Nadciśnienia Tętniczego

27. Wytyczne ESC dotyczące prewencji

chorób układu sercowo-naczyniowego w praktyce klinicznej w 2016 roku

28. Rola naturalnych składników diety w chemioprewencji

nowotworów jelita grubego* Anna Olejnik, Joanna Tomczyk, Katarzyna Kowalska, Włodzimierz Grajek, Postepy Hig Med Dosw (online), 2010; 64: 175-187

29. przeciwutleniacze w żywności . mgr Anna Sadowska, mgr inż Małgorzata Żebrowska-Krasuska, Prof. dr hab. Franciszek Świderski, Wydział Nauk o żywieniu Człowieka i Knsumpcji, SGGW w Warszawie, Postępy Techniki Przetwórstwa Spożywczego 2/2012

Ten post ma 174 komentarzy

  1. Aneta

    Tylko czekałam aż ktos się weźmie za tych internetowych znachorów z YT. Pozatym chyba wiem, o którą babę chodzi, jej aparycja jest przerażająca.

    1. Admin

      Hej Aneta, dzięki za komentarz ale uprzejmie proszę o zachowanie tutaj kultury. Naszym celem w przeciwieństwie do innych nie jest obrażanie innych. Następnym razem Twój komentarz zostanie usunięty i Twoje wszystkie następne będą lądowały w spamie. Pozdrawiam i życzę miłego dnia!

  2. Antoni

    Czyżby mowa o gargamelu? 😀

  3. Cath

    Niezależnie od tego co sobie tutaj wyhalucynujesz, dieta karniwora działa, nie tylko na mnie. Są przykłady Mikhaili Peterson, Jordana Petersona, cała strona meatheals.com i wiele innych. Nie ma żadnych negatywnych przykładów (póki co).
    To, że nauka czegoś jeszcze nie zbadała nie oznacza, że to nie działa.
    Roślinny świat wegan wali, więc panikują. Ale dobre idee zawsze bronią się same.

    1. Admin

      Dzięki za komentarz Cath!
      Oczywiście zgadzam się z tym, że jeżeli nauka czegoś nie zbadała, to nie oznacza, że nie działa.
      Mój wpis jednak oparty jest o udowodnione fakty a nie jakieś moje własne przemyślenia.
      Fakt, że przetworzone mięso jest rakotwórcze nie jest akurat kwestią dyskusyjną (chyba, że podważysz stanowisko wszystkich naukowych instytucji opierające się na tysiącach badań) dlatego wybacz, ale musiałam opisać ten temat.
      A co do pojedynczych przypadków, które tutaj podajesz to wpisz w google “pestki moreli wyleczyły mnie z raka” albo “wyleczyłem raka witaminą C” i zastanów się czy ich wypowiedzi są dowodem na potwierdzenie ich tezy.
      Fajnie, że przedstawiłaś swoje zdanie, które bardzo szanuję.
      Pozdrawiam i życzę miłego dnia 🙂

  4. Agata

    Niesamowite, że ‘głupia blondi z Karaibów’ namieszała w świecie roślin, jako zjawisko socjologiczno-psychologiczne fascynuje mnie 🙂 pozdrawiam i miłego dnia 🙂

    1. Admin

      Hejt i kontrowersja są bardzo medialne i na tym opiera się owo namieszanie. Dlatego zadaniem dietetyków powinno być przestrzeganie ludzi przed groźnymi trendami dietetycznymi w dobie ogromnej dezinformacji. Dzięki za komentarz Agata, pozdrawiam i miłego dnia! 🙂

      1. Grzegorz P.

        Post z 1 marca 2019[i edycja z maja 2020] odnośnie wcześniejszych wypowiedzi z lutego.
        Moi drodzy weganie i ludzie dobrej woli.
        Jako że autorka bloga ‘Życie pod Palmami'[tu w komentarzach powyżej napisała jako ‘Cath’] groziła pośrednio mi sądem[pod koniec lutego 2019] za pisanie moich opinii o niej tutaj na blogu[poniżej moje komentarze Grzegorz P.od lutego 2019 roku] i wymyśliła sobie, że używanie jej imienia i nazwiska jest nielegalne, to poproszony, zmieniłem je na CathZPP[od Cath-Kasia i ‘Zycie Pod Palmami’, a brzmi to jak nazwa odkurzacza].
        ^
        Skąd mam jej dane?
        Podała je publicznie na kilku portalach, wpisałem na przeglądarce ‘życie pod palmami’ i wyskoczyło mi co najmniej 5 znanych powszechnie portali, gdzie sama się przedstawiła z imienia i nazwiska, ponadto na jej kanale powszechnie używało się jej imienia i [pod]miasta z którego pochodzi i jest też na jednym forum, wulgarnie obrażając ludzi zbierających na biednego chorego konika[ artykuły pełne półprawd o niej, które montowała z dziennikarzami https://www.fly4free.pl/rzucila-wszystko-i-zamieszkala-na-karaibach/
        ;
        https://www.kobieta.pl/artykul/rzuc-to-i-jedz-historie-polek-ktore-mieszkaja-na-krancach-swiata
        ;
        https://turystyka.wp.pl/rzucily-wszystko-i-wyjechaly-rajski-zakatek-nie-chroni-przed-tesknota-6224454350816897a
        ; zbiórka na konika{tutaj CathZPP zmieniła po czasie nazwisko na ‘Konto anonimowe’, choć gdzieniegdzie zostało}
        https://nk.pl/szkola/55138/forum/8?p=5
        ; filmik z fragmentem jej wypowiedzi i faktycznego wyglądu {zaoranej} twarzy i nosa który chowała na własnych filmikach za pomocą prześwietlania obrazu i niskiej rozdzielczości oraz makijażu, czy profilu tylko z przodu{to ta, która naśmiewała się co chwilę z wyglądu innych, szczególnie wegan}
        https://www.youtube.com/watch?v=W9y1GTUZhBw ]
        Natomiast przed majem 2020 roku CathZPP zaczęła się ukrywać, nagrywać filmiki z samym głosem bez kamery[nawet tu w komentarzach wcześniejsze zdjęcie zastąpiła tylko tłem],ukrywała bloga i forum, usunięto nazwisko z niektórych artykułów o niej[ https://paleosmak.pl/jadlospis-paleo-23/ ], zniknęło około 300 jej filmów z You Tube. Być może obawia się wymiaru sprawiedliwości[grożą jej sprawy karne za podłości których się dopuściła], oraz boi się ludzi, których skrzywdziła na różne sposoby[na przykład ostatnio stwierdziła, że emeryci którzy pracowali w Polsce komunistycznej, to pasożyty, bo zamiast kiedyś oszczędzać i kupować złoto, to biorą teraz to co im się nie należy, podobnie jak ludzie wspierani przez zapomogę 500+ na dziecko; prawa wyborcze mają według CathZPP zachować tylko “produktywni” biznesmeni].
        CathZPP tym straszeniem sądem [z nakazem usunięcia krytycznych komentarzy na jej temat], pokazała swoją prawdziwą twarz ‘demokratki’ i ich ‘wolności słowa'[ona i Korwin o wolności mówią wiele{chodzi im o swawolę bogaczy, którzy z bronią w ręku będą mogli zastrzelić tego kto im się nie spodoba}, a faktycznie chcą wprowadzić dyktat pieniądza, monarchię , zakaz strajków{strzelanie do demonstrantów}, zniesienie kodeksu pracy i praw pracowniczych, ograniczenie lub zniesienie praw wyborczych, delegalizacja weganizmu, uznanie kobiet za głupsze, a niepełnosprawnych za niepotrzebny balast, nastąpi usunięcie jakichkolwiek świadczeń socjalnych, co dla “króla” Korwina i jego szajki da nieograniczoną władzę i rozpustę = degradację , a dla reszty niewola i śmierć-to ich wolność = hasełko{o powszechnym dobrobycie}, by zwodzić ludzi mających ich ustanowić władcami absolutnymi i dopiero wtedy ci degeneraci pokażą , co chcą zrobić z 99% społeczeństwa].
        Co do wymysłów CathZPP o głoszenie nieprawdy[‘projekcji’,’halucynacji’i ‘dysonansów’ które schematycznie zarzuca każdemu, kto nie pieje z zachwytu nad jej makabryczną postacią ], to uważam że ta osoba działa popędami i instynktami, oraz ponad wszystko interesem ekonomicznym i nie jest kompetentna do oceny swych własnych czynów, jak i kłamstwo ma wpisane w swój zwyrodniały charakter i jej interes polega na manipulowaniu innymi dla zarobku. Tyle razy mijała się z faktami[co opisałem poniżej od lutego 2019 roku], że ludzie jej zwyczajnie nie wierzą, traktując jak największego błazna na You Tube[powstało wiele filmików opisujących jej oszustwa i krętactwa].
        CathZPP nie tylko powtarza[i jeszcze przetwarza] kłamstwa lobby mięsnego i różnych krętaczy[jak Frank Tufano z jego bajką o homoseksualizmie z braku mięsa], ale potrafi również na poczekaniu wymyślać na temat wegan niedorzeczne teorie – które bardziej pokazują jej świat urojeń i zaburzenia osobowości.
        Swoim fanom wmawia, że rzekomo wegan ‘prawda w oczy kole’ i tylko dlatego jest krytykowana bo wytyka weganom ‘błędy’ i że dla ludzi słabych wydaje się agresywna, a dla ludzi silnych jest jedynie asertywna. A faktycznie jest krytykowana, bo szczuje na mniejszości i wywołuje to prześladowanie na które trzeba reagować[nie ‘prawda’ a chamstwo i dzikie emocje rozpala w szowinistycznym tłumie – który ma pożywkę do atakowania wegan, ekologów, Arabów, Irańczyków, Wenezuelczyków, gejów, emerytów, ludzi biednych itd]. I bez żadnej przesady, to w czystej postaci bywa agresywna i chamska, co jest oczywiste dla każdego, kto ma rozum i uczucia wyższe, w tym empatię[mnie nic “nie kole”, tylko jak widzę coś takiego, to reaguję , na ile jestem w stanie]. CathZPP próbuje zaklinać rzeczywistość i białe nazywać czarnym, a czarne białym. Niewykluczone że robi to dlatego że jest wynajętym trollem, jak i na pewno chce zarobić na wyświetleniach, e-bookach, konsultacjach i kryptoreklamie[plotkuje się , że nie jest certyfikowanym architektem i że na Gwadelupie sprzątała domki lub coś w tym stylu i była utrzymanką jakiegoś starego Francuza {którego poznała wiele lat przed przyjazdem na Gwadelupę https://www.instagram.com/cedric.frixon/?hl=pl ; https://konfabula.pl/matka-na-gwadelupie/ ; https://f.kafeteria.pl/temat-7497099-pod-palmami/?page=72}; za ewentualny trolling mogła dostawać około 500 euro miesięcznie, plus kombinować jak wycisnąć z You Tube jak najwięcej, więc nie miała dużo pieniędzy i jej przechwałki o inwestycjach w nieruchomości i złoto, mogą się kończyć na kolczykach i naszyjniku które otrzymała od firmy Perlove, w zamian za reklamowanie ich produktów].
        Oto dwa przykłady rozmowy ‘asertywnej’ CathZPP z ludźmi na jej kanale „Życie Pod Palmami/Palma”.
        ‘SAHARAona’ napisała na kanale CathZPP: „@Życie Pod Palmami ale widzisz, ja nie przyszłam tutaj z mieczem, chciałam od Ciebie porządnych badań naukowych o ketozie, bo z tego co wiem nie ma ŻADNYCH dowodów na działanie ketozy o którym mówisz. Nie przypominam sobie także, żeby kiedykolwiek w dziejach ludzkości ludzie się tak żywili, bo zanim został wymyślony przysłowiowy chleb, ludzie jedli mięso, jaja, ryby i byli zbieraczami- jedli owoce i warzywa dziko rosnące. Zgadzam się , że co za dużo to nie zdrowo, ale porozmawiajmy i tyle. Przecież nie musisz walić kwasem na prawo i lewo- bo zaraz zacznę cytować co mówisz o innych jak się tak zachowują .”[koniec]

        CathZPP na to: „To se chcij, ale ja na takie ‘chcenie’ odpowiadam zawsze ‘spierdalaj’. Mówisz do osoby ktora doskonale zna manipulacje. Może nieświadomie je stosujesz. Ale nie ma to znaczenia, i tak dostaniesz wirtualny plaskacz w pysk od Palmy. Na zdrowie ci wyjdzie.”[koniec]
        ^
        ‘Maria Maria’ 21 maja 2020 napisała na kanale CathZPP o godnych emeryturach dla ludzi starszych: „Szanujmy się nawzajem. Ja chylę czoła przed seniorami bo oni bardzo ciężko pracowali w trudnych warunkach i powinni godnie żyć.”[koniec]

        CathZPP na to: „To na nich płać. Co cię powstrzymuje? Czemu nie wyskoczysz z pomysłem oddania 99% swojego dochodu na emerytów skoro uważasz ze POWINNI godnie żyć?? Kładź kasę tam gdzie kładziesz słowa. Czy może nie chcesz żeby godnie żyli? No chcesz czy nie? Przecież żyją niektórzy niegodnie w biedzie!! Dlaczego nie oddasz im całego swojego majątku co egoisto? Może teraz zrozumiesz jak głupi jesteś. I ze jeśli myślisz ze zmusisz kogoś do oddawania majątku bo tobie się coś wydaje – sam dostaniesz zaraz po dupie.” [koniec]
        ^
        Myślę że taka osoba[CathZPP {zwana ‘wampirem z Gwadelupy’}] nie ma racji bytu w społeczeństwie obywatelskim i symbiotycznym, chroniącym ludzi słabszych i różnorakie mniejszości. Nie można szajce CathZPP odpuścić do końca, bo jedyną litością dla nich jest surowa nauczka od życia, że nie można próbować budować swojego dobrobytu na krzywdzie innych istot za pomocą ordynarnych kłamstw – a nauczka ta musi być konsekwentna i w pełni stanowcza, doszczętnie uderzająca w tą makabryczną postać i jej wspólników[litować się możemy, ale… nad ofiarami ‘wampira z Gwadelupy’, doprowadzając do tego, by nie mógł już nikogo więcej skrzywdzić{czas jest naszym sprzymierzeńcem, w tej walce o sprawiedliwość społeczną }].Każdy kto ma możliwość kontaktu z rodziną CathZPP, powinien niezwłocznie poinformować ich o skandalicznej działalności ‘wampira z Gwadelupy’, bo skoro CathZPP mówi, że miała kliniczną [najcięższą z możliwych]depresję i mnóstwo innych chorób[w tym uszkodzenie tarczycy i problemy jelitowe], to może schwytanie jej i umieszczenie dożywotnio w placówce psychiatrycznej, rozwiąże problem.
        ^
        Moje komentarze ‘umarły’ przez jej cios, ale ‘zmartwychwstały’ lepsze[za co jej dziękujemy{mogłem wejść w edycję }, i poprawiłem trochę błędów ortograficznych, gramatycznych i rzeczowych, za które przepraszam. Ja mam wiedzę całościową na temat praktyki dietetycznej i błędy mogą się zdarzać, co do szczegółów[te powinni opracować specjaliści, którzy zdobywają wiedzę samodzielnie]. Nie jestem nieomylny, ale wszyscy codziennie się uczymy, by żyć coraz lepiej.

        1. Grzegorz P.

          Dla bardziej dociekliwych mam coś za darmo.
          Podaję link do mojego PDF o dietach wysoko tłuszczowych mięsnych
          [w tym paleo/carnivore], gdzie dokładniej opisałem ten obłęd.
          https://megadrive.pl/#/view/file/4lmivlvgbp8xfou4pled/Grzegorz P paleo iluzje2020.5.27.pdf

          A tu mój poradnik dietetyczny
          https://megadrive.pl/#/view/file/bkqz6ihwue1vfqjkvtil/Afik przyrodzona karma2020.5.27.pdf
          Dodaję jeszcze moje przemyślenia społeczne
          [w tym o szkolnictwie i polityce jak opis na końcu Donalda Trumpa]
          https://megadrive.pl/#/view/file/db7jdo3rvkjylczxmv4h/Opresja2020.5.27.pdf

          oraz opis skrajnej prawicy i wad narodowych
          https://megadrive.pl/#/view/file/u9td4fqyovjd2nwizutu/Zaglada antypolonizmu2020.5.27.pdf
          i kilka fotek
          1
          https://megadrive.pl/#/view/file/6nwtwjjwlzbjl169sk6s/Afikcja 2019 marzec twarz.JPG
          2
          https://megadrive.pl/#/view/file/qvyebcaaj6nia2owd4xq/Afikcja 2019 marzec muskuly.JPG
          3
          https://megadrive.pl/#/view/file/7ftsjrfwsmlowwy7q9ff/Afikcja 2019 marzec przy mapie.JPG
          4
          https://megadrive.pl/#/view/file/zwifqibwqh8vlri34ypn/Ja z mymi drumsami2.JPG

  5. Grzegorz P.

    Jeśli połowa rzeczy opisanych powyżej jako ‘pozytywne skutki’ diety carnivore, to nie fantazje opisanej autorki[ którą nazwijmy CathZPP od jej pseudonimu i nazwy kanału], to i tak będzie dobrze. Podobne podkolorowane opowieści słyszeliśmy z jej ust o diecie paleo: „dziś [na paleo w 2016 roku] CathZPP cieszy się zdrowiem”.[koniec]
    Mięso wytwarza siarkowodór, powodujący bardzo niemiłe gazy[a całkowity brak gazów, to choroba „martwych” jelit].
    Swój wyraźny wzrost siły i kondycji fizycznej na ‘carnivore’ tak CathZPP opisała w komentarzach na You Tube : „ja nie ćwiczę , już nawet mi się nie chcę sztangi podnosić, nie chcę mi się po prostu(…)[Charlene Andersen i jej mąż]wcale nie ćwiczą .”[koniec]

    Potem ‘krótszy i lepszy sen’ to nieumiejętność zaśnięcia i stres.
    ‘Wyleczenie depresji’ na carnivore CathZPP tak opisuje: „Mikhaila i Jordan Peterson. Ciężka, kliniczna depresja na lekach całe życie, depresja idzie w pizdu po 1-2 posiłkach!”.[koniec]
    Nie wspomniała że Mikhaila Peterson oprócz samej wołowiny, leczy się też wódką i innym alkoholem oraz narkotykami[co oznacza, że wódka „leczy choroby” tak samo jak mięso].
    CathZPP twierdziła że na carnivore nie potrzeba witaminy C i się nie choruje, aż nagle w styczniu 2019 roku powiedziała: „byłam chora, tylko nie zauważyłam że jestem, ponieważ na tej diecie się nie choruje praktycznie(…)więc od razu wrzuciłam witaminę C, tony steków(…)ja się cały czas czuje jakoś dziwnie”[koniec] i pokornie skruszona podpijała też sok z kiszonych ogórków[roślin].
    Zdrowa dieta powoduje odejście od kawy, a tu jest jej więcej, co wskazuje na to, że ketoza bez pobudzenia kofeiną powoduje ospałość[gdy równocześnie mamy brak możliwości wyspania się] i słabszą energię o 30%.
    ^
    I gdyby tak przeanalizować to głębiej, to wyjdzie bardzo wątpliwe świadectwo, wbite bardziej w obecną niebezpieczną modę w USA na ‘carnivore’[jak kiedyś dieta Dukana] i chęć sprzedania tej mody na polskim rynku, co wiąże się z darmową reklamą i większymi wpływami ekonomicznymi[chodzi o sprzedaż na jej stronie e-booków, na przykład „jak uwolniłam się od Hashimoto” 39zł i jej filmików na portalu patreon, jak jej płatny filmik: „SZCZERE WYZNANIE: Jestem Narkomanką” 2$].
    W opowieści Mikhaili Peterson, rodziny Andersen i dziwnych ludzi ze strony ‘meat heals’ mogą wierzyć tylko osoby naiwne i niedouczone[pojawiają się tam ludzie mający jakieś dziwne alergie na rośliny i cokolwiek, dlatego pseudo ‘głodówka’ mięsna wydaje im się taka cudowna, lub widzimy też ludzi szukających chwili sławy{a modne stało się w USA opluwanie weganizmu{brak opieki prezydenta Obamy} i wypromowana przez przemysł mięsny dieta ‘carnivore’}].
    ^
    Dobre idee zawsze bronią się same, dlatego prehistoryczna dieta zbieracka[roślinna] trwa do dziś i ma się dobrze, mimo że niektórzy nie potrafili na niej wytrwać, bo
    1) stosowali niewłaściwy typ diety dla swego organizmu;
    2)z nimi było coś nie tak;
    3) udawali wegan, gdy była to najmodniejsza dieta w USA, a gdy moda trochę zgasła, przechodzą na inną modną dietę[‘skoczki’] .
    Badania potwierdzają , że weganizm może być zdrowy[np https://drjoelkahn.com/blog/ ] i że mięso powoduje nowotwory, miażdżycę , cukrzycę, choroby nerek, nadwagę itd. Nabiał, jaja i mięso hodowlane o wysokiej zawartości tłuszczu, to na setki tysięcy lat produkty prawie tak nowe dla ludzi, jak żywność przetworzona[słodycze, margaryny, biała mąka itd] i równie szkodliwe[rolnictwo powstało zaledwie około 10 000 lat temu]. Od setek tysięcy lat pozostają rośliny, jako jedyny produkt dla ludzi. To że ludzie czasem dorzucali trochę chudego mięsa z polowań[tak jak dziś szympansy] nie uczyniło nas mięsożercami, a co najwyżej nauczyło jako opcję dodawać trochę produktów odzwierzęcych, które szkodzą tym mniej, im ich jest mniej[podobnie jak żywność przetworzona].
    Anegdotek o zdrowych weganach jest zbyt wiele, by można je było obalać anty świadectwami, przypominającymi oszczerstwa dla każdego weganina, który żyje na tej diecie ponad 5 lat i ma doświadczenie w tym typie żywienia.
    ^
    Jeśli ktoś [jak CathZPP]twierdzi, że weganizm powoduje choroby psychiczne, siwiznę , homoseksualizm, zjedzenie samego siebie w przeciągu 30 lat, powinien być uznany za człowieka poniżej poziomu dyskusji, osobę która za pomocą prowokujących tekstów, chce się wybić w Internecie.
    CathZPP sama mówiła o sobie, że jest osobą mającą ledwo podleczoną silną depresję kliniczną, co by wyjaśniało, dlaczego nie rozumie obecnego świata. I nie dziwne że takie właśnie osoby uwierzyły w „carnivore”[„leczenie golonką raka”], bo one mogą uwierzyć we wszystko, łącznie z płaską ziemią .
    Opowieści CathZPP o tym że to dodatek [nawet minimalny] roślin do mięsa powoduje choroby[a nie mięso wołowe], jest tak samo poważny, jak twierdzenie że ludzie na diecie wegańskiej nie są nieśmiertelni tylko dlatego, że nie jedzą samego imbiru[faktycznie chyba nikt nie je, więc nie można łatwo udowodnić że to mit]. Obserwacje ludów jedzących tylko produkty odzwierzęce[Eskimosi, Mongołowie z długością życia do 70 lat] wykluczają tą absurdalną “wołowinową” teorię [historia Charlene Andersen jest mało przekonująca i osoba ta wygląda niezdrowo, oraz nie miała w 2018 roku nawet badań krwi].
    Ktoś kto nie ma faktycznej empatii do zwierząt, nie ma jej też wobec ludzi, w tym do wegan-których się znieważa w społeczeństwie, w którym są mniejszością [1%], co już podchodzi pod paragraf karny o dyskryminacji, szczególnie jeśli robi się to w obraźliwy sposób, używając takich określeń jak „debile”, a nie mając na swoje tezy żadnych dowodów, poza mało wiarygodnymi anegdotkami[powiedzieć i napisać można cokolwiek, bo papier i klawiatura oraz kamera przyjmie wszystko]. Osoba ta nie słyszała nawet o „China Study”, więc o czym my mówimy. To że ma taką agresję i brak mądrości, źle świadczy o ludziach jedzących prawie tylko produkty odzwierzęce. To chyba najlepiej pokazuje że dieta „carnivore” nie działa i jest destrukcyjna społecznie[zwiększa ryzyko otępienia, konfliktów ludzkich, wojen i zagłady planety].

    1. Admin

      Grzegorz, pięknie Ci dziękuję za poświęcony czas aby napisać tak świetny komentarz. Pozdrawiam serdecznie i miłego wieczoru!

    2. Maciej

      Mistrz !! Dzięki :))

    3. bapona

      Aha, chciałam się odnieść do dwóch faktów – znałam wegetarian, którzy umarli na raka, choć nie jedli rakotwórczego mięsa.
      I druga sprawa – tak naprawdę, to nie wiesz, JAKA jest Ziemia – czy płaska, czy kulista, czy mieszkamy na jej powierzchni, czy we wnętrzu. Ja też nie wiem. A ośmieszanie ludzi, którzy są przekonani, że Ziemia jest płaska – nie jest w porządku.
      Dodam, że byłam “ortodoksyjną” wegetarianką ponad dwadzieścia lat, teraz sporadycznie zdarza mi się zjeść mięso, ale nie czuję się z tym dobrze.
      Pozdrawiam.

      1. Grzegorz P.

        bapona- Myślę że jako semi wegetarianka i tak robisz bardzo dużo dla etyki, zdrowia i ekologii.
        Raka powoduje dieta i wiele czynników poza dietetycznych. Według badań weganie i wegetarianie umierają na raka, ale rzadziej statystycznie, tak jak rzadziej statystycznie giną na pasach ci, którzy patrzą na jezdnię w odróżnieniu od tych którzy przechodzą z zamkniętymi oczyma. Wegetarianie to bardzo często ludzie odżywiający się paskudnie[byłem wegetarianinem od 1993 roku]. Mleko, nabiał i jaja łączone są z nowotworami, podobnie jak olej i cukier rafinowany, kawa, alkohol, tytoń itd. Więc jeśli wegetarianie dorzuciliby jeszcze do tej szkodliwej puli mięso, ich rak mógł ich zniszczyć kilka lat wcześniej.
        „Płaska ziemia” to tylko metafora naiwności[choć osobiście uważam ziemię za spłaszczoną kulę, co potwierdzają loty kosmiczne, opływanie ziemi dookoła i obserwacja okrągłego księżyca i innych planet]. Na 100% nie wiemy nic[fizyka kwantowa uczy nas pokory]. W płaską ziemię wierzą niektórzy wyznawcy carnivore, którzy bardzo agresywnie atakują wegan, więc ośmieszanie tych ludzi jest w porządku. Innych wierzących nie ośmieszam[nie latam po internecie i nie atakuję , ale mam swoje zdanie o kształcie ziemi] , bo każdy ma swój świat i swoją wiarę i mi nic do tego. Jestem tolerancyjny. Jedynie nie ma tolerancji, dla nietolerancji[stąd negatywna opinia o vatykanie i biblii opisującej też ziemię jako płaski nieruchomy dysk wsparty na słupach, co osobiście uznaję za mitologię ].
        Jeśli można to najlepiej przeczytaj do końca nasze komentarze wraz z linkami[to wiele wyjaśni] i pisz jak już na końcu, by nie przerywać treści tematami odległymi od opisu carnivore i weganizmu jako anty-carnivore[czarnego i białego]. O umarłych wegetarianach na raka można pomówić szerzej gdzie indziej. Tutaj są oni zawarci w statystykach, gdy przykładowo na raka żołądka wegetarianie umierają … ale 3 razy rzadziej niż wszystkożercy według badań angielskich. Podobnie produkcja roślinna niszczy planetę… ale 18 razy mniej niż hodowla mięsna. Etyka też zyskuje, gdy ktoś odrzuca zabijanie innych stworzeń dla pokarmu. Czyli jednak wychodzi na plus, mimo że nie osiągamy 100%. Lepsze to, niż nic.
        Pozdrawiam

        1. Grzegorz P.

          Opiszę tu precyzyjnie wyłapany błąd[urojenie] wyznawców ‘keto’/carnivore, demonizujących omega6 z roślin. Zakładają[wymyślają ] oni, że zjedzone omega6 roślinne[LA] natychmiast zostanie wchłonięte w 100% i przeistoczone w szkodliwy stan zapalny. A omega3 chroniące przed zapaleniami = chorobami, w wersji roślinnej[ALA], rzekomo prawie się nie przyswaja[0.001%], co musi powodować liczne choroby i rychłą śmierć wegan[dlatego dla potwierdzenia swej teorii, tak maniakalnie i gorączkowo wyszukują {wytwarzają w umyśle} „schorowanych wegan” i preparują sfałszowane filmiki z umierającymi roślinożercami{potwierdzając raczej, że mięsna ketoza, niedobory i pasożyty działają chorobliwie na ich mózgi, prowadząc do halucynacji}]. I na skutek swej teorii wyssanej z palca, brudzą cały internet swoimi artykułami i najeżdżają wegańskie fora i blogi, by siać ferment[łącznie z CathZPP- która poleca wyrównać niski poziom omega3 za pomocą smalcu].
          Po pierwsze, konwersja omega6 do substancji potencjalnie „zapalnych” jest regulowana przez sam organizm, który nie będzie przekształcać nadwyżek LA do form złożonych omega6, jeśli mu to nie potrzebne[a ma wciągu jednego dnia do obrobienia tylko kilkanaście{do kilkudziesięciu} gram omega6 i innych tłuszczy, na roślinnej diecie niskotłuszczowej, co jest łatwe do opanowania i wyregulowania/buforowania]. Gorzej wygląda sprawa u mięsożerców, bo złożone omega6 jest już gotowe[podobnie jak żelazo hemowe] i uderza w dużych ilościach[kilkaset gram] w nich bezpośrednio, a organizm nie może sobie z tym poradzić, tym bardziej że w produktach zwierzęcych występują inne czynniki pro zapalne.
          Po drugie, organizm z omega6 faktycznie tworzy substancje „zapalne”, ale tylko takie których potrzebujemy, gdyż są one mu niezbędne[na przykład pobudzają lub hamują skurcze mięśni i hamują wydzielanie soku żołądkowego, regulują kurczliwość naczyń krwionośnych]. Ale z omega6 organizm tworzy też substancje antyzapalne, co się pomija, upraszczając temat.
          Po trzecie, już od dawna wiadomo, że jeśli dostarczy się odpowiednią ilość omega3-ALA[od 3 do 5 gram dziennie{na przykład 15 gram siemienia lnianego i łyżka oleju rzepakowego, plus kilka orzechów włoskich}], to niezależnie od proporcji do omega6-LA, przyswoimy tyle, ile potrzebujemy DHA, szczególnie jeśli mamy zdrową dietę i mamy średnio zdrowy organizm bez nadwagi.
          W 2006 roku „Department of Human Biology, Maastricht University[Petra LL Goyens]” opublikował badanie nad proporcjami omega 3/6 i ustalono: „Na przyswojenie omega3 ALA u ludzi wpływ mają bezwzględne ilości omega3 ALA i omega6 LA w diecie, a nie ich stosunek(…)W ciągu 4 tygodni 29 pacjentów otrzymało dietę kontrolną [7% energii z LA, 0.4% energii z ALA, gdy stosunek ALA do LA wynosił 1 do 19]. Przez następne 6 tygodni stosowano dietę kontrolną[1/19] i dietę o niskiej zawartości LA [3% energii z LA, 0.4% energii z ALA, stosunek 1 do 7] jak i dietę o wysokiej zawartości ALA [7% energii z LA, 1.1% energii z ALA, stosunek 1 do 7](…)W porównaniu z grupą kontrolną [1/19] , przyswojenie ALA[w grupach 1/7] wzrosło o 3.6% w grupie o niskim spożyciu LA[i 0.4% energii z ALA] i spadło o 8% w grupie o wyższym spożyciu ALA[1.1% energii z ALA]. W wartościach bezwzględnych przyswojenie zwiększyło się o 34.3 mg w grupie o niskim spożyciu LA, ale prawie nie zmieniło się w grupie o wysokim spożyciu ALA. Prawie całe ALA zostało przekształcone w [złożone]EPA. Przekształcenie EPA w DPA i DHA prawie się nie zmieniło w 3 grupach[1/19, 1/7, 1/7] i stanowiło <0.1% ALA w diecie. W wartościach bezwzględnych przyswojenie nie zmieniło się w grupie z niskim spożyciem LA, ale wzrosło z 0.7 do 1.9 mg w grupie z dużą ilością spożycia ALA. Ilość ALA i LA w diecie, a nie ich stosunek, determinuje przyswojenie ALA [do DHA](…)Stwierdziliśmy, że przyswojenie na diecie kontrolnej o niskim stosunku ALA do LA [7% energii jako LA, 0.4% energii jako ALA, stosunek 1 do 19] wynosiło średnio 7.8%(…)Choć badacze tacy jak Emken podali, że przyswojenie ALA spadło z 18.5% do 11%, gdy spożycie LA wzrosło z 4.7% energii do 9.3% energii, a spożycie ALA spadło z 0.6% energii do 0.3% energii[stosunek ALA do LA zmieniono z 1 do 8, na 1 do 31] i ten 40% spadek całkowitego przyswojenia omega3 [hipotetycznie]przypisano zwiększonemu spożyciu LA[omega6], to jednak równoczesne obniżenie spożycia ALA, jak i stosunku ALA do LA[8/31] mogło również wpłynąć na mniejsze przyswojenie(…)Wzrost przekształcenia ALA do EPA można uzyskać poprzez obniżenie ilości LA w diecie, podczas gdy wzrost przekształcenia DHA osiąga się poprzez zwiększenie ilości ALA w diecie. I choć optymalnym podejściem dietetycznym do zwiększenia omega3 DHA jest spożywanie ich w formie gotowej, to jednak u osób, które nie chcą lub nie mogą jeść produktów morskich, wymiana LA na ALA może być kolejnym najlepszym podejściem.”[koniec]
          https://academic.oup.com/ajcn/article/84/1/44/4633063
          https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/16825680
          Czyli na podstawie źle prowadzonych badań i wniosków, stworzono hipotezę , że najważniejszy jest stosunek omega3/6, podczas gdy to jest bardzo względne i nawet wszystkożercom wystarczyło podczas badań dostarczyć trochę więcej ALA w diecie i stosunek 1 do 19 nie przeszkadzał. Na zdrowej długo trwającej diecie wegańskiej można założyć przekształcenie ALA do DHA minimalnie na 10%, co oznacza że jeśli zjemy 15 gram siemienia lnianego, to uzyskujemy 340 mg DHA [a norma to 250 mg DHA] i gdy spożyjemy zmielone siemię[jak i nasiona Chia, olej rzepakowy, orzechy włoskie], to nawet jak całkowity stosunek w diecie wegańskiej omega3 do omega 6 wynosi 1/19, to będzie dobrze, a przecież można to zmniejszyć do około 1/6.
          Czynniki buforujące w organizmie poradzą sobie z większą ilością omega6, skoro nie muszą automatycznie przekształcać omega LA, w substancje prozapalne[ponad potrzeby] i weganizm niesie za sobą czynniki antyzapalne niezależne od stanu omega 3/6. I zarazem mniejsze dawki przetworzonego DHA na diecie wegańskiej, wynikają bardziej z faktycznych potrzeb organizmu[przetwarzającego tyle ile mu potrzeba], gdy kwantowy organizm nie będzie się dostosowywał do sztucznych norm wymyślonych przez ludzi powiązanych z przemysłem rybnym i suplementami [i potem te wymysły o normach i stosunku omega3/6 powtarzane są przez ortorektyków i ludzi naiwnych, pozbawionych samodzielności mentalnej].
          Ale ja sobie mogę pisać i nie pisać, a fakt jest taki, że zbilansowani weganie żyją średnio dłużej i zdrowiej od wysoko tłuszczowych Mongołów i Eskimosów oraz innych ludzi, więc teorie o złym roślinnym omega, są jedynie teoriami nawiedzonych ludzi, którzy chcą zaklinać rzeczywistość swoimi wymysłami.
          Ryby ogólnie[szczególnie dziś] są szkodliwe, a wyselekcjonowane rośliny to potencjalne zdrowie i z nich właśnie polecam omega ALA/LA dla utrzymania zdrowia. Omega6-LA jest potrzebne i nie unikajmy go. Proporcje należy utrzymywać[około 1 do 6], gdyż niestety modyfikowane/selekcjonowane przez człowieka setkami lat zboża i strączki oraz inne rośliny przesunęły balans na niekorzyść omega 3 ALA, ale bez paniki i otroreksji, jeśli tylko unikamy żywności wysoko przetworzonej, nie pijemy kawy, alkoholu, nie palimy itd. Stres jest największym niszczycielem i o to chodzi wrogom weganizmu[wiernie kibicującym weganom, by przestali być weganami], by zasiać strach i zniszczyć nasze zdrowie. Nie dajmy się , bądźmy mądrzy, tamci znikną , a my wygramy prędzej czy później.

          Gdy przyjrzeć się rozwojowi dietetyki, to weganie byli straszeni brakiem białka, żelaza, wapnia w roślinach, i innymi ćwierć prawdami, które nie przeszły próby czasu i były to omamy mięsożerców którzy skażeni szowinizmem, wypaczali fakty pod swój nałóg.
          Przez dziesięciolecia walczono z oszustwem „zdrowego” tytoniu i alkoholu, a do teraz jeszcze bronią mięsa[=trucizny], nabiału, jaj, miodu i [wegańskiej]kawy/herbaty. Nałóg ma silne oddziaływanie na mózg i powoduje liczne urojenia uniemożliwiające rzetelne badanie, na skutek czego, coś co można ustalić w rok, oni męczą przez dziesięciolecia i z marnym skutkiem[szczególnie że szkolnictwo „pruskie”{magisterka i wyżej} osłabia kreatywność i samodzielność pozwalającą na odkrywanie rzeczy nowych, obalających mity mechanicznego powtarzania błędnych schematów pokoleniowych i szkolnictwo kontrolowane przez ministerstwo polityczne ma układy korupcyjne ze światem politycznym i biznesowym]. Ale weganie stoją z boku i ich[w tym moje] życie jest świadectwem ważniejszym niż dogmaty[moda{zbiorowa hipnoza(ignorancja kulturowa)}] danego czasu.
          Ci którzy namawiają wegan do bezwzględnej suplementacji omega3[jak Iwona Kibil] , czynią krzywdę , ukazując naszą dietę jako tabletkową i sztuczny wymysł 20 wieku. Robią to, bo mogą zarabiać na suplementach lub chorują na ortoreksję i są niedouczeni, jak i oszukani przez sztuczne autorytety[podczas gdy stowarzyszenia dietetyczne z USA, Kanady, Włoch i Anglii nie zalecały koniecznej suplementacji omega3 i one więcej wiedzą od Kibil/Desmond/Pepsi Eliot/Vegan Workout i spółki drobnych cwaniaczków].

          Kiedyś nie trzeba było jeść siemienia/Chia/rzepaku, bo rośliny produkowane ekologicznie mają więcej tłuszczy, w tym omega3[wystarczy porównać jarmuż z marketu{sianko}, z oleistym jarmużem z działki mającym też więcej omega3 niż omega6].
          Dziś radzimy sobie z degradacją przemysłową uczynioną przez człowieka w 20 wieku, co wymusza też suplementację ‘B12’ i ‘D’ i czasem jodu lub w poszczególnych przypadkach omega3 z alg itd.
          ‘Malgo M’ napisała na You Tube: „Gdybyśmy żyli w zgodzie z naturą , weganie nie cierpieliby na niedobór tej witaminy[b12]….Po pierwsze jest ona wytwarzana w jelitach przez bakterie, po drugie produkty fermentowane w tym kiszonki – kiszone buraki, kapusta, ogórki, mogą być dodatkowym źródłem Wit. B12, po trzecie gdyby nie było takiego syfu w glebie i nie bylibyśmy zmuszeni do przesadnego mycia warzyw, dostarczalibyśmy tę witaminę z drobinkami ziemi, gdzie bytują bakterie ją wytwarzające… czasy są jakie są dlatego wymagana jest suplementacja, jeśli zachodzi taka potrzeba, ale to ma miejsce przy spadkach odporności, albo przy zaburzeniach wchłaniania – IBS itp. Dlatego proszę nie sprzedawać teorii typu ‘weganizm jest niezgodny z naturą’ ‘musimy jeść mięso bo…’, tylko trzeba się zastanowić nad tym jak daleko odeszliśmy od natury, właśnie wpierniczając mięso i zanieczyszczając środowisko.”[koniec]

        2. Grzegorz P.

          do wpisu bapony dodam tylko, że wegetarianizm jest względnie korzystniejszy dla środowiska niż mięsożerstwo i tym bardziej wariackie carnivore. Natomiast w ocenie moralnej, wegetarianizm[z mlekiem czy jajami] wypada o wiele słabiej niż weganizm, ze względu na los krów mlecznych i kur niosek. Podobnie zdrowotnie, środowiskowo i ekonomicznie, weganizm [głównie lokalny] jest najlepszy i tylko takie wyniki są satysfakcjonujące dla mnie. Ale napisałem baponie na zachętę, by jej nie atakować, bo wiem że to jest niepraktyczne i nie przynosi dobrych efektów[semi wegetarianizm jako mniejsze zło jest lepszy niż carnivore na które bapona próbowała przechodzić, prawdopodobnie będąc osobą niestabilną psychicznie i nie mającą umiejętności do realizacji właściwych czynów].

  6. Grzegorz P.

    Podam przykład błędów myślenia CathZPP, odnośnie balansu omega 3 do omega 6. Rzekomo wszystkie orzechy i oleje mają potworne ilości omega6 a niskie omega3 i weganie muszą mieć stany zapalne od nadmiaru omega6, bo nawet jak dostarczają omega3 to te jako roślinne się nie przyswajają prawie wcale, łącznie z siemieniem lnianym, co wymusza choroby serca, raka itd . Chyba orzechy włoskie, olej lniany i rzepakowy nie istnieją i ewidentnie zapętlenie dietetyczne wychodzi u CathZPP, bo skoro omega3 z roślin się nie wchłania to i omega6 z roślin nie powinno, więc ta nierównowaga omega3 do omega6 jest i tak bez znaczenia i zarazem w badaniach na Adwentystach i weganach angielskich musiałby się potwierdzić wynik większej ilości chorób żylnych układu krążenia, cukrzycy, nadwagi i raka, a jest na odwrót[ adventist health study , epic oxford study ]. Amerykańskie, kanadyjskie, włoskie i pośrednio angielskie stowarzyszenie dietetyczne nie zaleca koniecznej suplementacji omega3, a wielopokoleniowa praktyka wegan Adwentystów i innych wykazała, że wystarczy zachować proporcję roślinnego omega3 do roślinnego omega6 jeden do czterech czy nawet sześciu i to w zupełności wystarczy, nawet jeśli przetwarzanie do form złożonych roślinnego omega3 jest niższe niż omega6. Badania stanu zapalnego na przykład poprzez test białka c-reaktywnego, potwierdzają na korzyść wegan 30% mniej stanów zapalnych[ Northern Arizona University” 2014, University School of Medicine 2018 ]. Poza tym, jeśli ktoś ma do wyboru jeść rakotwórcze ryby i mięso, wydając na to 1000 euro miesięcznie, a kupić sobie wegański suplement omega3 z mikro-alg i pozostać na lubianej diecie roślinnej, to wybór wydaje się oczywisty. Więc pod każdym względem jest to wirtualny problem, wymyślony na skutek mody na omega3 i wyolbrzymienia tej mniej istotnej kwestii, zaniedbując przy tym milion innych elementów diety. Zgodnie z maksymą „szukajcie a znajdziecie”, CathZPP wyszukała w Internecie tabelkę Petera Ballerstedta[propagatora diet mięsnych, pracującego bezpośrednio w przemyśle zwierząt hodowlanych{ekspert od pasz https://www.blogger.com/profile/02951593348759928455 }], gdy tabelka pokazuje oczywiście że zwierzęta karmione paszą mają dobry balans omega, a orzechy włoskie malutko omega3, a gigantyczne ilości omega6.To może oznaczać że CathZPP i jej fani opierający się na sfałszowanych danych, mają z jednej strony za dużo omega6 w diecie, a z drugiej strony silny stan zapalny wywołany przez mięso i nabiał[tłuszcze zwierzęce, cholesterol, żelazo hemowe, białka biologicznie agresywne, TMAO, laktoza, chemikalia na przykład tamujące rozwój jadu kiełbasianego, dioksyny, rtęć ]. My zamiast trzymać się szemranych portali internetowych sponsorowanych prawdopodobnie przez lobby mięsne, wolimy stosować się do zalecenia brytyjskiego, włoskiego, kanadyjskiego i amerykańskiego stowarzyszenia dietetycznego, opierającego się na wszelkich danych i badaniach, które twierdzi że weganie „powinni uwzględniać w swojej diecie dobre źródła ALA, takie jak orzechy włoskie, siemię lniane, olej rzepakowy czy soja. Osoby o zwiększonym zapotrzebowaniu na tłuszcze Omega3, jak kobiety ciężarne i karmiące piersią , mogą skorzystać też z mikroalg bogatych w [złożone formy omega3]DHA”.[koniec]
    Co do powyższej tabelki omega, którą CathZPP wytrzasnęła z filmiku You Tube Petera Ballerstedta[bez żadnej weryfikacji danych, co po raz kolejny pokazuje kim ona jest] i rzekomo wysoką ilością omega6 w orzechach włoskich, o których z radością pisała CathZPP, to ‘Zack G’ napisał korygujący komentarz na You Tube w 2018 roku: „Tabela pokazana w 18:00 minucie filmu Petera Ballerstedta wprowadza w błąd w odniesieniu do orzechów włoskich, gdy użyto niecodziennych ‘czarnych orzechów włoskich’, które mają stosunek 16.5 do 1 dla omega6-omega3 , podczas gdy angielskie orzechy włoskie, jako powszechny produkt, mają stosunek 4.2 do 1, który jest ‘idealny’. Nie ma również wzmianki o nasionach konopi 2.7 do 1, oleju rzepakowym 2.1 do 1, nasionach lnu 1 do 3.9 lub Chia 1 do 3. Jeśli chcecie, aby orzechy wyglądały źle, lepiej wstawcie migdały na liście lub może słonecznik.”[koniec]

    Oto dane dla orzechów włoskich według Wydawnictwo Lekarskie PZWL, 2017: „w 100 gramach omega3 ?-Linolenowy [ALA] 6.57 gram i omega6 Linolowy [LA] 34.59 gram[1 do 5]”[koniec] ,
    inni podają jeszcze mniej omega6[1 do 4].
    Według teorii CathZPP, tylko zwierzęta mają umiejętność przetwarzania roślinnych źródeł omega3, podczas gdy dziwnym sposobem ludzie prawie nie mają tej możliwości, bo jest w roślinach za dużo omega6, co wydaje się absurdem, bo tak jak małpy w przyrodzie tak i ludzie potrafią to robić. Mniejsze ilości u wegan przetworzonego DHA, nie powodują żadnych problemów i ilość przetworzenia zwiększa się w zależności od potrzeb[u kobiet w wieku rozrodczym o dwa razy do 9%].
    Vegan Society/brytyjskie stowarzyszenie dietetyczne podaje że wystarczy na dzień spożyć „łyżkę stołową siemienia lnianego, jak i sześć połówek orzecha[włoskiego]”,
    a Julieanna Hever w „Dieta roślinna na co dzień” pisze, że mężczyźni powinni spożyć na dzień 1.6 grama ALA, kobiety 1.1 grama ALA i pilnować proporcji 1 omega3 do 4 omega6. Należy też wiedzieć, że trzeba by jeść ryby codziennie, lub dwie większe porcje ryb na tydzień, by spełniać oficjalne normy ma DHA, więc prawie nikt ich nie przestrzega, poza rozhisteryzowanymi ludźmi [w tym niektórymi weganami] łykającymi tonę tabletek i suplementów, co im zdrowotnie nie służy. W krajach europejskich spożycie DHA waha się od 50 mg do 270 mg na dzień i uznaje się 200 mg do 250 mg za wystarczające, ale w Polsce spożywa się na osobę około 15 do 35 gram ryb na dzień i to przeważnie stawnych z małą ilością omega3, które dostarczą za mało DHA i zarazem obniżą konwersję ALA, dając razem u Polaków około 120 mg DHA, więc przeciętny Polak jest w o wiele gorszej sytuacji od weganina jedzącego 15 gram siemienia lnianego dziennie i jakoś CathZPP nie lamentuje w tej sprawie, bo ona szuka tylko haków na wegan dla reklamy i zemsty. Co oznacza że jeśli ktoś jest niewiarygodny w tej sprawie[karykaturalny i obraźliwy opis innej diety], to i jego twierdzenia o cudowności diety „carnivore” trzeba uznać za dezinformację . Apeluję do ludzi którzy się nabrali[bo z tą panią nie ma już dyskusji], by nie niszczyli sobie zdrowia nową niebezpieczną modą i nie przyłączali się do dyskryminacji mniejszości wegańskiej, nawet jeśli komuś z nich nie udało się na diecie roślinnej, do której nikt na siłę nie przymuszał i każdy może odejść, tam gdzie mu wygodnie.

  7. Grzegorz P.

    Karolina, to ja Tobie dziękuję że ktoś w końcu się odważył napisać trochę faktów, bo nic nie robienie, gdy dyskryminuje się nas wegan[jestem na tej diecie od 2012 roku], to poważny błąd. My nic nie robimy, a u CathZPP szkoli się cała masa ludzi „zatroskanych” o zdrowie wegan i atakujących potem w agresywnych komentarzach w całym Internecie. Więc metoda „ignorowania trolla” to bierność, która faktycznie wspiera atak na rozwój diety roślinnej[kto nie broni, gdy dzieje się krzywda, jest współwinny zła{przestępstwo zaniechania}]. Najpierw są takie ‘niewinne’ ataki, a potem państwo może wprowadzić zakaz weganizmu, jak próbowano we Włoszech w 2016 roku. Podobnie rozwijało się ludobójstwo faszystowskie od 1933 roku i rwandyjskie w 1994 roku, gdy zaczynało się od budowania negatywnych nastrojów wobec jakiejś grupy. Trzeba z jednej strony unikać reklamy dla CathZPP, a z drugiej obalać mity głoszone przez zwolenników nowej mody. Na przykład odnośnie omega3 czy B12[rokitnik, chlorella itd]. Ten blog to robi, co wspiera rozwój weganizmu.
    Uważam że dieta ‘carnivore’ przysłuży się diecie roślinnej na dwa sposoby

    1)atak na wegan, oczyści ruch z błędów które popełniono podczas mody i silnej komercji tej diety;

    2) o ile część osób źle znosiła weganizm z różnych powodów, to dieta „carnivore” da nieporównanie większą ilość odrzutów i chorób[niż dobrze zbilansowany weganizm] i skoro różne diety mają tyle wad i odpadną , to nie pozostanie ludziom nic innego jak zaakceptować powszechny weganizm, choćby ze względów ekologicznych”[ale dietę roślinną trzeba mocno dopracować, by służyła jak największej ilości ludzi].

    Takie osoby jak CathZPP, tak bardzo skrzywdzą swoich fanów, że to anty świadectwo będzie gwoździem do trumny dla „diet mongolskich”.
    Według Światowej Organizacji Zdrowia przeciętna długość życia Mongołów to w 1960 roku 47 lat, a w 2015 roku 68/69 lat[w tym mężczyźni 64/65 lat, co daje im 128 miejsce na świecie{w Polsce długość życia to 77 lat, a według danych z 2001 roku u Adwentystów weganki miały przeciętną długość życia 85.7 lat, ponad 6 lat dłużej od Kalifornijek, a mężczyźni 83.3 lata, czyli 9 lat dłużej niż Kalifornijczyk i 18 lat dłużej niż Mongoł mający dietę wysokotłuszczową odzwierzęcą (czyli odżywiający się śmieciowo obywatele USA żyli 9 dłużej od ludzi jedzących ekologicznie wysokotłuszczowo w Mongolii, co można wytłumaczyć opieką medyczną , wyższym statutem ekonomicznym, ale nie tylko, skoro arystokracja europejska jedząca dużo mięsa też żyła średnio 69 lat, mimo bogactwa i sztabu medyków i mężczyźni Eskimosi na duńskiej Grenlandii też w 21 wieku żyli tylko 68.7 lat, mimo lepszej sytuacji ekonomicznej)}].
    I śmierć Mongołów z różnych powodów według 2014 to
    1) choroba niedokrwienna[od zatkanych tętnic żylnych] serca[zatkanie żył cholesterolem, białkami i wapniem] 22.44%[11 miejsce na świecie],

    2) udary od zatkania żył 16.87%[2 miejsce na świecie] ,

    3) rak wątroby odtruwającej toksyny mięsne i nabiałowe 7.63% [1 miejsce na świecie],

    4) choroba wątroby 5.13%[8 miejsce na świecie] ,

    5) grypa i zapalenie płuc[osłabienie odporności i brak wsparcia bliskich wśród okrutnych łowców] 4.11%,

    6) choroba płuc filtrujących krew pełną odzwierzęcych toksyn 2.99%[25 miejsce na świecie]

    7) inne urazy 2.97%,

    8) rak żołądka obciążonego produktami odzwierzęcymi 2.76%[1 miejsce na świecie],

    9) choroba nerek obciążonych n-tlenkiem trimetyloaminy[TMAO], purynami, amoniakiem, tłuszczem, cholesterolem, białkiem, fosforem i wapnem 2.62%[22 miejsce na świecie],

    10) wypadki drogowe[brawura i nieodpowiedzialność łowców] 2.51%,

    11) reumatyczna choroba serca 2.36% [2 miejsce na świecie],

    12) nadciśnienie od tłuszczu i białka 1.96%,

    13) wrodzone anomalie[uszkodzenia genetyczne i degeneracyjne od produktów odzwierzęcych] 1.89%,

    14) rak przełyku 1.58%[3 miejsce na świecie],

    15) rak płuc 1.54%,

    16) samobójstwo[depresja jelit i pogarda dla życia] 1.48%[w 2017 roku było to już 3 miejsce na świecie],

    17) przemoc 1.46%[258 osób],

    18) niska masa urodzeniowa 1.42%,

    19) gruźlica 1.14%,

    20) trauma urodzenia 1.07%,

    21) choroby biegunkowe[kłopoty jelitowe] 1.07%,

    22) stany zapalne/serce 0.98%,

    23) choroba wrzodowa żołądka 0.96%[w 2017 roku 12 miejsce na świecie],

    24) utonięcia 0.85%,

    25) cukrzyca 0.67%,

    26) alkohol[depresja jelitowa] 0.63%[20 miejsce na świecie, a w 2017 roku 11 miejsce],
    27) rak szyjki macicy 0.61%;

    32) rak trzustki 0.47%; 36) astma 0.35%;

    38) zapalenie wyrostka robaczkowego 0.3%[25 miejsce na świecie].

    Mongolia w 2017 roku zdobyła 1 miejsce na świecie[na 183 państwa] w sumie wszystkich nowotworów.
    https://www.worldlifeexpectancy.com/cause-of-death/all-cancers/by-country/

    To jest wizja[mongolska] dla efektów ‘carnivore’[rak, choroby serca, depresja samobójcza i szybka śmierć].
    My mamy Adwentystów wegan badanych od 1958 roku i mających lepsze wyniki zdrowotne od Adwentystów mięsożernych.
    https://www.drjacobs.pl/badania-nad-adwentystami—wegetarianami

    http://odzywianie24.pl/dokonywanie-wlasciwych-wyborow/

    A można zrobić lepiej weganizm niż dieta Adwentystów.

    Napiszę co jest najgorszego w diecie „carnivore”. W zależności od rodzaju tej patologii żywieniowej[czyli czy jest to dieta tylko mięsna, prawie mięsna, czy ponad 50% odzwierzęca] mogą mieć nadmiar niebezpiecznych tłuszczy, cholesterolu, białka[a więc także puryn i amoniaku], żelaza, jodu, karnityny, kreatyny, tauryny, omega6/omega3, hormonu wzrostu Igf-1, chemikaliów dodawanych do mięsa i substancji rakotwórczych powstałych od smażenia. Totalni mięsożercy z carnivore cierpią na stały, chroniczny brak błonnika i węglowodanów, pojawia się niedobór wapnia, magnezu, witaminy ‘C’, ‘E’, ‘D’, kwasu foliowego itd. No chyba że jedzą na surowo „całe zwierzę” wraz z krwią i oczami[CathZPP przyznała że pije krew i spożywa gałki oczne co już przypomina uczty kanibalistyczne], to wtedy mniej było by niedoborów witamin i mikroelementów, ale opanowały by ich nadmiary na przykład witaminy ‘A’, B12, żelaza hemowego, białka, tłuszczu, cholesterolu, karnityny , tauryny, kreatyny i niedopasowany skład zwierzęcych hormonów i substancji, de-regulował by ich jelita i cały ich organizm, przez co przejmowali by zwierzęce życie-śmierć dezorganizujące ich mentalnie w stronę zatracenia cech charakterystycznych dla ludzi i człowieczej równowagi życiowej i wchodzili by w głuchą nicość, bo nie są wtedy ani licznymi zwierzętami z którymi łączą się w jedność pokarmową i przestają już być ludźmi. Rośliny nie mają takich cech jak ludzie i zwierzęta, przez co są neutralne, dzięki czemu człowiek je przetwarza pod swoje indywidualne niepowtarzalne potrzeby, produkując sobie swoje własne omega3/6/9, tłuszcz, cholesterol, ‘A’, ‘D’, żelazo, białko, karnitynę , taurynę , kreatynę i w ten sposób pozostaje sobą . A jedząc jaja zamienia się do jakiegoś stopnia w kurę, pijąc mleko zamienia się w cielaka, jedząc świnię staje się nią do jakiegoś stopnia, bo tam nie ma takiego przetworzenia jak przy neutralnych roślinach, tylko są gotowe szybkie agresywne formy omega3/6/9[EPA/DHA], tłuszczu, cholesterolu, ‘A’, ‘D’, żelaza hemowego, karnityny, tauryny, kreatyny, hormonów itd. Ludzie na dietach mieszanych[roślinnych z mniejszym udziałem produktów odzwierzęcych] i przetworzonych, nie mają takiego efektu jak ci, co jedzą tylko pokarm odzwierzęcy, bo sprzeczne czynniki sumują się i osłabiają przenikanie cech zwierzęcych, co uniemożliwia silną degradację hormonalną i komórkową , choć nie mogą osiągnąć takiego indywidualnego procesu życiowego jak weganie, będąc po środku drogi, a więc nie dochodząc nigdzie.
    Weganie stają się niezależni, skoro produkują swoje substancje w sobie wewnątrz na bazie półproduktów, a totalni mięsożercy przypominają całkowicie zależnego niemowlaka, który z mlekiem matki otrzymuje wszystko, łącznie z przeciwciałami których nie potrafi sam wyprodukować, i jeśli tylko skład tego mleka jest niewłaściwy, wówczas następuje choroba i zgon, już nie mówiąc o sytuacji chwilowego braku mleka. Weganizm zapewnia stworzenie oryginalnych jednostek tworzących wartości dodane dla społeczeństwa, bez powielania ustalonych wzorców, bo sami dla siebie stają się „fabryką” fizycznie, co się przekłada na sposób myślenia i działania.
    Weganin jest w pełni sobą samym, a mięsożerca schodzi do trupiej świadomości zabitych zwierząt, przejmując po nich zaburzoną śmiertelnym stresem równowagę hormonalną i komórkową , co w przypadku jedzenia katowanych zwierząt hodowlanych jest bardzo niekorzystnym zjawiskiem.
    Pasożytowanie na zwierzęcych hormonach, karnitynie, taurynie, kreatynie, żelazie hemowym, białkach, tłuszczach, cholesterolu i tak dalej, jest niekomfortowe dla ludzkiego organizmu i mózgu, na skutek czego psychika jest podrażniona, podenerwowana i podatna na depresję , co potwierdza życie Mongołów i Eskimosów, z wysokim odsetkiem samobójstw i depresji.
    Więc nie idźmy w tę stronę , ale bilansujmy dietę roślinną dla konkretnych potrzeb, co dobrze służy mi i milionom wegan na całym świecie.

    1. Admin

      Z tymi omega masz rację.
      To co robi owa Pani to ewidentna dezinformacja i niestety skuteczna (ostatnio coraz więcej pacjentów pytają mnie czy nie nabawią się stanów zapalnych od orzechów bo przecież zawierają śmiercionośne omega 6). Pomijając fakt, że to nie omega 6 są prozapalne tylko raczej niedobór omega 3, którego wystarczy dostarczyć w stosunku do omega 6 tylko jedną piatą aby wszystko było ok. Całkowite zapotrzebowanie na EPA i DHA można zaspokoić 2-3 łyżkami zmielonego siemienia lnianego a owa Pani lamentuje, że siemie lniane się nie nadaje, gdyż słabo konwertuje do EPA i DHA… Na kanale owej Pani jest mnóśtwo głupot, których nawet nie będę tłumaczyć bo zajęłoby to mnóstwo czasu.

      1. Hopsq

        Ile wam trzeba tłumaczyć że omega3 w roślinach to forma ALA tego kwasu – zupełnie nam nie potrzebna. Konwertujemy ją do DHA i EPA, lecz ta konwersja jest rzędu 5%. Pan Grzegorz wyżej rozpisuje się a nie rozumie podstawowych rzeczy.

        1. Admin

          Cześć Hopsq! Nie trzeba nam tego tłumaczyć szanowny kolego ale widzę, że trzeba wytłumaczyć to Panu 🙂 Zapotrzebowanie na DHA i EPA wynosi 250 mg na dobę (normy IŻŻ). W siemieniu lnianym około 25% stanowią kwasy tłuszczowe ALA. Proponuję zatem mały zabieg matematyczny. 10 gramów (1 łyżka) zmielonego siemienia lnianego to 2,5 grama czyli 2500 mg ALA. Jak Pan wspomniał konwersja wynosi 5% [tak na prawdę średnio wynosi około 10% a kobiety w okresie rozrodczym potrafią przekonwertować nawet do 20% ale policzmy na Pana korzyść] zatem 2500mg * 0,05 = 125 mg DHA oraz EPA w jednej łyżce stołowej siemienia lnianego. Jak widzimy dwie łyżki zmielonego siemienia lnianego wystarczą aby pokryć całe zapotrzebowanie (nie wliczając innych, dosyć licznych źródeł tłuszczu). Mam nadzieję, że teraz już Pan to rozumie. Pozatym napisał Pan, że kwas ALA nie jest człowiekowi potrzebny co jest oczywiście nieprawdą. ALA jest w przeciwieństwie do EPA i DHA kwasem, którego organizm nie umie wytworzyć. Dziękuję za komentarz i pozdrawiam!

          1. Salceson

            OK, przyswoisz 125 mg Omega 3, a ile w tym samym czasie przyswoisz Omega 6? 10 razy więcej? 20 razy więcej? 50 razy więcej? Optymalny bilans Omega 3 do Omega 6 to 1:3. Cała nadwyżka Omega 6 pójdzie w stany zapalne. Co więcej, nie wiem czy Pani wie, ale oleje roślinne jelczeją niemalże od razu po wydobyciu, tj po zmieleniu siemienia lnianego, kiedy dochodzi do kontaktu z powietrzem, znów jedzenie samych nasion spowoduje ich wydalenie w nienaruszonej formie 😉

          2. Admin

            Akurat z siemienia lnianego oraz oleju rzepakowego nie dostarczymy nadmiaru omega 6 🙂 Jeżeli Pan nie wierzy to proszę sobie przeczytać skład siemienia lnianego, oleju rzepakowego czy orzechów włoskich.

          3. Grzegorz P.

            Salceson 23 LIP 2019- zabawny jest Twój komentarz, jak ksywka salceson, chyba produkt ubogi w omega3.
            Jeśli rzekomo oleje jełczeją z omega ALA[forma prosta omega3], to co dopiero ryby z DHA[forma złożona omega3]. Tłuszcze omega3 złożone są o wiele bardziej narażone na utlenianie. Olej rzepakowy ma dużo witaminy E i nie jełczeje tak szybko, a olej lniany powinien być przechowywany w lodówce. Siemię się mieli czy miksuje tuż przed spożyciem[nie zjełczeje natychmiast{pół godziny to minimum czasu na zjedzenie}], lub można to trzymać w lodówce jakiś czas. Jedzenie samych nasion lnu nie zawsze spowoduje ich 100% wydalenie w nienaruszonej formie, jeśli ktoś ma silny kwas żołądkowy[z tym różnie] i jeszcze je odmoczy i pogryzie.
            Ustalenie że omega3 do omega6 powinno być w balansie 1:3, jest hipotetyczne i inaczej to wygląda, gdy spożywa się roślinną żywność na surowo i nisko przetworzoną , tu organizm sobie poradzi. Nadwyżka omega6 nie pójdzie w stany zapalne, jeśli są czynniki tamujące zapalenia w organizmie, co na zdrowej diecie wegańskiej występuje.
            Eskimosi/Mongołowie/ludy północy, to wyjątek jako wybryk istniejący może od kilku tysięcy lat i poza nimi ludzie jedli od setek tysięcy lat głównie/jak i [prawdopodobnie]wyłącznie rośliny i mieli nadwyżki omega6, będąc do tego już przystosowani, niezależnie od tego co sobie wygadują w 21 wieku teoretycy dietetyczni. Podobne ludziom goryle/szympansy/dżelady/gerezy, też sobie radzą na diecie roślinnej z omega, nie jedząc ogromnych ilości tych tłuszczy[bo obecne normy na omega3/6 są wymyślone ot tak sobie i będą się zmieniać].Owoce i zielone liście[jedzone przez podobne nam małpy] mają odpowiedni stosunek omega3 do omega6 i dlatego powinniśmy jeść ich jak najwięcej, a gotowane zboża i strączki[bogate w omega6] wyrównywać siemieniem lnianym, nasionami Chia, orzechami włoskimi, algami, olejem rzepakowym itd.
            To było już opisane tu w komentarzach, wystarczy uczciwie to przeczytać, lub nie pisać swojego komentarza nie mającego sensu w kontekście tego co już od lutego do lipca napisaliśmy w tej sprawie[gaworzyć można w piaskownicy], no chyba że się szuka wiedzy, a nie zaczepki[dla osób życzliwych i otwartych można mieć cierpliwość].
            Podstawowym problemem jest fakt, że mamy ponad 7 miliardów ludzi i eko uprawy są fizycznie niewykonalne[na krowę pół hektara i 50 kilogramów pokarmu dziennie przez dwa lata dla 400 kilogramów mięsa{ze zjedzonymi 36 000 kilogramami pokarmu(90/1)}]. A to oznacza gigantyczne ilości omega6 w przemysłowych produktach mięsnych, plus stany zapalne od samego mięsa i nabiału. Czyli na diecie mięsnej u miliardów ludzi mamy nadmiar omega6 i stany zalane. Na diecie roślinnej można ustawić również omega3 i zmniejszyć stany zapalne. Co zarzucają weganom, sami czynią , prowadząc ludzi do stanów zapalnych między innymi przez nadwyżkę omega6 w produktach odzwierzęcych. Bo tłuste ryby[bogate w omega3] ze zniszczonych mórz i oceanów, to mogą szaleńcy jeść, szczególnie na surowo z pasożytami np tasiemcem[a jak wiadomo, podwyższone temperatury niszczą i pasożyty i… omega3 DHA]. Łatwo uzyskać omega3 z roślin dobrej jakości, z ryb czy eko mięsa bardzo drogo, trudno i możliwe tylko dla garstki społeczeństwa, bo ziemia jest za mała nawet dla miliarda ludzi.
            Skoro tak się przykleiliście do wegan w sprawie balansu omega3/6[podpuszczeni przez lobby mięsne], to policzcie jak ta sprawa wygląda na diecie standardowej[wyręczę was, wychodzi nawet 40/1{na zdrowym weganizmie około 6/1}].

            Teraz uwagi ogólne, nie do „Salcesonu”.

            Nie wiem przyjaciele czy zauważyliście, że wysokotłuszczowi mięsożercy chorują na zaczadzenie mózgu nie pozwalające im dostrzec że omega DHA odzwierzęce jest gorsze od ALA roślinnego-pierwotnego, świeższego, bezpieczniejszego[to oczywiste]. Zaślepił ich nałóg powodujący niedobór wielu mikroelementów i zalepienie mózgu bezwartościowym tłuszczem i wymyślają niedorzeczne teorie coraz to głupsze[mózg potrzebuje węglowodanów i zdrowych jelit żywiących się błonnikiem, znany fakt- maniacy carnivore i podobni udowadniają to, gdy otwierają usta by mówić].
            A więc jak zwykle u totalnych mięsożerców, informacje są poprzekręcane i wyolbrzymione i mają na celu zohydzić rośliny jako nieprzydatne, a tylko pozostaje salceson, boczek, smalec, mięso, nabiał, jaja, aż do wymiotów od tej monotonii, dla każdego średnio zdrowego umysłowo człowieka[za to świat roślin jest rozległy i wielobarwny].
            Już próbowali propagatorzy carnivore czarować nas 19 letnią Marceliną „która umarła bo słuchała weganki Agi In America”[„Aga jest winna”]. Tyle prawdy w was, co w tej Marcelinie która… nigdy nie istniała i została zmyślona na potrzeby promocji jedzenia diety mięsnej wysokotłuszczowej. Wstydu nie macie.
            Bronicie nabiału, jaj, mięsa jako zdrowego
            bo
            1) walczycie by utrzymać swój chory nałóg[na tej samej zasadzie co alkoholicy promowali trunki jako zdrowe, uciekając od niewygodnych faktów];

            2)często zarabiacie na promocji przemysłu odzwierzęcego[stąd ta nad-aktywność internetowa wymagająca energii i czasu tak brakującego w brutalnym kapitalizmie];

            3) bronicie tradycji przodków indoeuropejczyków którzy prawdopodobnie jako dzicz podbiła Europę i Indie kilka tysięcy lat temu i ma w swych zwyczajach paskudne zachowania[wyzysk ludzi i zwierząt to ich norma], podobnie jak inne rasy ludzi i dlatego doświadczaliśmy tylko wojny za wojną , głodu, biedy i zniszczenia[wy to utrzymujecie, w tym zbliżającą się katastrofę ekologiczną ].

            Każdy z tych trzech powodów zdradza nikczemność wewnętrzną osób pozbawionych uczuć wyższych, w tym empatii, co oznacza automatycznie brak głębszej inteligencji, w tym mądrości[która się zasadza na pokorze] i chęci poznania faktów takimi jakie one są[tacy ludzie są głupi i obłudni, czyli niezdolni do rozwoju intelektualnego{więc również ich ustalenia dietetyczne są bez większej wartości, co pokazuje ich prawie każdy komentarz}].
            Im więcej takich parszywych ludzi, tym bardziej prawdopodobne że ludzkość wyginie.
            Europa i świat wchodzi w prawicową ekstremę , zbliżając nas do czasów przed 2 wojną światową , co rodzi ryzyko wojen i potwornych zbrodni na masową skalę [kilkadziesiąt lat temu obozy zagłady gazowały ludzi pełną parą-robili to nasi europejscy dziadkowie{w obozach pracowali Niemcy, Ukraińcy, Litwini, Białorusini, Polacy i Żydzi jako więźniowie, oraz inni pośrednio przyczynili się do tej zbrodni(nie było “świętych”, poza wyjątkami, choć dziś historię zbrodni ukrywa się za parawanem propagandy kłamstw o heroicznych przodkach)}, a teraz ich wnuki powielają wzorce i dążą mimowolnie do podobnych czynów].
            Diety mięsne wysokotłuszczowe te autodestrukcyjne procesy wspierają . Weganizm te procesy odwraca, powodując że ludzie ulegają zmianom na lepsze. Niech każdy jako jednostka robi co może, by utrzymać poziom, w tym swój weganizm i już będzie miał nagrodę sam w sobie[jego osobisty świat i otoczenie się dostroi do tego, nawet jak „stado lemingów biegnie w przepaść”].
            Szkoda na totalnych mięsożerców słów, bo ich tylko ból nauczy pokory,
            przemowy są bezużyteczne.

        2. Grzegorz P.

          Hopsq: „omega3 w roślinach to forma ALA tego kwasu – zupełnie nam nie potrzebna.”
          Człowieku zacznij czytać całość tekstu i co ważne ze zrozumieniem[mówisz jak CathZPP]. Bo tracisz czas czytelnika. Opisałem konwersję 2%-9% ALA do DHA. I to starczy.
          Fakty są takie, że weganie dbający o ALA mają wyższe poziomy omega3 niż ludzie na standardowej diecie[ci jedzą smażone ryby głównie stawne] i niższe niż ludzie jedzący odpowiednie rodzaje tłustych ryb na surowo lub suplementujący omega3. Jesteśmy po środku, ale zdrowie mamy najlepsze[mówię o weganach z dobrze ustawioną dietą , opisaną w innych komentarzach].
          Są dowody że zwiększenie tłuszczy „omega3” w dłuższej perspektywie wiąże się z cukrzycą i pośrednio z nadczynnością tarczycy[bo w rybach jest też jod] oraz z rakiem prostaty i w żaden sposób „omega3” nie pomaga w wielu chorobach, jak sugerowało lobby rybne/suplementacyjne[zapomniano o powiedzonku, że „co za dużo to nie zdrowo”, a nadmiar szkodzi 10 razy bardziej niż niedobór, który jako post czasem nawet leczy].
          Rzekome badania wykazujące właściwości antyzapalne kwasów „omega3”[co ma oznaczać domniemane kłopoty zdrowotne u wegan], są o tyle cząstkowe i błędne w ocenie, że u wegan dużą ilość kwasów „omega3”, jak u małp w przyrodzie zastępują w zapobieganiu zapaleniom inne czynniki anty zapalne, jak wegańska flora jelitowa, błonnik, anty rakowe fito-związki[zwalczające wirusy i złe bakterie] występujące na przykład w warzywach zielono listnych, w których też znajduje się zdrowy tłuszcz „omega3”[w rybach oprócz omega 3/6, mamy też białko, puryny, cholesterol i tłuszcze powodujące stany zapalne,]. Przykładowo kurkuma ma jedne z najsilniejszych właściwości przeciwzapalnych ze wszystkich przypraw i w Indiach, gdzie je się ją codziennie i nie je mięsa i ryb, stwierdza się czasem do 50 razy mniejszą liczbę zachorowań na raka w porównaniu z mieszkańcami europy[według WHO 2014 Indie mają 155 miejsce{17 od końca} w zgonach z powodu nowotworów ogólnie i to nie tylko z powodu tego, że umierają bardzo młodo]. Różne zioła mają właściwości przeciwzapalne[na przykład imbir, tymianek czy rozmaryn]. Marchew, brokuły, pomidory, papryka, cebula, grejpfrut, porzeczki, agrest, jagody, maliny, jeżyny, truskawki, poziomki, granat i inne roślinny posiadają właściwości przeciwzapalne. Orzechy zawierają składniki przeciwzapalne i ułatwiają przyswajanie przeciwutleniaczy. Jednym z ważniejszych czynników antyzapalnych jest niska waga ciała[brak nadwagi]. Oraz odpowiedni, czyli dość niski poziom żelaza. Mięso i drób mają wysoką zawartość kwasów tłuszczowych „omega6” i prozapalnego kwasu arachidonowego, oraz przy smażeniu powstają zapalne tłuszcze trans. Spożycie białka zwierzęcego powoduje zwiększoną przepuszczalność przez jelito cienkie szkodliwych bakterii wytwarzających stany zapalne i uszkadzających naczynia krwionośne i powstają trwałe przewlekłe choroby zapalne, takie jak zapalenie stawów[artretyzm]. Mięso oraz białko zwierzęce zwiększa ryzyko wystąpienia chorób zapalnych jelita, gdyż zawiera więcej aminokwasów siarkowych, na przykład metioninę, z którego bakterie jelitowe produkują siarkowodór uszkadzający DNA, wpływający drażniąco na komórki wyściełające jelito i wywołujący poważne stany zapalne kończące się krwawymi biegunkami. Puryny w mięsie podwyższają zawartość kwasu moczowego, zwiększającego stany zapalne w organizmie. Kwas moczowy wytwarza kryształy kwasu moczowego w rozmaitych tkankach i odkłada się w chrząstkach stawowych w postaci kryształków, doprowadzając do wystąpienia stanu zapalnego w tych stawach, opuchlizny i zaczerwienienia. Ludzie spożywający mleko, mają podwyższony wskaźnik ‘8-iso-PGF2?’ w moczu [biologiczny wyznacznik stresu oksydacyjnego] i ‘interleukiny 6’ surowicy krwi[główny biologiczny wyznacznik stanu zapalnego]. Wysoka zawartość D-galaktozy w mleku i kazeina powoduje stany zapalne. Osoby spożywające produkty odzwierzęce z niskim pH, wchodzą w stałe zakwaszenie płynów ustrojowych organizmu[co wymusza ciężką pracę na rzecz odpowiedniego PH krwi] i znacznie mocniej odczuwają dolegliwości bólowe, które towarzyszą chorobom ze stanami zapalnymi. Stałe spożywanie produktów odzwierzęcych i białego cukru mających niską gęstość odżywczą , ciągle podsyca w organizmie proces zapalny. Jednym ze sposobów oceny występowania stanów zapalnych w organizmie jest badanie ilości „białka C-reaktywnego” krążącego we krwi i starano się rozpoznać wpływ diety wegańskiej na ilość „białka C-reaktywnego”[im wyższy poziom, tym większe ryzyko wystąpienia zdarzeń związanych z miażdżycą , takich jak zawał serca, udar mózgu i inne stany, takie jak rak i demencja] i badacze z „Northern Arizona University” i inni, w 2014 roku napisali : „Ta krótka interwencja związana ze stylem życia, w tym dieta wegańska bogata w świeże owoce i warzywa, całe ziarna i różne rośliny strączkowe, orzechy i nasiona, znacznie poprawiła czynniki ryzyka dla zdrowia i zmniejszyła ogólnoustrojowe zapalenie, mierzone za pomocą krążącego ‘białka C-reaktywnego’. Stopień poprawy związany był z początkowym [występującym przed zmianą diety] stanem ‘białka C-reaktywnego’, tak że wyższe poziomy przewidywały większe spadki. Oddziaływanie między płcią a podstawowym ‘białkiem C-reaktywnym’ było istotne i wskazało, że mężczyźni z wyższymi początkowymi poziomami ‘białka C-reaktywnego’ wydawali się mieć bardziej zdecydowane obniżenie ‘białka C-reaktywnego’ z powodu interwencji, w porównaniu do kobiet. Jest prawdopodobne, że zawartość warzyw i błonnika w diecie wegańskiej zmniejsza ilość ‘białka C-reaktywnego’ przy otyłości. Ani ilość ćwiczeń, ani długa bezczynność[lub długi okres interwencji] nie dawały istotnych prognoz odnośnie redukcji ‘białka C-reaktywnego’. Dodatkowo, uczestnicy, którzy mieli dietę wegańską przed interwencją , mieli najniższe ryzyko [nadmiaru] ‘białka C-reaktywnego’, przy wejściu do programu”[ https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/25637150 ][koniec]
          University School of Medicine[Nowy Jork w USA] w grudniu 2018 roku zaprezentował badanie odnośnie stanów zapalnych na diecie wegańskiej: „Interwencje dietetyczne mogą odgrywać rolę w profilaktyce wtórnej układu sercowo-naczyniowego. Wysoce czułe białko C-reaktywne jest wskaźnikiem chorobowym ryzyka wystąpienia poważnych niekorzystnych zdarzeń sercowo-żylnych w chorobie tętnic[doprowadzających krew do] serca. [Prezentujemy] wpływ diety wegańskiej porównanej z zalecaną dietą w chorobie tętnic serca przez organizację ‘American Heart Association’ , na 100 uczestnikach(…)[badanych] 8 tygodni na diecie wegańskiej i potem na diecie ‘American Heart Association’(…) na diecie wegańskiej białko C-reaktywne o wysokiej czułości było znacząco niższe o około 32%, w porównaniu z dietą ‘American Heart Association’. Wyniki pozostały istotne po dostosowaniu wieku, rasy, wyjściowego obwodu talii, cukrzycy i wcześniejszego zawału serca(…)U pacjentów z chorobą tętnic serca, oczekujących na wytyczne w terapii medycznej, dietę wegańską można zalecić jako obniżającą czułość białka C-reaktywnego które jest wskaźnikiem chorobowym ryzyka niekorzystnych wyników[ https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/30571591 ].”[koniec]
          Co oznacza że najpierw mięsożercy wywołują u siebie silne stany zapalne nadwagą , purynami, amoniakiem, siarkowodorem, kwasem arachidonowym, n-tlenkiem trimetyloaminy[TMAO], siarczanem P-krezolu, siarczanem fenylu, siarczanem indoksylu, kwasem hipurowym, glukuronidem P-krezolu, fenyloacetyloglutaminą , tiocyjanianem, asymetryczną dimetylargininą i homocysteiną , D-galaktozą , kazeiną , żelazem hemowym, tłuszczami nasyconymi, zakwaszeniem, konserwantami i smażeniem ujawnione białkiem C-reaktywnym, a potem potrzebują litrów kwasów „omega3”, by jakoś się podratować, nawet jeśli niewiele to daje. Lepiej jest wcale nie rozniecać pożaru, niż gasić coś, co się nieustannie wznieca złym trybem życia. U wegan, nawet jeśli występuje nierównowaga omega3 do omega6, to organizm sobie jakoś radzi, podobnie jak z nadmiarem fosforu, wapnia, białka, pH i innymi czynnikami[mechanizmy buforujące regulują brak balansu i bez innych obciążeń weganie wychodzą zdrowi, a jeśli jeszcze dbają o dobre źródła omega3, wówczas ich sytuacja wydaje się wzorcowa].
          Nadmiar we krwi jednej substancji, zabiera miejsce dla innych i zaburza się równowaga, która na dłuższą metę staje się powodem destabilizacji i chorób organizmu. Czyli uleganie modzie na „omega3” to ograbianie organizmu z innych ważnych składników , jak i przeładowanie powodujące zmęczenie i przedwczesne starzenie się , w ramach „niedźwiedziej przysługi”.
          Moim zdaniem lepsze są tłuszcze „omega3” DHA i EPA produkowane same w organizmie na bazie „półproduktów” ALA roślinnych, bo tylko organizm wie, jakich ilości i jakiej jakości mu „omega3” DHA i EPA są potrzebne[dopasowane idealnie jak rozmiar buta], a „omega3” DHA i EPA zwierzęce jako utlenione i martwe gotowce niszczą to działanie, prowadząc do rozleniwienia i destabilizacji organizmu, dając organizmowi niedopasowane elementy biologicznego życia[coś jak przeszczepy które się nie przyjmują ].Oczywiście można by podawać organizmowi gotowe aminokwasy białkowe, ale lepiej by on sam je syntetyzował z białek dostarczanych w pokarmach[podobnie jak kwestia prowitaminy A{karotenu}, jak i kwestia produkcji witaminy „D” ze słońca i produkcja witaminy „K2” w jelitach, karnityny, tauryny, cholesterolu, krwi, i wielu innych substancji produkowanych w jelitach i wątrobie i produkcja hormonów w tarczycy{zamiast dostarczania syntetycznych hormonów, co jak sprawdzono, działa o wiele gorzej}].
          Organizm jak nie ma pracy to ginie, podobnie jak mięśnie zanikają gdy nie mają odpowiedniej dawki ruchu. A „omega3” musi być kolejnym motywatorem do życia i tylko tak będzie to działać w sposób przyrodzony, a więc zdrowy[wyjątek mogą stanowić ludzie ciężko chorzy, mający jakieś problemy z kreacją „omega3” z roślinnych źródeł{na przykład chorzy na cukrzycę }, a ludzie żyjący na obszarach przy morskich o tradycjach spożycia dużej ilości surowych ryb, powinni unikać szoku mniejszej ilości omega3 i jeść może suplement wspomagający produkcję omega3].
          W 2009 roku opublikowano analizę „Nutritional Sciences Division , King’s College London” w której stwierdzono że wegetarianie mają mniej omega „DHA” w krwi i że nic z tego nie wynika: „Nie ma dowodów na niekorzystne skutki zdrowotne lub funkcje poznawcze przy niższym spożyciu DHA u wegetarian”[ https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/19500961 ]
          Weganie którzy suplementują „omega3” i odczuli poprawę zdrowia, najprawdopodobniej doświadczyli efektu placebo[wpłynięto na ich autosugestię że to pomaga i ta wiara sprawiła że poczuli się lepiej]. W jednym badaniu wyszło, że większe stężenia omega3 po suplementacji u roślinożerców obniżył nieznacznie poziom cholesterolu, co jest zbędne, skoro ten poziom jest i tak wystarczająco niski[ „Twenty-seven postmenopausal vegetarian women were recruited(…)DHA supplementation at a dose of 2.14 g/day for 42 days decreases plasma cholesterol” https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/16278686 ].
          Nie odpisuje na komentarze które są bezsensowne , bo jak bym miał odpowiadać 7 miliardom ludzi, to nie starczy mi czasu na nic, więc muszę selekcjonawać ludzi na tych co chcą poszerzyć wiedzę i na tych, co chcą się kłócić, lub podobnie. Szanujmy czytelnika i nie piszmy jak trolle, mający na celu zamieszać, tak by ludzie zmęczeni hejtem, tego nie czytali.

          1. Grzegorz P.

            By doprecyzować moją wypowiedź o omega3[dla najbardziej dociekliwych], napiszę że tylko DHA przyswaja się na poziomie 9%, co jest w zupełności wystarczające, a EPA wchłania się na poziomie ponad 20%[po prostu gdyby organizm więcej potrzebował, to by przetworzył, bo nie ma żadnych przeszkód do takiego przetworzenia poza jedną – realną potrzebą dla organizmu i jeśli nie trzeba więcej, to nie będzie większego przetworzenia u średnio zdrowych osób]. Więcej DHA potrzebują kobiety w wieku rozrodczym, mogące zajść w ciąże. Jak pokazały eksperymenty z 2002 roku[Institute of Human Nutrition, University of Southampton, Anglia], kobiety podczas ciąży i w wieku rozrodczym przetwarzają więcej „omega3” ALA do form złożonych, bo właśnie wtedy organizm ma większe zapotrzebowanie faktyczne.
            Graham C. Burdge i Stephen A. Wootton z University of Southampton w 2002 roku stwierdzili: „U kobiet w wieku rozrodczym[15-49 lat] zmierzono w organizmie przekształcenie ALA w EPA, DPA i DHA, sprawdzając po przyjęciu 700 mg ALA, ilość wykrywalnych tłuszczy w osoczu krwi przez 21 dni (…)ALA została przetworzona do EPA 21%, DPA 6% i DHA 9%(…)Taka zdolność przetwarzania[ALA w DHA] może być ważna dla spełnienia zapotrzebowania DHA dla płodu i noworodka podczas ciąży i laktacji. Różnice w statusie DHA u kobiet zarówno w stanie bez ciąży jak i w trakcie ciąży, mogą odzwierciedlać zmiany w zdolności wytwarzania DHA[ https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/12323090 ]. ”[koniec]
            Stąd wniosek, że wcześniej organizm nie przetwarzał większej ilości [choć mógł], tylko dlatego, że po prostu nie było mu więcej potrzebne. Bo niby do czego są mu potrzebne ogromne ilości „omega3”? Jak widać do niczego, no chyba że kobieta ma w brzuchu dziecko czy jest w wieku rozrodczym, to potrzebuje faktycznie więcej i organizm działa skutecznie w tej sprawie.
            Włoskie stowarzyszenie dietetyczne podaje[za nmcd-journal.com]: „Badania nad przyjmowaniem ALA i stężeniem we krwi są sprzeczne: niektóre badania stwierdzały wyższe poziomy u wegetarian niż wszystkożerców, inne badania stwierdzały niższe poziomy i jeszcze inne badania ponownie nie stwierdzały żadnej różnicy(…) W jednym badaniu spożycie i stan EPA, DHA, DPA, całkowity stosunek ‘omega3’, długołańcuchowy ‘omega6’ do ‘omega3’ były niższe u wegetarian niż u wszystkożerców, którzy zwykle jedzą ryby, ale wyższe niż u wszystkożerców, którzy nie jedzą ryb. Wyniki dotyczące spożycia i stanu ALA u wegan są różne. Niektóre badania donoszą o wyższych poziomach u wegan niż w innych grupach dietetycznych, inne badania mówiły o niższych poziomach, a inne ponownie wskazywały na brak różnic. W większości badań stwierdzono wyższe spożycie i stan EPA, DHA i DPA u wegan niż w innych grupach żywieniowych(…) inne badanie pokazuje, że weganki miały wyższe całkowite poziomy ‘omega3’ w osoczu.”[koniec]
            Przykładowo jedno badanie na śmieciowych weganach pokazało, że wewnętrzna produkcja ‘EPA’ i ‘DHA’ miała według obecnych zawyżonych norm niskie, lecz stabilne stężenia omega w osoczu krwi, wystarczające dla utrzymania zdrowia [ https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/16087975 ].
            Podobnie jak bez jedzenia cholesterolu , weganie mają niskie ale stabilne stężenie wyprodukowanego w wątrobie cholesterolu[co obniża poważnie ryzyko zawału serca i udaru mózgu], tak niższe stężenie omega3, daje nam nową referencyjną „normę” żywieniową , do której mięsożercy muszą się dostosować, by obniżyć ryzyko chorób żylnych układu krążenia[zawał, udar itd], nowotworów, niedoczynności tarczycy, choroby zwyrodnieniowej stawów, nadciśnienia, nadmiaru cholesterolu, cukrzycy, nadwagi, niemiłego zapachu skóry itd.
            Oto przykładowe badania pokazujące że weganie[mimo nie najwyższych poziomów DHA] są zdrowsi
            1)
            https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC3638849/
            oraz
            https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/1627021
            oraz
            https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC3443300/
            oraz
            https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/23169929
            2)
            https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC4907539/
            oraz
            https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/8172115
            oraz
            https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/24264226
            oraz
            https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC5466943/
            3)
            https://www.nature.com/articles/0803305
            oraz
            https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/10479226
            oraz
            https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/11500198
            oraz
            https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/?term=23364007
            4)
            https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/27476051
            oraz
            https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC2361673/
            oraz
            https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC4359818/
            oraz
            https://www.karger.com/Article/FullText/337301#F03
            5)
            https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/10943644
            oraz
            https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/11602026
            oraz
            https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/16891352
            ‘Vegan Society’ występujące z upoważnienia Brytyjskiego Stowarzyszenia Dietetycznego, pisze: „Aby spełnić zalecenia [omega3] ALA , według Organizacji Narodów Zjednoczonych do spraw Wyżywienia i Rolnictwa [FAO] oraz Europejskiego Urzędu do spraw Bezpieczeństwa Żywności [EFSA], powinniście spożyć dziennie około łyżki nasion chia lub zmielonego siemienia lnianego, czy dwie łyżki nasion konopi, albo sześć połówek orzechów[włoskich](…)Niektórzy eksperci sugerują , że weganie powinni jeść dwa razy więcej niż zalecana ilość ALA. Na przykład w codziennej diecie można uwzględnić zarówno łyżkę stołową siemienia lnianego, jak i sześć połówek orzecha[włoskiego](…)Jednakże, jeśli jesz dużo [omega6]LA, twoje ciało może przekształcić mniej ALA w EPA i DHA, zmniejszając ilość tłuszczów omega3 we krwi. Istnieje kilka prostych sposobów, aby pomóc Twojemu ciału przetworzyć ALA do EPA i DHA: używaj oleju rzepakowego zamiast olejów zawierających dużo [omiega6]LA, takich jak olej słonecznikowy, kukurydziany lub sezamowy, oraz nie używaj za dużej ilości nasion słonecznika i dyni(…)Możliwe jest uzupełnienie diety wegańskiej o EPA i DHA z mikroalg, co może być szczególnie ważne dla niemowląt i kobiet w ciąży lub karmiących piersią”[ https://www.vegansociety.com/resources/nutrition-and-health/nutrients/omega-3-and-omega-6-fats ] [koniec]
            Podobnie piszą amerykańskie i kanadyjskie stowarzyszenie dietetyczne.
            Cały problem z omega jest taki, że ludzie dla zysku wyhodowali odmiany zbóż i strączków mających za dużo omega6[te wolniej się psują ]. Czyli weganie by wyrównać tą patologię , powinni ustabilizować dietę 15 gramami zmielonego na świeżo siemienia lnianego dziennie[co daje 3.4 grama ALA{ po przetrwożeniu mamy od 70 mg do 300 mg DHA, w zależności od stopnia konwersji 2% do 9%}+ otrzymujemy ALA z innych pokarmów{dzienna norma na ALA w USA to 1.6 grama mężczyźni i 1.1 grama kobiety, a w Polsce 2 gramy dziennie dla obu płci}] i korzystać tylko z oleju rzepakowego, tak by proporcje były jeden omega3 do czterech omega6 i według stowarzyszeń dietetycznych to w zupełności wystarczy.
            Kto nie ma dyscypliny żywieniowej i jest chory na cukrzycę czy ma jakieś poważne schorzenia zdrowotne, lub pije alkohol i spożywa tłuszcze trans, może rozważyć suplement z mikroalg lub spożywać chlorellę i inne algi mające szybką konwersję do EPA i DHA.
            Takie zalecenia stosowane przez dziesiątki milionów wegan sprawdzają się korzystnymi wynikami zdrowotnymi[lepszymi od ludzi jedzących ryby] i każdy kto próbuje straszyć wegan tłuszczami omega, powinien być uznany za kłamcę lub zwykłego nieuka, który nie przerobił podstaw żywienia[np CathZPP która twierdzi że omega3 z alg się nie przyswaja bo… algi są sprowadzane z zagranicy, a orzechy włoskie mają 20 razy więcej omega6 i siemię lniane się nie przyswaja, bo do tego jest potrzebny tłuszcz {odzwierzęcy} i po siemieniu się „sra”, a wystarczy zjeść wątróbkę, wypić mleko, by mieć omega3 i nie wydziwiać z jakimiś tam nasionami Chia itd{a nieuki zakochane w golonce, wierzą w każde słowo CathZPP, co przypomina już religijny amok uwielbienia}].
            Doktor Neal Barnard z Psysicians Committee for Responsible Medicine w książce Kathy Freston „Weganizm” [Veganist , studio astropsychologii ,tłumaczenie :Robert Gołębiewski] pisze : „ALA[alfa – kwas linolenowy] jest podstawowym kwasem tłuszczowym omega-3, który może być przetworzony w ciele na inne, potrzebne mu kwasy omega3. ALA pojawia się w małych ilościach w fasolach, warzywach i owocach i to powinno pokryć całe zapotrzebowanie organizmu. Jeśli potrzebujemy większe ilości tego kwasu, to występuje on także w orzechach włoskich, a także w wysokiej koncentracji w siemieniu i oleju lnianym. Jeśli ich używasz wystarczą minimalne ilości.”[koniec]
            Wiadomo że u wegan niższe niż u rybożerców poziomy DHA są w pełni wystarczające dla zdrowego życia . Czyli praktyka[a tylko ona się liczy] weryfikuje teorię omega na korzyść wegan. Oznacza to, że nie powinno się spożywać za dużo omega3 i że zdrowsze są wytworzone bezpośrednio w organizmie żywe i świeże nie utlenione formy DHA/DPA. A samo wytwarzać odpowiednie ilości DHA mogą tylko weganie.
            W 2010 roku opublikowano dokładne angielskie badanie „University of East Anglia” i „University of Cambridge”, z których wiadomo że weganie mają najlepszą konwersję ALA : „stosunek przetworzenia ‘ALA’ między grupami żywieniowymi wykazał, że był on o 209% wyższy u wegan i o 184% wyższy u weganek, niż u rybożerców, o 14% wyższy u wegetarian i 6% u wegetarianek niż u rybożerców i odpowiednio o 17% i 18% u mężczyzn i kobiet żywiących się mięsem. Sugeruje to, że statystycznie oszacowana konwersja może być wyższa u osób, które nie spożywają ryb, niż u rybożerców(…)Stosunek półproduktu ‘ALA’ do wyprodukowanego wielonienasyconego kwasu tłuszczowego ‘omega3’ był istotnie większy u kobiet niż u mężczyzn i u osób, które nie spożywały ryb, w porównaniu do rybożerców, co wskazywało na potencjalnie większe obliczone przetworzenie. Występowały mniejsze różnice [w ilości złożonych form ‘omega3’], niż oczekiwano w statucie między rybożercami, a nie jedzącymi ryb, co można również wytłumaczyć większym wyliczonym przetworzeniem ALA na wielonienasycony kwas tłuszczowy omega3 u osób, które nie spożywają ryb.”[ http://ajcn.nutrition.org/content/92/5/1040.long ].

          2. Grzegorz P.

            Rzekomo cudowne właściwości rybich omega3 w dużych ilościach, weryfikują Eskimosi, którzy jedli surowe mięso i tłuszcz omega3 i średnia długość ich życia to od 35 do 70 lat [z jednego odkrycia archeologicznego wynika, że już setki lat temu, u Eskimosów występowała zaawansowana miażdżyca].
            Bogata Dania [z wysokim socjalem i opieką medyczną ] to przeciętnie 78.94 lat życia[wegan Adwentystów 84.5 lat] i ostatnie 16.84 lat życia to schorzenia chorobowe wywołane między innymi stanami zapalnymi, rakiem i chorobami układu krążenia .
            W 2014 roku Duńczycy mieli 8 miejsce na świecie z powodu wszystkich nowotworów na 172 kraje i w 2014 roku mieli rak nerki 7 miejsce na świecie, Alzheimer/demencja 8 miejsce na świecie, rak piersi 5 miejsce na świecie, rak prostaty 27 miejsce na świecie, rak jelita grubego 6 miejsce na świecie, rak trzustki 8 miejsce na świecie, rak jajowodu 13 miejsce na świecie, chłoniaki 42 miejsce na świecie, białaczka 8 miejsce na świecie, rak pęcherza moczowego 9 miejsce na świecie, rak przełyku 40 miejsce na świecie, rak skóry 7 miejsce na świecie, rak macicy 42 miejsce na świecie, stwardnienie rozsiane 3 miejsce na świecie, schizofrenia 21 miejsce na świecie.
            Według danych z 2014 roku [WHO] dieto-zależna choroba niedokrwienna tętnic wieńcowych serca to 11.46% zgonów w Danii, rak płuc to 9.26%, choroba płuc 8.68%, udary 8.34%, Alzheimer/demencja 8.21%, rak jelita grubego 5.31%.
            Według prognoz WHO, śmierć w Dani spowodowana nadwagą[od tłuszczy omega3/6, boczku itd] to może 8.4%, śmierć spowodowana wysokim ciśnieniem krwi [od ryb, świń, boczku, kawy itd] to może 11.8%, śmierć spowodowana wysokim cholesterolem[od ryb, wieprzowiny itd] to może 11.5%.
            Duńczycy jedzą mnóstwo ryb[statystycznie 23 kilo na osobę rocznie], na przykład śledzie, łososie, krewetki, homary czy kraby i duże ilości mięs, w tym wieprzowinę , wołowinę , kurczaka, kaczkę , boczek, potem sery na przykład pleśniowe. Duńczycy stosują uprawy organiczne i jak widać nie wiele to daje, gdy chodzi o nowotwory i inne choroby, jeśli przegnie się z mięsem ryb, świń i wołowiną i je się bardzo mało warzyw i owoców.
            W mięsie zwierząt lądowych, mleku i jajach, mamy bardzo malutko omega3 i by spełniać obecne normy, bez tłustych ryb się nie obędzie. Ludzie[homo sapiens] prehistoryczni albo żyli bez spożywania żywności z „omega3”, albo je mieli z roślin, albo na pewnym etapie historii[co było incydentem ponad setek tysięcy lat], jedli trochę tłustych ryb morskich[tylko te są bogate w „omega3”{poza wyjątkami niektórych tłustych ryb jeziornych}], ale często je smażyli w ogniu, niszcząc „omega3”[smażenie zabija około 85% omega]. Bliskie ludziom małpy mają jak weganie/wegetarianie niemal tylko roślinne źródła „omega3” i na zdrowie im to wychodzi.
            Podam balans omega według dostępnych danych:
            siemię lniane 22.8 gram omega3 do 5.9 gram omega6, czyli 3.85 razy więcej;
            nasiona Chia 17.83 gram omega3 do 5.8 gram omega6, czyli 3 razy więcej;
            olej rzepakowy „omega3” 9.87 grama do „omega6” 27.64 gram czyli 2.8 razy mniej[wystarczy 1.5 łyżki, by dać sobie dużą dawkę „omega3],
            orzechy włoskie „omega3” 9.3 grama do 38.6 grama „omega6”, czyli 4.1{prawdopodobnie ok 12 gram orzechów włoskich bez łupin daje 100% oficjalnego zapotrzebowania na „omega3”}],
            nasiona suche soji 1.49 grama do 9.80 grama, czyli 6.5 razy mniej
            kasza gryczana „omega3” 0.078 grama do „omega6” 0.961 grama czyli 12 razy mniej,
            korzeń pietruszki 0.17/0.1[1.7 razy więcej omega3],
            natka pietruszki 0.12/0.07[1.7 razy więcej omega3],
            pomarańcze 0.01/0.03[3 razy mniej omega3],
            słonecznik łuskany 0.04/24.78[619 razy mniej omega3].
            W słoneczniku, kaszach i strączkach ogólnie mało jest omega3/6 a w siemieniu/Chia dużo, więc poziom się wyrówna. Do 10 gram słonecznika trzeba zjeść 10 gram siemienia lnianego co wyrówna poziom do około 1:1.5[choć to się zmniejszy przez płatki, kasze i inne, ale może nie do ponad 4 razy]. I bez paniki, bo mechanizmy buforujące dokonają reszty w średnio zdrowych organizmach.
            Zwierzęta w produkcji przemysłowej karmi się soją , kukurydzą i słonecznikiem i ilość „omega6” mocno przewarza w jajkach, mleku i mięsie[na przykład jaja od kur karmionych kukurydzą zawierają 20 razy więcej kwasów „omega6” niż kwasów „omega3”{choć to mały problem, skoro jajko trzeba ugotować i nastąpią straty omega3 i 6};jajko sklepowe zawiera około 0.04 grama „omega3” ALA, oraz 0.6 grama „omega6” w postaci kwasu arachidonowego, 0.211 grama cholesterolu, potem dużo choliny przekształcanej w szkodliwe TMAO].
            Zwierzęta w produkcji eko też nie mają dobrych proporcji [poza badaniami laboratoryjnymi, gdzie się upiększa wyniki poprzez dobranie zwierząt najwyższej jakości, co jest nie do utrzymania potem w masowej produkcji eko]. I co ważne, mięso zwierząt lądowych ma bardzo mało omega3, a ryby stawne hodowlane mają mnóstwo omega 6, podczas gdy tłuste ryby morskie gigantyczne ilości rtęci i innych toksyn. Wystarczy że ryba nie będzie pierwszej świeżości i omega3 szybko się utleni a jeśli nie jemy jej na surowo, możemy otrzymać śladowe ilości omega3 i jak wiadomo, ryby na surowo, to otwarcie się na całą gamę pasożytów[jak tasiemiec]. Czyli mięsożercy są na przegranej pozycji, bo ryby im uniemożliwiają samo produkcję na bazie ALA, a ich „rybie” źródła są niepewne i powiązane z dużym ryzykiem chorób.
            A weganie niech jedzą siemię , Chia, olej rzepakowy, owoce[pomarańcze, kiwi, gruszki itd], pietruszkę, jarmuż[porcja jarmużu to 121 mg kwasów omega3 i 92 mg kwasów omega6], itd i niech się śmieją[bo mają ku temu powody] .
            Według badania „University of Aberdeen”[Anglia]: „większa utrata gęstości mineralnej kości w szyjce kości udowej była związana ze zwiększonym przyjmowaniem wielonienasyconych kwasów tłuszczowych[-0.1010]”[ https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/14684412 ], co jak wiadomo dotyczy głównie ryb i suplementów „omega3” EPA/DHA.
            Badacze z Fred Hutchinson Cancer Research Center, pod kierownictwem doktora Alana Kristala, odkryli że wysoka koncentracja ‘EPA’, ‘DHA’ i ‘DPA’ z suplementów zwiększa o 71% ryzyko wystąpienia raka prostaty w jego najgorszej formie i o 43% podnosi ryzyko wystąpienia wszystkich postaci tego nowotworu [omega3 mają udział w powstawaniu guzów nowotworowych i jedną z przyczyn może być sposób rozkładu omega3, powodujący zaburzenia hamowania procesu wytwarzania przeciwciał i komórek odpornościowych].
            http://www.medonet.pl/zdrowie/zdrowie-dla-kazdego,kwasy-omega-3-zwiekszaja-ryzyko-raka,artykul,1686015.html
            T. Colin Campbell w książce „Ukryta Prawda”[za Galaktyka] napisał : „W bardzo dużym badaniu prowadzonym z udziałem ponad 200 000 osób które trwało ponad 15 lat, wykazano że wyższe spożycie omega3[głównie w postaci tłustych ryb, ale także suplementów] ,wiązało się z podwyższonym ryzykiem wystąpienia cukrzycy typu drugiego. W badaniu uwzględniono prawie 10 000 przypadków cukrzycy typu drugiego, jest więc wielce nieprawdopodobne, że wykazany związek jest dziełem czystego przypadku.”[koniec]
            Czyli dieta ‘carnivore’, to poważne problemy również z omega[na przykład najważniejsza przedstawicielka ich patologii, Charlene Andersen może mieć niedobry omega3, skoro nie spożywa ryb, a w kawałku obsmażonej wołowiny może być tego zbyt mało]. Jeśli jedzą dużo ryb, mogą przedawkować DHA[a wegańska samo produkcja sprawia że nie produkuje się więcej niż potrzeba] i mogą nabawić się nadczynności tarczycy od jodu i dorobić innych problemów zdrowotnych. Tu nie ma dobrych rozwiązań, a pojawia się absurd za absurdem.
            Dziś każda dieta ma swoje wady i można się doczepić również do weganizmu. Po prostu ludzie zniszczyli sobie układ pokarmowy[stali się ‘nicożercami’{nic im już nie pasuje}] i dodatkowo produkują żywność złej jakości. Trzeba by kilku pokoleń by weganizm stał się kompletnie bezproblemowy. Ale czy jest alternatywa?
            Dla mnie żadnej[co opisałem dokładnie w dalszych komentarzach].

          3. Grzegorz P.

            Siemię lniane rozdrabnia się i spożywa od razu w przeciągu pół godziny[nie warto kupować siemienia mielonego fabrycznie, bo związki zawarte w siemieniu łatwo się utleniają ].
            Rozdrobnionego siemienia nie spożywa się na sucho, żeby nie zatkać jelit. Siemię lniane posiada niewielkie dawki związków cyjanowych[tworzących przy sprzyjających warunkach cyjanowodór i z niego kwas pruski], które organizm ludzki potrafi neutralizować, więc 2-3 łyżeczki[około 15 gram] mielonego siemienia lnianego dziennie są dla większości ludzi zupełnie bezpieczne [według niektórych, przy tak małej dawce, substancje te działają na nasz organizm przeciwzapalnie i odkażająco; pamietajmy że te ‘straszne cyjanki’ znajdują się też w wodzie kranowej, u mnie na przykład cyjanki 15 µg na litr]. Inni polecają przed zmieleniem zalewać siemię lniane wrzątkiem lub zagotować[co uniemożliwia tworzenie cyjanowodoru] i po wystygnięciu zmielić, choć traci się cenne składniki, na przykład znacząco uszczupli się ilość nietrwałych kwasów omega3.
            Nie należy większej ilości świeżo zmielonego siemienia zalewać na dłużej zimną wodą , gdyż wspiera to tworzenie się szkodliwych związków cyjanowych.
            Można więc odmaczać całe siemię w owsiance, bo spożycie całych ziaren i śluzów powstałych w wyniku zalania zimną wodą całego siemienia, nie powoduje powstania cyjanowodoru, bo w nienaruszonym ziarnie związki cyjanowe i aktywujące je enzymy umieszczone są w różnych częściach ziarna i nie stykają się ze sobą [ale jest mniejsze wchłanianie, bo całe ziarna są trudno dostępne dla jelit{chyba że dobrze je gryziemy}]. Można też siemię mielić, by dodawać na przykład do surówki z jarmużu, lub dosypywać do owsianki.
            Płatki owsiane zawierają minerał „siarkę”, neutralizujący związki cyjanowe[w obecności „siarki” enzymy w organizmie człowieka przekształcają cyjanowodór w 200 razy mniej toksyczne od cyjanowodoru substancje, które mają wspomagać zdrowie]. W odpowiedniej ilości pierwiastek siarki jest korzystny dla zdrowia, tworząc połączenia organiczne, biorąc udział w utrzymaniu podstawowego metabolizmu komórek, pomagając w utrzymaniu prawidłowego dotlenienia komórek mózgu, sprzyjając zdrowiu włosów, paznokci i skóry, wspomagając proces wydzielania żółci przez wątrobę i tak dalej. Siarka staje się szkodliwa w postaci syntetycznej w większych ilościach i przy produktach zwierzęcych, poprzez nadmiar białka, bo wypłukuje wapń z kości i zębów.
            Siarka występuje między innymi w fasoli, kalafiorze, ziemniakach, brukselce, grochu niełuskanym, kapuście, selerze, chrzanie, czosnku, cebuli, szczypiorku, jarmużu, pietruszce, papryce, cykorii, kalarepie, gorczycy, owocu dzikiej róży, kozieradce, rzeżusze, orzechach laskowych, migdałach, potem w marchewce, kukurydzy, dyni, sałacie, majeranku, owsie, rzodkiewce, rzepie, pomidorach, awokado, aloesie, brokułach, soi, czy niektórej wodzie mineralnej[z tymi i innym i produktami możemy łączyć świeżo zmielone czy zmiksowane siemię lniane]. Dobre są surówki warzywne z cebulą lub surowym czosnkiem, wraz z rozrobionym jakkolwiek siemieniem[czosnek na surowo jeść tylko delikatny{na przykład z działki}, bo na przykład ten z Chin jest zazwyczaj za ostry na surowo].
            Podczas mielenia w elektrycznym udarowym młynku do kawy, na ostrzach może powstać bardzo wysoka temperatura, która błyskawicznie doprowadza do utleniania się tłuszczy „omega3”, co powoduje powstanie wolnych rodników i zniszczenie innych substancji zawartych w ziarnach lnu[ale bez paniki, bo to już trochę „dzielenie włosa na czworo”], więc młynek ręczny jest preferowany[jeśli sobie poradzi z twardym siemieniem, czyli musi być solidny, a o taki trudno w małym miasteczku czy markecie], lub mielenie z przerwami [krótkimi pulsacyjnymi przyciśnięciami młynka], tak by siemię nie zdążyło się „uprażyć”.
            Trzecią metodą jest miażdżenie siemienia w moździerzu, co zmienia go w pastę i dodawane jest potem na tej samej zasadzie do produktów co zmielone. Można też siemię lniane odmoczyć w zimnej przegotowanej czy mineralnej wodzie[która ma „siarkę”] kilka, kilkanaście godzin i jak zmięknie, zmiksować blenderem z tą wodą i wtedy zrobi się koktajl lniany do wypicia i zjeść to jak najszybciej z płatkami owsianymi[czy dodać do płynu z siemienia lub owsianki ze zmielonym siemieniem trochę startej cebuli], by proces tworzenia kwasu pruskiego nie nastąpił i nie jeść więcej niż 15 gram dziennie, przy 55 kilogramach masy ciała. Moim zdaniem, poza młynkiem ręcznym, jest to najlepszy sposób i najtańszy. Jeśli zrobi się zmieszanie siemienia, orzechów na przykład włoskich czy migdałów, to zrobi się taki gęsty oleisty kleik i siemię będzie porozrzucane w tym kleiku i łuska nie będzie za bardzo łączyć się ze środkiem siemienia, więc i tu nie będzie miał jak powstawać cyjanowodór[a jeśli po zmiksowaniu dodamy siemię do płatków owsianych i zmieszamy wszystko, to jeszcze bardziej się porozdziela siemię]. A cyjanowodór nie będzie mógł powstawać też dlatego, że te produkty zawierają siarkę . A nawet jak się coś wytworzy, będzie to zbyt mała ilość, by miała znaczenie. A poza tym robi się to zaraz przed zjedzeniem, więc chyba nie zdąży się wytworzyć. Woda ochłodzi miksowanie, więc omega3 się nie utleni[ale trzeba pokroić twarde orzechy, bo po nich blender lubi się nagrzewać]. Wadą tego sposobu jest to, że może nie rozdrobnić siemienia w pył[to też zależy od blendera i sposobu działania, gdy najpierw mielimy siemię , a potem dorzucamy orzechy i mielimy to razem lub podobnie], więc trzeba je dobrze gryźć i żuć i liczyć się z tym, że część się nie wchłonie. Było by dobrze gdy ktoś produkował specjalny wolnoobrotowy młynek do siemienia. Według niektórych, obecne w ludzkiej wątrobie enzymy w obecności nie gotowanych związków siarki [na przykład surowej cebuli, czosnku, jarmużu, papryki, pomidorów i tak dalej] przekształcają związki cyjanowe[uwolnione poprzez mielenie] w cyjanokobalaminę , czyli witaminę B12[co by mogło stanowić jedno ze źródeł wegańskiej B12, choć badań chyba brak w tej sprawie].
            Osoby ze słabym kwasem żołądkowym[który neutralizuje związek cyjanogenny], powinny jeść siemienia mniej i w obecności substancji neutralizujących zdolność do uwalniania cyjanowodoru[cyjanogeneza nie zajdzie w kwaśnym środowisku owoców lub w koktajlu/szejku owocowym z pomarańczy i tak dalej, oraz nie będzie szkodliwa przy jarmużu, papryce, cebuli, czosnku i tak dalej].
            Uważać na straszenie siemieniem w internecie[łaaaa siemię straszne!!!!!!], bo to mogą być ataki lobby rybnego, suplementacyjnego i sprzedawców oleju lnianego, by zohydzić cenne źródło tłuszczy „omega3”, zdrowego błonnika [rozpuszczalnego oraz nierozpuszczalnego] i wielu minerałów [na przykład anty rakowych lignanów i bioflawonoidów] i witamin na przykład A[pro], E i z grupy B[po za tym siemię odkwasza organizm{odczyn zasadowy}, obniża poziom złego cholesterolu LDL, zmniejszając ryzyko wystąpienia chorób serca, zmniejsza również ryzyko wysokiego ciśnienia krwi i dobrze odżywia organizm, pozwalając ograniczyć ilość pokarmu].
            Nie znam ani jednego przypadku poważnego zatrucia świeżym i dobrej jakości siemieniem lnianym, niezależnie od ilości.
            Ostatnio CathZPP po raz kolejny wykazała się brakiem kompetencji do nauczania publicznego, gdy wykorzystała stronę internetową sprzedawcy suplementu omega3, do atakowania siemienia lnianego, który oczywiście by zachwalać swój produkt, zaatakował siemię lniane za pomocą półprawd, które CathZPP tak ochoczo zacytowała. Nie doczytała jednak, że on sprzedaje suplement pod postacią ALA i uznaje gotowe DHA za szkodliwe, a poleca jednak samoistną konwersję jako lepszy sposób, z czym się zgadzam, a jego poglądy o siemieniu to problemy do rozwiązania, jak pisałem powyżej[cyjanowodór to mit{śladowe ilości przy 15 gramach}, szczególnie gdy odmoczy się w zimnej wodzie, zmieli się na szybko i doda do owsianki z cebulą ].
            Oto opinie z You Tube u CathZPP, o sprzedawcy suplementu ALA,
            Karolina R.: “Nie brałabym tak w 100% na poważnie tego co podają na stronie tego całego ‘esentiala lalala’ – straszą bo chcą sprzedać swój super cudowny olej, 3 razy droższy niż normalny olej lniany i z 10 raz droższy od nasion lnu. Kiedyś się dałam nabrać i kupiłam ten ‘cud’ i ta essentiala jest czymś tak ohydnym w smaku, że nie da się jej przełknąć bez zatykania nosa, a i tak trzeba mieć potem na podorędziu ogórka kiszonego, żeby to czymś przegryźć bo inaczej paw gwarantowany. Nie wspomnę, że się potem człowiekowi odbija przez pół dnia tą super zdrową wspaniałością. Ostatecznie pół butelki wylądowało w koszu. Muszą więc postraszyć i wychwalić swój produkt, żeby zbudować w konsumencie wystarczającą motywację by chciał to w ogóle przyjmować. W literaturze można znaleźć informację, że aby dostarczyć dawkę toksyczną cyjanowodoru kobieta ważąca ok.50kg musiałaby zjeść w ciągu dnia aż 140g mielonego siemienia – nierealne. I w całym tym straszeniu cyjanowodorem chodzi o enzym b-glukozydazy – a ten przestaje być aktywny w środowisku kwaśnym – więc można spokojnie zalewać zmielone siemie zimną wodą aby nie zniszczyć kwasów ALA i pić w tej formie. W żołądku mamy odczyn kwaśny i mamy kwas solny. Można też spożywać siemie z kwaśnym owocem – chociażby z sokiem z cytryny i też będzie ok. Moja babcia wychowała się na oleju lnianym i lnie, bo jej ojciec miał pole tej rośliny, do tej pory używa lnu, pije gluta, mieli – i na podtrutą nie wygląda, a jest już po 80-tce. ;)?”[koniec]

            Anna Nowak: “wato zauważyc , ze artykuł pisze poducent suplementu z kwasami omega 3 wiec nie jest on obiektywny. przeciez nie napisze ze siemie lniane jest ok bo by mu sie suplement nie sprzedawał?”[koniec]

            Dlatego uważam że nie powinno się kupować suplementu ALA, bo lepsze jest świeże siemię lniane[3zł za 400 gram], świeże orzechy włoskie[w Polsce mamy wiele drzew orzechowych], czy tani olej rzepakowy po 7 zł za butelkę.
            https://essentiala3.pl/pl/blog/Omega-3-ALA/1
            https://akademiawitalnosci.pl/10-sygnalow-ciala-mowiacych-o-niedoborze-kwasow-omega-3/

    2. Tomek

      Grześ. Jesteś gigant. Po oglądaniu treści prezentowanych przez wspomnianą osobę zrobiłem zestawienie w formie tabeli czego się pozbyłem co mam. Staram się podchodzić umiarkowanie naukowo. Obserwuję siebie nie tylko robiąc badania laboratoryjne ale i wszelkie na obecnym dostępne stanie wiedzy. Obserwuję również stan mentalny w tym duchowy. Po zrobionym zestawieniu przewaga pozytywów weganizmu nad negatywami jest druzgocąca. Wiele przytoczonych u Ciebie faktów jest niezwykle cennych. Oglądając osoby które prezentowała Pani promująca dietę mięsną można wpaść w osłupienie że wypowiadają się o negatywnych skutkach np. diety wegańskiej, witariańskiej popełniali elementarne błędy. Niestety często niewiedza kosztuje co w przypadku zdrowia ma szczególne znaczenie. Ostatnio rozwija się bardzo aktywnie medycyna informacyjna, kwantowa itd. Myślę że postęp w tym zakresie obali wszelkie mity albowiem rodzaj jedzenia ma nie tylko wpływ na gruncie biochemicznym ale i innych wymiarach do których dotychczas nie mieliśmy dostępu z powodów instrumentalnych.

      1. Grzegorz P.

        Tomek 23 MAR 2019 –
        dzięki za miłe słowa, które pokazują bardziej Twoją wiedzę . Co oznacza , że Ty weganinem nie będziesz na chwilę , podczas mody na byle jaki weganizm, ale dieta roślinna może być dla Ciebie poważnym wsparciem całe życie i zarazem Twoje świadectwo pomoże innym na tej drodze, tak atakowanej w 2019 roku przez oszczerców[do czasu].
        O kwantowym człowieku napisałem poniżej 5 marca 2019[w 3 komentarzu z : “Grzegorz P. 5 MAR 2019”].
        Z energetycznego fotonowego poziomu, spożywanie zabitych zwierząt jest szkodliwe zdrowotnie[inny zestaw kwantów konfliktujący z kwantową strukturą naszego organizmu]. Może aparatura przyszłości będzie to tak samo badać, jak dziś mierzy się ułożenie splecionych w jednię kwantów na odległość[ale nie rozpisuję się o tym, bo nie na temat] .
        „popełniali elementarne błędy”- tych nieudaczników którzy zgodzili się na udział w kanale tej postaci[CathZPP] nie można nawet określić mianem wegan. To co oni dziś mówią o weganizmie, świadczy o tym, że nigdy nie rozumieli weganizmu i nie poznali jego zalet, bo inaczej nie opłacało by się odejść[ich bełkot i niekompetencja przeraża i łatwo dostrzec to po tym, że ich “ekspertem” jest CathZPP]. Pobawili się w ówczesną modę i gdy moda się skończyła, okazało się że niechlujstwo i bylejakość jaką zastosowali pod metką „weganizmu z You Tube” była utopią . Ale jakie skutki u nich wywoła zabawa w „paleo/carnivore”, to strach pomyśleć. Ciągnie swój do swego[dziad do dziada]. Ten kocha CathZPP, kto reprezentuje jej poziom i potem takie a nie inne owoce swych czynów zbierze. Dziadostwo, bylejakość jest jedna, i w co by dziad się nie bawił, zawsze wyjdzie u niego źle. Ale roślinki przynamniej są najmniej szkodliwie ze wszystkich zabaw[bo są dopasowane do długiego układu pokarmowego człowieka i spożywane od setek tysięcy lat]. Jeśli szkodziły im roślinki, to produkty odzwierzęce zrobią z nich miazgę [karnityna i cholina = TMAO, cholesterol , tłuszcze nasycone, siarkowodór, amoniak, puryny, agresywna wartość biologiczna białka i żelaza, słabe jakościowo omega3{gorsze niż te wytworzone w organizmie, gdyż po moim prywatnym badaniu omega DHA to z przyrodzenia substancja endogenna(wewnątrzustrojowa, produkowana przez sam organizm) , którą (tak jak hormony, cholesterol i karnitynę ) można kraść innymi istotom, ale skutki tego będą niekorzystne}].
        Sporo „ex wegan” z You Tube, to oszuści zarabiający na oglądalności i gdy weganizm przestał się im bilansować ekonomicznie, zmienili “skórkę” na „ex wegan”, bo jak pokazuje praktyka w 2019 roku, na tym łatwiej zarobić. Ale my nie zapomnimy nigdy tego co zrobili i może ich krótkowzroczność prowadząca do społecznej dyskryminacji wegan, zostanie ukarana. Mnie uczono by nie deptać żadnej mniejszości, bo to zbrodnia, i nawet gdybym nie był weganem, byłbym oburzony tą nagonką na mniejszość żywieniową , jaką stosuje się pod pozorem walki z „poprawnością polityczną” i „wolnością słowa”[ładną „wolność” CathZPP zaprezentowała tutaj na blogu, chcąc usunąć moje komentarze i wykorzystując do tego sprytny wybieg polegający na tym, że przytoczyłem jej nazwisko, które sama upubliczniła i co ja tylko po niej grzecznie powtórzyłem z portali takich jak kobieta.pl , turystyka.wp.pl , fly4free.pl czy paleosmak.pl ]. Dokładniej opisałem to w mych poniższych wcześniejszych komentarzach z lutego i marca.
        Pozdrawiam i życzę Ci byś znalazł drogę mistyczną , która jako jedyna zapewnia odwieczne szczęście a zdrowa dieta roślinna ją wspiera

  8. Ewelina

    Dziękuję za link, ciekawa lektura. Nie jestem weganką, ale postanowiłam ograniczyć mięso i nabiał, docelowo może nawet do zera. Ale ponieważ nie wiem nic o dietetyce, robię to stopniowo, ponieważ staram się najpierw doedukować się w tym temacie, nie chcąc zrobić sobie krzywdy nieprzemyślanymi zmianami w diecie. Bardzo pomocna okazała się m.in. książka p. Kibil, którą obecnie czytam i staram się wdrażać jej porady. Ale ze względu na swoją ignorancję obawiam się jeszcze zbytniego zaufania w dobroczynność jednej konkretnej diety i jestem otwarta na rzeczowe kontrargumenty. Więc gdy ostatnio przypadkiem trafiłam na kanał pod palmami i wysłuchałam tego, z jakim przekonaniem autorka wysuwa masę argumentów przeciwko diecie roślinnej, ogarnął mnie prawdziwy strach, że robię sobie krzywdę. Wszystko, co mówi autorka stoi w sprzeczności do tego, co do tej pory słyszałam i jasne było, że ktoś mnie tu okłamuje. Tylko jak laik ma rozstrzygnąć, kto ma rację…

    Przyznam, że to przez nią postanowiłam odłożyć decyzję o całkowitej rezygnacji z mięsa, do czasu rozjaśnienia tych wątpliwości. Tym bardziej serdecznie dziękuję za podjęcie tematu.

    Nie trafiłam na bloga tej pani, ale jak widać – dociera jednak treściami do ludzi rozważających dietę roślinną, jej film pojawił mi się jako polecany na YouTube… Dlatego bardzo dobrze, że jednak podjęto ten temat.

  9. Marta

    Ja tak tylko o tej depresji. Nie znam się, ale czy to przypadkiem nie jest także kwestia położenia geograficznego? Mniej światła? Ilość depresji zwiększa się wraz z odległością od równika. Duńczycy ponoć jedzą najwięcej psychotropów. Światło ma ogromne znaczenie. Niestety nie wiem, jak duże chciałam tylko zwrócić uwagę na to

  10. Wegedroga.pl

    Ale jaja! Aż ciężko to skomentować!

  11. BIBI

    CathZPP zaczęła się wybijać na internety dopiero jak zhejtowała Agę z Ameryki, osobę z ponad 103 tys. subskrypcji.
    Sprytne marketingowe zagranie – wybić szambo na nieszczęściu osoby dużo lepiej znanej i szanowanej. Rozkręciła hejt i teraz spija piankę: nowe filmy są kolejnymi formami celowania nienawiści na pewną grupę osób – wegan.
    Choć kanał istnieje od 2011 r. to dopiero dzięki spirali nienawiści (i nieodpuszczaniu przez atakowanych wegan) nakręca się jej popularność.
    Kanał z palmami dostał 7000 subskrybentów w ostatnich 30 dniach (z 2000 subskrybentów od początku istnienia kanału od 2011 r.). To dowodzi mojej powyższej tezie.
    Stop making stupid people famous.

    1. Admin

      Niestety muszę się z Tobą zgodzić. To przykre ale hejt i kontrowersja są bardzo dobrym sposobem wybicia się w sieci co sprytnie wykorzystują niektóre osoby, robiąc niezłe szambo. Najsmutniejsze jest to, że cierpią na tym zwykli ludzie, którzy słuchają porad żywieniowych od osoby, która nie ma zielonego pojęcia o tym co mówi.

  12. Grzegorz P.

    Dieta Mongołów to niemal wyłącznie produkty odzwierzęce i w czasach gdy nie było tam żywności przetworzonej, długość życia wynosiła 47 lat [a Eskimosów 35 lat].
    Teoria „wołowinowa” zakłada że jeśli je się tylko mięso czerwone[lub podobne], to nie choruje się wcale[dlatego ‘umywa się ręce’ od Eskimosów, Mongołów i Polaków ze wsi jedzących czasem same produkty odzwierzęce{ale jedzących też mięso inne niż czerwone} i żyjących bardzo krótko z dużą ilością chorób]. Tylko znaleźć przykłady kogoś kto jadł same czerwone mięso przez 50 lat jest chyba niemożliwe[już nie mówiąc o grupie 1000 osób], więc nie da się obalić tej teorii empirycznie, podobnie jak twierdzenia że jedzenie samych szyszek z lasu powoduje nieśmiertelność. I to jest sztuczka „wołowinowa”. Nie ma osób które jedzą samą wołowinę itd, więc można obalić wszelkie badania nad mięsem[bo je się też rośliny i to one powodują choroby]. Zwolennicy carnivore sami mogą zwalić winę za swe choroby na rośliny, skoro dodają roślinną kawę , alkohol, narkotyki, sól, ‘kombuczę’ itd. U nich nawet kurczak powoduje choroby.
    Gdyby to rośliny powodowały wszelkie choroby, to logiczne, że im więcej owoców i warzyw, tym więcej chorób, a badania na Adwentystach i badanie EPIC Oxford oraz inne[cofanie cukrzycy, miażdżycy, niedoczynności tarczycy, stwardnienia rozsianego, nadwagi] temu wyraźnie przeczą , a smutne informacje o mięsożernych Eskimosach, Mongołach, Polakach ze wsi, ludziach którzy na mięsnej ketozie wchodzili w cukrzycę typu 2 oraz pogorszenie kondycji fizycznej i psychicznej itd, jeszcze bardziej uderzają w tą absurdalną teorię .
    Jedna z najważniejszych promotorek diety „carnivore” Mikhaila Peterson na krótko trwającej diecie tylko mięsnej [z alkoholem i narkotykami], dalej chorowała mimo zapewnień[ jej się wydawało że podobno wyleczyło się zapalenie stawów]. Depresję u Peterson wyleczyło nie tyle mięso wołowe, a trochę poprawy dała eliminacja żywności przetworzonej, nabiału i co najważniejsze chęć zarobku na tworzeniu nowej mody „carnivore” dało jej chwilowego kopa, który u tej młodej jeszcze osoby się skończy, bo zdrowie psychiczne opiera się na jelitach wspieranych przez roślinny błonnik i na zdrowych węglowodanach roślinnych. Ale nawet jak Peterson dopadnie depresja i będzie się rozwijać miażdżyca i rak jelita grubego, raczej nie przyzna się [jeśli ją nawiedzają infekcje i choroby, to twierdzi że zjadła coś w restauracji, co miało pieprz czy inne roślinne dodatki, lub nawet zwali winę na kurczaka], skoro na jej stronie reklamuje całą masę rzeczy powiązanych z nową modą „carnivore” . Żylaki odbytu często idą w parze z niewystarczającą ilością błonnika, co prowadzi do zaparć, które zmuszają błonę śluzową odbytu do nadmiernego rozciągania, ale Peterson zwaliła swoje żylaki jedynie na ciąże, choć to słaby wykręt, skoro i po ciąży żylaki nie ustąpiły, jak twierdziła na swym blogu 29 lipca 2018 : „skończyło się na dwóch hemoroidach, które nie zniknęły po ciąży. Na diecie całkowicie mięsnej stały się lepsze, ale chciałam się ich pozbyć. Więc około miesiąca temu usunąłem je laserem(…)Wróciłam do domu tego dnia[po operacji] i ból był wystarczająco silny, że miałam mdłości(…)Miałam więc trzy cudowne napoje alkoholowe burbona i dzięki nim dramatycznie zmniejszyłam ból. Tak, tak”, a 9 sierpnia 2018: „Niestety ta niezdolność do konsumpcji praktycznie wszystkiego, z wyjątkiem czystego alkoholu destylowanego, wody, wołowiny i soli, oznacza także, że nie mogę zażywać żadnego fajnego leku. Jakieś dwa miesiące temu strasznie przeziębiłam się i nie mogłam brać żadnych środków przeciwbólowych, więc leżałam tam w zasadzie umierając i doszłam do wniosku, że zapalę trochę marihuany.”[ https://mikhailapeterson.com/2018/07/29/hemorrhoids/
    oraz

    http://mikhailapeterson.com/2018/08/09/recreational-drugs-and-alcohol-and-food-sensitivities/ ]
    [koniec]
    Inna ‘ikona’ Charlene Andersen twierdziła że przez całe życie była potwornie chora „depresja i ciemność zaczęły przezwyciężać mnie(…)uczulenia / wrażliwości na wszystkie rzeczy [jedzenie, pyłki, chemikalia], ciągły brak miesiączki, nadwaga”, co wskazuje na kompletnie nie pasujący do ogółu dziwaczny przypadek uczulonej na wszystko osoby, jedynie poza wodą i tłustym fragmentem z górnej części żeber wołowiny i to sterylnie czystej od jakichkolwiek bakterii używając pakującej „zgrzewarki próżniowej komorowej” i trzeba u niej to mięso ugotować nie za mocno i nie za słabo, podać dwa razy w ciągu dnia, licząc od gotowanej formy od 0.45 do 0.7 kilograma dziennie. Na jej diecie mamy niedobór wapnia[z mięsa około 100 mg dziennie + wapń z wody], oraz brak węglowodanów, błonnika, witaminy C, B9, B1, D ,K, E, niedobór magnezu, manganu, potasu, sodu. Potem mamy nadmiar cynku, miedzi, witaminy B12, karnityny, cholesterolu. Zbyt duża higiena prowadzi do wątłego organizmu. Czyli to że ta osoba w ogóle żyje, jest jakąś zagadką dla nauki i raczej potrzebne są badania na wykrywaczu kłamstw. W sumie to Charlene Andersen pojawiła się na Internecie by reklamować swój sklep odzieżowy jak pisała: „Mój sklep Etsy znajduje się pod adresem: https://www.etsy.com/es/shop/HandmadeRetroTopShop ”, czyli kolejny biznes i by przyciągnąć słuchaczy, reklamowanie się „tylko mięsem”.

    Więc tak wygląda cudowne zdrowie przedstawicieli ‘carnivore’ w praktyce, brak energii, alkohol i narkotyki, uczulenie na prawie wszystko[od jedzenia samego mięsa wytwarza się silna alergia, bo prawie martwe jelita nie potrafią tolerować innych pokarmów], hemoroidy, śmiertelne przeziębienia, cukrzyca, osteoporoza, kamienie nerkowe, demencja starcza, miażdżyca i nowotwory. Ketoza zwierzęca nie ma sensu, bo z jednej strony wątroba musi wyprodukować glukozę z białek[produkując też szkodliwy amoniak], a z drugiej strony przytkane tłuszczem nasyconym komórki nie potrafią przyjmować glukozy i następują stany cukrzycowe, bardzo niekorzystne dla zdrowia i ludzie wysiadają po czasie, w zależności od tego, jak na te wybryki żywieniowe wytrzymały jest organizm[‘ketoza’ to utopia, więc pozostają tylko węglowodany, a te są z roślin{bo mleko i miód nie jest dobry dla człowieka}]. Długotrwała ekspozycja naszych mięśni na wysokie poziomy tłuszczu prowadzi do problemów z insuliną i do cukrzycy, przy czym tłuszcze nasycone występujące w mięsie są najgorsze, bo prowadzą do hamowania sygnalizacji insuliny i aktywują szlaki zapalne oraz wzrost wolnych rodników, jak i powodują zmianę ekspresji genów, prowadzącą do tłumienia kluczowych enzymów występujących w komórkach, co zaburza działanie organizmu na poziomie komórkowym.

    Dieta wysokotłuszczowa została dobrze zbadana, gdyż próbowano leczyć tym sposobem dzieci chore na padaczkę , które faktycznie bombardowane tłuszczem chowały napady nerwowo padaczkowe w sobie i mniej było incydentów, ale chyba tylko dlatego, że ich ciała miały poważniejsze problemy, jak niszczenie niedojrzałej trzustki, wątroby, nerek, żył, kości, zatrzymanie wzrostu i przedwczesna śmierć .
    ‘The Johns Hopkins University School of Medicine’[USA] 12 grudnia 2006 zaprezentował badanie dzieci leczonych dietą wysokotłuszczową : „W sumie zidentyfikowano 28 pacjentów [15 mężczyzn i 13 kobiet], obecnie w wieku od 7 do 23 lat(…)Dziesięć dzieci miało mniej niż dziesiąty centyl wzrostu[spowolnianego rozwoju]na początku diety; ta liczba[spowolnianego rozwoju] wzrosła do 23 osób[ryzyko 82%] w ostatnim okresie obserwacji. Kamienie nerkowe wystąpiły u siedmiu dzieci[ryzyko 25%], a złamania szkieletowe[skeletal fractures] u sześciu osób[ryzyko 21%]. Po 6 latach lub więcej średni poziom cholesterolu wynosił 201 mg / dl(…)działania niepożądane, takie jak spowolniony wzrost, kamienie nerkowe i złamania kości, powinny być ściśle monitorowane.”
    [ https://www.cambridge.org/core/journals/developmental-medicine-and-child-neurology/article/longterm-use-of-the-ketogenic-diet-in-the-treatment-of-epilepsy/927405527DC6CCF246FBA057EACA60E3 ;
    podobne wyniki innego badania: https://onlinelibrary.wiley.com/doi/full/10.1111/j.1528-1167.2006.00803.x ;
    „dieta ketogenna i leki przeciwdrgawkowe mają dodatkowy, szkodliwy wpływ na masę kości”
    https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/115548 ;
    „powikłania to słaby wzrost{20%}, nadmiar cholesterolu we krwi {16%}, zbyt duże stężenie wapnia we krwi {8%}, zaparcia {8%}, zapalenie trzustki {4%} i zmniejszona gęstość kości {4%}”
    https://onlinelibrary.wiley.com/doi/abs/10.1111/j.1440-1754.2005.00630.x ;
    „ocena dzieci rozpoczynających dietę ketogenną wykazała, że prawie 40% pacjentów miało podwyższone wartości stosunku wapnia na czczo: kreatyniny na czczo; to wzrosło do 75% po 6 miesiącach diety(…)Pacjenci utrzymujący dietę ketogeniczną często mają dowody na zbyt duże wydalania wapnia z moczem, kwaśny mocz i wydzielanie cytrynianu z moczem. W połączeniu z niskim spożyciem płynów ci pacjenci są narażeni na wysokie ryzyko zarówno tworzenia kwasu moczowego, jak i wapnia(…)Kamienie nerkowe są związane z używaniem diety ketogennej u dzieci”
    https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/11095028 ;
    „dwa przypadki śmierci dzieci na diecie ketogennej” https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/19027591 ;
    „dziecko na diecie ketogennej, u którego rozwinęło się ostre zapalenie trzustki, zmarło”
    https://journals.sagepub.com/doi/abs/10.1177/088307380101600910?url_ver=Z39.88-2003&rfr_id=ori%3Arid%3Acrossref.org&rfr_dat=cr_pub%3Dpubmed ;
    różne powikłania i liczne niedobory witamin oraz minerałów https://afternoonrounds.com/2018/09/29/the-fine-print-of-the-keto-diet-harms-and-failures/ ]

    [koniec]

    Czasem występujący krótkotrwały pozorny przyrost energii na dietach wysokotłuszczowych kończy się i drogo kosztuje neurony w mózgu, co w perspektywie długofalowej najprawdopodobniej skraca ich życie. Do przerobu tłuszczu w energię potrzeba więcej tlenu, którego zaczyna brakować dla komórek i proces ten jest złożony, żmudny i czasochłonny, więc nadmiar tłuszczu szczególnie zwierzęcego nasyconego[który jest w najmniejszym stopniu przetwarzany w organizmie], prowadzi do utraty apetytu, zaburzenia procesów trawiennych, ociężałości, zmęczenia, nudności, wymiotów, odwodnienia, zaparć[wynikających z przyjmowania niedostatecznej ilości błonnika], skurczy mięśni[powstałych w wyniku niedoboru potasu i magnezu], utraty masy mięśniowej[spowodowanej utratą poziomu glikogenu i cukru we krwi, co spala własne białka], bólu głowy, otępienia mózgu , depresji, zaburzeń psychicznych i halucynacji. Dieta wysokotłuszczowa często prowadzi do deregulacji glukozy i tłuszczy, co tworzy szkodliwe produkty uboczne i odkładanie się białek „amyloidowych” i białek „tau”, o których wiadomo, że są silnie związane z końcową formą choroby Alzheimera. Na diecie nisko węglowodanowej, organizm wchodzi w stan ketozy, czyli trawi tłuszcze, produkując związki chemiczne zwane ketonami, które pozostawiają smak i zapach w ustach, jak po wypiciu zmywacza do paznokci i po prostu człowiek śmierdzi, gdy jak się twierdzi, ludzie tłuszczo-żerni na ketozie śmierdzą czasem siarczanami[od mięsnego białka{halitoza}], czasem choliną [od jajek], oraz na przykład u mięsożerców wysokotłuszczowych chorych na cukrzycę wydziela się z ust zapach acetonu podobny do skwaśniałych jabłek, przypominający odór ludzkiego moczu [wydalającego właśnie między innymi aceton]. Szczególnie na początku pojawiają się zaparcia i biegunki, a bez węglowodanów cierpi się też na bezsenność[czyli jest się zmęczonym „sennym”, ale nie umie zasnąć], śpiąc tylko po kilka godzin dziennie, potem jak w stanie głodówki organizm pożera resztki węglowodanów i wody, przez co się chudnie . A jeśli zje się tasiemca z surowym mięsem, to można zamienić się w szkielet[będąc zjadanym od środka].

    W prehistorii ludzie nie mieli dostępu do bardzo tłustych zwierząt i nie mogli też jeść za dużo białka, gdyż trudno jest upolować zwierzę i ogólnie ludzka wątroba ma niezdolność do wystarczającego usuwania amoniaku, czyli ludzie ci, by przetrwać w zdrowiu, musieli spożywać węglowodany, a te są głównie w owocach i innych roślinach, co wymusza dietę roślinną z niewielkim dodatkiem upolowanego mięsa. Do polowania też przydatne są węglowodany czy białko [gluko-geneza], bo ‘kryzysowy’ stan ketozy prowadzi do obniżenia sprawności fizycznej, gdyż węglowodany stanowią preferowane źródło paliwa dla mięśni szkieletowych podczas intensywnych działań fizycznych[ glukoza dostarcza więcej energii niż ketony, 36 cząsteczki adenozyno-5′-trifosforan-u{jednostki w wewnątrzkomórkowym transporcie energii} na jedną cząsteczkę glukozy, w stosunku do 24 cząsteczek adenozyno-5′-trifosforan-u na cząsteczkę ketonową , a trzeba zważyć że duży ludzki mózg wymaga energii wyższej niż zapewnia to ketoza 30%-25% razy słabsza].
    Eskimosi to ludzie o wyjątkowej genetyce i nie mogą naśladować ich ludzie z zachodu, a wyniki zdrowotne Eskimosów dalekie są od ideału.
    Czyli człowiek przez całą prehistorię odżywiał się wysoko węglowodanowo, lub rzadziej wysoko białkowo[chude dzikie mięso], mając słabsze zdrowie, a dostęp do dużej ilości tłuszczu, to efekt ostatnich stuleci[poza niektórymi Eskimosami].

  13. pola

    Wszystko ok ale dlaczego nikt mający takie argumenty poparte badaniami etc. nie podejmie wyzwania i nie porozmawia z Kaśką ??? Wiele razy prosiła zaznaczając że może się czegoś dowie w trakcie rozmowy co ją naprowadzi na nowy tor coś co ją zaskoczy z ust wegan, dajmy jej szansę a nie wylewajmy artykułów, komentarzy nie dając prowadzić konstruktywnego dialogu.

    1. Admin

      Dlatego, że każdy nagrany o niej (lub z nią) materiał jest promowaniem jej kanału (na co ona tylko liczy), którego 80% kontektu to obrażanie innych. Pozatym, artykuł ten oraz https://veghouse.pl/dieta-weganska/najzdrowsze-sniadanie-na-swiecie/ są właśnie takim uświadamieniem, o którym mówisz. Kaśka też tutaj była i stwierdziła (bez żadnego uzasadnienia, badania czy potwierdzenia) że to są moje halucynacje… świadczy to o tym, iż z Kaśką nie ma nawet dyskusji. Po prostu albo przyznasz jej rację albo masz halucynacje. Dzięki za komentarz i pozdrawiam 🙂

  14. Grzegorz P.

    ‘pola’ ty należysz jeszcze do tych ufnych ludzi, którzy mają złudzenia, co do intencji tej osoby. To co ona mówi oficjalnie i co robi faktycznie, to dwie różne sprawy[obserwuje ją od grudnia]. Nie każdy jest dobrym człowiekiem i trudno to zrozumieć ludziom którzy mają dobre intencje i w ramach psychicznego odruchu idealizują czyny innych. CathZPP unika rozmów z weganami mającymi wiedzę [ o debatę prosił ją chłopak z bloga http://www.drogaminimalisty.pl i inni których komentarze pousuwała, bo obnażały braki jej twierdzeń], a chciała debatować tylko z tymi mającymi powyżej 35 000 subskrypcji, nawet jak nie byli żywieniowcami i ich wiedza była bliska zeru. Zbudowała swoją oglądalność na szkalowaniu dziewczyny chorej na guza mózgu[Aga in America], która została dzięki jej filmikom tak zaatakowana, że po raz pierwszy płakała z powodu You Tube. Ilu wegan dostało ciosy z powodu jej pseudo naukowego bełkotu[nie każdy jest dietetykiem i nie musi nim być]? Powtarza propagandę mięsną [którą usłyszała na zagranicznych portalach] i jest ona znana od lat jako fałszywa[plus te zagraniczne filmiki z ‘wychudzonymi’ weganami zmontowanymi na edytorze graficznym{czysta manipulacja widzem}]. Jeśli na przykład tylko tłuszcz zwierzęcy ma powodować przyswajanie witaminy ‘A’, to każdy weganin po krótkim czasie musi mieć bardzo widoczne problemy. A ani amerykańskie, ani kanadyjskie i włoskie stowarzyszenie dietetyczne oraz vegan siociety nie mówią nic o konieczności suplementacji witaminy ‘A’.
    Czy ona faktycznie ma w trosce ‘niedobory’ wegan?
    Nie, skoro ma głęboko w nosie niedobory swoje i swoich idoli ‘carnivore’. Kto je samo mięso wołowe, będzie miał o wiele więcej niedoborów, niż nawet fruktarianie. O pięciu ‘niebieskich strefach długowieczności’[Dan Buettner ‘Blue Zones’], gdzie ludzie żyją najdłużej w zdrowiu CathZPP twierdziła, że to kłamstwo, iż je się tam mało mięsa, bo Dan Buettner należy do lobby wegańskiego i zmyślił dietę z tych regionów, a ona tam była i widziała że jedzą mnóstwo mięsa/jaj/nabiału. A mnie ciekawi czy Adwentyści należący do tych 5 stref [w tym weganie żyjący najdłużej] kłamią i od lat mówi się że tradycje żywieniowe na przykład na wyspie Okinawa uległy w 21 wieku zepsuciu i je się coraz gorzej i więcej mięsa i ludzie tracą poważnie zdrowie, a Dan Buettner nie opisał całej wyspy, ale określone grupy ludzi jedzących tradycyjnie i mających określone wyniki długowieczności i jakości zdrowia i w tych grupach za czasów jego badań, mięsa nie jadło się w ogóle[Adwentyści w 30%], czy prawie wcale, lub mało.
    https://akademiawitalnosci.pl/jak-dozyc-setki-w-pieknym-stylu-lekcje-dlugowiecznosci-z-niebieskich-stref/

    Ja z nią rozmawiać nie będę , bo każdy kto ją traktuje jak partnera dyskusji, umacnia jej autorytet i zwiększa zasięg ataku na weganizm[trzeba trzeźwo oceniać fakty]. Ja mogę rozmawiać o ‘przypadku CathZPP’, ale nie z nią . Jeśli by miała choć trochę honoru, to powinna się doedukować, usunąć wszystkie filmiki z You Tube, nagrać ostatni filmik przepraszający wegan których użyła w swych filmikach i zniknąć z przestrzeni publicznej[nie łudzę się ].
    Ja sam, jako pasjonat żywienia chciałbym poznać kogoś, kto żywi się samym mięsem, bo to bardzo pouczające zjawisko dla wegan[jest to test działania samego mięsa na organizm ludzki, gdy oni stają się ‘szczurami doświadczalnymi’, jak sama mówi o nich CathZPP]. Ale tu mamy taką ilość podejrzanych wypowiedzi, że nie jest to wiarygodny świadek ketozy zwierzęcej. Zanim CathZPP mówiła o diecie, natknąłem się na nią na portalach internetowych jak opowiadała bajki o ‘rajskim życiu na wyspie’ i zastanawiałem się dlaczego to robi, a potem wszedłem przez link na jej stronę i zobaczyłem płatne ebooki za 50 zł, jak to ‘żyć w raju na wyspie’[czyli dla zarobku wciskała ludziom krętacwa]. Gdy zauważyłem jak zaczęła kręcić filmiki o diecie, wiedziałem że może być cyrk i potwierdziło się . Kręcić umie ładnie swych fanów. Żeby uwierzyć w takie rzeczy które wygadywała, to trzeba być ‘zahipnotyzowanym’.
    Twierdzi że nie promuje swej diety, a faktycznie na wszelkie sposoby bombarduje rośliny i jej słuchacz nie ma wyjścia jak z nich zrezygnować, co oznacza ‘carnivore’[zwykła sztuczka, gdy mówi się ‘nie robię tego’, a jednak cicho robię ].
    Karolina opisała bardzo ładnie tą dietę i co usłyszała? Że ma halucynacje[zresztą według jej zagrywek manipulacyjnych, każdy kto jest na diecie roślinnej, rzekomo musi mieć przywidzenia{bo rośliny tak działają na mózg!}].
    Z czym ona przeciwstawia ponad 1000 badań korzystnych dla diet wegańskich?
    Z niczym[ja sam uważam, że badania nie są ostatecznym wyznacznikiem, bo dziś można wszystko kupić, ale jednak dobrze uzupełniać swoją praktykę o analizę wielu różnych badań z całego świata, dla poszerzenia horyzontów i usprawnienia praktyki].
    CathZPP twierdzi że weganin poniżej 5 lat na diecie jej nie interesuje, a sama na swojej patologii żywieniowej nie jest nawet roku i uchodzi za eksperta. CathZPP na mało istotnej anegdotce internetowej o rodzinie Andersen [mogącej ukrywać niewygodne fakty powiązane z jedzeniem tylko mięsa], zbudowała całą swoją „dogmatykę dietetyczną” , odrzucając z automatu pozytywne doświadczenia setek milionów ludzi na dietach wegetariańskich i wegańskich, oraz wyśmiewając tysiące badań wskazujących że mięso, nabiał i jaja są szkodliwe dla zdrowia ludzkiego. Według CathZPP wszystkie badania i doświadczenia to oszustwo bo… rodzina Andersen je 20 lat tylko mięso i jest zdrowa oraz piękna, a wszyscy weganie wyglądają bardzo źle i kłamią . Generalnie u CathZPP prawie wszyscy są debilami i kłamią , a jedynie zwolennicy „carnivore” mówią prawdę i są rzetelnymi świadkami, mimo że na swoich „rewelacjach” zarabiają niezłe pieniądze i w sumie to opłaca im się oszukiwać.
    Dziś ludzi na ‘carnivore’ jest mało i prawie nikt kto odejdzie po rozwaleniu sobie zdrowia, nie ma za bardzo interesu tej porażki i swojej głupoty upubliczniać[raczej zawstydzeni chowają się po kątach, skoro zostali oszukani jak małe dzieci]. Czasem taki jegomość eksperymentator jako były ‘carnivore’ nic nie może powiedzieć, bo nie przeżyje, gdyż zawały serca i udary mózgu spadają nagle na osoby z podwyższonym n-tlenkiem trimetyloaminy[TMAO].
    Natomiast ludzie na popularnej wcześniej diecie wegańskiej po odejściu mogą liczyć na korzyści finansowe, wydając książki itd, lub chociaż znaleźć minutę sławy. Dziwne są świadectwa byłych skrajnych wegan, którzy twierdzili, że po latach niejedzenia mięsa [i braku enzymów do jego trawienia], gdy zjedli kawałek wołowiny, doznali „ekstazy”. Mamy świadectwa typu: „weganizm zrujnował mi moje zdrowie, straciłem wszystkie włosy i wypadło mi 50 zębów, kręgosłup opadł, wychudłem, nabawiłem się anemii, teraz moja dieta to zero[zupełny brak] roślin, jem surowe jagnięce serca, cielęce móżdżki, gałki oczne owcy, strusie jaja, piję krew delfina, wódkę , łykam psi smalec i jestem w pełni zdrowy” – oto najnowsza moda 2019 roku.
    Ludzie słabego zdrowia szybko rezygnują z próby ‘carnivore’, bo to niebezpieczna dieta i zostają na tej diecie tylko „twardzi zawodnicy”. Faktem jest, że ludzie jedzący tylko czerwone mięso „nie chorują” , bo albo wcześniej zrezygnują[mało kto wytrzyma taką mono dietę ] i CathZPP będzie mogła ich choroby zwalić na inne mięso lub rośliny, albo cicho gdzieś umrą na zawał serca/udar mózgu jako wcześniej „zdrowi”. ‘Wyciąganie królika z kapelusza’, czyli rodziny Andersen , która nie ma nawet badań krwi[żadnych dowodów na to co mówią , ani nawet dokładnych relacji jakie choroby i dolegliwości przeszli na diecie mięsnej], jest do łyknięcia, ale tylko dla fanów CathZPP zajadających się gałkami ocznymi, flakami i pijących krew i przez to nie zauważających, że rodzina Andersenów wygląda źle[wystylizowane fotki, gdy Charlene wygląda podobnie na nich, jak przed dietą mięsną {choć widać że jest starsza o 20 lat} i zarazem wygląda na wygłodzoną, skoro je tylko kawałek mięsa na dzień i pije wodę{forma anoreksji}].
    CathZPP była atakowana za obrażanie wegan i wtedy opowiadała swoim fanom, że to wielka troska o ‘niedobory’ wegan każe jej nagrywać swoje filmiki[choć śmiertelnie bała się wiedzy o dobrze zbilansowanej diecie roślinnej, w tym o balansie omega]. Trochę to wybiórcza ‘troska’ o niedobory[gdy sama się przyznała: „ja mam kompletnie w dupie , co jecie”], skoro nie nagrywała filmików o mocno niedoborowych wszystkożercach na standardowych dietach[na przykład balans omega3/omega6], nie obchodziły jej niedobory na diecie ‘paleo’ i ‘carnivore’[uznawała je za nieistotne] i więcej, w nosie miała nawet własne braki witamin i mikroelementów oraz co gorsza nie zauważyła bombardowania swego organizmu siarkowodorem, amoniakiem, purynami, żelazem hemowym, nadmiarem witaminy ‘A’, nadmiarem fosforu, karnityną = n – tlenkiem trimetyloaminy[TMAO], kwasem arachidonowym, siarczanem P-krezolu, siarczanem fenylu, siarczanem indoksylu, kwasem hipurowym, glukuronidem P-krezolu, fenyloacetyloglutaminą , tiocyjanianem, asymetryczną dimetylargininą i homocysteiną , tłuszczami nasyconymi, cholesterolem, kofeiną , chlorkiem sodu, konserwantami, a tylko uczepiła się jednej grupy żywieniowej, by szkalować ją na wszelkie możliwe sposoby, co świadczy raczej o osobistej zemście, chęci zbudowania popularności na szczuciu mniejszości żywieniowej[to podoba się części patologicznego społeczeństwa{móc zniszczyć wyróżniające się jednostki i podeptać słabszych}] i pozostaje brutalna walka o interes przemysłów odzwierzęcych. A CathZPP misjonarzem na pewno nie jest i zyskała mnóstwo widzów na atakowaniu wegan, co dawało większe szanse na zarobek poprzez portal PATREON[gdzie trzeba było zapłacić 2$, by móc oglądać jej amatorskie filmiki, za które nikt poważny nie chciał by pieniędzy], na co zapewne liczyła, mimo iż opowiadała widzom, że na subskrypcjach jej wcale nie zależy, mówiąc tak tylko dlatego, gdyż w porównaniu do wegan, miała bardzo niską oglądalność w 2018 roku.
    Nie przypadkiem CathZPP przerzuciła się z ‘paleo’ na ‘carnivore’ i szkalowanie wegan, skoro w 2018 roku zapanowała moda na to w USA i w ten sposób[na nowej fali] CathZPP wyczuwając niszę na polskim You Tube, postanowiła rozruszać swój kanał[skok z 1000 do 9000 subskrypcji], budując swoje subskrypcje na najbardziej obrzydliwym elemencie społeczności internetowej szukającej agresji, nienawiści, „masakrowania” i oczywiście kochają ją fani golonki zaszczuci wcześniej przez badania naukowe wskazujące że produkty odzwierzęce powiązane są z wieloma chorobami, a przy CathZPP odzyskali oni „godność”[trochę żartując: ‘mięsko jest zdrowe i leczy wszystko’ a znienawidzony ‘jarmuż prowadzi do chorób psychicznych, bo ma gigantyczne ilości omega6’, wyjaśniła im CathZPP{co oni zrobią , że tak kochają golonkę , a CathZPP im powiedziała że ‘golonka leczy raka’}].
    Gdyby w 2020 roku zapanowała moda na dietę szyszkową [jedzenie samych szyszek z lasu], to CathZPP mogłaby twierdzić, że dopiero na diecie szyszkowej[szyszki ekologiczne po 10 zł od sztuki], odzyskała zdrowie i teraz energia ją rozpiera, a dieta paleo/carnivore pełna jest niedoborów[znamy już takich ‘skoczków’ z jednej popularnej diety do drugiej, by jakkolwiek zarobić parę groszy na naiwnych ludziach].
    Co to oznacza dla wegan?
    Same korzyści, bo co nas nie zabije to wzmocni i dzięki temu możemy szukać własnych braków i polepszać swoją dietę[w tej ich krytyce jest 5% faktów, a lepsze te 5%, niż słodki bełkot o niczym istotnym]. Weganie mogą zacząć się łączyć ponad podziałami, współpracować, by zmierzyć się z krytyką , zbudować jasny i czysty przekaz dla całego społeczeństwa, tak by można było wprowadzić weganizm powszechny[wyjąwszy 0.1% społeczeństwa uczulonego na wszelkie rośliny i dla nich można produkować mięso z próbówki oraz specjalne suplementy]. Do tego są potrzebni ludzie z pasją nie uwikłani w komercję , a niestety obecny weganizm to biznes, który może liczyć na 5% społecznego udziału i takie diety jak paleo/carnivore będą poważną konkurencją . Po ostrej krytyce odpadną najgorsi, którzy zasilą szeregi paleo/carnivore itd i tam im życzymy powodzenia i zarazem prosimy o zejście z tematu weganizmu, bo to że im nie posłużył, o niczym nie świadczy. Ja wiem że białko roślinne jest bezpieczniejsze, wapń i żelazo roślinne jest lepsze, omega3 roślinne jest zdrowsze, trzeba też dopracować sprawę B12, a niedobór ‘D’ ma 90% wszystkożerców[brak nasłonecznienia i nie mieszkanie w strefie optymalnej dla ludzi]. Mamy już ponad 1000 badań na naszą korzyść. Trzeba to wykorzystać i zbudować bazę danych oraz darmowe PDF, tak by większość wegan traktowała opowieści ludzi pokroju CathZPP jak kabaret, bo w istocie tym one są .

    1. Nina

      Grzesiu, sorry ale zachowujesz się jak tchórzliwa baba. Czytam Twoje wypowiedzi i myślę: “o fajnie, gość ma coś do powiedzenia, w końcu jakieś racjonalne argumenty”. Niestety dotychczas wszyscy wegetarianie/weganie zbywali argumenty twierdzeniem: “moje wyniki krwi są w porządku, zatem dieta bezmięsna/bez produktów pochodzenia zwierzęcego musi być zdrowa”. W końcu zapoznałam się z powyższym artykułem Karoliny i Twoimi komentarzami. Stwierdziłam – w końcu ludzie logicznie argumentujący! Sama przyjemność z czytania. No ale potem, no właśnie, widać w Twoich komentarzach pewnego rodzaju chorobliwe przywiązanie do ideologii wegańskiej. Ciągle powtarzasz, że Palma obraża wegan, czujesz się tym urażony, wręcz zbezczeszczony. Ja jestem wszystkożercą i nie zamierzam tego nigdy zmieniać. I często słyszę z ust wegan : “kiedyś otworzysz oczy”, “rozsądni ludzie przechodzą na weganizm” i wiele innych stwierdzeń, czasami obraźliwych epitetów. Wypowiedzi sugerują, że jestem głupia, nie potrafię myśleć zdroworozsądkowo, jestem egoistką, bo nie szanuje życia braci mniejszych etc. I wiesz co? Mam to gdzieś, spływa to po mnie jak po nomen omen kaczce. U Ciebie z kolei obraza majestatu wegańskiego wynika praktycznie z każdej wypowiedzi. Wrzuć na luz, nie jesteś lepszy od innych ludzi dlatego, że nie jesz mięsa (choć zapewne uważasz inaczej). Taką mamy na szczęście rzeczywistość, że każdy może wypowiadać swoje zdanie i opinie. To co jest szkodliwe, to kłamstwa przedstawione jako prawda niezaprzeczalna, które mogą negatywnie wpłynąć na innych ludzi. Z Twoich wypowiedzi wynika natomiast, że masz dużą wiedzę, którą możesz konkurować z Panią Palmą, a nawet merytorycznie ją zmiażdżyć. Może więc, pomimo niewątpliwej obrazy majestatu, jaką odczuwasz, warto byłoby pomyśleć nad merytoryczną z ową Panią dyskusją, a nie obrażaniem się na cały świat i waleniem rozbudowanych komentarzy na blogu, na który (no z całym szacunkiem, ale nie oszukujmy się) niewiele osób trafi? Wyprowadź ludzi z błędu, walcz o prawdę, a nie gorączkuj się w komentarzach na stronie, na której pewnie większość osób oglądających Panią Palme nigdy się nie znajdzie…

      1. Admin

        Jak już pisałam wcześniej. Z Panią od palm nie ma w ogóle dyskusji. Gdy dostaje owa Pani silne argumenty uzasadnione licznymi badaniami i metaanalizami, które nie są zgodne z jej przekonaniami to cytuję “whalucynowałaś to sobie”. To jest argument owej kobiety. Dyskusję można prowadzić z kimś na argumenty, a nie na pyskówki, które ona stosuje. Dzięki za komentarz i pozdrawiam!

      2. Grzegorz P.

        Nina- nie denerwuj się. Nie czuję się lepszy, bo to przeznaczenie sprawia, że ktoś ma taki dar lub inny. Uważam że weganizm to dobra opcja i przedstawiłem dlaczego. Nie narzucam swojego poglądu[nie masz przymusu policyjnego czytać], ale skoro przedstawiono wegan jako „debili”, to i trzeba pokazać dlaczego uznajemy weganizm za dobry.
        Cofnij się 10 000 lat temu, gdy kanibalizm był częścią religii, kultury i diety, a ludzie go podważający, uważani byli za nietolerancyjnych głupców. Moje krótkie wstawki pro wegańskie omiń i czytaj resztę .
        Nie wiesz ile osób to przeczyta, a oglądalność tej pani też nie jest taka duża i nie ma co jej powiększać, poprzez współudział w jej gierkach. To jak ona polemizuje z innymi, widzimy na You Tube i nasuwa się jeden wniosek : nie dyskutuj z nią , bo „najpierw sprowadzi Cię do swojego poziomu, a potem pokona doświadczeniem”.
        Myślę że piszesz w imieniu wielu wszystkożerców i ja to rozumiem. Wiedz że mieszkam w ich otoczeniu i jestem bardzo miły, nie nagabuję nikogo. To mit, że weganie są agresywni wobec innych[może 5%]. Może napisz które poglądy Ci nie podchodzą , to postaram się je wyjaśnić.
        Ale pamiętaj że weganizm to nie tylko dieta, ale też walka o prawa zwierząt które cierpią każdego dnia i dlatego piszemy czasem ostrzej. Bo moim zdaniem, olewanie praw zwierząt powoduje degradację moralną ludzi, którzy potem stają się dla siebie okrutni, czyli jak bumerang uderza nas samych znieczulica wobec zwierząt. Potem ekologia i ekonomia jest po naszej stronie. Zdrowie też, jeśli jest zbilansowanie i ktoś ma średnio zdrowy organizm. Kiedy piszę o „weganizmie powszechnym”, nie mam na myśli przymuszania kogoś, ale proces rozłożony na pokolenia, opierający się na wychowaniu i pełnej dobrowolności. Więc za dużo emocji wyczytałaś w mych spokojnych i łagodnych wizjach rozwoju ludzkości. Kiedyś pewni ludzie twierdzili, że ziemia krąży wokół słońca i trzeba było pokoleń by ludzie to uznali. I tak samo z weganizmem. Nie ma innej opcji. Bo ludzi coraz więcej, a mięsem ich nie wyżywisz.
        Jeśli coś Cię uraziło ,to przepraszam[może będę inaczej pisał, by być lepiej zrozumianym{choć muszę stosować skróty myślowe, by nie nawalić tekstu}
        i pozdrawiam

  15. Grzegorz P.

    Marta ‘Ja tak tylko o tej depresji.’- masz rację że ludzie mieszkający dalej od równika cierpią na depresję częściej[w tym Polacy].
    Jaki z tego wniosek?
    Ludzie nie powinni zamieszkiwać terenów oddalonych od równika z brakiem słońca.
    Ale Mongolia nie leży tak wysoko od równika[40-50], a depresja bardzo silna, podobnie jak ilość produktów zwierzęcych. Mięso i brak błonnika może powodować kłopoty jelitowe, a one produkują 90% serotoniny-hormonu szczęścia i tryptofan działa dobrze przy udziale odpowiedniej podaży zdrowych węglowodanów.
    Ponadto brak szybkich węglowodanów prowadzi do mniejszej ilości ruchu, co jest dodatkowym czynnikiem chorobowym.
    Czyli brak słońca to jedno, ale są inne czynniki takie jak dieta[mięso, kawa, alkohol]/stosunkowo mało ruchu i mamy też u Eskimosów czasem walkę ze zwierzętami jako polowania, co powoduje stres i pogłębia depresję .
    Jest mnóstwo czynników poza dietetycznych i zwalanie wszystkiego na dietę jest uproszczeniem. Ale skoro dajemy skupienie tutaj na dietę , to oczywiście powinno się wskazać że ludy jedzące dużo mięsa, zazwyczaj częściej cierpią na depresję. CathZPP miała depresję kliniczną , a zawsze jadła wysoko tłuszczowo z dużą ilością mięsa[choć na pewno powie że to od roślin było]. U mnie weganizm poprawił nastrój i energię życiową , co jest może anegdotką , ale tak luźno podaję .
    Ewelina 7 LUT 2019 w polskim internecie jest bieda jeśli chodzi o informacje, z tłumaczem internetowym można poczytać takie strony jak nutritionstudies.org ; forksoverknives.com; drjoelkahn.com .
    Najpierw przemysł mięsny lekceważył modę na weganizm, myśląc że przeminie, potem jak nie przeminął, zaczęło się wysyłanie „ekspertów” odradzających weganizm i to trochę przyniosło skutek.
    Powiem tak, że dopóki ktoś w psychice nie wierzy w tą dietę , nie będzie to działać, bo zdrowie się zaczyna i kończy na psychice. A od małego podprogowo wpojono w nas kult mięsa, nabiału i jaj i na zasadzie autosugestii „wierzymy” że są niezbędne i nawet jak powierzchownie pobawimy się w weganizm, to możemy skończyć szybko na upadku.
    Ja akurat nie przepadam za I. Kibil, bo głosi ona ‘weganizm kompleksów’, czyli skupia się na samych minusach, co poważnie osłabia psychologię dietetyczną . Wolę takich ludzi jak Joel Kahn, którzy pokazują zalety i wtenczas łatwo to zbilansować z pozytywnym nastawieniem[a nie jest trudno]. Największy odrzut diety mamy na dietach skrajnych, więc lepiej zrobić weganizm z udziałem produktów gotowanych, niż po czasie wrócić na stare śmieci. Dieta na surowo może być dobrze zrobiona, jeśli ma duży udział zielska[w tym jarmużu, natki pietruszki i marchewki pokrzywy, mniszka lekarskiego], potem możemy dodać płatki owsiane i orzechy, oraz 15 gram siemienia lnianego, plus czasem olej rzepakowy, ale trzeba mieć wiarę, więcej pieniędzy na dobrej jakości produkty i zdrowy organizm. Ja B12/D/kelp biorę, ale uznaję też inne możliwości[nie jestem zamknięty w schematach].
    I jeśli dieta nie działa, wrócić krok w tył, bo nie ma gorszego weganina niż chory weganin i to zwierzętom nie pomoże, a stres jest największym niszczycielem. Trzeba się wsłuchać w samego siebie i zrozumieć siebie i wtedy gdy nawiąże się komunikację z sobą , prowadzić łagodnie w stronę poprawy zdrowia, nie tylko w kwestiach diety, ale ogólnie. O coś organizmowi chodzi, że je słodycze sery i mięso. Trzeba pojąć dlaczego to robi i jak zastąpić te niezdrowe produkty. Słodycze na roślinne węglowodany[ważne są owoce], a mięso/nabiał/jaja na zielsko, płatki owsiane, siemię lniane, kelp[produkty bogate w jod]/B12[brud/jelita]/D[słońce], potem strączki[np soczewicę], kasze itd. I trzeba wykluczyć te pokarmy, które drażnią czyjeś jelita, u niektórych gluten itd. Gotowane, orzechy i owies odmaczać wcześniej[fitaza].To w skrócie, bo trzeba by 400 stron.
    Niektórzy wypisują komentarze na You Tube, jak to zostali oszukani przez promotorów weganizmu i przez nich zniszczyli sobie zdrowie. A ja im mogę napisać, że zostali oszukani przez własną głupotę i to z nimi jest bardzo źle. Jeśli bowiem ktoś bezkrytycznie słucha jednego internetowego guru, mimo iż pewne zmiany nie sprawdzają się w jego życiu, to zamiast zrobić krok w tył i poczekać, bo nie wiadomo czy nawet najlepsze rady są praktyczne konkretnie dla niego, to on jak nierozsądny człowiek dobrowolnie krzywdzi sam siebie. Do kogo pretensje, czy do rad, czy może do ich karykaturalnego wykonania?
    W internecie większość cwaniaczków chce zarobić i będzie tylko to głosić, co w ich interesie i bezkrytyczne słuchanie kogoś[łącznie z wegańskimi promotorami robiącymi na diecie pieniądze], oznacza że nie odrobiło się lekcji z ostrożności i zwykłego rozsądku.
    Nie należy być posłusznym, ale słuchać można… jednego, drugiego i wielu innych i potem samodzielnie dochodzi się do jakiś wniosków i próbuje wprowadzać zmiany poprzez samo obserwację czy to konkretnie służy i jeśli rada nie pomaga a jest gorzej, to wraca się do wcześniejszej równowagi, bo niezbadane są prawidła zdrowotne[nikt inny tego nie zrobi poza sobą samym, bo nikt nie siedzi w czyimś organizmie{przypomina to poradę kupowania butów, ale ostatecznie przymiarki trzeba dokonać samemu}]. I jeśli nikt na siłę komuś nie kazał czegoś robić, ale często radził całkiem szczerze na podstawie swoich własnych doświadczeń co w życiu zmienić[i u wielu osób to się sprawdza {jak weganizm, sport rekreacyjny, medytacja muzyczna itd}], to potem obwinianie tej osoby, jest zrzucaniem odpowiedzialności na innych za swoje osobiste decyzje, które wiążą się też z ryzykiem. Jeśli ktoś podejmuje się jakiegokolwiek leczenia na przykład raka chemioterapią [5% szans na przeżycie 5 lat po zabiegu], to czy lekarze dadzą mu 100% pewność wyzdrowienia? Nie[na ulotkach leków mamy setki skutków ubocznych], bo każdy ma inny organizm i nawet najlepsze kuracje mogą przynieść fatalne skutki u pojedynczych osób, mimo iż sprawdzają się u ponad 60% osób jak dieta roślinna, bardzo skuteczna w leczeniu nadwagi, cukrzycy, nadciśnienia, podwyższonego cholesterolu, miażdżycy, niedoczynności tarczycy, stwardnienia rozsianego , ochrony przed nowotworami itd. Jeśli ktoś podjął decyzję samodzielnie bez policyjnego przymusu, w pierwszej kolejności odpowiada on tylko sam za siebie. Jeśli internetowy guru jest manipulantem, to też powinien ponieść karę . Ale bądźmy samokrytyczni i odpowiedzialni sami za siebie, a nie szukajmy winy tylko u innych.
    Trzeba też krytycznie spoglądać na komentarze internetowe, bo różni ludzie mogą zakładać fałszywe konta pod innymi pseudonimami[jak rosyjscy i korporacyjni trolle] i wypisywać komentarze typu, „byłam weganką i zniszczyłam sobie zdrowie” , „od owoców dostałam raka”, przestałam jeść mięso i urodziłam dziecko z zespołem Downa”, „po przejściu na weganizm osiwiałam”. Dlatego nie można bezkrytycznie wierzyć we wszystkie komentarze, bo najczęściej nie da się sprawdzić czy za nimi kryją się faktyczni ludzie i ich świadectwa, czy może jest to szwindel, albo wypociny niepoważnych ludzi, którzy własne porażki życiowe i błędy, próbują zwalać na innych i na weganizm[dziś wiemy jak 1000 rosyjskich trolli tworząc setki fałszywych kont na Internecie, wpływało na wybory prezydenckie w USA 2016 roku]. Nie jest dobrze w kapitalistycznym systemie, zachowywać się nierozważnie i być osobą naiwną , bo wtenczas stajemy się łatwym łupem manipulacji medialnej. Nie tyle maniakalna podejrzliwość i snucie chorych teorii spiskowych, co zwykła ostrożność nakazuje mieć dystans do tego co się w internecie wypisuje[prosta zasada „nie wiem czy ktoś opisuje fakty, bo nie mogę tego zweryfikować”].
    Co do CathZPP to tu ci podaje kolejną odtrutkę
    https://nutritionstudies.org/is-the-ketogenic-diet-natural-for-humans/

    1. Fiolka

      Grzegorz bardzo dobrze, że piszesz ?Mądrze tłumaczysz, bo ta kobieta stara się zdominować i niszczyć, bez szacunku do tych co szanują życie zwierząt, środowisko, dobre wartości. Czy masz jakiegoś bloga albo filmiki? na pewno każdy weganin i nie tylko chętnie pogłębi wiedze, a naprawdę masz sporą wiedzę widać, naukową, duchową i alternatywną zarazem ?

      1. Grzegorz P.

        Fiolka 13 LUT 2019 jako osoba anonimowa potrzebująca okresów wyciszenia[twórczość muzyczna i mistyka] nie mam bloga i filmików, ani konta na You Tube i FB[to by mi się kłóciło]. Ale w ramach wysyłania dobrej energii, tworzę darmowe pisemka itd i to ich fragmenty podaje tutaj , przerobione pod określony czas.
        Bo dziś weganizm wymaga opieki, szczególnie po tym jak skończyła się prezydentura Barracka Obamy i możliwość nagonki medialnej sponsorowanej przez przemysły nasiliła się , co stworzyło przestrzeń do istnienia takich ponurych postaci jak CathZPP.
        Dobrze jakby inni też się włączyli w to, wtedy nie będę już potrzebny.

        My chcemy żyć zdrowiej od Adwentystów wegan, a totalni mięsożercy z ‘carnivore’ będą się staczać poniżej Mogołów, bo nie są tak przystosowani od pokoleń do mięsno nabiałowej trutki i posiadają żywność gorszej jakości i jedynie wsparci przez biznes medyczny będą przypominać sztucznie podtrzymywane przy życiu roboty funkcjonujące w trupim klimacie.
        Nie będę oryginalny, krytykując weganizm za to, że nie przydarzył mi się wcześniej, najlepiej od urodzenia. Jestem dumny że od grudnia 2012 roku mogę przynależeć do globalnej wegańskiej wspólnoty[wegetarianinem z przerwami jestem od 1993 roku] i każdy kto obraża wegan, dotyka źrenicy mego oka i wtedy walczę do końca[nie ma rzeczy niemożliwych].
        Zamiast się głupio uśmiechać i czuć jedynie „pozytywną energię”, musimy walczyć o swoje prawa. Bo jeśli będziemy bierni, to mięsożercy zdelegalizują weganizm
        [jak to próbowano we Włoszech w 2016 roku
        https://wiadomosci.wp.pl/za-diete-weganska-dla-dzieci-rodzice-pojda-do-wiezienia-kontrowersyjny-projekt-we-wloszech-6027011019568257a ]
        i będą nas zamykać do więzień
        [jak we Francji w 2011 roku
        https://wiadomosci.wp.pl/rodzice-weganie-zaglodzili-11-miesieczna-corke-6032758975157377a ]
        i skończy się „różowy” miraż głupoty, który wytworzyliśmy nic nie robieniem i czekaniem aż tamci wykonają swoją „łowiecką” robotę „wystrzyżenia i zabicia owieczek”, jakimi się staniemy dla nich. Uczmy się od chyba wegańskiej rodziny z El Sidron z przed 48 000 lat, którą najprawdopodobniej zamordowali kanibale i kości wrzucili do jaskini, dzięki czemu mogliśmy poznać swoje prehistoryczne korzenie i mamy szanse wygrać tą wojnę o prawdę przyrodzonego żywienia dla ludzi. A walczymy o etykę [mądrych ludzi nie krzywdzących innych istot], zdrowie[ponad 100 lat bez chorób], ekologię i ekonomię [10 razy lżejszą i tańszą produkcję żywności], więc stawka jest zbyt wysoka, aby pozwalać tym kłamcom paleo/carnivore/biosłone/Taubes i innym, działać na zgubę planety i nas wszystkich.
        Bądźmy mądrzy i nie zbyt fizycznie agresywni w tej intelektualnej walce, tak by wygrać rozumem i argumentami w skali długofalowej[totalni mięsożercy są mało inteligentni].
        Zdaję sobie sprawę , że dla wielu żywieniowców wegańskich, zwolennicy diet mięsnych[paleo/carnivore itd] kojarzą się słusznie z rynsztokiem dietetycznym i mentalnymi brudasami i nikt za bardzo nie chce sobie „pobrudzić rączek” dotykając ten ohydny smród, licząc że sam problem zniknie, gdy zjadacze trupów będą się sypać zdrowotnie, ale jednak uważam, że raz na jakiś czas trzeba wymieść brud i kurz z ziemskiej „chałupy”, by żyło się czyściej i lepiej. I ktoś musi, wykonać tą przykrą robotę ‘rozbicia’ tych krętaczy.
        Cały czas się uczymy by wiedzieć lepiej i lepiej, bo ten proces trwa do końca życia. „Nieomylność” i „dogmat” jest zazwyczaj głupotą , uproszczeniem niegodnym ludzi inteligentnych. Ja nieomylny na pewno nie jestem. Niech inni zrobią to lepiej ode mnie, biorąc dla siebie to co najlepsze i wtedy ja będę mógł się czegoś nauczyć. Biegnijmy z pokolenia na pokolenie, przekazując sobie jak pałeczkę , dar wiedzy i doświadczenia, by przyszli weganie mieli wygodny start i jak najdłuższe zdrowe życie, bez błędów i problemów z którymi my musimy się mierzyć i mierzymy, wygrywając zdrowy weganizm dla siebie i przyszłych pokoleń.
        Jeśli świat zaszczuje weganizm, przyjdzie czas zniszczenia, wojen i śmierci, jeśli świat się obudzi i przyjmie w kliku pokoleniach weganizm, wówczas są szanse na rozkwit.
        Pozdrawiam Cię Fiolko i życzę Ci, byś miała dobre życie

  16. Grzegorz P.

    To co tu podaję to zaledwie małe streszczenie informacji i dobrze by ludzie zaczęli szukać sami.
    Moim zdaniem nie broni się nawet wegańska ketoza, bo nasze organizmy są ustawione na żywienie glukozą . Ketoza jest piękna podczas głodówki i nie ma potrzeby innej formy żywienia się ketonami[może poza jakimiś wyjątkowymi przypadkami].
    Najgorsza jest ketoza zwierzęca, bo organizm doznaje coś na podobieństwo postu ale jest oszukany, bo wydaje mu się że jest na tłuszczowej głodówce, próbując się w tym stanie w sposób przyrodzony oczyszczać w ramach detoksu, a zamiast tego, ładowany jest nadmiarem szkodliwych substancji, jak zwierzęca witamina ‘A’, żelazo hemowe, karnityna/TMAO, przetworzone tłuszcze nasycone, zmodyfikowany cholesterol, agresywne biologicznie białko, substancje rakotwórcze dodane do mięsa i powstałe podczas procesu smażenia, co może źle się kończyć i często ludzie ci wysiadają jak dała świadectwo na kanale CathZPP ‘ewagl’: „Zgadzam się z Twoimi poglądami na temat weganizmu, to jest ewidentne głodzenie się . Ciekawi mnie jak wysoki poziom ketonów masz w moczu? Pytam, bo sama byłam na diecie wysokotłuszczowej, niskowęglowodanowej, opartej na białku zwierzęcym i nie wytrzymałam dłużej niż 1.5 roku z powodu ketozy, bólów mięśni i głowy. Miałam wynik ++.”[koniec]
    Jak się więc okazuje, po wyeliminowaniu [jak mówi CathZPP] „narkotyku”= roślinnych węglowodanów, „naturalna” ketoza nie jest taka cudowna jak ją pokazywała CathZPP, która w ten sposób próbowała to wykręcić: „Bo ketozy nie da się wg mnie robić długo gdy nie jesz tłustego mięsa wołowego lub podobnego. A niestety większość nie je. Sama próbowałam samej ketozy 3 razy za każdym razem polegając po 2-3mies.”[koniec]
    CathZPP napisała: „Piszesz też że dieta karniwora nie służy każdemu. Czy możesz podać mi te przypadki osób, które na tej diecie się pochorowały lub pogorszyło im się? Bo ja takich szukam od kilku miesięcy i nic. Będę bardzo wdzięczna.”
    ‘CoJaTuRobię?’ odpisała jej 19 grudnia 2018: „Bardzo chętnie -mój dziadek. Całe życie na mięsie, jajach i nabiale. Babcia czasem mu jakieś ziemniaki wcisnęła i to tylko pod warunkiem, że pływały w skwarkach. Sałaty i innych warzyw nigdy do ust nie wziął. Owoców podobnie. Plony z ogrodu zjadała babcia, mój ojciec i jego rodzeństwo. Nie powiem, dziadek przez długi okres życia cieszył się dobrym zdrowiem i ciężko pracował w polu, żeby wykarmić te dwie krowy, konia, kury, gęsi i kilka świń. Nie wiem czy mięsożercy w ogóle wiedzą , że w kraju takim jak Polska nie da się wypuścić zwierzyny na łąkę i ona się sam wyżywi. Ilość jedzenia jaką trzeba im zgromadzić na okres od jesieni do wiosny jest przeogromna. Moja babcia wolała jeść chleb, ziemniaki i buraki niż harować, żeby mieć mięso. A mięsa się nie dało kupić, bo kasa jak była, to szła na inne potrzeby – ubrania, obuwie, dojazdy do szkoły, itp. Mój ojciec również z tego powodu do dziś prawie nie je mięsa bo przez te zwierzęta nigdy nie miał wakacji. Zawsze musiał pomagać w gospodarstwie, od najmłodszych lat. Ale ad rem – w wieku 69 lat dziadek upadł [i to nie gdzieś z wysokości z dużą siła, normalnie się tylko potknął na podwórzu] złamał sobie biodro i rękę bo się okazało, że ma zaawansowaną osteoporozę , kości jak sito. Następnie od długiego leżenia w szpitalu na wyciągu złapał zapalenie płuc i zmarł. Babcia żyje do dziś. Ma 92 lata i jest samodzielna.”[koniec]
    I podobnie freundin7791 napisała „Gdybym nie mieszkała na wsi w dzieciństwie, nie widziała osób, które jadły głównie mięso, jajka i surowe mleko [wszystko własnej produkcji] wszystko ociekające tłuszczem, a teraz [szkodliwych]efektów[takiej diety] i niestety przedwczesnych śmierci, to może bym nawet uwierzyła[w carnivore]. Gdyby nie to, że moje zdrowie się bardzo poprawiło dzięki diecie roślinnej też może bym uwierzyła.”[koniec]
    CathZPP 25 stycznia 2019 napisała: „Rozwalają mnie te logiki wasze ‘a moja… jadła mięso i była chora’. No tak, bo jadła też rośliny. Jeśłi roślinożercy i wszystkożercy mają te same problemy, a mięsożercy karniworzy nie mają ich [znikają ] to tak, logicznym wnioskiem jest że ‘mięso’ jest problemem ?? Genialne!?”
    Karolina R.: „To muszę babci powiedzieć, że stawy zniszczyła sobie roślinami?[Moja babcia ma artretyzm mimo jedzenia mięsa przez całe życie i to w sporych ilościach. A siwieć zaczęła w wieku 20stu paru lat]. Jej bliska znajoma wraz z mężem od ponad 40stu lat stosują dietę opartą wyłącznie na mięsie, jajkach, smalcu i śmietanie. Zero czegokolwiek innego. Kiedyś ten sposób odżywiania na pewno nie miał chwytliwej nazwy, ale kto chciał dotarł do informacji. Pomijam, że oni zachowują się jakby należeli do sekty, ale fanatyzm może dotyczyć każdego sposobu odżywiania. Oboje mają cukrzycę , nadciśnienie i od dawna są zupełnie siwi. Mają problem z żylakami. On dodatkowo choruje od kilku lat na Alzheimera. Czy to jest dowód na cokolwiek? Na pewno nie. Ale okazami zdrowia ci ludzie nigdy nie byli.?”
    CathZPP: „Tak tak jedli samo mięso. Nikogo w Polsce na tą dietę nie stać zwyczajnie, Polacy dodatkowo nie jedzą wołowiny dużo, tylko wieprze do tego tragicznie je chowając. Efekty są jakie są.”

    Karolina R.: „No i widzisz od razu zarzucasz mi, że kłamię . Po co miałabym to robić? Nie rozumiem. Oni mieszkają na wsi od zawsze i od zawsze mają swoje gospodarstwo. Teraz oczywiście sami się już tym nie zajmują bo nie mają siły, ale przejął to ich syn i wnuki. Moi dziadkowie, że mieszkali na wsi i też za dzieciaka jadłam to co sami ‘wyprodukowali’ – owszem w sklepach mało co było, ale jajka, mięso, nabiał był swojski i to bez ograniczeń.” [koniec]

    ‘Droga Minimalisty’ napisał CathZPP komentarz na który do dziś nie odpisała: „Jestem na diecie wegańskiej od roku. Skrytykuj proszę moje wpisy na ten temat z mojego bloga drogaminimalisty.pl [łatwo znaleźć te wpisy – linki z prawej strony]. Tam podałem wyliczenia o konwersji omega-3 ALA do omega-3 EPA i DHA [tak, uwzględniając stratę ponad 95%]. Dodam również, że moi pradziadkowie byli rzeźnikami i jedli mnóstwo lokalnego, własnego, karmionego trawą mięsa – i poumierali bardzo szybko :).?”
    A oto fragmenty z jego bloga
    http://www.drogaminimalisty.pl: „ Na stronie Dietitians of Canada jest podane, że trzy łyżki zmielonego siemienia lnianego dają 7.29 g ALA [uwaga: ALA trudno się wchłania z niezmielonego], a dwie łyżki nasion chia dają 3.8 g ALA. To wystarczy, by uzyskać 250 mg EPA i 250 mg DHA.”[koniec]

    Jak widać CathZPP ma dostęp do tej prostej wiedzy, a mimo to głosi dezinformację . Moim subiektywnym zdaniem ona nie chciała polemiki z weganami, tylko tak chyba zmyślała i kiedy została wyraźnie zaproszona na debatę pod tytułem ‘mięso kontra owoce’ przez Bartosza Filapka i jego dziewczynę Aleksandrę , po prostu nie pojawiła się[a była na You Tube wtenczas, bo pisała komentarze] , podobnie przy rozmowie ze mną przez pocztę elektroniczną i innymi nie wykazywała chęci zdobycia informacji. Gdy ktoś wykazywał jej niewiedzę , na jej kanale You Tube, kasowała jego komentarze, by uchodzić za niepokonaną .
    Na przykład zniknął taki wpis ‘SimpleR’: „Hej, hej… znalazłam Twój kanał, niektóre rzeczy mi się podobają , inne mniej. Dajesz dużo do myślenia. I chyba mam dla Ciebie weganina o którego prosiłaś – Mic the Vegan – filmik, w którym mówi o relacji Omega3 do Omega6 i o suplementacji na diecie vegańskiej : https://www.youtube.com/watch?v=zKwnMCEp3HM? [ w podanym filmiku ‘Mic the Vegan’ mówił : „w jednych badaniach zarejestrowano u młodych kobiet przetworzenie 9% ALA na DHA, co pozwala wierzyć że współczynnik konwersji rośnie, gdy nie jesz ryb(…) przepyszny mielony len i orzechy włoskie to dwa inne[poza Chia] dodatkowe dobre źródła”
    – nie dziwne że zniknął adres do filmiku [którego fragment przetłumaczyłem] i cały ten komentarz.

    Usuwanie merytorycznych komentarzy ujawnia, że CathZPP najprawdopodobniej ukrywa fakty przed swoimi czytelnikami, że można bez problemu ustawić omega3 na weganizmie, czyli wie że można[bo chyba sprawdziła komentarz by go po czasie usunąć]. A pisze i mówi że nie można ustawić omega3, bo ma w tym jakiś interes. Swoim fanom opowiada, że to nie ona usuwa wpisy wegan, ale oni sami sobie je usuwają [tylko po co piszą , by po chwili je usuwać?], ale weganie na innych kanałach skarżą się że blokuje ich CathZPP i usuwa ich wszelkie merytoryczne komentarze, a zostawia tylko podłe ataki obrażające wegan i jakąś mało istotną krytykę , do której dopisuje swoje dziwne odpowiedzi, by stworzyć pozór wszechwiedzącej[twierdzi też że przypadkiem jej się komentarze usuwają {„czasem niechcący usunę komentarz inny niż chciałam”}, by niczego nie można jej było udowodnić]. Czyli jej buńczuczne twierdzenia[o „lęku wegan” nie chcących się zmierzyć z jej informacjami] są kolejną sztuczką marketingową , mającą zasugerować jej czytelnikom że jest niepokonana i wszyscy weganie boją się jej straszliwej wiedzy i uciekają w podskokach na jej widok[może faktem jest, że uciekają w podskokach na jej widok, tak podejrzana to postać].
    Niejaka ‘Kasia Kowalska’ napisała do jednej weganki na You Tube 30 stycznia 2019: „A może pogadasz z CathZPP z Życie pod palmami? Wydajesz się obiektywna i szczera i niezatracona w weganizmie jak większość wegan. Ona szuka osób które są na diecie weganskiej i o tym pogadaja, wszyscy podkulaja ogon i jakoś się boją [ a to przecież tylko rozmowa o diecie]”,
    a Kamila Pełka: „Nikt się jej nie boi, po prostu ciężko rozmawiać z kimś kto nie traktuje badań naukowych jako sensowny argument” i Daria Daria: „Mi wyświetlił się jej film w proponowanych i po pierwszych kilku zdaniach wyłączyłam, jak usłyszałam te teorie. Wszystkie choroby biorą się z jedzenia roślin ?? wszyscy to banda debili i tym podobne. Dziewczyna ma ewidentnie jakieś problemy od dawna, a teraz poczuła się ważna i dowartościowuje się w ten sposób. Przykre, ale te treści są szkodliwe i powinien się tym zająć specjalista.”
    [koniec]

    Co do „leczenia” klinicznej depresji, to często ci ludzie mają dwubiegunowość, czyli miesiące/lata sztucznej euforii, tak zwanej ‘głupawki'[którą widać u CathZPP], a potem na odwrót, przychodzi silna depresja. A przeskok na czas ‘euforii’ , mogą wywołać różne elementy, jak nagła zmiana na jakąś dziwną dietę , na przykład paleo/carnivore. Więc nie można tego uznać za wyleczenie, ale jest to dwubiegunowość i depresja powróci. CathZPP krzywdę sobie robi [i ci co ją wspierają dając subskrypcje-zarazem wbijając nóż w plecy weganom] , bo CathZPP teraz „sieje ziarno i w końcu przyjdzie czas plonów”. Ona potrzebuje specjalistycznej pomocy, póki nie jest za późno.

  17. Grzegorz P.

    By zrozumieć charakter CathZPP, trzeba tu pokazać bardzo niemiłe zajście, gdy chora na guza mózgu Aga In America[z You Tube] podczas głodówki była bardzo słaba i CathZPP nagrywała serię filmików obrażających Agę , co zwielokrotniło falę nienawistnych komentarzy pod jej jednym filmikiem. I kiedy Aga usunęła te komentarze, CathZPP chyba wcześniej je skopiowała i nagrała specjalny filmik w którym zadowolona że ograła Agę, pokazywała właśnie te komentarze. Ja nie mam słów, jak można coś takiego zrobić.
    Co takiego jej zrobiła Aga, że wykonała taki bezlitosny atak przeciwko chorej na guza mózgu dziewczynie?
    Odpowiedź pierwsza to zawiść ludzka[wtedy Aga 90 000 subskrypcji, CathZPP 1500{60 razy mniej}] i dwa, to czysta nienawiść do wegan. Ja po raz pierwszy spotkałem się z tak silną nienawiścią i uprzedzeniem do ludzi na diecie roślinnej. Co oznacza, że wykonując taki numer poniżej pasa w stosunku do Agi ‘weganki’, CathZPP wykonała go wobec każdego weganina i każdy z nas musi jej na to odpowiedzieć. Bo dziś Aga, a jutro ty i ja.
    CathZPP z namysłem montuje w psychikę słuchaczy silne uprzedzenie wobec wegan, co uruchamia mimowolną negatywną projekcję nakładaną na każdego weganina niezależnie od wyglądu i jeśli uprzedzony mięsożerca patrzy na kogoś o kim dowie że jest weganinem, będzie w swych urojeniach widział „niezdrowego wychudzonego człowieka któremu trzeba pomóc poprzez przymuszanie do jedzenia mięsa”. Autosugestia ma ogromną moc i manipulanci internetowi doskonale potrafią w ten sposób ją ustawiać, by uzyskać efekt zgodny z ich biznesem.
    Wiedzmy, że to nie jest zabawa[gdy na filmach CathZPP pojawiają się takie tytuły jak: „WEGAŃSKI BURDEL”; „Dysonans Wegański”; „weganie kłamią dla kasy?”; „KŁAMSTWA WEGAN”; „WEGANIZM WYWOŁUJE CHOROBY PSYCHICZNE?”; „dlaczego weganie chorują fizycznie i psychicznie?”; „JAK WEGANIZM WYWOŁUJE DEPRESJĘ – dlaczego rośliny mogą nam szkodzić?”; „JAK WEGANIZM ZAGŁADZA ORGANIZM” ; „JAK WEGANIZM POSTARZA ORGANIZM”; „JAK WEGANIZM USZKADZA JELITA”; „JAK WYJŚĆ Z WEGANIZMU?”; „PATOLOGICZNA LITOŚĆ”] , bo tak jak się projektuje dziś wegan[dyskryminowaną mniejszość{1.2% społeczeństwa polskiego}], tak samo ustawiano kiedyś projekcje wobec Żydów[z podobnym hasłem: „Żydzi roznoszą tyfus”], „lewaków”[politycznych], świadków Jehowy[‘sekty’], niepełnosprawnych oraz gejów i w latach 1933-1945 w obozach koncentracyjnych i podczas masowych mordów widzieliśmy efekt, miliony trupów. Jak pozwolimy na takie wybryki, to po czasie jako weganie będziemy musieli nosić opaski na ręce z zielonym listkiem oznaczającym że jesteśmy weganami i pozamykają nas do gett, po czym nastąpi „ostateczne rozwiązanie sprawy wegańskiej”.
    Ja badając przez wiele lat holocaust, zobaczyłem wyraźnie, że zło zaczyna się niewinnie i małymi kroczkami buduje się negatywne nastroje, które przynoszą potem potworne żniwo, podobne jak to było podczas ludobójstwa w Rwandzie w 1994 roku.
    Ludzie z otoczenia CathZPP zachowywali się jak stado mięsożernych hien, myśląc że łatwo im będzie rozszarpać wegańskie sarenki, ale nie mieli pojęcia, że istnieją też wegańskie słonie, które rozjuszone mogą ich rozszarpać swoimi roślinożernymi kłami zgodnie z maksymą: „kto mieczem wojuje, od miecza zginie”. Wprawdzie wiedzieli oni, że weganizm to nie tylko dieta , ale też ruch i idea, ale nie pojmowali, że weganie nie dadzą się tak łatwo, tylko będą walczyć do końca o swoje prawo do godnego życia i determinacja ta będzie o wiele silniejsza niż złośliwość hien, które dla rozrywki próbowały wytępić wegan.
    By czytelnik wiedział kim jest CathZPP, i czy przypadkiem nie przesadzam[bo „CathZPP jest dobra i fajna”], najlepiej jak przytoczę jej własne słowa z kanału „Życie pod palmami” na You Tube, tu podaję fragmenty z różnych jej komentarzy i wypowiedzi na filmikach[czasem w nawiasach dodaję wyjaśnienia]: „miałam 2 epizody depresji(…)ja miałam depresję , depresję kliniczną , depresję najwyższego stanu, najbardziej poważną depresję , miałam tragiczną depresję (…) miałam ciężką anemię(…) ja potrafię na pytanie odpowiadać przez 15 minut i zapomnieć o czym było(…)ciągle mówiłam że czuję się świetnie na paleo – gówno prawda(…)ja tępię weganizm dość otwarcie(…) Weganin nie przetrwał by w naturze jednego dnia, zostałby zeżarty przez inteligentniejsze od niego zwierzęta(…)Weganie żyją w wygodnych miastach i nigdy nie muszą o nic dbać, więc wierzą że tak można żyć. W rzeczywistości żyją na pożyczonym czasie – życie na kredyt finansowy i cielesny – kanibalizują bowiem swoje własne organy. DLatego jak już wspominałam – każdy weganin kończy tak samo. Nikt nie dożywa starości na weganiźmie, bo więcej niż kilka dekad nie da się na tym przetrwać(…)golona[golonka] to nie mięso tylko skóra i tłuszcz! ?? I to jest w niej najlepsze(…)ja jak robię sobie steka, to myślę sobie ‘o jaka pyszna padlinka’(…)Człowiek był i jest padlinożercą (…) nie mam żadnego problemu z jedzeniem mięsa. Łeb z oczami zjem. Krew wygląda dla mnie apetycznie. Surowe podroby też(…) krew jest bardzo smaczna, ostatnio piłam krew z wątróbki, jest przepyszna(…)[uzupełnienie:spożywam też zwierzęce]
    gałki oczne (…)Ja jem całe zwierzę: wszystko: oczy mózg, podroby, skóry, kości kończą w rosole. Całe zwierze dopiero dostarcza masy składnikow odżywczych, choć są i tacy co na samych stekach jadą ponad 2 dekady i są w pełni zdrowia (nie jak weganie, że wegetują , tylko wyglądają jak okazy zdrowia, są silni i umięśnieni, polecam popatrzeć na rodzinę Andersenów)(…)Surowa wątróbka też jest pyszna bo naturalnie słodkawa(…)ważne że nie mam uczulenia na bekon(…)lubię tłuszcz świnki i skóry, ale od czasu do czasu(…)jem 5-6 jaj na śniadanie codziennie. Odlewam nieco białka bo to za dużo protein, a z kolei dodaję dużo masła. W sumie to masło dodaję do wsyztskeigo: do steka jako sos, do rosołu, do jaj, do ryb, do sera nawet dodaję! ?? Hahahahha . U nas jaja z eko hodowli lokalnej ~5€ za 6szt. Także ten, moje śniadania nie są najtańsze(…)Zarówno nasza lokalna jak i Francuska wołowina ‘Label Rouge’ są niesamowiecie drogie: 20-35€ za kilo zależnie od wycinka(…)Zastanów się po co witamina C? Bo nikt kurde nie zadaje sobie tego pytania. Po co nam to? Po co inne antyoksydanty? Dlaczego trąbi się o tym na lewo i prawo, że takie niby zdrowe i niezbędne? Wcale niezbędne nie są(…)dieta typu paleo czy karniwor nie będzie wymagała prawie w ogóle witaminy B1, magnezu, itd(…)wysoki cholesterol jest powiązany z długowiecznością (…)to wszystko co pierdolą ci wszyscy ‘mądrzy’, że cholesterol powoduje choroby serca, nie, cholesterol nie powoduje chorób serca(…)Białka nie obciążają nerek, to kolejny mit. Nerki obciąża za to chlanie 2 litrów wody których potrzeba na diecie wysokowęglowodanowej. To taki sam mit jak ten że czerwone mięso powoduje raka(…)jezu, jębłam ze śmiechu na to pytanie[o osteoporozę na carnivore] ?? Genialne! Niby jak? Niby jak kurna miałaby się pojawić? Ludy peirwotne jak wiemy wyginęły na osteoporozę , kości i się rozpadły od nadmiaru K2 i D3 i minerałów ?? ?? ?? No komedia! :D(…)Nie da się przesadzić z proteinami[uzupełnienie:białkiem] wg mnie na takiej diecie(…) oszukujesz sam siebie myśląc, że są ‘zielone’ owoce i warzywa(…)weganie tęsknią za jajami i mięsem(…)Owoce nie dostarczają prawie nic(…)błonnik dosłownie rozwala ścianki jelit(…)dieta zero-błonikowa jest najlepsza dla człowieka(…) Węgle[uzupełnienie:węglowodany] działają jak narkotyki(…)pestycydy, te naturalne w roślinach, nie pryskane – powodują depresję . Powodują też zaburzenia psychiczne(…) [uzupełnienie:obrzydzenie do mięsa] to są jakieś zaburzenia psychiczne(…)Większość roślinożernych ma depresję lub stany depresyjne, które jeszcze ukrywają a przyznają się dopiero po wyjściu z tej ideologii(…)skoro mięso powoduje raka, to dlaczego na tego samego raka zapadają wielodekadowi weganie i wegetarianie? Dlaczego nie unikają zawałów i chorób serca? Dlaczego według wielu badań mają większe problemy mentalne niż nawet jedzący standardowe niezdrowe diety?(…) prawie każdy transgender
    [ mój dopisek wyjaśniający: mający skłonności homoseksualne i heteroseksualne]
    który był/jest weganem , zaczynał tą dietę w bardzo młodym wieku [nastoletnim] czyli kiedy system/układ hormonów się kształtuje. Myślę że to ma sporo tu wspólnego. Ja też miałam dwubiegunowość kiedyś, kompletnie minęło na diecie paleo(…)osoby homoseksualne mają inny układ hormonalny(…)[uzupełnienie:„Nowoczesnych zasad odżywiania {The China Study}autorstwa Colin’a Campbell’a ]Nie znam niestety(…)[uzupełnienie:T. Colin’a Campbell’a] niestety nie znam. Czy mogłabyś nakreślić w paru zdaniach co tam z tym Cambellem jest ciekawego?(…) badań diety karniwora w ogóle nie ma. Jedyne co do tej pory wspaniała medycyna zbadała to przypadek odkrywcy Vilhjalmura Stefanssona [uzupełnienie:urodzonego 1879 roku] i jego przyjaciela, którzy po powrocie od Inuitów żywili się nadal samymi zwierzętami i mieli idealne zdrowie. Ale to są 2 osoby. Dużych badań nigdy nie przeprowadzono(…)kontynuuje dietę [uzupełnienie:carnivore]mimo ze cały świat twierdzi ze umrę . Prawda jest taka ze nie mamy przykładów negatywnych jej skutków. Nie mamy badań. Mamy tylko trochę dokumentacji i anegdotyczne dowody ze jest to dieta optymalna(…) [uzupełnienie:weganizm]nie dostarcza masy rzeczy. Przede wszystkim witamin: A (retinolu, nie beta karotenu którego połowa ludzkości ponad nie konwertuje w ogóle bo nie ma genu), D3, K2 + tłuszcze nasycone odzwierzęce bo tylko w takich się one wchłaniają , B12, witamina F, białka odzwierzęce (nie, roślinne to coś zupełnie innego! I dlatego weganie nie potrafią zbudować masy mięśniowej bez sztucznych proszków), cholesterol, CLA, hemowe żelazo, słynny koenzym Q10 i nie zapominajmy o balansie Omega 3- Omega 6 który powinien wynosić 1:1 – 1:3, natomiast dieta wegańska powoduje gigantyczny nadmiar Omega6, bo nie dostarcza prawie w ogóle Omega3. Sam nadmiar Omega 6 = stany zapalne organizmu i dlatego weganie też umierają na zawały serca, są otyli, itd(…)Poziom Omega 6 w praktycznie wszystkich orzechach i nerkowcach czymkolwiek są jest gigantyczny(…)wszelakie oleje roślinne to zawsze gigantyczny zastrzyk prozapalnych Omega-6. Weganie nie mają jak pozyskiwać Omega-3, więc takie diety będą zawsze bardzo ale to bardzo niezdrowe – wiesz na pewno że Omgea-6 jest właśnie odpowiedzialne za choroby serca(…)[uzupełnienie:Rośliny]Nie posiadają formy DHA i EPA które utylizujemy. Fakt ze muszę to powtarzać setny raz pokazuje jakimi d*bilami żywieniowymi są weganie(…) KAŻDA dieta lecznicza w kulturach opierała się na pokarmie odzwierzęcym(…)[uzupełnienie:dna moczanowa, obrzęki , nowotwory szczególnie jelito grube i wiele innych]ci co jedzą SAMO mięso ich nie mają – więcej – leczą się z tych stanów często w kilka dni(…) Gdybym miała zabić zwierzę nie miałabym z tym najmniejszego problemu, szczególnie podczas głodu(…)Zwykle ubicie zwierza jest emocjonalnie nie do pomyślenia dla wielu. Może to kwestia ilości cukru w naszych dietach, ogłupiającego i rozleniwiającego(…)Natura jest piękna ale też i drastyczna, bestialska. Albo się z tym godzisz i to rozumiesz, albo popadasz w paranoję i zaburzenia psychiczne murowane(…)Zwierzęta to zwierzęta. Wykorzystujemy je, by żyć. Ba! Ludzi wykorzystujemy i to dla wygody nawet, nie dla podstaw życia.(…)[uzupełnienie:Inteligentny człowiek] znajdzie skuteczne sposoby na swoje życie w każdym systemie, nawet najbardziej totalitarnym(…)Wystarczy że pogłodujesz kilka dni. Instynktu ludzkiego się w takich warunkach nie oszuka, pójdziesz i nawet bestialsko ubijesz pierwsze zwierze jakie znajdziesz, by przetrwać. Albo umrzesz z głodu. Gdy organizm jest w faktycznym stanie awarii i na wsparciu energetycznym uaktywniają się przeróżne mechanizmy. Dlatego również m.in. w czasie wojen dochodziło do takiego bestialstwa – ludzie w warunkach bestialskich będą zachowywać się jak bestie(…)uważam, że ludzie powinni mieć też prawo wychowywać i karmić jak chcą . Wiem, że to drastyczne, ale to ma najlepszy efekt ogólnie. Selekcja naturalna tak zwana(…)Ano weganie nie dali rady. Nikt[z wegan] nie ma w tej dyskusji żadnych kontr argumentów(…) póki co 100% wegan, których pytałam ostatecznie nie zdecydowało się lub zrezygnowało z rozmowy nt żywienia. Dziwny traf nie? (…)mi się już przestało chcieć wysyłać wiadomości i użerać z weganami ?? Ale zapraszam cały czas. Niech wykażą jakieś zainteresowanie to możemy gadać. Póki co chcieli się tylko wypromować widać na moim blogu(…)‘wulgarność’ czy jakkolwiek chcesz to nazywać się opłaca.”[koniec]

    1. Nina2

      Weź nie wyskakuj z Aga in America, bo to co promuje ta kobieta to zwyczajne sekciarstwo i tyle. Pokazuje w internecie każdy najintymniejszy skrawek swojego życia, kasuje namiętnie KAŻDY nieprzychylny (nie mylić z hejterskim) komentarz, a potem płacze, bo ktoś to ujawnił ?! Sorry, tę dramę obserwuje od samego początku. Było tak, że Aga najpierw umieściła filmik z guru sekty, który namawiał polaków do wpłat chociażby “kilkudziesięciu dolarów” (ciekawe ile to stówek na polskie ) na jego cel (stworzenie utopijnego społeczeństwa żyjącego w naturalnej enklawie, utrzymywanej, o ironio!, przez turystów przyjeżdżających do wielkiego hoteliska na dziewiczej Kostaryce). Ludzie nie są głupi i od razu zauważyli co się dzieje, zaczęli zwracać kulturalnie uwagę, ze to jakaś sekta (zero hejtów, zero wyzywania, wyrażenie zdania). Niektóre komentarze wyrażały wręcz obawę o to, gdzie ta kobieta trafiła i czy aby na pewno znajduje się w odpowiednich rękach. Aga skasowała wszystkie komentarze, zablokowała możliwość komentowania a następnie usunęła filmik, twierdząc, że “zalała ją fala hejtu”. Zablokowanie możliwości komentowania miało miejsce przed filmikiem Palmy. A potem co? Płacz, bo ludzie sami zauważyli, że coś z kobietą i “ośrodkiem na Kostaryce oraz jego guru, który leczy guz mózgu wodą” jest nie tak? Wato wskazać, ze facet ma w USA wyroki za prowadzenie praktyki medycznej bez licencji i doprowadzenie do śmierci pewnej kobiety. Serio? Uważasz, ze powinny pojawiać się na youtube filmiki promujące takich ludzi? Bardzo dobrze, że Palma ujawniła fakt, że w skasowanych a następnie zablokowanych komentarzach nie odbywał się żaden festiwal hejtu, jak twierdziła Aga in America. Palma jest jaka jest, może i czasami pieprzy głupoty, ale napiętnowanie kłamstw Agnieszki, to najlepsza rzecz, jaką dotychczas zrobiła. Choroba (a nie wiadomo, czy to guz mózgu, bo Aga nie poddała się odpowiednim badaniom) nie legalizuje kłamstw i oszczerstw, które dla tej pani są chlebem powszednim.

      1. Admin

        Dokładnie takie samo sekciarstwo promuje Pani spod palm. “Wyleczyłam dwubiegunówkę dietą paleo” , “depresja po 2-3 posiłkach idzie wpiz*du” [już na diecie karniwora tym razem] “weganizm powoduje homoseksualizm” , “ketoza leczy raka” , “dieta karniwora uzdrawia z chorób” i wiele innych. Jakie są argumenty owej Pani na uzasadnienie przesłanki? “weganie to debile żywieniowi” , “większość naukowców i dietetyków to debile” + bardzo głupie porównania zdjęć wegan z osobami na diecie tradycyjenj [mam nadzieję, że nie muszę tłumaczyć, że to bardzo głupiutkie].

        1. Nina3

          Nie no, nie porównujmy promowania wizji stworzenia enklawy dla ludzkości w środku dzikiej wyspy przez psychopatę Lorena Lockmana do obraźliwych tytułów filmików lub wypowiedzi. Sorry, to jednak inny kaliber. Myślę, ze dobrze, ze Palma zareagowała na kłamstwa szkodnika internetowego Aga in America, która z przestrzeni internetowej kasuje WSZYSTKO o ile nie brzmi to “jesteś piękna, jesteś mądra, jesteś cudowna…”. A to pieprzenie Palmy, że weganizm powoduje homoseksualizm, ketoza leczy raka. No moim zdaniem bullshit ale w dalszym ciągu mniej szkodliwy niż psychopata z Kostaryki i kłamczuszek Aga, która (żeby tego wszystkiego było mało) hahahahahaha ostatnio chyba zainteresowała się kwestiami totalnej biologii, tak wynika przynajmniej z jej gadania na instagramie. Chodząca masakra z 100 k oglądających. Tak na marginesie Karolino, bo moim zdaniem znasz się na rzeczy, to co sądzisz o karmieniu dziecka od urodzenia jedynie surowymi owocami? Kiedyś trafiłam na kanał właśnie Aga in America i byłam przerażona tą dietą, potem w moje ręce wpadł dokument “Na surowo” i niepokój się pogłębił.

          1. Grzegorz P.

            Karolina uważam że Nina nie pisze na temat i pisze oszczerstwa, bo Aga nie karmi dziecka jedynie owocami, ale podaje [kupione]mleko itd. To nie artykuł o Adze, a Nina powinna pisać takie komentarze, ale… pod kanałem[ściekowym]CathZPP, tam kochają takie wpisy. Aga jest chora i wymaga wsparcia, a nie złośliwości i oszczerstw. Jakbym miał do wyboru, Agę za koleżankę , a Ninę, to po 1000-kroć wolę Agę.
            Generalnie mięsożercom się śni, że zamkną weganom usta, by siedzieli cicho, bo to rzekomo najlepszy sposób „promocji naszej diety”. Nie dajmy się oszukać, to pułapka, bo jak nas pochowają po kątach, to potem pojawi się taki „ekspert” CathZPP, nasieje fermentu, że weganie to godziciele siebie i dzieci[bo tłuszcz zwierzęcy jest niezbędny], zdelegalizują weganizm i pozamykają nas do więzień, jak wcześniej gejów, Żydów, „lewaków”, „sekciarzy” itd.
            Będziemy grzecznie mówić[nie wrzeszczeć], że jedzenie mięsa jest nieetyczne, nie ekologiczne, nie ekonomiczne i niezdrowe. Jest to więc głupie postępowanie[nie ma co kręcić]. I to już problem mięsożerców sobie z tym radzić, co się dzieje ze zwierzętami na ich farmach, fermach i rzeźniach. Mamy prawo to powiedzieć i jak komuś to nie pasuje, dowiedzenia. Jak nazwą nas ‘sektą’ ,to dobrze[a źle o nich świadczy, bo inkwizytorska mentalność siedzi do dziś]. Lepsze to niż obojętność. Będzie temat i coraz więcej osób pozna tą ideę i coraz więcej osób stanie się weganami i tak się rozprzestrzenimy i wygramy lepszy świat prędzej czy później.

      2. Grzegorz P.

        Nina2-wiesz co? Ja jestem bardzo uczulony na słowo „sekta”, gdy w Polsce każdy kto był nie katolikiem, dostawał łatkę sekciarza i niszczony. Sam jako niezależny filozof mistyczny doświadczyłem tego ataku[nigdzie nie należąc]. Sektofobia jest tragiczna w skutkach . Dlatego często w dokumentach unika się tego po inkwizytorskiego określenia i stosuje „mniejszości wyznaniowe”, które mogą być bardzo rzadko toksyczne, ale przeważnie ludzie z uprzedzenia szukają dziury w całym[dyskryminacja innych]. Moim zdaniem, czyny kościoła katolickiego od 4 wieku, przewyższają wszystkie uchybienia różnych mniejszości wyznaniowych o milion razy. Ludzie oglądali filmy o „sektach” i myślą że to są fakty, a to była w dużej części propaganda zmontowana przez kler i państwo, bo mniejszości wyznaniowe trudno poddać kontroli, więc lepiej je oczernić i zniszczyć. Zastanów się, czy to że ośrodki anty sektowe prowadzili dominikanie którzy wcześniej uczestniczyli w inkwizycji jest mądre, skoro w interesie kleru jest oczernić konkurencję i ją wytępić[konflikt interesów] .
        Widziałem filmik z tym kolesiem i Agą i nie wiem do jakiej on sekty należy[moim zdaniem do żadnej, więc to chyba sektofobia mówić że gdzieś należy, jak nie ma dowodów]. Prowadzi ośrodek i tyle. Chciał kupić teren i stworzyć wspólnotę . Błędem było proszenie o pieniądze. Nie popieram wszystkiego co robi Aga. CathZPP jej nie napiętnowała ot tak, tylko walczyła o oglądalność[mimo że się zapiera że nie] na plecach Agi. Jeśli uważasz, że osoba chora na guza mózgu osłabiona głodówką która wywaliła „hejt” z pod filmiku[były to paskudne teksty w dużej części] , została potraktowana właściwie przez CathZPP , to mamy bardzo odmienne poglądy na moralność i zasady współżycia ludzkiego. Ja wiem że może wielu osobom spodobał się ten wybryk CathZPP, szczególnie że portale plotkarskie to opisały, ale wybacz, dla mnie to zwykłe świństwo. Kiedyś ludzie tłumnie chodzili na pokazy palenia ‘czarownic’ na stosach, ale ja bym tam nie poszedł. Każdy ma inne standardy.
        Przeczytaj dokładnie co napisałem, za dużo emocji. CathZPP tylko dlatego atakowała Agę, bo była weganką i ona szuka wegan których może oczernić. Czyli tym sposobem zaatakowała każdego z nas wegan. Mi tylko chodziło o ten element. Gdyby Aga nie była weganką nie napisał bym zapewne o tym. Są też chude osoby jedzące mięso , dlaczego ich nie piętnuje. Takie było moje przesłanie.
        Ja mam bardzo dużą wiedzę na temat sektofobii, ale nie będę tu pisał o tym ponurym zjawisku[nie na temat].

        1. Nina

          O Adze napisałam Grzegorzu, bo Ty podniosłeś ten temat. Dobra, dyskutujesz tutaj z tym, że Palma pieprzy głupoty (no i spoko, masz jakieś tam argumenty), potem twierdzisz, że napadła na biedną i chorą Agę, a ta się zapłakała, to odpowiedziałam Ci jak było. Skoro to nie na temat, to sorry ale sam go zacząłeś i miej pretensje do siebie. Nie chcąc już kontynuować tego wątku, bo ewidentnie jest ci nie w smak (czyżby wspólnota ideologii?), to powiem tylko, że starsze dziecko Agi jest karmione samymi surowymi owocami (przy tej okazji polecam dokument “Na surowo” o dziecku, które właśnie z tych powodów nie rosło i nie mogło przejść okresu dojrzewania). Dostaje mleko od jakiejś kobiety, fakt, ale JEDYNIE ten młodszy syn. Polecam filmiki Ani Sudoł, która jako weganką i karmi swoje dziecko w sposób bardzo zróżnicowany. przygotowuje małej cudowne posiłki. Stąd moje zainteresowanie, czy faszerowanie dziecka samymi owocami jest okej. Bo chyba sposób żywienia/dietę można oceniać dla wszystkich jednakowo? Czy też Aga znajduje się pod płaszczykiem ochronnym, bo jest “wasza”, a karniwor to zło, które warto napiętnować i o którym można dyskutować? Ja nie mam zamiaru wtłaczać się w Twoje szaleństwo i szukać antysekciarskiego spisku katolickiego. Sama od wielu wielu lat jestem ateistką, ale potrafię racjonalnie myśleć i dostrzegam, kiedy coś jest nie tak. Obejrzyj filmik i zobacz, jak sobie wyobraża swoją enklawę Lockmann (a zresztą już nie obejrzysz, bo filmik skasowany, ja widziałam i wiem co mówię). I potem przez mgłę swojego mistycyzmu odpowiedź sobie na pytanie, czy to co planuje brzmi normalnie. No i pomimo mojej niechęci do religii nikt mnie nigdy nie nazwał członkinią sekty, to jest po prostu śmieszne. Odnośnie agresji, to Ty tutaj ją produkujesz. Wyskakujesz z argumentami ad personam typu “bardziej chciałbym przyjaźnić się z Agą”. Ale wiesz co? Ja nie jestem zainteresowana przyjaźnią z Tobą, czyli wszystko okej 🙂 Nie szukam przyjaciół na necie, bo mam ich w realnym życiu wystarczająco wiele, chciałam po prostu podyskutować, ale przez Ciebie się nie da. Żeby była jasność, ja się z Palmą nie zgadzam w wielu rzeczach, nie jestem jej fanką, nie jest to moja idolka. Myślałam, że tutaj znajdę miejsce do rozmowy, bo uważam, że odpowiedni ku temu nie jest youtube. Ale widać u Ciebie chęć cenzurowania internetu (odsyłanie mnie na inny kanał żeby się wypowiedzieć), stanowisko “kto nie jest z nami, jest przeciwko nam” i znowu wyrażanie się w taki sposób, ze Twój rozmówca czuję się jak ktoś gorszy (jedzenie mięsa jest nieetyczne, w końcu to zrozumieją, w końcu do nich to trafi). Paradoksalnie Twoje wypowiedzi dowodzą jedynie, że Palma ma w jakimś stopniu rację, gdy przypisuje weganom agresję i nerwowość. Żeby była jasność – wcześniej nie zgadzałam się z tym stanowiskiem. Dowodzisz, że w Wami nie ma dyskusji normalnej, a ja takową zainteresowana nie jestem.

          1. Grzegorz P.

            Odpisze czytelnikom, bo Nina mnie nie obchodzi[nie podoba mi się co pisze].
            Twierdzenie że „wy weganie tacy jesteście”, bo ja taki jestem, to jest właśnie sektofobia w wydaniu ateistycznym[weganie są jakąś sektą ].
            Ja jako Grzegorz taki jestem i żaden inny weganin. Kto więc jak CathZPP wrzuca wegan do jednego worka , ten odjeżdża. Rzekomo „debilem” byłem ja, była Karolina i jest Juszes. A co nas łączy? Tylko to, że nie jemy produktów odzwierzęcych. I Nina ma podobny tok myślenia.
            Po pierwsze, nie wiem co obecnie je starsze dziecko od Aga In America, bo nie mieszkam z Agą , a krótkie filmiki są dla mnie zbyt zdawkową informacją i nie wiem czy córka nie dostaje mleka jeszcze[2019], na pewno tak było, jak oglądałem. Wiem też, że Aga używała nie tylko owoców.
            Nie jest „teorią spiskową” prześladowanie mniejszości wyznaniowych w Polsce przez kondominium kler-państwo, nawet jeśli pojedynczy ateista tego nie przeżył. Niech się wyprowadzi do małego miasteczka i powie że jest wyznania żydowskiego, to zobaczymy[może się uda nie dostać w twarz].
            Nie mam nic przeciwko powstawaniu wspólnot mieszkaniowych w jakimś kraju, w tym enklawa Lockmanna mi nie przeszkadza. Filmik widziałem i komentarze też czytałem pod nim. Kolesia kompletnie nie znam i nie mam czasu się nim zajmować. Ja mam poglądy lewicowe i dla tego jestem otwarty na odmienność. Fajnie jakoby powstały nowe społeczności, bo obecny kapitalistyczny model jest tragiczny i trzeba alternatyw. To że Aga zgodziła się na prośbę o pieniądze, wynikało z błędu. Ale kto z nas nie popełnia błędów? Nie mam zamiaru przyłączać się do CathZPP, w linczu za to. Obrzydliwe świństwo. Kto wie, może jak powstanie taka enklawa Lockmanna , to i ja tam zamieszkam, jak mi się spodoba.
            Ktoś, komu nie śmierdzi film „Na surowo”[jawna prowokacja], ten mało wie o świecie i życiu. Z filmu dowiadujemy się że ‘szkolna lekarka’ niejaka Rian Reeuw jak się dowiedziała że dziecko nie je mięsa i żywi się inaczej, mogła uznać że jest niedożywione. Tom miał lekką niedowagę do usunięcia przy witariańskiej diecie, co zostało szybko przez matkę Francis Kenter skorygowane po konsultacjach z bardziej kompetentnymi ludźmi niż jakiś tam uprzedzona szkolna lekarka. Skoro ktoś nie uznaje nawet domniemania niewinności, do czasu aż nie dojdzie do wyroku sądowego w sprawie „złej” diety, to nie dobrze. Ludzie bardziej uczciwi muszą powiedzieć ‘nie wiem jak jest’, może ta witarianka jest niewinna, muszę dać prawo do obrony, domniemać niewinność, dopóki wina nie zostanie udowodniona, bo różnie może być. A nawet jak ta konkretna witarianka robi błędy, to nie na miejscu są nachalne nagonki medialne, by świat się oburzał i ‘bulwersował’ jak prowokuje autorka filmu, ale trzeba pomóc kobiecie zmodyfikować dietę , bez cyrku publicznego. W spokoju niech się to dzieje, bo publiczny wrzask nie pomoże jej dziecku na pewno[w zgiełku prawda ginie , a wystarczy zbadać czego to dziecko ewentualnie nie ma i dodać odpowiednie roślinki czy dostarczyć ‘B12’, lub ‘D’ przy małej ekspozycji na słońce{od razu napiszę że Aga in America za bardzo się wychyla publicznie i to też błąd}]. Od witarianki Francis dowiadujemy się , że dziecko dostaje między innymi nasiona Chia zawierające omega-3 itd, czyli widać że ta witarianka dba o dziecko. Lekarka szkolna zgłosiła sprawę do opieki społecznej, a następnie skierowano ją do sądu. Tam Francis odważnie broniła swojego stanowiska wskazując, że lekarka nie ma racji, gdy twierdzi tendencyjnie, że krzywa wzrostu Toma jest taka sama jak w przypadku niedożywionych afrykańskich dzieci[pokazywała swój wzrost i dziecka nie wiele od niej niższego, a jeszcze rosnącego{są zdjęcia i filmiki , widzimy że tak jest w istocie}]. Francis wyraźnie stwierdziła, że poprzez spożywanie mięsa i nabiału[z hormonem wzrostu IGF-1] współcześni ludzie są o wiele wyżsi niż powinni być[jest to prawda], co doprowadzi do rozwoju poważnych chorób jak nowotwory , a dieta Toma jest wolna od jakichkolwiek sztucznych i niezdrowych składników[specjalista w sądzie powiedział np że gotowane zakwasza organizm, powodując choroby jak nowotwory, miażdżyca, gościec, Alzheimer itd], a Tom spożywa między innymi regularnie nasiona „chia”, które zawierają wapń. Ponadto matka zwróciła uwagę , że dziecko nie je przetworzonej żywności o wiele bardziej szkodliwej niż to co ona podaje dziecku, a za to nikt do sądów nie podaje[dzieci na tradycyjnej diecie wyglądają stokroć tragiczniej od zadowolonego Toma żyjącego tak jak mu proponuje delikatnie matka i Tom mówi że nie chce jeść inaczej]. Francis powiedziała że lekka niedowaga i braki wapnia wynikały z tego że w szkole podaje się śmieciowe jedzenie i Tom miał kłopoty ze zdobywaniem tam odpowiedniej żywności [nie jest prawdą że je tylko witariańsko, bo czasem jak zeznał w sądzie, jadł frytki i mięso itd]. Sąd musiał przyznać na jednej z rozpraw, że nie może stwierdzić iż dieta witariańska Toma jest szkodliwa dla organizmu i psychiki, po czym cała sprawa i przegrane procesy Francis polegały już na tym, że sąd domagał by Tom chodził do normalnej szkoły, a Francis zabiegała o dopuszczoną prawnie edukację domową , ale bez skutecznie.
            Jako że Francis jest osobą szczupłą i drobną ,jej dziecko też nie jest kolosem, wygląda na zdrowe, a to że nie ma przerostów ciała jest jak najbardziej w porządku.
            Uprzedzenia do ludzi innych czy to wegan czy mistyków, czy gejów, powodują skrajnie nierzetelne oceny. Kiedyś na zachodzie bardzo specyficznie postrzegano Żydów, zawsze „złych”, zawsze „brudnych”, zawsze „chciwych” niezależnie od faktycznego stanu danej jednostki. I ta patologia trwa, tylko dotyczy również wegan i witarian. Zastanówmy się , co prawdopodobnie nie grozi Tomowi, który nie był sztucznie napompowany jak manekiny z wystaw sklepowych, będąc drobniejszy i bez nadwagi jak np Chińczycy z wiejskich regionów jedzący czasem 90% roślinnie, czy mieszkańcy wyspy Okinawa żyjący często po 100 lat[ci są bardzo niscy], a nie jak europejscy „mutanci” 80 lat z ciężkimi schorzeniami lub krócej. Białko zwierzęce wpływa niekorzystnie na hormony wzrostu, powodując przerastanie narządów i układ odpornościowy organizmu traci nad tym kontrolę co rośnie, więc i nad komórkami rakowymi traci kontrolę i dlatego na wyspie Okinawa gdzie dieta opierała się w ok 85% na roślinach, jak brązowy ryż, strączki, glony itd bez mleka, rak był zjawiskiem sporadycznym. Czyli mniejszy wzrost nie jest problemem.
            Ja na podstawie filmu nie mogę powiedzieć że Tom jest krzywdzony[zbyt mało danych]. Natomiast jestem wyczulony na nagonkę tłumu przeciwko tym, którzy chcą żyć inaczej. Francis wykorzystała skandal do przekazania społeczeństwu dwóch przesłań, by nie jeść trucizny [którą im podaje biznes mięsno nabiałowy i produkujący żywość przetworzoną , a którą im wciska biznes medyczno dietetyczny], jak i by dać żyć ludziom inaczej, według swoich wyborów, bez nietolerancji. I chociaż filmy o Francis[„Raw”, „Rawer”] zostały nakręcone przez osobę uprzedzoną mięsożerną nie mającą pojęcia o zaletach witarianizmu, pokazując fałsz niektórych ograniczonych Holendrów i ich instytucji państwowych, to przekaz poszedł, by ludzie zobaczyli że jest inna opcja i zaczęli szukać lepszego życia. Oczywiście u wegan witarian pierwszego-trzeciego pokolenia mogą wystąpić problemy akomodacyjne[bo każda zmiana to wejście w nowe obszary z którymi organizm musi sobie poradzić], mogą się pojawić też pojedynczy weganie źle się żywiący, szczególnie teraz gdy ich liczba wzrasta do dziesiątek milionów na zachodzie, ale na razie widać że dieta stosowana ponad 10 lat przez Francis, prawdopodobnie jej konkretnie służy [dyskusja nad odpowiednim modelem diety surowej trwa], czas pokaże czy czyni dobrze[stosowała też posty, może zbyt często, mogła mieć jakieś kłopoty psychiczne po rozwodzie i co najgorsze musiała walczyć z opresją państwa które nie zgodziło się na indywidualny tok nauki syna bez szkoły i zarzucało matce że syn jest za niski według norm WHO i to zastraszanie państwa z pewnością jest najbardziej negatywnym czynnikiem życia jej i syna, co mu nie pomoże, ale wystraszy i spowoduje problemy zdrowotne na pewno, bo dietetycznie po konsultacjach z lekarzami przychylnymi witarianizmowi matka wprowadziła zwiększenie ilości wapnia i innych składników].
            Owa lekarka szkolna [atakująca wcześniej Francis], pani Rian Reeuw jako osoba z nadwagą , ciężkim oddechem i tępym spojrzeniem, wygląda gorzej od Francis i twierdziła że witarianizm dostarcza za mało energii, białka, wapnia i tłuszczu, co może zahamować rozwój, wzrost, mózg, że Tom ma krzywą wzrostu jak dziecko w Afryce, przemilczając że społeczeństwo w ostatnim stuleciu dramatycznie wzrosło o kilkanaście cm i stało się bardziej chore. Dobrze chociaż że w filmie Reeuw powiedziała [być może musząc się przygotować i nie gadać już strasznych głupot], że Tom powinien jeść dodatkowo ziarno sezamowe, figi i daktyle, co i tak jest radą głupią , skoro jadł coś lepszego , jak nasiona Chia itd[sezam ma gigantyczne ilości omega6, daktyle to zbyt skondensowane ilości węglowodanów]. Ale niech będzie, lekarka starała się pokazać, że nie jest wrogiem dobrze zbilansowanej diety witariańskiej, ale zarzuca matce że według tej nieodpowiednio zbilansowanej diety dziecko jest niedożywione[co może się zdarzyć] i że matka nie współpracowała z nią . Ale po co współpracować z tą panią , która realizuje tępy program państwa dopuszczającego w praktyce 2 kilo cukru dziennie dodawanego do soczków, jogurtów i innych gotowych potraw do kupienia w szkolnym sklepiku, plus tłuszcze trans, kofeina, nabiał, mięso i taki ktoś udaje zatroskanego człowieka, podczas gdy dzieci holenderskie skaczą w nadwadze i przerostach powodujących nowotwory, cukrzycę , choroby żylne układu krążenia, zniszczenie nerek itd. Te problemy lekarka ma w nosie, a wychwyciła u witarianki lekką niedowagę syna i zrobiła skandal na cały świat, co wskazuje że szukano pretekstu by zaatakować weganizm.
            Według Głównego Urzędu Statystycznego w 2009 roku niedowaga mężczyzn wynosiła 1.3% , kobiet 4.3%, gdy niedobór masy ciała występuje u 16% dziewczyn w wieku 15-19 lat[czyli wieku Toma], ale nie ma jakoś wysypu filmów o niedowadze „mięsożerców”, tylko „wielkie zainteresowanie” wzbudził jeden witarianin mając lekką niedowagę której się pozbył. Ta nadpobudliwość w szukaniu haka na witarian nie jest jedynie czymś spontanicznym[uprzedzeniem na inność], ale organizowanym przez określone grupy interesów ekonomicznych atakiem na wegan nie dających zarobić odzwierzęcym i farmaceutycznym przemysłom[może teoria spiskowa, ale tak działa kapitalizm, że pieniądze dają władzę].
            Ale koniec, bo nie o tym.
            Choć zarazem i o tym, bo mamy wyjaśnienie, dlaczego tak wiele osób popiera CathZPP w nienawiści do wegan. Bo ich drażnimy, skoro żyjemy minimalizując krzywdę zwierząt i oni czują się gorsi, zakompleksieni i CathZPP leczy ich „traumę” , że to rzekomo nie wy a „weganie są źli, głodzą dzieci i chorują”. My ich stawiamy w wyjątkowo złym świetle, pokazując że można żyć lepiej i są wściekli. Jeśli nawet mi zarzucają nietolerancję[nie mam jej, ale twierdzę że weganizm jest dobrą opcją , a ty rób co uważasz] , to znaczy że mocno szukają , by coś na nas znaleźć i się tym „rozgrzeszyć”. Ale nic wam nie pomoże, dopóki się nie staniecie weganami[moja opinia, której nie narzucam]. Tłum zawsze szukał wentylu bezpieczeństwa i miejsce Żydów, heretyków, zajęli między innymi weganie, a organizatorką linczu jest dziś CathZPP i Nina jej wtóruje.
            Gratulacje.

          2. Grzegorz P.

            Jeszcze tylko powiem o filmiku Aga In America i jej córce: „Co 2_5-letnia frutarianka je w ciągu dnia #35”
            gdzie pojawia kokos, awokado, pomidor, ogórek, papaja itd.
            1)Nie ma samego cukru, a same zdrowe rzeczy, w tym dużo tłuszczu.
            2) nie wiadomo czy to było wszystko co zjadła, bo czasem nie ma kamery, mógł ojciec podkarmić itd
            3) to tylko jeden dzień i jak wynika z samego filmiku, córka zmienia jedzenie co dziennie, bo ma na co innego ochotę .
            I jak pisałem i dopowiem
            1) zbyt mała wiedza jak to wygląda
            2) moim zdaniem sama Aga je zbyt owocowo, co jest błędem lub potrzebą organizmu na dany czas a uwzględniając guza mózgu, nie będę wyrokować co jest i jak jest, bo nie będę sądził z pozoru, bo może się okazać że jedyną opcją dla Agi jest witarianizm[ona tam ma lekarza, który to konsultuje] .
            3) nie jestem ekspertem w karmieniu dzieci, więc moje uwagi są luźne[ja na pewno myślałbym o płatkach owsianych, gotowanej soczewicy, cieciorce i kaszy jaglanej, gryczanej, siemieniu lnianym, orzechach włoskich, migdałach, pestkach dyni, potem jarmuż, pietruszka, rukola, sałaty , warzywa, owoce, suplementacja B12, zadbanie o D].
            Kiedyś pisałem do Agi w mailu, by zwiększyć ilość zielska.

            edycja 1 marca 2019 filmik od Agi in America ‘Rozszerzanie diety niemowlaka’
            https://youtu.be/_XaeKamjRgM
            edycja z maja 2020 artykuł od Agi ‘Brać suplementy… czy nie brać?’
            POSTED 05/02/2020
            https://www.againamerica.com/pl/2020/02/05/brac-suplementy-czy-nie-brac/

          3. Grzegorz P.

            Zapomniałem dodać parę szczegółów, bo tu padł poważny zarzut ,jakoby „święte słowa” CathZPP potwierdziły się , odnośnie tego że weganie są nerwowi i agresywni.
            Czy to prawda?
            Taka sama jak to, że mięsożercy są nerwowi i agresywni. Jesteśmy ludźmi.
            Żeby pokazać że Nina jako ateistka żyje w iluzji a ja jako mistyk w trochę mniejszej iluzji, wyjaśnię jak ona błądzi[może jej to potrzebne i jednak się zmieni].
            Moje niezadowolenie z jej komentarzy wynikało:
            1) jej sektofobia nie związana nawet z dietą , ale mająca podłoże religijne i 2 razy bardziej ‘nerwowo’ reagowałbym na to już od 1997 roku, a weganem zostałem w 2012 roku. Podobnie mimo iż nie jestem gejem czy niepełnosprawnym, wyjątkowo ‘nerwowo’ odbieram nagonkę na te dwie mniejszości[i miałem tak przed 2012 rokiem].Co do mych słów, że każdy kto był niekatolikiem doświadczył sektofobii, był to skrót myślowy, by się nie rozwlekać nie na temat i chodziło o to, że w małych miasteczkach i wsiach kler tak właśnie ustawiał tłum przy bierności czy pomocy instytucji państwowych[konkordat], że jeśli się dowiedziano iż ktoś nie chodzi do kościoła i jeszcze ma odmienne poglądy niezgodne z klerem, uznawano go za sekciarza[sekta to ‘odcięcie’ od Watykanu] i ogólnie niezależnie od tego czy ktoś był świadkiem Jehowy, wyznawcą Kriszny, czy ekologiem, miał dopinaną łatkę ‘kogoś z sekty’. Podobnie było z weganami, ‘byli oni z sekty’, bo jajka są na Wielkanoc, a karp na boże narodzenie, i weganizm ma też wsparcie religii wschodnich.
            https://youtu.be/p8Nnf3LWX9s
            2)Ja i inni włożyliśmy wiele pracy w napisanie komentarzy i jeśli ktoś zawali je wpisami bez sensu, zniechęci to czytelnika do czytania dalszej części i nasza praca zostanie zniszczona[myślę że jakbym miał mięsną dietę , reagowałbym jeszcze bardziej ‘nerwowo’ na taki trolling{wystarczy zobaczyć jak ‘mięsojad’ CathZPP reaguje na wpisy, nie po jej myśli}].Więc widać , że nie chodzi tu o mnie, ale o szanowanie czasu czytelnika[podobnie sektofobia mi nie przeszkadza, bo jestem trochę wygadany i do tej pory raczej bali się mnie atakować,a ci którzy to zrobili, polegli i ponadto vatykan z powodu licznych skandali został zepchnięty do ofensywy].
            Czyli ile jest prawdy w nerwowości „sekty” wegańskiej. Prawie nic. Większość mięsożerna nie ma wyobraźni i zwykłej empatii[jak radość, że ktoś dokopał chorej Adze In America].
            Obłuda większości mięsożernej polega na tym, że najpierw dręczą weganina milion razy powtarzanymi pytaniami o „brak białka i wapnia” i kiedy ten w końcu zmęczony wysiądzie i powie „odczepcie się”, oni zadowoleni krzyczą : „o jednak to prawda że sekta wegańska jest znerwicowana!!!”.
            Pomogę mięsożercom nabrać empatii i niech sobie wyobrażą , że mieszkają w państwie samych wegan i dzień w dzień atakowani są o niedobór błonnika, ‘C’, ‘E’. Czy i im w końcu by nerwy nie puściły?[według nich nie , bo „mądra” CathZPP im powiedziała, że mięsożercy są spokojni, a tylko weganie nerwowi{dawno nie słyszałem większej bzdury}].
            A żeby dopełnić swej hipokryzji, mięsożercy tak bardzo potrzebowali potwierdzenia tezy „jednak weganie są agresywni”, że szukali, szukali i szukali i kiedy znaleźli jednego nerwowego weganina, mówili „jednak to prawda” i projektowali tą jednostkę na całą grupę wegan[numer CathZPP i tu podobnie Nina uznała fałszywie mnie za „nerwowego weganina” i od razu projekcja na całą społeczność wegan{mentalność zabobonna}]. Trzeba też uznać fakt, że każdy neofita jest na początku nadpobudliwy i większość wegan nie jest od urodzenia, tylko przechodzi na dietę i chce zbawiać świat, stosując zbyt agresywną retorykę. Nie można się za to obrażać , skoro chcą dobrze. U 95% to mija z czasem[tak jak ząbkowanie].
            Ktoś kto twierdzi, że my tu atakujemy ‘carnivore’ , a nie pozwalamy mówić źle o weganach, nie przeczytał moich komentarzy[na przykład kwestia biznesu wegańskiego wciskającego weganem 100 suplementów ‘by się nie rozpadli’ i opis fruktarian którzy głosili dietę owocową i potem wejście na dietę mleczną ] .
            Co do diety Aga In America i jej dzieci, to trzeba zwrócić uwagę na termin , bo dla Agi nie oznacza to jedzenie samych owoców, a tylko uznanie ich za najważniejsze[wliczając w to ‘botaniczne’ owoce jak pomidory] i ja kiedyś pisałem jej w mailu by lepiej zmienić ten termin na ‘witarianka’ i pomyśleć o zielonych liściach dla wapnia itd.
            Przepraszam Karolinę za pisanie nie na temat, mam nadzieję że nie dostanę blokady.

        2. Sylwia

          Polecam nowy filmik Kasi Gandor. Mówi tam w nim, ze aby uratowac nasza planetę, ludzkosc musi ograniczyc spozycie miesa. Jest, wiec nadzieje, ze ta “dieta” carnivore nie podbije świata. Zbyt duzo jest przesłanek ekologicznych, aby zabronic weganizmu.

          1. Grzegorz P.

            Sylwia dzięki za obronę weganizmu. Oczywiście weganizm ma dużą zaletę jeśli chodzi o ekologię. Podałem tu w komentarzach filmiki o tym i opisałem to. Ilość gówien produkowanych przez przemysł odzwierzęcy jest ponad możliwości planety i dochodzi do zniszczenia rzek i mórz[powoli toniemy w odchodach]. To jeden problem.
            Choć osobiście nie polecam Kasi Gandor, gdyż dla mnie zostanie zapamiętana jako krętacz w sprawie filmu „What The Health”. Nie jest nam potrzebna do „obrony planety”[bo film „What The Health” robi to lepiej]. Nie da się „ograniczyć mięsa”, tak jak papierosów czy kokainy. Lepsza jest promocja weganizmu, jako odcięcie w kilku pokoleniach tego „wrzodu” raz na zawsze. Półśrodki nie uratują planety, szczególnie przy ponad 7 miliardach ludzi[działania pozorne mające tworzyć wrażenie, że coś się robi].
            Dieta „carnivore” to sezonowy kaprys[pompowany medialnie przez wpływy przemysłów odzwierzęcych], który zniknie, gdy pojawią się pierwsze trupy[ofiary tego obłędu]. Co rok pojawia się takie coś i znika. Szczególnie jeśli za liderów wybiera się takie postacie jak CathZPP.
            Dieta zbieracka[przed łowiecka] nie jest żadną modą , była, jest i będzie, niezależnie od tego że pojawiły się w 21 wieku błędy, które trochę obniżyły ilość wegetarian i wegan. To są fale, które raz są większe, a raz mniejsze, a w końcu zdominują świat.

  18. Grzegorz P.

    Może ktoś zastanawiać się , co moje opisy mają wspólnego ze zdrowotną oceną diety carnivore na przykładzie CathZPP.
    Związek jest taki, że patologiczne zachowanie CathZPP tworzy nieład społeczny, a on jest związany ze stresem, prawie najgorszym czynnikiem niszczącym zdrowie ludzkie. CathZPP i inni z tej diety, podcinają gałąź, na której my wspólnie siedzimy. Bo tam gdzie jest konflikt, tam wojna, a gdzie wojna tam stres i zagłada ludzkości.
    Dla wielu może przesadzam, bo co ma wspólnego carnivore z wojną ? To że w społeczeństwie wegańskim akceptacja wojny przez ludzi maleje. A w społeczeństwie carnivore , zabijanie[zwierząt/ludzi] i wojna staje się integralną częścią życia.
    Na portalu You Tube jest zagraniczny kanał ‘sv3rige’ mający w grudniu 2018 roku 50 000 subskrypcji, masowo produkujący świadectwa byłych [pseudo] wegan, którzy twierdzą że weganizm jest chyba najgorszą dietą na całym świecie i że weganie marzą o mięsie i podjadają je ukradkiem[czyli ci co to robili, nigdy nie byli weganami, jak ja nim jestem 6 lat od 2012 roku, nic nie „podjadając”], oraz po przejściu na jedzenie samego mięsa stają się w pełni zdrowi.
    Ale niestety, po ich zachowaniu widać, że są chorzy psychicznie i wszystko wskazuje na to, że wielu z nich było mentalnie chorych też przed epizodem wegańskim, co spowodowało że weganizm w ich wykonaniu to była farsa i pozór i na skutek tego znienawidzili swój prywatny „weganizm”, szczególnie gdy dopadła ich chandra z powodu zła jakie czynili i oni by uciec od samokrytyki, zrzucili całą odpowiedzialność na dietę , bo to najwygodniejsze i zapewne po czasie będą atakować „carnivore”, jak im się to tylko opłaci.
    Nie wiadomo czy część tych „świadków” nie zmyśla i zastanawia mnie co ich motywuje, by stanąć przed kamerą i się uzewnętrzniać i publicznie wywlekać swe brudy. Była moda na weganizm, to byli [podjadającymi mięso schorowanymi]‘weganami’, jest moda na ‘carnivore’, są fanami golonki i picia krwi. Z całą pewnością , kto atakuje weganizm publicznie i robi to jeszcze u niebezpiecznego dewianta ‘sv3rige’ który odstręcza każdego zdrowego psychicznie człowieka, ten pokazuje że mentalnie jest na poziomie ‘sv3rige’, tworząc z nim jedną szajkę [inaczej to wygląda, gdy ktoś zrezygnuje z weganizmu i powie spokojnie co mu się nie podobało, ale nie zrobi tego u ‘sv3rige’, którego uzna za niebezpiecznego typa].
    Najistotniejsza informacja na kanałach sv3rige to: „Robię konsultacje na ‘skype’ dla zdrowia: 100 euro[400 zł] za godzinę, 200 euro za stałe dopisanie do ‘skype’(…) koszulka ‘zostań weganinem i umrzyj’ 21.98 euro[88 zł], koszulka ‘weganizm = niedożywienie’ 21.98 euro, koszulka ‘zabijaj zwierzęta, pij krew, jedz surowe mięso’ 21.98 euro(…)Dostęp do filmów z prawdziwego życia, treningów i innych na patreon, minimalnie 15 dolarów. Zobacz więcej już dziś! Jeśli zostaniesz sponsorem Sv3rige, natychmiast dostaniesz dostęp do 33 filmów dostępnych tylko dla sponsorów(…)datki w 2018 roku wpłacili: Asael Enriquez 50 euro, JLeonie Maene 25 dolarów, James Hill 50 dolarów, Weston Rowe 40 dolarów, Mohamed Hedi Alaya 12 dolarów, Jonathan Goolcharan 200 dolarów ”[i wielu innych, a na patreon 29 grudnia 2018 było 68 ‘patronów’{sponsorów}, którzy w jeden miesiąc wpłacili 748 dolarów{2244 zł}, co oznacza że jak ten dewiant będzie się sypać zdrowotnie, musi ukrywać to, by nie stracić takich darmowych pieniędzy i największe zyski oraz rozgłos zyskuje poprzez cyniczny atak na wegan, co może być sponsorowane też w ukryty sposób przez przemysły odzwierzęce; podobnie działa CathZPP na rynku polskim].
    Oto luźne streszczenie[parafraza] poglądów ‘sv3rige’: „Weganie są najgorsi, nienawidzą wszystkich i wszystkiego. Dlatego jedzą rośliny. Gdyby naprawdę kochali innych ludzi i zwierzęta, zabijaliby je i zjadali. Weganie nawet nawzajem się nienawidzą . Weganie próbują przekształcić nas wszystkich w słabe kobiety. Tylko prawdziwi ludzie mordują i piją krew! Ludzie nie potrafią trawić roślin, bo nie ma żadnych jadalnych roślin, wszystkie są truciznami. Rośliny są przyczyną każdej choroby. Każdy, kto je tylko rośliny, choruje i umiera. Woda jest szkodliwa! Trzeba pić krew! Jeśli naprawdę chcesz kochać siebie i być zdrowym, jedz surowe mięso lub mięso, które gniło, czasami przez ponad rok. Surowe mięso to jedzenie dla drapieżników alfa. Bakterie, wirusy, są zdrowe, dlatego nie należy gotować mięsa. Dlatego rozwinęliśmy się w stosunku do małp, bo one jedzą 99% roślin, a my jemy 100% produktów pochodzenia zwierzęcego.”[koniec]
    Ten niebezpieczny dewiant[pijący z wielkiego słoja krew] cicho wspiera też kanibalizm i przemoc. Nie polecam oglądania ‘sv3rige’, bo można doznać wyjątkowego obrzydzenia i źle spać po tym, chyba że ktoś ma silne nerwy, to może zerknąć. Można tam zobaczyć filmik o weganach, gdzie autor dał w tle skrzywioną muzyczkę , pozwalniał obraz i zniekształcił go i podobierał fragmenty wideo z weganami, tak by wyglądali jak najgorzej i byli dziwnie wychudzeni i podorabiał dopiski sugerujące że mają artretyzm, peruki i tak dalej i film ten przypomina propagandę hitlerowską o Żydach. Proceder produkcji tego typu filmów wyjaśnił w komentarzu na You Tube Tomasz Renk 28 stycznia 2019: „Sektor mięsny to nie jest dobry wujek, który dba o naszą dobrze zbilansowaną dietę , pełną składników odżywczych, tylko to przemysł pełen przemocy, który wyciska ze zwierząt ile się da, by pomnożyć swoje zyski, a nie żeby dbać o nasze zdrowie. Kiedy ta oczywistość wychodzi na jaw a ludzie, którzy to zrozumieli zaczynają zmieniać swoje upodobania… branża ta próbuje w jakiś sposób przeciwdziałać… stąd te reakcje, określane ‘hejtem’. W ślad za niemal każdą inicjatywą ‘wege’, natychmiast pojawiają się ludzie znikąd, którzy przejęli się zdrowiem innych [rzekomo leży im na sercu nasze zdrowie] i ‘ostrzegają’ do czego to weganizm prowadzi, pokazując śmietankę prozwierzęcych aktywistów, jak to dorobili się niemiłego dla oka wyszczuplenia ich ciała [najczęściej zresztą dokonaną za pomocą edycji w wielu dostępnych programach graficznych]. Przez cały czas mojej 10-cio letniej przygody z ‘wege’, widziałem jak przewinęło się na You Tube mnóstwo osób, promujących weganizm w tak zwanej ‘wyszczuplonej wersji’, wysyłanych mi jako odpowiedź zagorzałych karnistów na niezliczone moje komentarze, które umieszczałem pod wieloma filmami o weganizmie. Owszem, początkowo trochę mnie ‘zamurowało’, ale szybko odkryłem, że to zwykła sztuczka, gdyż potem widziałem te osoby, za jakiś czas i jakoś nie były wychudzone jak na przesłanych mi ku przestrodze filmikach. Najzabawniej wyglądał, pamiętam doktor M. Greger, ale też nigdy nie natknąłem się na żadnego przerobionego na ‘uciekiniera z obozu zagłady’ sportowca wegańskiego, oprócz ultramaratończyka Jurka Scott’a. Nie podjęli się przeróbki choćby Mike Tyson’a czy Torre Washington’a, Albert Beckles’a, Alexander Dargatz, Patrik Baboumian, Frank Medrano…” [koniec]
    Więc ładne towarzystwo się maluje na diecie powiązanej z ‘carnivore’, jedna promuje na „zdrowej diecie” picie wódki, potem kanibal wampir sv3rige który może skończyć albo na cmentarzu jak go pasożyty zeżrą , albo w więzieniu/szpitalu psychiatrycznym czy na krześle elektrycznym, oraz opisana powyżej CathZPP i uwidacznia się tego typu grupa dewiantów, którzy jeszcze bezczelnie udają przed całym światem promocję zdrowia i korygowanie błędów innych na przykład wegan.
    Oczywiście kanał anty-wegański wampira ‘sv3rige’ jest mocno polecany przez grupę CathZPP czerpiącej stamtąd „wiedzę” o diecie wegańskiej[to jakby o całym społeczeństwie czerpać opinię , czytając tylko kronikę policyjną ].
    Niejaka ‘Livesimply’ na kanale CathZPP napisała: „Jezeli ktos ma jakies watpliwosci co do veganskiej diety to prosze znajdzcie na youtube takinfilmik : Vegans: the epitome of malnourishnent dodany przez chlopaka ktory robi wywiady z bylimi veganami ktorzy mowia jak veganizm zniszczyl ich zdrowie. Niektory byli veganami przez 13 lat niektory 5 niektorzy 1 rok. Jego kanal to SV3RIGE. To dopiero wychodzi na swiatlo dzienne.”[koniec]
    a ‘Julitta Gajewska’ na to: „Ten facet[nie chłopak] jest chory psychicznie. Obejrzyj sobie jego filmiki a poznasz jego wartości moralne typu gwałt jest normalny i nauczanie o piciu krwi z dzieci. To okultysta i lider jakieś sekty. Dieta karnivora ok, ale jego poglądy to są wyrwane z psychiatryka radzę sie nim nie sugerować, bo całkowicie zatracisz moralność i jakiekolwiek odruchy człowieczeństwa” , a CathZPP 20 grudnia 2018 na to: „Sverige ma bardzo potężną wiedzę nt żywienia, niestety w kwestii psychologii leży. To jest też coś co widzę u tych wegan co przeszli na karniwora – fanatyzm i radykalizm pozostał. Nie potrafią na to wszystko spojrzeć spokojnie”[koniec]
    , a Grus grus na to: „Ostatnio fascynuje mnie jego[sv3rige] zdanie i widzę , że jest radykalny i ma funkcje lidera, ale właśnie ma ogromną wiedzę i charyzmę . Jest indywidualistą , przynajmniej nie próbuje nic sprzedać. Nawet jeśli radykalni carnivorzy byliby sektą , to przynajmniej nie umrą z niedożywienia jak inni xd choc może to odbić się na zdrowiu psychicznym. To co widzę to to że surowe mięcho daje mu full poczucia męskości i siły, ale czy ogłupia? Swoją drogą normalności nie da się zaszufladkować. Jesteśmy tak cywilizowani, że uboj zwierzęcia wydaje nam się czymś nieludzkim. Picie krwi. Że nieludzkim są te wszystkie wojny, gwałty i morderstwa. A może jest to ludzkie bardziej niż nam się wydaje. Jedyne co z tym robimy w cywilizowanym świecie, to nie dopuszczanie do takich rzeczy. Ale jeśli one wymagają kontroli, to jednak coś znaczy. Sv3rige wyszedł poza matriks i z jego perspektywy ten cały świat jest kłamstwem i układa się wszystko w logiczną całość np. forsowanie diety roslinnej by osiągnąć depopulację/ogłupiać ludzi do kontroli. Nie powiem, żebym się zgadzała tak w 100%,ale to ma więcej sensu niż myślenie, że najwyższe władze się o nas troszczą i zamiast ‘rakotwórczego’ mięsa czerwonego, doprowadzają do powstania syntetycznego odpowiednika. Więc mają wegan w garści ogólnie:) Niewielu ludzi osiąga że tak powiem taki stan umyslu co on, więc naturalnie będą odpychać pewną odmienność czy wrecz brutalność. Mnie chyba nic już nie zdziwi. Sam fakt istnienia tej przemocy i zła. To bardziej naturalne niż ta wyuczona empatia. Ale lepszym będzie nie wracać do tego, choć czy brak równowagi w postaci pierdolnięcia wojną nie powoduje właśnie słabnięcia ludzkości? Wszak każde takie pierdolniecie to skok do przodu i przetrwanie najsilniejszych. Silne, zdrowe, ale i agresywne jednostki[mężczyźni] przyciągają do siebie innych. Lgniemy do brutalności i dominacji. Jak mówię , on nic nie próbuje sprzedać, nie jest żadnym guru, ludzie sami chcą.”[koniec]
    Charakterystyczne u ludzi „carnivore” jest znoszenie wszelkich hamulców etycznych, jeśli je w ogóle mieli i powstaje akceptacja wojny, gwałtu[silni mężczyźni muszą się wyszaleć], morderstw i pochwała dla seryjnych morderców psychopatów jako „bohaterów” [ktoś kto pije z wielkiego słoja krew jak wampir, szybko odjeżdża w klimat zbrodni]. Dlaczego tak się dzieje, CathZPP pospiesznie odpowiada, że winny temu jest weganizm, bo część z tych paranoików miała epizod wegański[klasyczne zapętlenie umysłowe u CathZPP: „widzę u tych wegan co przeszli na karniwora – fanatyzm i radykalizm”; w sumie można w ten sposób streścić wywody CathZPP: „weganizm jest winny całego zła na świecie”]. A generalnie według CathZPP, tak to już jest, że po prostu: „ludzie w warunkach bestialskich będą zachowywać się jak bestie” i już.
    Czy chcemy żyć w takim świecie i niby cieszyć się zdrowiem, jak nam wmawia CathZPP? Ona sama nie ma żadnego zdrowia, a tylko robi kolejny biznes udawaniem zdrowia, tak jak to robiła wcześniej na „paleo”. Ja już wolę mieć milion [urojonych przez CathZPP ] niedoborów na diecie roślinnej i żyć w spokoju, bez zabijania[ubijania] zwierząt i potem ludzi.
    Porównajcie te dwa teksty i zobaczcie sprzeczności u CathZPP [1)zdrowie na paleo i wyleczenie Hashimoto, a potem 2) okazuje się że dopiero na carnivore wyleczenie chorób i przywrócenie zdrowia][poniżej informacje z wyszukiwarki po wpisaniu ‘Życie pod palmami’]

    https://paleosmak.pl/jadlospis-paleo-23/

    https://zyciepodpalmami.com/2018/10/21/dieta-miesozercy/

  19. Grzegorz P.

    Doktor Joel Kahn na stronie drjoelkahn.com 8 listopada 2018 napisał: „Jestem na diecie wegańskiej 40 lat[I have eaten a vegan diet for 40 years] (…)warto zastanowić się, jak na Twoje zdrowie wpływa duża ilość tłuszczu w diecie, zwłaszcza pochodząca ze źródeł zwierzęcych.
    1). Zmiany czerwonych krwinek. Naukowcy z Medical College of Georgia niedawno przeprowadzili badanie, w którym zdrowi ochotnicy spożywali dwa posiłki w różne dni. Oba posiłki dostarczały 1000 kalorii, ale jeden był bogaty w tłuszcz i zawierał mało węglowodanów, a drugi odwrotnie. Cztery godziny po posiłku mierzono stan czynności tętnic, wygląd czerwonych ciałek krwi i poziomy enzymu zwanego mieloperoksydazą [myeloperoxidase] lub MPO [który jest zdolny do uszkadzania tętnic]. Jedynie tłusty posiłek spowodował negatywne zmiany w tętnicach, zwiększając poziom MPO we krwi, a czerwone krwinki zmieniały kształt z okrągłych krążków na kolczaste, co zwiększa prawdopodobieństwo, że zlepią się i skrzepną. Wpływ posiłku tłuszczowego na czerwone krwinki i MPO był nowym odkryciem, a autorzy wskazali, że ‘posiłki wzbogacone w tłuszcz mogą sprzyjać destabilizacji wrażliwych płytek prowadzących do ostrego zawału mięśnia sercowego[meals enriched in fat may promote destabilization of vulnerable plaques leading to acute myocardial infarction]’, używając określeń medycznych na zawał serca.
    2). Insulinooporność. Badacze w Niemczech zbadali 14 zdrowych osób po otrzymaniu posiłku z oleju palmowego, tropikalnego oleju podobnego do oleju kokosowego i prawie tak samo wysokiej zawartości tłuszczów nasyconych. Pojedynczy posiłek bogaty w tłuszcze nasycone obniżał wrażliwość na insulinę , co było niekorzystnym wynikiem, powodując magazynowanie tłuszczowych substancji w wątrobie. To samo odkrycie zaobserwowano w oddzielnym badaniu kobiet, a obniżona wrażliwość na insulinę przenosiła się także do następnego posiłku.
    3). Uwalnianie toksyn bakteryjnych. Bakterie zawierają niebezpieczne składniki zwane endotoksynami[endotoxins], które mogą być uwalniane do krwioobiegu i mogą przyczyniać się do chorób takich jak otyłość. W badaniu przeprowadzonym na zdrowych ochotnikach pojedynczy posiłek bogaty w tłuszcze nasycone uwalniał endotoksyny do krwioobiegu, podczas gdy posiłki z olejami roślinnymi i morskimi nie powodowały takiego uwalniania. W innym badaniu posiłek o wysokiej zawartości tłuszczu powodował większe szkody niż wypalenie trzech papierosów, co spowodowało uwolnienie wysokich poziomów endotoksyn do krwi zdrowych ochotników. Wykazano, że endotoksyny aktywują komórki, które promują twardnienie tętnic.
    4). Zakrzepy krwi. Krzepnięcie krwi bierze udział w atakach serca, udarach i zatorach płucnych. Po posiłkach tłustych bogatych w tłuszcze nasycone, zwiększały się wskaźniki tendencji do krzepnięcia w badaniu na zdrowych ochotnikach. W innym badaniu analizującym wpływ pojedynczego tłustego posiłku różnych typów, również wrastał wskaźnik krzepnięcia krwi.
    5). Uszkodzenie tętnic[żylnych]. Podobnie jak w przypadku nowych badań nad czerwonymi krwinkami, inne badania wykazały pogorszenie pracy tętnic po pojedynczym wysokotłuszczowym posiłku. Po spożyciu posiłku bogatego w tłuszcze nasycone, pomiary zdrowia tętniczego znacznie się pogorszyły u osób z cukrzycą typu 2. W innym badaniu na zdrowych ochotnikach zaobserwowano, że po pojedynczym posiłku o wysokiej zawartości tłuszczu, miara zdrowia i funkcji tętnic dramatycznie spadła przez cztery godziny. Nie występowało to po posiłku o niskiej zawartości tłuszczu. Wreszcie, w innym badaniu porównano posiłek o wysokiej zawartości węglowodanów z posiłkiem o wysokiej zawartości tłuszczu u zdrowych osób, a przepływ krwi zmniejszył się na cztery godziny, tylko u osób karmionych tłustym posiłkiem.
    6). Zawał serca. W klasycznym badaniu wpływu spożycia tłuszczu u pacjentów z ciężką chorobą serca pojedynczy posiłek bogaty w tłuszcz maślany [tłuszcz nasycony] spowodował zmiany EKG i ból w klatce piersiowej u prawie połowy pacjentów w ciągu około trzech godzin. Potencjał dla tłustego posiłku wywołującego zawał serca jest dyskutowany w literaturze medycznej od wielu lat.
    7). Zredukowany [hormon płciowy] testosteron. Grupa zdrowych mężczyzn spożywała posiłek wysokotłuszczowy, po czym pobierano im krew. Po posiłku całkowity i darmowy poziom testosteronu spadł w znacznym stopniu.(…)
    [Oto inne]badania wskazujące na ryzyko stosowania diety niskowęglowodanowej. 1). ‘Noto i współpracownicy’. Ta metaanaliza dotycząca 272 216 badanych osób w odniesieniu do sposobu żywienia i śmiertelności dowiodła, że ryzyko ‘całkowitej przyczyny’ śmiertelności u osób spożywających niską zawartość węglowodanów było o około 30% wyższe, niż u innych osób.
    2). ‘Li i współpracownicy’. ‘The Harvard School of Public Health’ przebadał ponad 4000 mężczyzn i kobiet, którzy przeżyli atak serca. Osoby spożywające dietę o niższej zawartości węglowodanów z białkiem zwierzęcym i tłuszczem miały większe ryzyko zgonu z przyczyn ogólnych i chorób układu krążenia. Wzrost ten nie występował u osób spożywających nisko węglowodanową dietę [jednak] opartą na roślinach.
    3). ‘Sjogren i współpracownicy’. W analizie ponad 900 starszych mężczyzn ze Szwecji, dieta śródziemnomorska zmniejszyła śmiertelność, podczas gdy dieta z ograniczeniem węglowodanów była związana z 20%-40% wzrostem śmiertelności z przyczyn ogólnych i chorób żylnych układu krążenia.
    4). ‘Fung i współpracownicy’. W analizie blisko 130 000 pacjentów, sporządzonej przez Harvard School of Public Health, pacjenci na diecie niskowęglowodanowej na bazie pokarmów zwierzęcych wykazywali wzrost śmiertelności z przyczyn chorób żylnych układu krążenia i nowotworów złośliwych przy jednoczesnym zmniejszeniu śmiertelności u osób na podobnej diecie ale w oparciu o rośliny.
    5). ‘Snell-Bergeon i współpracownicy’. W grupie chorych na cukrzycę typu 1 dieta wysoko białkowa i tłuszczowa wiązały się z większym zwapnieniem tętnic serca i [ogólnym] markerem miażdżycy, podczas gdy dieta o wyższej zawartości węglowodanów wiązała się z mniejszym zwapnieniem tętnic.
    6). ‘Lagiou i współpracownicy’. W badanej grupie ponad 42 000 szwedzkich kobiet respondenci, których dieta miała wyższy poziom białka i mniej węglowodanów, występowała większa śmiertelność z przyczyn ogólnych i chorób żylnych układu krążenia.
    7). ‘Trichopolou i współpracownicy’. W greckiej populacji prawie 23 000 osób, ludzie na diecie niskowęglowodanowej i wysokobiałkowej mieli większą śmiertelność z przyczyn chorób żylnych układu krążenia i nowotworowych(…)
    I dwa nowe badania
    1). ‘Seidelmann i współpracownicy’. Prestiżowe czasopismo Lancet Public Health opublikowało to dwuczęściowe opracowanie. W pierwszej części przeanalizowano schematy żywieniowe u 15 428 osób dorosłych podczas badania ‘ARIC’ w ciągu 25 lat obserwacji. Dieta została oceniona dwukrotnie w tym okresie za pomocą 66-elementowego kwestionariusza częstotliwości żywności. Spożycie węglowodanów jako procent całkowitej ilości kalorii tworzyło krzywą w kształcie litery U , w stosunku do diet niskowęglowodanowych związanych ze zwiększonym ryzykiem śmiertelności. Najniższe ryzyko stanowiło 50%-55% kalorii pochodzących z makroskładników węglowodanowych. Druga część publikacji głosiła, że dieta niskowęglowodanowa ponownie wiązała się z większym ryzykiem przedwczesnej śmierci. Wreszcie, w tym badaniu, jeśli węglowodany zostały zastąpione tłuszczem lub białkiem pochodzenia zwierzęcego, śmiertelność wzrosła, a jeśli zastąpiono je żywnością opartą na roślinach, śmiertelność znacznie zmalała.
    2). ‘Maciej Banach i współpracownicy’. Drugie badanie, które stało się ‘gwoździem do trumny’ diety niskowęglowodanowej, zwierzęcej, zostało ostatnio przedstawione w ‘European Society of Cardiology’, ale nie zostało w tej chwili opublikowane w całości. Naukowcy z Polski przeanalizowali 24 825 uczestników badania NHANES w latach 1999-2010, a następnie przez okres średnio 6 lat. W innej części badania przeanalizowano 450 000 osób przy użyciu techniki metaanalizy. Ogólnie wyniki pokazały, że osoby spożywające najmniejszy procent kalorii z węglowodanów były o 32% bardziej narażone na przedwczesną śmierć, o 51% wrosło ryzyko z powodu choroby niedokrwiennej[od zatkanych tętnic] serca, o 50% wrosło ryzyko śmierci z powodu chorób mózgu, takich jak udar mózgu, i zwiększyło się o 35% ryzyko śmierci z powodu raka. Główny autor poprosił o unikanie diet o niskiej zawartości węglowodanów.[
    https://drjoelkahn.com/high-fat-diets-are-all-the-rage-but-can-they-also-be-dangerous/ ; https://drjoelkahn.com/is-the-low-carb-animal-based-diet-a-high-coffin-diet-two-more-nails-to-consider/ ]”[koniec]
    A tu podaję link po polsku do najnowszego badania o dietach wysokotłuszczowych
    https://dietetycy.org.pl/dieta-niskoweglowodanowa-zagrozenia-wyniki-badan/
    Co to oznacza?
    To że mamy 4 źródła energii
    1)mistyczną [nie dla śmiertelników]
    2)węglowodany= glukoza; 3)białko= glukoza + toksyczny amoniak; 4 tłuszcze= niewydajne ketony
    I z tej trójki, co nie by nie powiedzieć złego o węglowodanach[glukozie/cukrach], to są one najmniejszym złem. Należy unikać przesłodzonych odmian owoców, wyrzucić daktyle i arbuzy oraz słodkie winogrona. Szukać dzikich odmian owoców. Dodać trochę tłuszczu roślinnego[odmoczone i zmielone orzechy włoskie, migdały, siemię lniane, nasiona Chia, pestki dyni, olej rzepakowy; tłuszcz jest też w warzywach, strączkach, kaszach i płatkach owsianych]. I jak wiadomo, jedyne dobre węglowodany to rośliny. Czyli pozostaje nam dieta wegańska, która choć obecnie ma wady, to można je zmniejszyć poprzez wiedzę i praktykę . Innej drogi nie ma, są ślepe uliczki prowadzące do choroby i śmierci. Bo kto je tylko rośliny, sprawia że jego organizm specjalizuje się w tym typie trawienia i robi to najlepiej, a na dietach mieszanych jest zamieszanie szkodliwe dla zdrowia.
    A tu link do długo żyjących wegan[tak by pokazać że weganie nie zjadają się w 30 lat, jak opowiadają ci od ‘doktora Karniwora’]:
    https://vegvisits.com/blog/anyone-can-be-vegan

  20. Aga

    byłam kiedyś na prywatce u koleżanki i były tam oprócz mnie jeszcze 2 wegetarianki, przy czym myślałam że jedna z nich ma może 45 lat (okazało się że 60), druga dopiero od kilku lat na diecie, obie szczupłe i ładnie wyglądające, (ja od 23 lat na diecie mam 40 a ludzie dają mi 27, a jeszcze 3-4 lata temu musiałam pokazywać dowód za każdym razem gdy kupowałam alkohol) wszyscy zajadali się pychotkami które przyniosła jedna z nich, oprócz jednej dziewczyny, która była właśnie na diecie tylko mięsnej. Pomijając że była lekko przy kości, miała coś dziwnego na twarzy, taką cerę niezdrową i z takimi podejrzanym plamami – rumieniem. I włosy takie jakieś wyleniałe i sprawiała wrażenie lepkiej i spoconej. Moze to po prostu taka jej uroda była ale ogólnie wyglądała niezdrowo – duży kontrast jak się patrzyło na wegetarianki). No i prawie nic nie mogła jeść. Plus budziła zdziwienie u wszystkich (wszyscy chyba się już przyzwyczaili do ludzi rezygnujacych z mięsa i rozumieją dlaczego – każdy ma Youtube i słyszał o szkodliwości, a tu nagle ktoś z w drugą stronę). To tyle z obserwacji. Wiem że jeden przypadek to za mało żeby wysnuć jakieś wnioski, ale (na szczęście) więcej przypadków nie spotkałam. Zresztą ona sama wzięła przepis na to czym się tak zachwycaliśmy, bo powiedziała że jej znajomi nienawidzą jedzenia ktore ona im podaje i musi im zrobić coś “normalnego”… Taki komentarz z ust ‘carnivora’ chyba mowi sam za siebie 😉

    1. Admin

      Racja, z tego co ja obserwuje to jest duża dodatnia korelacja pomiędzy młodym i zdrowym wyglądem i dietą z ograniczoną ilością mięsa, badania też potwierdzają, iż weganie żyją dłużej i są szczuplejsi ale jak widać nie przeszkadza to niektórym w śmianiu się, że niektórzy weganie wyglądają starzej (głównie dotyczy osób, które były bardzo chore i niedawno przeszły na diety bezmięsne w celu poprawy zdrowotności). Dzięki za komentarz Aga i pozdrawiam!

  21. Grzegorz P.

    Wielkie dzięki dla Karoliny, która włożyła wiele pracy, by wesprzeć zaszczutych wegan przez ‘modrości’ doktora Karniwora. Dobrze użyczać link do tego bloga, by tekst stał się dostępny. Ja zrzekam się praw autorskich[domena publiczna, wyjąwszy nie moje cycaty{jest prawo cytatu}]. Czasem, gdy cytuję innych, w nawiasach daję wyjaśnienia trudnych terminów, tak by czytelnik wiedział o co chodzi, a trudne angielskie określenia naukowe staram się przetłumaczyć jak najbardziej zrozumiale dla większości ludzi.
    Aga- Twoje opisy są cenne i jak najwięcej takich świadectw, zresztą dość powtarzających się.
    Jak pisała Karolina , część wegan to ludzie, którzy stali nad grobem, ciężko chorzy i dietą chcą się ratować i oni nie będą wyglądać cudownie, i takich CathZPP lubi pokazywać, mówiąc „oto wszyscy weganie”.
    Potem mamy nieudaczników i ludzi z faktycznymi problemami społecznymi i innymi[np chorobą jelit], którzy nie potrafili ustawić swojej diety i nie było też wsparcia od innych w społeczeństwie wrogim weganom[a potem czasami atakują weganizm za całokształt zdrowia z całego życia].
    I jakiś promil ludzi uczulonych na wszystkie rośliny i tacy by potrzebowali specjalistycznej opieki, której dziś brak[co oznacza, że muszą jeść mięso].
    Weganin o średnim zdrowiu, będzie wyglądał super i co ważniejsze będzie miał w środku super. Nie każdy chce być ‘modelem’ i świecić[robić cyrk], ale być wydolnym i zdrowym. Dlatego ja nie lubię „konkursu piękności”, który urządza CathZPP[sama wyglądająca źle], bo większość wyglądu to kwestie poza dietetyczne i bez sensu się przerzucać fotkami. Wielu wegan jest chuda, bo taka była przed dietą [jak ja]. Często chudzi nie lubią tłuszczu i mięsa i dlatego szybko wchodzą w weganizm.
    CathZPP tak mocno nienawidzi wegan i ma jakieś problemy psychiczne że ma czarnobiałą ocenę wegan, gdy 1) ktoś nie zadowolony z roślin, ten być porządny człowiek;
    2)weganin zadowolony z roślin, ten musi być kłamca;
    3)prawie każdy o którym dowie się , że jest na diecie „carnivore”, wygląda rewelacyjnie[jej filmiki przedstawiające między innymi sylwetki liderów „carnivore”, przypominały{poza wyjątkami} koreańskie produkcje ku czci wodza Kim Ir Sena];
    4)każdy o którym dowie się , że jest weganinem, wygląda źle.
    Na przykład według niej Dough Graham : „Stan chorobowy widzę i to poważny też. Również zagłodzony organizm”; „[FullyRawKristina ] ma ponoć 30 lat, a wygląda na 55[lat](…)wygląda po prostu jak no, przepraszam bardzo, jak ale stara baba(…)ona po prostu się farbuje i ona po prostu na 99% ma siwe włosy, dlatego że przy takim procesie starzenia i przy takiej diecie po prostu włosy robią się siwe(…)stare za przeproszeniem dziady i baby tak wyglądają jak też niezdrowo jadły(…) choćbyśmy się zesrali, na diecie wegańskiej po prostu nie dostarczamy składników odżywczych, które są odpowiedzialne za dobry wygląd(…)zmarszczki na czole, co to jest, to wygląda jak u 50 nie 50, 60-70 letniej osoby coś takiego(…)szkliste oczy, to jest coś co widać u staruszków, zauważyliście to ona ma… nie wiem jak to określić, szkliste oczy”;
    „obserwuję u wszystkich frutarian te same zachowania paranoiczne, co wytłumaczyć można niemalże całkowitym brakiem tłuszczy nasyconych i gigantyczną ilością cukru w diecie. Podobnie zachowują się raw-weganie”;
    „[na weganizmie]nie dostarczasz czegoś = Twój organizm zaczyna funkcjonować inaczej. Wg moich obserwacji wegan – źle, lub bardzo źle”.[koniec]
    Podobnie inni „obrońcy kotleta” oceniają na kanale CathZPP, na przykład Marek Zuk napisał: „Bartosz Filapek 3 lata na frutariwnizmie, 10 lat bez mięsa zobacz jego kanał”,
    a „fachowiec” Adam Smith skomentował: „Filapek wygląda gorzej… niż 300 letni żółw. A jego poglądy. I szczerze, jako facetowi, żal mi jego dziewczyny. Szkoda, że tak śliczna [kiedyś] zaczyna wyglądać jak siostra Angeli Merkel[mającej 64 lata]”[koniec],
    podczas gdy Bartosz Filapek nie był nawet weganinem, a jadł głównie owoce i inne rzeczy, w tym trochę nabiału i robił tak dopiero niecały rok[a nie 3 lata] i jego dziewczyna wyglądała lepiej niż wcześniej, na ponad rocznej diecie witariańskiej, niezależnej od tego co jadł Filapek, bo jadła tak przed ich związkiem.
    Urodzona 11 marca 1987 Kristina Carrillo-Bucaram czyli ‘FullyRawKristina’ tu na filmiku z 25 listopada 2018 na swym kanale na You Tube mającym milion subskrypcji
    https://youtu.be/gZeXaKRXjLA
    ‘FullyRawKristina’ ma ponad 31 lat i jest weganką od 15 lipca 2005 i zarazem witarianką [raw-weganką ], czyli je tylko po wegańsku na surowo owoce, warzywa, orzechy i nasiona; CathZPP twierdzi że ‘FullyRawKristina’ ma wyglądać na „55 lat”.
    Dziewczyna Bartosza Filapka, witarianka Aleksandra na swoim filmiku 9 stycznia 2019, z kanału ‘aleksavlog’ mającego 47 000 subskrypcji
    https://youtu.be/mBymr2QYk-I ,
    która ma rzekomo wyglądać jak siostra 64 letniej Angeli Merkel.
    Widzimy więc że ci ludzie mają straszne uprzedzenie wobec wegan, powodujące urojenia i każdy weganin “wygląda źle”, bo jest weganinem, lub jak wygląda lepiej , kłamie że jest weganinem. Musi „wyglądać źle” bo „bez tłuszczu zwierzęcego nie da się żyć”.
    CathZPP nie zauważa też , że ludzie są ogólnie ułomni i popełniają mnóstwo błędów, taki jest charakter człowieka, w tym wegan którzy błądzą i robią wiele głupstw, które im nie służą . Ale jako że wszyscy drobiazgowo patrzą tylko na wegan, to nie widzą , że podobne a nawet większe błędy są u nich[o licznych niedoborach i nadmiarach u Polaków nie będę tu pisał].
    Tak samo węglowodany mają wady, ale nie ma lepszej drogi, jak owe wady minimalizować. Z kolei ketoza przypomina kogoś, kto uparł się by chodzić na rękach zamiast używać nóg, i faktycznie da się , ale czy to ma sens i jest optymalne? Moim zdaniem nie. Dieta wysoko węglowodanowa, to dieta roślinna. Mięso nawet w małych ilościach zaburza florę jelitową i układ pokarmowy i nie będzie to dobrze działać[gorzej rośliny się wtedy trawią ]. A mleko, jaja to produkt ostatnich kilku tysięcy lat, podobny do białej mąki, a nawet bardziej niebezpieczny[choćby TMAO, laktoza, hormony, cholesterol, tłuszcze nasycone, agresywne biologicznie białko]. Można wylać wszystkie pomyje na rośliny i tak będą najlepsze, no chyba że ktoś umie żywić się energią mistyczną [może jeden na 10 milionów się znajdzie]. Trzeba się wyspecjalizować w optymalizacji zalet roślin i będzie najlepiej. Mamy na to całe życie by je dopasować pod siebie.
    Pojawia się pytanie, czy jednak nie łatwiej przetrwać na ziemi, jeśli spożywa się również mięso, co zwiększa ilość jedzenia i pozwala przeżyć w różnych miejscach i czasach? Jest takie powiedzenie, że „chytry dwa razy traci”. Zachłanność nie jest dobrym doradcą żywieniowym. Mięsożercy z powodu zepsucia flory jelitowej słabo wchłaniają składniki odżywcze z roślin, więc to co stanowi ponad 90% pożywienia na ziemi[około 70 000 roślin] jest dla nich słabo biodostępne. Weganie natomiast specjalizują się w przyswajaniu roślin, więc wycisną maksymalną ilość z większości pożywienia, co daje im sporą przewagę [mogą jeść pokrzywę i dmuchawce które rosną na wielu łąkach jako chwasty i zjadanie bzu, jabłek, gruszek, śliwek, jagód, malin, jeżyn, grzybów, orzechów, jarmużu, to dla nich pełnowartościowe jedzenie]. Ponadto trudno przetrwać, jeśli pasożyty i gnijące mięso jest potężnym zabójcą i zarazem łatwo zginąć podczas polowań. Czyli minimalizm w zdobywaniu pokarmu[zerwać i dokładnie żuć], daje wygraną nad dzikimi walkami ze zwierzyną , która raz jest dostępna, a raz jej nie ma. Ważne też by panować nad sferą seksualną , by się nie namnożyć za bardzo[co ogranicza ilość dostępnego pokarmu na ziemi] i by żyć w zgodzie i pomagać sobie, krzewić empatię , a o to łatwiej weganom[roślinożerna zgoda buduje, mięsożerna walka i rywalizacja niszczy]. Skoro czystą głupotą jest zamieszkiwanie Sahary, to także nie ma sensu zamieszkiwać Arktyki, gdzie nie ma ani słońca, ani roślin. Czyli rozsądek nakazuje mieszkać tam, gdzie są ku temu dogodne warunki i poprzez wstrzemięźliwość płciową nie namnożyć się ponad miarę . I to daje najlepsze horyzonty na długie i udane życie na ziemi. Mięsożerstwo jest w tym ogromną przeszkodą i należy je w ramach selekcji przyrodniczej wyeliminować bezpowrotnie. Ostatnim dowodem na krótkość życia mięsożerców, jest średnia długość życia zwierząt które koniecznie chcą naśladować, czyli lwów i hien, żyjących kilkanaście lat[około 13 lat] w nieustannym szarpaniu i stresie aż do tragicznego zgonu, najczęściej zabicia przez inne zwierzę[15 lat dożyje wegańska świnka morska i królik, ale przynajmniej w spokoju, podobnie jak jeleń, koń i osioł żyjący ponad 20 lat] . Semi wegańskie strusie[czasem łapiące owady i niewielkie kręgowce] i wegańskie słonie żyją ponad 70 lat[5 razy dłużej od hien], hipopotamy i szympansy 50 lat[4 razy dłużej], goryle 40 lat[3 razy dłużej], żyrafy 25 lat[2 razy dłużej]. Niektóre drapieżne zwierzęta morskie żyją długo, ale trudno nam je naśladować[żyć pod wodą]. Semi-wegański żółw olbrzymi [Aldabrachelys gigantea] jako samiec mający około 130 cm długości i ważący 250 kilogramów dożywa ponad 176 lat[niektórzy podają 250 lat] i najczęściej zjada pędy traw na ziemi, liście krzewów i drzew oraz zdrewniałe łodygi roślin[rzadko zdarza mu się zjeść dla kaprysu małe bezkręgowce i padlinę] i podczas gdy lew czy hiena musi z narażeniem życia zdobywać pożywnie, co wiąże się z nieustannym stresem[bardzo niska jakość życia], żółw powoli je trawę i gdyby ktoś go chciał zaatakować, chowa się w skorupę . Podobny żółw słoniowy [Chelonoidis nigra] potrafi dożyć do 300 lat[23 razy dłużej od mięsożernych lwów] i zjada prawie wszystkie rośliny, w tym trawę , plechy porostów, jagody, owoce kaktusów i kwiaty i jest niezwykle wytrzymały na brak pokarmu.
    Mówią że weganie tworzą ‘sektę’ .
    Sektofobia jest ponurym spadkiem po inkwizycji, czyli niszczenia innych za to, że mają odmienne wyznanie czy poglądy, więc trzeba traktować tą inkwizytorską mentalność jako wyjątkowe niebezpieczeństwo zagrażające rozwojowi ludzkości[‘sektą’ staje się to co nowe i zagraża skostniałej tradycji religijnej czy państwowej]. Weganie etyczni są taką samą ‘sektą’, jak w wiekach wcześniejszych mniejszością byli ludzie uznający kanibalizm[pożeranie ludzkich zwłok] za etyczne upodlenie i na szczęście nasza anty kanibalistyczna ‘sekta’ wygrała i opanowała świat, co daje dobre widoki weganom na przyszłość[pożeranie zwłok ludzi czy zwierząt przegra, co jest tylko kwestią czasu].

    Powyżej CathZPP już odbębniła sukces zawalenia się całego weganizmu.
    Nie ma większej głupoty, niż zlekceważyć żywego wroga.
    Przypomina to pyszałkowatych żołnierzy Hitlera którzy w 1941 roku stali już pod Moskwą i szaleli z radości, a potem się okazało że Stalin ich ograł jak dzieci, wciągnął w głąb Rosji, wykończył mrozem i uderzył, co skończyło się potworną porażką nazistów w Berlinie. Ten się śmieje, kto się śmieje ostatni.
    CathZPP dostała trochę pochwalnych maili i subskrypcji[prawdopodobnie również od ludzi pracujących w przemyśle mięsnym] i woda sodowa uderzyła jej do głowy . Ludzie mentalnie niscy, tak już mają .

  22. Grzegorz P.

    Niektórzy twierdzą że CathZPP jest po prostu szczera i za to ją ‘kochają’ .
    Mylą oni prostactwo, chamstwo, nieokrzesanie , arogancję, pychę , z wewnętrzną uczciwością , prawdomównością i wynikającą z tego szczerością . Szczerość i kłamstwo/manipulowanie, kłócą się dość mocno. „Szczerość CathZPP” jest taka jak jej płatny filmik „szczere wyznanie-jestem narkomanką”, gdy po czasie w innym filmiku twierdziła że żadnych narkotyków nigdy nie brała[w co wątpię ]. By przymusić do zapłaty ciekawskich widzów co ćpa, dokonała cynicznej sztuczki, czyli pokazała na You Tube krótki wstęp i by zobaczyć całość, płać jej 2$[bo inaczej nie wiesz co ćpa]. Nie wiem kiedy kłamie, raz ćpa, raz nie ćpa, niech czytelnik sam dojdzie i zarazem zrozumie że CathZPP umie grać do kamerki rólki dla swego interesu[raz nawet udawała troskę o Agę In America]. Obrażanie, znieważanie innych, nawet jeśli jest szczere, jest naganne i powinno się spotkać ze sprawiedliwą karą . Gdy pedofil szczerze dobiera się do Twoich dzieci, to czy będziesz go chwalić?
    Ja wiem, że w dzisiejszych dzikich czasach moralność podupada i ludzi nie zraża to co mówi CathZPP[o „ubijaniu zwierza”, normalnym wykorzystywaniu innych ludzi, o „selekcji naturalnej” polegającej na śmierci małych dzieci, o „jawnym tępieniu wegan”, o wielkim ekspercie żywienia ‘sv3rige’], ale na szczęście nie wszyscy są tak bardzo zepsuci.
    Ostatnio widzieliśmy na You Tube rozmowę CathZPP z niejakim Martinem z kanału „Nowa Siła”, podczas której CathZPP piała z zachwytu nad postawą Martina, bo… z owocków/daktyli przerzucił się na picie mleka krowiego. Obłuda maksymalna, skoro twierdziła że weganie z powodu swojej chorej ideologii nie chcą „ubijać zwierząt”, a podczas filmiku właśnie to deklarował ów Martin, zamknięty w swojej „ideologii”.
    Rok wcześniej widzieliśmy Martina jak próbował rozkręcać „biznes owocowy”, gdy na You Tube był trend na tego typu świadectwa[owocki, owocki, owocki!] i były organizowane „warsztaty owocowe” po chyba 1000 zł od głowy, a gdy okazało się że interes się nie kręci, Martin „doznał olśnienia” i postanowił stworzyć swój autorski projekt diety mleczno owocowej.
    Możliwe, że by zwiększyć swój zasięg widzów, postanowił też nagrać ów filmik z CathZPP .
    CathZPP[której chyba ciekło z nosa od jakiejś choroby, podczas jednego z ostatnich filmików] też nie jest zadowolona z efektów „carnivore”, bo te marne 9000 subskrypcji, to bieda z nędzą [FullyRawKristina którą CathZPP zbluzgała{licząc może na polemikę }, ma milion subskrypcji czyli 111 razy więcej].
    CathZPP ma ogromne problemy, bo nagrywanie filmików o tym co je w ciągu dnia, czyli surowe flaki[z pełzającymi czasem pasożytami i robaczkami], podroby, mózg, krew, jeszcze ruszające się oczy świeżo „ubitego zwierza”, nie jest tak atrakcyjne jak pokazywanie kolorowych owoców. Zrozpaczeni ludzie, którzy nabrali się na jej przekaz że rośliny są trucizną , piszą do niej w komentarzach jak ‘wild berry’ : „problem w tym, że nie jestem w stanie odżywiać się tak jak Ty proponujesz, bo po prostu się porzygam. A jeśli będę rzygać na śniadanie, obiad i kolację , to będę coraz bardziej chora.” [koniec]
    Julia Czarnicka pytała na kanale CathZPP: „Kiedy nagrasz jakiegoś foodbooka, jak jesz surowe gałki oczne, tchawicę lub flaki?” [koniec]
    Sam bym chętnie zobaczył CathZPP z czerwoną od krwi buzią [wampiryzm powraca].
    W marketingowej strategii CathZPP sprawdziło się jedynie znieważanie wegan[to jej nabiło 8000 subskrypcji; w sumie dla niej to tylko część biznes planu{prześladowanie mniejszości żywieniowej} i nie robi z tego czegoś istotnego{biznes jest biznes}, mimo że ma też dziką odrazę do wegan{ale swą niechęć mogłaby schować, tylko po co, skoro można zrobić na tym oglądalność i rozkręcić kanał}].
    Możliwe więc, że CathZPP kombinuje już wykręcenie nowej diety[a wtedy wyjawi nam , że zdrowie na carnivore to było „gówno prawda”], na przykład „dietę mleczno wołowo owocową” z Martinem i dlatego się spotkali i z taką czułością o sobie wyrażali. Ale nie wiem[pewnie luźne plany z Martinem odpadną ], czas pokaże co kombinuje, bo „carnivore” nie ma przyszłości.
    Ów Martin bardzo mocno już pomógł CathZPP, bo najwięcej „wegan”, którzy odeszli, to prawdopodobnie właśnie fruktarianie oglądający również filmiki Martina i jedzący same arbuzy, daktyle, banany i czujący „odlot”[placebo i efekty głodówki] i teraz[jak im wysiadło samopoczucie] stali się zagorzałymi wrogami weganizmu, wspierając CathZPP w jej krucjacie „tępienia wegan dość otwarcie”.
    Żeby nie było, ja sam na śniadanie jem tylko owoce, tak jak szympansy w przyrodzie je jedzą [mam dużo z działek i lasu]. Są one podstawą zdrowej diety. Potem zielsko, tak jak małpy jedzą zielone liście. Ale z powodu słabej jakości roślin i braku pełnego zdrowia, oraz stresu, większość ludzi musi dorzucić orzechy, owies, len, strączki[kiełki] i dodać czasem posiłki gotowane[taniej i łatwiej to zbilansować i ja też tak robię+B12{brud}+D{słońce}+kelp{gleba nie wyjałowiona z pierwiastków takich jak jod}].
    Można się też zgodzić z nimi, że „akademicka medycyna i dietetyka” jest podejrzana, gdy choćby w sprawie wegan polskie szkółki podpięte pod ministerstwo edukacji/rolnictwa/przemysłu mięsno nabiałowo jajczarskiego, opowiadały kłamstwa sprzeczne z doświadczaniem 70 milinów wegan na świecie i ze stanowiskami stowarzyszeń dietetycznych[USA, Kanady, Anglii, Włoch], WHO i wielu profesorów i żywieniowców jak Neal Barnard, Colin Campbell, Thomas Campbell, Amy Joy Lanou, Caldwell Esselstyn, John Scharffenberg, Robert Ostfeld, Michael Greger, Dean Ornish, Douglas Graham, Joel Fuhrman i inni. Choć szkolnictwo w USA i Anglii ma o wiele lepsze zdanie na temat diet roślinnych[tam czytają wyniki badań]. Trzeba też uważać na niektóre badania, bo ewidentnie niektóre były sponsorowane przez przemysły i ich wyniki są sprzeczne z innymi[np ostatnio „ser wraca do łask” i czytamy: „badanie było sponsorowane przez irlandzką firmę produkującą nabiał”].
    Więc trzeba się uczyć na sobie samemu i brać od innych co faktycznie służy i nie ulegać kolejnej niedorzecznej modzie, czy to samo mięsnej[CathZPP], czy marketowo-owocowej , czy mleczno owocowej[Martin]. Kto nie ma mentalnej samodzielności, będzie kręcony przez internetowych znachorów do końca życia. Taki jest kapitalizm.
    A dieta wegańska jest od zawsze i tylko trzeba ją dopasować do swych potrzeb. Tu nie trzeba „szczerych” krętaczy, którzy potrafią manipulować widzem, ale szczerym trzeba być wobec samego siebie i znaleźć swoją drogę , wiedząc że etyka i empatia wobec innych istot, jest dobrym drogowskazem do znalezienia harmonii zewnętrznej i wewnętrznej. To weganizm jest etyczny, ekologiczny[10 razy mniej zużycia środowiska], ekonomiczny[10 razy tańszy] i zdrowotny, co potwierdzają liczne badania.
    W 2017 roku opublikowano systematyczny przegląd „Department of Experimental and Clinical Medicine” , „University of Florence” [Włochy], z podsumowaniem wielu badań obserwacyjnych na temat różnych chorób: „Celem tego badania było wyjaśnienie związku pomiędzy dietą wegetariańską , wegańską , czynnikami ryzyka dla chorób przewlekłych, ryzykiem zgonu z jakiejkolwiek przyczyny, zapadalnością i umieralnością z powodu chorób układu sercowo-naczyniowego, całkowitej sumy nowotworów i określonego rodzaju raka[w tym jelita grubego, piersi, prostaty i płuc], poprzez meta analizę[podsumowanie wszystkich dostępnych badań]. Przeprowadzono kompleksowe wyszukiwanie ‘Medline’, ‘EMBASE’, ‘Scopus’, ‘The Cochrane Library’ i ‘Google Scholar’. Włączono 86 przekrojowych i 10 prospektywnych badań grupowych. Ogólna analiza w badaniach przekrojowych wykazała znaczące obniżenie poziomu wskaźnika masy ciała, całkowitego cholesterolu, cholesterolu LDL i poziomu glukozy u wegetarian i wegan w porównaniu z wszystkożercami(…)Analiza przeprowadzona wśród wegan wykazała istotny związek z mniejszym ryzykiem zachorowalności na nowotwory ogólnie [0.75 do 0.95], choć uzyskano je tylko na ograniczonej liczbie badań. Wnioski: Ta kompleksowa metaanaliza wykazuje znaczący ochronny wpływ diety wegetariańskiej w porównaniu z zapadalnością i / lub umieralnością z powodu choroby niedokrwiennej serca [-25%] oraz zachorowalności na sumę nowotworów[-8%]. Dieta wegańska wiązała się ze znacznym zmniejszeniem ryzyka zachorowalności na sumę nowotworów[-15%].” [ http://www.tandfonline.com/doi/abs/10.1080/10408398.2016.1138447?journalCode=bfsn20 ][koniec]
    Abu al-Ala al-Ma’arri miał w 11 wieku twierdzić że by być człowiekiem sprawiedliwym, nie należy jeść ryb, pokarmu mięsa ubitych zwierząt, białego mleka matek, które było przeznaczone dla ich młodych, ani nie powinno się jeść jaj ptaków i miodu, który pszczoły robią pracowicie z kwiatów pachnących roślin, nie robiąc tego dla innych i jako weganin pokazywał swoim życiem maksymę: „Nie będę już kraść z natury”. Według dostępnych danych Abu al-Ala al-Ma’arri żył około 84 lata[ https://www.britannica.com/biography/al-Maarri ], co w tamtych czasach[973-1057], było bardzo dużo[przeciętna długość życia 35 lat], w tym na diecie wegańskiej był może nawet 50 lat[choć brak szczegółów]. Jak się domyślacie, ani Abu al-Ala al-Ma’arri, ani neandertalczycy[chyba] weganie z El Sidron z przed 48 000 lat nie suplementowali B12[ https://www.tvp.info/29417124/zaskakujace-fakty-z-zycia-neandertalczykow-leczyli-sie-antybiotykami ]. Podobnie jak niektórzy dzisiaj. Department of Clinical Nutrition, University of Kuopio[Finlandia] w 1995 roku pokazał, że na diecie wegańskiej można mieć dobre wskaźniki B12, bez tabletek : „W niniejszym badaniu przeanalizowano, status witaminy ‘B12’ u długoterminowych zwolenników ścisłej niegotowanej diety wegańskiej zwanej ‘żywą dietą pokarmową’(…)Szesnastu wegan spożywających wodorosty ‘Nori’ i / lub ‘chlorellę’ mieli stężenia witaminy ‘B12’ w surowicy dwa razy wyższe niż pięciu tych, którzy nie stosowali tych wodorostów [średnia 221 pmol / L, zakres 75-408, w porównaniu z 105, 35-252]. W dłuższym badaniu, sześciu z dziewięciu wegan wykazało powolne, ale konsekwentne pogarszanie się statusu witaminy ‘B12’ w okresie 2-letniej obserwacji. Na podstawie tych wyników wyciągamy wniosek, że niektóre wodorosty spożywane w dużych ilościach mogą dostarczać odpowiednie ilości dostępnej biologicznie witaminy ‘B12’ ” [ Rauma AL., Törrönen R., Hänninen O., Mykkänen H., Verhagen H, https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/7562085 ]
    Na stronie pl.wikipedia.org czytamy: „Genmai-saishoku to odmiana diety wegańskiej, która zawiera brązowy ryż, warzywa, glony i grzyby. Dieta opisana została w wynikach badań H. Suzuki nad zawartością witaminy B12 w osoczu wegan. Opiera się na brązowym ryżu i ogromnej ilości warzyw, w tym również ‘warzyw’ morskich takich jak glony i algi: nori, hijiki, wakame, kombu. Pożywienie składające się na opisaną w badaniach dietę uprawiane było w warunkach ekologicznych. Wiele ze składników odznaczało się wysoką zawartością kobaltu [gryka, fasola azuki, fasola, shiitake, hijiki]. Według Suzuki poziom witaminy B12 w osoczu dzieci stosujących tę dietę i u pozostałych dzieci w grupie kontrolnej ‘niewegetarian’ był zbliżony bez istotnych statystycznie różnic[wegańskie dzieci z Japonii bez niedoborów : „spożywające 2-4 gram suszonych wodorostów ‘Nori’ zawierających B12”: https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/8926531 ][koniec]
    Suplementacja tabletkowa przebiega sprawnie[poziom B12 się zwiększa faktycznie] i jest konieczna dla wielu mięsożerców, szczególnie po 50 roku życia. Ja też suplementuję . Ale tak czy owak, argument o B12 odpada, podobnie jak omega3, D[trzeba zjeść 20 kilo mięsa czerwonego, czy 200 litrów mleka dla dziennej dawki 2000 IU],
    żelazo lepsze jest roślinne[hemowe jest toksyczne co podało WHO w raporcie z 2015 roku: „Co sprawia, że czerwone mięso i przetwory mięsne zwiększają ryzyko zachorowania na raka? Mięso składa się z wielu składników, takich jak hemowe żelazo(…)jeśli połączenie mięsa czerwonego i raka jelita grubego uznać za nieformalne, to dane z tych samych badań sugerują , że ryzyko wystąpienia raka jelita grubego może wzrosnąć o 17% dla każdej 100 gramowej porcji mięsa czerwonego spożywanego codziennie.”],
    wapń tylko z roślin[zielenina przyswaja się 2 razy lepiej od mleka],
    białko wegańskie[China Study] itd.

    1. Fiolka

      Tak powinna przeprosić każdego za poniżanie, obrażanie i nasmiewanie się. To nie jest normalne (tak naprawdę) ani żaden sukces. Ta kobieta jest chora, pogardliwa i próbuje udowodnić, że to jest normalne. Dlatego ten świat i ludzki sukces tak wygląda.

      1. Grzegorz P.

        Fiolka: „ten świat i ludzki sukces tak wygląda”- dzięki takim ludziom jak ty i Karolina już wygląda lepiej. Każdy taki komentarz jak Twój, przyczynia się do zniknięcia CathZPP z przestrzeni publicznej. To co o niej wiemy, jest i tak zapewne czubkiem góry lodowej[widzimy tylko tyle ile nam pokazała, a i to już przeraża]. CathZPP powinny się zając odpowiednie służby. Trzeba też zgłaszać skargi gdzie się da, bo „hejt” jest niebezpieczny.
        Pozdrawiam

  23. Grzegorz P.

    Teraz wymienię 8 wegan od urodzenia mających 17/29/35/40/45 lat[plus dziewiąty weganin to syn Anne Osborne mający 27 lat], ale jest ich o wiele więcej[zetknąłem się w Internecie z około setką młodszych wiekowo wegańskich od urodzenia dzieci i były badania robione na dzieciach wegańskich, więc było ich dość dużo, choć nie mają zamiaru brać udziału w „cyrku” publicznym{ https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/19083442 ;
    oraz
    https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/11424545 }].
    To pokazuje nam namacalnie dwupokoleniowe rodziny wegańskie rozwijające się zdrowo i na pewno lepiej niż wielopokoleniowe rodziny wysokotłuszczowe z Mongolii i ludów eskimoskich ze średnią długością życia 69 lat[jest to jakby porównanie wegan do „carnivore/paleo”].

    Nie wiem, czy wszystkie podane przypadki są w 100% autentyczne, bo ludzie potrafią kręcić[ale wybrałem najbardziej wiarygodne].

    Zuzanna Wilson[córka Joanny Balaklejewskiej-Wilson długoletniej weganki] to 17 letnia weganka [ http://chooselife.pl/2015/03/03/zuzanna-moja-weganka/ ;
    oraz
    http://chooselife.pl/2018/02/26/q-a-wywiad-z-zuzia-i-czy-jest-dreczona-salata/ ].

    Sasha Clark z Fairfax Station[Wirginia] mająca w 2018 roku około 29 lat, od urodzenia była weganką i w 24 roku życia Sasha napisała: „faktem jest, że problemy zdrowotne nie ujawniły się nigdy! Byłam bardzo zdrowa zachowując wegański styl życia. Jednak, gdy dostałam się do college’u, nie było wiele wegańskich opcji żywieniowych w mojej szkole, więc pomyślałam, że to nie nic wielkiego, jeśli zjem kawałek sera z pizzy od czasu do czasu. Trwało to chyba trochę ponad miesiąc, ale potem zachorowałam. To nie było nic zbyt dramatyczne, tylko po prostu przykre przeziębienie. Jednak miałam tego dość. Jedzenie nabiału tak mnie przytłoczyło i osłabiło.”[koniec]

    Urodzona 10 grudnia 1978 Summer Phoenix to amerykańska aktorka, pochodząca z rodziny Phoenix[do której należy Joaquin- weganin od 3 roku życia] i Summer jest weganką od urodzenia[40 lat].

    45 letnia Seba Johnson[bardzo znana w USA] też jest weganką od urodzenia. Seba dwukrotnie wystartowała na zimowych igrzyskach olimpijskich [w 1988 i 1992 roku]. Nie brała udziału w zimowych igrzyskach olimpijskich w 1994 roku, które odbyły się w Norwegii ze względu na fakt, że kraj ten wznowił praktykę komercyjnego polowania na wieloryby. Seba zaleca surowe potrawy z dużą ilością jarmużu i świeżo wyciskaną zieleninę jak i organiczne marchewki, buraki, natkę pietruszki i sok z korzenia imbiru [ http://www.sebajohnson.com ].

    Kolejny weganin od urodzenia to Shaun Durrance mający w 2018 roku 36 lat[ http://www.theveganwoman.com/vegan-since-birth-meet-shaun-durrance/ ].
    Adair Moran mająca 35 lat jest córką pisarki Victorii Moran i miała stwierdzić: „Byłam wychowywana od urodzenia jako weganka i nigdy nie próbowałem produktów zwierzęcych.”[koniec]
    Tancerka Kishema Pendu Malik mająca 40 lat była weganką od urodzenia[bo matka była weganką ] i w wieku 34 lat powiedziała: „W moim 34-letnim życiu nigdy nie zbaczałam z weganizmu, ponieważ uważam, że tak właśnie powinni postępować ludzie, więc nigdy nie widziałem sensu w próbowaniu czegoś, co nie byłoby korzystne dla mojego organizmu.”[koniec]

    Jej młodsza siostra Jehina Malik też jest weganką od urodzenia i jest kulturystką : „urodziłam się jako weganka i nadal pozostaję weganką , ponieważ czuję , że jest to najlepsze dla mojego ciała(…)Dorastałem jako chuda i mała”[koniec] ,
    ale potem jak inni weganie od urodzenia podrosła i została kulturystką , choć jak inni sportowcy musi brać suplementy wraz z B12 i ‘D’. I zapewne funkcjonują inni długoletni niepubliczni ludzie bez mięsa, jaj i nabiału, ale weganie są prześladowani i często ukrywają swoją dietę .

    W Europie wegetarianizm/weganizm nie był za bardzo uznany przez religię katolicką i protestancką [jaja na wielkanoc i karp na boże narodzenie], dlatego został zapomniany, mimo iż [poza bogatymi] prawie całe społeczeństwo szczególnie wiejskie z powodu biedy spożywało w większości pokarm roślinny.
    Christian Mortensen to urodzony 16 sierpnia 1882 i zmarły 25 kwietnia 1998 Duńczyk osiadły w USA żyjący 115 lat i 252 dni[mając w pewnym czasie 19 miejsce na świecie wśród najdłużej żyjących] i był wegetarianinem i palił cygara, oślepł na starość i korzystał z wózka inwalidzkiego, słuchając radia w domu starców.
    Niewykluczone że Premsai Patel z Indii [emerytowany nauczyciel rządowy] miał 118 lat w 2014 roku i określał siebie jako wegetarianin a inni twierdzą że był weganinem.
    105-letnia Missi Devi miała być weganką czy wegetarianką z Indii.
    Wśród wegetariańskich stulatków wymienia się Catherine Hagel [114], Beatrice Wood [105], Blanche Mannix [105], Gladys Stanfield [105], Angeline Strandal [104], Charles ‘Hap’ Fisher [102], Claris Davis [102], Frances Steloff [101], Florence Ready[101], Frances Steloff [101], Harold H.D. Singleton [100], Fauja Singh [100], Herb Wiles[100] i tak dalej.
    Ogólnie wiadomo, że w skład potężnej wegetariańskiej włoskiej, greckiej, chińskiej, japońskiej, pakistańskiej, indyjskiej, arabskiej, żydowskiej, chrześcijańskiej, buddyjskiej i hinduskiej kultury istniejącej co najmniej od ponad 3000 lat, wchodziła niewielka grupa wegan i witarian[znamy dziś wegańskie klasztory buddyjskie w Chinach i Wietnamie
    https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/19350341 ], tym bardziej że w warunkach skrajnej biedy łatwiej było się wyżywić tanim zbożem i strączkami i dlatego weganizm słusznie nazywa się „dietą dla ubogich”, a jako że przez stulecia pismo było domeną bogaczy, to wielopokoleniowi weganie z całego świata, nie zostali udokumentowani w zadowalający sposób. Chiński pielgrzym Faxian, z 4 wieku naszej ery miał pisać : „Indie to dziwny kraj. Ludzie nie zabijają jakiegokolwiek żywego stworzenia, nie trzymają świń i ptactwa i nie sprzedają żywego bydła.”[ https://en.wikipedia.org/wiki/History_of_vegetarianism ;
    oraz
    https://www.independent.co.uk/life-style/who-were-the-world-s-very-earliest-vegans-a7668831.html ].
    Nie dziwi więc, że amerykańskie stowarzyszenie dietetyczne[American Dietetic Association] podobnie jak kanadyjskie, angielskie i włoskie, wydało oświadczenie w sprawie diet roślinnych, czyli że: „odpowiednio zaplanowane diety roślinne, w tym totalna dieta wegetariańska czy wegańska[vegan], są zdrowe, odpowiednie pod względem odżywczym[nutritionally adequate] i mogą zapewnić korzyści zdrowotne w zapobieganiu i leczeniu niektórych chorób. Dobrze zaplanowane diety roślinne są odpowiednie dla osób na wszystkich etapach życia, w tym podczas ciąży, karmienia piersią , niemowlęctwa, dzieciństwa i okresu dorastania oraz dla sportowców[Well-planned vegetarian diets are appropriate for individuals during all stages of the life cycle, including pregnancy, lactation, infancy, childhood, and adolescence, and for athletes](…)Wyniki opartego na dowodach przeglądu wykazały, że dieta roślinna wiąże się z niższym ryzykiem zgonu z powodu choroby niedokrwiennej serca. Roślinożercy również wydają się mieć niższe poziomy cholesterolu lipoprotein o niskiej gęstości, niższe ciśnienie krwi i niższe wskaźniki nadciśnienia oraz cukrzycy typu 2 niż wszystkożercy. Ponadto roślinożercy mają niższy wskaźnik masy ciała i niższe ogólne wskaźniki zachorowalności na raka. Cechami diety roślinnej, która może zmniejszyć ryzyko chorób przewlekłych, są niższe spożycie tłuszczów nasyconych i cholesterolu[lower intakes of saturated fat and cholesterol] oraz wyższe spożycie owoców, warzyw, pełnych ziaren, orzechów, produktów sojowych, błonnika i substancji fitochemicznych.” [ https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/19562864 ]
    A co na to CathZPP: „zdrowa psychicznie osoba nie będzie twierdziła, że dieta pełna niedoborów, którą trzeba suplementować jest idealna dla każdego na każdym etapie życia.”[koniec]
    Natalia Z. napisała komentarz dla CathZPP pod jej filmikiem szkalującym nas wegan: „Ty jesteś chora(…)jestem weganką [fruktarianizm nie jest dla mnie], ale bardzo często, naprawdę bardzo jem same owoce i potrafimy tak z mężem i dzieckiem przez kilka miesięcy i po tym nagle zaczynamy jeść tofu i inne przetworzone świństwa, ale na jednym żyć się nie da, trzeba jakieś zmiany. Jestem na takiej diecie od 5 roku życia[mam 27 lat] żyję! Nie umarłam! Czuję się świetnie! Nie choruję praktycznie w ogóle! Niech więc pani się trzyma swoich jakże mało mądrych teorii.”[koniec]
    Wtedy CathZPP wyraźnie podenerwowana[jakby świat się jej walił], zmieszana, uznała komentarz za mowę nienawiści[„hejt” wegan], zaznaczyła do usunięcia z You Tube i skomentowała to takimi słowami: „Nie sądzę[że jesteś 22 lata na weganizmie], sądzę że kłamiesz, sądzę że oszukujesz bezczelnie że jesteś na takiej diecie(…) no bo[od razu] nie umrzesz, to może trwać latami, ale to nie oznacza że jest się zdrowym.”[koniec]
    Osobiście uważam, że CathZPP określając „kłamcą” każdego długoletniego weganina i uznając wegan za debili[„debilami żywieniowymi są weganie”], publicznie znieważa nas i każdy kto przestrzega diety wegańskiej[nie podjada mięsa, jaj i nabiału], powinien żądać satysfakcji od tego krwiopijcy spożywającego zwierzęce gałki oczne. Jeśli pozwolimy CathZPP bezkarnie niszczyć i wiecznie „nadstawiać drugi policzek”, będziemy mieć na sumieniu tych słabszych którzy nie będą umieli się obronić i w ten sposób zło zalegalizowane i akceptowane będzie mogło się rozprzestrzeniać, bo źli ludzie mając poczucie bezkarności bez żadnych hamulców uczynią koszmar z tej planety.
    Oto przykładowi ludzie, których obraża CathZPP, czyli krótka lista znanych wegan dość elastyczna, bo ludzie zmieniają diety w czasie, jak i nie wiem czy nie ma drobnych błędów i nie wszyscy są konsekwentni[mogąc faktycznie czasem podjadać inne rzeczy]: Natalia Przybysz-wokalistka[sistars], Joanna Balaklajewska -pisarka , tłumaczka i promotorka diety wegańskiej na surowo, Wojciech Eichelberger- psycholog, Edyta Górniak-wokalistka [niekonsekwentna] , Karolina Szostak-dziennikarka[niekonsekwentna], Beata Pawlikowska, Alicia Silverstone-aktorka i pisarka, Stevie Wonder-wokalista, Liv Tyler , Madonna-wokalistka, Beyonce -wokalistka [niekonsekwentna], Sinead O’Connor -wokalistka, Avril Lavigne -wokalistka, Brandy-wokalistka[niekonsekwentna], Matisyahu- wokalista , Macka B- wokalista, Mutabaruka-wokalista, Capleton-wokalista , Erykah Badu-wokalistka , Gwen Stefani -wokalistka , Natalie Portman, Pamela Anderson -aktorka[niekonsekwentna], Lea Michele-aktorka, Ellen Lee DeGeneres-aktorka, James Cameron-reżyser, Drew Barrymore -aktorka [niekonsekwentna], Ellen Page-aktorka, Jessica Chastain- aktorka, Portia de Rossi-aktorka, Peter Bogdanovich-reżyser, Jared Leto-aktor i muzyk, Sara Gilbert ,Liam Hemsworth-aktor, Miley Cyrus-piosenkarka , Chaka Khan-piosenkarka, Daryl Hannah-aktorka, Bob Gunter, Kate i Rooney Mara-aktorki, Casey Affleck-aktor, Evanna Lynch-aktroka, Michelle Pfeiffer -aktorka, Alec Baldwin-aktor, Woody Harrelson, Mariel Hemmingway [seria telewizyjna “Civil wars”], Jarrett Lennon, Benedict Cumberbatch-aktor, Wacka Flocka Flame-muzyk, Olivia Wilde-aktorka, Jennifer Lopez-wokalistka, Ariana Grande-wokalistka, Zac Efron-aktor, Paul McGann , River Phoenix, Julia Sawalha, Niels ‘polleke’ Tijssen, Mayim Bialik-aktorka, Ellie Goulding-wokalistka, Lindsay Wagner, Sophie Ward, Spice Williams, Fiona Apple, Phil Collen [Def Leppard], Judith Durham, Gisele Bündchen-modelka, Earth Crisis, Dave Goodman, Vijay Hariharan, Robin Gibb -muzyk [Bee Gees] , Morrissey , Daniel Johns, K D Lang, Rikki Rocket, Dave Scott, Tom Scholz, Heather Small, Geoff Tate, „Weird” Al Yankovic, Yazz, Jo Stevens [MTV Real World], Ellen Pompeo-aktorka, Wendy Turner [prezenter BBC], Megan Elizabeth-promotorka zdrowia, Robert Cheeke- amerykański kulturysta, Serena Williams [najprawdopodobniej witarianka, mistrzyni tenisa], Venus Williams [witarianka , mistrzyni tenisa], Patrik Baboumian – mistrz strongman [w 2011 roku został zwycięzcą krajowych zawodów Strongman, a tym samym został najsilniejszym człowiekiem w Niemczech], Scott Jurek- mistrz ultramaratończyk, jeden z najbardziej utytułowanych biegaczy na świecie, Kamil Jurkiewicz-mistrz Polski w sportach siłowych, Carl Lewis-mistrz biegacz[niekonsekwentny], Mike Tyson -bokser [niekonsekwentny], Alexander Dragatz -kulturysta, Alexey Voevoda – mistrz świata armwrestlingu i złoty medalista olimpijski, Pedro Jesús López Toribio-kolarz, Tomasz Danielewicz -sztuki walki, Mac Danzig – sportowiec sztuki walki, Rob Bigwood-ścisła czołówki najlepszych armwrestlerów, Mike Mahler-instruktor sportów siłowych, organizator seminariów sportowych, Daniel Bryan-mistrz świata wrestlingu, Tomek Sypniewski – instruktor crossfit, Big Bold Mike- zawodowy arm wrestler, Aaron Simpson – zawodnik MMA, Rich Roll-[triatlon], Paweł Raszkiewicz[tai chi], Torre Washington – kulturysta, Robert Cheeke-kulturysta, Hamid Akira Corassani-zawodnik MMA, Korin Sutton-kulturysta i trener fitness, Jon Fitch-sportowiec sztuki walki, Jake Shields-sportowiec sztuki walki, James Wilks, Frank Medrano, Sally Eastall [czołówka brytyjskich maratonów], Cam F Awesome-bokser ,Taj McWilliams-Franklin- koszykarka, Murray Rose-gwiazda pływania, Katarzyna Dąbek mistrzyni Polski w Girevoy Sport[tradycyjnej, sportowej odmianie treningu z kettlebells], Tim Shieff ‘Livewire’-profesjonalny freeruner i dwukrotny mistrzem świata, Catra Corbett- biegaczka mistrzyni, Joel Kirkilis –zwycięzca zawodów kulturystycznych ANB , Jack LaLanne [Fitness guru], Georges Laraque –hokeista, Helen Fines-biegaczka, Molly Cameron-kolarz , Brendan Brazier-triathlonista, Michael Arnstein-ultramaratończyk, Meagan Duhamel-łyżwiarka, Jim Morris -kulturysta, Amanda Reister- zawodniczka sportów sylwetkowych i bokserka, Katherine Monbiot, Dave Scott [triatlon], Lucy Stephens [triatlon], Stephs Davis[alpinistka], Amanda Feilen- pisarka i poetka, Colin Spencer , Alice Walker, Anthony Robbins, Maneka Gandhi-indyjski polityk, Al Gore-polityk, Bill Clinton-polityk [niekonsekwentny weganin/wegetarianin czy inne typy ;
    tu lista ponad 670 „niedożywionych wariatów” https://en.wikipedia.org/wiki/List_of_vegans ;
    oraz
    https://www.glamourmagazine.co.uk/gallery/celebrities-who-are-vegan ;
    oraz
    https://www.goodhousekeeping.com/life/g5186/vegan-celebrities/ ].

    W Polsce jest może 4% wegetarian[i mówiono o 500 000 weganach], a w Anglii, Szwecji, Włoszech i Izraelu podaje się co najmniej 10% wegetarian, w Niemczech było ich co najmniej 10% i milion wegan, w USA było około 7 milionów wegan, w Chinach około 50 milionów wegan, w Indiach około 500 milionów wegetarian [liczba wegan w Indiach nieznana, ale wiadomo że jest to popularny trend w ruchach mistycznych i religijnych, skupiając ascetów, joginów jedzących wegańsko na surowo{na przykład wyznawcy Kriszny}].

  24. Grzegorz P.

    Dla CathZPP jednym z ważniejszych wzorców postępowania na „carnivore” była chyba Mikhaila Peterson, która dawała takie porady dietetyczne 5 listopada 2017 „Whisky [whisky ‘Bourbon’ i ‘American Whisky’ oznaczona jako ‘straight’ whisky. Większość innych whisky ma barwę karmelową wykonaną ze spalonych cukrów]; wódka – upewnij się , że nie posiada smaku. ‘Ciroc’ [oryginał] jest doskonały.” https://mikhailapeterson.com/2017/11/05/alcohol/
    Alkohol kosztuje i Mikhaila Peterson reklamuje całą masę rzeczy powiązaną z nową modą „carnivore”, w tym za jakieś 500$/1500 zł 2 stycznia 2019: „ALUMINUM OVEN TRAYS (US Link $26.43 ); CAST IRON PANS (US Link $14.90 ); CAST IRON CLEANER (US Link $13.99 ); EXCELLENT KNIVES (US Link $85.95 ); SODA STREAM (US Link $49.99 ); DEHYDRATOR (US Link $55.96 ); SLOW COOKER (US Link $39.99 ); THERMOMETER (US Link $17.99 ); Vacuum Sealer (US Link $78.99 ); Non-Stick Silpat Trays (US Link $24.95); Tupperware for leftover meat bits($32.99); Redmond Real Salt (US Link $8.99 ); Redmond Spearmint Toothpaste (US Link $13.49); Lanolin (US Link); Water Wipes (US link $15.90 )”
    https://mikhailapeterson.com/2019/01/02/products-for-a-heavy-meat-diet/
    Za 60 minut konsultacji ‘zdrowotnych’ Mikhaila Peterson bierze 120 $ CAD http://mikhailapeterson.com/consultations/
    Dlatego uważam że carnivore to zwykły biznes, jak każdy inny i ma niewiele wspólnego ze zdrowiem.
    Dieta wegańska stała się popularna w USA, gdy zauważono że Adwentyści weganie mają lepsze wyniki zdrowotne od innych. Dopiero potem wkroczył biznes i wypaczył tą obserwację. Powstała masowa produkcja „śmieciowych” wegan, zasilających dzisiaj szeregi carnivore/paleo itd. Musimy powrócić do korzeni i zamiast komercji szukać zdrowej wegańskiej diety, nie patrząc na pieniądze a na dobro wspólne.
    I musimy zwalczyć „carnivore” , gdyż to oni wypowiedzieli nam wojnę , co było z ich strony głupotą , bo teraz dzięki nam zostaną obnażone ich brudne sprawki i znikną prędzej czy później, szczególnie gdy nabrani na „carnivore” ludzie będą umierać i ciężko chorować[nie ma innej opcji, bo produkty odzwierzęce są fatalne dla układu pokarmowego człowieka].
    Teraz napiszę trochę o błędach wegańskich, bo jak pisałem trzeba wyciągnąć wnioski z ostatnich przykrych zajść.
    Przez co[między innymi] weganizm doznał uszczerbku?
    Dużo zostało zawalone w sprawie B12. Osoby takie jak Iwona Kibil i Damian Parol głosiły bardzo agresywnie konieczność sztucznej suplementacji, bo ‘B12 jest tylko w produktach odzwierzęcych’ i koniec kropka. ‘Glony to analogi i gdzie indziej jej nie ma, weganin bez tabletki wymyślonej w 20 wieku się rozpadnie’, taki jest „niepodważalny dogmat” ze szkółek. To był właśnie jeden z najmocniejszych argumentów przeciwko diecie wegańskiej i jak rak wyżerał od środka ideologiczne podłoże diety roślinnej. Nie wnikam czy ci ludzie zarabiają na suplementach, jak na pewno robili to agresywnie głoszący konieczność brania B12[bo tylko w mięsie] veganworkout.org.pl i pepsieliot.com, po prostu zarabiający na tych tabletach[brudny biznes].
    Tak niedorzecznego podejścia do B12[tylko w mięsie!] nie miał ani Colin Campbell, ani jego syn Thomas który na stronie nutritionstudies.org 6 lutego 2015 o B12 napisał: „Możesz wziąć cyjanokobalaminę lub metylokobalaminę. Wykazano, że obie zwiększają poziomy witaminy B12(…)Czy jest możliwe, że gdy poznamy więcej informacji o mikrobiomie jelit, to zmienią one poglądy na temat witaminy B12? Choć nie mam pewności, to mam taką nadzieję.”[koniec]
    Podobnie Kathy Pollard z University of New England na stronie plantbasedresearch.org napisała: „ponieważ witaminy tej nie ma w naszych sterylnych, nowoczesnych dostawach żywności, suplementacja jest często odpowiednia(…)Ponieważ nasze jedzenie pochodzi z gleby pozbawionej bakterii, które produkują tę witaminę, przyjmujemy mniej niż nasze ciało oczekuje.(…)chociaż stwierdziliśmy niższy poziom witaminy B12 u wegan, diety oparte na roślinach oferują wszystkie inne niezbędne witaminy i minerały (…)W przypadku większości zdrowych osób, około 10 µg suplementu doustnego o stężeniu 500 µg może zostać wchłonięte, więc nie ma korzyści z przyjęcia większej dawki”[koniec]
    A stanowisko włoskiego stowarzyszenia dietetycznego z 2017 roku o B12: „Źródła i biodostępność witaminy B12 jest faktycznie obecna w żywności pochodzenia zwierzęcego, ale tylko w małych ilościach. Niektóre algi zawierają witaminę B12, jednak biodostępność jest różna w zależności od gatunku glonów i może być bardzo niska. Ponadto niektóre algi zawierają znaczne ilości nieaktywnych analogów witaminy B12, które mogą zakłócać absorpcję aktywnych form witaminy B12 . Dopóki nie udowodni się , że żywność taka jak tempeh poprawia stan witaminy B12, nie powinna być traktowana jako źródło witaminy B12.”[koniec]
    Można przeczytać też to: http://www.izaraczkowska.pl/tag/dieta-wegetarianska-a-witamina-b12/
    Jak więc widać zaleca się warunkowo suplementację , ale uznaje to za potrzebę obecnych czasów, bo mamy zniszczone antybiotykami jelita, ubogie gleby i stosujemy mocne czyszczenie, jak i nie spożywamy na co dzień aktywnych glonów [czy rokitnika]. Nie zbadano też wszystkich roślin na ziemi. Nie twierdzi się że B12 jest tylko w produktach odzwierzęcych, ale uznaje tymczasową konieczność suplementacji do czasów wyjaśnienia tej kwestii. Chodzi o faktyczne badania na wielopokoleniowych rodzinach wegan nie spożywających antybiotyków i wtedy okaże się jak jest. A dziś niektórzy bez faktycznych i rzetelnych badań głoszą sztywne dogmaty podchwytywane przez ludzi pokroju CathZPP. I nie dziwne że taka postać jak CathZPP potrafiła zasiać tyle fermentu, skoro tak edukowano wegan[bez tabletek wymyślonych w 20 wieku się rozpadacie]. Już nie chcę wytykać że głosili też konieczność suplementacji omega3. Dla mnie, wywody CathZPP to był kabaret[z jednej strony rodzina Andersen mająca niemal same niedobory i bardzo niebezpieczne nadmiary i w przypadku tej kobiety tylko 0.6 kilo mięsa na dzień{anoreksja}, a z drugiej strony wyliczanka wirtualnych „niedoborów wegan”, opierając się przykładowo na sfałszowanej tabelce dotyczącej orzechów włoskich].
    Ale dla wielu polskich wegan ta propaganda nie była śmieszna, bo zostali wprowadzeni w kanał[B12/D/omega3/kreatyna/karnityna/tauryna/Q10/A itd]. Bo faktycznie jest to dieta sztuczna, a my wtedy „jesteśmy mięsożerni z natury”. Zostali oszukani przez lobby suplementacyjne , które badań nie ma i mówi coś sprzecznego z życiem wegan[jak komuś wpłyniesz na autosugestię , to będzie przerażony łykał 100 tabletek].
    Można głosić że u miejskich wegan jedzących żywność marketową , występuje konieczność profilaktycznej suplementacji B12[co ja robię], lub badanie krwi. Co do witaminy ‘D’, dostarczenie dziennej dawki 2000 IU z produktów odzwierzęcych jest w praktyce niemożliwe[kilo ryb, 30 kilo mięsa lądowego, 20 kilo sera żółtego, 200 litrów mleka, 50 żółtek jaj itd]. Więc mówienie weganom że to oni mają niedobór D, która jest tylko w produktach odzwierzęcych, to kolejne matactwo[grzyby na słońcu też ją mają itd].
    Czyli uwzględniając niewielkie ilości witaminy D w produktach odzwierzęcych, weganin musi spożyć suplement 2000 IU, a mięsożerca 1900 IU, taka sama tabletka w praktyce. Jednak faktycznie weganie są średnio szczuplejsi i mają mniejsze obciążenie wątroby i układu pokarmowego, więc muszą spożyć około 500 IU, a mięsożercy nawet 4000 IU. Jednak faktycznie weganie są średnio lepiej wyedukowani żywieniowo i korzystają ze słońca i suplementów, a przeciętny mięsożerca nie robi nic i ma niedobory.
    Nie ma sensu udawać że człowiek jest rasą /gatunkiem/zwierzęciem zimnolubnym/polarnym/arktycznym i jeśli nie mieszkamy tam gdzie powinniśmy, to musimy się jakoś ratować, czyli ciepło ubierać, w zimie hodować w szklarniach rośliny czy sprowadzać je z krajów cieplejszych lub stosować środki przechowywania jak suszenie i starać się jakoś uzupełnić niedobór hormonu/witaminy słonecznej ‘D’, poprzez zjadanie grzybów, czy stosowanie tabletek, a na pewno zrezygnować ze źródeł odzwierzęcych, skoro są niezdrowe i mało wydajne[wegetarianie i mięsożercy są w gorszej sytuacji, bo myślą że nie mają niedoborów skoro jedzą mięso, nabiał i jaja, a te nie dają im odpowiednich dawek{90% ludzi ma niedobory w Polsce} i jeszcze niszczą ich zdrowie, a my wiedząc jaki jest problem, łapiemy dużo słońca w sezonie, magazynując D w wątrobie na okresy zimniejsze, spożywamy suplement i mamy kłopot z głowy].
    Czyli albo głosimy fakty, które tworzą pozytywną psychologię żywieniową , albo wbijamy wegan w kompleksy i czekamy aż… odejdą na „carnivore”.
    Jeszcze wspomnę o weganach z El Sidron żyjących ok 48 000 lat temu, gdy według http://www.bbc.com/news/science-environment-39205530: The research also gives new details of the diet of Neanderthals(…)living further south in Spain, were largely vegans, consuming moss, bark and pine nuts „To badanie również daje nowe szczegóły diety neandertalczyków(…)żyjący dalej na południu w Hiszpanii, byli przeważnie weganami, spożywając mech, korę i orzeszki piniowe”.[koniec]
    Wprawdzie niektórzy zaczęli twierdzić , to ci neandertalczycy to nie weganie, tylko ludzie głodni i jedli trochę mięsa[bo niektórzy darwiniści mają swoje dogmaty o prehistorii], to jednak wersja że są to weganie bez tabletek[B12/D/DHA] wydaje się prawdopodobna[choć temat wymaga dokładnego zbadania]. Na stronie tristan.nz 13 marca 2018 czytamy: „Analizując DNA ze zwapniałej płytki nazębnej z zębów, naukowcy stwierdzili, że neandertalczycy z El Sidrón nie jedzą mięsa. Jedli orzechy piniowe, mchy, kory drzewa i grzyby i spożywali rośliny lecznicze, takie jak rumianek i krwawnik. Badania przeprowadzono w ‘Catalan Institution for Research and Advanced Studies’ w Barcelonie. Karen Hardy, jedna z głównych badaczek, podsumowała: ‘To nie byli bezmózgowi mięsożercy[brainless carnivore] … To byli mądrzy i wrażliwi ludzie, którzy potrafili zapewnić sobie zbilansowaną dietę i leczyć się ziołami przywracającymi zdrowie. Nasza wizja tych dawno wymarłych ludzi wymaga dostosowania.’ ”[koniec]
    Włączmy umysły i uczmy się na błędach, analizując co poszło nie tak[najpierw głoszenie kłamstw o B12/D/DHA a potem porażka].

  25. Grzegorz P.

    Pokazałem jak ważna jest psychika przy ustalaniu diety i pewni ludzie powiązani z lobby farmaceutycznym głosili coś, co podmywało wegan. I nagle sieje zamieszanie nie kto inny jak ‘kabareciarz’ CathZPP, która znana była już z opowieści o cudownym uzdrowieniu na diecie ‘paleo’[dziś „gówno prawda”], jak i tworzyła fantazje o „rajskim życiu na Gwadelupie”, czemu się przyjrzymy.
    Liczba zabójstw na Gwadelupie była cztery razy wyższa niż w kontynentalnej Francji i Gwadelupa miała również najwyższą stopę bezrobocia wśród młodzieży w Unii Europejskiej i 12.5% ludzi żyło poniżej granicy ubóstwa. I właśnie tam CathZPP pcha ludzi za pomocą swoich płatnych ebooków za 59 zł, którzy mogą skończyć jak niejaka ‘Wendy’-21 turystka z Belgii zabita tam przez 22 latka. A to nie jedyne „atrakcje”[tysiące oszukanych, wściekłych czarnoskórych mieszkańców Gwadelupy, czasem czających się w krzakach na białe kobiety, by je porwać, zgwałcić i zabić], bo prasa donosiła w 2017 roku, że huragan ‘Maria’ przeszedł przez Gwadelupę i w pokojach wiatr wyrywał okna i niszczył drzwi balkonowe, a woda zalała pomieszczenia, dużo drzew zostało połamanych lub wyrwanych, z palm spadały kokosy. Poza tym często pada i jest wilgotno, czają się niebezpieczne zwierzęta[w tym skolopendry, jeżowce, skrzydlice i barakudy], mnóstwo karaluchów i komarów. Można zarazić się od tubylców chorobą na którą europejczycy nie są uodpornieni[szczepienia nie dają pewności]. Ceny na podstawowe produkty bywają droższe niż w zachodniej Europie [na przykład ryba w restauracji 25 euro/100 zł].
    Struktura gospodarki Gwadelupy pozostała z czasów ery kolonialnej [podczas której Francuzi zakopywali żywcem, palili, dusili siarką , wysadzali w powietrze i rzucali psom na pożarcie swoich czarnych niewolników, których sprowadzali w takim systemie, że podczas podróży z Afryki 80 osób na 100 umierało z głodu i chorób, podczas „marszu śmierci” na statek i rejsu w gorszych warunkach niż dla bydła i gdy niewolnik przeżył, był na powitanie piętnowany rozpalonym żelazem i goniony do wykańczającej pracy, a kobiety gwałcone]. Większość ziemi i aktywów na Gwadelupie jest w 21 wieku oczywiście nadal kontrolowane przez „klikę” zwaną „Bekes”, czyli białych potomków europejskich konkwistadorów z Francji, co powoduje że większość ludności, którzy są potomkami niewolników z Afryki lub mają mieszane pochodzenie rasowe, żyje na skraju ubóstwa i prawdopodobnie [bo nie znam szczegółów] na nich pasożytuje między innymi CathZPP.
    [poniżej linki z wyszukiwarki po wpisaniu Życie pod palmami]
    https://zyciepodpalmami.com/raj/

    oraz

    https://zyciepodpalmami.com/kierunek-gwadelupa-poradnik-podroznika/

    oraz

    https://zyciepodpalmami.com/konsultacje/

    oraz

    https://turystyka.wp.pl/zycie-pod-palmami-czyli-polka-na-karaibach-6094218330047617a

    W komentarzach do jej powyższych „rewelacji” o rajskim życiu na wyspie na portalu turystyka.wp.pl , niejaki ‘Turysta’ 26-02-2017 napisał: „Byłem na Karaibach wiele razy, zjeździłem prawie wszystkie wyspy, na wakacje fajnie jest pojechać ale żyć tam na stałe??? W życiu!!! Oprócz palm i plaży, co tam można robić? Wszystko takie małe prawie że leżakowe, domy jak garaże, na ładną willę trzeba mieć masę kasy, życie tam też drogie, a miejscowi żyją na granicy ubóstwa”;
    Mmm 21-11-2018: „Dla mnie ta pani i Blog Życie pod palmami, a także grupa na Facebook już dawno stracił na wiarygodności. Preferowane są tylko pochlebne opinie i tylko takie tam znajdziecie. Zanim zachłyśnięci blogiem rzucicie pracę , rzucicie wszystko i wyjedziecie na drugi koniec świata z nadzieją , że będzie jak w bajce, pooglądajcie sobie materiały tej Pani na You Tube i wyróbcie sobie swoje zdanie. Nie wierzcie ślepo takim artykułom, nigdy nie wiecie czy jest tak jak piszą. Głupio by było się przekonać na własnej skórze.” ;
    Realista 11-12-2017: „W Polsce nastała moda na sponsorowane twory internetowe i pisanie oraz przedstawianie bajeczek”;
    TrumpFAN 27-02-2017: „co za bzdury ! to zostało wymyślone przez biura podroży aby reklamować wyjazdy na Karaiby” ;
    10 lat tropików 26-02-2017: „Morze wieczną słoną szumiącą berbeluchą , której nie można wyłączyć. Piasek w majtkach. Nieznośny skwar. Życie w stałym huku klatyzatorów. Zimą zimno wietrznie, nigdzie ogrzewania. Od słońca kłopoty z cerą , czerniaki i raki skóry.”;
    Wildjamer26-02-2017: „[karaibska]St. Lucia jest piękna ale niebezpieczna. Fajnie jest w resorcie ale wyjdź wieczorem na ulicę w Castries to odechce ci się spaceru. Na każdym kroku oferują ci marihuanę.”[koniec]

    CathZPP mogła zrezygnować z uciążliwej pracy w Berlinie tylko dlatego, że jako osoba która od małego jadła wysokotłuszczowo, miała[jak informuje na swym blogu i filmikach] chorobę tarczycy Hashimoto, mocne problemy ze skórą przeraźliwie suchą i przetłuszczającą się szybko, nieodporność na zimno, wadę wzroku, podwyższony cholesterol i testosteron, zbyt niskie ciśnienie, niedokrwienie kończyn, osłabienie ciała i mięśni, potworne zmęczenie, bóle stawów, migreny, ciężką „kliniczną” depresję , oraz mnóstwo innych ciężkich schorzeń[od tłustego śmieciowego żarcia i innych czynników, które miała też na diecie „paleo”{w 2018 roku twierdziła że winne jej rozlicznych schorzeń były niewielkie ilości węglowodanów, które też wtedy jadła}] i zwyczajnie fizycznie nie była w stanie wytrzymać kieratu pracowniczego w Niemczech i miała do wyboru, albo zsyłka przykładowo na kolonię francuską Gwadelupa i ewentualne przeżycie, albo wykończenie fizyczne i śmierć w Niemczech i jako że[jak twierdziła] nie zarabiała dużo na Gwadelupie[innym razem co innego mówiła], musiała wpychać konsultacje i ebooki, oraz kazać sobie płacić za oglądanie jej amatorskich filmików na portalu ‘patreon’, wciskając widzom fantazje o „szczęśliwej dziewczynie na wyspie”, która za parę zł poradzi jak żyć na takim luzie z dala od problemów tego świata[eskapizm].CathZPP próbkę swego podejścia biznesowego zaprezentowała 23 stycznia 2019[po tym jak jej agresywne filmiki o ‘Aga In America’ trafiły na portale plotkarskie, co spowodowało dużą oglądalność jej filmów anty wegańskich i zwiększenie subskrypcji], gdy wówczas nagrała na You Tube wcześniej opisany filmik: „SZCZERE WYZNANIE: Jestem Narkomanką” za 2$ .Ten chamski numer wyciągania od zaciekawionych widzów pieniędzy, pokazuje faktyczny statut ekonomiczny CathZPP muszącej już stosować ‘ciosy poniżej pasa’, by jakkolwiek zarobić na swych naiwnych fanach. Więc całe jej życie to jeden wielki pozór, które można streścić jako „robienie dobrej miny do złej gry”, czyli opowiadanie bajek o tym że miała bardzo fajną pracę w Berlinie, ale jednak postanowiła realizować marzenia i wyjechała do raju na Karaibach i ty też możesz tak mieć, jeśli zaufasz CathZPP, która od teraz nazywa się , uwaga… „Catherine Sophie”[by zabrzmiało to zagranicznie, bo łatwiej wtedy Polaka nabrać] i wpłacisz na jej konto określoną sumę pieniędzy. Za szybką konsultację mailową [pocztą elektroniczną ] trzeba u niej zapłacić 60 zł, za dwie godziny konsultacji 320 zł, forma elektronicznej nie papierowej książki „Kierunek Gwadelupa” kosztuje u niej 59 zł, w której opisuje jak podróżować[59 zł to kosztowała papierowa książka „T.COLIN CAMPBELL : NOWOCZESNE ZASADY ODŻYWIANIA”, jako opis kilkudziesięciu lat badań, a kopia elektronicznego ebooka CathZPP, która ją nic nie kosztuje, podejrzewam że nie warta jest 0.5 zł].
    Z różnych wypowiedzi CathZPP wynika, że mięso surowe raczej odpada, wieprzowina i kurczaki odpadają [bo za dużo omega6], rośliny odpadają , nabiał też ma być odrzucony ostatecznie i zostaje tylko smażony czy gotowany stek z wołowiny[co pozbawia go omega3/6], podsmażona wątróbka, krew, gałki oczne, flaki, może jakieś ryby i jaja. Taka dieta jest oczywiście możliwa tylko dla ludzi zarabiających powyżej 4000 zł[czyli większość Polaków nie ma szans]. Więc CathZPP „ubolewa”, że większość ludzi jest niezaradna życiowo, biedna[a więc głupia] i dlatego nie mogą oni zostać „jaskiniowcami”[CathZPP należy do „wyższych sfer” naciągając ludzi na konsultacje i sprzedając swoje ebooki i amatorskie filmiki, oraz prawdopodobnie{jeśli nie zmyśla} budując architekturę dla Francuzów okupujących wyspy Gwadelupa]. Więc sztuczka CathZPP może polegać na tym, że najpierw [jak niektórzy witarianie/fruktarianie] doprowadza swoich bogatszych fanów na skraj żywienia, gdy głodzeni samym tłuszczem zwierzęcym zaczynają podupadać na zdrowiu i wtedy ona udająca szczęśliwą , w miarę zdrową , „leczoną” z chorób i pełną energii może „specjalistycznie” im radzić co i jak zrobili źle[no bo przecież im się nie udało, a jej tak], oczywiście za 320 zł od rozmowy i skutek tego poradnictwa będzie taki, że również na eko wołowinie wysiądą po czasie tej patologii[bo to wyjątkowo niezdrowe mięso czerwone], ale ten czasokres będzie uszczuplaniem ich konta bankowego, a powiększaniem się zysków CathZPP, która chwaliła się że nie praca a spryt się liczy i nie „zarabianie pieniędzy” ale [sprytne] wymyślenie co może zaoferować innym, czego mogą oni potrzebować[na przykład poprzez kreację choroby żywieniowej i „leczenie” jej, jako niby „specjalista żywieniowiec od zwierzęcej ketozy”; i w tym „biznesie” straszenie naiwnych wegan stających się jej pacjentami może być jak najbardziej pomocne i w ten sposób CathZPP zrealizuje swoje marzenie, by leżeć sobie na plaży do góry brzuchem, a pieniądze popłyną same i „woły robocze” będą w pocie czoła pracować na nią i na jej eko wołowinkę] .

    Myślę że znalazłem ponad 50 niedorzeczności w wywodach CathZPP[na przykład gigantyczne ilości omega6 w orzechach włoskich, potrzeba/nie potrzeba witaminy C, chorowanie/nie chorowanie na „carnivore”, połowa ludzkości ma gen uniemożliwiający przyswajanie witaminy ‘A’ z karotenu{badań genetycznych nie ma 99.99999% ludzi}, „nie pierdzenie” mimo iż zjada się około 7 razy więcej białka niż normy, co tworzy ogromne ilości siarkowodoru w jelitach, itd].
    Ale ktoś mi może zarzucić, dlaczego nie wyszukałem 500 niedorzeczności .
    Problem w tym, że ja mam poważne problemy, by obejrzeć filmik do końca z tą postacią i jak się dowiedziałem, nie tylko ja, gdy wielu przyrównuje ją do Gargamela z bajki o smerfach.
    https://youtu.be/a9ZYu6accg0
    Może się więc zdarzyć, że coś tam źle zrozumiałem z jej żywota[co jej rozhisteryzowani fani mogą mi wytknąć, szukając dziury w całym], co jest mało istotne, skoro ja opisuję zjawisko ‘carnivore’, a jej postać tu nie ma aż ta dużego znaczenia[jest tłem opisu], więc drobne różnice, to w tym wypadku nic ważnego[nie wiem czy, kiedy i co ćpała, bo szkoda mi 2$, by się dowiedzieć]. Nie mam możliwości zrobienia dokładnego śledztwa w jej sprawie, a to co wciska swoim fanom na filmikach jest dla mnie mocno naciągane i mało wiarygodne. Siedzi chuda z takim sztucznym uśmieszkiem, łapie nerwowe oddechy[niedotleniona], na twarzy „tapeta”[puder, szminka i krzywo zmontowane brwi], wymachuje rękami, szybko krzyczy grubym nerwowym głosem, oczy zimne, bezwzględne, zachowanie męskie, manipulacja widzem, zapętlanie się , poglądy dietetyczne ściągnięte ze stron powiązanych z przemysłem odzwierzęcym i nie mające żadnej logiki, deklaracje sprzeczne z czynami[typu : mi nie zależy na oglądalności i pieniądzach, ale konsultacje płatne za 320 zł, ebooki płatne, filmiki płatne, latanie po portalach internetowych by reklamować swój blog; nie przechodźcie na ‘carnivore’, bo naukowcy mówią że dostaniecie raka, ale rośliny i węglowodany to trucizna, a naukowcy to banda debili].

    Myślę więc że ludzie powiązani z „carnivore”, nie są wiarygodni[na poziomie CathZPP stanowiącej tylko mały wycinek tej ich układanki], a kolejna moda którą tworzą , to cyniczny biznes oszukiwania ludzi. Ale może ktoś ma większą wiedzę i się tu podzieli, o tym jak to wygląda zakulisowo i jaki jest konkretny udział przemysłów odzwierzęcych w produkowaniu mody „carnivore” której pierwszym przesłaniem nie jest pokazywanie zalet swej nowej mody[bo ich nie ma], ale zajadły atak na wegan.

  26. Ania

    Karolina dziękuję za ten artykuł. Niestety kilka dni temu YT podesłał mi film “tej” Pani jako mogący mnie zainteresować . Po obejrzeniu pozostał niesmak i niedowierzanie w to co zobaczyłam i usłyszałam . W pierwszym odruchu chciałam napisać komentarz ale po chwili zrozumiałam, że polemika z tą kobietą nie ma sensu. Pozostało jedynie oznakowanie tego kanału jako niechcianego aby już więcej się na niego nie natknąć . Chciałabym aby wszyscy, którym to niby Pani architekt otwarła oczy na temat zdrowego odżywiania, podejścia do zwierząt i traktowania innych mieszkańców naszej planety, przeczytali Twoją i Grzegorza P. odpowiedź na jej argumenty i prozdrowotne wynurzenia . Pozdrawiam ciepło, przywróciliście mi uśmiech i wiarę w ludzi .

  27. Paulina

    Pięknie zmiażdżyłaś gargamela.

  28. Grzegorz P.

    Ostatnio piękny filmik nagrała Juszes na You Tube
    https://youtu.be/xQIujTp5o6o

    Jeszcze tylko dopiszę , że gdy pisałem o „nieudacznikach” którzy nie umieli ustawić diety wegańskiej, nie miałem na myśli wszystkich, bo czasem są faktycznie problemy społeczne, rodzinne, ekonomiczne, czasowe, zdrowotne, psychologiczne itd, ale miałem na myśli tych, którzy dziś publicznie obwiniają weganizm za zniszczenie zdrowia, podczas gdy ich weganizm to była farsa. Dlatego używam określenia mięsożercy , bo wszystkożercy mi nic nie mówi, bo nikt nie je wszystkiego[np plastiku], a mięsożerca to człowiek spożywający mięso i nie tylko, tak jak alkoholik nie pije jedynie alkoholu. ‘Totalny mięsożerca’ to przedstawiciel ‘carnivore’ czy czasem paleo. Nie wiem dlaczego niektórych uraża słowo ‘mięsożerca’. Ja piszę głównie do wegan, więc nie weganie niech wrzucą na luz i jak chcą czytać, to zapraszam.
    Swego czasu napisałem w grudniu 2018 skargę na ‘You Tube opinie’, odnośnie filmiku CathZPP : „Dzień dobry. Piszę w sprawie kanału Życie Pod Palmami i filmu ‘WEGAŃSKI BURDEL’ – historia Jonathan’a.
    https://youtu.be/PV7ZcNNZhe8
    Ta Pani już nieraz obrażała mniejszość żywieniową wegan, strasząc ludzi kłamstwami, niezgodnie ze stanowiskami stowarzyszeń dietetycznych. Robi to by promować dietę ‘carnivore’[tylko mięso, jaja i nabiał], która jest krytykowana przez dietetyków. Nie wiem dlaczego jak wpiszę na wyszukiwarkę You Tube ‘weganizm’, jej kanał mimo niskiej oglądalności wyskakuje jako jeden z pierwszych wyników. Czy nie da się schować to na późniejsze wyświetlanie, by ludzie zobaczyli coś bardziej rzetelnego, a potem już mogą oglądać niedorzeczne wywody tej pani?”[koniec]

    Dziwne było to, że gdy wpisałem w wyszukiwarkę You Tube słowo „weganizm”, to CathZPP mimo iż miała kilkadziesiąt wyświetleń i około 1000 subskrypcji, wyskakiwała mi jako jedna z pierwszych. Inni też pisali skargi, ale zarząd polskiego You Tube nie tylko nic nie zrobił, ale promocja tej pani wrosła. Ale myślę że w końcu zarząd You Tube zrozumie, że nie usunięcie konta z tą panią nadszarpnie już i tak wątły wizerunek You Tube. I my życzymy jak najszybszego dojścia do tych rozsądnych wniosków, bo You Tube może być wspaniałym miejscem, ale trzeba usuwać dyskryminację mniejszości, tak by każdy mógł znaleźć dla siebie miejsce. Może powstaną zwolennicy ‘carnivore’ w Polsce, którzy zamiast atakować wegan, zaczną po prostu pokazywać zalety swej diety, nagrywać filmiki co jedzą w ciągu dnia itd.
    Ostatnio CathZPP oberwała z różnych stron, co ją mocno zabodło, mimo iż przed kamerką gra teatrzyk. By się już nie narażać wegetarianom, zaczęła wyraźniej niż zwykle mówić, że to dieta zdrowa. Strategiczne poparcie dla wegetarianizmu i udawana troska o ‘Agę In America’ pokazuje, że CathZPP nie ma poglądów[a jeśli ma, to nierozsądne], ale ma ‘biznes’ i tylko to mówi, co może dać jej jakieś korzyści[strategia łowcy-zabójcy].
    CathZPP ostatecznie strzeliła sobie w kolano, pokazując swoją fuszerkę dietetyczną . Bo kluczowym argumentem przeciwko weganom było nie spożywanie żelaza[bo to roślinne jest rzekomo bez wartości i nawet z witaminą C wchłania się tylko w 2%]. Więc wegetarianie nie spożywają żelaza hemowego, a jeszcze gorzej, spożywają nabiał utrudniający przyswajanie żelaza, a to oznacza anemię i śmierć. Trudno też dostarczyć ‘B12′[4 jajka dziennie] i ‘D'[200 litrów mleka dziennie].
    Żelazo wchodzi w skład czerwonych krwinek i odpowiada za transport tlenu i prawidłowy wzrost komórek. Łącznie w organizmie człowieka żelaza jest tylko kilka[3 do 5] gram i nie trzeba jego wiele, a w zdrowym i czystym organizmie zużycie żelaza jest małe. Co oznacza, że jest to mały problem, stworzony przez zaburzenia odżywiania, jak żywność przetworzona, nabiał, choroby cywilizacyjne, stres i fizyczne wstrząsy organizmu[na przykład intensywne uprawianie sportu jak bieganie]. Wyjąwszy jakieś wrodzone choroby, trzeba się nieźle wystarać masochistycznym stylem życia, by nabawić się szkodliwych niedoborów. Zdrowa nie przetworzona dieta wegańska z umiarkowaną ilością żelaza i wapnia, rozwiązuje ostatecznie problem u średnio zdrowych osób. I jak pokazuje wieloletnia praktyka dziesiątek milionów ludzi z całego świata, na diecie wegańskiej można sobie dostarczyć o wiele prościej i bezpieczniej żelaza, niż na diecie mięsnej, bo mięso jest szkodliwe dla człowieka, a produkty wegańskie bogate w żelazo, są korzystne z wielu powodów. Cała tajemnica przy niedoborach na diecie wegańskiej u chorych osób, polega na tym, by na przykład odmaczać kilkanaście godzin strączki i kasze w wodzie z odrobiną octu jabłkowego czy soku z cytryny, co osłabia substancję fitynową [utrudniającą przyswajanie żelaza] i dodać do tego surówki z zieleniny, oraz odmaczać kilka godzin płatki owsiane i nie zapomnieć o natce pietruszki i innych produktach roślinnych bogatych w żelazo. Pietruszka ma zarówno dużo żelaza, jak i witaminy C[zwiększającej przyswajanie na poziomie żelaza hemowego] i dodatkowo mnóstwo innych mikroelementów, na przykład wapnia. Podobnie jarmuż i pokrzywa. Jeśli to nie pomoże, to najczęściej czerwone mięso tym bardziej[a wątróbka zawiera wiele toksyn, które zwierzę odtruwa z przemysłowych i innych pasz] i potrzebne jest specjalistyczne leczenie choroby i suplementacja. Weganizm i anemia znaczy tylko tyle, że ktoś ma jakieś choroby i je wysoko przetworzone, niewłaściwe jedzenie. Gdyby weganizm powodował niedobór żelaza i anemię , to po kilku miesiącach wszyscy weganie, byli by już w grobie i skoro tak się nie dzieje i nie ma tu czarów, to znaczy że weganizm dostarcza tyle żelaza, ile potrzeba. Proponowanie diety „śródziemnomorskiej” opartej na roślinach z niewielką ilością mięsa [w tym ryb] jest błędne, bo organizm dostaje większość[ok 90%/95%] żelaza nie hemowego przyswajającego się delikatniej[bezpieczniej] i za innym razem otrzymuje żelazo z przyśpieszonym[agresywnym] przyswajaniem hemowym i pozostaje w zawieszeniu, nie mogąc się wyspecjalizować w konkretnym typie przyswajalności. To rozdwojenie szybkie/wolne niszczy harmonię organizmu, wprowadza wewnętrzną dezinformację i na skutek tego osłabia energetycznie i ma negatywny wpływ na ogólną kondycję organizmu, zgodnie z zasadą „co za dużo, to niezdrowo”[to samo dotyczy białka, tłuszczy omega i ‘A’, gdy roślinne źródła wytwarzają w organizmie inne drogi przyswajalności witamin, mikroelementów, makroelementów, białek i tłuszczy oraz węglowodanów i wytwarza się równowaga powolnego przyswajania dostosowanego do długich jelit roślinożernego człowieka i nie ma potrzeby tego psuć „niedźwiedzią przysługą”, częściowej drogi na skróty, która okazuje się „drogą na skróty przez bagno”, gdy badania wskazują że białko, omega3 i A odzwierzęce słabo kontrolowane przez organizm mogą być toksyczne{szczególnie w nadmiarze} i do tego zakłócające przyswajalność źródeł roślinnych].
    Wegetarianie są w o wiele gorszej sytuacji od wegan, bo mają większe szanse na niedobór żelaza[nabiał je wypycha{choć mimo to setki milionów wegetarian z Indii nie umarło}], a źródła wapnia lepsze są z zieleniny. Mleko/nabiał jest szkodliwy powodując zwiększone ryzyko osteoporozy, chorób żylnych układu krążenia i raka[ http://www.bmj.com/content/349/bmj.g6015 ].
    W czym jest lepszy wegetarianizm od weganizmu? Myślę że problem leży w psychice[wychowaniu], ktoś, kto głęboko wierzy w jaja i mleko, ten musi się z nimi męczyć.
    Więc CathZPP twierdzi że wegetarianizm jest zdrowy, a weganizm odpowiada za niedobór między innymi żelaza, podczas gdy weganie mają lepszą sytuację z żelazem. Ja nie wiem kim musi być ten, kto wierzy w to co ona mówi[ludzie obudźcie się , bo „jesteście z ręką w nocniku”]. Ona potrafi cokolwiek sobie samej wmówić, samą się oszukać i udawać szczerą przed sobą i innymi[w styczniu 2019 mówiła że jak była chora to brała witaminę C, a potem w lutym oznajmiła, że od ponad roku nie brała witaminy C].

  29. Grzegorz P.

    Kurze jaja to produkt zakłócający równowagę hormonalną i komórkową organizmu ludzkiego, który nie potrzebuje jak kurczak substancji odpowiedzialnych za szybki wzrost piór, kości i innych organów kurzych[to bardzo dobrze promuje wzrost raka i może również dlatego weganie mają go rzadziej od wegetarian{według badań na Adwentystach http://cebp.aacrjournals.org/content/22/2/286 }].
    Doktor John David Spence z ‘University of Western Ontario’ z Kanady w piśmie „Atherosclerosis” zeprezentował badanie na ponad 1200 osób, wskazujące że jaja przyspieszają rozwój miażdżycy, podobnie jak papierosy. Miażdżyca w wewnętrznych ściankach tętnic szyjnych była widoczna zarówno u osób jedzących duże ilości jaj, jak i palących papierosy. Powierzchnia blaszki miażdżycowej u pacjentów spożywających dwa jajka [czy mniej] na tydzień wynosiła od 125 mm2 do 129 mm2, a u osób spożywających trzy jajka [lub więcej] na tydzień około 10 mm2 więcej, od 132 mm2 do 142 mm2 [ https://www.atherosclerosis-journal.com/article/s0021-9150(12)00504-7/abstract ; do podobnych wniosków doszli inni: „przy porównaniu uczestników spożywających od 7 jaj na tydzień do tych, którzy jedzą do 1 jajko na tydzień wskaźnik stopnia miażdżycy wynosił zwiększenie o 80%” https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/26062990 ;
    „cholesterol dietetyczny zwiększa stosunek cholesterolu całkowitego do cholesterolu HDL, a zatem niekorzystnie wpływa na profil cholesterolu” https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/11333841 ; https://svn.bmj.com/content/3/2/44 ].
    Czyli jajka to nieporozumienie. Ostatnie badania mówiące że „jaja wracają do łask”, były sponsorowane przez przemysł jajczarski, jak pisał Joel Kahn: „W większości publikacji zapomniano wspomnieć o tym że badanie było finansowane przez ‘Australian Egg Corporation’[australijską firmę jajeczną ], a autorzy otrzymali dotacje na badania od ‘Egg Nutrition Council’ [rady jajecznej]. Przeanalizowano również projekt badania, podczas którego osoby, którym przypisano grupę spożywania niskiej liczby jaj, musiały spożywać większą ilość białka z mięsa, kurczaka, ryb, przetworów mlecznych i roślin strączkowych(…)[Inne badania Joel Kahn]Badacze z Korei przeprowadzili zaplanowane obserwacyjne badanie grup[prospective cohort study] z udziałem 9 248 koreańskich dorosłych bez chorób układu krążenia i raka na początku badania, a następnie obserwowano ich przez 7.3 roku. W trakcie obserwacji zdiagnozowano 570 przypadków chorób układu krążenia. W grupie chorych na cukrzycę typu 2, spożycie 4 jaj na tydzień, w porównaniu do grupy bez jaj, zwiększyło ryzyko rozwoju chorób układu krążenia o 2.8 razy [wzrost o 280%]. Taki wynik nie wystąpił u osób bez cukrzycy.
    Kluczowe badania dotyczące stanów chorobowych wynikających ze spożycia jaj to 1). Niewydolność mięśnia sercowego powodująca zastój krwi w żyłach. W zaplanowanym badaniu[prospective study] obejmującym około 70 000 Szwedów, zjedzenie jednego jajka na dzień lub więcej, wiązało się z 30% zwiększeniem ryzyka niewydolności serca powodującej zastój krwi.
    2). Chorzy na Cukrzycę. Duża analiza odnośnie jaj wykazała, że cukrzycy, którzy jedzą jajka, mają 50% wzrost ryzyka choroby niedokrwiennej serca.
    3). Powodują cukrzycę . Według zbiorczej analizy wielu badań[meta-analysis] ponad 200 000 osób, ludzie, którzy spożywają trzy jajka na tydzień, mają zwiększone ryzyko zachorowania na cukrzycę .
    4). Śmierć. Pacjenci z cukrzycą , którzy jedzą dużą ilość jaj, podwajają ryzyko śmierci w porównaniu do tych, którzy jedzą mniej jaj, jak wynika z jednego zaplanowanego badania[prospective study].
    5). Choroba tętnic szyjnych. W zaplanowanym badaniu[prospective study] z udziałem 1262 osób poddanych seryjnym badaniom ultrasonograficznym tętnic szyjnych mózgu, spożycie żółtek jaja było powiązane ze zwiększoną ilością blaszki miażdżycowej.
    6). Rak prostaty. W zbiorczym badaniu stwierdzono, że zwiększone spożycie jaj – wraz z czerwonym mięsem – wiązało się z 14% wzrostem ryzyka zaawansowanego i prowadzącego do zgonu raka prostaty.
    7). Rak piersi. Zgodnie ze zbiorczą analizą wielu badań[meta-analysis], która dotyczyła jedzenia jaj, spożywanie ponad 9 jaj tygodniowo wiązało się ze zwiększonym ryzykiem raka piersi o 9%.
    8). Rak jajnika. W zbiorczej analizie wielu badań[meta-analysis], stwierdzono, że spożywanie jaj wiąże się ze zwiększonym ryzykiem raka jajnika o 22%.
    9). Rak okrężnicy. W analizie ponad 400 000 osób, spożycie jaj łączyło się z rozwojem nowotworów przewodu pokarmowego, zwłaszcza wzrostu raka okrężnicy o 25%.
    10.) TMAO. N-tlenek trimetyloaminy [TMAO] jest cząsteczką powodującą choroby układu krążenia i nerek i jest powiązany z przyjmowaniem niektórych pokarmów. Na przykład w jednym badaniu naukowym jedzenie jaj znacznie zwiększyło TMAO we krwi” [ https://drjoelkahn.com/eggxitement-about-eggs-is-overstated-health-warnings-to-heed/ .]
    John David Spence w czerwcu 2018 roku napisał analizę : „w Grecji, gdzie dieta śródziemnomorska jest normą , jedno jajko dziennie zwiększa ryzyko chorób układu krążenia pięciokrotnie u osób z cukrzycą , a nawet 10 gram jajka dziennie [jedna szósta dużego jaja] zwiększa ryzyko choroby tętnic[serca] o 54%. Spożycie jajek zwiększa również ryzyko cukrzycy(…)Nadal istnieją uzasadnione powody, aby zalecać przyjmowanie cholesterolu poniżej 200 mg na dobę [mniej niż jedno duże żółtko jajka], a różne wytyczne takie [zalecenie] dają (…)Chociaż cholesterol w diecie nie zwiększa w znacznym stopniu poziomu tłuszczy[cholesterolu] na czczo, to wyraźnie zwiększa śmiertelność z powodu choroby tętnic[serca]. Jednakże coraz częściej dostrzega się znaczenie mikrobiomu jelitowego. Chociaż zawartość cholesterolu jest zasadniczo taka sama dla każdego rodzaju mięsa zwierzęcego, czerwone mięso ma więcej tłuszczów nasyconych i ma około 4 razy więcej karnityny niż kurczak lub ryba.(…) ‘TMAO’[powstałe z karnityny i choliny] powoduje miażdżycę w modelach zwierzęcych, a pacjenci poddawani badaniu osocza krwi, mieli w przeciągu trzech lat, 2.5-krotny wzrost ryzyka udaru, zawału serca lub śmierci z powodu choroby układu krążenia, przy poziomie w górnym kwartylu[ponad 75%] ‘TMAO’, już po podaniu testowej dawki dwóch jajek na twardo. 12-uncjowy ‘Hardee’s Monster Thickburger’ zawiera 265 mg cholesterolu i 320 mg karnityny. 65 gram żółtka jajka zawiera 237 mg cholesterolu i 250 mg karnityny, więc dwa żółtka jaj są gorsze niż 12-uncjowy burger. Pacjenci zagrożeni udarem powinni unikać czerwonego mięsa i żółtka jaja(…) ‘TMAO’ powoduje miażdżycę w modelach zwierzęcych i znacznie zwiększa ryzyko udaru, zawału serca i śmiertelności z przyczyn chorób układu krążenia, szczególnie u osób z niewydolnością nerek. ‘TMAO’ przyspiesza również uszkodzenie samych nerek(…)Oprócz ‘TMAO’ istnieją inne toksyczne metabolity[przetworzone z ‘półproduktów’ substancje] wytwarzane przez bakterie jelitowe z aminokwasów, w tym siarczan P-krezolu, kwas hipurowy, siarczan indoksylu, glukuronid P-krezolu, fenyloacetyloglutamina i siarczan fenylu[P-cresyl sulfate, hippuric acid, indoxyl sulfate, P-cresyl glucuronide, phenyl acetyl glutamine and phenyl sulfate]. Te toksyczne metabolity mikrobiomu jelitowego są wydalane przez nerki, więc można je nazwać ‘toksynami moczowymi pochodzącymi z przewodu pokarmowego’ [GDUT]. Ich poziom we krwi jest bardzo wysoki u pacjentów z niewydolnością nerek. Innymi toksynami moczowymi[uraemic toxins], które mają wysokie poziomy w osoczu przy niewydolności nerek są tiocyjanian, asymetryczna dimetylarginina i homocysteina[thiocyanate, asymmetric dimethylarginine and homocysteine](…)Oznacza to, że osoby z niewydolnością nerek, w tym większość pacjentów w podeszłym wieku, powinny unikać czerwonego mięsa i żółtka jaja.[ https://svn.bmj.com/content/3/2/44; https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/?term=30022800 ]”[koniec]

  30. Grzegorz P.

    Jajka są bardzo szkodliwe dla mięsożerców, bo zawierają dużo choliny, przetwarzanej na n-tlenek trimetyloaminy[TMAO].
    W grudniu 2015 roku ‘Department of Cellular & Molecular Medicine, Cleveland Clinic, Cleveland, Ohio, USA’ zaprezentował swoje kolejne badanie[osoby wrażliwe na testy na zwierzętach mogą ominąć ten fragment{sam nie popieram takich badań}]: „Poziom niewydolności serca jest znacznie zwiększony u myszy karmionych dietami uzupełnionymi w cholinę , jak i jest zależny od mikroflory jelitowej wytwarzającej TMAO(…)Myszy, które spożywały 0.12% TMAO wykazywały istotnie gorsze funkcjonowanie serca we wszystkich parametrach mierzonych na poprzecznym zwężeniu aorty, w porównaniu do myszy karmionych dietą kontrolną . W grupie TMAO zaobserwowano przyspieszony postęp dylatacji serca, o czym świadczyła znamiennie podwyższona skurczowa średnica krańcowa lewej komory i średnica końcowo-rozkurczowa(…)zaobserwowano pogorszoną niekorzystną przebudowę komorową , określoną przez wymiar przegrody międzyprzedsionkowej po 3 i 6 tygodniach(…)N-tlenek trimetyloaminy pochodzenia dietetycznego [TMAO] pogarsza rozszerzenie i dysfunkcję serca na poprzecznym zwężeniu aorty u myszy, w porównaniu z dietą kontrolną(…) Łącznie dane te wyraźnie pokazują szkodliwy wpływ suplementowej choliny pokarmowej na strukturę lewej komory i funkcję w ustalaniu niewydolności serca w mysim modelu poprzecznego zwężenia aorty(…) Zarówno dietetyczne TMAO, jak i cholina zaostrzają powiększenie serca i obrzęk płuc[u myszy](…)Dostarczenie każdej dodatkowej ilości choliny lub TMAO prowadzi do coraz bardziej niekorzystnej przebudowy serca i dysfunkcji lewej komory w przypadku przewlekłego przeciążenia ciśnieniem na poprzecznym zwężeniu aorty u myszy(…)Nasze dane pokazują , że dietetyczne TMAO i cholina znacznie pogarszają zwłóknienie serca i niekorzystną remodelację lewej komory oraz dysfunkcję w położeniu przerostu serca i niewydolności serca(…)Obecnie uznaje się , że wiele mikroorganizmów [w jelitach] jest odpowiedzialnych za konwersję choliny do trimetyloaminy(…)Ostatnio[w 2015 roku { ‘Department of Pathology and Molecular Medicine, McMaster University, Hamilton, Ontario, Kanada}] wykazano, że poziomy TMAO wiążą się z trzykrotnie zwiększonym ryzykiem dla powszechnych chorób układu krążenia wśród społeczności wieloetnicznej [współczynnik ryzyka 3,17{od 1,05 do 9,51}]. Ponadto[w 2014 roku{‘Department of Cellular and Molecular Medicine, Lerner Research Institute, Cleveland Clinic’}], podwyższone poziomy TMAO w osoczu krwi odnotowano u 720 pacjentów ze stabilną niewydolnością serca, mających zarazem wyższe wskaźniki ryzyka śmierci w przeciągu 5 lat [współczynnik ryzyka 2.2{od 1.4 do 3.4}], związek, który pozostawał istotny niezależnie od tradycyjnych czynników ryzyka i wskaźników sercowo-naczyniowych. Podwyższone poziomy TMAO również wskazywały na zwiększone ryzyko wystąpienia niewydolności serca, zarówno u pacjentów z cukrzycą [współczynnik ryzyka 4.6{od 2.0 do 10.7}, jak i bez cukrzycy [współczynnik ryzyka 1.9{+90%}] https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/26699388 ;

    oraz

    https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC3086762/ ;

    oraz

    https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/26239008/ ;

    oraz

    https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC4254529/ ]” [koniec]

    Więc za jedno z najważniejszych na świecie odkryć naukowych w dziedzinie żywienia i chorób, można uznać wieloletnie precyzyjne badania nad substancją zwaną n-tlenkiem trimetyloaminy[TriMethylAmine N-Oxide, TMAO], które każą uznać mięso, jaja i nabiał za produkty nie nadające się do spożywania przez ludzi.
    N-tlenek trimetyloaminy[produkowany w organizmie ludzkim z karnityny i choliny znajdującej się w produktach odzwierzęcych] powoduje wraz tłuszczami zwierzęcymi, białkiem zwierzęcym i cholesterolem zwierzęcym, choroby układu krążenia i nerek, na które umiera przedwcześnie co najmniej 46.12% Polaków[według WHO 2017 poprzez jeden rok umarło 105 478 osób na chorobę tętnic żylnych serca co daje 30.45% zgonów, potem udar 44 754 i 12.92%, nadciśnienie 4 008 i 1.16%, choroba nerek 5 500 i 1.59%].
    Powstało ponad 1000 prac naukowych na temat „TMAO”, pokazujących n-tlenek trimetyloaminy[tworzony z karnityny i choliny z mięsa, jaj i serów] jako substancję niebezpieczną dla zdrowia żył, nerek i jelit.
    Powstawanie trimetyloaminy w jelitach może uszkadzać genom i prowadzić do raka jelita grubego: https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC4268282/ ; Choroby nerek i inne choroby a „TMAO”:
    1)
    https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC4312512/ ;
    oraz
    https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC4366001/ ;
    oraz
    https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC4709190/ ;
    2)
    https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC3086762/ ;
    oraz
    https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC5198291/ ;
    oraz
    https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/23563705 ;
    3)
    https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/27377678 ;
    oraz
    https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/?term=30022800 ;
    4)
    https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/24944063 ;
    oraz
    https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/23614584/ ;
    5)
    https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/26062990 ;
    oraz
    https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC4245565/ ;
    oraz
    https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC3650111/ .

    /////

    Czyli nie są to badania byle jakie[jak zwolennicy „carnivore” wyskakują ze śmiesznymi ankietkami i jakimiś egzotycznymi badaniami opłacanymi przez przemysł mięsno nabiałowo jajczarski], ale są one bardzo dobrze wykonane [wystarczy im się przyjrzeć].
    TMAO to śmierć, a weganie prawnie nie mają TMAO. Poważna zaleta.

    W 2013 roku ‘Department of Cellular & Molecular Medicine, Cleveland Clinic, Cleveland, Ohio, USA’ zaprezentował swoje kolejne badanie: „Pierwsza grupa ochotników [w liczbie 30 wszystkożerców i 23 wegetarian / wegan] przeprowadziła szeroko zakrojone przesłuchania dietetyczne oraz pobranie stolca, osocza krwi i moczu. Część pacjentów z zebranym kałem poddawano również doustnemu testowi prowokacji karnityną [w liczbie 5 wszystkożerców i 5 wegan](…)Weganie i wegetarianie produkują mniej TMAO z L-karnityny(…)osoby na diecie wegańskiej miały niższe poziomy L-karnityny w osoczu krwi na czczo, w porównaniu z osobami na diecie wszystkożernej(…)sugeruje się , że przewlekłe spożywanie karnityny może znacząco zmienić jelitową kompozycję mikrobiologiczną ze wzbogaceniem taksonów lepiej dostosowanych do produkcji trimetyloaminy z karnityny[chronic carnitine supplementation may significantly alter intestinal microbial composition with enrichment of taxa better suited for TMA production from carnitine](…)Warto zauważyć, że znaczący związek między karnityną a ryzykiem incydentów sercowo-naczyniowych zaobserwowano w modelach regresji Coxa po wieloczynnikowej korekcie, ale tylko wśród osób z jednoczesnym wysokim poziomem TMAO w osoczu krwi. Tak więc, podczas gdy poziomy karnityny w osoczu krwi wydają się być związane z powszechnym i incydentalnym ryzykiem chorób układu krążenia, niniejsze wyniki są zgodne z występowaniem TMAO[we krwi], a nie z prekursorem dietetycznym karnityną , służącą jako główny czynnik związany z ryzykiem sercowo-naczyniowym(…)metabolizm TMAO zależny od układu pokarmowego i mikroflory jelitowej, sprzyja zmianom w głównym szlaku eliminacji cholesterolu z organizmu[powodując jego nadmiar i miażdżycę ], szlaku syntezy kwasów żółciowych[gut-microbiota dependent metabolite TMAO fosters alterations in a major pathway for cholesterol elimination from the body, the bile acid synthetic pathway]. Aby potwierdzić te wyniki, zbadano całkowity rozmiar puli kwasu żółciowego. Myszy spożywające TMAO wykazywały znaczące zmniejszenie całkowitego rozmiaru puli kwasu żółciowego(…)Obecne badania wskazują również nowy mechanizm obserwowanego związku pomiędzy spożywaniem czerwonego mięsa w diecie a przyspieszoną miażdżycą . Spożywanie pokarmów bogatych w L-karnitynę [głównie czerwone mięso] może znacznie zwiększyć poziom ludzkiej L-karnityny w osoczu krwi na czczo. Mięso i pełnotłuste produkty mleczne często są składnikami zachodniej diety i trwale są wiązane z chorobami układu krążenia. Tłuszcze zawierające L-karnitynę i cholinę mogą stanowić łącznie do 2% diety zachodniej. Liczne badania sugerują zmniejszenie ryzyka choroby miażdżycowej u wegan i wegetarian w porównaniu do wszystkożerców, z istniejącym mechanizmem polegającym na obniżeniu poziomu cholesterolu w diecie i tłuszczów nasyconych. Co ciekawe, ostatnie 4,8-letnie zaplanowane badanie dietetyczne[randomized dietary study] wykazało 30% redukcję zdarzeń sercowo-naczyniowych u osób spożywających dietę śródziemnomorską [ze szczególnym unikaniem czerwonego mięsa] w porównaniu z osobami spożywającymi normalną dietę kontrolną . Obecne badania sugerują zmniejszenie spożycia zawartości karnityny i całkowitej choliny, co powoduje zmniejszenie poziomów TMAO i może przyczyniać się do korzyści dla zdrowia układu krążenia obserwowanego u wegan / wegetarian[reduction in carnitine and total choline ingestion with attendant reductions in TMAO levels may contribute to the cardiovascular health benefits observed in vegan/vegetarians]. Odwrotnie, zwiększona zdolność syntezy produkcji TMAO z karnityny zależnej od mikroflory, może przyczyniać się do rozwoju miażdżycy tętnic, szczególnie u wszystkożerców, u których spożycie karnityny jest podwyższone.(…)Ostatnie doniesienia wykazały znaczące różnice w społecznościach drobnoustrojów jelitowych wśród wegetarian / wegan w porównaniu z wszystkożercami(…)Nasze wyniki sugerują , że trwała suplementacja L-karnityną powinna zostać zbadana, ponieważ duże ilości doustnie spożywanej karnityny mogą pod pewnymi warunkami zamienić naszą mikroflorę jelitową do zwiększonej zdolności wytwarzania TMAO i potencjalnie promować miażdżycę [ {wrażliwi na testy na zwierzętach nie powinni czytać}: https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC3650111/ ].”[koniec]

  31. Grzegorz P.

    Według publikacji [z 2014 roku] Marian’a Glick-Bauer i Ming-Chin Yeh z „City University of New York”, badania wykazały że dieta wegańska znacznie zmniejszyła kwasowość pH stolca[czyniąc je bardziej zasadowym] w porównaniu do mięsożerców, co mocno poprawiło stan mikroflory jelitowej[na przykład wzbogacenie w bakterie „prevotella”, produkujące witaminę B1 i kwas foliowy i które giną w wysokim stężeniu żółci, charakterystycznym dla diet mięsnych] i weganizm redukował stany zapalne w organizmie, uniemożliwiając rozwój szkodliwych substancji [na przykład hamując „N -tlenek trimetyloaminy”{TMAO} powodujący miażdżycę i choroby nerek]. Wiadomo że niskie pH i dużo żółci zabija wiele drobnoustrojów korzystnych dla zdrowia. Wegańska flora jelitowa różni się znacznie od mięsożerców i wegetarian, mając zmniejszoną ilość patologicznych organizmów[ na przykład mikroorganizmy powodujące zakażenia u osób z obniżoną odpornością zwane „Enterobacteriacea” ], oraz posiadając większą liczbę gatunków ochronnych[ na przykład przeciwzapalne „F. prausnitzii” chroniące przed nadwagą , cukrzycą typu 2, oraz chorobą Leśniowskiego-Crohna, dbające o zdrowe i sprawne jelita]. Zredukowane poziomy stanu zapalnego mogą być kluczową cechą łączącą wegańską mikroflorę jelitową z ochronnymi korzyściami zdrowotnymi[ https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC4245565/ ].
    Przemysł odzwierzęcy też porobił swoje „badania” sugerujące że „TMAO” jest niegroźne, bo przecież gotowe „TMAO” jest w rybach, a ryby są dobre dla żył[„TMAO leczy miażdżycę”, a papierosy miały być dobre dla płuc]. Jednak w badaniu 89 gatunków ryb z Hongkongu nie wykryto gotowego „TMAO” u większości ryb słodkowodnych, czyli wiele spożywanych ryb nie zawiera go dużo[ogólnie przyjmuje się, że poziomy TMAO mają tendencję do zwiększania się, gdy głębokość siedliska ryb pogłębia się, a temperatura wody staje się zimniejsza i morskie ryby głębokowodne są najbardziej narażone na wyższe poziomy, w tym rekiny, płaszczki, mięczaki i skorupiaki, czy różne rodzaje dorsza]. Ryby nie są dobre dla żył i serca, a tylko mogą być mniej toksyczne od mięsa zwierząt lądowych, choć w teorii, bo często są zatrute toksynami . Ludy jedzące ryby są bardzo odporne na czynniki dietetyczne, a i tak choroby układu krążenia są na pierwszych miejscach przyczyn przedwczesnej śmierci .
    Przyczyny zgonów w rybożernej Japonii [WHO 2017]
    1) choroba tętnic[najczęściej zawał] serca 155 766 osób 14.51%;
    3)udar mózgu 130 159 osób 12.12%;
    7) choroba płuc[filtrujących krew cierpiącą od produktów odzwierzęcych] 51 264 osób 4.77%;
    8)choroba nerek[powiązana z chorobami układu krążenia] 35 771 osób 3.33%;
    11) Alzheimer / demencja[powiązana z niedożywieniem mózgu od zatkania żył i żelazo hemowe może pogłębiać problem] 31 497 osób 2.93%.
    Norwegia [WHO 2017 ]
    1) choroba tętnic[zawał] serca 17.94% zgonów;
    2) Alzheimer / demencja 9.91%;
    3) udar mózgu 8.34%;
    4) choroba płuc 7.66%;
    15) choroba nerek 1.54%.
    Islandia[ WHO 2017]
    1) choroba tętnic[zawał] serca 24.62%;
    2) Alzheimer / demencja 12.09%;
    3) udar mózgu 8%;
    5) choroba płuc 6.1%;
    13) choroba nerek 1.51%;
    19) nadciśnienie 1.06%.
    https://www.worldlifeexpectancy.com/world-health-rankings
    Więc obalanie „TMAO” rybami, to kolejna porażka intelektualna lobby mięsnego[nie da się obalić w ten sposób setek badań o szkodliwości ‘TMAO’ na stan żył, tak jak nie dało się unieważnić silnej zależności pomiędzy podwyższonym cholesterolem we krwi i nadciśnieniem a chorobami układu krążenia].
    Profesor kardiolog Joel Kahn opisał na stronie medium.com 17 listopada 2018 przykładowe oszustwa lobby mięsnego odnośnie ‘TMAO’: „badania wskazują , że jedzenie niektórych gatunków ryb może znacznie podnieść poziomy TMAO. Ponieważ mamy niektóre badania ukazujące spożycie ryb jako korzystne dla chorób układu krążenia, to setki badań wskazujących, że podwyższone poziomy TMAO odnoszą się do złego stanu zdrowia, zostały rzekomo unieważnione. Rybny[podejrzany] biznes faktycznie ma kłopot z danymi od 2011 roku, kiedy naukowcy z Cleveland Clinic wykazali, że osoby jedzące mięso mają wysoki poziom TMAO. W tych badaniach TMAO nie było podwyższone u wegan, którzy zostali poproszeni o zjedzenie posiłku mięsnego na potrzeby badania. Kliniczne znaczenie wzrostu TMAO po spożyciu niektórych gatunków ryb wymaga dalszych badań, choć co najmniej jeden model zwierzęcy wskazuje na potencjalną szkodę[po spożywaniu TMAO z ryb]. Niezrozumiałym odwróceniem naszej wiedzy o potencjalnej roli TMAO na stan zdrowia ludzi, ma być hipoteza, jakoby spożywanie warzyw mogło podnosić poziomy TMAO. Skąd wziął się ten wymysł? Bo fakty są takie, że wcześniejsze badania wykazały, że stałe przestrzeganie diety bogatej w owoce i warzywa z mniejszą zawartością mięsa [dieta śródziemnomorska] wiązało się z niższymi poziomami TMAO.
    Nie znam żadnej dyskusji na temat możliwości, jakoby diety warzywne miały podnosić TMAO, aż do 6 listopada 2018 i publikacji w Internecie podsumowującej jakieś badanie. Tytuł brzmiał: ‘Jedz swoje warzywa [i ryby]: kolejny powód, dla którego mogą promować zdrowie serca. Związek wytwarzany przez ryby i bakterie jelitowe chroni szczury z nadciśnieniem przed chorobami serca ’.
    W niniejszym podsumowaniu, powiązanym z materiałem badawczym z Warszawy, napisano że
    ‘Podwyższony poziom N-tlenku trimetyloaminy [TMAO] – związku związanego ze spożyciem ryb, owoców morza i diety głównie wegetariańskiej – może zmniejszyć nadciśnienie- pokrewny objaw choroby układu krążenia’.
    Nagle inne witryny internetowe powstawiały podobne nagłówki.
    A co faktycznie znajduje się w badaniu podanym przez stronę internetową ‘Science Daily’?
    Atak na warzywa wydaje się odnosić do następującego fragmentu:
    ‘Z drugiej strony, zaobserwowano kilkakrotnie wyższe poziomy TMAO w osoczu u ludzi po spożyciu ryb i diety wegetariańskiej niż po spożyciu czerwonego mięsa i jaj. Dlatego wydaje się , że dieta wegetariańska i bogata w ryby, która jest korzystna lub co najmniej neutralna pod względem ryzyka sercowo-naczyniowego, wiąże się ze znacznie wyższym stężeniem TMAO w osoczu niż dieta z czerwonym mięsem i jajami, które uważa się za zwiększające ryzyko sercowo-naczyniowe.’
    Po sprawdzeniu, okazało się jednak, że badanie z Warszawy w Polsce oceniało tylko szczury karmione wodą z TMAO, lub bez TMAO. Nie badano tam diety zawierającej warzywa. Sprawdzenie 4 odnośnika z dokumentu polskiego, odsłoniło [że ten atak to]kolejne zamówienie przemysłu rozniecającego pożar internetowych nagłówków łączących warzywa z poziomem TMAO[Tracking down reference 4 listed above in the paper from Poland, the apparent smoking gun for inciting headlines linking vegetables to levels of TMAO, was the next order of business]. Po sprawdzeniu okazało się bowiem, że chodziło o niewielką analizę osób z badania ‘The European Prospective Investigation into Cancer and Nutrition’. Analizy te miały sprawdzić hipotezę , czy w badaniach nad populacjami ludzi, wskaźnik chorobowy, na przykład TMAO i inne, może być stosowany jako czynnik potwierdzający spożycie mięsa i ryb. Jeden wskaźnik chorobowy dla kurczaka, cztery dla mięsa i dwa dla spożycia ryb [w tym TMAO] zostały zidentyfikowane jako potencjalnie przydatne w przyszłych badaniach populacyjnych diety. Okazało się , że tym w badaniu w ogóle nie sprawdzano, czy spożycie warzyw lub diety wegetariańskiej było powiązane z poziomem TMAO we krwi. Więc albo ja czegoś tam nie zauważyłem, albo jest to szokujące nadużycie w internetowych nagłówkach. W badaniach naukowych dotyczących dietetycznych źródeł TMAO u ludzi, owoce, warzywa i zboża nie miały mierzalnego wpływu na badane poziomy [TMAO], czego nie ujęto w skandalicznych nagłówkach medialnych i prezentowanym przez nich badaniu. Potencjalna rola TMAO jako wskaźnika chorobowego, a nawet czynnika sprawczego w chorobie tętnic miażdżycowych została odkryta niecałe 10 lat temu i jeszcze wiele trzeba się nauczyć. Ale już teraz możemy być pewni, że owoce i warzywa oraz dieta roślinna nie podnoszą poziomu TMAO. Więc osoby jedzące mięso i żółtka jaj, nie powinny lekceważyć swoich obaw odnośnie wytwarzanego z pożywienia TMAO, podnoszącego ryzyko choroby układu krążenia, uciekając w stronę fałszywych nagłówków internetowych[ https://medium.com/@Kahn642/tmao-and-vegetarian-diets-seeds-of-discontent-over-recent-headlines-dbdbff5b0fff ; https://drjoelkahn.com/tmao-eat-whats-eating-us/ ].” [koniec]

  32. Grzegorz P.

    Filmik „co słyszą weganie”: https://youtu.be/AQTgJlxrmKA
    Ostatnio CathZPP [zwana przez mnie ‘2$’], obraziła Juszes bezpośrednio na jej kanale You Tube: „Rozjechane koty oglądasz? Weganie nie przestaną mnie zaskakiwać swoimi zaburzeniami psychicznymi. Najlepsze w tym wszystkim jest to że wy myślicie że z takimi tekstami będziecie wyglądać na “lepszych”. A kończy się jak się musi skończyć w każdej ideologii.?”[koniec]
    Dlaczego CathZPP widzi u prawie wszystkich wegan straszną chorobę fizyczną i psychiczną ?
    Bo w ramach psychicznego odruchu, to w innych widzi, kim sama jest[ostre halucynacje osoby leczonej klinicznie na depresję i mającej mnóstwo schorzeń chorobowych, co doprowadziło ją do silnych zaburzeń odżywiania i żywienia się między innymi gałkami ocznymi i picia krwi, oraz spowodowało że pozbawiona swojego udanego życia prywatnego, siedzi cały czas na Internecie i przed kamerą , wygaduje i wypisuje niedorzeczności{‘ja nie zarabiam na Internecie’(…) konsultacja 320 zł, ebook 59zł, filmik 2$, zyski z reklam; ‘mi nie zależy na subskrypcjach’(…)„Serio? Do 1500 już dobiliśmy? Wow!” }, a jej filmiki ‘polemiczne’ z innymi, to zero treści{co chwilę słyszymy o „dysonansie poznawczym” itd} i wypowiedzi typu: „nie pierdol za przeproszeniem” , „debile”].
    Ostatnio CathZPP wymyśliła że „wyjawi sekret”, dlaczego zachowuje się chamsko[niby to był wielki plan]. A fakt jest taki, że atakowana ze wszystkich stron , chce zracjonalizować swoje zachowanie, wymyślając prawdopodobnie na poczekaniu jakieś usprawiedliwienie, tak by nie stracić widowni = pieniędzy. A ma taki umysł, że wszystko powykręca pod siebie, na przykład skoro uznała, że tłuszcz zwierzęcy jest niezbędny do życia, to
    1) weganie to trupy;
    2) jeśli weganie to nie trupy, patrz punkt pierwszy;
    3) jeśli jednak dalej weganie to nie trupy, znaczy że podjadają mięso.
    I tak podporządkowała cały świat pod swoje urojenia. Teraz chce nam wmówić, że chamstwo to nie była głupota, ale „plan”.
    Stanowczo odradzam polemikę z CathZPP , bo ona z każdym wygra. A jak, odpowiada ‘A M’ na You Tube: „Szkoda energii na wdawanie się w dyskusje z osobami, które tego nie chcą .To przypomina grę z gołębiem w szachy. Najpierw porozrzuca pionki, potem nasra na szachownice, a na końcu będzie się cieszył, że wygrał.”[koniec]
    Czy weganie cierpią na choroby psychiczne i depresję jak opowiadają ci z ‘carnivore’?
    Depresje wynikają między innymi z prześladowań z powodu naszej diety i tego że ludzie wrażliwi kochający zwierzęta i przechodzący na weganizm, mają też różne stany emocjonalne. Ludzie którzy przeżyli emocjonalny kryzys, częściej są skorzy do zmian w życiu, poprawy i empatii wobec innych istot, nauczeni przez problemy psychiczne pokory i współczucia, co skłania ich w stronę diety wegańskiej.
    Pod diety roślinne czy inne[w tym „paleo” i „carnivore”], lubią się czasem podszywać hipochondrycy, anorektycy, ortorektycy, i osobnicy z różnymi zaburzeniami odżywiania, czy ogólnie chorzy psychicznie ludzie. Większość ludzi nie zmienia swej standardowej diety i wyjątek stanowią tu pasjonaci zdrowotni, mistycy, ludzie ciężko chorzy ratujący się dietą . Ale część stanowią też chorzy psychicznie ludzie mający zaburzenia odżywiania, którzy bawią się w różne etykietki dietetyczne i po Dukanie, weganizmie przechodzą na witarianizm i fruktarianizm [jedzenie samych marketowych owoców] i dalej skaczą na ‘paleo’[głównie mięso], potem na ‘carnivore’[{prawie} tylko mięso]. I w końcu osiągają karykaturalny bretarianizm[odżywianie powietrzem], po czym tracą zmysły i giną .
    Na diecie wegetariańskiej zdarzają się też ludzie powiązani z duchowością wschodu i zażywający narkotyki jak marihuana, LSD, czy Ayahuasca. A wtedy to nie dieta wpływa na stany depresyjne[przeważa czynnik narkotycznej deregulacji mózgu i psychologia].
    Nie ma żadnego związku diety wegetariańskiej z depresją , a jedynie w niektórych dziwnych badaniach i niechlujnych ankietkach wychodziło że wegetarianie[nie weganie], mieli troszeczkę wyższe wskaźniki depresji, co szybko zostało podchwycone przez ludzi powiązanych z dietami konkurencyjnymi i lobby odzwierzęcym.
    Przykładowo na miliony badań ankietowych na całym świecie, jedna luźna ankieta przeprowadzona przez University of Bristol w Anglii wskazała przy okazji, że depresja u „wegetarian” mężczyzn wynosiła 5.26, do 4.18 u nie wegetarian, co tłumaczy się przy 10 000 wszystkich badanych normalnym błędem statystycznym [-1.08] jak i faktem leczenia depresji zmianą diety na wegetariańską [choć problem jest też z definicją słowa „wegetarianin”, skoro niektórzy tak się określają a jedzą ryby, skorupiaki i inne produkty zwierzęce, czy trochę mięsa].
    Jedno badanie z Australii[School of Health Sciences, Nutrition and Dietetics, Box 38, Hunter Building, University of Newcastle] opublikowane 2007 roku, twierdzi że grupy kobiet [w wieku 22 lat-27 lat], w tym ponad 900 semi wegetarianek[tutaj osób, które wyłączyły jedynie mięso czerwone] i niecałe 300 młodych wegetarianek „zgłaszało depresję 21%-22%” a kobiety mięsożerne rzekomo „[zgłaszały depresję] w 15%”, ale nie rozumiem dlaczego sklejono wynik semi wegetarian i wegetarian jako jedną grupę[co oznacza że zdecydowana większość „grupy roślinnej” jadła mięso i miała 22% depresji] i tu dochodzi fakt, że wegetarianie i semi wegetarianie „częściej mieszkali na obszarach miejskich i nie byli małżeństwem”, więc to „badanie” jest podejrzane[w ten sposób to posklejali, by wyszło że ludzie którzy mają standardową dietę wypadli lepiej; nie mamy wiedzy co dokładnie jedli ci „wegetarianie” i na ile byli wiarygodni w ankiecie].
    Jest jeszcze niemieckie „badanie” i pseudo analiza[Johannes Michalak z „University of Hildesheim”] z 2012 roku, głosząca właściwie manifest ideologiczny mięsożerców, jako ich apologia[obrona], atakująca wegetarian jawnymi oszczerstwami i półprawdami i do tak uprzedzonych i zakłamanych „badaczy” promujących „fast-food”, faktycznie mogli się zgłosić tylko niespełna rozumu „wegetarianie”, by uczestniczyć w publicznym „cyrku” szkalowania diety roślinnej[bardzo „piękne” w tym badaniu są wyniki mięsożerców jedzących fast-food{chyba przedobrzyli}; zabawne było to, że owi „wegetarianie” jedli często ryby, a więc jednak mieli kwasy omega3 EPA, DHA, DPA i B12{bo Michalak spekulował, że od braku omega/B12 wegetarianie są głupsi, a potem napisał że owi wegetarianie przeważnie jedli ryby- najlepsze odzwierzęce źródło omega/B12/D, sam sobie przecząc}, więc nie naukę a krętactwa zaprezentowali i chciejstwo polegające na żonglerce głównie tymi badaniami, które wspierały ich tezy o tym że wegetarianie to ludzie z zaburzeniami psychicznymi, zgodnie z mottem profesora Michalak’a „the mental disorder causes the vegetarian diet”{ psychiczne zaburzenie powoduje wegetariańską dietę }].
    Mamy też niechlujną austriacką ankietkę z uniwersytetu w Grazu z marca 2006 roku do lutego 2007 roku, która uwzględniła 330 wegetarian i rzekomo lęk, zaburzenie lub depresja wypadała 9.4% u wegetarian[jedzących często ryby] do 4.5% u mięsożerców. W końcu Austriacy w ten sposób opisali swój ostro krytykowany bubel: „Nasze wyniki pokazały, że wegetarianie częściej zgłaszają stany przewlekłe i mają gorsze subiektywne odczucie zdrowia. To może wskazywać, że wegetarianie w naszym badaniu przeszli na tą dietę na skutek wcześniejszych problemów, gdyż dieta wegetariańska jest często zalecana jako metoda zarządzania wagą i zdrowiem. Niestety, nie badano [w ankiecie] szczegółów określonej diety, na przykład spożycie kaloryczne nie zostało określone(…)brak szczegółowych informacji dotyczących wartości odżywczych składników [na przykład ilość węglowodanów, cholesterolu lub tłuszczu](…)Stąd dalsze badania będą konieczne dla analizy zdrowia i jego relacji do różnych form nawyków żywieniowych.”[koniec]
    Potem „obrońcy kotleta” i ludzie pracujący w przemyśle odzwierzęcym, sklejają powyższe „badania” w jeden artykuł i piszą , że weganie są chorzy psychicznie i że „nauka to już potwierdziła” i takie paszkwile umieszczają na różnych portalach , tak by można było straszyć tym wegan.
    Po czym poznać że są zwykłymi szachrajami?
    Bo ukrywają całą masę badań pokazujących że wegetarianie i weganie są zdrowsi psychicznie i wykorzystują niechlujne badania na semi wegetarianach do szkalowania wegan mających kompletnie inną dietę . Bardzo często badania pokazujące że „wegetarianie są głupi”, wyskakują po tym, jak publikuje się dziesiątki badań korzystnych dla diet roślinnych[kapitalistyczna walka o pieniądz jest bezwzględna i korzysta się z wszelkich metod, z których oszustwo jest podstawą {czy myślicie że ludzie pracujący w przemyśle masowo katującym zwierzęta są etyczni i prawdomówni? Ja mam 44 lata i taki naiwny już nie jestem}].
    Badanie obserwacyjne, które objęło około 1000 dorosłych Australijczyków[Psychother Psychosom 2012; Jacka FN, Pasco JA, Williams LJ, Mann N, Hodge A, Brazionis L, Berk M.], wykazało że zarówno wysokie, jak i nawet niskie spożycie czerwonego mięsa, wiązało się z depresją i lękiem[co może oznaczać potem chęć zmiany diety na wegetariańską czy wegańską ]. W 2009 roku opublikowano badania związków pomiędzy wzorcami żywieniowymi, a zdrowiem psychicznym we wczesnym okresie dojrzewania w Australii, by sprawdzić psychikę dzieci na diecie zachodniej ze zwiększonym spożyciem żywności na wynos, słodyczy i czerwonego mięsa i bardziej roślinnej z wyższym spożyciem zielonych warzyw liściastych i świeżych owoców, co oczywiście poskutkowało, wygraną dzieci bardziej roślinnych[ Telethon Institute for Child Health Research, Oddy WH1, Robinson M, Ambrosini GL, O’Sullivan TA, de Klerk NH, Beilin LJ, Silburn SR, Zubrick SR, Stanley FJ.; https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/19467256 ; https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/22433903 ]. Podobne wnioski wysunięto po badaniach 3846 osób w Iranie[ w porównaniu do diety wszystkożernej, ochronna dla psychiki okazała się dieta wegetariańska ze spożyciem owoców, warzyw, niskotłuszczowych produktów mlecznych, oraz po ograniczeniu spożycia przekąsek, wysokotłuszczowych produktów mlecznych, czekolady, napojów gazowanych, słodyczy i deserów], jak i zbadano 521 dorosłych ludzi w wieku 21 do 67 lat w Japonii i osoby z wysokim spożyciem warzyw, owoców, grzybów i produktów sojowych wykazywały mniejszą liczbę objawów depresyjnych, a inne wzorce żywieniowe, były w znacznym stopniu związane z objawami depresji [Department of Nutrition, Iran University of Medical Sciences, https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/26061411 ; Department of Epidemiology and International Health https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/20485303 ]. Inne badanie wskazało, że ogólny nastrój był znacznie lepszy w grupie wegetarian niż w grupie „mieszanej” i zaobserwowano istotny związek pomiędzy względnym spożyciem węglowodanów a ogólnym samopoczuciem, oraz pomiędzy stosunkiem białkowego tryptofanu w osoczu krwi do innych aminokwasów. Wyniki te wskazały, że różnice między grupami były związane z różnicami w spożyciu węglowodanów. Postawiono hipotezę , że upośledzenie działania hormonu szczęścia serotoniny spowodowane zmniejszoną dostępnością tryptofanu[obecnego w żywności roślinnej i innej], może spowodować pogorszenie nastroju w sytuacjach stosunkowo niskiego spożycia zdrowych węglowodanów [ https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/3783150 ].
    Mamy też faktyczne badanie samych wegan. W 2015 roku opublikowano kontrolowane badanie GEICO study, w zakresie żywienia z 292 osobami [79.8% kobiet, 20.2% mężczyzn], z nadwagą i niekiedy z wcześniejszym rozpoznaniem cukrzycy typu 2, tworząc przez 18 tygodni[ponad 4 miesiące] dwie grupy, jedną wegańską i inną zwykłą i zdrowa dieta wegańska usuwała depresję , niepokój i zwiększała produktywność w pracy [ https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/24524383 ].

  33. Grzegorz P.

    Co do tryptofanu, to choć weganie spożywają go czasem mniej, to nie ma to żadnego znaczenia, skoro do produkcji [odpowiedzialnej za dobre samopoczucie] serotoniny[ gdy w organizmie zachodzi przemiana tryptofan › 5-hydroksytryptofan › serotonina] nie potrzeba ton tego białka, a każdy nadmiar jest szkodliwy, i gdy nawet spożyjemy kilogramy tryptofanu, serotonina nie zaleje nas „euforią” , a co najwyżej zadziała autosugestia[efekt ‘placebo’]. Oczywiście na diecie wegańskiej można spożywać mnóstwo tryptofanu, tylko po co?[{dane przybliżone} w 100 gramach tofu ma 0.75 gram tryptofanu, ziarno soi surowe ma 0.59, pestki dyni 0.57, ziarno sezamu 0.37, nasiona lnu 0.395, migdały 0.31, groch nasiona suche 0.273, wieprzowina 0.25, szczypiorek 0.24, indyk 0.24, kurczak 0.24, owies 0.23, wołowina 0.23, łosoś 0.22, kasza jęczmienna 0.21, baranina 0.21, kasza gryczana 0.19, jajko 0.17, mleko 0.08, płatki owsiane 0.04, ziemniaki 0.02, marchewka surowa 0.012, banany 0.01].
    Z różnych badań wynika, że weganie/wegetarianie mają lepszy nastrój i mądrość życiową od semi-wegetarian/mięsożerców, co pokazują dokładniej profile psychologiczne, na przykład odcięcie od ogłupiającej telewizji, lepszy sen i więcej wigoru w życiu, brak nadwagi, nadciśnienia, podwyższonego cholesterolu, cukrzycy, nie sięganie po alkohol i tak dalej.
    Teraz zaprezentuję drugie badanie, tym razem na długoletnich weganach[które jest też potwierdzone moją 6 letnią praktyką na diecie wegańskiej]. Badacze Bonnie Beezhold , Carol Johnston i Deanna Daigle w 2010 roku napisali: „60 roślinożerców[wegetarian i wegan Adwentystów] zgłaszało znacznie mniej negatywnych emocji od 78 wszystkożerców[w tym wegetarianin jedzących też ryby], mierzonych za pomocą średnich całkowitych wyników ‘DASS’[depression anxiety stress scale{depresji lęku stresu skala}], z wynikami 8.32 u roślinożerców wobec 17.51(…)Według badania ‘POMS’[profile of mood states {profil od nastroju stanów}], całkowity profil stanów [złego] nastroju wszystkożercy 15.33, roślinożercy 0.10[napięcie lękowe wszystkożercy 6.4, roślinożercy 3.83; depresja przygnębienie wszystkożercy 8.99, roślinożercy 4.36; gniew wrogość wszystkożercy 7.08 roślinożercy 4.28; zmęczenie wszystkożercy 7.59, roślinożercy 5.03; dezorientacja wszystkożercy 4.65, roślinożercy 3.24, wigor wszystkożercy 19.15, roślinożercy 20.61](…)Łączne średnie wyniki ‘DASS’ i ‘POMS’ w całej próbie były dodatnio związane z dietetycznymi wartościami [kwasów omega]EPA [rho = .259 i. 278], DHA [rho = .265 i .286] i kwasem arachidowym [rho = .284 i .331] i odwrotnie zależne od spożycia ALA [rho = -. 227 i -.184] i kwasu linolowego z grupy omega6 [rho = -1.94 i -.249], co wskazuje, że uczestnicy z niskim spożyciem[kwasów omega] EPA, DHA i kwasu arachidowego oraz wysokimi spożyciami [roślinnych kwasów omega]ALA i kwasu linolowego mieli lepszy nastrój(…) Te wyniki rzucają wyzwanie temu, co wiadomo na temat związku między tłuszczami spożywczymi a funkcjonowaniem mózgu i sugerują nierozpoznaną korzyść z diet roślinnych, które są naturalnie niskie w długołańcuchowych tłuszczach omega3.”[ https://nutritionj.biomedcentral.com/articles/10.1186/1475-2891-9-26 ; https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC2887769/ ][koniec]
    Badacze Bonnie Beezhold i Carol Johnston w 2012 roku napisali: „Wszystkożerne diety zawierają duże ilości kwasu arachidonowego w porównaniu do diet roślinnych. Badania pokazują , że wysokie spożycie kwasu arachidonowego promuje zmiany w mózgu, które mogą zakłócać nastrój. Ci wszystkożercy, którzy jedzą ryby, regularnie zwiększają spożycie kwasu eikozapentaenowego [EPA] i kwasu dokozaheksaenowego [DHA], które przeciwdziałają negatywnym skutkom kwasu arachidonowego w żywym organizmie. W niedawno przeprowadzonym badaniu przekrojowym wszystkożercy zgłaszali znacznie gorszy nastrój niż roślinożercy, pomimo wyższego spożycia[kwasów omega] EPA i DHA. W toku [naszych dalszych] badań zbadano wpływ ograniczenia mięsa, ryb i drobiu na nastrój. Trzydzieści dziewięć wszystkożerców przydzielono losowo do grupy kontrolnej, która codziennie spożywała mięso, ryby i drób; grupa spożywająca ryby 3-4 razy w tygodniu, ale unikająca mięsa i drobiu lub grupa wegetariańska unikająca mięsa, ryb i drobiu[i jaj]. Na początku badania i po dwóch tygodniach uczestnicy wypełniali ankietę dotyczącą częstotliwości żywności, kwestionariusz profilu nastroju oraz liczbę depresji i stresu. Po interwencji dietetycznej, uczestnicy na diecie wegetariańskiej zmniejszyli swoje spożycie[kwasów omega] EPA, DHA i kwasu arachidowego, podczas gdy uczestnicy na diecie rybnej zwiększyli swoje spożycie[kwasów omega] EPA i DHA. Wyniki nastroju pozostały niezmienione dla wszystkożerców i rybożerców, ale kilka ocen nastroju u wegetarian poprawiło się znacząco po dwóch tygodniach. Ograniczenie mięsa, ryb i drobiu poprawiło niektóre obszary krótkotrwałego stanu nastroju u współczesnych wszystkożerców. Zgodnie z naszą wiedzą jest to pierwsza próba, w której zbadano wpływ ograniczenia mięsa, ryb i drobiu na stan samopoczucia u wszystkożerców. Dane z badań powiązały spożycie długołańcuchowych kwasów tłuszczowych ‘omega3’ z nastrojem, co stanowi ważne ogniwo, ponieważ dieta może znacznie różnić się zawartością kwasów tłuszczowych. Ryby i skorupiaki należą do nielicznych źródeł pokarmowych długołańcuchowych kwasów tłuszczowych omega3, kwasu eikozapentaenowego [EPA] i kwasu dokozaheksaenowego [DHA], podczas gdy diety bogate w mięso i drób mają wysoką zawartość potencjalnie neurozapalnych długołańcuchowych kwasów tłuszczowych omega6 i kwasu arachidonowego. Ponadto u wszystkożerców spożywających niewielkie ilości ryb, podwyższony stosunek kwasu arachidonowego do EPA / DHA w diecie odzwierciedla się w fosforowych tłuszczach błony, profilu związanym z objawami depresji. Wszystkożerne diety bogate w ryby są wiązane z niższym ryzykiem wystąpienia objawów depresyjnych. Dieta wegetariańska, która ogranicza mięso, ryby i drób, nie ma zarówno długołańcuchowych kwasach tłuszczowych omega3, jak i omega6 w porównaniu do diety wszystkożernej, ale istnieją ograniczone dane na temat wpływu diety wegetariańskiej na zdrowie psychiczne. Niedawno zauważyliśmy, że wegetarianie mają lepszy nastrój niż wszystkożercy pomimo ich znikomego spożycia EPA / DHA ; dane te sugerują , że pokarmowa proporcja długołańcuchowych kwasów tłuszczowych może mieć wpływ na nastrój. W ramach tego pilotażowego badania zbadano wpływ na nastrój po usunięciu mięsa, ryb i drobiu z diety zdrowych wszystkożerców(…) Nasz projekt opierał się na równoległym dwutygodniowym losowym, kontrolowanym badaniu. Dorośli mężczyźni i kobiety, którzy zgłosili spożywanie mięsa i / lub drobiu co najmniej raz dziennie, zostali przydzieleni do tej próby, która została ogłoszona jako badanie roli białka w funkcjonowaniu mózgu(…)39 uczestników ukończyło dwutygodniowe badanie deklarując, że przestrzega diety> 95%. 82% uczestników stanowiły kobiety(…)Po 2-tygodniowym okresie interwencyjnym poziom u wegetarian EPA, DHA i kwasu arachidowego spadł do niskich poziomów[‘omega3’ całkowity 0.73/0.39; omega6 całkowity 5.03/4.70; kwas arachidowy 0.10/00], a stosunek omega6 wzrósł do omega3 o 60% w tej grupie, jako że spożycie ‘ALA’ było mniejsze. Interwencja nie wpłynęła znacząco na stosunek omega6 do omega3 u wszystkożerców i rybożerców; jakkolwiek spożywanie EPA / DHA u rybożerców zostało zwiększone 95%-100%. Wartości spożycia kwasów tłuszczowych pozostały niezmienione w grupie wszystkożerców. Dane pokazują , że interwencja skutecznie manipulowała poziomami EPA / DHA w dietach rybożerców i wegetarian. Chociaż nie oceniano stężenia kwasów tłuszczowych w tkankach, dwa tygodnie wystarczyły do zaobserwowania znaczących zmian(…)Rezultaty te potwierdzają wyniki naszych przekrojowych badań, które wykazały, że roślinożercy zgłaszali znacznie lepszy nastrój niż ich wszystkożerne odpowiedniki. Chociaż wszystkożercy spożywali często ryby i unikali mięsa i drobiu przez dwa tygodnie, to nie poprawili znacząco nastroju, podczas gdy ci, którzy przystosowali się do diety wegetariańskiej[bez jajek], poprawili nastrój. Dane te sugerują , że spożywanie diety bogatej w mięso, ryby i drób może negatywnie wpływać na stan psychiczny. Poza różnicami w stosunku do długołańcuchowych kwasów tłuszczowych, diety wegetariańskie są zazwyczaj bogate w przeciwutleniacze, potencjalnie powodujące ochronę nastroju dla grupy wegetarian poprzez redukcję stresu oksydacyjnego(…)kwas arachidowy łatwo włącza się do tkanek i konkuruje o ‘desaturazę’ z EPA, zwiększając wytwarzanie prozapalnych metabolitów, takich jak ‘PGE2’ i ‘TNFa’. Zwiększa to ryzyko chorób przewlekłych, w tym depresji, ponieważ metabolity te wiążą się ze zmianą mechanizmów regulacji nastroju.”[ https://nutritionj.biomedcentral.com/articles/10.1186/1475-2891-11-9 ][koniec]
    Oczywiście jak ktoś chce złośliwie atakować wegan, może „badać” kogoś, kto je wegańskie frytki z majonezem i pije napoje słodzone[a unika surowych warzyw i owoców] i wtedy może wyjdzie, że jest chory i ma depresję , ale chyba nie o to chodzi w ocenie diety roślinnej[dieta podobna do Adwentystów może być uznana jako minimum, by była uznana za zdrową http://www.siegnijpozdrowie.org/czytelnia/?cat=11 ].
    A prawdopodobieństwo że na przykład na około 7 milionów wegan w USA, znajdą się ludzie z depresją jest na poziomie 10%[700 000 osób] lub mniej[bo nasza dieta wyraźnie leczy], skoro 11% wszystkich Amerykanów powyżej 12 roku życia przyjmuje leki przeciwdepresyjne i 23% wszystkich kobiet w wieku 40 lat-69 lat używa leków na depresję i wtedy niekiedy próbują się leczyć dietą wegańską .
    W Polsce, gdzie mamy 96% mięsożerców, szóstą przyczyną zgonów było[za WHO 2017] samobójstwo[15 miejsce na świecie i 3 miejsce w europie]. ‘Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę’ twierdziła[na podstawie badania z października i listopada 2018 roku, na ogólnopolskiej reprezentatywnej próbie 1155 uczniów w wieku 11–17 lat i innych danych], że w Polsce co dziesiąta nastolatka ma za sobą próbę samobójczą [ogólnie 7% młodzieży], a co szósty nastolatek okaleczał się i 72% młodzieży doświadczyło różnej formy krzywdzenia[w tym doświadczanie przemocy ze strony bliskich osób dotyczy 41%]. 32% padło ofiarą przestępstw konwencjonalnych, 7% było seksualnie wykorzystywane i 15% mieszkało z członkiem rodziny, który nadużywał alkoholu. I teraz jeśli jakiś nastolatek zastosuje śmieciowy weganizm „etyczny” przez miesiąc i popełni samobójstwo po tym jak zostanie zgwałcony przez wujka, dzikie media napiszą: „weganin z powodu restrykcyjnej diety odebrał sobie życie”, a twórcy portali dietetycznych „paleo/carnivore”, może zacytują to jako „badanie naukowe”.
    Takie negatywne naznaczanie osób z depresją może spowodować, że ludzie będą bali się przyjmować tych chorych na terapie dietetyczne[na przykład wegańskie], by nie było „problemów”, co może odciąć jedyną drogę ratunku dla tych ludzi. Dlatego trzeba z radością przyjąć fakt, że wśród wegan są ludzie z depresją i że coś robią by się jej pozbyć, uważając dietę za jeden z czynników i jeśli[wraz z rozwiązaniem innych problemów] uczynią postępy, mogą liczyć na sukces[lecz jest to proces, który może trwać ileś czasu, co nam weganom „obciąża statystykę chorób”, ale nie tabelki się liczą , tylko ludzie{choć manipulatorzy bez głębszych zasad etycznych, jak zwolennicy ‘paleo/carnivore’ szastają cynicznie tymi tabelkami, by zdusić rozwój ruchu wegańskiego(traktujmy to jako wyjątkową podłość i słabość przegranych mentalnie ludzi, stosujących już numery poniżej pasa, skoro na nic innego ich nie stać-przykładem może być atakowanie wegan austriacką ankietką z Grazu, w której zresztą , wegan mogło prawie nie być, czy wyławianie pojedynczych wegańskich matek, które zagłodziły dziecko i ukrywanie 99.9% weganek, które tego nie zrobiły)}].
    Jeśli w USA było 7 milionów wegan, to 700 000[10%] z nich mogło mieć odchyły i wypisywać głupoty w internecie i zajadle atakować mięsożerców, a wystarczy tylko 30 000 agresywnych wegan, by zapełnić internet niedorzecznymi komentarzami pokazującymi karykaturalny obraz weganizmu. Ale ponad 6 milionów[90%] tego nie robiło i nie może ponosić odpowiedzialności zbiorowej za wariatów na diecie roślinnej, bo to zwyczajnie niesprawiedliwe.
    Wybryki wegańskich wariatów, posłużyły jako pretekst większości mięsnej do zajadłych prześladowań i ukazywania naszej diety jako coś potwornego. I jeśli zsumować ataki na weganizm, to wyjdzie jakieś 70% negatywnych opinii [na 30% pozytywnych o diecie roślinnej] i potworzenie serii filmów i artykułów[dodatkowo sponsorowanych przez przemysły spożywcze i wspieranych przez władzę ] mających zniszczyć nasz ruch[tworzenie wizji wirtualnych niedoborów i wymyślanie problemów na weganizmie, których nie ma]. I jeśli podliczyć kto bardziej atakował, weganie czy nie weganie, to wyjdzie może 5% wegan, kontra 50% mięsożerców, a że jest ich 46 razy więcej od wegan, to 45*46= ~ 2070 ataków na jeden wegański wybryk, czyli jesteśmy mniejszością niesprawiedliwie atakowaną ponad miarę i musimy walczyć o przetrwanie[kto nas nie broni, jest współsprawcą kolejnej ludzkiej zbrodni].

  34. Grzegorz P.

    Camila Niedbał napisała na kanale You Tube 3 stycznia 2018: „Weganizm to jest coś bardzo złego- to chyba słyszy każda osoba na diecie roślinnej. Ja sama jestem jeszcze nastolatką , więc jedyne co słyszę przez cały czas to jak ty się chcesz rozwijać? w mięsie są dobre tłuszcze, albo głupie śmiechy. Moim zdaniem jest to niesprawiedliwe ocenianie wegan, no bo przecież każdy ma prawo żyć tak jak chce czyż nie? Głupie komentarze wobec wegan mogą naprawdę boleć, zwłaszcza gdy ktoś ma słabą psychikę , taką osobę naprawdę najmniejsza docinka boli i on myśli on niej przez kilka kolejnych dni, nawet miesięcy. Czas zająć się swoim życiem i tyle, każdy ma prawo jeść tak jak chce i nikomu nic do tego. :)”[koniec]
    Dopóki choć jeden weganin/weganka będzie pisać tego typu rzeczy jak Camila Niedbał, każdy z nas ma obowiązek walczyć o prawo do godnego życia mniejszości żywieniowej i odważnie szerzyć wiedzę o zgubnych właściwościach produktów odzwierzęcych. Na szczęcie nasza dieta odpowiednio prowadzona, leczy również psychikę , przez co pozwala radzić sobie z nienawiścią społeczną , która jest w sumie krzykiem rozpaczy chorującego i wymierającego społeczeństwa mięsnego.
    Wyniki wielu badań obserwacyjnych
    [Skarupski KA, Tangney CC, Li H, Evans DA, Morris MC. Mediterranean diet and depressive symptoms among older adults over time. J Nutr Health Aging 2013;17:441-5; Sanchez-Villegas A, Delgado-Rodriguez M, Alonso A, et al. Association of the Mediterranean dietary pattern with the incidence of depression: the Seguimiento Universidad de Navarra/University of Navarra follow-up (SUN) cohort. Arch Gen Psychiatry 2009;66:1090-8; Beezhold BL, Johnston CS. Restriction of meat, fish, and poultry in omnivores improves mood: a pilot randomized controlled trial. Nutr J 2012;11:9 ],
    jak i praktyka osobista moja i wielu wegan ukazały, że zdrowa dieta oparta na roślinach, bez narkotyków i alkoholu, była związana z lepszym nastrojem i że zmiana spożycia pokarmu w kierunku wzorców roślinnych może faktycznie zmniejszyć, czy nawet wyleczyć całkowicie depresję . Choćby dzięki walce z nadwagą , która powoduje tłumienie działania hormonów szczęścia[dopaminy] w organizmie i przyczynia się do depresji, a oczyszczenie i regeneracja jelit poprawia produkcję serotoniny[hormonu szczęścia]. Czyste żyły[nie poklejone jak u mięsożerców cholesterolem i TMAO/białkiem/wapniem] dostarczają tlenu i pokarmu dla mózgu bez zakłóceń[w świecie naukowym utrwalony jest pogląd że co dobre jest dla serca i układu krążenia, dobre jest dla mózgu]. Usunięcie nadmiaru białka poprawia kondycję również umysłową . Zdrowe węglowodany są jedynym właściwym pokarmowym paliwem dla mózgu dającym poczucie satysfakcji życiowej bez potrzeby sięgania po „dopalacze”[to że weganie mniej ćpają , wynika z ich diety].Węglowodany roślinne wspomagają odpowiedni poziom hormonu serotoniny [współ odpowiedzialnej na poziomie fizycznym za szczęście, relaks, koncentrację , dobre samopoczucie, poprawę nastroju, łagodzenie depresji, zmniejszenie napięcia i tak dalej], podczas gdy mięso/nabiał/jajka niebezpiecznie obniżają poziom serotoniny w mózgu i powodują ‘gnicie’ jelit, a to w nich wytwarzane jest 90% serotoniny[czyli w leczeniu depresji dieta pełni rolę pomocną , gdzie na pierwszym miejscu należy rozwiązać problemy mistyczne, psychiczne i życiowe, być porządnym człowiekiem który nie krzywdzi innych istot, a potem też wesprzeć to całościowe podejście zdrową roślinną dietą ]. Wiadomo, że w 20 wieku ilość spożywanego mięsa zwiększyła się w europie około 3 razy i depresja narasta bardzo widocznie w całym społeczeństwie. Na ciężką depresję cierpią też Eskimosi prawdopodobnie uprawiający czasem kanibalizm i ich odzwierzęca dieta jest pozbawiona wielu składników odżywczych i posiada substancje szkodliwe, dlatego cierpią na osteoporozę , choroby serca i depresję. W 2016 roku najwyższy poziom zachorowalności na depresję w Rosji odnotowano w „Syberyjskim Okręgu Federalnym”, zamieszkałym przez ludy zbliżone do Eskimosów, a cukrzyca, depresja, palenie papierosów, alkoholizm, pobicia, morderstwa i samobójstwa były częste na zasilonej obfitymi duńskimi dotacjami finansowymi Grenlandii, gdy szacuje się, że 20% Grenlandczyków, głównie eskimoskich Inuitów, próbowało targnąć się na swoje życie i na 57 000 mieszkańców w latach 1968-2002 życie odebrało sobie 1351 osób i popełniono 308 morderstw i w 1986 roku samobójstwo było w niektórych miejscowościach główną przyczyną zgonów wśród młodych ludzi. Podobnie dzieje się u Eskimosów na północy bogatej Kanady, co wskazuje że spożywanie dużej ilości produktów odzwierzęcych i przełamanie przez człowieka jego przyrodzonej strefy bytowania jest tak samo niekorzystne dla zdrowia, jak przeniesienie niedźwiedzia polarnego na afrykańską Saharę[do tego dochodzą inne kłopoty u Eskimosów, ale nie będę już przedłużał tekstu] .
    Badania EPIC-Oxford, w którym udział wzięło 31 000 wegetarian i wegan oraz 33 000 wszystkożerców, pokazały najczęstsze niedobory według obecnych norm u wegan i były to wapń, cynk i witamina B12, a najczęstsze niedobory wśród osób na diecie tradycyjnej to podobnie jak u wegan wapń, cynk, oraz dodatkowo witamina C, witamina E, błonnik, magnez i foliany. Mięsożercy nie tylko zaliczyli większą ilość niedoborów, ale jak wiadomo mają też nadmiary białka, tłuszczu w tym cholesterolu, chemikaliów dodawanych w produkcji odzwierzęcej i tak dalej, oraz według analizy wielu badań, częściej o ok 30% chorują na choroby układu krążenia, a gdy porównać dietę wegańską dobrze zbilansowaną , to można podejrzewać przebitkę 90% i gorsze statystyki w ilości cukrzycy, raka i tak dalej.
    Można podać przybliżoną ilość składników odżywczych z roślin i mięsa z nabiałem,
    białko 1 do 3,
    tłuszcze 1 do 10[w tym większość szkodliwa],
    szkodliwy cholesterol 0 do 150,
    niezbędny błonnik 30/0,
    witamina C raczej potrzebna codziennie 60/0.5,
    kwas foliowy 60/1,
    witamina E 22/1,
    żelazo 3/1[na przykład soczewica 6.5 mg, fasola biała 10 mg, płatki owsiane zwykłe 4.5 mg, natka pietruszki 6 mg/wołowina 2.5 mg, wieprzowina 0.87 mg],
    magnez 10/1, wapń 2/1,
    [pro] witamina A 3/2,
    D 0.1/0.4[tu słońce może wyrównać], B12 0.001/1[tu glony, rokitnik itd może wyrównać].
    Jak piszą niektórzy, departament rolnictwa USA podał że 90% Amerykanów ma niedobór potasu; 80% ma niedobór witaminy E; 70% ma niedobór wapnia; 50% ma niedobór witaminy A, witaminy C i magnezu i według amerykańskiego „Centrum Kontroli i Zapobiegania Chorób” 90% Amerykanów ma niedobór witaminy D. To pokazuje całościowy obraz niedoborów przeciętnych mięsożerców na świecie mających chroniczne braki, witamin C, D, E, K, B, A, boru, wapnia, żelaza, kwasu foliowego, omega3, magnezu, potasu, jodu, selenu, cynku, krzemu, błonnika, antyoksydantów, chlorofilu, zdrowych węglowodanów i wody. Nadmiary powodują nadwagę .
    Mięsożercy mają też depresję z powodu wielu chorób, w tym niszczą ich schorzenia nerek.
    http://wyborcza.pl/TylkoZdrowie/7,137474,23317614,nefrolog-nerki-choruja-dyskretnie-4-mln-polakow-nie-wie-ze.html
    Można łatwo zauważyć tendencję weganizm= brak alkoholu i odchodzenie od kawy,
    kontra diety mięsne[Eskimosi/Mongołowie/carnivore] = alkohol i zwiększenie ilości kawy.
    Dlaczego?
    Bo zdrowo odżywiający się weganie[bez cukru, białej mąki, olejów rafinowanych, kawy, herbaty itd] osiągają tak dobry nastrój i energetykę fizyczną , że nie potrzebują tego niszczyć żadną dodatkową substancją .
    A totalni mięsożercy mający „kostnicę” w jelitach i niedożywienie mózgu[zatkane żyły i brak zdrowych węglowodanów oraz ważnych witamin i mikroelementów], jak i tworząc dla innych [a więc i siebie] okrutny świat zabijania i walki, popadają w depresję i apatię , dlatego muszą się ratować alkoholizmem i kawo-holizmem[ale jak wiemy jest to droga w przepaść].
    Najważniejsze poza mistyką dla zdrowia jest uporządkowanie sobie życia pod względem psychologicznym, poprzez ułożenie moralno etyczne, utrzymanie więzi z otaczającym nas światem i łagodność, nie krzywdzenie innych istot[i pilnowanie by niektóre istoty nie krzywdziły większości istot{np CathZPP}],
    empatia, współczucie,
    tak więc dieta rabunkowa i mordercza wobec innych istot[zwierząt] musi prowadzić do niedoborów psychologicznych, które choć zakrzykiwane są pseudo rozsądnymi argumentami, będą niczym śmieci zamiecione pod dywan stanowić problem psychologiczny dla jednostki, która ma o wiele większe ryzyko popadania w samo pogardę , kompleksy, depresję , zaburzenia emocjonalne jako współ przestępca-sponsor katowania zwierząt na farmach/fermach/rzeźniach[człowiek nie rozumie skąd ma depresję , a po kryjomu wszystko co wysyła, powraca do niego].
    Lobbyści zachwalający mięso, opierają się często na zakłamaniu, że można zwierzęta hodowlane traktować porządnie, lecz niestety nigdy to nie będzie wykonywane w praktyce, bo jeśli zwierzę się traktuje jak „sztukę”, „skórę” , co w masowej produkcji jest nieuniknione, jeśli morduje się wszystkie kurczaki płci męskiej jako odpad produkcyjny, jeśli porywa się matce krowiej cielaka, by móc kraść jej potem mleko dla ludzi[najpierw krowę się gwałci i zapładnia, a potem zabiera jej dziecko, by mleko było dla człowieka], to około 60% ludzi pracujących w tym mięsno nabiałowo jajczarskim biznesie musi się zdegradować mentalnie i po prostu staje się taki bandyta sadystą i katem i takiego się nie upilnuje żadnymi normami, więc „humanitarna produkcja zwierzęca” będzie jak „prawie uchwycenie już tęczy”[tak zwana hodowla eko, jest tak niewydajna, że potrzeba by kilku ziemi, by wyżywić ponad 7 miliardów ludzi].
    Co oznacza, że nasza dieta roślinna, oprócz tego że w poważnych badaniach najczęściej wygrywa zdrowotnie w sensie fizycznym, to zarazem tylko weganizm góruje nad innymi dietami zdrowotnie psychicznie/mózgowo/nerwowo/cieleśnie, jako jedyna dieta dająca perspektywę pełnego zdrowia psychicznego, generując osobę symbiotycznie nastawioną do środowiska, zwierząt-istot słabszych i mającą szacunek dla własnego ciała, nie czyniąc z niego „gnijącej kostnicy” niszczonej przez nadwagę , schorzenia nerek, wątroby i jelit, choroby układu krążenia, i nowotwory powiązane w badaniach z jedzeniem produktów odzwierzęcych[70%-75% zgonów w Polsce to 45%-50% choroby żylne układu krążenia jak zawał serca i udar mózgu{u wegan 30% ryzyko mniejsze(u wegan prowadzących najzdrowszy tryb życia ryzyko 95% mniejsze do 90 roku życia)} i nowotwory 24%-27%{u wegan 15% ryzyko mniejsze(u wegan prowadzących najzdrowszy tryb życia ryzyko 80% mniejsze do 90 roku życia)}].
    Poza tym, z matematycznego punktu widzenia, połączenie rozrostu ludności[obecnie ponad 7 miliardów ludzi {w 18 wieku było ok miliard}] z hodowlą zwierzęcą [obecnie 70 miliardów] musi doprowadzić do zagłady ekologicznej ziemię .
    Więc aspekt moralny diety, jest aspektem zdrowotnym[co próbują ukryć przeciwnicy], bo jak uznaje dziś psychologia, zdrowie zaczyna się i kończy na psychice, gdzie ważna jest redukcja stresu, relaks uspokojenie i tak dalej, a jak być wyciszonym, uspokojonym wewnątrz siebie z rykiem zarzynanych masowo zwierząt po to tylko, by zwiększyć ryzyko wielu chorób dieto-zależnych, ten wrzask zwierząt staje się tak głośny, że nie będzie spokoju u osoby wrażliwej i zdrowej psychicznie i do tego „bomba ekologiczna tyka” i czekać kiedy wybuchnie i zacznie się z głodu kanibalizm i możliwość rozwoju konfliktów nuklearnych, gdy liczba ludzi przekroczy 12 miliardów, a zasoby wody i przyrody zaczną kurczyć się nieodwracalnie[udawanie że nie ma problemu, uciekanie od faktów na temat produkcji mięsa, nabiału, jaj, miodu, nic nie da, podobnie jak wkładanie ręki do pojemnika z kwasem solnym i mówienie że „wszystko jest super”].
    Ale my weganie jesteśmy już w 90% poza tym biznesem i możemy się skupić na pozytywnych rzeczach, odnajdując mistyczną i psychiczną harmonię ze światem.

  35. Grzegorz P.

    Powoli kończę , by nie torpedować bloga Karoliny „teoriami spiskowymi”, której dzięki za tolerancję .
    piosenka[weganie to smerfy prześladowane przez Gargamela]
    https://youtu.be/XWsX7TgDeoU
    „prawdziwych wegan można zniszczyć, ale nie pokonać”
    Dopisze że dla wegan błogosławieństwem było to, że na przedstawiciela „carnivore” w Polsce wybrano ‘CathZPP-2$’ która odstrasza od tej diety tym co mówi i robi[producenci kombuchy powinni żądać od CathZPP odszkodowania, bo sprzedaż ich napoju może spadać, skoro kojarzy się on z CathZPP popijającą kombuchę podczas filmików].
    Tutaj jeszcze odpowiem czy słuchać ‘internetowych znachorów’, czy może jednak zaufać nauce?
    Skoro sam cytuję tyle badań, to mogę być uznany za jakiegoś maniaka naukowego nie widzącego nic poza szkolnymi teoriami. Niestety, ale[jak CathZPP] jestem samoukiem, bardzo sceptycznie nastawionym do obecnego systemu szkolnego. Jak pisałem, badania naukowe można kupić. Sam Colin Campbell napisał w książce „Ukryta Prawda” że redukcjonizm[czyli skupianie się tylko na szczegółach] powoduje całą masę niedorzecznych badań nie dających faktycznej oceny rzeczywistości. Pisał też o badaniach jawnie nierzetelnych czy wręcz kupionych. Równocześnie sam badania prowadził[więc dokładnie wie, jak to wygląda zakulisowo] i korzystał z setek badań potwierdzających jego obserwacje. Co znaczy, że trzeba umieć oddzielać „plewy od ziaren” i potem praktyka się liczy, bo każdy człowiek jest inny[choć każdy ma układ pokarmowy roślinożercy].
    Korporacje produkujące żywność odzwierzęcą mają własne prywatne laboratoria i robią nieoficjalne ciche badania i gdy tylko coś im wyjdzie, co może być jakoś tam uznane za oszczercze wobec diet pozbawionych produktów odzwierzęcych, prawdopodobnie opłacają oficjalne badana opracowane specjalnie w taki sposób, by zawsze wyszedł wynik niekorzystny dla wegan czy wegetarian, lub wskazujące że mięso, nabiał i jaja są niezbędne do przetrwania gatunku ludzkiego. Potem pojawiają się sprzeczne badania wiążące mięso i mleko ze zdrowiem kości i inne z chorobami kości, badania pokazujące jajka jako powodujące choroby serca czy raka i jajka jako produkty prozdrowotne, tłuszcze zwierzęce jako niebezpieczne i ratujące przed chorobami i tak dalej.
    Na świecie powstawało około kilkaset badań rocznie i przez 50 lat dało to ponad 20 000 badań do wyboru i każdy kto wiedział gdzie i jak szukać, znajdował sobie poparcie dla swojej hipotezy, a często najlepsze w poszukiwaniach i produkcji badań były bogate korporacje żywieniowe, patrzące tylko na zysk i stosujące najgorsze krętactwa by zarobić na tłumie, więc żonglerka badaniami i medialny cyrk profesorków trwał w najlepsze do 2019 roku. Jedynym weryfikatorem jest własne doświadczenie i nie ufanie zbytnio „nowinkom”, analizowanie sumy wielu badań z całego świata[metaanaliza] i szukanie odniesień do prywatnej obserwacji siebie i otoczenia.
    Uważam że jeśli ktoś stosuje dietę od wielu lat i zauważa na sobie dobre skutki i dzieli się tym, wówczas jest to forma badania praktycznego, często lepszego niż badania na zwierzętach[których nie popieram], czy analiza jakiś pojedynczych składników. I dla mnie takie prywatne świadectwo jest cenne, zakładając że ktoś nie kręci wałków jak CathZPP-2$, która chce zarobić na naiwnych ludziach swoimi „rewelacjami” zmienianymi w zależności od sytuacji ekonomicznej. Proste świadectwo anegdotyczne jest bardzo ważne i suma takich świadectw, to badanie holistyczne diety, dające już dobre spojrzenie. I właśnie takie badania robiono na grupie Adwentystów w USA, oraz dokonano obserwacji ludzi z Chin[China Study] i zrobiono ponad 1000 badań wartych uwagi.
    Szkolnictwo jest pod kontrolą ministerstwa edukacji, czyli polityków zamieszanych w brudne sprawki i skorumpowanych z korporacjami. Podobnie cały świat kręcony jest przez pieniądz i dlatego ślepa ufność wobec „nauki” i lekceważenie doświadczeń ludzi, może doprowadzić w ślepą uliczkę.
    Zbilansowanych wegan nie lubi biznes medyczny, bo mało chorują , biznes farmaceutyczny, bo mało biorą leków[na przykład na nadciśnienie, cholesterol, depresję, czy hormonów zastępczych], biznes spożywczy, bo dużo sami hodują i nie jedzą wielu rodzajów produktów i politycy bo weganie są mądrzejsi i trudno ich oszukiwać propagandą i wegan nie lubią uniwersytety, bo są one na smyczy korporacji i polityków. Nałogowo przywiązani do mięsa i mleka nauczyciele nie chcą uchodzić za szkodników, więc szukają usprawiedliwienia dla swych nałogów dietetycznych[że niby „nie da się inaczej i tak trzeba”] i w ten sposób ta cała szajka szkaluje wegan i wymyśla niedorzeczności. Zamiast rozwiązywać kwestie związane z dietą wegan, oni tworzą wirtualne problemy, jako haki do definitywnego zwalczania roślinnej diety. Uniwersytety są niewiarygodne, bo po analizie wielu badań wychodzi że „udowodniały” one sprzeczne opinie, w zależności od tego, kto jakie badanie sponsorował i jaki chciał uzyskać wynik. Czyli jeśli pojawia się ktoś po studiach twierdzący że nie opiera się on na internetowych plotkach i „magikach”, ale na nauce i rzetelnie potwierdzonych badaniach z uniwersytetu, co rzekomo oznacza że ów magister ma niepodważalną wiedzę , to można tylko się pośmiać, skoro owa „rzetelność” jest rozmyta w badaniach na tysiące sprzecznych wersji[na przykład w sprawie wpływu białka, tłuszczu nasyconego, cholesterolu i wapnia zwierzęcego na stan kości i miażdżycę] i on na zasadzie żonglerki, cytuje tylko takie badania, które mają bronić interesu jaki on reprezentuje, czy to rządzących politycznych elit, czy powiązanych z politykami korporacji i różnych biznesów, które wywalczyły pozycję i stworzyły układ/system, gdzie pewne rzeczy są ukrywane a inne promowane i wykorzystuje się do tego wyselekcjonowane badania uniwersyteckie, które często są bardziej niedorzeczne, niż prywatne doświadczenia pojedynczych ludzi dzielących się własną praktyką życiową , która nawet jeśli posiada błędy, to nie jest tak mocno poddana manipulacji ekonomicznej i często lepiej posłuży innym, niż oficjalna propaganda medyczna, farmaceutyczna, państwowa i medialna. Większy autorytet ma jednostka z doświadczeniem niż magister, klepiący sztywno to, co w niego wmontowały szkółki, państwo i media[tu brzmię jak CathZPP]. Oczywiście, trzeba bez naiwności selekcjonować jednostki z doświadczeniem, na te które głupoty wygadują , bo są na przykład chore psychicznie czy spożywają narkotyki i na te które bezinteresownie chcą przekazać swoją praktyczną wiedzę [w internecie jest bardzo mało takich ludzi, większość {około 90%} to albo ukryty czy jawny biznes{promocja suplementacji i sprzedaży określonych produktów}, albo psychopaci którzy się wyżywają na klawiaturze komputera{9%} i może jest 1% ludzi bardziej poważnych]. Takie szczere, nie szalone doświadczanie jest prawdziwą wiedzą , badaniem i nauką . A „badania” uniwersytetów, mogą co najwyżej to doświadczenie wspierać, jako dodatek[tylko trzeba robić selekcję , które badania wynikają z chęci poznania faktów, a które są nierzetelne i prawdopodobnie sponsorowane, bo naiwność doprowadzi człowieka do dezinformacji{gdy w jednym dniu usłyszy, że tłuszcze nasycone szkodzą zdrowiu, a w innym że chronią zdrowie, że nadwaga zwiększa ryzyko chorób, a w innym tygodniu, że pomaga żyć zdrowiej itd i wszystko to poparte zdaniem „autorytetów naukowych” profesorów, uniwersytetów i instytutów badawczych}; nauka może się spierać i mogą wystąpić sprzeczności, gdy poszukuje się wiedzy, ale w kapitalizmie i walce o rynek te sprzeczności wynikają często z manipulacji i zwykłego oszustwa, co nieraz zostało wykazane na przykład w kwestii związanej z {nie!}szkodliwością palenia tytoniu].
    Studentka dietetyki, weganka Daria Gańczarska z portalu You Tube o nazwie „FoodAndFitness” napisała w komentarzach do swoich filmików[za youtube.com] : „Studiuję obecnie dietetykę na uniwersytecie medycznym w Katowicach(…) często wegetarianie/osoby jedzące dużo produktów nabiałowych itp mają problemy z żelazem, ponieważ kazeina zawarta w mleku znacznie obniża jego wchłanianie w organizmie. Dlatego też jest tak, że wegetarianie którzy spożywają nabiał [często w znacznie większych ilościach niż przeciętna osoba kompensując sobie w ten sposób mięso] mają częściej anemię niżeli weganie, których dieta jest całkowicie pozbawiona produktów odzwierzęcych. Ja sama nigdy nie miałam wyższego poziomu żelaza niżeli teraz na diecie wegańskiej, więc naprawdę coś w tym jest(…) lekarze powinni zachęcać do diety roślinnej i znać chociaż podstawowe korzyści zdrowotne związane z jej stosowaniem, ale niestety większość lekarzy ma znikomą wiedzę na temat odżywiania i myśli, że jak ktoś nawet przejdzie na wegetarianizm to szybko dorobi się anemii itp a weganie to już wg wielu lekarzy są narażeni na śmierć z powodu miliona niedoborów; mam styczność z lekarzami podczas licznych zajęć [studiuje na uniwersytecie medycznym] i dobrze wiem, że tak jest;] szkoda tylko, że niektórzy ludzie aż tak bezgranicznie ufają opinii lekarzy i słyszałam o przypadkach, że ktoś zrezygnował z bycia wegetarianinem przez reprymendę od lekarza (…)jestem przyzwyczajona że większość prowadzących na studiach krytykuje fakt że jestem weganką i kiedy przychodzi coś na temat diety roślinnej , to oni zawsze twierdzą , że to jest sposób odżywiania niezdrowy, niedoborowy itp itd, co moim zdaniem jest co najmniej smutne, że osoby wykładające na uniwersytecie medycznym dietetykę , mają takie podejście do tej kwestii, podczas gdy fakt że dieta pozbawiona produktów pochodzenia zwierzęcego czyli wegańska, jaką ja od kilku lat stosuję może być zdrowa, to nie jest moje pobożne życzenie , to jest fakt naukowy i badań w tym temacie jest obecnie całe mnóstwo, zresztą ten fakt też został stwierdzony oficjalnie już kilkanaście lat temu przez ‘Światową Organizację Zdrowia’, więc nie wiem, nieświadomość osób wykładających na uniwersytecie medycznym jest chyba co najmniej smutna, albo bądźmy szczerzy, zwyczajnie żenująca (…)pod względem [weganizmu na uczelni] to jednak ciężko. Masz rację, że ciągle mówi się o tym jak białko zwierzęce jest niezbędne i jaki to nabiał jest konieczny dla zdrowia kości…jak dla mnie żal…nie wiem czy ich oczom jeszcze żadne nowsze badania naukowe się nie ukazały czy co?; próbowałam nie raz dyskutować z wykładowcami/prowadzącymi, gdy głosili takie archaiczne ‘herezje’ ale mówiąc krótko….nie opłaciło mi się to w ogóle; student nigdy nie ma racji, a profesor zawsze; po prostu robię swoje, wiem swoje i cały czas[idę] do przodu; chociaż muszę przyznać, że czasem już mi się odechciewa…na przykład nasza główna książka do nauki o żywieniu człowieka, która jest wydana przez państwo [IŻŻ{instytut żywności i żywienia}] i którą sobie kupiłam za własne pieniądze do nauki, ma na okładce i w środku reklamy mleka Nestle dla niemowląt…i to jest obiektywna państwowa nauka? Niestety przemysł ma bardzo duży wpływ na to jak wyglądają rekomendacje żywieniowe, dlatego podchodzę do nich sceptycznie i trzymam się informacji bardziej potwierdzonych naukowo niż wziętych ‘bo tak’ na życzenie przemysłu. Zdecydowanie lepsze informacje co do żywienia i norm podaje Światowa Organizacja Zdrowia [WHO] niż polski Instytut Żywności i Żywienia. Jednak WHO musi brać bardziej pod uwagę interes całego świata, a w nim nie leży na pewno zużywanie 10 kg zboża by wyhodować 1 kg mięsa wieprzowego, w ogóle normy WHO na przykład na wapń są niższe niżeli nasze czy amerykańskie. Więc łatwo nie ma, bo ja właściwie uczę się podwójnie…tego co muszę z programu i tego, co naprawę ma sens(…) już mnie trochę cierpliwość opuszcza do tych moich studiów[dietetycznych], nasłuchałam się takich anty-wegańskich teorii, że aż mi rączki opadły…między innymi jeden doktor [lekarz] stwierdził że ludzie w Polsce są otyli, bo jedzą ziemniaki a ludzie w Japonii szczupli bo jedzą ryby…uczyłam się, że wegetariańskie dzieci mają wszelkie niedobory [wegańskie nie mogą wcale rosnąć…], a dzisiaj jeszcze z metodologii badań naukowych, że zwierzęta na których robi się badania mają zapewnione bieganie wolno, mega warunki i chyba jeszcze masaże….żadna ilość bananów nie pomaga mi na uspokojenie, gdy słyszę jak uczy się takich kłamstw a 120 innych osób na roku, święcie w to wszystko wierzy(…) Badania badaniami ale ostatecznie trzeba spojrzeć na statystyki i otaczającą rzeczywistość jak to się wszystko ma w realu, a wygląda to tak że osoby na diecie wegańskiej wysokowęglowodanowej znaczniej rzadziej chorują na wszystkie choroby cywilizacyjne i są zdrowsze od przeciętnej osoby na diecie standardowej”. [koniec]

  36. Grzegorz P.

    Prezentowałem już badanie jajek [Joel Kahn] sponsorowane przez korporację jajczarską czy badania dowodzące choroby psychicznej wegetarian i leczące ‘TMAO’.
    Teraz by dopełnić przykładów podam inne ciekawe ‘kwiatki’ oficjalnej nauki.
    Przykładem „dowodu” potwierdzającego „szkodliwość węglowodanów i zdrowie płynące z tłuszczu zwierzęcego” może być upublicznione w listopadzie 2017 roku, badanie „Prospective Urban Rural Epidemiology”, opublikowane w czasopiśmie ‘The Lancelet’[pisemku powiązanym z „tłustą” Holandią ] przeprowadzone w 18 krajach, gdzie teoretycznie uwzględniono dietę 135 335 osób w wieku od 35 do 70 lat. W badaniu tym, temat diety traktowało dodatkowo [gdyż interesowano się chorobami i ich sposobami leczenia i oceniano przestrzeganie zaleceń „zdrowego trybu życia” po przebytym incydencie sercowo-naczyniowym] i z badania „wynikało”, że duże spożycie węglowodanów związane jest z większym ryzykiem ogólnej śmiertelności, oraz śmiertelności z przyczyn innych niż choroby żylne układu krążenia, a znaczne spożycie tłuszczu[w tym tłuszczów nasyconych z mięsa i sera]związane jest z niższym ryzykiem chorób[wyjąwszy choroby układu krążenia, oprócz zmniejszenia ryzyka udaru] i tłuszcz w dużej ilości miał redukować o 23% zmniejszenie ryzyka ogólnej śmiertelności, o 18% zmniejszać ryzyko udaru i o 30% zmniejszać ryzyko śmierci z przyczyn innych niż choroby układu krążenia.
    I na czym polegał numer ‘profesorów z tytułami naukowymi’?
    Że na przykład, badano Bangladesz, w którym jedynym pokarmem dla wielu są głodowe porcje mięsa z ryb, drobiu, czy owoców morza, słodycze i biały ryż zawierający 80 gram węglowodanów i tylko 0.66 gram tłuszczu[91% z węglowodanów i tylko 1% z tłuszczu] i zarazem mieszkańcy pracują w fabrykach, gdzie jest mnóstwo substancji rakotwórczych i nie mają dostępu do opieki medycznej i po prostu umierają w lepiankach z głodu[czyli wyszło że wysokie spożycie węglowodanów {80%} daje wyższą ogólną śmiertelność niż w krajach takich jak tłusta Szwecja i Kanada i bogatsze kraje stosowały leki na choroby żylne układu krążenia, które ich nie leczą , ale opóźniają przebieg chorób i w statystykach wychodzi że jest mniej zawałów i tak dalej]. Długość życia to w Bangladeszu 71.8 lat[lepiej niż tłusta Mongolia z 68 lat] i przyczyny zgonów
    1) gruźlica 9.54% [16 miejsce na świecie; choroba biedy];
    2) grypa i zapalenie płuc 9.43% [tu choroba biedy];
    3) choroba płuc 9.3% [5 miejsce na świecie; zapylenie powietrza] ;
    4) choroba niedokrwienna tętnic żylnych serca 6.96%[dopiero 150 miejsce na świecie, wskaźnik głodu];
    5) udary 6.72%;
    6) cukrzyca 3.72%;
    38) rak jelita grubego 0.43% [dopiero 157 miejsce na świecie; wskaźnik niedożywienia].
    Podobnie było w „badanych” wysoko węglowodanowych Indiach, Pakistanie, Zimbabwe, Afryce Południowej, Brazylii, Argentynie, Chile, Chinach[gdzie zaniżono statystykę spożywania tłuszczy o około 12%], Kolumbii, Polsce, na okupowanym terytorium Palestyny[tutaj głód = 0.001 tłuszczu zwierzęcego i trochę słodyczy z paczek i choroby oraz śmierć z powodu terroru Izraela]. Wątpię by ci „badacze z tytułami i stanowiskami” byli tak głupi, by nie celowo wybrać kraje badane w taki sposób, by uzyskać takie a nie inne wyniki[ja bym podobnie zrobił, jakbym chciał uzyskać taki wynik badania, a oni siedzą w tym biznesie od dziesięcioleci{jako że badanie współtworzyli kochający tłuszcz Polacy, moje obawy o szczere intencje rosną }].
    O tych krętactwach media nie poinformowały, a tylko o tym że „tłuszcz [z mięsa i nabiału] wraca do łask”. Kolejne błędy tego „badania”, to nie zrobienie dokładnych badań krwi[tylko raz na początku] i nie zwrócono uwagi na zmiany w diecie podczas 7.5 lat analiz badania. I by było śmieszniej, wybrano na podstawie widzimisię jedynie przypadki osób spożywających określone poziomy węglowodanów [43% i 78% energii] i tłuszczów[11% i 38%{weganie z 5% do 10% tłuszczu już chyba nie byli brani pod uwagę}]. I co zastanawiające, badaczy w ogóle nie interesowało czy węglowodany to błonnik, skrobia, cukry proste, jaki jest indeks i ładunek glikemiczny i czy to cukry rafinowane czy nieprzetworzone. Ale najlepszym numerem było prawdopodobne nie liczenie tłuszczy trans, co znaczy że jeśli ktoś je tłuste słodycze[zawierające ok 5% białka, 25% tłuszczu głównie trans i 60% rafinowanych węglowodanów{co daje tylko 2.5 razy więcej węglowodanów niż tłuszczu, ale licząc kilokalorie daje to 49% z tłuszczu i 48% z węglowodanów oraz 3% z białek}], będzie miał liczone tylko węglowodany i jego ilość tłuszczu ogólnego będzie zaniżona i chorując na choroby układu krążenia czy raka, będzie robił na ogólne konto „węglowodanów”[nawet jak wliczano tłuszcze trans{dane są niejasne}, to trzeba je liczyć inaczej, bo są bardziej ciężkie]. A choroby układu krążenia i cukrzycę diagnozowano jedynie za pomocą deklaracji ludzi, którzy często nie wiedzą że je mają [na przykład w Polsce większość nie wie że ma cukrzycę i powie że nie ma]. Informacje o diecie zebrano na początku za pomocą kwestionariusza, gdzie każdy miał napisać co jadł w ciągu ostatnich 12 miesięcy[mało kto pamięta na przykład co jadł 6 miesięcy wcześniej w jakiejś restauracji, czy było to tłuste i tak dalej i mógł zmyślać, a 135 000 osób trudno sprawdzić, co oznacza że wskazane poziomy tłuszczu i węglowodanów były fantazją i łatwo można było manipulwać takimi danymi]. Badanie można więc uznać za ściemę . Ale zwolennikom „paleo/carnivore” się spodobało i zostało uznane za ‘rzetelne źródło wiedzy o żywieniu’. Choć nie chcą oni słyszeć, co sami autorzy badania i specjaliści musieli cicho przyznać: „W naszym badaniu większość uczestników … spożywała bardzo wysoką dietę węglowodanową , szczególnie ze źródeł rafinowanych(…)diety wysokowęglowodanowe i niskotłuszczowe mogą być raczej wskaźnikiem ubóstwa, czy braku dostępu do opieki medycznej(…)niewiadoma prawdopodobnie utrzyma się aż do przeprowadzenia dobrze zaprojektowanych randomizowanych kontrolowanych badań.”[koniec]
    Ponadto nawet to badanie wykazało, że tłuszcz zwiększa ilość chorób układu krążenia [standard] i że obecność warzyw, owoców i roślin strączkowych w diecie związana była ze zmniejszoną ogólną śmiertelnością , jak również śmiertelnością z przyczyn innych niż choroby układu krążenia. Najlepsze efekty według tego badania, przy obniżeniu ogólnej śmiertelności dawało spożycie 3 do 4 porcji [375-500 gram] produktów z warzyw, owoców i roślin strączkowych i najwięcej korzyści w kwestii zmniejszania ogólnej śmiertelności przynosi spożycie owoców i roślin strączkowych, a surowe warzywa przyczyniają się do zmniejszenia ryzyka wystąpienia chorób układu krążenia. Już w 2013 roku główny autor badania profesor Salim Yusuf z McMaster University w Kanadzie powiedział, że w przypadku chorób układu krążenia, ogromne znacznie ma dostęp do odpowiedniej opieki kardiologicznej, gdyż kraje bogate mimo iż częściej chorują , to pieniądze wydane na leczenie sprawiają , że rzadziej umierają na choroby, niż ludzie z krajów biednych. Im większe bogactwo, tym większa zachorowalność na choroby układu krążenia, szczególnie na chorobę tętnic serca i udary mózgu, ale szybkie wykrycie choroby ułatwia jej leczenie i częściej osoby bogate mogą zrozumieć, że trzeba rzucić palenie, alkohol i zmienić styl życia. Czyli sumując, badanie potwierdza[na ile zostało dobrze przeprowadzone], że węglowodany z owoców, strączków i warzyw są prozdrowotne, a węglowodany rafinowane i ubóstwo czy narażenie na czynniki rakotwórcze w biednych krajach zwiększają ilość chorób i tłuszcz, białko nie ma nic do tego, chyba że się chce reklamować mięso i nabiał i stworzy opatrzne wnioski, oparte albo na manipulacji, albo na nieuctwie.
    A oto jak w Polsce to badanie opisała gazetawroclawska.pl i Adriana Boruszewska: „Jedz tłusto, będziesz zdrowy! Głupota? Nie! Nowe badania. Wrocławscy lekarze i naukowcy wraz z naukowcami z Kanady i innych krajów z całego świata [łącznie 25 krajów] w ramach badania PURE [Population Urban Rural Epidemiological Study] badają nawyki żywieniowe tysięcy mieszkańców na całym świecie, w tym też wrocławian. Okazuje się, że wyniki są zaskakujące. Podczas badania sprawdzano nawyki żywieniowe 2000 osób we Wrocławiu oraz w okolicach, a także 135 000 na całym świecie. Wyniki zaskoczyły samych naukowców. – O tym, że tłuszcze nienasycone są zdrowie, to już chyba wszyscy wiedzą , ale tego, że zbyt małe spożycie tłuszczów nasyconych może nam szkodzić, nie spodziewał się nikt – zaznacza profesor Andrzej Szuba[szef kliniki chorób wewnętrznych w szpitalu wojskowym przy ul. Weigla].” [koniec]
    Natomiast portal fakt.pl[hsph.harvard.edu/ KMK] wykazał że jest trochę mniej sponsorowany przez przemysł mięsno nabiałowy, skoro tak to opisał: „Tłuste jedzenie jest zdrowe? Nie daj się zwieść nowym badaniom(…)Jak jednak udowadniają eksperci z Harvardu[USA], badanie zawiera podstawowy błąd(…)już na poziomie metodologicznym. ‘Całkowita ilość węglowodanów’ to pojęcie nadmiernie uproszczone. Pokarmy zawierające węglowodany obejmują owoce, warzywa, rośliny strączkowe i produkty pełnoziarniste, a także rafinowane ziarna i cukry. Ważne, aby brać pod uwagę zarówno jakość, jak też ilość węglowodanów, zamiast wrzucać je do jednego worka. Różne rodzaje węglowodanów mają różny wpływ na zdrowie. Tak ekstremalnie wysokie spożycie węglowodanów może oznaczać ‘dietę ubogą’. Większość uczestników badania z krajów o niskich dochodach opierała swoje żywienie prawie całkowicie na węglowodanach, szczególnie rafinowanych. W Bangladeszu autorzy wymieniają na przykład biały ryż jako główne źródło nie tylko węglowodanów, ale także białek i tłuszczów [to znaczy że nie ma innych źródeł]. W tej sytuacji niezwykle trudne, jeśli nie niemożliwe, jest oddzielenie skutków konkretnego składu diety od skutków ubóstwa i niedożywienia. Niekompletna jest też ocena i analiza rodzajów tłuszczu. Tym razem autorzy wprowadzili podział: na nasycone, jednonienasycone i wielonienasycone. Nie oceniano jednak spożycia tłuszczów trans [które jest szczególnie wysokie w Azji Południowej], a to mogło wpłynąć na wyniki pozostałych rodzajów tłuszczu. Harvard zakwestionował też wiarygodność danych żywieniowych. U chińskich uczestników [prawie jedna trzecia całkowitej badanej populacji] średnie spożycie tłuszczów stanowi 17.7% całkowitej dziennej wartości kalorycznej. Tymczasem inne badania wykazały, że przeciętne spożycie kalorii pochodzących z tłuszczu wynosi w Chinach około 30%. Tak duża rozbieżność jest zastanawiająca, ponieważ we wszystkich badaniach zastosowano podobne kwestionariusze.”[koniec]
    Na stronie national-geographic.pl 2018-12-13 mamy gloryfikację sera i nabiału: „ser wraca do łask(…)najnowsze badania stawiają te produkty w zupełnie innym świetle. W jednym z nich okazało się , że kontrolowana grupa osób w średnim wieku oraz z nadwagą , która spożywała pełnotłusty ser cheddar zanotowała obniżenie poziomu cholesterolu(…)Badanie było sponsorowane przez irlandzką firmę produkującą nabiał.”[koniec]
    Ponadto pl.sputniknews.com chwali nadwagę : „ ‘Oponki’ są dobre dla organizmu. Naukowcy z Narodowego Instytutu Zdrowia w USA przeprowadzili serię eksperymentów, które pokazały, że tkanki tłuszczowe w organizmie zawierają specyficzne komórki odpornościowe, niezbędne do walki z infekcjami(…)Im większa waga, tym szczęśliwszy jest człowiek. Do takiego wniosku doszli naukowcy z Uniwersytetu w Bristolu.”[koniec]

  37. Grzegorz P.

    Niezły numer wegetarianom odwalił w Polsce „Instytut Matki i Dziecka”[Warszawa] z tuzami takimi jak Jadwiga Ambroszkiewicz, Teresa Laskowska-Klita, Witold Klemarczyk, Magdalena Chełchowska, którzy zmontowali „badania” na dzieciach wegeteriańskich. Po dobraniu mięsożerców, którzy wypadali w tych badaniach wyjątkowo dobrze[nie potwierdzają tego statystyki ogólne stanu zdrowia Polaków], i charakterystycznych grup wegetarian, Ambroszkiewicz i spółka, wykazywali raz za razem, że dieta wegetariańska jest nieodpowiednia czy wręcz niebezpieczna dla dzieci. Podczas jednego z badań w 2007 roku coś takiego ustalili: „Wegetariańskie dzieci wykazywały około dwukrotne niższe dzienne spożycie wapnia i witaminy D niż ich wszystkożerne odpowiedniki. Poziom 25-hydroksywitaminy D w surowicy dzieci wegetariańskich był również prawie 2-krotnie niższy w porównaniu z osobnikami wszystkożernymi.”[ https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/18217433 ][koniec]
    Możliwe nawet że nie sfałszowali tych badań i tak wyszło na wąskiej badanej grupie 50 dzieci.
    Tylko po co to było upubliczniać, jaki był faktyczny cel pokazania tych wyników, które po prostu nie odzwierciedlały faktycznego stanu zdrowia wegetarian?
    Jedynie po to, by wzmocnić nienawiść do mniejszości żywieniowej w Polsce[bubli się nie pokazuje opinii publicznej, tylko chowa pod dywan].
    Analizując powyższe badanie, wiadomo że przeciętni wegetarianie odrzucają mięso [w tym ryb] i w zamian jedzą więcej jajek i piją więcej mleka. Wołowina w 100 gramach zawiera 18 mg wapnia, kurczak 12 mg, jajka 50 mg, mleko 118 mg, ser żółty 800 mg. Czyli zastąpienie mięsa, mlekiem, serem i jajami zwiększa stosunek wapnia 10 razy. Wystarczy dodać zieleninę i mamy stosunek 15 razy. I trzeba dodać że zapotrzebowanie jest około 2 razy mniejsze. Czyli wapń z punktu widzenia wegetarianizmu wypada lepiej. A to że do badań dobiera się wegetarian nie jedzących zieleniny i szuka mięsożerców którzy o dziwo spożywają 1000 mg wapnia na dzień, by zbudować katastroficzny obraz diet roślinnych, to już numer poniżej pasa, stosowany też przez profesorków z innych krajów. U wegan wapń może być gorszy, jeśli nie jedzą zieleniny i innych zdrowych produktów roślinnych[czyli są śmieciojadami wegańskimi], a wtedy nie oceniamy weganizmu, ale błędy konkretnych ludzi nie umiejących jeść zdrowo. Co do witaminy „D”, to może być niższy poziom u wegetarian bo dla normy 2000 IU trzeba spożyć ok 200 litrów mleka dziennie, a ‘tylko’ 20 kilo mięsa. Ale w praktyce świadomość u roślinożerców o suplementacji jest większa, więc koniec końców mięsożercy, nie spożyją 20 kilo mięsa na dzień, a wegetarianie spożywający suplement, mają wyniki w normie. I weganie mają niższe zapotrzebowanie na „D” i są grzyby/słońce które mogą pokryć 100% zapotrzebowanie. Czyli nie dieta wegańska czy wegetariańska jest winna niedoborów wapnia i „D”, ale brak słońca i złe nawyki żywieniowe konkretnych wegan. Więc, by być uczciwym względem danych dietetycznych[czego Ambroszkiewicz /Klemarczyk nie pokazali pisząc: „Nasze wstępne wyniki sugerują , że niewystarczające spożycie wapnia i witaminy D może wpływać na szybkość obrotu kostnego u wegetarian”], zamiast straszyć wegan i w praktyce zakazywać im weganizm[jak robili lekarze w Polsce], trzeba było tworzyć badania pokazujące zalety diety i zwracające uwagę na potrzebę poprawek w ramach diety roślinnej, co robiła swego czasu Małgorzata Desmond[na przykład po odkryciu że konkretne osoby jedzą za mało wapnia, polecić rodzicom wprowadzenie produktów bogatych w wapń i zrobić drugą turę badań, w której by wyszło że wapń na diecie roślinnej jest w normie]. Czekamy na badanie Ambroszkiewicz , które „wykaże”, że weganie spożywają mniej witaminy C i błonnika od mięsożerców[ uważam że w sprawie badań Jadwigi Ambroszkiewicz trzeba by wszcząć śledztwo].
    Teresa Laskowska-Klita, Magdalena Chełchowska , Jadwiga Ambroszkiewicz, Joanna Gajewska, Witold Klemarczyk, Grażyna Rawicka, Mariusz Ołtarzewski, Teresa Laskowska-Klita stwierdzili trochę bardziej korzystnie w 2011 roku, może po reprymendzie[Clinton został weganem i prezydent Obama był nam przychylny], bo inne teksty pisali wcześniej : „Otrzymane wyniki wskazują, że dieta wegetariańska dostarcza witaminę B12 i kwas foliowy w ilościach wystarczających do zabezpieczenia stężeń homocysteiny i żelaza na poziomie obserwowanym u dzieci żywionych w sposób tradycyjny. Wysokie spożycie witaminy A i niskie witaminy E wpływa nieznacznie na ich stężenie w surowicy krwi.(…)W dietach wegetarian stwierdzono niższy udział energii pochodzącej z tłuszczów, a wyższy z węglowodanów w porównaniu do rówieśników żywionych tradycyjnie. Dzieci na diecie wegetariańskiej miały niższe stężenia cholesterolu całkowitego [151.5±18.0 mg/dL], lipoprotein o niskiej gęstości [81.0±13.6 mg/dL] oraz triacylogliceroli [61.6±20.5 mg/dL] niż dzieci na diecie tradycyjnej, szczególnie w grupie otyłych [odpowiednio: 165.0±22.3 mg/dL, 94.7±19.2 mg/dL, 82.4±32.3 mg/dL]. Były to różnice istotne statystycznie p<0.05. Stężenie leptyny w surowicy krwi było istotnie niższe [p<0.0001] u dzieci na diecie wegetariańskiej [3.0±2.1 ng/ml] w porównaniu do dzieci z prawidłową masą ciała żywionych tradycyjnie [6.8±3.4 ng/ml] i otyłych [37.8±12.7 ng/ml]. U dzieci na diecie wegetariańskiej stwierdzono istotnie wyższe stężenie rozpuszczalnego receptora leptyny [p<0.001] i adiponektyny [p<0.05] niż u rówieśników stosujących dietę tradycyjną. We wszystkich badanych grupach dzieci zaobserwowano pozytywną korelację pomiędzy stężeniem leptyny i negatywną pomiędzy rozpuszczalnym receptorem leptyny a indeksem masy ciała i masą tłuszczową . Ponadto, stężenie leptyny ujemnie korelowało ze stężeniem jej receptora oraz z poziomem adiponektyny. (…)Oficjalne stanowisko Amerykańskiego Stowarzyszenia Dietetycznego wskazuje, że dobrze zaplanowane diety wegetariańskie są zdrowe, odpowiednie pod względem odżywczym i odpowiednie dla osób na wszystkich etapach życia, w tym niemowląt, dzieci, nastolatków, dorosłych i osób starszych(…)Kilka badań wykazało, że dieta wegetariańska przyczynia się do lepszego profilu tłuszczy i przynosi korzyści w zakresie ochrony miażdżycy. Badania te zostały przeprowadzone głównie na dorosłych, z których kilka obejmowało dzieci. Nasze wyniki wskazują na związek między dietą wegetariańską [z mniejszym spożyciem tłuszczu i cholesterolu] i niższym poziomem cholesterolu całkowitego, lipoprotein o małej gęstości i poziomami trójglicerydów u dzieci przed okresem dojrzewania(…)W naszym obecnym badaniu średnie stężenie leptyny w surowicy u dzieci przed okresem dojrzewania na diecie wegetariańskiej było około 2-krotnie niższe niż u dzieci wszystkożernych z normalną wagą i ponad 10-krotnie niższe niż u wszystkożernych otyłych dzieci. Jednakże, rozpuszczalny receptor leptyny w surowicy był na wyższym poziomie u wegetarian niż u osób wszystkożernych. Jego średnia wartość u wegetarian była wyższa o 75% niż u dzieci wszystkożernych z normalną wagą i ponad 2-krotnie wyższa niż u wszystkożernych otyłych dzieci(…)Dodatkowo wykazaliśmy, że poziom leptyny w surowicy krwi , pozytywnego i rozpuszczalnego receptora leptyny jest ujemnie powiązany ze wskaźnikiem masy ciała i masą tłuszczu we wszystkich badanych grupach dzieci. ”[koniec]
    http://medwiekurozwoj.pl/articles/2011-3-1-15.html ;

    oraz

    http://medwiekurozwoj.pl/articles/2011-3-1-16.html
    Czyli jak się powyżej dowiedzieliśmy, w 2011 roku Ambroszkiewicz, Laskowska-Klita, Klemarczyk i spółka, przyznali pośrednio, że wyższy poziom leptyny to oznaka choroby[nadwagi i otyłości] i że wegetarianie/weganie mają jej mniej nie z powodu anomalii, jak wcześniej próbowali sugerować w 2003 roku, cynicznie łącząc niższe stężenia leptyny z destrukcją szkieletową dzieci wegetariańskich, jako wskazanie na zakaz tej diety w wieku dojrzewania, pisząc takie kłamstwa: „ eliminacja produktów zwierzęcych z diety zmniejsza spożycie niektórych niezbędnych składników odżywczych, które mogą wpływać na metabolizm kości. Jest to bardzo ważny problem, szczególnie w dzieciństwie i okresie dojrzewania, gdy wzrost i obrót kostny są najbardziej intensywne(…)Ostatnie dane potwierdzają koncepcję, że modulatory, takie jak leptyna [hormon z tkanki tłuszczowej] mogą wpływać na proces tworzenia kości. Nasze badanie ma na celu zbadanie stężenia osteokalcyny i leptyny w surowicy u dzieci przed okresem dojrzewania z dwoma różnymi nawykami żywieniowymi: dietą wegetariańską i wszystkożerną. Przebadaliśmy 49 zdrowych dzieci w wieku 2-10 lat, podzielonych na grupy wegetariańskie i wszystkożerne(…)U dzieci stosujących dietę wegetariańską średni poziom leptyny wynosił 3.0, podczas gdy u dzieci wszystkożernych wynosił 5.5 . WNIOSKI: Nasze obserwacje wskazują , że niedobory niektórych składników odżywczych wraz ze zmniejszonym stężeniem leptyny w surowicy mogą opóźnić wzrost i rozwój kości w dzieciństwie.”[koniec]
    https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/15213373
    Bo jeśli niski poziom leptyny miał być oznaką destrukcji kości, to dlaczego dzieci wszystkożerne też mają jej mniej od tych wszystkożernych dzieci otyłych[też mają „niedobór”]. Czyli najpierw uznali że można się doczepić do poziomu leptyny, który jest w mniejszym stężeniu u wegetarian z powodu braku nadwagi, a potem w 2003 roku zrobili swoje „badania” to potwierdzające i wysnuli wnioski korzystne dla przemysłu mięsnego wyciągającego około 20 miliardów zł rocznie w Polsce[otyłość i wysoki poziom leptyny, są „zdrowe”]. Atak był sprytny, bo faktycznie otyłość chroni przed osteoporozą do jakiegoś stopnia[obciążenie kości daje im ‘ćwiczenie’ i wzmacnia je], więc można było snuć swoje hipotezy oparte na krętactwach. Półprawda o osteoporozie zawiera też pół kłamstwa, czyli fakt że większość ludzi otyłych nie dożyje późnej starości, więc im nie są potrzebne trochę gęstsze kości, a ludzie bez nadwagi mogą dbać o swój szkielet ćwiczeniami i dietą , żyjąc około 25 lat więcej w pełni zdrowia. I dodatkowo różne badania nie potwierdzają że wegetarianie mają gorsze kości od mięsożerców[różnice to około 0%-4%, nieistotne dla faktycznego rozwoju osteoporozy]. Manipulacja maniaków „carnivore” polegałaby na tym, by zacytować wcześniejsze „badania” Ambroszkiewicz i ominąć szerokim łukiem badanie z 2011 roku ,w którym sama Ambroszkiewicz obaliła swoje niedorzeczne wywody na temat poziomu leptyny jako wskaźnika zdrowia kości[bo szczuplejsi wegetarianie{ale i mięsożercy} mają leptyny mniej].
    Na szczęście takich „badań” jest mniejszość, a mamy wiele badań potwierdzających dobry rozwój dzieci na dietach roślinnych. Na świecie i w USA zbadano wegetariańskie i wegańskie dzieci i przy ograniczonym wsparciu dietetycznym uznano że: „wzrost wegańskich niemowląt wydaje się odpowiedni(…)diety wegańskie można zaplanować tak, aby były adekwatne pod względem odżywczym i wspierały wzrost dla niemowląt” [ Laboratories of Human Biometry and Biological Chemistry, Faculty of Physical Education and Physical Therapy, Vrije Universiteit Brussel, Brussels https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/10479235 ; Department of Paediatrics, The Chinese University of Hong Kong ,
    https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/11468039 ;Department of Early Childhood Development and Education, Chaoyang University of Technology, Taichung 413, Taiwan,
    https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/19083442 ;
    oraz
    https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/11424545 ; Vegetarian Resource Group, Baltimore, Md., USA,
    https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/11424546 ].
    Były też badania w Centrum Zdrowia Dziecka Małgorzaty Desmond.
    https://youtu.be/iaTNe1ON6S4
    Pojedyncze przypadki zagłodzenia wegańskich dzieci to ‘kaczka dziennikarska’, gdyż statystycznie takich przypadków jest tyle samo u ludzi na dietach mięsnych, a tylko wywleka się te makabryczne sprawy, by robić „reklamę” weganom[walka korporacji o utrzymanie rynku spożywczego].
    Większość tych przypadków dotyczy chorych psychicznie ludzi, którzy nie sprostali wymaganiom macierzyństwa i gdyby nie byli weganami, nic by to nie zmieniło. Większość „afer” dotyczyło „wegan”, którzy jedli ryby itd[diety makrobiotyczne i semi wegańskie], lub ludzi którzy powoływali się na weganizm by zmniejszyć wyrok. Nie jest zdrową osobą ktoś, kto nie podaje mleka niemowlęciu, a karmi soczkiem, kozim mlekiem, parówkami, bułeczkami itd[CathZPP radziła na You Tube by jeść w ciąży dużo ryb i mięcha, dając dziecku w prezencie rtęć i inne toksyny oraz nadmiar witaminy ‘A’ i polecała podawać niemowlęciu krowie mleko{gdy nie ma ludzkiego}, by doprowadzić do niedoboru żelaza i anemii, oraz innych ciężkich chorób, a sugerując karmienie dziecka wysokotłuszczowo, narażała je na śmierć: „dwa przypadki śmierci dzieci na diecie ketogennej”
    https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/19027591 ; „dziecko na diecie ketogennej, u którego rozwinęło się ostre zapalenie trzustki, zmarło” https://journals.sagepub.com/doi/abs/10.1177/088307380101600910?url_ver=Z39.88-2003&rfr_id=ori%3Arid%3Acrossref.org&rfr_dat=cr_pub%3Dpubmed ] .
    Podam tu artykuł ze swoim tytułem „mięsożercy zagłodzili dziecko kozim mlekiem”[sprawę nagłośniono tylko dlatego, by zaatakować ‘znachora’ i pokazać że biznes medyczny jest dobry, podczas gdy 100 razy więcej dzieci umiera od błędów lekarskich, niż od porad ‘znachorów’]
    https://wiadomosci.dziennik.pl/wydarzenia/artykuly/458407,zaglodzone-niemowle-w-brzeznej-matka-dziecka-zeznala-czym-je-karmila.html ;
    oraz

    https://bladprzyporodzie.com/lekarz-skazany-za-smierc-dziecka/

    Temat do szerszego omówienia[nie tutaj], ale już widać, że sprawy nie są czarnobiałe i każdemu można łatkę przylepić, jeśli ma się wpływy medialne jak przemysły odzwierzęce pompujące miliardy w reklamy i szukające “zagłodzonych wegan”. Trzeba by dokładnie opisać socjologiczne przyczyny rodzinnych tragedii u nielicznych wegańskich dzieci[wykluczenie społeczne i brak wsparcia otoczenia, oraz część osób to chorzy psychicznie ludzie cierpiący na zaburzenia odżywiania] i co powoduje że sponsorowane media na pierwszych stronach gazet nie piszą na przykład że „mięsożercy/wszystkożercy zagłodzili/skatowali/zamordowali/okaleczyli dziecko”, ale[ukrywając wegańską normę zdrowych i szczęśliwych rodzin] wyszukują tylko niektórych „wegan” do takiej nagonki, mającej wywołać oburzenie społeczne niszczące cały ruch wegański.

  38. Grzegorz P.

    CathZPP marzy się dieta ‘idealna’, podczas której ‘nie pierdzi się i nie sra’. Dieta mięsna do takich nie należy, bo wytwarza siarkowodór i albo pierdzimy z obrzydliwym zapachem, albo trzymamy siarkowodór w jelitach i powodujemy degradację układu pokarmowego[oni w ramach autosugestii{placebo}, wmówili sobie, że się nie pierdzi na ‘carnivore’ i na zasadzie nerwicy spięci tym wierzeniem, trzymają siarkowodór w sobie]. Fakt jest taki, że by przyjąć całą masę mikroelementów i witamin, trzeba spożyć też substancje anty odżywcze i układ pokarmowy musi się napracować, by przyswoić całą masę tych elementów diety, co czasem wymusza też problemy jak wypróżnianie, oddawanie moczu, oraz wzdęcia i gazy[szczególnie na początku i są też osoby nadwrażliwe jelitowo]. Dieta samo mięsna jest tak niedoborowa, że faktycznie mniej jest problemów układu pokarmowego, ale za to wystąpią o wiele gorsze kłopoty, jak szkorbut, grypa, nowotwory i osteoporoza. Natomiast dietą ‘idealną’ dla CathZPP może okazać się dieta picia samej wody[dieta ‘wodnika’] i wtedy faktycznie ‘nie pierdzi się i nie sra’ a tylko sika, a najlepsza jest chyba ‘inedia’ [nic nie jedzenie] i wtedy nawet się nie sika, a jeśli CathZPP oduczy się wdychać powietrze, to nawet nie trzeba będzie wydalać dwutlenku węgla, co oznacza że idealna dla CathZPP pozostaje tylko śmierć[bo na mistycznie uniesienie nie ma co liczyć, jeśli ma się na sumieniu śmierć innych istot].
    Miłośnicy mięsa, by usprawiedliwić swoją znieczulicę na los zwierząt, naśmiewają się z wegan jedzących zboża, że podczas ich zbiorów giną gryzonie, a jedzenie jajek nie powoduje śmierci. Jedzenie jajek powoduje śmierć kurcząt męskich i kur niewydajnych. I jest to wykorzystywanie. A czym innym jest obrona ludzi przed zwierzętami na przykład zabijanie komarów, much i moli spożywczych, oraz niebezpiecznych zwierząt atakujących ludzi na ich terenach na przykład w miastach[ostrzał agresywnych wilków, usuwanie gniazd szerszeni i tak dalej]. Gryzonie wchodzą na tereny ludzkie i nie tylko mogą zginąć podczas zbiorów, ale również ich tępienie gdy niszczą zbiory jest etycznie zasadne[to samo robią zwierzęta na swoich terenach i tam ludzie też powinni respektować ich prawa i nie zakłócać ich życia licząc się z karą , na przykład pożarciem przez lwa w rezerwacie przyrody]. Jest to skrajnie różne od eksploatacji zwierząt pod żywność, nawet w warunkach ekologicznych, bo na przykład kura nie znosi jajka dla ludzi.
    Gdy ktoś ci napadnie na dom i ma zamiar zgwałcić żonę i zamordować dzieci, po czym zagrabić majątek i ty w ramach walki zabijesz go, to czy jest to samo, co zaczajenie się na małe dziecko i ugodzenie go nożem?
    Dla totalnego mięsożercy będzie to „zabicie”, jako jedno i to samo. W takie absurdy popadają zwolennicy ‘carnivore’ , którzy mają spaczone umysły i faktycznie etykę mają gdzieś, a równocześnie próbują się zabawiać w moralizatorów wobec wegan, tylko po to by samych siebie uznać za rozsądnych i sprawiedliwych[to nie my, a weganie są jednak „źli”- oto proces ‘wyparcia’, poprzez zniszczenie wzorca].
    Ktoś kto chce być z zasady złym człowiekiem jak agresywny mięsożerca, nie będzie miał najmniejszych predyspozycji do tworzenia „kodeksu etycznego”, bo brak mu czystości wewnętrznej i głębszego rozeznania, na skutek czego będzie gadał głupoty, wymyślając jedną bzdurę większą od drugiej[wątpię żeby mu na gryzoniach ukrytych w zbożach faktycznie zależało, tym bardziej że w paszach dla kur znoszących te jajka, owe gryzonie też się znajdują i dla jednego jajka zginie ich więcej, niż z powodu garści płatków owsianych{a poza tym tylko głupie gryzonie nie zwieją , gdy usłyszą stukot maszyn}].
    Szczytem głupoty jest twierdzenie, że weganie to obłudnicy, bo jeżdżą samochodem, który potrąci czasem kota, więc krzywdzą zwierzęta tak samo jak mięsożercy i na nic ten cały weganizm. Problem w tym, że można minimalizować ilość wypadków z udziałem zwierząt, oraz usprawniać produkcję roślin, tak by jak najmniej cierpiało gryzoni.
    A jak ‘usprawniać’ produkcję mięsną , nabiałową i jajeczną na diecie ‘carnivore’ z potrzebą około 7 miliardów kilograma mięsa dziennie dla całej ludzkości?
    Skala tych problemów[wypadki na drogach i przypadkowa śmierć gryzoni] a hodowla i polowania na dzikie zwierzęta, to jak porównanie wegańskiego ogryzka jabłka do wysypiska śmieci[tu incydentalne zdarzenia bez negatywnych intencji ludzkich, a tam taśmowy mord miliardów istnień z intencjonalnym mordowaniem innych istot].
    Tu trzeba powiedzieć jasno, że inne procesy psychiczne uruchamiają się podczas zabijania w ramach samoobrony [na przykład zabijając mordercę , czy agresywne zwierze], a inne [mocno degradujące człowieka] podczas polowania i zabijania dla pokarmu[uśmiercania bezpośredniego w rzeźni i pośredniego kupując mięso z rzeźni]. Inne procesy następują , gdy jemy „czujące roślinki”, a inne gdy jemy i wykorzystujemy istoty mające jak ludzie, oczy, uszy, nogi itd, bo tu zachodzi rozwój psychopatycznej mentalności, gdy niszczymy wszystko ze względu na swoje rządze. Pół biedy gdybyśmy byli mięsożercami, ale jesteśmy roślinożerni z opcją dodawania małej ilości mięsa, z której możemy całkowicie zrezygnować.
    Czyli tak czy owak, weganizm staje się rozwiązaniem 90% problemów etycznych, a te 10% możemy spokojnie dopracować.
    Jakby spektaklu obłudy było mało, miłośnicy kotleta bawią się w obrońców praw zwierząt hodowlanych do istnienia, bo gdy wszyscy zostaną weganami, to 70 miliardów zwierząt przestanie istnieć, czyli niby weganie unicestwiają wszystkie gatunki hodowlane, dokonując holocaustu krów, świń, kur i tak dalej. Fakt jest taki, że skoro są to stworzone ręką ludzką ciężko cierpiące zwierzęta[chore mutanty], to nie rozmnażanie ich i opieka nad tymi co jeszcze żyją ,okazuje się najmniejszym złem.
    Skoro już rasa ludzka poprzez stulecia dokonała rozlicznych przestępstw i nawarstwiła masę problemów, to nie będzie łatwych i przyjemnych rozwiązań, a tylko po zważeniu ‘za i przeciw’, pozostaje wybór mniejszego zła. Najlepiej dla dobra planety wygasić gatunki hodowlane, bo w ten sposób utrzyma się etyczny poziom człowieka, który gdyby pozostał bestią , to zniszczy planetę i wszelkie zwierzęta dzikie, oraz zarazem samego siebie.
    Przemysł mięsny degraduje człowieka i ten potem niszczy wszystko na swojej drodze, w tym dla hodowli wycina lasy i dzikie gatunki zwierząt giną bezpowrotnie.
    Weganie nie mordują zwierząt hodowlanych, które są stworzone do eksploatacji i cierpią przez taki byt.
    Weganie tylko ich nie rozmnażają i te które żyją , otoczą opieką .
    „Gatunek” [jako określenie sztuczne, kategoria ludzkiego myślenia] nie ma w interesie przerwać, tylko każde osobne zwierzę chce przeżyć godnie do końca i to powinno być zapewnione, pod warunkiem że nie będzie to zagrażać ludziom.
    „Gatunki” znikną , ale dzikie przetrwają i dzięki trosce człowieka i ograniczeniu ilości ludności, te dzikie zwierzęta rozmnożą się i będą mieć swoje autonomiczne tereny bez ludzkiego zniszczenia[i kto wie, może niektóre zwierzęta hodowlane i domowe uda się zaadaptować do życia w przyrodzie].
    Czyli po tym przetasowaniu, wycinamy zwierzęta hodowlane i domowe poprzez brak sztucznego rozmnażania i zyskujemy empatycznego człowieka, nie degradowanego obłudą [szowinizmem gatunkowym] i krzywdą innych istot[choć potrafiącego się bronić przed zagrożeniami również od zwierząt] i taki człowiek sprawi, że zachowamy dzikie gatunki i środowisko odżyje i skończy się przedmiotowe traktowanie żywych istnień.
    To szukanie dziury w całym pokazuje, że ‘nałogowcy’[uzależnieni od produktów odzwierzęcych] dopuszczą się każdej sztuczki, nawet udając obrońców zwierząt, by móc trzymać w okrutnych warunkach 70 miliardów żywych istot i po eksploatacji i ciągłym bólu egzystencji, taśmowo mordować je dla swej urojonej satysfakcji.
    Każdy kto twierdzi że zwierzęta hodowlane mają dobrze, niech to udowodni[bo plecenia bzdur już słuchać nie mamy ochoty] i niech taki na ochotnika zamieni się z tymi zwierzętami i pożyje tak jak one i zginie taśmowo tak jak one na haku rzeźnickim.
    Bo inaczej nie uwierzę , że mu na zwierzętach zależy, a uznam że obłudnie podszywa się pod moralność i rozsądną gadkę , by móc zachować swoje dzikie instynkty[upchać brzuch mięsem, jajami i nabiałem].
    Tak jak mięsożercy traktują zwierzęta przedmiotowo[pokarm], tak też moralność traktują przedmiotowo jako zwykły środek do celu, uprawiając cyniczną propagandę , mającą jednie spowodować utrzymanie własnego nałogu żywieniowego.
    Międzynarodowy nieformalny ‘komitet obrony kotleta’ , ma też poważny argument ujawniający ‘hipokryzję’ wegan, a mianowicie że krzywdzą oni rośliny jedząc je, a przecież one też czują .
    No i mają rację weganie jedzą czujące istoty, które chcą żyć. Choć etyka wegańska nie widzi w tym nic złego, tak jak nie ma w tym nic złego że nasz układ odpornościowy zwalcza zarazki, zabija je. W świecie istnieje też walka i mamy obowiązek walczyć by żyć, zabijać by żyć, tak jest świat ułożony. Ale nie mamy obowiązku przesadnie zabijać, przesadnie walczyć, zwalczać i dominować, musi być balans i równowaga pomiędzy obroną a nieuzasadnionym atakiem. Każdy z nas zabija, bo inaczej by nie żył. Musi też zabijać zwierzęta bo te inaczej zabiłyby i zjadły nas. Taki jest świat.
    Ale weganie uważają że umiar w zabijaniu jest konieczny, a farmy i rzeźnie przekraczają ten umiar, podobnie polowania, skoro rośliny starczą do życia.
    Słowo ‘umiar’ wydaje się obrońcom schabowego obce.
    Przecież trzy letnie dziecko zauważy, że zjadanie trupów zwierząt a roślin to nie to samo. Bo jeśli to jest to samo, to nie powinni mieć żalu, gdy ktoś im zabije dziecko, bo to jest takie samo przestępstwo jak zerwanie[zabicie] stokrotki za polu[prawo Kalego{oni zabić dziecko krowy i zjeść cielęcinę dobre, im zabić dziecko złe}].
    Tu nawet nie chodzi o zwierzęta, a degenerację ludzi którzy zabijają i zjadają tak podobne ciała do ludzkich, ćwiczą się w okrucieństwie i bezwzględności i stają się tacy wobec siebie, zaczynają się nawzajem zabijać, podczas gdy od jedzenia roślin ta psychologiczna patologia nie następuje[prosty przykład to bydlęce wagony jadące do Treblinki i łatwość zamiany mięsnych ludzi podczas wojny w dzikie bestie gdy pozorna dobroć i uśmiechy znikają i zaczyna się ‘rzeźnia’, ludobójstwa, gwałty, grabież, kanibalizm].
    Zabijanie zwierząt degraduje mentalnie, jedzenie roślin nie, bo następują odmienne stany psychiczne i wywołują odmienne skutki, co można porównać do jedzenia grzybów, gdy raz zjadamy trującego i co jest złe, a raz nie zatrutego co jest dobre, nie ma jednakości mimo iż zjedliśmy grzyby[weganie też mogą być bestiami, ale mniejsze szanse].
    Kto szybciej zabije człowieka, rzeźnik czy ogrodnik, przy podobnym usposobieniu ?
    Jaka praca jest bardziej stresująca na farmach/rzeźniach, czy w ogrodach przy powiedzmy takim samym kierownictwie nie wyzyskującym ludzi i tworzącym dobre warunki pracy i godną płacę?
    Czy małemu dziecku pokażemy obrazki z ogrodu czy może ubój zwierząt w rzeźni?
    Co bardziej nas boli, smutne oczy skatowanego zwierzęcia, czy jabłko leżące w kuchni i czekające na śmierć, gdy ‘oboje czują’ ?
    Dla nas 10 000 bardziej degradujące jest zjadanie ludzi/zwierząt, niż dojrzałych roślin, przy których degradacja jest na poziomie 0.01% tego co dzieje się z nami gdy uruchamiamy farmy i rzeźnie.
    Porównanie cierpienia zwierząt do roślin, to jak zrównanie czynu jakim jest raz muśnięcie przyjaciela piórkiem, a raz spuszczenie na niego dwu tonowy głaz, i potem głupie twierdzenie że to są dwa jednakowe czyny, bo jedno i drugie to uderzenie przyjaciela. Dla nich łagodny flirt z ukochaną i gwałt z zabójstwem to jedno i to samo. Dla mnie zjedzenie dojrzałego jabłka, a zabicie psa i zrobienie z niego smalcu, to co innego, bo myślę i widzę , a oni mają z tym kłopot, by odróżnić.
    Zwolennicy jedzenia dużej ilości mięsa [około kilograma dziennie], muszą panicznie ukrywać związek swej diety z ruiną środowiska, skoro jeden weganin potrzebuje do wyżywienia 10 razy mniej zasobów przyrodniczych niż mięsożerca[ale oni jak zwykle mają swoje tabelki i wykresy mówiące co innego]. Jeśli teraz produkuje się 250 miliardów kilogramów mięsa rocznie, a jest ponad 7 miliardów ludzi, to wychodzi około 35 kilo na jednego mieszkańca planety rocznie, czyli 10 razy mniej, niż zapotrzebowanie dzienne na dietach głównie mięsnych.
    CathZPP wymyśla sobie „bajeczkę”, że to tylko produkcja przemysłowa[‘promowana przez spisek władzy’] jest wykańczająca dla środowiska, ale za to na ekologicznych małych farmach i pastwiskach bardzo tania. W zwykłych wiejskich warunkach krowy rosną bardzo długo i nie są spasione i by zapewnić im pożywienie zimą , trzeba dużo pól pod uprawy[i mnóstwo pracy].
    Więc jak zapewnić kilo mięsa dziennie dla 7 miliardów ludzi[2550 miliardów kilogramów rocznie], przy „ekologicznej produkcji”?
    Niemożliwe, dopóki nie podbijemy innych planet w kosmosie[ci, którzy takie nonsensy głoszą {„ekologiczna, tania, zrównoważona produkcja mięsa, jaj i nabiału”}, mają mózgi w „kosmosie”, czasem od zbyt dużej ilości alkoholu, narkotyków, używek i mięsa].
    Zwierzę dostaje jedzenie roślinne, podobne do ludzi i jest karmione długo nim powstanie kawałek mięsa z niego, i większość tej roślinności zwierzę wykorzystuje do podtrzymania swojego życia, potem dużo idzie na kości, oczy, krew, jelita itd, czyli fragmenty jedzone tylko przez psychopatów mięsnych, lub niewykorzystane są przerabiane na mączkę proteinową czy inne rzeczy, ale i tak straty ekonomiczne/ekologiczne/energetyczne są ogromne, w stosunku do produkcji roślin , na przykład jarmużu, który po prostu rośnie nawet zimą i trzeba go zasadzić[czasem plewić przy nim, podlać, dać nawozu], zebrać, przygotować i zjeść, lub pokrzywę zebrać na dzikiej łące, pozostawić do wyschnięcia i mieć gotowaną na całą zimę , orzechy zebrać z drzewa, jabłka można trzymać w zimie i tak dalej.

    Cowspiracy – FILM DOKUMENTALNY [HD] (napisy PL)

    https://youtu.be/mlUctErf7dc

  39. Grzegorz P.

    W ramach kolejnej manipulacji, CathZPP odgrywa na swoich ostatnich filmikach ‘gołąbka pokoju’, i twierdzi że weganie udają ludzi miłości a obrażają ją i głoszą mowę nienawiści[czasem zdarzają się wpisy głupich wegan{w 95% neofitów}, co CathZPP może cynicznie wykorzystać i możemy też mieć do czynienia z trollami wynajętymi przez przemysł odzwierzęcy, którzy podszywają się pod wegan w komentarzach i wypisują obrzydliwe teksty].
    Przypomina to żale pedofila siedzącego w areszcie i skarżącego się za niemożność swobodnego poruszania.
    Ona już skończyła 5 lat i powinna wiedzieć, że jest coś takiego jako konsekwencja za czyny i jeśli ktoś atakował zaciekle wegan, to musi się liczyć z odpowiedzią .
    I bezczelne jest to, że ona tej odpowiedzi się domagała, naśmiewając się z wegan, że są niemiłosiernie głupi i boją się jej przeogromnej wiedzy[pycha idzie w pierwszym rzędzie przed upadkiem].
    Czy jestem okrutny wobec CathZPP?
    Staram się być sprawiedliwy[choć nie uważam się za nieomylnego], bo ‘miłość’ i ‘dobro’ bez sprawiedliwości i prawa, staje się chaosem niszczącym wszystko na swej drodze.
    Czyli widząc setki wegan zaszczutych i skrzywdzonych przez napastnika CathZPP, muszę wybrać czyj interes jest ważniejszy i wybieram ofiarę nad brudny biznes oprawcy.
    Czyli atak na bandziora, choć nieprzyjemnie wyglądający, to w istocie realna miłość wobec jego ofiar.
    ‘Co się wysyła, to wraca’ i nie ma znaczenia czy ja będę częścią tej sprawiedliwości, czy wykonają to inne czynniki. Kara i tak przyjdzie, bo to procesy samoistne w rzeczywistości.
    Trzeba skończyć z wiecznym nadstawianiem drugiego policzka i biernym przyglądaniem się jak oprawca wyniszcza setki osób, bo to zwykłe łajdactwo[przestępstwo zaniechania].
    I apeluję do wszystkich ludzi dobrej woli, zatrzymajmy tą postać. Ja nawet gdybym nie był weganinem, za coś karygodnego uznałbym istnienie kanału CathZPP na You Tube.
    Martin Niemöller napisał w obozie w Dachau w 1942 roku: „Kiedy przyszli po Żydów, nie protestowałem. Nie byłem przecież Żydem. Kiedy przyszli po komunistów, nie protestowałem. Nie byłem przecież komunistą . Kiedy przyszli po socjaldemokratów, nie protestowałem. Nie byłem przecież socjaldemokratą . Kiedy przyszli po związkowców, nie protestowałem. Nie byłem przecież związkowcem. Kiedy przyszli po mnie, nikt nie protestował. Nikogo już nie było.”[koniec]
    Więc gdy atakuje się ludzi czarnoskórych, azjatów, Arabów, Żydów, gejów, niepełnosprawnych, ludzi innych wyznań[‘sekty’], wegan, miłośników znaczków, czy inne mniejszości, każdy kto ma jakąś kulturę osobistą , powinien działać i być w tym działaniu skutecznym[zamiast pozornych ruchów mających tylko dać samousprawiedliwienie że „coś tam się niby zrobiło”].
    A ci z „carnivore” są przeważnie jak faszyści, nienawidzący i atakujący wegan tylko za to że są weganami i dlatego poniosą klęskę[z takimi nie ma rozmowy{nie przyjmą argumentów}, ale jest walka].
    By podsumować CathZPP , zacytuję komentarz ‘Klaudia Klaudia’ z You Tube 19 lutego 2019: „Przykro jest przyglądać się temu jak ten ordynarny babsztyl z kanału spod palm swoimi paszkwilami nieustannie atakuje ogromne kanały i robi to z każdej możliwej strony wkładając w to cały swój czas i energię oraz do tego nieustannie wykorzystując wizerunek osób posiadających większe kanały rośnie w siłę z dnia na dzień i zyskuje coraz to większą popularność ;/ Celowo tworzy ona nagłówki przykuwające uwagę z nazwami dużych kanałów aby zyskać tym samym większy rozgłos. Ja przykładowo pierwszy raz weszłam na kanał palmy niechcący widząc miniaturę zdjęcia Agi in America;/ Wtedy nie przeczytałam nawet tytułu i byłam przekonana, że to filmik Agi…;/ Najgorsze jest jednak to, że ta kobieta w pewien sposób napuszcza ludzi, tzn. umiejętnie manipuluje nimi i później te osoby w pewien sposób ‘zarażone jej jadem’ wypisują ohydne komentarze pod filmami osób, które wcześniej uznawały za autorytet, albo z którymi się zgadzały. Nie wiem jakim trzeba być człowiekiem, żeby takie rzeczy robić…?”[koniec]
    Jeśli by powstał kanał na You Tube udowadniający ‘naukowo’ w ramach ‘wolności słowa’, że „Żydzi roznoszą tyfus” , lub „masakrujący” gejów, czarnoskórych, niepełnosprawnych, to jego popularność szybko by wrosła, bo takie mamy społeczeństwo w 21 wieku.
    CathZPP żeruje na tych najgorszych instynktach i czerpie przykład z takich osób jak ksiądz Dariusz Oko objeżdżający swego czasu całą Polskę z wykładami udowadniającymi z kolei że „geje to zło całego świata”[ ‘pedały mają wprowadzać przymusową masturbację do przedszkola, mają AIDS, chorują i umierają’ ] i ksiądz Dariusz Oko miał sporą publiczność, zadowoloną z takiego przekazu.
    Podobnie popularnością cieszył się Leszek Bubel wykazujący że „Żydzi są złem całego świata”.
    Więc CathZPP dowodząca że „weganie są złem całego świata” ma przetarte szlaki i ‘świetlaną wizję’ rozwoju swej popularności i zarobku, do czasu aż jej psychika nie wysiądzie, lub wymiar ścigania nie doprowadzi do upadku.
    A oto jaki mamy poziom dyskusji i polemiki z CathZPP na You Tube, gdy CathZPP oznajmia : „Jedyne badanie karniwora było przez rok czy dwa Stefansona czy jak mu tam i jego kumpla. Mieli zdrowie niedoścignione na co eksperci stwierdzili po co dalej badać, w koncu to przeczy całej znanej nam nauce. I może dlatego nie ma takich badań? Nie tylko Inuici jedli 99% karniwor, Masaje, Chukotka, MOngolianie, Sioux, i wiele innych. Najzdrowsze kultury świata.”[koniec]
    CathZPP 16 lutego 2019 napisała: „[weganin]Everyday Hero wygłąda fatalnie, jak zombie. Przerażająco, naprawdę , nie chcę tu nikogo hejtować, gość naprawdę , coś jest przerażającego w nim i w spojrzeniu. Zauważam też że weganie są zwyczajnie nieatrakcyjni, nawet jak są ‘ładni’ z natury. Choćby taka Juszes – niby ładna laska, ale po prostu taka jakby bezwymiarowa, bez seksapilu, bez życia jakby. Ludzie na paleo/primal a już sczególnie na karniworze wyglądają , niezależnie od kolorystyki i typu urody po prostu atrakcyjnie – moim subiektywnym skromnym zdaniem. Nie wiem o co tu chodzi, domniemam że nasze organizmy potrafią odczytwac ‘fitness’ czyli zdrowie drugiej osoby.”
    Endorphine 16 lutego 2019 na to: „Zanim zaczniesz czepiać się wyglądu innych, proponuję w lustro spojrzeć. Seksapil spowodowany jedzeniem mięsa aż powala”.
    CathZPP 16 lutego 2019 na to: „ Dziekuje, tez zauwazylam ze sie nie moge jeszcze bardziej opedzic od adoratorow ?? Ty na pewno tez jestes przepiekna ze tak komentujesz nie?”[koniec]
    Czy polemika z kimś takim ma sens?
    Do polemiki trzeba partnera, spełniającego jakieś minimum.
    Po pierwsze musi on mieć jakąś tam wiedzę, a CathZPP prezentuje pseudo naukowy bełkot podszyty psychicznym obłędem, na który mogą się nabrać tylko psycho fani. Ale nieuctwo można by jeszcze wybaczyć, lecz jej chamstwa i prostactwa już nie. A najgorsze jest, jeśli rozmówca kłamie Ci w żywe oczy i to już go skreśla całkowicie.
    Gdy ktoś każe ci prowadzić poważną debatę z nieukiem, chamem i oszustem, wtedy musisz odmówić. Jest takie powiedzenie: „wpuścić chama na salony i do biura, to i atrament wypije”.
    Więc co należy robić?
    Pisać skargi gdzie się da.
    Można próbować kontaktów z weganami z USA, którzy by mogli wywrzeć nacisk na amerykański zarząd You Tube i Susan Wojcicki [która posiada także polskie obywatelstwo i żydowskie pochodzenie], tak by swoich podwładnych z polskiego You Tube przywołali do porządku, bo to że ten szowinistyczny kanał przypominający hitlerowską propagandę anty żydowską , jeszcze nie zniknął, można uznać za hańbę polskiego internetu i kiedyś to zarządowi polskiego You Tube będzie się wytykać. Jeśli jej psycho fani atakują w komentarzach wegan, blokować ich, oraz pisać cięte kontrargumenty, bo ci biedni i mało rozsądni ludzie nie mają żadnej wiedzy poza ‘nawiedzeniem religijnym’[ „CathZPP powiedziała to, CathZPP powiedziała tamto”].
    Można pisać artykuły i kręcić filmiki pokazujące bardzo dokładnie, skąd na diecie wegańskiej bierze się omega3, B12, D itd. Oraz filmiki ogólne pokazujące jak nowe mody ‘paleo’ i ‘carnivore’ niszczą zdrowie ludzkie.
    CathZPP oficjalnie uznać za ‘persona non grata’[osobę niepożądaną z którą nie utrzymuje się żadnych kontaktów] z powodu nieuctwa, chamstwa i manipulacji[nie zachowujmy się jak kościół katolicki, który podpisał z Hitlerem konkordat https://pl.wikipedia.org/wiki/Reichskonkordat ].
    Musimy tez wyciągnąć lekcję i odcinać się od sztywnych poglądów wyjętych z polskich szkółek i osób takich jak magister Iwona Kibil i doktor Damian Parol, którzy wprowadzają weganizm w zakompleksiony ‘kanał’[nie tylko z powodu nadmiaru suplementów] i moim zdaniem jako wróg wewnętrzny, szkodzą 10 razy bardziej, niż zajadłe ataki zwolenników ‘paleo’/’carnivore’.
    Podobnie uważać na skrajne diety owocowe[na przykład ‘arbuzowe’], robione często dla pieniędzy i powodujące poważny odrzut z powodu licznych chorób.
    Łączyć się z weganami z USA, korzystając z takich ludzi jak Colin Campbell, Neal Barnard, Joel Kahn i Seba Johnson, tłumaczyć na język polski ich teksty i filmiki.
    Unikać chciwości i zarabiania za wszelką cenę , a szanować uczciwość i prawdę. Twórzmy wspólnotę wegan, a nie biznes na weganach.
    Zarabiać można w inny sposób[poza zawodowymi dietetykami którzy powinni się samo kształcić i pomagać na przykład wegańskim matkom prowadzić skutecznie dietę , oraz radzić sobie z takimi problemami jak zespół jelita drażliwego i dbać o stan kości wegan; swego czasu podobała mi się Małgosia Sobczyk mająca pozytywny przekaz na poziomie USA] .
    Pokazywać świadectwo udanego długoletniego weganizmu, lecz bez krętactw i udawania zdrowia[same fakty, bo tylko to się przyda]. Pokazywać też ludzi którym nie wyszło, byśmy uczyli się na błędach.
    Te rzeczy były już robione i przynosiły efekt około 500 000 wegan w Polsce.
    Ale nam potrzeba 38 milionów ochotników, którzy dzięki wiedzy uznali weganizm za najlepszą opcję .
    W 21 wieku, inny wynik nie wchodzi w grę , więc mamy jeszcze około 80 lat starań o wnętrza ludzkie.
    Pozdrawiam

  40. Greenelka

    To i ja dorzucę moich kilka groszy. Właściwie wszystko napisaliście, Grzegorz i Karolina i nie będę tu dodawać nic więcej w temacie bo wszystko jest merytoryczne i bardzo dokładne. Zatem tylko
    osobiste doswiadczenia. Wegetarianką zostałam jak Ty Grzegorzu w 1993 roku, a weganką jestem od 2013. I dzisiaj wiem, że nie mogło mi się przytrafić nic lepszego i załuję, że nie stało się to wcześniej . mam na myśli weganizm, bo to, że przestałam jeść mięso, nie zmieniło wiele , jesli chodzi o moje zdrowie. Bo i nie byłam przedtem chora, a wegetarianka stałam się w jednej sekundzie, kiedy przez przypadek zobaczyłam w telewizji kilka migawek z rzeźni . Wyrzuciłam wszystkie produkty mięsne z lodówki i od tej pory nigdy nie żałowałam tej decyzji. Nigdy też nie starałam się mięsa zastąpic jakimś produktem podobnym, typu parówki sojowe, pasztety, które przypominałyby w smaku kiełbasy itp. Bo skoro mięso było dla mnie nie do przyjęcia, to w jakim celu miałabym je czymś zastępować? Zatem była to decyzja moralna, tak to widzę. Ale jak wiadomo, to, że byłam wegetarianką, nie znaczy, że odżywiałam się zdrowo. Wręcz przeciwnie. Były i frytki i pizze gotowe i zapiekanki , no i nabiał i słodkie napoje i wszystkie te śmieci. No i w końcu zdrowie zaczęło szwankować : zaczęły sie drobne problemy, które, gdybym nie podjęła drugiej kluczowej w moim życiu decyzji, czyli nie stała się weganką, stałyby sie problemami wielkimi. Bo i ciśnienie wzrosło i stałam się otyła i energii brakowało. Był to czas, kiedy wróciłam z wieloletniej emigracji i zamiast wrócić do mojego rodzinnego miasta, wyprowadziłam sie na wieś. To jest bardzo ważne, bo dopiero tam zobaczyłam na własne oczy jak niewiele zwierzęta znaczą dla bardzo wielu ludzi, którzy tam mieszkają. Na przykład moi sąsiedzi mieli krowę i kiedy ocieliła się , po 6 tygodniach zabrano jej dziecko i ona nie przestawała płakać. To było straszne. W międzyczasie dużo czytałam i podjęłam decyzję, że odstawiam nabiał , a jednocześnie odkryłam swoją miłość do zielonych szejków. I to był strzał w dziesiątkę. Wyrzuciłam całe przetworzone jedzenie, kupiłam cudowne kasze, soczewice , owoce , warzywa i zaczęłam czuć się coraz lepiej i lepiej. Zanim zostałam weganką, miałam wiecznie podpuchnięte oczy. Próbowałam sie ratować specyfikami z apteki, które oczywiście nie pomagały. Miałam też problemy z cerą, celulit , to wszystko znikło wraz z odrzuceniem śmieciowego jedzenia, ale i myślę, że nabiału. Właśnie kiedy odstawiłam nabiał, nastapiła największa poprawa w moim zdrowiu. Dieta roślinna jest bardzo dobra, oczywiście, kiedy nie je sie na niej śmieci. Bardzo pomógł mi dr Joel Fuhrman, oczywiście też dr Cambell, prof. Valter Longo, ale to dr Fuhrman otworzył mi oczy. Jego książka ” Jeść aby żyć” stała się dla mnie swoistą biblią , jesli chodzi o odżywianie. Polecam wszystkim, którzy nie czytali. Nie jest mi przykro, kiedy ktoś nazywa mnie debilką, bo jem rośliny, można powiedzieć, przez wszystkie te lata spotkałam się z tyloma krzywdzącymi komentarzami, że spływa to po mnie jak po kaczce. Natomiast przykre jest to, że przez ordynarny i wulgarny atak płakała tak wrażliwa i wartościowa osoba jak Aga. I przykre jest, że w wyniku mody na niezdrową dietę ucierpi zdrowie wielu ludzi, którzy naiwnie w nią wskoczą. No i , co nie ukrywam, dla mnie jest równie ważne, jeszcze bardziej cierpieć będą zwierzęta. Nie rozumiem jak można być obojętnym na ich cierpienia, na sposób w jaki sa traktowane. I to akurat nie tylko zwierzęta hodowlane , ale i psy i koty, od kiedy mieszkam na wsi , widzę to często.

  41. Greenelka

    A jako ciekawostkę dodam, że mój mąż jest mięsożercą – wszystkożercą i jakoś nie zabiliśmy się nawzajem., nie ma mowy o nienawiści czy nietolerancji. Nikt z nas nie jest zacietrzewiony ani nie napada na drugiego z tego powodu, że inaczej sie odżywia.
    Pozdrowienia serdeczne:)

  42. Grzegorz P.

    Greenelka- piękne świadectwo. Ja też byłem śmieciowym wegetarianinem, bo polskie szkolnictwo atakowało zaciekle wegetarian i wegan, więc my ich nie słuchaliśmy w ogóle, a wsparcia nie było żadnego jak bilansować dietę [ich porada była jedna = zrezygnować głupki!!!].
    Dopiero internet i zagraniczne książki otworzyły świat dietetyki międzynarodowej. Polscy lekarze i profesorowie niszczyli nam zdrowie podkupieni przez przemysły. A wystarczyło trochę rad, byśmy jako weganie, nie tylko funkcjonowali dobrze, ale byli o wiele zdrowsi[to przez nich zostałem weganinem dopiero w 2012 roku ]. Tego tematu nie będę tu rozwijał, bo musiałbym wkleić 30 długich komentarzy.
    „przez wszystkie te lata spotkałam się z tyloma krzywdzącymi komentarzami”- to pokazuje jak niebezpieczna jest CathZPP, która wzmacnia nienawiść do wegan w Polsce i tego nie można lekceważyć . To trzeba wytępić jak dżumę i cholerę . Bo w 21 wieku, gdy nie pali już się „czarownic”, to i weganie powinni żyć w spokoju. Wrogiem jest szkolnictwo, media i kler, oraz diety konkurencyjne jak „paleo” i „carnivore”.
    Co do etyki polskiej wsi, to widzę to na co dzień, katowane psy, zabijane koty itd, zwierzęta hodowlane to towar. Moim zdaniem, kto nie traktuje innych istot dobrze, nie będzie potrafił robić dobrze swojej diety i całokształtu życia[co wysyła, to wraca]. Ty etycznie podeszłaś do tematu i jak widać dostałaś od losu w prezencie poprawę zdrowia przez wiedzę zdrowotną [i co wysyłasz, to powraca].
    Co do Twoich schorzeń na wegetarianizmie, to prawdopodobnie gdybyś do tego jeszcze jadła mięso[mające najwięcej chemii, karnityny=TMAO, tłuszczy nasyconych cholesterolu , agresywnych białek i żelaza], Twoje zdrowie było jeszcze gorsze[co widać po Polakach]. Są też czynniki poza dietetyczne, jak stres. A stres maleje, jeśli wiesz że dbasz o siebie, np dobrze zbilansowaną dietą roślinną . U wegan uruchamia się pozytywne ‘placebo’, bo prawie nie krzywdzą innych istot i myślą pozytywnie, stres maleje i stają się zdrowsi. Tylko trzeba wyrzucić podprogową wiarę w mięso, jaja i nabiał, bo to może podmywać efekty zdrowia. Dla mnie nabiał i jaja śmierdzą , są ohydne i nigdy mi nie służyły, po ich wywaleniu odczułem ulgę . Badania potwierdzają ich trucicielski charakter. Nic w nich nie ma, co potrzebuje człowiek, a czego nie ma w roślinach w lepszym wydaniu. Z mleka trzeba wyrzucić hormony, tłuszcze, cholesterol, kazeinę , laktozę itd i ostatecznie pozostaje woda oraz wapń z zielonej trawy, którą można zastąpić jarmużem i natką pietruszki, a wodę pić z kranu[tańsza]. Mięso odstawiłem na próbę w 1993 roku i ta próba trwa do dziś[trochę w 1995 do 2001 jadłem ryb i kurczaka, ale były to pojedyncze próby, uznane za jeden wielki niewypał, totalny syf ]. Oczywiście mięso śmierdzi trupem i nie wiem jak ludzie mogą to jeść. A ci którzy udawali wegan i mówią że po zjedzeniu mięsa doznali ‘ekstazy’, albo kłamią , albo doznali efektu ‘placebo’ , gdy nasłuchali się o cudownych efektach „carnivore” i potem na zasadach autosugestii, gdy zaczęli jeść mięso „czuli się super”[ jak ci co zaczęli jeść same arbuzy], i dopóki placebo nie minie, opowiadają w Internecie bajki. Ale iluzja ‘placebo’ się skończy i oni obudzą się ze zniszczoną florą jelitową , uszkodzeniami nerek, wątroby i trzustki. I nie będą już ufać w nic. Wrócą do „normalnego jedzenia” i skończą jak Polak mający przeciętnie długość życia 77 lat i ostatnie 15 lat to starcza męka, a cały czas ma bóle głowy, depresję i inne schorzenie uznane za ‘normalne’.
    Co do skutków ‘carnivore’, ludzie już zaczynają się sypać, Karolinka już wkleiła na górze skan z ich polskiej grupy. Ja tu dodam kolejne skargi jej ludzi, co znalazłem na You Tube[a CathZPP jak w narkotycznym amoku, mówi że nie zna żadnych ofiar tej diety, wypierając niewygodne fakty].
    Była weganka wierząca jeszcze w brednie CathZPP, Julitta Gajewska napisała w lutym 2019 na You Tube u CathZPP [fragmenty]: „ natrafiłam na twój kanał-po jakimś czasie spróbowałam diety carnivora(juz to wcześniej pisałam)z początku było fajnie, ale pózniej na samym mięsie(a kupowałam najlepszej jakości-normalnie to co bym wydała na ciuchy i kosmetyki szło na mięso) to rownież na diecie carnivora zaczęłam sie czuć źle. Wtedy doszłam do wniosku, że skoro weganizm nie, carnivor nie-to musi byc coś po środku i tak oto metoda prób i błędów zostałam WEGETARIANKA(…)Tak wiem jak mogę twierdzić, ze jedzenie samych steków 2-3 razy dziennie jest niezdrowe, skoro steki zawierają wszystkie witaminy i minerały, których nie maja warzywa. A jednak… Kiedy jemy tylko jeden produkt spożywczy to po jakimś czasie organizm odzwyczaja sie od reszty produktów spożywczych. Ścianki jelit i bakterie ulegają zmianie-np wiele dobrych bakterii odpowiedzialnych za trawienie laktozy zaczyna ginąc z głodu. Ja będąc przez jakiś czas na diecie carnivora i jedząc samo mięso po jakimś czasie kiedy wypiłam mleko miałam straszne bóle brzucha, co nigdy sie nie zdarzało. Mówił o tym między innymi ‘Vegetable Police’, kiedy był na diecie carnivora że po długim jedzeniu samego miesa-wszystko inne będzie ci szkodzić -sam nazwał te dietę “trap diet” czyli dieta pułapka. Nie jest to normalne i zdrowe, że organizm zaczyna odrzucać 99% produktów spożywczych. Taki ‘sv3rige’ domyślam się , że je mięso nie z przyjemności-bo surowe mięso jest ohydne w smaku(tak próbowałam),ale pewnie dlatego, że nawet jedna truskaweczka wysłała by go do szpitala-po prostu zagłodził wszystkie inne dobre bakterie i w dodatku zrobił sobie przerost bakterii trawiących mięso. Jedzenie surowego mięsa zwiększa ryzyko zakażenia niebezpiecznymi bakteriami i jeżeli ktoś pokroju Sv3rige twierdzi, że organizm potrzebuje salmonelli, to niech to powie mojej siostrze, która po wypiciu surowych żółtek dosłownie umierała z bólów brzucha i była na skraju wyczerpania. Kolejna sprawa to długość snu-nie wiem czy wiesz, ale sporo starszych osób(a sama znam takie) twierdzi że potrzebuje mało snu i bardzo wcześnie rano juz wstaje -mój dziadek kilka tygodni przed śmiercią spał max 3 godzinki w nocy-rozumiem, że był taki zdrowy, że jego organizm potrzebował max 3 godziny na regenerację. Dziadek mojego męża sam mówił niejednokrotnie-idzie spać późno, a wstaje o 5 rano-a wiecznie schorowany(…)Żeby jeść dużo tłuszczu i być w ketozie to trzeba by było chyba kostkę masła zjadać aż do pozygu, bo sprawdziłam tabele składników odżywczych i jedyne produkty, które mają najwięcej tłuszczu, a najmniej białka i węgli to właśnie masło, smalec i oleje. Nie da sie jeść surowego mięsa i być w ketozie-bo białko w mięsie zawsze będzie wielokrotnie przekraczać zawartość tłuszczu i to chyba dlatego Sv3rige również mimo masy mięśniowej wygląda jakby miał 70 lat. Dlaczego- ano, bo nadmiar białka zamienia w glukozę. A nie wiem czy znajdzie się taki człowiek, który będzie jeść same kostki masła, aby zminimalizować ilość węgli i białek, a nawet gdyby to sie albo pozyga albo mu serce stanie z nadmiaru tłuszczy. Wszystko co pochodzi z natury leczy i jednocześnie szkodzi-taka jest prawda. Ja na weganizm nigdy nie wrócę, ale do jedzenia samego mięsa również nie-nie mam zamiaru po wypiciu łyku mleka zwijać sie z bólu- taka prawda jesz tylko i wyłącznie jeden produkt spożywczy twój cały organizm powoli odzwyczai sie od reszty produktów spożywczych i nie jest to nawet naturalne-nawet zwierzęta nie jedzą tylko i wyłącznie jednego produktu”[koniec]
    ‘Lady Gaga’ w lutym 2019 napisała: „Ja kochana na diecie Karniwora rozchorowałam się , mięso bardzo zdrowe zero chemii, rodzinę mam na wsi więc nie ma z tym problemu, po zrezygnowaniu z tej diety moje samopoczucie poprawiło sie od razu, nie mieszałam mięsa z niczym innym. Moje zdanie jest takie że nie wszyscy potrzebujemy tego samego, nie wszyscy mogą jeść mięso, niektórzy potrzebują mięsa, czuje że musze pozbyć się też nabiału bo czuje że mnie uczula.”[koniec]

  43. Grzegorz P.

    Greenelka- „Zanim zostałam weganką , miałam wiecznie podpuchnięte oczy”- ja na wegetarianizmie miałem pod oczami takie problemy z naskórkiem. Okazało się że piję za dużo wody i zielonej eko herbaty. Za dużo wody mi szkodziło, a nie jedzenie. Ale u Ciebie mogło być inaczej.
    Generalnie, są też czynniki poza dietetyczne.
    Ogólnie, błędem jest zbytnie skupienie na diecie, bo wtedy ograniczymy pomoc dla psychiki i ciała tylko do pokarmu, a samo pożywienie to bardzo nikłe wsparcie dla całokształtu zdrowia[jeśli całe nasze skupienie i energia życiowa będzie zużyta na pilnowanie jedynie diety, to automatycznie zabraknie nam siły i czasu, by zająć się ważniejszymi problemami życiowymi]. Wtedy upraszczając profilaktykę zdrowotną tylko do jednego aspektu, będziemy obwiniać jedzenie za wszelkie porażki i dieta roślinna padnie ofiarą takiego sposobu myślenia i wówczas oszukani może zrezygnujemy i wejdziemy w końcu w jeszcze gorszy stan, bo chwilowa autosugestia że „rozwiązaliśmy problem”, skończy się po jakimś czasie i my zostaniemy ze starymi problemami, plus dodatkowo będziemy niszczeni przez produkty odzwierzęce szkodliwe dla człowieka. Pomaganie sobie, to wejście w mistykę , psychiczną harmonię , usuwanie toksycznych relacji społecznych, próba uwolnienia od prześladowań większości agresywnego społeczeństwa, to także odpowiednia podaż ruchu i słońca, lekka roślinna dieta i inne czynniki które umiemy dostrzec przez nasz krótki pobyt w iluzji materii i czasu. Ktoś kto widzi tylko dietę , rozwiązuje jeden problem ze stu i nie osiągnie zdrowego życia, mimo iż dieta też jest ważna. Dieta i nie dieta daje pełne spektrum działań osłonowych przeciwko problemom tego świata. Ale pamiętajmy, że dieta ma też aspekt etyczny, bardzo ważny w budowaniu sobie łaski życiowej, zgodnie z zasadą że co się wysyła[unikanie krzywdy istot], to wraca[mniej krzywdy własnej].
    Jeśli wyprodukujesz florę jelitową poprzez surowy błonnik i napoje fermentowane jak „rejuvelac”, to z roślin uzyskasz prawie wszystko, a jeśli masz własne uprawy, to możliwe że i po części ‘B12’. Potem organizm sam sobie wytworzy cholesterol, karnitynę , taurynę, kreatynę itd. W Polsce ‘D’ brakuje wszystkim, ale weganie mają największe szanse na uzyskanie ‘D’ ze słońca. Ja na przykład mogę być dłużej na słońcu, bo owoce nawadniają skórę i ta się nie męczy[mięsożercy się szybko palą ]. Ja suplement ‘D’/’B12’ biorę na śniadanie z owocami, tak by organizm potraktował to jak pokarm i nie odrzucił jako ciało obce[‘B12’ i ‘D’ żuję pomiędzy owocami]. Podobnie kelp[jod], który biorę w 25% dawki. A reszta z roślin.
    Dr Joel Fuhrman dał nam skalę gęstości odżywczej, gdzie jarmuż 905, wołowina i mleko 20, ser 15. Moim zdaniem Fuhrman przesadza z omega3. Bo żaden nadmiar nie jest dobry. Nie powinno się spożywać za dużo omega3 i najzdrowsze są wytworzone bezpośrednio w organizmie żywe i świeże nie utlenione formy DHA[po raz kolejny sprawdza się powiedzenie, że „nie ilość a jakość się liczy” {super świeże DHA, doskonale dopasowane do potrzeb organizmu, bez zbędnego nadmiaru}, podobnie jak lepiej zjeść jedną poziomkę z lasu, niż trzy sztucznie hodowane poziomki z marketu]. A samo wytwarzać odpowiednie ilości DHA mogą tylko weganie, mający 2 razy większe przetworzenie ALA do DHA od ludzi jedzących ryby, topionych w zjełczałym tłuszczu nie tworzonym bezpośrednio w ciele, co się przekłada na zwiększone ryzyko cukrzycy[od otłuszczenia komórek], nowotworów[nadmiar omega przyczynia się do destrukcji genetycznej] i osteoporozy.
    Ogólnie uważać na internetowych guru, bo oni muszą jakoś zarobić i czasem stosują numery poniżej pasa, jak wciskanie płatnych warsztatów czy suplementów w ramach nielegalnej kryptoreklamy lub podobnie [ostatnio ‘Magda Detox – Klucz Do Zdrowia’ wciskała suplement z alg
    https://youtu.be/W_qpsh1zLLA ,
    czy wcześniej ‘Iwona Kibil – dietetyk’ wciskająca mleko sojowe za marketu https://www.youtube.com/watch?v=nDeruENR1po ,
    oraz Mariusz z ‘ODMŁADZANIE NA SUROWO’ wciskał festiwal za 389 zł https://youtu.be/hEL7Rhn9PUQ ; ale nie wiem kto z nich uprawia kryptoreklamę ].

    Kryptoreklama jest zakazana w Polsce
    https://www.infor.pl/prawo/nowosci-prawne/284481

    oraz

    https://czasopismo.legeartis.org/2015/02/zakazana-kryptoreklama-prasowa.html

    i kto ją stosuje, może być ukarany przez sąd.
    Weganie na You Tube , stosujący kryptoreklamę , są nieetyczni, tak samo jak mięsożercy. Oszukują nas za kasę . Chcą reklamować, niech piszą że film jest sponsorowany. Bo inaczej nie szanują odbiorcy[wiem że inni też tak robią , bo taki jest kapitalizm, ale to nie jest usprawiedliwienie]. A kto nie szanuje ludzi, ten i zwierząt nie będzie, tylko bawi się w weganizm[czasem udając że jest na diecie roślinnej], dla mody i chęci zarobienia na 500 000 weganach i 1 500 000 wegetarianach w Polsce. Szanujmy się , bo od wegan wymaga się więcej.
    Napisałaś: „miłość do zielonych szejków. I to był strzał w dziesiątkę”- kto tak pisze, jest już na wygranej pozycji[zielsko to samo zdrowie].
    Dla mnie nie ma też miejsca dla kawy, herbaty, nawet minimalnych ilości alkoholu i olejów[poza rzepakowym w małych ilościach na surowo].
    Nie smażę [jem gotowane]. Spożywam płatki owsiane zwykłe[które poddane są wysokiej temperaturze już w fabryce] i ponad 50% na surowo.
    Wzorcem jest pozbyć się gotowanych i kupić owies Eko, ale na witarianizm potrzeba odpowiednich warunków.
    Nie jem posiłków odgrzewanych, wszystko jest pierwszej świeżości i bez produktów z E- dodatkami i częściowo bez pestycydów[las, działka, donice, kiełkownika- zwykły słoik z tkaniną i sznurkiem].
    Nie jem co dziennie jednego rodzaju posiłków gotowanych, na przykład soczewicy, tylko zmieniam i w każdym dniu co innego[w jeden dzień kasza, w drugi strączki, w trzeci ziarno orkiszu, potem ryż brązowy z kaszą gryczaną niepaloną , potem strączki itd].
    Co dziennie są płatki owsiane[odmoczone w zimnej wodzie], siemię , orzechy, pestki dyni[lub inne pestki, np pigwy czy leśnych jabłek], cebula, owoce, zielsko.
    „owoce”- te lubią być osobno jedzone na przykład rano do 2 kilo i po nich poczekać ponad 45 minut. Nie jeść za słodko i za kwaśno. Na przykład 2 banany najpierw, potem wypłukać zęby bo cukrze z bananów i natychmiast jeść szejk z dwóch pomarańczy i kilku jabłek, zaraz potem gruszkę, kiwi i dwa jabłka na końcu[by nimi zmyć osad słodkich i kwaśnych owoców]. Lub najpierw gruszkę , potem szejk z pomarańczy i kiwi, po czym 4 jabłka. Lub podobnie. Maliny i jeżyny są kwaśne, więc można zmiksować i wycisnąć na sitku sok, ale nie pić go osobno[pić przez słomkę], ale z innymi owocami, by indeks glikemiczny nie skakał za mocno.
    Po jedzeniu owoców, oczyścić zęby wykałaczką , nitką i płukać wodą 15 minut[tak jak się ssie olej].
    „cudowne kasze, soczewice”- tak ja to przyrządzam:
    1)soczewica czerwona[wypłukana na sitku zimną wodą {mniej kamienia niż w ciepłej wodzie ogrzewanej piecykiem}i odmoczona kilkanaście godzin w ciepłej wodzie z sodą oczyszczoną {by wypłukać z niej substancje anty odżywcze; wodę ocieplić w czajniku, a nie używać ciepłej kranowej} i wylać wodę po odmoczeniu i nalać nową {soczewica zielona ma kamyczki więc trzeba ją dobrze przejrzeć}; przed zjedzeniem soczewicę ugnieść na przykład widelcem, by lepiej się wchłonęła i jeść powoli dobrze ją gryząc i mieszając ze śliną ; soczewicę najlepiej zmielić blenderem na pastę podobnie jak inne strączki];
    2)groch[wypłukany na sitku zimną wodą i odmoczony kilkanaście godzin z dodatkiem sody oczyszczonej i wylać wodę po odmoczeniu i nalać nową {i nalać nową do gotowania} i gdy się zagotuje, wylać wodę z tym białym nalotem i nalać wrzątku i gotować ponad godzinę na małym ogniu i zostawić we wrzątku na około kilka godzin i przed zjedzeniem można jeszcze podgotować{podobnie robimy z fasolą }; przed zjedzeniem groch ugnieść na przykład widelcem, zmielić blenderem, by lepiej się wchłonął i jeść powoli, dobrze go gryząc i mieszając ze śliną ; do grochu można dodać ugotowaną osobno pokrzywę{ pokrzywę gotować kilka minut, po czym odcedzić na sitku od naparu(wlewając go do grochu), lub widelcem wyciskać prosto z garnka, resztę położyć na szklanej „desce” do krojenia by trochę wystygła i potem ręką wycisnąć do grochu resztę naparu(bo jeśli tego nie zrobimy, to woda w pokrzywie stanie się gorzka jak herbata parzona ponad 15 minut) i ostudzić, wybrać resztki łodyg, gdy blender nie wyrabia i liście pokroić, dodać do grochu i zmiksować blenderem; mi pokrzywa pasuje też do ziemniaków, fasoli, ryżu brązowego i kaszy gryczanej i trochę jaglanej];
    3)kasza jaglana[wypłukana zimną wodą{raczej nie na sitku bo jest drobna i często przelatuje i lepiej nalewać wody do garnka i wylewać delikatnie by nie pozbyć się kaszy} i odmoczona kilkanaście godzin w ciepłej wodzie z dodatkiem odrobiny octu jabłkowego czy cytryny{bo to neutralizuje substancję fitynową }, a wodę po odmoczeniu można odlać i nalać nowej czystej zimnej wody, by pozbyć się substancji fitynowej{choć wylejemy też inne składniki wsiąknięte w wodę(coś za coś; ale witaminy C i z grupy B mamy dużo w zieleninie i surowych owocach)}, po czym odmaczać jeszcze kilka godzin w czystej zimnej wodzie i po tym wylać tą wodę , nalać nowej i ugotować, podobnie jak inne kasze{by cytryna czy ocet jabłkowy nie podrażniał zębów, najlepiej po ok 8-12 godzinach wylać wodę i nalać nową i zostawić na kilka godzin, by przed ugotowaniem wylać i tą wodę i nalać nowej do gotowania}; tą i inne kasze można jeść z surową cebulą i miksować blenderem dla lepszego przyswajania];
    4)ryż brązowy[wypłukany i odmoczony kilkanaście godzin w ciepłej wodzie z odrobiną octu jabłkowego; niestety ryż brązowy, zawiera dużo substancji fitynowej i praktycznie wcale nie ma w nim fitazy neutralizującej substancję fitynową , ale można ryż odmaczać i jeść z kaszą gryczaną nieopaloną bo ta ma dużo fitazy i pasują do siebie}; ryż najlepiej kupować w papierowych opakowaniach by nie śmierdział plastikiem i są pogłoski że kumuluje trochę arsenu, więc jeść nie za często i gotować w większej ilości wody].
    To robię ja, Ty rób lepiej i pod Siebie, bo każdy musi odnaleźć swoją drogę. Jeśli tego nie zrobi, będzie się męczył jak ten, kto pojechał na narty, ale dobrał za ciasne buty.
    Pozdrawiam

  44. Grzegorz P.

    Na ostatnim filmiku CathZPP chciała pokazać, że nie ma niedoborów na ‘carnivore’, sprytnie doklejając do swojej tabelki z tym co niby spożywa łososia[jednak ten ma ogromną ilość toksyn], kefir i kurczaka i ma doliczone składniki z roślinnej kawy i soli, by wyniki nie wyszły fatalne. A i tak mamy niedobór witaminy
    ‘C’[22% normy],
    ‘E’[59%],
    ‘K’[14%{a tyle krzyczała o niedoborach ‘K’ u wegan}],
    wapń[48%; a wapń wypiera u niej fosfor z 198% normy, czyli 4 razy więcej {a powinno być 1 do 1 wapnia do fosforu}; za stan kości odpowiada też ‘C’, ‘K’, magnez i bor i bardzo im szkodzi nadmiar witaminy ‘A’, omega, kawa, oraz niskie PH, plus brak ćwiczeń fizycznych, więc może wysoka biała i chuda CathZPP zmierza do osteoporozy{bo w tej grupie kobiet ryzyko wzrasta}].
    Potem brakuje takich elementów jak miedź[55%],
    magnez[50%],
    potas[42%],
    cynk[57%],
    mangan[14%],
    węglowodany [9%],
    błonnik[2%],
    woda[22%].
    Następnie mamy toksyczne tłuszcze trans 6 gram,
    cholesterol 664%,
    tłuszcze nasycone 735%,
    omega3 to 913%, omega6 to 130%[za dużo omega3 w stosunku do omega6 jest szkodliwe],
    białko 273%[ = amoniak],
    niebezpieczny retinol[witamina ‘A’] 577%,
    B12 888%,
    selen 356%.
    I mamy nadmiar puryn, karnityny i choliny. Wszystko w tych proporcjach jest złe.
    CathZPP by jakoś podratować te paskudne wyniki, szybko dopisała [rakotwórczy] ser i trochę jej podbiło wapń. Z tym że jak ona twierdzi wegańskie mikroelementy i witaminy niby nie przyswajają się prawie wcale, a tu wapń z nabiału to przyswajalność na poziomie 30%, a z jarmużu na poziomie 50%-60%. I to mało, bo mając pokarmy o niskim PH, wydala o wiele więcej wapnia z moczem od wegan.
    Taka dieta to katastrofa dla nerek, bo brak wody i nadmiar białka, puryn, TMAO, chemikalia z łososia. I kłopoty dla wątroby walczącej o przetrwanie z dużą ilością amoniaku i toksyn. Mamy ryzyko raka żołądka, wątroby i jelit, ryzyko miażdżycy od TMAO i cholesterolu. Z kości ‘sito’.

    I widzimy jak CathZPP która udaje troskę o zwierzęta[rzekome żale o kota-którego weganin przejedzie samochodem], ma obłudną troskę o samą siebie[wygląda okropnie bez makijażu]. Co wysyła, to wraca.
    Zdrowie na diecie ‘carnivore’ można łatwo prognozować po dietach zbliżonych.
    Lekarz Thomas Campbell, który napisał z ojcem książkę „China Study”, na stronie nutritionstudies.org, podsumował wszelkie badania na temat diet: „Stwierdzono, że bardzo niskotłuszczowe, oparte na roślinach diety z minimalnie przetworzoną żywnością są powiązane z bardzo niskimi odsetkami chorób układu krążenia. W badaniach na zwierzętach i w badaniach na ludziach obniżają poziom cholesterolu. Powodują utratę wagi. Co najważniejsze, mogą odwrócić zaawansowaną chorobę układu krążenia, co nigdy nie zostało wykazane za pomocą wysokotłuszczowej diety o wysokiej zawartości mięsa. Badania na zwierzętach pokazują , że dieta bardzo niskowęglowodanowa o wysokiej zawartości tłuszczu może poprawić znaczniki chorobowe[biomarkery], a jednocześnie dziesiątkować tętnice, zwiększając liczbę blaszek miażdżycowych w znacznie większym stopniu niż dieta o niższej zawartości tłuszczu i wyższej ilości błonnika. Teraz wiemy, że pokarmy roślinne bogate w błonnik zwiększają produkcję wstępnych komórek śródbłonka[powłoki ochronnej żył], komórek naprawczych, które wzmacniają istotną wyściółkę naczyń krwionośnych. Wiemy również, że ludzie według niektórych badań diety bardzo niskowęglowodanowej, nie wykazują poprawy, czy nawet po pewnym czasie doznają na tej diecie pogorszenia funkcji tętniczej [poszerzenia zależnego od przepływu], nawet jeśli inne znaczniki chorobowe mogą się poprawić. Badania obserwacyjne wskazują , że osoby spożywające dietę o niższej zawartości węglowodanów, mają gorsze funkcjonowanie małych tętnic i większe ryzyko śmierci, w szczególności zgonu z powodu choroby układu krążenia(…)Populacje wschodnioazjatycko-pacyficzne, o których historycznie stwierdzono, że mają niższy wskaźnik otępienia typu alzheimerowskiego, tradycyjnie spożywały dietę opartą na roślinach o niższej zawartości tłuszczu. Ich dieta i styl życia zmieniły się , wraz ze znacznie wzrastającym wskaźnikiem demencji Alzheimera w regionie Pacyfiku. Choroba w Chinach pojawiła się po kilku dziesięcioleciach transformacji dietetycznej, charakteryzującej się wzrostem żywności pochodzenia zwierzęcego i dodanych olejów oraz zmniejszonym spożywaniem całych ziaren i fasoli [i tylko ostatnio dodaniem cukru]. W tych obserwowanych na przestrzeni czasu populacjach, ci, którzy spożywają pokarmy bogate w rośliny według diety śródziemnomorskiej, odznaczającej się większą ilością owoców, warzyw, całych ziaren, ryb, z mniejszą ilością czerwonego mięsa i nabiału, więcej nienasyconych tłuszczów w porównaniu z nasyconymi tłuszczami i umiarkowanym spożyciem alkoholu, mają znacznie niższe wskaźniki upośledzenia funkcji poznawczych i otępienia. Jest to radykalnie odmienna dieta od popularnych diet niskowęglowodanowych. Jest to dieta o względnie wysokiej zawartości węglowodanów(…)
    W 1964 roku George Mann i współpracujący z nim badacze opublikowali artykuł w Journal of Atherosclerosis Research dokumentujący brak chorób układu krążenia u mężczyzn plemienia Masajów[jedzących rzekomo niskowęglowodanowo], przynajmniej według oceny czynników ryzyka badań fizycznych i EKG. Poziom cholesterolu był niski [średni cholesterol całkowity 130 u mężczyzn w wieku od 25 do 55 lat], wysokie ciśnienie krwi występowało niezbyt często i było bardzo niewielkie. Średni BMI wynosił około 20, co stanowi dolną granicę ‘zdrowego zakresu’ według obecnych amerykańskich standardów. Jednak badana populacja była dość młoda. Około 60% mężczyzn miało mniej niż 44 lata, a tylko trzech z 400 mężczyzn miało ponad 55 lat. Badania zostały dodatkowo ograniczone przez ich zdolność wykrywania chorób układu krążenia za pomocą tylko badań fizycznych i EKG. Jak może potwierdzić byle lekarz: pacjent może mieć normalny EKG i badanie fizyczne, a po tygodniu może paść martwy z powodu ataku serca związanego z miażdżycą , która rozwija się od dziesięcioleci(…)
    Być może najlepsze badania żywieniowe przeprowadzone na Masajach pochodzą z początku lat 80 XX wieku, zrobione przez Międzynarodowe Centrum Hodowlane w Afryce. Było to w czasie, gdy nastąpiły już zmiany żywieniowe wśród Masajów. Mimo to stwierdzono, że kobiety i dzieci spożywały duże ilości mleka od swoich zwierząt stadnych. Co ciekawe, spożywali mięso tylko około 1 do 5 razy na miesiąc. Choć spożycie mężczyzn było zbyt trudne do dokładnego śledzenia, to wydawało się , że mają większy dostęp do mięsa. Ponadto w tej populacji pasterskiej aktywność fizyczna jest głównym sposobem na życie. Gdyby nieaktywni Amerykanie chcieli uzyskać taką samą liczbę ćwiczeń, musieliby pokonać dodatkowe 19 kilometrów dziennie. Z powodu ogromnych potrzeb energetycznych i względnie ograniczonych zasobów, badania przeprowadzone w latach 1982-1983 oszacowały, że kobiety i dzieci spożywały jedynie 50%-70% ‘szacunkowego średniego zapotrzebowania energetycznego’. Jest to znaczny deficyt kaloryczny, dopasowany do szczupłej populacji. Tak więc zmierzona dieta, nie była tak mięsista i krwawa, jak słyszymy w popularnych opowieściach, chociaż była bardzo bogata w mleko. Używali kukurydzę we wczesnych latach 80-tych, choć może to być dodatek żywnościowy z ostatnich lat. Ponadto występowała ekstremalna aktywność fizyczna i względna niewydolność kaloryczna. Czy to możliwe, że te czynniki przyczyniły się do zdrowia Masajów? A co z tą wcześniejszą , niedokładną oceną chorób układu krążenia? Doktor George Mann, który opublikował niektóre z pierwszych badań o Masajach, przeprowadził sekcję zwłok u 50 masajskich mężczyzn i odkrył, że mają rozległą miażdżycę . Mieli taką samą chorobę jak u starszych Amerykanów. Ponad 80% mężczyzn w wieku powyżej 40 lat miało silne zwłóknienie w aorcie tętniczej, głównym naczyniu krwionośnym serca, które zaopatruje resztę ciała w krew. Jednak podczas autopsji nie znaleziono wystąpień ataku serca, a ci mężczyźni nadal mieli funkcjonujące nie zablokowane naczynia sercowe, ponieważ ich naczynia były powiększone. Naukowcy uznali, że mogło to mieć związek z ich ekstremalną codzienną aktywnością fizyczną.(…)
    Artykuł opublikowany w 2003 roku przez doświadczonego, wysoko cenionego naukowca z ‘National Institute of Public Health’ w Grenlandii, napisany wraz z kolegami z Kanady, dokumentuje wiele badań zwłok[Eskimosów] oraz obserwacje kliniczne i badania dowodzące, że wśród Inuitów[Eskimosów] istniała choroba układu krążenia. W rzeczywistości w 1940 roku ‘ojciec epidemiologii’ na Grenlandii, Bertelsen, zauważył, że choroby układu krążenia są dość powszechne, co może być o tyle interesujące, że trzeba wziąć pod uwagę młody wiek populacji. Opierał się na doświadczeniach klinicznych i raportach lekarskich spływających przez wiele dziesięcioleci(…) Ponadto stwierdzono wśród Eskimosów słaby stan zdrowia kości. Badanie z 1974 roku wykazało, że ‘starcza utrata kości, która występuje w wielu populacjach, zaczyna się wcześniej i ma większą intensywność u Eskimosów.’ ”[koniec]
    Don Matesz w komentarzu dopisał: „Praktycznie wszyscy członkowie nie zachodnich populacji pasterskich i myśliwych-zbieraczy mają infekcje pasożytnicze, a te pasożyty niszczą cholesterol. Jest to dodatek do powszechnego niedożywienia z powodu nieregularnych dostaw żywności. Jak zauważono w powyższym artykule, szacowano, że kobiety i dzieci u Masajów zużywają tylko 50%-70% ich szacowanego zapotrzebowania na energię(…)Jeśli głodujesz, będziesz miał choroby niedoboru, a nie choroby nadmiaru. Ponadto Masajowie spożywają rośliny lecznicze w zupach, herbacie i żywicy, które są bardzo bogate w saponiny, fenole i inne związki, które zasadniczo mają działanie przeciwzakrzepowe i obniżające poziom tłuszczu, co przeciwdziała negatywnym skutkom ich żywności. Problem pasożytów i głodu dotyczy także Inuitów[Eskimosów] i innych lokalnych kultur mięsnych. Jednak, jak zauważono w tym artykule, Eskimosi nadal mają wysoki odsetek chorób układu krążenia. To po prostu mit, że nie umierają z powodu chorób układu krążenia. Jeśli poszukasz głębiej, odkryjesz, że rak piersi został udokumentowany w znalezionych zwłokach arktycznych, które zachowały się całe wieki przed kontaktem z Europą (…)Dowody wskazują , że Mongołowie stosujący dietę na bazie zwierząt karmionych trawą , są tak samo podatni na otyłość, choroby układu krążenia i nowotwory, jak współczesne populacje. Co więcej, ich stan poprawia się , gdy żywią się bardziej roślinnie. W 1925 roku Kuczyński donosił, że pielgrzymujący pasterze żyjący w Kirgistanie mieli dużo przypadków otyłości, przedwczesnej rozległej miażdżycy, skurczów nerek, apopleksji i zespołu wieku podeszłego, których nie znalazł wśród zurbanizowanych krewnych, jedzących żywność bardziej opartą na roślinach.”
    Paul Cohen napisał w komentarzu: „Jestem zaskoczony, że nikt, łącznie z autorem, nie wskazał na niską długość życia tych dwóch grup. Masajowie żyją średnio 43 lata, najniższy wynik na świecie. Eskimosi żyją średnio mniej niż 60 lat, najniższy wynik w Ameryce Północnej. To nie wydaje się być dobrym przykładem, za którym chciałbym podążać.”[koniec]

  45. Grzegorz P.

    Skoro już napisałem tyle komentarzy, to muszę jedną rzecz jeszcze sprecyzować.
    Chodzi o etykę i sprawiedliwość.
    Każdy kto przymknie oko na wybryki CathZPP i dla zdobycia rozgłosu będzie z nią milutko rozmawiał jak niejaki Martin z ‘nowa siła’, ten niszczy dobre obyczaje.
    Bo teraz, jeśli uznamy w duchu fałszywej miłości, że można to bezproblemowo przebaczyć i spokojnie dać funkcjonować CathZPP która zbudowała swój kanał na nienawiści do wegan, to dajemy ‘zielone światło’ innym do takich czynów. Każdy pomyśli, że łajdactwo się opłaca, można kłamać, pluć, znieważać i na tym karierę zrobić[jak ‘Nikoś Dyzma’] i takie czyny staną się normą . W takim chaosie i piekle, dojdzie do eskalacji konfliktów, stresu itd. Nie ma wtedy żadnych zasad.
    Czy wtedy weganizm etyczny może się rozwijać?
    Nigdy.

    CathZPP uznaje weganizm za chorą ideologię , podczas gdy ona jest niby nowoczesna, elastyczna i mądra, nie zamknięta w ‘ciasne ramy jakiejś sekty’. A faktycznie to ona jest zwykłym szachrajem kapitalistycznym, nie mającym żadnych poglądów i zasad, a wszystko co robi jest podporządkowane tylko jednemu-pieniądzom.
    Przypomina gumę , która się nagnie do każdego łajdactwa i złamie każdą zasadę , by zarobić[dorobkiewicz kapitalista] .
    I dla takich ‘stanowcze zasady’ są jak staroświeckie kajdanki i dyby. Tacy jak ja, są ‘fanatykami z sekty’, bo mamy kręgosłup etyczny[trudno mnie kupić, a u niej chyba wszystko na sprzedaż].
    Ona ma pokrętny relatywizm moralny i za pomocą zręcznych słówek potrafi każdą zbrodnię uzasadnić.
    Tak jak USA rzekomo nie napadło na Irak w 2003 roku dla ropy i władzy, ale „pojechało rozbroić Saddama i przynieść Irakijczykom demokrację” .
    Tacy ludzie są giętcy jak plastelina i wyszkoleni w obłudnym uzasadnianiu jakiegokolwiek czynu, dlatego etyka wegańska będzie wyśmiewana jako staroświecka i niepraktyczna.
    Będą wbijać szpile na wszelkie sposoby[‘weganie jeżdżą samochodem w którym opona ma fragmenty zwierząt’, ‘weganie mordują gryzonie będące w zbożach’, ‘jedzą czujące roślinki’, ‘weganie głodzą dzieci i niszczą własne zdrowie’ i tysiące innych oskarżeń].
    Nie dajcie się oszukać, bo weganizm w 90% rozwiązuje problemy zwierząt i te 10% można dopracować.
    Oni mają 99% krzywdy zwierząt i stroją się w piórka ludzi moralnych i rozsądnych.
    O ich rozsądku niech świadczy ekologia i ekonomia, gdy przemysł odzwierzęcy niszczy planetę i jest niewydajny żywieniowo.
    Film[51 minut] ‘Brudna Prawda Zanieczyszczenie Bałtyku Lektor’
    https://youtu.be/vWynqrnbnG4
    Kwestia zdrowia jest dla mnie jasna, choć oni mają mnóstwo wymówek poza dietetycznych i szukają jak mogą ‘chorych’ wegan, by uzasadnić swój nałóg żywieniowy.
    Niech kręcą , w końcu to oni poniosą konsekwencje i mi nic do tego.
    Czy ja czuję się lepszy o mięsożerców. I tak i nie[bo język ludzki jest bardzo niedokładny].
    Mentalnie czuję pokorę , bo sam byłem mięsożercą i wiem że wszystko jest łaską .
    Ale wiem, że oni czynią gorzej etycznie, więc niby jestem ‘lepszy’. Podobnie ktoś może czuć się lepszy od pedofila, lub gdy pokornie cieszy się że nie jest mordercą , kanibalem, złodziejem itd, ale nie znaczy to od razu pychy, cwaniactwa i agresji w pokazywaniu swojej ‘wielkości’.
    Chodzi o to, by promować dobre postawy i być z nich dumnym, rozumiejąc że gdyby los mnie wcisnął w życie ludzi amoralnych, czyniłbym może podobnie[rodzimy się z charakterem i energią jako przeznaczeniem, potem mamy taką a nie inną rodzinę i społeczeństwo nas wychowujące i w zasadzie nic od nas nie zależy{ja nie wierzę w wolną wolę }].
    Jesteśmy jak kamień rzucony przez Absolut i lecimy krótką chwilę przez życie. Czyli mistyk nie jest pyszny, bo wiedza o życiu wytrąca arogancję .
    Tu też pokazałem, że wrzucanie wegan do jednego worka[sekty], świadczy o chorobie tych, którzy to robią . Bo ja wszedłem w weganizm z określonym ‘pakietem’ i dieta tego nie zmieni w dużym stopniu.
    Jeśli cham zostanie weganinem, to będzie chamem i jego zachowania będą negatywnie odbierane przez mięsożerców, jako ‘grzech wszystkich wegan’.
    Często mięsożercy jak polujące z dzidą dzikusy cierpią na szowinizm i ksenofobię i z silnym uprzedzeniem starają się zaszufladkować wegan jako jakąś jedną grupę .
    To jest bez sensu, skoro jeden weganin jest nim, bo miał alergię na mięso i nabiał, inny z powodów etycznych, inny z ekonomicznych itd.
    Każdy jest inny[nawet bliźniaki jednojajowe].
    A oni w swych urojeniach projektują [‘halucynują’’] ‘sektę’ i dlatego Aga In America dostała szybko tą łatkę [bo pojechała do ośrodka przejść głodówkę i grzecznie, trochę lekkomyślnie {była zmęczona i słaba}pozwoliła powiedzieć przed kamerą panu prowadzącemu ośrodek, o jego projekcie i prośbie o datek] .
    Słowo „szowinizm” oznacza wyolbrzymione, bezkrytyczne uczucie przywiązania do własnej rodziny, gatunku, rasy, grupy społecznej, płci, narodu, grupy żywieniowej, czy religii i wyolbrzymianie ich zalet, ukrywanie wad, co powoduje efekt psychologiczny wywyższania się nad innych, a więc ich poniżania względem siebie. Jest to choroba opierająca się na urojonym wyobrażeniu rzeczywistości, zaślepieniu ograniczającym widzenie świata, stronniczości upraszczającej postrzeganie do czarnobiałej perspektywy nasz-dobry, nie nasz-zły. Szowinista nie wyrasta z psychologii dzieciństwa. Objawem tej choroby jest automatyczne uznawanie innego którego się nie zrozumie i nie pozna, za bezsensownego, nielogicznego, niedorzecznego, niedojrzałego, głupiego, prostackiego, wariackiego, wynaturzonego, wstrętnego, niebezpiecznego, barbarzyńskiego, zacofanego itd. Szowinista gatunkowy uznaje zwierzęta za podgatunek godny gorszego losu i dlatego godzi się na los zwierząt hodowlanych, nie chcąc w praktyce znać warunków ich bytowania.
    Szowinista żywieniowy uzna wegan za jakąś sektę[a niektórzy niedorozwinięci weganie będą uważać mięsożerców za jedną bandę].
    Szowinista stosuje krętacki kodeks moralny, na zasadzie luźnego relatywizmu, gdy ten który jest w jego ocenie gorszy, zasługuje na gorsze życie, czyli uzasadnia się tym wyzysk, obelgi, pobicia, gwałty, ludobójstwo, czy grabież na korzyść tych „lepszych”, mogących te łajdactwa robić, dzięki zalegalizowaniu przestępstwa, gdy „cel uświęca środki”. Występuje tu odwrócenie pojęć i specyficzne pojmowanie dobra[mordu, grabieży obcych na rzecz swoich] i zła[bycia obcym].
    Szowinizm to jedno z gorszych zaburzeń psychicznych w wymiarze społecznego współistnienia ludzi na świecie. Jak bumerang, to zaburzenie umysłowe, najbardziej uderza w sprawcę , bo skrajne emocje które kierują jego uczynkami, są we wnętrzu sprawcy i wyniszczają one szowinistę dogłębnie i stale, gdy codziennie ponosi on konsekwencje. Bezkrytyczność[brak rozróżniania] wobec tego co swoje, sprawia u sprawcy „zacementowanie”, apatię , otępienie, bezruch, zapaść, niemoc, paraliż, zesztywnienie charakteru, skostnienie osobowości, światopoglądu i życiowego stylu, gdy patologia staje się dożywotnio wyniszczająca sprawcę . Co w przyrodzie nie poprawia się i nie rozwija, to gnije i wymiera.
    Ksenofobia to z języka greckiego „ksenós” obcy i „phóbos” lęk, co oznacza agresję przed czymś czy kimś czego się nie zna i czego się boi, co powoduje chęć zniszczenia obiektu wzbudzającego obawy, dla uzyskania w swym odczuciu spokoju psychicznego.
    Jest to choroba charakterystyczna dla niedorozwiniętych mentalnie nieuków i prostaków, którzy nie umieją sobie inaczej radzić z nieznanym, jak się tego bać, odczuwać niechęć, nienawiść i niszczyć to[syndrom CathZPP].
    Lęk wzbudzają weganie nie jedzący produktów odzwierzęcych, bo swymi poglądami zagrażają mięsożercom w spożywaniu produktów od których mięsożercy są uzależnieni i dlatego następuje atak na tą mniejszość żywieniową za pomocą oszczerstw i przemocy fizycznej[zniszczyć Agę In America, bo podobno karmi dzieci od urodzenia tylko owocami{nic to, że jej córka przeżyła na „samych owocach” 2,5 roku}]. Czyli na głębszym poziomie ksenofobia wynika między innymi z kompleksów i ksenofob by je zagłuszyć, niszczy to, co w głębszym odczuciu wydaje mu się lepsze od niego.
    Nie znaczy to, że nie trzeba segregować czegoś na lepsze i gorsze[na przykład muzykę], choć wartościowanie jest względne[dla głuchoniemego każda muzyka jest nudna]. Chodzi o to, by była tolerancja[brak chęci niszczenia kogoś, kto się z nami nie zgadza]. I właśnie owego tolerowania, akceptacji, wyrozumiałości i bezkonfliktowości, nie posiada ksenofob, zakompleksiony, niespokojny, niepewny siebie, speszony, wystraszony i wtedy często uciekający w „głośny” szowinizm, by zagłuszyć prywatne kompleksy i zniszczyć zagrożenie dla swego nałogowego stylu życia.
    I te czynniki wywołują w szowinistycznym i ksenofobicznym człowieku „małpią” agresję i każą mu atakować obcy obiekt swych fobii.
    Także lenistwo psychologiczne odpowiada za samoistne wytworzenie przez ograniczonego człowieczka choroby lękowej na inność. Bo poznawanie innych, to poszerzanie przestrzeni światopoglądowej, co automatycznie powoduje zmiany, poprzez kryzys starej zawężonej poznawczo równowagi psychicznej i mistycznej. I niedouczony próżniak, szukający w swym rozumieniu wygody, wytwarza w sobie silną niechęć i lęk przed nowym i spontanicznie pragnie zdławienia tego, co każe mu podjąć wysiłek kryzysu psychicznego i zbudowania nowej równowagi życiowej, poszerzonej o mądrość światopoglądową innych ludzi.
    Słowo „uprzedzenie” ma takie wyrazy bliskoznaczne jak niechęć, awersja, wrogość, nieprzychylność, nieżyczliwość, nietolerancja, segregacja, dyskryminacja, wzgarda, obrzydzenie, odraza, wstręt, uraz, fobia, przewrażliwienie, przeczulenie, schemat myślowy, klisza. Można to słowo wywodzić od „uprzedzać”, czyli robić coś przed wyznaczonym czasem[uprzednio], przesądzać zbyt wcześnie o czymś lub o kimś, dokonywać przedwczesnego osądu na jakiś temat.
    Jest to rodzaj postawy polegającej na odrzucaniu czegoś lub kogoś z powodu wszczepianych od niemowlęctwa do głębszej psychiki archetypów[wielowiekowych prawzorów oceny innych] i stereotypów[zastałych ocen], odnośnie określonych grup społecznych, bez indywidualnej oceny konkretnych osób z tej grupy[np weganie to ‘anemicy’].
    Uprzedzenie opiera się na półprawdach zmontowanych zbiorczo w jedno wielkie kłamstwo i dlatego osobnik uprzedzony unika wnikliwego poznawania obiektu niechęci i trudno przekonać go do pozbycia się uprzedzeń poprzez racjonalną argumentację . Na skutek tego, kontakt z przedstawicielami obiektu uprzedzenia, odbierany jest często jako zagrożenie i w ramach rzekomej samoobrony, następuje dziki atak na obiekt uprzedzenia. Uprzedzenie szowinistyczne, to poczucie wyższości własnej grupy, nad grupą dyskryminowaną i wtedy oprócz zagrożenia, kontakt z obiektem uprzedzeń powoduje dyskomfort, przykrość czy obrzydzenie[dla CathZPP prawie każdy weganin był brzydki i głupi].
    Osoby uprzedzonej nie interesuje konkretna jednostka i to co ona reprezentuje, ale już wcześniej osądziła ją , nim ją konkretnie poznała, poprzez jej przynależność do określonej grupy, by automatycznie oceniać każdego według grupowych kryteriów opartych na stereotypach wmontowanych od dziecka za pomocą propagandy państwowej, szkolnej, religijnej i medialnej i przekazanej przez rodziców czy kolegów i jest to bardzo mocno zakorzenione w głębszej psychice, skoro to „pranie mózgu” odbywa się z pokolenia na pokolenie od stuleci, a w głębszym sensie nawet od tysiącleci.
    Działa tu niesprawiedliwy mechanizm „odpowiedzialności zbiorowej”, czyli zasada, według której za przestępstwo danej osoby na przykład jakiegoś weganina, odpowiada cała grupa, do której ta osoba należy i to cała grupa powinna ponieść karę często nieadekwatną do czynu, wraz z dziedziczeniem tej kary, by prześladować syna za winy ojca, dziadka, pradziadka i prapradziadka. Wtedy jednostka z tej napiętnowanej negatywnie grupy, jest rutynowo, szablonowo, automatycznie, „taśmowo”, z góry osądzona negatywnie, niezależnie od tego co konkretnie robi.

  46. Grzegorz P.

    Stereotyp jest to utrwalony w społeczeństwie, przez tradycję , uproszczony, zniekształcony osąd fragmentu rzeczywistości, prowadzący do przedwczesnej oceny obcych, jako uprzedzenie oparte na nieuctwie i narzuconych wzorcach skojarzeń, tworząc banalne ogólniki mechanicznie nakładane na osoby i zjawiska, jak matryca, szablon w produkcji taśmowej w fabryce. Takimi ogólnikami posługują się ludzie leniwi mentalnie, chcący w „wygodnicki” sposób pojmować powierzchownie otaczający ich świat, poprzez jego drastyczne uproszenie do łatwych w pojmowaniu stereotypów, budujących szowinistyczne, ksenofobiczne, rasistowskie złudzenie rzeczywistości.
    Stereotypy są celowo budowane przez władze, kler, szkoły i media za pomocą psychologicznej manipulacji.
    Przykładowo programy telewizyjne o „sektach” stosowały takie sztuczki jak wypowiadanie słowa „sekta” z mroczną , fałszującą muzyką w tle, oraz obrazkami przemocy i innymi rzeczami budzącymi lęk i odrazę , a ksiądz otoczony był sielankowym otoczeniem z grzeczną muzyką nadającą temu co mówił miłe skojarzenie. Pokazywano czarno-białą perspektywę świata, kojarzącą mniejszości wyznaniowe ze złem czernią , bólem, przemocą , oszustwem, a religia katolicka „była” tylko dobra i korzystna.
    Najpierw budowało się sympatyczny wizerunek jakiemuś „pracownikowi” władz państwowych, na przykład piosenkarzowi, aktorce, profesorkowi, księdzu, czy lekarzowi, kreując pozór autorytetu[„eksperta”, „rzeczoznawcy”, „arbitra”] i stereotyp osoby miłej i fajnej, a potem takie osoby występowały w materiałach i filmach propagandowych, opiniotwórczo przekazując tylko to, co władzy i elitom finansowym było na rękę , uroczo hipnotyzując tłumy, na przykład zalecając picie mleka, jedzenie ryb, jak i przestrzegając młodzież w czasie wakacji przed zalewem „sekt” i ogólnie opowiadając jak w kraju żyje się dostatnio i bezpiecznie.
    Więc stereotypy[odbite poglądy na stałe] oparte są na prostackich, ordynarnych, dualnych skojarzeniach czarny kontra biały, dobry zły, piękny brzydki, miły nie uprzejmy itd[‘weganie szpetni, ludzie na carnivore przepiękni i na pewno zdrowi’{nawet jak nic się o nich nie wie i nie ma żadnych badań}].
    Kojarzyć to łączyć, dopasowywać określone emocje i myśli z konkretnymi pojęciami, grupami ludzi i zwierząt czy zjawisk. Propagandowe skojarzenie, to celowe wywołanie u kogoś pożądanych uczuć, emocji, wrażeń, mglistych wyobrażeń i innych zjawisk psychicznych poprzez wpojenie określonych myśli, które na zasadzie bodźca wywołują z głębszej psychiki uczucia i myśli, korzystne dla manipulatorów.
    Częścią czynienia dobra jest pokora, czyli uznanie, że nie znamy nieskończenie skomplikowanej rzeczywistości, starając się w miarę możliwości zgłębiać pewne dziedziny wiedzy, na przykład zapoznawać się z innymi ludźmi i ich zwyczajami.
    Natomiast złem, a więc głupotą , jest na nieskończoność złożeń, nakładanie uproszczeń pozornej wiedzy, jak opisane archetypy i stereotypy uprzedzające skojarzeniowo do innych ludzi, tworząc szowinizm, ksenofobię, rasizm, nacjonalizm, sektofobię itd.
    Ktoś, kto nie umie zrozumieć prostego faktu:
    „wiem że nic nie wiem, nie znam dokładnie tych ludzi, więc ich nie oceniam, bo nie muszę”,
    ten zatrzymał się w rozwoju intelektualnym na najniższym poziomie.
    Osoby czyniące w ten sposób, są jednocześnie głupie intelektualnie i podłe mentalnie. Dla mnie taka osoba po zbadaniu konkretnego przypadku, to często niedokształcony ignorant, nieuk, paszkwilant, hochsztapler czy naiwniak, zacofaniec.
    Na skutek ideologii opartej na fałszywie segregujących stereotypach, taki ktoś zachowuje się jak arogant, krzykacz, łobuz, rozrabiaka, zadymiarz, chuligan, łotr, degenerat, dzikus, bestia i potwór.
    Przykładem może być szowinista, seksista, homofob Janusz Korwin Mikke[magister filozofii, liberał, założyciel partii „KORWiN”, poseł na sejm I kadencji, deputowany do „Parlamentu Europejskiego” 8 kadencji, mistrz krajowy w brydżu i miłośnik ping-ponga], który znieważał kobiety, niepełnosprawnych, czarnoskórych, gejów, bezrobotnych, ruchy lewicowe i uderzył w twarz innego nie agresywnego polityka.
    Do największych chamów III Rzeczypospolitej zaliczyłbym oprócz Korwina, Kubę Wojewódzkiego, Stefana Niesiołowskiego i naszą ukochaną CathZPP która też mogłaby zgarnąć tytuł najgłupszej osoby na You Tube 2019 roku[mimo że dopiero luty{ np : ‘weganie są głupi jak zwierzęta, bo twierdzą że one czują , a one nie są ludźmi, by czuć’, a carnivore w cudowny sposób sprawia że nie chce jeść, a spożywa dziennie „tylko” 3500 kalorii , i ‘carnivore’ nie powoduje niedoborów, i mimo że sobie sprytnie wkleiła do tabelki 350 gram łososia, 350 gram wołowiny eko, 50 gram kurczaka, kefir, 4 jaja, kawę sól, masło, oraz ser, to i tak wyszło mnóstwo braków(co tłumaczy tym, że jak jej mięso podgnije/sfermentuje, to wytworzy się w nim witamina ‘K’ i pokryje niedobory), równocześnie nie zauważając, że nie spełnia swojej wersji „carnivore” która ma być robiona na czerwonym mięsie(ale dzięki temu będzie mogła zwalić winę za swe choroby na rzeczy dodatkowe, poza czerwonym mięsem, czyli że “robiła carnivore źle”)}].
    Jak więc widać CathZPP wpisuje się w szowinizm i ksenofobię , a wraz z nią jej psycho fani[leci swój do swego i daje subskrypcję{poza ludźmi robiącymi to dla śmiechu, by podpuścić ją do nagrywania jej kabaretowych wypowiedzi, o tym jak to weganizm jest silnie skorelowany z homoseksualizmem itd}].
    A ci weganie, którzy w ramach ‘miłości’ chcą się nią ‘kolegować’, dają przyzwolenie naśladowcom do takich obrzydliwych czynów[wybijanie się na oszustwie, nieuctwie, chamstwie, skandalu i znieważaniu innych ludzi{np kopiąc chorą na guza mózgu dziewczynę , gdy widzi się , że tłum to uwielbia i ilość oglądalności szybuje w górę }].
    I tacy[‘miłosierni’] psują dobre obyczaje i zasady współistnienia społeczeństwa-które piętnując karnie takie haniebne postawy, powoduje, że nikt nie będzie już próbował stosować takich ‘palmowskich’ numerów które się nie opłacają i przynoszą skutek przeciwny od zamierzonego.
    A ‘miłosierni’ robią to zazwyczaj nie dlatego, że chcą ‘zgody’ i ‘pojednania’, ale tylko dla zarobku, by zwiększyć zasięg widzów.
    I sami siebie oszukują , że jest inaczej, bo hipokryzja, to podstawa obecnej cywilizacji.
    Faktycznie to oni są podobni do CathZPP[dlatego się do niej kleją ], bo jak ona chcą tylko zarobić i mają ideę w nosie, a jedyne co ich różni, to granie innej roli w tym spektaklu internetowej obłudy[przypominają polityków z przeciwnych partii, którzy podczas debat telewizyjnych ostro się kłócą , po czym jak się skończy program telewizyjny, idą wspólnie na wódkę ].
    Co do przedstawicieli ‘paleo’ i ‘carnivore’, tylko CathZPP i ‘sv3rige’ są dla mnie do całkowitego usunięcia z przestrzeni publicznej, poprzez robienie wszystkiego w tej sprawie. Ataki innych, których znam[a jest ich setki] są w ramach jakieś tam debaty i można je względnie tolerować, prowadząc kontr argumentację .

    Podam filmik w którym nasza weganka Aga in America tłumaczy się szowinistom i ksenofobom, że jednak nie jest z ‘sekty’
    https://youtu.be/LTUWswrVUBw

    A tu Aga się tłumaczy szowinistom i ksenofobom, dlaczego jest chuda po głodówce https://youtu.be/oYGIyTuRcKc

  47. Grzegorz P.

    Jakiś czas temu CathZPP wygłosiła swoją kolejną tyradę: „Lierre Keith – laska 20 lat na weganizmie, zniszczyła sobie kręgosłup(…)Co powiedz zatem o KasumiKriss, o Dafne Reloaded itp jutuberach? O Lierre Keith. Robili przez wiele lat weganizm idealny. Pochorowali się strasznie i wszystko im nagle magicznie minęło gdyby tylko zjedli trochę pokarmu odzwierzęcego.”[koniec]
    Skupmy się na Lierre Keith, która według CathZPP robiła przez wiele lat weganizm idealny i wszystko jej nagle magicznie minęło, gdy tylko zjadła trochę pokarmu odzwierzęcego.
    Zwolennicy diety paleo na facebook.com/paleosmak napisali: „Weganka Lierre Keith, która napisała książkę ‘Ciemna strona weganizmu i wegetarianizmu’, przyznaje, że wszyscy znani [z TV, internetu…] weganie podjadają po kryjomu łososia.”[koniec]
    Skąd inąd wiemy, że mająca kłopoty z kręgosłupem i depresją Keith i inni „weganie” z jej otoczenia podjadali mięso raz w tygodniu i cały czas jedli nabiał i jaja, a ona jadała też mnóstwo cukru, produktów zbożowych, zapiekanki i lody[jako feministka obracała się w kręgach, gdzie często spożywa się narkotyki i alkohol i ilość osteoporozy w tym otoczeniu jest porażająca, właśnie wśród mięsożerców, jak i też wśród udawanych „deklarowanych” wegan; według informacji, Keith miała też zażywać na bóle kręgosłupa morfinę{związek wchodzący w skład opium otrzymywanego z makówek niedojrzałego maku lekarskiego i ćpanie powoduje chwilowy stan nieuzasadnionego błogostanu i pojawiają się halucynacje}i morfina po czasie wywołuje silną depresję , lęki{zmienność nastroju, gdy po euforii, może wystąpić silne obniżenie nastroju(zjazd), w ramach równowagi}, powstaje ogólne osłabienie, złe samopoczucie, dreszcze i w miarę gdy nałóg się rozwija, narkoman coraz bardziej skupia się na zdobywaniu pieniędzy by kupić morfinę , wyzbywa się wszelkich hamulców moralnych i na przykład podaje się za byłą wegankę by sprzedać się lobby mięsnemu do szkalowania diety roślinnej, że niby jak zjadła kawałek ryby doznała ekstazy, co mogło być tylko wówczas faktem, jeśli najpierw zażyła silną dawkę narkotyku; czyli Keith mogła mieć kłopoty finansowe z powodu chorób i morfiny, a więc „nóż na gardle” w okrutnym ekonomicznie USA].
    Jeśli tak ma wyglądać „dieta idealna”, to już chyba widzimy na jakim poziomie intelektualnym stoi CathZPP i jej guru ‘sv3rige’. I po zjadaniu dużej ilości mięsa na diecie w stylu około paleo/carnivore, kręgosłup Keith magicznie się nie naprawił i bez obróbki graficznej na komputerze wygląda niezdrowo[wymyślała sobie, że to na pewno efekt jej wcześniejszego „weganizmu”], natomiast powstała „świetlana wizja” zarobkowa[powiązana z anty-wegańską organizacją „Weston A. Price Foundation”], gdy ktoś nagle wydał jej papierową książkę „The Vegetarian Myth”[wegetariański mit], 15.91$/50 zł za sztukę , o której Richard Z. Mazurek 11 lipca 2018 na amazon.com napisał: „Nigdy nie była weganką . Sama powiedziała, że jadła nabiał i jajka przy każdej okazji[ ‘I certainly binged on eggs and diary every chance I got’]. Jadła też słodycze. W książce nie cytowała żadnych artykułów naukowych. Mnóstwo demagogii i powtórek. Nie marnuj czasu i pieniędzy na to. Lepszym tytułem byłoby ‘śmieciowe jedzenie wegetariańskie, które spowodowało mi ten cały potworny mit’ ”,
    a Michaelb 2 lutego 2015 stwierdził: „Zanim przeczytasz tę książkę , wyszukaj audycje radiowe, które zrobiła. Nigdy nie była wegetarianką , ponieważ ‘oszukiwała’ jedząc steki od czasu do czasu. Mówi, że wszyscy wegetarianie to robią . Zniszczyła samą siebie, przez bardzo złe odżywianie, więc raczej zrzuca odpowiedzialność na dietę , której nigdy tak naprawdę nie przestrzegała. Wiem, że to brzmi zbyt dziwnie, aby mogło być prawdziwe. Przeczytałem książkę , zanim znalazłem audycje radiowe. W książce jest tak wiele błędów, że musiałem dowiedzieć się więcej o osobie, która to napisała.”
    i Mary Lucas 31 października 2017 powiedziała : „Zastanawiam się , czy ta książka używa jakiejś odwrotnej psychologii? Twierdzenia, które opisała autorka, wydały mi się błędne, a niektóre wręcz na prawdę szalone! Postanowiłam więc samodzielnie poznać istotę rzeczy. Po wielu miesiącach badań… zostałam weganką !”[koniec].
    Potem konsultantka dietetyczna Ginny Messina 17 stycznia 2011 napisała : „wnioski z jej książki opierają się na organizacji ‘Weston A Price Foundation’, czyli niewiarygodnej grupie, trzymającej się zaleceń dentysty, który zapisał swoje obserwacje ludności tubylczej w 1930 roku. W rezultacie, strona po stronie, otrzymujemy sprzeczności, fabrykacje i błędne interpretacje. Na przykład, Keith żałośnie kłopocze się tłuszczami, wierząc, że tłuszcz nasycony potrzebny jest do wchłaniania witamin i minerałów, oraz że ludzie potrzebują spożywać cholesterol [w diecie nie jest potrzebny ani tłuszcz nasycony, ani cholesterol, nie ma też żadnej zalecanej ich dziennej dawki{RDA}](…) ona pomyliła swój prywatny apetyt na białka zwierzęce, z rzeczywistą potrzebą białka zwierzęcego. Kiedy [pisała że] postanowiła zjeść pierwszy kęs tuńczyka po 20 latach diety wegańskiej, twierdziła że : ‘Nie wiem, jak opisać to, co stało się później. […] Czułam każdą komórkę w moim ciele – dosłownie każdą komórkę – pulsującą . I wreszcie, wreszcie nakarmioną . O boże, pomyślałam: tak to jest być żywym[I don’t know how to describe what happened next. […] I could feel every cell in my body–literally every cell–pulsing. And finally, finally being fed. Oh god, I thought: this is what it feels like to be alive.]’. To bardziej niż cokolwiek, pokazuje, że przekonanie Keith o jej zapotrzebowaniu na mięso ma związek z czymś innym niż odżywianiem – ponieważ jedzenie po prostu nie działa w ten sposób. Zjedzenie kawałka tuńczyka – bez względu na to, jak można było sobie mało dostarczać pożywienia – nie powoduje, że wszystkie komórki ciała zaczynają pulsować. To nie sprawi, że będzie się czuć cokolwiek[przede wszystkim najpierw trzeba go przetrawić i przyswoić!](…)Lierre Keith upiera się , że dieta wegańska niszczy nas wszystkich – tego ona jest na 100% pewna – i to po prostu nie jest prawdą . Nauka żywienia nie wspiera tej teorii i nie jest to poparte zwykłymi obserwacjami długoletnich wegan, nie mówiąc już o weganach od urodzenia. Co ciekawe, nigdy nie mówi nam, co jadła, kiedy była weganką lub co je teraz, gdy jest wszystkożerna . Poza tym, że kiedyś jadła ‘wszelakie węglowodany’ [wszelakie? nic dziwnego, że była chora] i że teraz je głównie zwierzęta i ich wydzieliny.”[koniec]
    Następnie Smooth 5 października 2010 napisał: „Uważam że książka Keith nie dostarcza żadnych informacji, wprowadza w błąd, opiera się na kiepskich badaniach, jest nudna i raczej odpychająca; marnuje więcej czasu, niż cokolwiek innego. Chociaż Keith nigdy nie pisze nam, jak wyglądała jej dieta wegańska, nieugięcie twierdzi, że ‘zniszczyła jej ciało[destroyed her body]’ i ostrzega przed tym samym losem wszystkich wegetarian. Według Keith wegetarianizm wywołuje: lęk, depresję , wściekłość, agresję , utratę pamięci, poczucie że umrzesz [haha], alzheimer, schizofrenię , stwardnienie rozsiane, uszkodzenia neurologiczne, anoreksję , artretyzm, zniszczenie wszystkich kości, pogorszenie działania tarczycy i stawów, uszkodzenie kręgosłupa, kurczenie się mózgu, ślepotę , problemy menstruacyjne, samobójstwo, patriarchat, wojnę , imperializm, czystki etniczne, ludobójstwo oraz każdy problem osobisty i społeczny, jaki można sobie wyobrazić. Keith twierdzi [bez żadnego dowodu i nie mając poparcia dla swojej teorii], że weganie chodzą w stanie gniewu i podlegają niekontrolowanym problemom emocjonalnym – w przeciwieństwie do osób jedzących mięso, które rzekomo są spokojne i stabilne. W pewnym momencie opisuje, jak postanowiła wyrzucić talerz surowego jarmużu, ponieważ doznała ‘wystarczająco dużo obrażeń’ w swoim ciele, a zamiast tego wyszła na pizzę i lody, które jej zdaniem są zdrowsze. Jestem weganinem od 21 lat [dłużej niż pisze autorka] i nigdy nie miałem problemów zdrowotnych i psychicznych, które według Keith spadają na wegan. Musiała się żywić absurdalnie źle- i nadal to robi.”[koniec]
    Tu filmik z wypowiedzią Keith o nieustannym spożywaniu na ‘weganizmie’ jaj i nabiału Lierre Keith: The Vegetarian Myth. #246
    https://youtu.be/yLR6DFCsulY
    O tym że Keith nie była mentalnie i fizykalnie weganką , świadczą faktyczne relacje roślinożerców , którzy po czasie zjedli trochę produktów odzwierzęcych[ https://www.youtube.com/watch?v=ZwqUpklHafI ],
    wiktoria: „Jestem wegetarianką jakoś od trzech lat. W niedzielę miałam ogromną ochotę na kabanosy. Zjadłam jednego, później drugiego, trzeciego, aż poszła cała paczka. Chwilę później skończyłam w toalecie z rozwolnieniem i ciągłym wymiotowaniem. Ochota na kabanosy przeszła mi przy pierwszych wymiotach.”;
    Rita Rom: „Po roku nie jedzenia mięsa pojechałam do rodziców a tam grill i moja ulubiona karkówka. Przez całą imprezę ciekła mi ślinka, ale nie ruszyłam chociaż walczyłam ze sobą. Wieczorem strasznie zgłodniałam, otwieram lodówkę a tam karkówka z grilla no i się złamałam. Wzięłam mały kawałek i nie żałuję bo ta karkówka którą kiedyś tak kochałam okazała się nie do przełknięcia. Włóknista i jakaś dziwna. Od tej pory już w ogóle mnie do mięsa nie ciągnie, a wręcz odpycha.”;
    SIBLINGS Maria Wala i Jan Wala: „Ja miałam raz tak że byłam na obozie harcerskim i jako że nie jem mięsa miałam kotlety sojowe, codziennie miałam kotlety sojowe i raz miałam ich już tak dość w dodatku strasznie mi nie smakowały, a wszyscy inni mieli sznycle i one tak pysznie wyglądały więc je wzięłam i zaczęłam jeść i po pierwszym gryzie miałam odruch wymiotny i go nie dałam rady zjeść do końcu i wyrzuciłam go”;
    AmeliaM: „Co do sytuacji, będąc już rok weganką przez własne gapiostwo zamówiłam kawę z krowim mlekiem. Po prostu zapomniałam powiedzieć, żeby zrobili na sojowym. Wypiłam trochę , szkoda mi było wydanych pieniędzy, niestety pożałowałam później bólem brzucha.”;
    bleblu 0000: „Od jakiegoś czasu pije tylko mleko roślinne i jak spróbowałam mleka krowiego też mi strasznie nie smakowało”;
    Wiktoria P: „gdy przestawałam jeść mięso po jakimś dłuższym czasie miałam ogromną ochotę na … parówkę. Gdzie wiem że to najgorsze co można zjeść, ale jakoś mnie to wtedy na moment przestawało obchodzić. Miałam ogromną potrzebę zjedzenia tego, która wracała co chwile przez kilka dni. W końcu z ciekawości kupiłam rzekomą parówkę… wzięłam gryza i prawie zwymiotowałam. Ani smak ani konsystencja ani wizja z tego co to jest nie była dla mnie smaczna!” ;
    KaczusiaMLP : „kiedyś w piątkowy ranek zobaczyłam śledzie które kochałam bardzo mnie kusiły jak sobie przypomniałam jego smak jak to uwielbiałam jeść jaka ta cebulka była pyszna itp i w tym samym dniu miałam jechać z koleżanką do miasta i potrzebowałam pieniędzy i mama mi powiedziała że jeśli nie zjem tej ryby to nie dostanę i tak sobie pomyślałam okej wezmę cebule bo kiedyś mój brat powiedział że to prawie to samo co ryba, ale mnie pilnowała i kazała wziąć tego śledzia, z jednej strony czułam się bardzo źle że będę musiała to zjeść ale z drugiej strony pomyślałam zdarza się przynajmniej znów poczuję ten wyjątkowy smak wzięłam kęs i ohydna ledwo ją zjadłam potem musiałam wypić chyba 500 ml wody i umyć zęby”;
    kuak1794: „Panie na kuchni lepiły pierogi z mięsem i zawsze dawały kelnerom na spróbowanie. No i ja sobie pomyślałam że tak dawno nie jadłam takiego pieroga że sobie zjem jednego i też zjadłam gryząc i mi się odechciało bo smakowało jak coś zepsutego, jak padlina. Tak mdło”;
    Angie: „Mój chłopak jest vege i od samego kęsa umie poznać że coś ma coś nie vege w składzie, a później kończy się to bieganiną do toalety… Ja jestem wegetarianką i po zjedzeniu pierogów na smalcu byłam w łazience cały czas przez 3 dni…” ;
    Magda Łomanowska: „Miałam tak samo z szynką ! Nie mogłam sie oprzeć tak pięknie pachniała, wzięłam mały kawałek ale jak poczułam te wszystkie włókna o jezus to nie było fajne doświadczenie”;
    Kaolba: „mięsa ani razu nie zjadłam od kiedy przeszłam na wegetarianizm jakieś 12 lat temu ?? Raz na wyjeździe do obiadu dostałam sałatkę , myślałam, że jest bez mięsa, ale jednak była ! W każdym razie natychmiast wyczułam jego smak [którego nienawidzę] i wyplułam”;
    PAULA mcDonalld: „Też spróbowałam. Ale to tylko pod wpływem głupków którzy mówili że zatęsknię za tym smakiem. I co? Wyplułam i myślałam że zwymiotuje. Smród, odór obory, krew. Aż mi niedobrze jak sobie przypomnę”;
    Alex D: „Ludzie na diecie bezmięsnej/roślinnej mówili że mięso zaczęło dla nich śmierdzieć i bardzo długo w to nie wierzyłam, teraz gdy jestem wegetarianką od ponad roku, niektóre mięsne potrawy strasznie dla mnie śmierdzą”.[koniec]

  48. Grzegorz P.

    Fanatycy powiązani z ‘carnivore’ wymyślili obrzydliwe kłamstwo, jakoby ludzie robili weganizm na milion sposobów i okazało się że żaden model weganizmu nie jest dobry, bo po prostu ‘bez produktów odzwierzęcych nie da się żyć’ i już.
    Musiałbym pobyć z takim byłym weganinem tydzień i dokładnie popytać jak on ten weganizm robił i jestem na 99.9% pewien, że wyjdzie matactwo. Licząc że jeden typ weganizmu robił dzień, to na milion prób potrzebowałby 2700 lat.
    Czyli już mamy potworne wyolbrzymienie wskazujące raczej na krętactwo.
    Potem dochodzi fakt, że ten osobnik co chwilę zmieniając dietę [według deklaracji], nie dał nawet szans na przyzwyczajenie się ciała do konkretnego sposobu żywienia. To wskazuje na nerwicę , brak konsekwencji, a więc taki osobnik jako mający zaburzenia psychiczne, nie zrobi żadnej diety dobrze. Mógł cierpieć na typowe dzisiaj zaburzenia odżywania, hipochondrię i ortoreksję [można mu współczuć, ale równocześnie wskazać że mija się z faktami].
    Do zbilansowanej diety wymagany jest człowiek uspokojony, uporządkowany i konsekwentny, a u tych byłych wegan widzimy często istną patologię , szczególnie jeśli weszli na ‘carnivore’ mające mnóstwo niedoborów i toksycznych nadmiarów. Człowiek znerwicowany nie je posiłków powoli, nie żuje, jego układ pokarmowy zasadzony na usztywnionych mięśniach nie będzie dobrze działał i dlatego łatwo mu zwalić na dietę roślinną problemy zdrowotne[jeśli mu się zdawało że dieta polega jedynie na policzeniu jakie składniki trzeba dostarczyć, to miał on skrajne uproszczenie wiedzy o żywieniu].
    Ludzie rodzą się z określonymi problemami zdrowotnymi, które ujawniają się w odpowiednim czasie i w momencie kiedy dany osobnik przejdzie na weganizm, to gdy pojawi się jakieś schorzenie poza dietetyczne[koincydencja czasowa], ten będzie obwiniał za to weganizm. Gdyby nie przeszedł na weganizm, to schorzenie też pojawiłoby się , tylko z gorszym skutkiem, bo często produkty odzwierzęce jeszcze pogarszają stan zdrowia.
    Ktoś, kto pysznie twierdzi, że poznał najlepsze modele diety wegańskiej i żaden nie był dobry, ten kłamie.
    Odrodzona prehistoryczna dieta roślinna w obecnej cywilizacji dopiero się rozwija, by móc funkcjonować na obecne czasy i możliwości.
    Ja nie znam jeszcze idealnego modelu wegańskiego, a taki nieuk i ignorant, który dziś je samo mięso, będzie twierdził że wszystkie rozumy pojadł i weganizm jest zły sam w sobie. To bardziej przypomina nachalną reklamę swojej własnej diety ‘carnivore’, poprzez dziki atak na konkurencję , a nie szczere wyznanie byłego[ex] weganina.
    Ja przez 6 lat robiłem weganizm na kilka sposobów i znalazłem model który mi odpowiada wstępnie i mogę go ulepszać spokojnie, tak by mi flora jelitowa była w stanie trawić to co [i w jaki sposób] jej podam. I umiem odróżnić czynniki poza dietetyczne od skutków samej diety, które u mnie są jak najbardziej pozytywne.
    Przykładem osoby która rzekomo robi weganizm „dobrze”, może być autorka z You Tube SmutnyMózg , która według mojej subiektywnej opinii[nie jestem nieomylny]ma chyba jakieś problemy poza dietetyczne [psychologiczne] i suplementuje już chyba kilkanaście rzeczy, a za jakiś czas pewnie dorzuci witaminę ‘C’ lewoskrętną , bo CathZPP wmawia ludziom, że ‘C’ z roślin się nie przyswaja, bo węglowodany ją wypierają [jakby nic się z roślin nie przyswajało jak chce CathZPP, to każdy weganin padłby po kilku miesiącach] .
    filmik SmutnyMózg o jej dziwnych suplementach:
    https://youtu.be/bMvtk2OuczY
    Ogólnie, gdy ktoś jest przerażony i jedzie na samych tabletkach i chemii, nie będzie zdrowy i musi zastanowić się , czy nie choruje na ortoreksję i hipochondrię , bo to nie jest normalne, co on robi. A jeśli jeszcze publicznie prezentuje taki typ weganizmu tabletkowego, to mamy anty reklamę naszej diety[wprowadzanie paniki]. Jeśli ktoś ma problemy psychiczne, niech nie nagrywa filmików z karykaturą weganizmu, bo to szkodzi prawom zwierząt, o które rzekomo walczy. Myślę że lepiej nawet jak taki wróci do mięsa, jaj i nabiału, niż wystraszony i spanikowany ma się męczyć z „niedoborowym” weganizmem chemicznym[zobaczymy jak taki chory człowiek będzie funkcjonować na diecie standardowej{moim zdaniem o wiele gorzej, gdy tacy ludzie umierają w wieku lat 30}].
    Żeby nie było, sam biorę ‘B12’, ‘D’, ‘kelp’ i dwa lata temu, kilka tygodni spożywałem niewielkie dawki cytrynianu wapnia[teraz mam pokrzywę zimą itd].
    Chodzi tylko o rozsądek i nie tworzenie wizerunku weganizmu, który będzie odstręczał ludzi od tej diety[ „100 suplementów bo się rozlecisz” i… podawanie linka do określonego sklepu].
    Weganizm z rokitnikiem, glonami, grzybami daje 100% zapotrzebowanie[100% ‘carnivore’ będzie niedoborowe zawsze].
    W 2014 roku opublikowano badanie[Schwarz J, Dschietzig T, Schwarz J, Dura A, Nelle E, Watanabe F, Wintgens KF, Reich M, Armbruster FP] na temat diety wegańskiej bez suplementów: „W grupie wegańskiej bez suplementacji wszystkie parametry mieściły się w granicach tolerancji [holotranscobalamina, homocysteina] lub były w normie, z wyjątkiem podwyższonego poziomu kwasu metylomalonowego[wczesne rozpoznanie niedoboru B12] i zmniejszonej ilości witaminy D. [Ale] ta grupa osiągnęła znacznie wyższe poziomy witaminy D2. Grupa wegańska z suplementacją witaminy B12 i grupa wegetariańska wykazała prawidłowe wartości dla wszystkich parametrów. Weganie na pełnej diecie[bez suplementów] mieli ograniczoną podaż witaminy B12. Kwas foliowy, witamina B6, TSH[badanie na działanie tarczycy], metabolizm żelaza i morfologia krwi były w normie. Weganie przyjmujący suplementy diety wykazywali zadowalające ogólne wyniki. Spożywanie suszonych grzybów może przyczynić się do podaży witaminy D.”[ https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/25651739 ][koniec]
    Department of Clinical Nutrition, University of Kuopio[Finlandia] w 1995 roku podał : „W niniejszym badaniu przeanalizowano, status witaminy ‘B12’ u długoterminowych zwolenników ścisłej niegotowanej diety wegańskiej zwanej ‘żywą dietą pokarmową’. (…)Szesnastu wegan spożywających wodorosty ‘Nori’ i / lub ‘chlorellę’ mieli stężenia witaminy ‘B12’ w surowicy dwa razy wyższe niż pięciu tych, którzy nie stosowali tych wodorostów [średnia 221 pmol / L, zakres 75-408, w porównaniu z 105, 35-252](…)Na podstawie zapisów dietetycznych weganie mieli istotnie wyższe spożycie beta-karotenu, witaminy E, witaminy C i miedzi oraz istotnie niższe spożycie selenu niż wszystkożercy z grupy kontrolnej. Obliczone dietetyczne spożycie przeciwutleniaczy przez wegan, wyrażone jako procent zalecanych dietetycznych zaleceń w USA, było następujące: 305% witaminy C, 247% witaminy A, 313% witaminy E, 92% cynku, 120% miedzi i 49% selenu. W porównaniu z wszystkożercami, weganie mieli znacząco wyższe stężenia beta-karotenu, witaminy C i witaminy E we krwi, a także wyższą aktywność ‘dysmutazy ponadtlenkowej’ krwinek czerwonych. Różnice te obserwowano również w parach, które nie stosowały suplementów przeciwutleniających. Obecne dane wskazują , że ‘żywa dieta pokarmowa’ dostarcza znacznie więcej dietetycznych przeciwutleniaczy niż gotowana, wszystkożerna dieta, i że długoterminowi zwolennicy tej diety mają korzystniejszy status przeciwutleniaczy niż wszyscy wszystkożercy ” [ Rauma AL., Törrönen R., Hänninen O., Mykkänen H., Verhagen H, https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/7562085 ;
    oraz
    https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/7491884 ]
    Cywilizacja ma swoje wady i musimy do nich się dostosować, uzupełniać jej braki poprzez suplementację[słaba jakość pokarmu], blender[układ pokarmowy zniszczony przez tysiące lat patologii żywieniowej] itd.
    Ale jeśli ktoś za bardzo odleci, to nie robi weganizmu dobrze[nawet jak powie, że robił na wszelkie sposoby i nie ma dobrej opcji{niech taki krętacz powie to weganom od urodzenia, czy tym co żyli na tej diecie ponad 40 lat, jak Summer Phoenix, Seba Johnson, Kishema Pendu Malik, Loreen Alma Dinwiddie , Ellsworth Wareham, John A. Scharffenberg , Donald Watson, Karyn Calabrese, Benjamin Zephaniah , Fred Bisci, Aris Latham, Mimi Kirk, Spice Williams-Crosby, Fiona Oakes}].
    Jedynie osoba rozsądna robi weganizm właściwie, a na przykład maniak z ‘carnivore’ rozsądny zazwyczaj nie jest i nigdy nie był, również przez epizodem wegańskim. Bo tylko łotr atakuje oszczerstwami wegan i stara się z nich zrobić publicznie to czym nie są . A jak ktoś moralnie jest podły, to i jego dieta będzie farsą .
    Na ‘carnivore’ przechodzą czasem byli weganie, czy nawet witarianie którzy jedli głównie owoce i robili to na siłę , z panicznego strachu przed chorobami i na koniec swych psychoz, wpadali w drugą skrajność[z czystego roślinożerstwa na przykład owocowego jak jedzenie samych arbuzów, w czyste jedzenie odzwierzęce], co pokazuje że byli ludźmi głęboko niezrównoważonymi, którzy często szukali w diecie magicznego uzdrowienia i kiedy go nie znaleźli[bo problemy tkwiły gdzie indziej], wrócili do jedzenia odzwierzęcego, ale w skrajnej formie[tacy najbardziej nienawidzili wegan i atakowali na różne sposoby, tworząc z ćwierć prawd gigantyczne przekłamanie].
    Słychać z ich chaotycznych i nerwowych wypowiedzi, że na weganizmie byli mniejszością prześladowaną i atakowaną za niedobory, co wskazuje że wtedy montowano w ich głębszą psychikę lęk przed roślinami i na zasadach autosugestii, nastąpił po tym ostry odrzut w stronę samego mięsa[na przykład w Holandii ostro atakowano wegan i powstał nawet film szkalujący matkę witariankę „Na surowo”, za „głodzenie dziecka”].
    Ludzie ci często mieli obsesję na punkcie jedzenia, wpadając w ortoreksję[patologiczną obsesję na punkcie spożywania zdrowej żywności] i anoreksję [jadłowstręt psychiczny] czy bulimię[żarłoczność psychiczna] i inne poważne zaburzenia odżywania wynikające z chorej psychiki.
    Osoby nie lubiące roślin, mogą chorować na niezwykle rzadką ‘sitosterolemię’ , czyli problem z usuwaniem pozostałości roślinnych z organizmu.
    Osoby chore na niezdiagnozowaną u siebie celiakię[silne uczulenie na gluten] po rezygnacji ze zbóż i jedzeniu tylko mięsa , mogą doznać chwilowego polepszenia psychicznego i fizycznego, co może obejmować również cofnięcie się zapalenia stawów.
    Są też u niektórych osób pojedyncze uczulenia na niektóre rośliny, których wyeliminowanie może pomóc.
    I skrajnie rzadko pojawia się nieumiejętność produkcji karnityny, witaminy ‘A’ z beta karotenu, czy witaminy ‘D’ ze słońca itd.
    Bardzo silnie też działa na początku efekt „placebo”, nakręcany przez propagandę pro mięsną ludzi powiązanych z „carnivore diet”.
    Ale z czasem, gdy emocje opadną , pojawiają się skutki uboczne[podobnie dzieje się u wegan nakręconych na dietę „arbuzową”, „daktylową”, czy „ziemniaczaną” i jeżdżących na „obozy szkoleniowe” po 1000 zł za kilka dni].
    Z wypowiedzi mięsożernych byłych wegan przewija się też wątek, że nie byli doceniani w środowisku roślinożernym i teraz jako niszczyciele wegańscy mogą poczuć się bardzo „ważni”, wnikliwie słuchani przez wrogów diety roślinnej i prawdopodobnie mogą liczyć na jakieś pieniądze za swoje „świadectwo”, a wcześniej klepali biedę bez perspektyw na „świetlaną karierę”[wątek ambicjonalny i finansowy, skoro internetowi weganie muszą odrzucać ponad 80% propozycji reklamowych i znosić chamskie ataki trolli z lobby mięsnego].
    Potem fanatycy ‘carnivore’ na 70 milionów wegan, zbiorą dziesiątki czy setki psuedo świadectw nieudaczników atakujących naszą dietę i insynuujących że my kłamiemy jakoby weganizm był zdrowy, po kryjomu podjadajmy mięso itd. Niestety kilkaset osób nie może reprezentować 70 milionów[zwykła manipulacja] i na pewno nie reprezentuje mnie.

  49. Grzegorz P.

    Ludzie [poza wyjątkami] rzekomo próbujący ‘carnivore’[na przykład Adam Gabbatt

    https://www.theguardian.com/food/2018/sep/10/my-carnivore-diet-jordan-peterson-beef czy Alan Levinovitz

    https://tonic.vice.com/en_us/article/7xqqyz/carnivore-diet-appeal ],
    piszą że szybko rezygnują osłabieni, z wysypkami i poparzeniami słonecznymi, łapią biegunki, popadają w depresję , zduszeni psychicznie z powodu tej monotonnej mięsnej diety[mięso, mięso i jeszcze raz mięso] i mówią że po tym chorym epizodzie mają wołowino-wstręt.
    Podobnie jak przy rozpoczęciu palenia papierosów, czy spożywania alkoholu, gdy organizm na początku się broni, po przejściu na „dietę mięsożercy” objawy według ‘meat.health’ [strony promującej ‘carnivore diet’] to : otępienie mózgu, bóle głowy, dreszcze, ból gardła, problemy trawienne, zawroty głowy, drażliwość, nieświeży oddech, metaliczny smak w jamie ustnej, suchość w ustach, łaknienie [brak węglowodanów], ból mięśni, ból szczęki, nudności, biegunka, brak skupienia i obniżenie wydajności, energii i ruchu, skurcze, szybkie bicie serca, bezsenność, nocne poty i sikanie w nocy, poczucie gorąca lub zimna.
    Większość ludzi doświadcza pewności, że umiera.
    Woreczek żółciowy i trzustka mogą nie być w stanie obsłużyć zwiększonego spożycia tłuszczu, co prowadzi do biegunki i wszelkiego rodzaju niedogodności związanych z problemami żołądkowo-jelitowymi.
    Podczas tego procesu traci się dużo wody, więc znikają elektrolity takie jak sód, potas i magnez, dlatego zaleca się suplementację[ „K – 500 – 3500 mg na dzień; Mg – 250-500 mg na dzień, Na – 2-7 g na dzień”].
    Potem można łykać tabletki z enzymem lipazy[ „6,000 lipase activity unites LU”].
    Suplement „Betain HCl” ma być odpowiedzią na zgagę tworzoną przez tłuszcz zwierzęcy.
    Brak błonnika na „carnivore” powoduje że rzadko się wypróżnia, przez co masy kałowe kamienieją w jelitach[ale to jest wliczone w cenę ].
    Na śniadanie je się na przykład pół kilo zasmażanej wołowiny „eko” za 15 euro, potem na obiad wątróbka z 5 jajami, na kolację ryba i w ciągu dnia 3 kawy na pobudzenie i czasem by zagłuszyć depresję alkohol i narkotyki
    [ http://mikhailapeterson.com/2018/08/09/recreational-drugs-and-alcohol-and-food-sensitivities/ ].
    Zwolennicy ‘carnivore’ wchodzą w psychiczną zapaść[z deszczu pod rynnę ], bo sami są wykluczani jako „mięsna sekta” oszołomów cierpiących na ostrą psychiczną i fizyczną alergię w stosunku do roślin.
    Jako że mają w swym programie ostry atak na wegan, muszą wysłuchać naszą odpowiedź, która ich wytępia mentalnie.
    Weganie mają argumenty, a ci oszczerstwa i urojenia .
    Ich jedyne „badanie”, to Vilhjalmur Stefansson który jako Islandczyk przyzwyczajony do mięsa potrafił przez rok 1928 jeść z kolegą co dzień jedynie 900 gram mięsa z kawą i herbatą i udało mu się nie umrzeć i podczas tego eksperymentu zrobiono proste badania jego stanu zdrowia, takie jakie można było zrobić na początku 20 wieku, czyli prawie żadne.
    I poza tym mamy podejrzaną anegdotkę sprzedawcy internetowego Charlene Andersen i innych osób będących krótki okres czasu na tej patologii.
    Znamy też historie ludzi jedzących przed rok same ziemniaki, jabłka, opłatek katolicki, czy ludzi nic nie jedzących itd. Czy to znaczy, że wszyscy mamy jeść tylko opłatek katolicki?
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Marta_Robin
    oraz

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Niejedzenie
    oraz

    https://facet.onet.pl/dieta/australijczyk-przez-rok-jadl-tylko-ziemniaki-schudl-ponad-50-kg/gmhxb5k

    Charlene Andersen twierdziła że je około 600 gram wołowiny dziennie, co według różnych danych daje 30 mg omega3 na 100 gram=180 mg i 140 mg na 100 gram omega6= 840 mg [ze stosunkiem omega3 do omega6 jeden do 4.6], ale zważywszy na brak pierwszej świeżości mięsa i poddanie go obróbce termicznej, można odjąć 50%, co daje 90 mg omega3 na 250 mg normy. Inne dane mówią o 40 mg omega3 na 100 gram i 309 mg omega6 co by dało trochę lepsze wyniki[choć ze stosunkiem omega3 do omega6 jeden do 7.7; niektóre wygładzone tabelki pokazują czasem stosunek 40mg/70mg]. Nie wiem ile spożywa mięsa Mikhaila Peterson, ale wiadomo, że alkohol działa negatywnie na omega3 . Dziwne więc że CathZPP, która tyle mówi o niedoborach omega3 na diecie wegańskiej, sama nie zwróciła uwagi na problem omega3 na ‘carnivore’. Ostatnio CathZPP nagrała filmik, w którym pokazuje wyniki badań. Nawet nie zajrzałem, bo nie ufam tej osobie kompletnie. Wystarczy że przed badaniami będzie wcinać suplementy i wyniki wyjdą cudowne, a CathZPP innych wyników nie ma interesu pokazać. Po tym jak twierdziła w lutym, że nie wrzucała witaminy ‘C’ od roku, a wcześniej mówiła że podczas choroby wrzuciła witaminę ‘C’, już w nic nie można jej wierzyć[ o wrzucaniu ‘C’ mówiła na filmiku ‘PRAWDA O DIECIE KARNIWORA (SAMO MIĘSO): wcale nie jest tak różowo!’ od 31:40 minuty 9 stycznia 2019 https://youtu.be/KnhLId2UDlE „od razu wrzuciłam witaminę C, tony steków”- najlepiej oglądać poza You Tube, by nie nabijać jej wyświetleń]. Więc przed badaniami mogła „wrzucić C” i inne specyfiki, oraz pić dużo krwi i zjadać gałki oczne, jak i dojadać mnóstwo łososia. CathZPP atakuje weganizm jako bezsensowną dietę skoro trzeba suplementować B12, a cicho sama przyznaje, że na ‘carnivore’ też suplementują różne rzeczy.
    Dziś dużym zagrożeniem są dioksyny, które kumulują się także w żywności eko, głównie w mięsie. Najwięcej rakotwórczych dioksyn ma mięso ryb hodowlanych 41, potem mięso wołowe około 38, dalej produkty mleczarskie 24 , mleko 17, mięso kurczaków 13, mięso wieprzowe 12, inne ryby 8, jaja 4, powietrze 2, zanieczyszczenia 1, woda prawie 0.
    https://zwierciadlo.pl/zdrowie/kocham-nie-truje/ukryta-trucizna
    oraz
    http://www.zb.eco.pl/inne/spalarni/dioks.htm
    Dietetycy nie mają złudzeń, że podobnie jak u Mongołów, ‘carnivore’ prowadzi do raka i problemów z chorobami układu krążenia.
    Rachele Pojednic profesor żywienia [z ‘Harvard Medical School’, University Friedman School of Nutrition Science’ and Policy in Biochemical and Molecular Nutrition & Exercise Physiology], stwierdziła [za independent.co.uk]: „Szczerze uważam, że jednym z największych zagrożeń związanych z ‘carnivore diet’, jest rak jelita grubego”.[koniec]
    Z kolei dietetyczka Rhiannon Lambert napisała: „Jedną z rzeczy, których nie można zignorować, jest to, że niektóre składniki odżywcze nie mogą być dostarczane z mięsa[np foliany, witaminy ‘C’ i ‘E’ oraz błonnik](…)właśnie dlatego marynarze chorowali na szkorbut z powodu niewystarczającej ilości witaminy ‘C’, jedząc głównie ryby”.[koniec]
    Wykład[ponad godzina] “Dlaczego ludzie zaczęli jeść mięso”
    https://youtu.be/RwPfoydRWSQ
    Jeśli chodzi o prehistorię i historię żywienia rodzaju ludzkiego, to dieta mięsna wysokotłuszczowa „ketonowa” nie była stosowana nigdy przez ludzi, wyjąwszy niektóre grupki Eskimosów[około 0.0000001% ludzkości]. Właściwie to polarne zwierzęta mają bardzo dużo tłuszczu, a Eskimosi zasiedlili północ ziemi zaledwie kilka tysięcy lat temu i 90% z nich nie mieszkała na lodowatym skraju kuli ziemskiej, ale na terenach bardziej umiarkowanych, bogatych również w rośliny. Ci którzy pędzili w samobójczym szaleństwie na zamarznięty skraj świata i jedli tylko tłuste mięso, mogli żyć krótko[choć brak danych].
    Czyli wysokotłuszczowi maniacy ‘keto-carnivore’ to wymysł 20 i 21 wieku, gdy produkuje się bardzo tłuste mięso i nawala się do diety boczku, smalcu, śmietany i tak dalej. Ludzie ci wyglądają jakby zalani tłuszczem, zamroczeni, zamuleni, a zarazem z powodu nadmiaru karnityny i kreatyny są w pewnych momentach agresywni[grają rolę odwiecznych „drapieżników”, „łowców”, jak to ma niby być naturą ludzką ]. Kobiety na „carnivore” czasem nabierają cech męskich, na przykład CathZPP, co też zauważyła ‘Sylwia J’, pisząc komentarz na You Tube: „A ja jak patrzę na kobiety na Keto[zie] to mam wrażenie że mają męskie rysy twarzy, wystarczy wejść na Facebooka jakąkolwiek grupę Keto i poprzeglądać zdjęcia babek od lat na ketozie, dla mnie masakra, a może to zbieg okoliczności”.[koniec]
    Moim zdaniem, ci którzy poszli na ‘carnivore’, nie robili weganizmu dobrze[‘na milion sposobów’], ale ohydnie kłamią , by robić brudną kampanię dla swojej chorej diety.
    Bo inaczej wszyscy po czasie musieli by odpaść z weganizmu do 30 lat, a tak się nie dzieje. Ci tylko robią weganizm dobrze, co zostają na tej diecie dożywotnio i takich nie brakuje. I tylko od takich się uczmy o diecie, bo oni nie ponieśli porażki. Są ludzie którzy szczerze mówią co im nie wyszło na diecie roślinnej i cenimy ich świadectwo, by uczyć się na cudzych błędach. Ale są też specyficzni byli [ex] weganie szkalujący naszą dietę , jako ludzie, którzy przegrali z różnych powodów i teraz próbują grać na tym z jakiegoś powodu czy interesu, co jest paskudne, bo robią krzywdę wszystkim tym, którym ta dieta służy. Kto zło czyni, ten złe będzie miał życie, a naszym obowiązkiem jest zatrzymać tych oszczerców, by bronić młodych i niedoświadczonych wegan, przed paraliżem psychicznym, który najbardziej niszczy.
    Dobrym przykładem działania stresu, jest awaria reaktora jądrowego w Czarnobylu 1986 roku, w wyniku czego powstała skażona chmura substancji promieniotwórczych o niewielkim oddziaływaniu na zdrowie na większość społeczeństwa i nawet podanie roztworu jodu dla dzieci było po części przesadzone[promieniowanie jakie spotyka nas w ciągu życia, jest większe i do tego próby jądrowe wykonywane przez USA i Rosję wytworzyły nieporównanie więcej skażeń radioaktywnych]. Amerykańska agentura i kler katolicki wykorzystały awarię do siania paniki, co spowodowało poważne konsekwencje psychiczne/zdrowotne w społeczeństwie europejskim.
    Profesor Zbigniew Jaworowski odpowiedzialny podczas awarii za podawanie jodu dla dzieci, po latach stwierdził [za polityka.pl Marcin Rotkiewicz 23 marca 2011 https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/nauka/1514110,1,zabojczy-mit-czarnobyla.read {plus moje uzupełnienia}] : „Dawka promieniowania, którą otrzymaliśmy, była minimalna. Bez znaczenia dla zdrowia(…)jedynie 134 pracowników elektrowni było narażonych na bardzo wysokie dawki promieniowania, po których rozwinęła się ostra choroba popromienna. W ciągu kilku miesięcy od katastrofy 31 osób zmarło i są to jedyne śmiertelne ofiary Czarnobyla.(…)Raport Komitetu Naukowego Organizacji Narodów Zjednoczonych do spraw Skutków Promieniowania Atomowego [z 2000 roku] jasno mówi, że nie ma żadnych naukowych dowodów, by wśród ludności Ukrainy, Rosji i Białorusi zwiększyła się liczba zachorowań na raka lub wystąpiły inne choroby mogące mieć związek z promieniowaniem. Stwierdzono natomiast ogromny wzrost chorób psychosomatycznych[fizycznych w powstaniu których biorą istotny udział czynniki psychologiczne, głównie emocjonalne] – zaburzeń układów oddechowego, trawiennego i nerwowego. Co to oznacza? Że ludzie panicznie bali się i nadal boją zagrożenia, które nie istniało(…)Na tak zwanych terenach skażonych[w tym polskich] nie odnotowano żadnego wzrostu liczby urodzin dzieci z ciężkimi wadami rozwojowymi[podobnie po największych dawkach promieniowania, jakie ludzie otrzymali przez wybuchy bomb atomowych w Hiroszimie i Nagasaki {pochłaniając w ciągu ułamka sekundy setki razy większe dawki niż te z Czarnobyla}, u dzieci napromieniowanych Japończyków nie stwierdzono zaburzeń genetycznych](…)Na najsilniej skażonych terenach Białorusi, Rosji i Ukrainy roczne dawki promieniowania, spowodowane katastrofą czarnobylską , wynoszą około 1 mSv [milisiwerta; za niebezpieczną dla życia uznaje się jednorazową dawkę 1000 mSv]. Dla porównania, są rejony na świecie [na przykład we Francji, Brazylii i Iranie], w których roczne naturalne dawki promieniowania z gleby i skał sięgają dziesiątków, a na nawet setek milisiwertów. Ludzie żyją tam od wieków i cieszą się dobrym zdrowiem. Nikomu nie przychodzi też do głowy, by ich wysiedlać. Dodam, że w Polsce w ciągu pierwszego roku po katastrofie dawka odczarnobylska wynosiła 0.3 mSv[według pomiarów z 1999 roku, każdy Polak średnio doświadcza dawkę promieniowania o wartości 3.3 mSv{11 razy większą od czarnobylskiej}; jak obliczono z powodu funkcjonowania próbnych wybuchów broni jądrowej, energetyki jądrowej{łącznie z awarią czarnobylską }i tak dalej, Polacy średnio doświadczają 0.036 mSv promieniowania rocznie więcej](…)Na początku lat 80. było już ponad 2000 prac naukowych na temat skutków promieniowania. Wskazywały, że małe dawki promieniowania są nie tylko niegroźne, ale mają wręcz pozytywny wpływ na nasze zdrowie.”[koniec]
    Podobne reakcje na stres wystąpiły w Polsce w 1997roku, podczas powodzi [ostro relacjonowanej przez media podsycające sensację ], gdy wielu ludzi zginęło wtedy nie na skutek utonięcia, ale na przykład z powodu zawału serca.
    Czyli jeśli będzie się straszyć wegan, co robi CathZPP, wtedy na pewno nie będą zdrowi[psychika/układ nerwowy/układ odpornościowy wysiada].
    I to trzeba zatrzymać i dać w zamian dobrze zbilansowany weganizm, z minimalną ilością suplementów[ścigać tych wegan, którzy podkupieni przez lobby farmaceutyczne, chcą bez uzasadnienia wciskać tony tabletek].
    Weganizm ma być robiony z pozytywnym myśleniem[ale bez przesady], na spokojnie , z łatwo dostępną wiedzą , co i jak robić.

  50. Grzegorz P.

    Chyba pod wpływem silnego wzburzenia CathZPP napisała[fragmenty różnych wypowiedzi]: „to wszystko co pierdolą ci wszyscy ‘mądrzy’, że cholesterol powoduje choroby serca, nie, cholesterol nie powoduje chorób serca(…)Jaka konkretnie roślina ma w takim razie witaminy A, K2 i D3? B12? B6 w dużej ilości? Która konkretnie ma cholesterol niezbędny do budowy ciała? A może witaminę F jakaś roślina ma? Żelazo hemowe? Koenzym Q10? Która roślina dostarcza Omega 3 w formie DHA czy EPA? Proszę powiedz mi czym niby to zastąpisz na diecie roślinnej bo wg mojej mini wiedzy nt żywienia tych rzeczy rośliny nie dostarczają. Gadanie że rośliny mogą ‘zastąpić’ mięso jest bezczelnym kłamstwem powtarzanym w kółko i tyle.(…)Dieta wegańska nie dostarcza w ogóle witamin B12 A D3 K2, cholesterolu, równowagi Omega 3 do Omega 6 [prozapalne] i pewnie wielu wielu innych rzeczy, o których jeszcze nie wiemy(…)W jaki sposób tłuszcze nasycone i cholesterol są odpowiedzialne za choroby serca otyłość i cukrzycę? Jesteś w stanie mi wytłumaczyć mechanizm? Zgadnę że tylko powtarzasz zasłyszane wielokrotnie dogmaty. Nauka już dawno to obaliła(…)naukowcy krzyczą od lat, że cholesterol wcale nie jest odpowiedzialny za miażdżycę tylko oleje roślinne(…)Cholesterol jest w całym twoim ciele. Każda komórka jest z niego zbudowana. Gdy jest go w tym sensie dużo – dobrze dla ciała.”[koniec]

    Więc co z cholesterolem?

    Propagatorzy diet mięsnych twierdzą , że strasznie cholesterolem to mit i że wysoki poziom oznacza zdrowie i przytaczają na to pokrętne tabelki i wykresy. Fakty temu przeczą , skoro pacjenci, u których stwierdza się wysokie poziomy cholesterolu, mają zaawansowane zmiany miażdżycowe i doświadczają o wiele częściej zawałów serca i udarów mózgu. Cholesterol produkowany w wątrobie leczy schorowane żyły mięsożerców i czasem przenika z żywności odzwierzęcej, co jeszcze pogarsza efekt „leczenia”, dobrego na krótką metę , ale potem zabójczego. Bo jeśli mamy cały czas otłuszczone cholesterolem żyły, klei się tam wapń, co zwapnia/zatyka je od środka i serce nie może pompować krwi, dochodzi do nadciśnienia i w końcu mamy zawał serca czy udar mózgu, czyli niedostarczenie im krwi z tlenem przez żyły, co je zagładza/zabija, wraz z mięsożercą je[serce/mózg] posiadającym. Czyli oni się faktycznie głodzą , gdy jedzą dużo mięsa, jaj i nabiału, które im zatykają żyły karmiące wszystkie komórki w ciele, włącznie z mózgiem i sercem.
    Za zatkanie żył odpowiada TMAO[produkt mięsnej karnityny i jajecznej choliny oraz flory jelitowej mięsożerców], amoniak[produkt białka i niedoboru zdrowych węglowodanów] i inne toksyny, martwe komórki, zwierzęce tłuszcze nasycone i rafinowane, zwierzęcy cholesterol, nabiałowy wapń, zwierzęce białko i tak dalej i bardzo pomaga niewydolność nerek mocno niszczonych przez produkty odzwierzęce.
    Cholesterol w żywności podnosi poziom cholesterolu we krwi, choć nie tak przewidywalnie jak tłuszcze nasycone i TMAO[zależy ile się go zjada{gdy bardzo dużo organizm już nie przyswaja} i jaka jest wrażliwość konkretnej osoby].
    Po za tym, pokarmy o wysokiej zawartości cholesterolu, takie jak jaja, sprzyjają utlenianiu [bardziej szkodliwego dla choroby żył] cholesterolu LDL[produkowanego w organizmie], co powoduje niemożność usuwania go z żył i zwiększa się ryzyko chorób układu krążenia.
    Zresztą nie jest tak bardzo istotny mechanizm powstawania podwyższonego w krwi cholesterolu [= zawału serca i udaru mózgu-pierwszych przyczyn zgonu w Europie], ale fakt, że po odstawieniu produktów odzwierzęcych zawierających cholesterol, najczęściej cholesterol we krwi człowieka spada[wiele badań i obserwacji to udowadnia] i zmniejsza się ryzyko przedwczesnej śmierci[ https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC4845138/ ].
    Średni poziom całkowitego cholesterolu wynosi u dobrze zbilansowanych wegan 125-160 mg/dL[tyle właśnie cholesterolu potrzebuje organizm i dokładnie produkuje pod swoje potrzeby praktycznie każda ludzka tkanka, a większość cholesterolu jest wytwarzana przez wątrobę , jelita, nadnercza i narządy rozrodcze], a trudno znaleźć kogoś z zawałem serca przy poziomie cholesterolu całkowitego niższym niż 150 mg/dL. Osoby spożywające mięso mają poziomy od 190 mg/dl [5 mmol/l] i w tym wyniku[a nawet od 150 mg/dL] liczy się około 30% zawałów.
    Standardowo, poziom całkowity cholesterolu znajduje się jako jeden z czynników oceny ryzyka wystąpienia zawału w najbliższych 10 latach. Obniżenie poziomu cholesterolu całkowitego powoduje dość szybko wegańska dieta niskotłuszczowa, powodując spadek o ponad 40%, co istotnie zmniejsza ryzyko chorób żylnych prowadzących do miażdżycy, dusznicy, zawału i udaru, gdy ogólnie u potrafiących obniżyć poziom o 10% niewegańskich 40-latków ryzyko to obniża się około o 54%, u 50-latków o 39%, a u 60-latków o 27%, a u wegan Adwentystów 8 razy[a u zwolenników „paleo” ryzyko wzrasta ponad 2 razy i w stosunku do wegan 16 razy{o czym świadczy podwyższony poziom TMAO we krwi, według badań z Australii w 2018 roku
    https://www.ecu.edu.au/features/profiles/paleo-diet-linked-to-heart-disease-biomarker ].
    Dlatego w USA mówi się , że kardiolodzy leczący choroby układu krążenia dzielą się na 4 kategorie:
    1)wegan promujących weganizm;

    2)tych którzy nie czytają wyników badań;

    3) pozornie wygodnych, którzy nie chcą zmienić nawyków żywieniowych;

    4)ludzi ciężko chorych i nieporadnych, niepotrafiących zostać weganami.
    Osoby z wysokim cholesterolem mają większe ryzyko rozwoju raka piersi i raka prostaty.

    W 2012 roku opublikowano zbiorczą analizę Department of Food Science and Nutrition, Zhejiang [Chiny] i Monash Asia Institut [Australia] na temat chorób układu krążenia i nowotworów: „Łącznie 124 706 uczestników zostało włączonych do niniejszej metaanalizy. W tych siedmiu badaniach ‘roślinożercy’ obejmowali wegetarian [którzy jedli jaja lub/i produkty mleczne i nie jedli mięsa ani ryb, lub jedli te pokarmy rzadziej niż raz w tygodniu] i wegan[którzy nie jedli mięsa, ryb, jaj i produktów mlecznych](…)Śmiertelność z wszystkich przyczyn u roślinożerców była o 9% mniejsza niż u mięsożerców [0.91]. Śmiertelność z powodu choroby niedokrwiennej tętnic serca była istotnie niższa u roślinożerców niż u mięsożerców [0.71{-29%}]. Zaobserwowaliśmy o 16% mniejszą śmiertelność z powodu chorób układu krążenia [0.84] oraz o 12% niższą śmiertelność z powodu choroby naczyniowej mózgu[w tym udaru mózgu] [0.88] u roślinożerców w porównaniu z mięsożercami. Roślinożercy mieli znacznie mniejszą zachorowalność na raka niż mięsożercy [0.82{-18%}]. Nasze wyniki sugerują , że roślinożercy mają znacząco niższą śmiertelność z powodu choroby niedokrwiennej tętnic żylnych serca [29%] i ogólną zachorowalność na raka [18%] niż mięsożercy(…) Badania nad czynnikami ryzyka przewlekłej choroby wykazały, że roślinożercy mają niższe stężenia cholesterolu w surowicy krwi, niższe wskaźniki masy ciała, mniejszą zachorowalność na cukrzycę i prawdopodobnie niższe ciśnienie krwi niż mięsożercy. Powtarzane jest pytanie, czy unikanie mięsa lub innych składników diety odgrywa ważną rolę w zmniejszaniu śmiertelności. Istnieją pewne dowody sugerujące, że spożycie mięsa zwiększa ryzyko raka okrężnicy, piersi i prostaty(…)obniżone utlenianie cholesterolu LDL lub zmiany krzepliwości krwi również pomagają wyjaśnić niższą śmiertelność u roślinożerców. Co więcej, śmiertelność z powodu chorób krążenia [choroba niedokrwienna tętnic serca i choroba naczyń mózgowych] w niniejszym badaniu jest o 16% mniejsza u roślinożerców (…) małe powiązanie [niskiego] wskaźnika [mniejszej] śmiertelności u roślinożerców, może być spowodowane zaburzeniem wyników [w grupie roślinożerców] przez byłych palaczy lub przez niedawną zmianę diety w celu złagodzenia złego stanu zdrowia”[ https://www.karger.com/Article/FullText/337301#F03 ] [koniec]
    Można jeszcze przeczytać tekst lekarza:
    https://www.turn-fit.com/cholesterol-pseudonauka-i-manipulacja-obalamy-mity/
    Propagatorzy diet mięsnych wygłaszają tezę , że skoro niektórzy nie przetwarzają witaminy ‘A’ z roślinnego karotenu, to nie może to być dieta optymalna. Podczas gdy skoro niektórzy mięsożercy mają niedobór witaminy ‘B12’, bo jej nie przyswajają z mięsa[szczególnie po 50 roku życia], to też nie jest to według tej chorej logiki dieta przyrodzona. Wtedy nie ma diety pierwotnej, bo chyba w każdej grupie żywieniowej ktoś[chory] czegoś nie przetwarza i nie wytwarza.
    Są ograniczone badania luźno sugerujące że niektórzy mogą mieć mutacje genetyczne utrudniające konwersję karotenu do witaminy ‘A’ i wtedy gdy są faktycznie chorzy, można ewentualnie pomyśleć o większej ilości marchewki, jarmużu, słodkich ziemniaków, pomidorów, czerwonej papryki, dyni, brokułów itd i by upewnić się że się przyswajają , łączyć to z tłuszczem na przykład z avocado[ten ma dużo omega6], oleju rzepakowego, czy orzechów włoskich, oraz [co oczywiste] wyłączyć wysoko przetworzone żywienie ubogie w karoten i jeśli to nie pomaga, w skrajnych przypadkach dodać wegański suplement[choć to może mieć skutki uboczne] i poprzez styl życia[życzliwość, dobro, ruch, relaks] modyfikować geny, wygaszając niekorzystne i pobudzając te które wspomagają proces przetworzenia.
    Spotkałem mięsożerców mających niedobór witaminy ‘B12’, natomiast nie spotkałem się na żywo z weganami, mającymi kłopoty z konwersją witaminy ‘A’, choć pewnie niektórzy ludzie mogą złośliwie robić takie wpisy na internecie, by zaszkodzić diecie roślinnej, bo Internet to biznes i „walka o byt”[jedna osoba na Internecie SmutnyMózg na diecie wegańskiej suplementuje witaminę ‘A’, ale nie wiem faktycznie dlaczego, bo to wygląda dziwnie, skoro suplementuje też wiele innych rzeczy].
    Niedobory witaminy ‘A’[retinolu] szybko powodują widoczne problemy zdrowotne i amerykańskie stowarzyszenie dietetyczne nie zaleca weganom powszechnej suplementacji, co wskazuje jak rzadki to problem, tworzony wirtualnie przez wrogów diet roślinnych.
    Wyczytałem, że ogólnie wśród wszystkich ludzi[chyba nie wegan] było tylko kilka zgłoszonych przypadków osób ze zmniejszoną konwersją beta-karotenu o 90%[na przykład z dwiema kopiami ‘T170M’].
    Jak pisze na stronie vrg.org: „w USA, niedobór witaminy ‘A’ to bardzo rzadki problem”[ Haskell MJ. The challenge to reach nutritional adequacy for vitamin A: beta-carotene bioavailability and conversion — evidence in humans. Am J Clin Nutr. 2012;96(5):1193S-1203S. ]
    i opublikowana rzetelna literatura wskazuje że ludzie nie narażają swojego zdrowia na niedobór witaminy ‘A’, gdy rozpoczynają dietę wegańską , pod warunkiem, że dieta oparta jest na całych owocach i warzywach[czyli zwykłe żywienie roślinne].
    I na odwrót, wiele badań wskazuje na szkodliwość zwierzęcej witaminy ‘A’ na przykład w kwestii zdrowia kości. Aby spełnić wymagania dorosłego mężczyzny o wydajności konwersji poniżej 69%, trzeba spożyć 2308 µg RAE, czyli około 2.6 razy więcej niż zalecana dawka, co jest niezwykle łatwe do osiągnięcia dla każdego, kto spożywa zdrową dietę opartą na całych owocach i warzywach.
    Stuprocentowi mięsożercy sami muszą przetwarzać białko do przyswajalnej postaci[najpierw białko z pokarmu jest stopniowo rozkładane na pojedyncze aminokwasy i po tym następuje proces łączenia się aminokwasów w łańcuchy polipeptydowe, gdy dochodzi do przepisania informacji genetycznej i w wątrobie tworzone jest ponad 300 białek działających potem we krwi{albuminy, globuliny, fibrynogeny, lipoproteiny, glikoproteiny itd} i powstają różne aminokwasy niezbędne do dalszych syntez].
    Sami muszą przetwarzać tłuszcze i białka w energię[proces cięższy niż spożywanie węglowodanów].
    A poza ludzkie „gotowe” formy żelaza, ‘A’ , karnityny[przekształcanej w toksyczne TMAO], cholesterolu przenikają zbyt agresywnie, dając destrukcję organizmu, co bardzo dobrze uwidacznia stan zdrowia Mongołów z 1 miejscem na świecie w raku żołądka i wątroby i z 3 miejscem na świecie w udarach i Mogołowie żyli przeciętnie 15 lat krócej od Adwentystów wegan[dane z 2017 roku].

  51. Grzegorz P.

    Mięsożercy wymyślają bajeczki jakoby dieta roślinna była uboga w mikroelementy i witaminy, więc weganie to sztuczni ludzie którzy muszą jeść suplementy, a mięsożercy mogą żyć bez nich. Faktem jest że obecna roślinność wysterylizowana może powodować, że niektórzy muszą ją wzbogacać o „B12”, [plus słoneczne „D” od jesieni do wiosny], czy czasem wspierać się wapniem, żelazem, jodem, tłuszczami i tak dalej. Przeważnie wystarczy ogródek, działka i nie trzeba nic brać w strefach bliżej równika.
    Dalej równika prawie wszyscy mięsożercy muszą spożywać witaminę „D” i do soli dodają jod, do masła „A”, „E”, „D” i tak dalej.
    Witamina „B12” jest standardowo spożywana u wegan z miast, bo oni mają wiedzę o tym problemie i reagują na to[mięsożercy cierpią na niedobory].
    Całe oszustwo mięsożerców polega na niezrozumieniu, że to co oni mają od zwierząt, jest jak u wegan spożywane przez zwierzęta z roślin i zwierzęta hodowlane mają to też w swym mięsie z całej masy suplementów, z powodu złej jakości roślin dla zwierząt i ich patologicznego stanu zdrowia.
    Czyli mięsożercy pośrednio suplementują/fortyfikują chemiczną papkę wszelkich witamin i minerałów dosypywanych do paszy zwierząt i stąd czerpią swoje witaminy i minerały[z taniej przemysłowej chemii].
    Producent odżywek do pasz:
    https://intermag.pl/hodowla-zwierzat/produkt/vitalum-b-complex
    Rośliny jedzone przez wegan w miastach [z marketów], też dla powiększenia i przyśpieszenia wzrostu są wspomagane sztucznymi nawozami bogatymi w azot[związany z białkiem, odpowiedzialny za wzrost, plonowanie roślin i za intensywność zabarwienia liści{nadmierne nawożenie azotem najbardziej zwiększa masę plonu, ale może obniżyć jego jakość, utrudniając przyswajanie innych składników}],
    fosfor[stymuluje kwitnienie i zawiązywanie owoców, oraz pobudza roślinę do tworzenia korzeni],
    potas[ma wpływ na siłę i jakość rośliny],
    wapń[wzmacnia ściany komórkowe, jest niezbędny intensywnie dzielącym się komórkom roślinnym, stymuluje działalność życia glebowego, a niedobór powoduje wiele chorób fizjologicznych],
    magnez[warunkuje właściwy przebieg przemiany materii, wpływa ponadto na rozpuszczalność fosforu w glebie],
    siarkę[w wyniku niedoboru rośliny słabiej rosną , stają się sztywne i kruche, a młode liście jaśnieją ],
    mangan[bierze udział w syntezie białek, reguluje stężenie hormonów roślinnych, aktywuje wiele enzymów, oraz stymuluje pobieranie składników pokarmowych przez rośliny],
    żelazo[pełni wiele istotnych funkcji w procesie przemian składników u rośliny, jest kluczowym elementem syntezy chlorofilu],
    cynk[bierze udział w procesie syntezy witamin],
    miedź[wpływa na rozwój i budowę tkanek, procesy oddychania i bierze udział w przemianach związków żelaza i w syntezie witaminy C],
    bor[wpływa na zwiększenie plonu owoców oraz na polepszenie jego jakości, ma wpływ na kwitnienie, gospodarkę wodną i procesy oddychania], molibden[jest składnikiem enzymów, wpływa także na metabolizm związków fosforowych],
    chlor i tak dalej[oto przykładowy nawóz z proporcjami: „azot 14%; fosfor 16%; potas 18%; magnez 4%; siarka 15%; bor 0.03%; miedź 0.1%; żelazo 0.1%; mangan 0.15%; molibden 0.02%; cynk 0.04% i osobno stosuje się preparaty wapniowe na przykład dolomit, kreda czy mączka marmurowa zawierająca też krzem, potas, fosfor, żelazo, chrom, nikiel, kobalt, miedź i glin{więc tego nie powinno brakować w roślinach marketowych}].
    Przemysł farmaceutyczny mógł zrobić badania zaniżające ilości składników odżywczych w roślinach, więc trzeba uważać i lepiej sugerować się badaniami podawanymi przez departament rolnictwa USA[USDA], który nie podaje takich skrajnie niskich danych na temat obecnej roślinności kupowanej w sklepach.
    Chemii też tak dużo nie ma, jak straszą i błonnik pomaga się jej pozbyć.
    O wiele więcej chemii jest w produktach odzwierzęcych, więc rezygnując z nich, obniżamy ilość toksyn do 100 razy.
    Trzeba szukać roślin jak najlepszej jakości i dobrze ustawić dietę [eliminować wegańskie „syfy” i dobrze dobierać i przyrządzać jedzenie] i to powinno wystarczyć, oraz słońce/D i wiarygodne źródło „B12”.
    Mięsożercy mają „B12” na przykład od świń, którym dosypywana witamina „B12”, potrzebna w procesie tworzenia krwi, a jej brak prowadzi u świń do anemii[jak się świnie gryzą , to z wodą podaje się im kompleks witamin z grupy „B12”, który występuje na rynku w postaci różnych preparatów{zmęczenie, niepokój, depresja, problemy hormonalne i anemia, oznaczają zwiększenie dawek „B12” i innych syntetyków}].
    My weganie, jako indywidualnie traktowane jednostki, mamy „B12” wysokiej jakości z apteki[dokładne dawki, by kontrolować poziom], a tłumy mięsożerców [pośrednio] na przykład z preparatu „PiastMix Tucznik 2.5-3% EXTRA” składający się między innymi z : –
    wapń 19.05% i wapń ekwiwalent fitazy 3.9%;
    – witamina ‘A’ 333 333j.m;
    – witamina ‘D3’ 66 667 j.m;
    – witamina ‘E’ 2 333mg;
    – witamina ‘K’ 50mg;
    – witamina ‘B12’ 700mcg;
    – żelazo 2500mg;
    – jod 50mg;
    – selen 10mg.
    25 kg za 104zł.”[koniec]
    Także nie bójmy się używać czasem suplementu[B12, D, jod, krzem, wapń, itd], a walczmy o zmiany systemowe, by rośliny były dobrej jakości.
    A mięsożercy niech dalej tkwią w błogim śnie „naturalnej diety” bez suplementów, spożywając świecące kurczaki i kiełbaski wieprzowe z marketów posypywane jodowaną solą na chlebie z masłem wzbogacanym ‘D’, ‘A’, ‘E’.
    Ich mięso, to przerobione przez układ pokarmowy cierpiących zwierząt hodowlanych[na przykład warchlaków, knurów], niskiej jakości mocno chemiczne pasze z koncentratów białkowych, śruty sojowej, otrębów i mączki pastewnej, mączki rybnej i zwierzęcej[robionej z odpadów poprodukcyjnych i zwłok zwierząt domowych jak koty i psy, oraz mocno zanieczyszczone rtęcią , PCB i tak dalej ryby z Bałtyku],
    pasze z siana, mleka odtłuszczonego, maślanki, serwatki, pszenicy, żyta, jęczmienia, grochu, ziemniaków, buraków, odpadów po słodyczach i tak dalej, często GMO[genetycznie modyfikowanych],
    potem chemiczne suplementy, szczepionki i leki weterynaryjne, hormony i stymulatory wzrostu[na przykład antybiotyki penicylina, linkosamidy, erytromycyna, tetracyklina, flawofosfolipol, wirginiamycyna, monenzyna, flawomycyna, salinomycyna, awoparcyna, monenzyna, spiromycyna, tyrozyna, wirginiamycyna, cynk-bacytracyna, kolistyna, kitasamycyna, wirginiamycyna i tak dalej, zwiększające opłacalność produkcji tucznika{korzyści ekonomiczne ich użycia są ogromne; częściowo zakazane w Unii Europejskiej 1 stycznia 2006 i w teorii antybiotyki mogą być stosowane jako leki, tylko w paszach leczniczych lub dodatkach profilaktycznych(ale nie w Chinach, USA, Rosji, Australii i u wielu producentów po kryjomu używających antybiotyków niezależnie od chorób, które się zresztą często pojawiają , ale antybiotyki te powodują , że zwierzęta są większe i szybciej rosną )}].
    I do tego w mięsie, wędlinach, produktach z mięsem i żywnością odzwierzęcą znajduje się mnóstwo soli, lecytyna sojowa, karagen, tłuszcze trans, azotyny, azotany, polifosforany, emulgatory, zagęstniki, fenole, siarczany, difosforany, octan sodu, guma ksantanowa, sorbinian potasu, kwas galusowy, kwas glutaminowy[E 620 – E 621], kwas ortofosforowy [E 338 – E 341], butylohydroxyaminol[E 320], butylohydroxytolumen[E 321], kwas benzoesowy[E210], benzoesan sodu [E211], para-hydroksybenzoesan etylu [E214], sól sodowa para-hydroksybenzoesanu etylu [E215], para-hydroksybenzoesan propylu[E216], para-hydroksybenzoesan metylu [E218], wodorosiarczyn sodu [E222], kwas mrówkowy [E236], hexametylenoczteroamina [E239], dwuwęglan dimetylu [E242], kwas propionowy[E280], p-hydroksybenzoesan etylu [E214], etylo-p-hydroksybenzoesan sodu [E215], p-hydroskybenzoesan propylu [E216], propylo-p-hydroksybenozoesan sodu [E217], p-hydroksybenzoesan metylu [E218], metylo-p-hydroksybenzoesan sodu [E219], metadisiarczek sodu [E223], metadisiarczek potasu [E224], fenol ortofenylowy[E231], tiobendazol[E233], heksamina [E239], pirowęglan dimetylu [E242], ?-tokoferol [E307], butylo hydrochinon [E319], bytylowany hydroksyanizol [E320], fumaran potasu [E366], alginian amonu [E403], sorbitol [E420], monolaurynian polioksyetylenosorbitolu[E432] , tristearynian polioksyetylenosorbitolu [E436], fosfatydy amonu [E442], hydroksypropyloceluloza [E463], hydroksypropylometyloceluloza [E464], winian stearylu [E483], monooleinian sorbitolu [E494], etylomaltol [E637], polisiloksan [E900], chlorowodorek l-cysteiny [E920], monowodzian chlorowodorku L-cysteiny [E921], karbamid [E927b], nadtlenek benzoilu [E928], acesulfam K [E950], poliwinylopolipirolidon[E1202], azotyn sodu[E250], azotyn potasu[E249] i jeśli coś pominąłem to przepraszam, ale cały czas wprowadza się nowe substancje chemiczne[bez konserwantów pojawiają się szybko bakterie, oraz jad kiełbasiany, którego spożycie powoduje śmierć, dlatego użycie chemikaliów w produktach zwierzęcych, przeważnie musi być większe niż w roślinach].
    Oszukują też na około 40% etykietach, nie pisząc co faktycznie nawalają do wędlin, dodając wszelkie odpady i przeterminowane mięso na przykład starych koni, sól przemysłową do posypywania dróg, ale to nie problem, skoro inspekcje są sporadyczne, a kary po kilka tysięcy zł, przy milionowych zyskach, a w kapitalizmie liczy się zarobek i człowiek/zwierzę/środowisko nie ma znaczenia.
    https://www.uokik.gov.pl/aktualnosci.php?news_id=13802
    Jak policzono, nie da się mięsem ekologicznym wyżywić 7 miliardów osób, bo zabrakło by miejsca na ziemi[czyli fizycznie zabraknie dobrej jakości mięsa, jaj i nabiału, więc społeczeństwo jest skazane na hodowlę przemysłową ], a ekologicznymi roślinami można wyżywić około 12 miliardów ludzi.
    Akurat cudów tutaj nie ma, jaka pasza i dodatki, takie mięso/nabiał/jaja, syf odpadowy niskiej jakości, zanurzony w chemikaliach.
    Właśnie taki syf jedzą i dostają kury/cielaki/krowy/świnie = ludzie[jako ostatnie ogniwo łańcucha pokarmowego] i mięsożercy w ramach zbiorowej hipnozy, tą schorowaną śmierdzącą padlinę wyhodowaną na odpadach i chemicznej paszy genetycznie modyfikowanej, nazywają „cudowną strawą” .
    Poprzez jedzenie, pośrednio żyją życiem ich kur i świń na fermach, bytujących w makabrycznych warunkach.
    Doktor Ernst Walter Henrich na stronie http://www.ProVegan.info napisał[tłumaczenie Karolina Wójcik-Stein i inni]: „Potencjalny niedobór witaminy B12 jest ciągle koronnym argumentem tak zwanych ‘ekspertów’ żywieniowych przeciwko diecie wegańskiej. Żeby więc była ona rzeczywiście najzdrowszą możliwą dietą , należy zwrócić uwagę na jej zróżnicowanie i zapewnić odpowiednią podaż witaminy B12. Z punktu widzenia lekarza dodatkowe źródło witaminy B12, jak na przykład wzbogacone nią produkty [soki, płatki zbożowe, mleko sojowe i tak dalej] oraz suplementy witaminowe są zdecydowanie zalecane. Alternatywnie można regularnie sprawdzać poziom witaminy B12 we krwi. Jeśli jednak porówna się konieczność przestrzegania tej jednej, jakże łatwej do zrealizowania reguły z udowodnionymi naukowo konsekwencjami i ryzykiem, jakie niesie za sobą konsumpcja mięsa, mleka, serów, jaj, i ryb, oczywiste jest, że jedzenie produktów pochodzenia zwierzęcego jedynie z powodu witaminy B12 jest absurdem. Wręcz szaleństwem byłoby, gdyby ewentualny niedobór witaminy B12 — który nawet nie jest dowiedziony i któremu można łatwo zapobiec dzięki wzbogaconym produktom i odpowiednim suplementom — chcieć wyrównać spożyciem niebezpiecznych dla naszego zdrowia produktów pochodzenia zwierzęcego.”[koniec]
    To co napisałem, jasno pokazuje, że wegańskie B12 z suplementu i słońce[D] lepsze jest niż konieczność jedzenia mięsa, jaj i nabiału. Oni [jeśli nie wydają jak CathZPP na eko żywność 4000 zł{a i tu nie ma pewności że nie oszukują }], mają ‘B12’ syntetyczne ze sztucznych pasz dla zwierząt, a my sobie możemy wybrać konkretną dawkę i rodzaj ‘B12’ wysokiej jakości, wspomagając się też glonami i rokitnikiem.
    niejaka Maria Bucardi o B12:
    https://youtu.be/skup53jHal0
    Poniżano wegan za ‘B12’, ale ten kto się wywyższa , będzie poniżony.

  52. Grzegorz P.

    Tyle piszę o zdrowiu, lecz dla równowagi powiem, że u mnie choroby w życiu powodowały pozytywne skutki dla rozwoju wewnętrznego i gdy w 2012 roku zaraziłem się grypą żołądkową , to poszukałem informacji o dietach i zostałem weganem . Czyli wszystko w życiu jest potrzebne, jako dar i przeznaczenie. Choć dążenie do zdrowia jest jak najbardziej w porządku .
    Nie wiem, jak ktoś może rozsądnie twierdzić, że CathZPP-2$ jest inteligentna. Ona ma swoistą ‘inteligencję’- która jest bardziej przebiegłością i cwaniactwem, na przykład by wybić się chamstwem na polskim You Tube i dzięki temu zarobić jak najwięcej pieniędzy.
    Jej „inteligencja” wyskakuje, gdy oskarża wegan o to że spożywają naturalne pestycydy z roślin, które mają powodować chorobę psychiczną , a sama jak podała ostatnio, spożywa 100 gram kawy dziennie plus herbata i kombucha, zawierające kofeinę , która jest chyba największym pestycydem[trucizną odstraszającą robaki] z roślin spożywanych przez ludzi.
    Moje spożycie na diecie wegańskiej kofeiny to prawdopodobnie prawie zero.
    Czyli kto więcej spożywa szkodliwych pestycydów, ja czy CathZPP?
    Pestycydy są też w mięsie, jajach i nabiale poprzez roślinną karmę dla zwierząt.
    Zresztą to nic, skoro CathZPP podjada gnijące mięso i surową wątróbkę z pasożytami.
    Podam trochę liczb poglądowych, by pokazać jak CathZPP-2$ rozkręca przez You Tube swój płatny kanał ‘patreon’. 14 grudnia 2018 jej filmik na You Tube o weganizmie „ZAGŁODZONA FRUTARIANKA: Aga in America” to „18 178 wyświetleń”, a jej typowy filmik „RAJ NAD RAJE! Les Saintes na Gwadelupie: najpiękniejsze Karaiby” to „276 wyświetleń”, czy 1 lutego 2019 roku film „GWADELUPA: Porte d’enfer du Moule” to „274 wyświetleń”, a film „AGA IN AMERICA PROMUJE SEKTĘ? +usunięte komentarze” to „213 003 wyświetleń”, co dobitnie pokazuje na czym CathZPP-2$ zrobiła sobie subskrypcje = więcej wejść na ‘patreon’ po 2$ od łepka.
    Wszystko wskazuje na to, że CathZPP-2$ jako propagatorka prezydenta Donalda Trumpa, ma plecy na You Tube, skoro ten portal wciska ją wszędzie i każdy musi się na nią natknąć, z czego około 95% ludzi doznaje szczerego obrzydzenia.
    CathZPP-2$ nagrała około 14 filmików z tytułem …Aga In America…, by na plecach Agi zwiększyć oglądalność.
    Ja po paru minutach oglądania kilku tych filmików zrezygnowałem, skoro tam nie było nic o Adze, bo CathZPP-2$ kompletnie nie zna Agi i nic o niej nie wie, więc uznałem za stratę czasu oglądanie takiego badziewia z chorymi oszczerstwami i halucynacjami [100% amatorskich filmików CathZPP, to kicz do znudzenia powtarzanych kilku tematów; CathZPP nagrała dziesiątki godzin filmików, w których podobnie jak stara płyta gramofonowa ma wytłoczone kilka melodii i nic innego nie odtworzy, tylko w kółko to samo nawija w amoku „carnivore”].
    Po co więc nagrała 14 filmików z tytułem ‘Aga In America’, na temat osoby której nie zna?
    1)pieniądze;
    2)pieniądze;
    3)i jeszcze raz pieniądze;
    4)zawiść i nienawiść do wegan.
    Ostatnio CathZPP dorwała byłą pseudo wegankę , zwaną ‘Marti’,
    https://youtu.be/ocYMVjguBEE
    która bardzo mocno mijała się z faktami jakoby
    1)robiła ‘weganizm idealny’
    2)do dziś czuje negatywne skutki ‘idealnego weganizmu’.
    Przemęczyłem ten długi nudny filmik, bo trochę wiem o tej ‘Marti’. Swego czasu wymieniłem z nią kilka maili, jak była jeszcze na ostrej fazie swego dziwnego weganizmu. Zrobiła na mnie wrażenie osoby niezrównoważonej, mającej jakąś nerwicę i widziałem, że jej weganizm to była farsa. Radziłem jej to poprawić, a ona po prostu przestała pisać. Więc pomyślałem, że z nią jest coś nie tak. Okazało się , że wtedy już weszła mocno w religię katolicką [mówiła o tym w filmikach] , gdzie nastawia się ludzi przeciwko weganizmowi.
    Ksiądz o opętaniu i mięsie:
    http://www.profeto.pl/sekta—droga-do-opetania—

    oraz

    https://www.fakt.pl/wydarzenia/polska/polski-ksiadz-salcesonem-uleczyl-opetana-przy-stole/85fxykp
    Więc pomyślałem, że tylko kwestią czasu będzie, kiedy odpadnie. Nie wyjaśniono też faktu, że jej rezygnacja z weganizmu zbiegła się z rozpadem jej związku damsko męskiego prawdopodobnie z kolesiem powiązanym z dietą roślinną [czyżby szkalowanie wegan to zemsta?]. [[ dodatek z 1 marca 2019 : Dla mnie jej weganizm to była kolejna maska jej zaburzeń odżywiania, które miała przed dietą roślinną{akurat była to najmodniejsza dieta na You Tube i w Internecie, i to właśnie się nawinęło jako etykietka(może dziś byłoby to ‘carnivore’)};Do tego należała do przypadków trudnych, które trzeba by specjalistycznie prowadzić, ale tu podmyta psychicznie przez otoczenie, nie miała szans; Ja mogłem jej trochę pomóc, ale zerwała kontakt.]]
    A do weganizmu była bardzo powierzchownie przekonana, wychowana w kulcie mięsa i jaj[podmywana psychicznie przez rodzinę , w głębszej psychice wierzyła że ‘czegoś’ jej brakuje i to nie dawało jej spokoju, zakłócając układ nerwowy i całe ciało].
    Zrobiła 1000 błędów i wszystko to w szale[jak sama twierdzi, raz na weganizmie zjadła 10 kilo suszonych daktyli przez dwa tygodnie, 0.7 kilo na dzień].
    Mówiła, że suplementowała ‘wszystko’[w tym D, K, omega i twierdzi że nie przyswajała tego, co wskazuje na nerwicę jelit i jeszcze do tego lekarz powiedział jej, że białko roślinne się nie przyswaja, co spowodowało u niej problemy nerwowe].
    ‘Marti’ mówiła że CathZPP oświeciła ją w kwestii omega3, czyli potwierdza, że jej wiedza dietetyczna była i jest zerowa, a mimo to bezczelnie podtrzymywała, że robiła ‘weganizm idealny’, ślepo powtarzając jak zahipnotyzowana marionetka, tym razem frazy CathZPP.
    Nawet przejęła narrację , jakoby wegańscy promotorzy wyglądają brzydko[lepiej niech ‘Marti’ zrobi filmik bez makijażu i przestanie brać leki na trądzik, to zobaczymy jak ona wygląda na diecie mięsnej; faktem jest, że na weganizmie wyglądała o wiele zdrowiej i dawała nam lepszą cząstkę siebie, a teraz wygląda sztucznie, skapcaniała i brzmi bardzo obłudnie; jej guru CathZPP bez makijażu wygląda na ‘carnivore’ jak 50 letni facet, co jeszcze potęguje jej chłopski chamski ton wypowiedzi; żeby nie było, z zasady nie oceniam wyglądu innych, z wyjątkiem tych którzy obrażają za wygląd innych i w ramach ‘lustra’ odbijam im ‘piłeczkę'{dlatego niechętnie musiałem napisać parę słów o ludziach na ‘carnivore’ przeciwstawianych weganom}].
    ‘Marti’ twierdzi, że do dziś ponosi konsekwencje „weganizmu”.
    A mi się wydaje, że ona oprócz kłopotów psychologicznych ma od małego zespół jelita drażliwego, jak 20% mięsożerców i podczas wariackiego weganizmu, to tylko zaistniało i dziś dalej ma tą chorobę i prawdopodobnie nie ma ona nic wspólnego z byłym weganizmem.
    Nie wiem dlaczego nie obwinia obecnej swej mięsnej diety za te problemy[jaja i mięso są bardzo toksyczne dla jelit wrażliwych, choćby ze względu na siarkowodór i trimetyloaminę ], tylko uczepiła się wegan, by ich obrażać publicznie z CathZPP [ ‘my tkwimy w chorej ideologii, a ona jest oświecona przez… CathZPP’ ].
    O tym, że jest niezrównoważona, świadczy to, że teraz jej kolejnym guru dietetyki stała się CathZPP i wpada pośrednio w sidła oszczerstw „carnivore”[kolejny jej wariacki kult, a nie zdrowa zrównoważona dieta roślinna].
    Dla ‘Marti’ najważniejsze na diecie jest chyba to, by mieć grube i kręcone włosy[co uznaje za jej „najważniejszy atut”{pisałem jej kiedyś w mailach, że jak na katoliczkę zbyt agresywnie się obnosi ze swą cielesnością (to niech zachowa dla męża) i nie to w życiu jest najważniejsze}] i jak dziś ‘Marti’ twierdzi, dopiero jedzenie dużej ilości mięsa takie wymarzone włosy jej daje[może to ‘placebo’, skoro CathZPP tak mówiła].
    Ja osobiście wolę nie mieć grubych włosów[choć i weganki je mają , jak żywią się dobrze i przyzwyczają do tego organizm] i dobre parametry zdrowotne[nazbyt grube włosy mogą być oznaką nadmiaru hormonu wzrostu IGF, odpowiedzialnego za rozwój nowotworów; na początku diety roślinnej następuje reorganizacja całego ciała, gdy organizm ma ważniejsze sprawy do roboty niż produkcja pogrubionych i długich włosów w bardzo dużych ilościach, jak sobie życzyła niespójna ‘Marti’, która chciała ‘zjeść jabłko i mieć jabłko równocześnie’, a gdy zważymy na jej nerwicę paraliżującą trawienie roślin i syntetyczny, dziadkowski weganizm Freelee {daktyle, słodkie owoce} i potem ‘Starch solution’{ziemniaki, ryż, kasze, makarony, kukurydza} i co gorsza toksyczna kuracja Izotekiem{brak słońca, zaburzenia nastroju, depresja, wypadnie włosów, biegunki, nudności }, stres z powodu studiów, pracy i rozstania z chłopakiem oraz wejście w katolickie lęki przed „szatanem i demonami”, to w sumie efekty mogły być tylko złe].
    Ale każdy wybiera co innego .
    FullyRawKristina o włosach: Hair FALLING OUT on a Raw Vegan Diet … My Hair Transformation!
    https://youtu.be/GG5glXMeuVs
    Może za 60 lat ‘Marti’ też będzie zmyślać, że jest strasznie chora, bo była kiedyś weganką .
    Dla mnie jej wypowiedzi to mimowolne oszczerstwo.
    Dziś fakt jest taki, że jest na diecie standardowej i robi na konto diety mięsnej swym stanem zdrowia[i jaki wygląd po prawie 2 latach widzimy, tapeta na twarzy przypominająca klauna z cyrku i fałszywie świecące oczka].
    Bo równie dobrze można powiedzieć, że jej problemy na wariackim weganizmie, były spowodowane dietą wcześniejszą , co jest faktem do jakiegoś stopnia, ale równocześnie, gdy jadła nazbyt cukrowo z bananami i daktylami i pożerała tonę tabletek, oraz wcinała tony ziemniaków i ryżu, to faktycznie nie słuchała swojego organizmu i taki weganizm nie był dobrze zbilansowany i mogła sobie również tym pogorszyć stan zdrowia. Jednak bez przesady, bo to tylko około dwa lata, a wcześniej przed weganizmem miała silne zaburzenia odżywiania i wiele lat śmieciowe jedzenie, o wiele gorsze od zdrowych owoców i warzyw. A teraz z syfiastymi rybami, mięsem, jajami itd jest jeszcze gorzej.
    Więc moim zdaniem[cały czas tylko spekuluję, bo nie mam kontaktu osobistego {i nie chcę mieć}], jej stan zdrowia to geny, nerwica, i inne czynniki poza dietetyczne[95% problemów które kontynuuje i nasila do dziś, jak stres w korporacji itd, plus kuracja Izotekiem] i ponad dwadzieścia lat syfiastej diety[5% problemów], trochę błędów pseudo wegańskich[jako kolejna forma jej zaburzeń odżywiania], co daje dla złego weganizmu u niej może 0.5% całokształtu jej kondycji fizycznej i psychicznej[na to więc wychodzi, że weganizm dał jej więcej dobra niż zła i teraz się tak odwdzięcza].
    Przypomina się tu powiedzenie: „zamienił stryjek siekierkę na kijek”[zamiast poprawić weganizm i pogłębić wiedzę o czynnikach poza dietetycznych, wróciła do jedzenia rakotwórczej trucizny niszczącej nerki, wątrobę jelita żołądek, trzustkę , serce, żyły i mózg, a szczując wegan, wchodzi w toksyczne środowisko pokroju CathZPP, które jeszcze zwiększy napięcie nerwowe, tak niebezpieczne dla niej].
    Co każe uznać ‘Marti’ za osobę głoszącą oszczerstwa i powinna za to publicznie przeprosić[ta chora postać, większość życia nie była weganką i rozwalała sobie zdrowie złą dietą i wieloma innymi czynnikami i teraz uczepiła się nas wegan{że myśmy zniszczyli jej zdrowie, mówiąc by jeść rośliny, o których wie (od CathZPP) że są trucizną }, by po nas jeździć tylko dlatego, że jako renegat wegański, chce wykazywać ‘racjonalność’ swej niekonsekwencji w podążaniu za zdrową dietą roślinną ; nie jest weganką , niech zejdzie z tego tematu, albo niech mówi coś racjonalnego, bo sieje publiczną dezinformację i staje się osobnikiem na poziomie CathZPP].
    „Marti” to dziś ‘korporacyjny szczur’, powodujący takim stylem życia i dietą swój obecny stan zdrowia[i nikt inny tego nie robi, a chyba nie mówiła, by ktoś siłą ją zmuszał do weganizmu].
    A ta znalazła sobie ‘chłopca do bicia’ w postaci diety wegańskiej, na którą wygodnie zwala wszelkie porażki życiowe[trochę samokrytyki by się przydało, a nie zrzucanie odpowiedzialności na innych i na weganizm].
    Przypomina się tu powiedzenie: „kowal zawinił, a jego parobka Iwana powiesili.”[koniec]
    Podtruta ‘Marti’ nagrywa teraz u siebie na kanale You Tube filmiki reklamujące różne produkty[ np Ulubieńcy LUTEGO 1. Pianka do demakijażu , 2. Tonik 3. Woda różana ; 4. Szampon; 5. Maska do włosów; 6. Suplement za piękne włosy, paznokcie i skórę SOLGAR; 7. Organiczna maca; Kosmetyki od ANWEN; Olejek Marakuja; 2. Maska do włosów wysokoporowatych i FALL HAUL : HIQUELLE Biały golf; 2. BIały sweter; 3. Musztardowy sweter; 4. Sweter z perełkami; 1. Piaskowe botki; 2. Traperki na słupku; 1. Sukienka z sprintem; Żakardowy sweter z metalizowaną nicią ].
    A jako weganka musiała odrzucać jakieś 80% ofert reklamowych[moim zdaniem ‘Marti’ miała duży ciąg do pieniędzy].
    I niby się opłaca odejść z weganizmu, ale nie przewidziała, że kiedyś miała około 20 000 wyświetleń, a teraz około kilka tysięcy[30%].
    Może rozmowa z CathZPP miała jej powiększyć zasięg widzów i być może znalazła bratnią duszę w inkwizytorskim zwalczaniu ‘szatańskiej’ diety roślinnej jej byłego chłopaka[gdy nie może sobie przebaczyć, że podczas katolickiego bożego narodzenia nie dzieliła się z opłatkiem, ale bananem{chyba największa tragedia jej życia}] .
    Dziś mentalnie pasują do siebie. Ale w odróżnieniu od CathZPP, ‘Marti’ nie jest tak bardzo zgniła mentalnie i czegoś szuka i może wyjdzie na prostą , powróci do weganizmu, ale ustawi go tak, by nie drażnić jelit i ustatkować nerwy, w czym może pomóc jej Karolina .
    Mam taką nadzieję .
    Wtedy powie mam, jak to było źle, jak przestała być weganką i ‘głupią ideologią mięsożerców’ było zwalanie na weganizm swoich prywatnych błędów i wrodzonych schorzeń organizmu, oraz późniejszych etapów diety na mięsie.
    Piszę szczerze i kiedyś napisałam do niej maile, bo miałem wiarę , że coś u niej ruszy.
    Przeznaczenie pokaże, co los da w darze.
    Szczerze powiedziawszy, wolałbym, by ‘Marti’ nie nagrała tego syfu z CathZPP [ich filmik: EX-WEGANKA: “Umierałam z głodu, mimo że robiłam idealny weganizm i frutarianizm!”],
    co było dla mnie przykre.
    Nie bądźmy dla niej zbyt okrutni[była też zagubiona], bo prawie każdy z nas popełnia błędy i ten który widzi, że nie jest nieomylny , jest dwa razy mądrzejszy od tego, który czuje się bardzo mądry, jak CathZPP skrycie myśląca[w lutym 2019 roku], że wie wszystko o diecie wegańskiej, taśmowo nagrywając ‘wegański’ filmik za filmikiem, jeden głupszy od drugiego, a dobierając historyjkę „Marti” jako przykład „weganizmu idealnego”, ośmieszyła się już doszczętnie.

  53. Grzegorz P.

    Co do gazów[‘pierdów’], wzdęć i kłopotów z wypróżnianiem, to zespół jelita drażliwego i ogólne schorzenia jelitowe są bardzo częstym problemem w społeczeństwie[podaje się 25% u dorosłych] i po przejściu na weganizm problem magicznie nie zniknie, ale są szanse na znaczną poprawę i wyleczenie wtedy, gdy będziemy cierpliwie rozsądnie bilansować dietę .
    Wiadomo że zarówno mleko i nabiał[laktoza, kazeina] wpływa na tworzenie gazów, jak i nadmiar tłuszczu i białka odzwierzęcego[z mięsa i jaj] wytwarza dużo gazów, a słodki miód podobnie jak cukier, słodycze, daktyle, suszone owoce i przesłodzone odmiany owoców[na przykład arbuzy, winogrona], dokarmia złe bakterie jelitowe, powodując problemy układu pokarmowego.
    Czyli na diecie roślinnej eliminujemy na starcie kilka czynników powodujących kłopoty jelitowe i mamy łatwiej w personalizacji diety powodującej komfort dla jelit.
    Ponadto flora jelitowa mogąca przyswajać tylko rośliny, specjalizuje się po czasie w tym i robi to sprawniej[usuwając też wcześniejsze nietolerancje żywieniowe], co daje ulgę dla układu pokarmowego[wtedy powstaje zdrowa flora jelitowa i dobre drobnoustroje kontrolują złe bakterie w jelitach i nie dochodzi do rozrostu szkodliwych bakterii przenikających do jelita cienkiego i powodujących między innymi uszkodzenie kosmków jelitowych, odpowiedzialnych za przyswajanie pokarmu].
    Teraz tylko kwestia indywidualnych przypadków, bo jeśli ktoś jest uczulony na gluten ze zbóż i po przejściu na weganizm je więcej glutenu w zbożach, to może mieć problem i musi zrezygnować z tych produktów.
    Podobnie z innymi uczuleniami, które trzeba u konkretnej osoby znaleźć i wyrzucić daną grupę produktów.
    Pewne osoby źle trawią pokarmy bogate w pierwiastek „siarki”[bardzo korzystny dla zdrowia], czyli na przykład kalafior, brokuły, czy kapusta[gotowanie pomaga].
    Niektóre węglowodany roślinne jak poszczególne odmiany skrobi czy cukry ‘fermentujące’ mogą niektórych uczulać, szczególnie jeśli jemy ich za dużo, ponad potrzeby energetyczne[dlatego wtedy ważne, by włączać zieleninę , ogórki, pomidory, cukinię, zioła, czasem orzechy włoskie, migdały, pestki dyni, nasiona Chia, siemię lniane, i nie alergizujące strączki{na przykład kiełki fasoli, kiełki soczewicy, soczewicę, cieciorkę}, orkisz, płatki owsiane, kaszę gryczaną niepaloną , ryż brązowy, kaszę jaglaną , tofu, i unikać za słodkich owoców z marketu jak arbuzy i nie za dużo bananów, a więcej kiwi, pomarańczy, owoców jagodowych].
    Na szczęście bogactwo roślin[70 000] powoduje, że można ustawić dietę eliminacyjną i oprócz komfortu jelitowego, uzyskać też zmniejszone ryzyko chorób żylnych układu krążenia, cukrzycy, nowotworów i tak dalej[u mnie na przykład, przy siedzących okresach życia, problem stanowią ziemniaki, trochę fasola biała, trochę marchew i bardzo mało kasza jęczmienna, i ogólnie ważna jest ilość pokarmu w zależności od tego czy pracuję na komputerze i mniej się ruszam, czy wykonuję prace fizyczne i wtedy węglowodany się zużywają efektywnie i problemy znikają całkiem; kłopoty mogą też powodować pokarmy niskiej jakości i przeterminowane, ale w przypadku mięsa, nabiału i jaj, ten problem jest 100 razy większy].
    Na poprawę trawienia węglowodanów pomaga spożywanie produktów fermentowanych, jak skiełkowane ziarno orkiszu z którego robi się płyn zwany „rejuvelac”[popularny na dietach roślinnych].
    Kolejnym powodem kłopotów jelit jest spożywanie pokarmów ubogich w surowy błonnik rozpuszczalny[na przykład z owoców{jabłek, bananów, gruszek, kiwi, pomarańczy}] i na odpowiednim weganizmie ten problem spontanicznie znika.
    Standardem na diecie roślinnej jest spożywanie około 15 gram świeżo rozdrobnionego siemienia lnianego dziennie, a to on często leczy zespół jelita drażliwego.
    Masy gnilne i kamienie kałowe powstałe od namiaru żywności odzwierzęcej[szczególnie poddanej obróbce termicznej] są kolejnym powodem problemów jelitowych[nie przetworzony weganizm, głodówki i płukanie jelit są pomocne].
    Słabe nawodnienie organizmu zwiększa problemy jelitowe, co przy spożywaniu roślin bogatych w wodę[owoców i warzyw] znika[można zacząć dzień od litra wody, co najmniej pół godziny przed posiłkiem].
    Pokarm roślinny należy odpowiednio rozdrobnić i powoli jeść, bo połknięte duże kawałki są nie trawione w jelitach i powodują gazy[etyka weganizmu łączy się z psychologią i mistyką , co wprowadza medytacyjną uważność do jedzenia i to {wraz z korzystaniem z narzędzi kuchennych} rozwiązuje problem].
    Weganizm i zdrowe węglowodany wypychają chęć na słodycze i żywność przetworzoną , która jest niestrawna i wywołuje gazy.
    W czasie jedzenia nie możemy rozmawiać, bo wtedy łykamy powietrze, które wraz z połkniętym jedzeniem trafia do żołądka i jelit, tworząc gazy[o tym by nie żuć gumy tylko wspomnę].
    Narkotyki[w tym alkohol] i kawa wzmacniają problemy jelitowe, a ludzie na diecie roślinnej często rezygnują z używek, bo tracą one na atrakcyjności w porównaniu do ogólnego samopoczucia.
    Jak się podaje, 80% ludzi mających zespół jelita nadwrażliwego cierpi na zaburzenia osobowości, niepokój lub depresję , która może powodować lub wzmacniać chorobę jelit.
    Właśnie dieta wegańska leczy u wielu osób problemy psychiczne, przez co problemy jelitowe mogą zostać zminimalizowane.
    Niektórzy mogą mieć dziedziczną skłonność do wytwarzania nadmiaru gazów i dlatego powinni szczególnie pilnować dietę , by odwrócić rodzinne predyspozycje.
    Tradycyjni lekarze złośliwie za gazy obwiniają warzywa, owoce, strączki i błonnik.
    To może być tylko faktem połowicznym u ludzi bez dobrych bakterii jelitowych przetwarzających błonnik, więc na początku trzeba powoli wprowadzać większą ilość surowych, nieprzetworzonych roślin i budować florę jelitową , co po czasie zmieni przyswajanie roślin i reakcje na błonnik[soki i potem szejki warzywne i surowe owoce pomagają , które zresztą powinny być na stałe w diecie roślinnej].
    Na początku powolne przechodzenie błonnika przez zatkany układ pokarmowy mięsożerców może przyczyniać się do powstawania gazów i wzdęć, ale z czasem oczyszczamy się i idzie to sprawnie.
    Za złą strawność na przykład strączków odpowiadają dodatki[spalone tłuszcze i białka zwierzęce] i niewłaściwe przygotowanie[brak odmaczania i rozdrobnienia], oraz zmęczenie się jednym strączkiem jedzonym codziennie[gotowane strączki jeść raz na trzy dni{wyjąwszy kiełki} i różne rodzaje, by w każdym dniu było co innego], potem działa negatywna autosugestia[uprzedzenie].
    Faktycznie to produkty odzwierzęce powodują poważne problemy z gazami, ale trudno osobom uzależnionym to przyznać i szuka się pobocznych winnych.
    Mówi się że Eskimosi mają nawet swojego bożka od gazów, bo dieta mięsna działa bardzo niekorzystnie na jelita[mięso, krew itd].
    Podobnie mięsożerne psy puszczają bardzo śmierdzące gazy.
    Spożywanie dużej ilości produktów zwierzęcych ponad siedmiokrotnie zwiększa stężenie siarkowodoru w gazach jelitowych, nadając gazom obrzydliwy zapach ‘zgniłych jaj’.
    Siarczany powstają , gdy bakterie jelitowe muszą zutylizować nadmiar białek.
    Siarczany tworzy metionina i cysteina[jeden z aminokwasów białkowych], nadmiarowe w mięsie, jajkach i nabiale[metionina i cysteina kradną też wapń z kości tworząc siarczan wapnia wydalany nerkami, doprowadzając z czasem do ich degradacji i powodując odwapnienie kości, częste u Eskimosów].
    Odzwierzęce gazy są niebezpieczne, gdyż powodują zaostrzenie zapalenia jelit i zwiększają ryzyko raka jelita grubego, nierzadkiej śmiertelnej choroby u mięsożerców jedzących czerwone mięso wołowe i inne[w Polsce rak jelita grubego to 8 przyczyna zgonów{WHO 2017}].
    Siarkowodór to gaz cięższy od powietrza, jako połączenie siarki i wodoru i w środowisku występuje w wyniku rozkładu beztlenowego białek, jako produkt gnicia substancji bogatych w białko[dlatego zwierzęta przystosowane do jedzenia mięsa mają bardzo krótkie jelita, by szybko się pozbyć tej silnie trującej substancji].
    Paskudny zapach zgniłych jaj z siarkowodoru jest wyczuwalny w bardzo niewielkich stężeniach i powyżej 4 mg na metr³ zapach jest bardzo silny.
    Siarkowodór jest silnie trujący od 6 mg na metr³, przy stężeniu 100 mg na metr³ powoduje uszkodzenie wzroku, a powyżej 1 grama na metr³ śmierć przez uduszenie następuje w ciągu kilku minut w wyniku jednego wdechu.
    Siarkowodór działa bezpośrednio toksycznie na komórki nerwowe, prowadząc do porażenia oddychania komórkowego i ciężkiego niedotlenienia, oraz spowalnia metabolizm komórkowy, uruchamiając mechanizmy prowadzące do stanów przypominających hibernację .
    Osoby spożywające duże ilości białka zwierzęcego, mogą być nadmiernie pobudzone, poprzez trucie siarkowodorem[gdy nie można strawić białka, bo występuje zbyt mało enzymów proteolitycznych nie mających też czasu na działanie i w jelitach następuje zakłócenie równowagi mikrobiologicznej i nadmiernie namnażają się bakterie ‘Clostridium’, które w procesie gnicia białka wytwarzają duże stężenia siarkowodoru i następuje zahamowanie wzrostu bakterii kwasu mlekowego i zniszczenie mikroflory jelitowej oraz degeneracja nowotworowa i mózg bardzo wrażliwy na toksyczne działanie siarkowodoru, może doznać uszkodzeń, poprzez blokowanie układów białkowych zawierających metale, co objawia się silnym bólem głowy i nadpobudliwością ].
    Siarkowodór odpowiada też za zabójcze gazy i występowanie niepojących biegunek, co jest obserwowane na siłowni po wprowadzeniu większej ilości odżywek białkowych.
    Zatrucie siarkowodorem może nastąpić podczas czyszczenia szamba[miejsca gdzie się wydala odchody], szczególnie w domach ludzi będących na diecie „carnivore”.
    17 lipca 2014 we wsi Karczówka umarło 7 osób[w tym hodowca 300 świń pan Bogdan, jego dwaj synowie Grzegorz i Wiesław, żona Grzegorza Urszula, oraz trzej pracownicy], wpadając po kolei do zbiornika z gnojowicą [zwierzęcymi odchodami], po porażeniu przez zapach siarkowodoru[mówiąc trochę żartobliwie, ludzie na dietach czysto odzwierzęcych, stanowią wielkie niebezpieczeństwo z powodu wytwarzania gigantycznej ilości siarkowodoru, co może spowodować, iż gazy tych nieszczęśników staną się zabójcze i jeśli taki człowiek będzie spał i mimowolnie wypuści swoje śmiercionośne gazy, to może zabić siebie i co gorsza, domowników ponoszących niesprawiedliwie konsekwencje obłędu żywieniowego współlokatora].
    Śmierdzące gazy mogą też powstawać przy spożywaniu zbyt dużej ilości zwierzęcego tłuszczu. Często wystarczy wyeliminować też nabiał[jogurty itd] i problem zmniejsza się .
    Na stronie termedia.pl czytamy o powiązaniu raka jelita grubego[rzadszego u wegan] z siarkowodorem :
    https://www.termedia.pl/gastroenterologia/Komorki-raka-jelita-grubego-zalezne-od-siarkowodoru,9550.html
    Na stronie fakt.pl czytamy o związku siarkowodoru z rakiem : https://www.fakt.pl/kobieta/zdrowie-i-fitness/jesz-czerwone-mieso-grozi-ci-rak-jelita/xfdvf75#slajd-1
    Na stronie zdrowie.viva.org.pl czytamy i florze jelitowej i leczeniu wrażliwych jelit:
    https://zdrowie.viva.org.pl/uklad-pokarmowy

  54. Grzegorz P.

    Tłum jest cynicznie oszukiwany w sprawie białka. Korzysta się z niewiedzy i czystej głupoty. W sumie jedyne białko jakie ludzie spożywają na ziemi, to białko roślinne. Zwierzęta spożywają je z roślin i w taki sposób zwierzęta mięsożerne i ludzie je pozyskują [jedząc zwierzęta roślinożerne] , jako roślinną „makulaturę białkową”.
    W czasach mroku edukacyjnego w 19 wieku, ubzdurano sobie, że białko występuje tylko w mięsie. Po czym gdy okazało się to kłamstwem, próbowano twierdzić że białko roślinne do niczego się nie nadaje. Gdy to łgarstwo upadło, twierdzono że tylko spożywanie w jednym posiłku różnych białek roślinnych, pozwoli dostarczyć pełnowartościowy produkt. I to upadło, skoro po pierwsze białko roślinne samo w sobie jest w dużej części przyswajane, a po drugie w ciągu dnia białkowe aminokwasy się równoważą z posiłków i białko z roślin przyswaja się podobnie jak z mięsa i po trzecie nie potrzeba dużo białka, gdyż organizm wielokrotnie wykorzystuje, te które nagromadziło się w organizmie. Ale mit jest utrzymywany nie przypadkiem, jako efekt finansowych wpływów przemysłu odzwierzęcego i „opieki” dla „nałogowców” mięsnych. Jeśli więc ktoś wytyka weganom białko, powinien być goniony do nauki, jako człowiek nie mający najmniejszego pojęcia o żywieniu.
    Tylko białko roślinne jest zdrowe i w pełni zaspokaja zapotrzebowanie, licząc od 0.6 grama na kilogram masy ciała[dla spokoju poleca się 1 gram, co jeśli włączy się do diety strączki, zboża i orzechy jest bardzo łatwe, a proporcje aminokwasów roślinnych zrównoważą się , jeśli jemy w ciągu dnia albo zboża i orzechy, albo strączki i orzechy albo zboża i orzechy {na przykład płatki owsiane z orzechami włoskimi, czy w inny dzień soczewicę na obiad a na kolację owsiankę }; natomiast produkty takie jak soja czy spirulina mają już proporcje zrównoważone, a soczewica bliska jest równowadze].
    Nawet przy mniejszych ilościach białka[protein] niż 0.6 grama na kilogram masy ciała, nie udowodniono jawnej choroby od niedoboru białka u wegan, a co najwyżej niedobór wszystkiego, gdy ktoś je za mało[dzieci z Etiopii itd].
    Jedynie prognozy odnośnie osteoporozy wieku starczego są dla wegan spożywających mało białka, mniej korzystne[choć ostatecznych dowodów brak, bo to że weganie mają trochę lżejsze kości, nie oznacza osteoporozy w przyszłości, a jedynie sugeruje że mają mniej toksyn nagromadzonych w tkance kostnej].
    Kanadyjskie stowarzyszenie dietetyczne [2003 rok za empatia.pl Piotr Kujawa] podaje: „metaanaliza badań dotyczących bilansu azotu wskazała na brak znaczących różnic w zapotrzebowaniu na białko w zależności od jego źródeł(…)Sportowcy również mogą zaspokoić zapotrzebowanie na białko poprzez diety roślinne”
    i amerykańskie stowarzyszenie dietetyczne 2009 rok [za empatia.pl Katarzyna Biernacka] podaje: „Białko roślinne może spełnić wymagania żywieniowe w przypadku spożywania różnorodnych produktów roślinnych i wystarczającej podaży energii. Badania wykazują , że konsumpcja zróżnicowanych produktów roślinnych w ciągu całego dnia dostarcza wszystkich niezbędnych aminokwasów i zapewnia odpowiednie zatrzymywanie i wykorzystywanie azotu u zdrowych, dorosłych osób. W związku z tym nie ma potrzeby spożywania wszystkich komplementarnych białek podczas jednego posiłku. Metaanaliza badań dotyczących bilansu azotu wykazała brak znaczących różnic w zapotrzebowaniu na białko w zależności od jego pochodzenia. (…)dieta laktoowowegetarian i wegan przeciętnie zawiera wymagany poziom białka lub nawet go przekracza. Sportowcy również mogą zaspokoić swoje zapotrzebowanie na białko na dietach opartych o źródła roślinne.”[koniec]
    Włoskie stowarzyszenie dietetyczne z 2017 roku podaje: „Oczyszczone lub stężone białka roślinne [na przykład białko sojowe, gluten] mają wysoką strawność [> 95%] – podobnie jak białka zwierzęce. W przypadku niektórych nietkniętych produktów roślinnych, takich jak pełne zboża i rośliny strączkowe, strawność białka jest niższa [około 80%-90%]. Większość innych białek roślinnych ma niższą strawność [50%-80%] ze względu na obecność ścian komórkowych roślin i czynników anty odżywczych. Przetwarzanie żywności i obróbka cieplna również wpływają[pozytywnie] na strawność białka(…)Spójne dane wskazują , że zapotrzebowanie na białko roślinożerców jest łatwo zaspokojone, gdy dieta obejmuje różne odmiany pokarmów roślinnych, a spożycie kalorii jest odpowiednie(…) Spożycie białka u dorosłych wegan i wegetarian jest na ogół niższe niż u mięsożerców, ale spełnia wymagania. Albumina surowicy była normalna w jednym badaniu na grupach roślinożerców, co wskazuje na prawidłowy stan odżywienia białka.” [koniec]
    Brytyjskie stowarzyszenie dietetyczne z 2017 podaje ogólnie[co dotyczy też białka roślinnego] że : „możliwe jest przestrzeganie dobrze zaplanowanej diety, opartej na roślinach, zgodnej z zasadami weganizmu [plant-based, vegan-friendly], która wspiera zdrowe życie u osób w każdym wieku i w okresie ciąży oraz karmienia piersią[supports healthy living in people of all ages, and during pregnancy and breastfeeding][
    https://www.bda.uk.com/news/view?id=179 ;
    https://www.vegansociety.com/society/whos-involved/partners/british-dietetic-association ].”,
    a mające oficjalną rekomendację brytyjskiego stowarzyszenia dietetycznego ‘The Vegan Society’ informuje: „Jeśli będziesz spożywać zróżnicowaną i zbilansowaną dietę zawierającą bogactwo nieprzetworzonych pokarmów roślinnych i odpowiednią ilość kalorii[varied and balanced diet containing plenty of whole plant foods and adequate calories], będziesz w stanie zaspokoić zapotrzebowanie organizmu na białko. Ile białka jest w roślinach? Dużo! Pokarmy roślinne mogą zapewnić wszystkie niezbędne aminokwasy.
    [ https://www.vegansociety.com/resources/nutrition-and-health/nutrients/protein ]”
    i ‘National Health Service’ [narodowa służba zdrowia w Wielkiej Brytanii] 02/08/2018 : „spożywaj trochę fasoli, roślin strączkowych i innych białek[roślinnych](…)Powinieneś uzyskać większość potrzebnych składników odżywczych poprzez jedzenie zróżnicowanej i zbilansowanej diety wegańskiej[You should be able to get most of the nutrients you need from eating a varied and balanced vegan diet](…)Dzięki dobremu planowaniu i zrozumieniu, co stanowi zdrową i zrównoważoną dietę wegańską , możesz uzyskać wszystkie składniki odżywcze, których potrzebuje twój organizm[With good planning and an understanding of what makes up a healthy, balanced vegan diet, you can get all the nutrients your body needs.
    [ https://www.nhs.uk/live-well/eat-well/the-vegan-diet/ ]
    Stowarzyszenia dietetyczne zalecają spożywać od 0.8 grama do 1.2 grama białka roślinnego na kilogram masy ciała[10%-15%].
    Jeśli ktoś je płatki owsiane, orzechy, jarmuż, czy kasze, strączki i nie jest głodzącym się anorektykiem, ten może traktować sprawę białka za zakończoną , a wszelkie spekulacje o niedoborach trzeba uznać za dezinformację produkowaną przez przemysły[czasem skorumpowane władze i uniwersytety] i ochoczo powtarzaną przez naiwniaków i „narkomanów” mięsnych.
    To że muszę omawiać tą podstawową kwestię , już jest dla mnie startą czasu. Spirulina ma 57.47 grama białka na 100 gram[przyswajalność powyżej 90%], soja sucha 39 gram[wołowina ma 26 gram, kurczak 22 gramy, wieprzowina karkówka 17 gram, jajka 12.6 grama, mleko krowie 3.22 grama], potem podobnie jak groch i fasola biała, soczewica sucha ma 25 gram na 100 gram [białko soczewicy wchłania się bez żadnych połączeń w ok 70%-85%], pestki dyni 24.5 grama, nasiona Chia 16.54 gram, orzechy włoskie 16 gram, płatki owsiane 13 gram, kasza gryczana niepalona sucha 12 gram[podobnie inne kasze], brązowy ryż suchy 7 gram, jarmuż 4.3 grama, brokuł 2.82 grama, sałata rzymska 1.2 grama, kiwi 1.14 grama i tak dalej, a mleko matki ludzkiej, gdy człowiek najszybciej rośnie, to 1 gram.
    Natomiast inaczej wygląda sprawa u mięsożerców, którzy padli ofiarą propagandy białkowej[białko-manii].
    Białko zwierzęce niszczy organizm.
    Co do promocji nowotworów, tu sprawa wydaje się jasna, bo jajko/mleko ma zapewnić natychmiastowy wzrost kurczaka i cielaka[w tym hormony napędzające szalony wzrost piór i kopyt], a mięso jeszcze gorzej, już jest w fazie pełni dojrzałej, co powoduje że i nowotwory są odżywiane w sposób ekspresowy i to badania bardzo wyraźnie potwierdzają .
    Rośliny dają człowiekowi kontrolę , bo nie ma tam jakiś specjalnych hormonów wzrostu i organizm powoli przyswaja w długich jelitach białko roślinne z rozłożonym składem aminokwasów, sklejając je z różnych pokarmów i nadmiar wydalając przez jelita i nerki.
    Większa ilość białka odzwierzęcego, charakterystyczna na dietach mięsnych stymuluje nadmiernie ścieżkę biochemiczną zwaną „ssaczym celem rapamycyjnym” lub „kinazą mTOR”, ułatwiając promocję nowotworów.
    Jako że weganie Adwentyści kontra wszystkożercy Adwentyści wypadają 15% na minus nowotworów, to [podobnie jak wykres pokazujący że weganie Adwentyści mają zawał serca 1.8 razy rzadziej niż wegetarianie Adwentyści, 4 razy rzadziej niż Adwentyści mięsożercy i 8 razy rzadziej niż zwykli Kalifornijczycy] i nowotwory wegan w porównaniu do zwykłych Kalifornijczyków trzeba zmniejszyć o połowę , co daje zmniejszenie ryzyka o 30%, czyli jak na różne rodzaje raka umiera 25% ludzi, to u wegan może być to 7.5%[lub mniej, jeśli zastosujemy lepszy model żywieniowy niż u Adwentystów] i w chorobach układu krążenia mamy śmierć około 50%, co daje jakieś tylko 20%[minus 30%] u wegan i wtedy mamy też wynik dla: „białko roślinne, kontra zwierzęce”[bo nawet jak nie samo białko wpływa na te choroby, to by jeść białko zwierzęce, spożywa się mięso z całym pakietem dodatków, które tworzą taki wynik].
    Ponadto mamy choroby nerek filtrujących substancje uboczne z przetwarzania białek. A gdy uszkodzeniu ulegają nerki, rośnie ryzyko powstania obrzęków i nadciśnienia tętniczego, co powoduje bezsenność, podenerwowanie, rozdrażnienie i choroby układu krążenia, oraz niemożność wydalania fosforu, co powoduje łamliwość kości i inne kłopoty. Na skutek wydalania z organizmu nadmiaru białkowego azotu i z powodu tego że białko wypłukuje wapń, w układzie moczowym tworzą się kamienie.
    Agnieszka Krupa na stronie mp.pl 10.03.2016 napisała: „[Marian Klinger – Konsultant krajowy w dziedzinie nefrologii powiedział:] ‘Najostrożniejsze szacunki, oparte na światowych statystykach i polskich wycinkowych badaniach epidemiologicznych, wskazują , że na choroby nerek cierpi około 9-10% populacji(…) Niestety, niebezpieczne choroby nerek mogą przez długi czas przebiegać skrycie. Myślę o skąpo objawowych kłębuszkowych zapaleniach nerek, gdzie jest niewielki białkomocz, krwinkomocz, podwyższone ciśnienie(…)Jeśli ktoś ma obrzęki kończyn, pieniący się mocz, wtedy należy podejrzewać, że przyczyną jest utrata wielu gramów białka z moczem”.[koniec] Na stronie integmed.pl2018/03/23 czytamy artykuł o badaniach białka roślinnego[tu sojowego], przy chorobach nerek :
    https://integmed.pl/2018/03/23/bialko-sojowe-korzystne-w-chorobach-nerek/

  55. Grzegorz P.

    Faktycznie to tylko woda w owocach i warzywach nawadnia, a ta pita luzem tylko przepłukuje, więc mięsożercy są słabo nawodnieni i przebiałczeni[bo mięso to mało wody a dużo niezdrowego tłuszczu i mnóstwo agresywnego biologicznie białka/puryn i fosforu, podobnie jak sery i żywność wysoko przetworzona], co im wykańcza nie nawodnione nerki filtrujące na sucho fosfor, puryny, TMAO, wapń i białko[robi się kamień jak w czajniku, w którym od gotowania osadza się głównie osad wapniowy i inny].
    A te nie filtrują już wtedy sprawnie i organizm się truje[z mięsa, mleka i jaj itd powstaje między innymi toksyczny amoniak, TMAO, siarczan P-krezolu, siarczan fenylu, siarczan indoksylu, kwas hipurowy, glukuronid P-krezolu, fenyloacetyloglutamina, tiocyjanian, asymetryczna dimetylarginina i homocysteina, które powinny być wydalane przez nerki, ale ich poziom we krwi jest bardzo wysoki u pacjentów z niewydolnością nerek] i wtedy żyły ulegają zniszczeniu i cholesterol musi je ratunkowo kleić i serce by przepchać krew, podnosi ciśnienie. A jako że ta intencjonalnie chwilowa pomoc cholesterolu staje się trwała i niezmienna[z powodu stałego bombardowania organizmu mięsem, nabiałem i jajami], to w żyłach do tłustego cholesterolu wapń i białko się klei i powstają zatory i niejeden mięsożerca w wieku 40 lat umarł na zawał czy udar[ma on 8 razy większe ryzyko niż u wegan zdrowo się odżywiających].
    Różne jest nazewnictwo i panuje harmider, ale niektórzy podają , że w Polsce notowanych było 90 000 zawałów serca rocznie i na 100 pacjentów, u których wystąpił zawał, około 25 umierało przed dotarciem do szpitala [22 500] i 3 pacjentów umierało w szpitalu[2700], choć inni podają 45%[40 000] zgonów po zawale, w tym zawał w 40 roku życia do 54 roku życia, to około 11 700[13%]osób, a przed 45 rokiem życia 9000[10%] osób.
    Według WHO [2017] ‘coronary heart disease’ czyli choroba niedokrwienna tętnic serca [najczęściej zawał i powikłania po zawale, niewydolność serca] to przez rok 105 478 [pierwsza przyczyna] zgonów w Polsce[co daje 280 osób dziennie, a inni podają że 100 osób dziennie umiera w Polsce z powodu zawału serca].
    https://www.worldlifeexpectancy.com/country-health-profile/poland
    W Polsce odnotowuje się ponad 70 000 przypadków udaru mózgu, a według WHO[2017] mamy 44 754 zgonów od udaru mózgu[stroke] rocznie[udar to zatkanie żył, lub rzadziej się pojawia wylew oznaczający pęknięcie tętnicy w mózgu, gdy krew wylewająca się z pękniętego naczynia niszczy fragment mózgu, za co obwinia się nadciśnienie tętnicze powodujące uszkadzanie ścian tętnic, które potem pękają , wywołując udary krwotoczne, a nadciśnienie to też najczęściej zatkanie żył].
    Główny Urząd Statystyczny podaje z kolei że choroby układu krążenia to ogółem w 1980 roku 168 785 zgonów[w ogólnej liczbie zgonów 47.8%], w tym choroby naczyń mózgowych 13.8%, oraz w chorobach układu krążenia choroba niedokrwienna serca 19.4%[w tym ostry zawał serca 13.9%];
    w 1990 roku 203 614 zgonów[52.2 %], w tym choroby naczyń mózgowych 12.6%, oraz w chorobach układu krążenia choroba niedokrwienna serca 20.3%[w tym ostry zawał serca 15.4%];
    w 2000 roku 175 407[47.7%], w tym choroby naczyń mózgowych 23.6%, oraz w chorobach układu krążenia choroba niedokrwienna serca 31.7%[w tym ostry zawał serca 16.7%];
    w 2010 roku 174 003[46%], w tym choroby naczyń mózgowych 20.4%, oraz w chorobach układu krążenia choroba niedokrwienna serca 26.3%[w tym ostry zawał serca 10.2%];
    w 2013 roku 177 433[45.8%], w tym choroby naczyń mózgowych 18.5%, oraz w chorobach układu krążenia choroba niedokrwienna serca 23%[w tym ostry zawał serca 8.5%].
    Sumując, są dwie grupy ryzyka chorób układu krążenia
    1)nie-weganie śmiertelnie zagrożeni w 50% po 40 roku życia;
    2)odpowiednio zbilansowani weganie 5% zagrożeni, do 90 roku życia.
    Na standardowej diecie, normy na białko są przekraczane dwukrotnie przez około 70% ludzi w Europie, USA, Kandzie itd, a na dietach mięsnych typu „carnivore”, czasem nawet 8 razy, co[przebiałczenie] należy uznać za jedną z głównych przyczyn zgonów.
    Nadmiar białka przyczynia się do zwiększonego wydalania wapnia i fosforanów w moczu, odwapnienia kości, próchnicy zębów, bólu stawów, chorób reumatycznych, schizofrenii, gorączki, zaparć, alergii, otyłości, objawów kwasicy, odwodnienia, upośledzenia pracy systemu nerwowego i trwałego uszkodzenia mózgu, białaczki, nowotworów [napędzanych do wzrostu przez białko i IGF z mleka] i halitozy[siarkowego zapachu z ust zwanego „psim oddechem”].
    Gdy zwolennicy diety „carnivore spożywają” około 1.5 kilo wołowiny dziennie, czyli 375 gram białka + białko z jaja i mleka, co w sumie może dać około 450 gram na 65 kilogramów ciała[7 gram na kilogram masy ciała daje 7 razy za dużo], to część tego białka nie do końca strawiona przedostaje się do krwi w postaci „azotu polipeptydowego”, powodując egzemę i reszta tego białka przechodzi do jelit tworząc masy gnilne i dokarmiając pasożyty, negatywnie zmieniające florę jelitową .
    Nadmiar białka prowadzi do zaburzeń aminokwasu metioniny i zwiększonego powstawania homocysteiny, co wraz z innymi czynnikami występującymi standardowo na diecie mięsnej [jak podwyższony cholesterol LDL] prowadzi do miażdżycy.
    Z jonu aminowego zawierającego azot i dwutlenku węgla powstaje w wątrobie amoniak, który zamieniany jest w mocznik i wydalany przez nerki i tak procesy powiązane z wydalaniem amoniaku kradną z organizmu takie składniki jak woda, magnez[standardowo niedoborowy u mięsożerców] i inne.
    Amoniak to gaz o charakterystycznym, gryzącym zapachu, który powoduje marskość wątroby, żółtaczkę , drgawki, bełkotliwą mowę [widać już u CathZPP], upośledzenie wzroku, silne zmęczenie, śpiączkę i ostatecznie zgon.
    Wszystkie skomplikowane przemiany białek w niedoborowe na diecie mięsnej węglowodany mają miejsce w wątrobie, co prowadzić może do jej zbytniego obciążenia, a w wyniku tego do upośledzenia jej pracy[wątroba odpowiada za 500 funkcji, jak na przykład odtruwanie organizmu z toksyn,więc jej niszczenie przez przebiałkowienie, to zwiększenie ryzyka wszelkich chorób, jak nowotwory i choroby układu krążenia].
    Puryny towarzyszące białku tworzą kwas moczowy, który w nadmiarze powoduje mnóstwo chorób w tym niszczy nerki, bombardowane dodatkowo przez fosfor i wapń towarzyszący białkom zwierzęcym.
    Dietetyk kliniczny Marta Krasoń-Wejman napisała tragicznych skutkach nadmiaru białka[CathZPP spożywa co najmniej 3 razy białka za dużo i jeszcze innych wciąga w taką patologię, gdy tragiczne skutki jej agitacji już widać]:
    http://akademiazdrowegozywienia.com.pl/nie-dla-diety-wysokobialkowej
    Joanna Morga na stronie naukawpolsce.pap.pljjj/ agt 02.11.2017 napisała o raku piersi i amoniaku[tworzonym przy niedoborze węglowodanów i nadmiarze białka, co agresywnie promuje CathZPP] : „Komórki raka piersi wykorzystują amoniak – odpad metabolizmu –do produkcji białek i pobudzenia wzrostu – wykazały badania naukowców z USA na łamach tygodnika ‘Science’(…)‘Tradycyjnie amoniak był uważany za odpad metabolizmu, który musi być usunięty z powodu wysokiej toksyczności. My wykazaliśmy, że nie tylko nie jest on toksyczny dla komórek raka piersi, ale może być wykorzystany do odżywienia guza, służąc za źródło budulca, którego nowotwór potrzebuje do wzrostu’ – komentuje współautorka pracy profesor Marcia Haigis(…)Zdaniem naukowców wyniki te oznaczają , że amoniak jest dla komórek nowotworowych istotnym źródłem azotu wykorzystywanym do produkcji aminokwasów, a w rezultacie białek. W ten sposób może przyczyniać się do zwiększenia masy guza. Jak ocenia współautorka pracy Jessica Spinelli, sugeruje to, że zahamowanie wchłaniania lub produkcji amoniaku przez komórki może stać się nową strategią terapeutyczną w onkologii.”[koniec]
    Za jedno z bardziej niebezpiecznych mięs, można uznać wątróbkę[na przykład wołową czy wieprzową ], która podobnie jak warzywa i owoce ma trochę składników odżywczych[na przykład witaminę C 25 mg na 100 gram{jarmuż 120 mg/100}], ale zarazem zawiera duże ilości puryn[ok 500 mg na 100 gram], powodujących nad produkcję kwasu moczowego obciążającego wątrobę i nerki. Potem wątróbka zwierzęca, jako organ filtrujący toksyny[na przykład ołów, kadm, organiczne związki chlorowcopochodne z grupy dioksyn oraz polichlorowanych bifenyli, pozostałości pestycydów i mikotoksyn z pasz, antybiotyki, leki], może ich gromadzić najwięcej w sobie[„wysypisko śmieci”{przypominające filtr do odkurzacza, który filtruje i zanieczyszcza się po czasie i jest do wyrzucenia tym szybciej, im więcej toksyn do przerobu}]
    i nadto niebezpieczna jest duża ilość witaminy ‘A’[20 000 IU w 100 gramach, na 10 000 IU oficjalnego zapotrzebowania],
    żelaza hemowego[15 mg na 100 gram],
    fosforu[300mg/100 przy 10 mg/100 wapnia i czasem braku witaminy ‘D’ i ‘K’{niektórzy dla wołowej podają „D” 50 IU, co dla dziennej normy 2000 IU daje 4 kilogramy wątróbki}]
    i cholesterolu[400 mg/100],
    toksycznych w nadmiarze, a poza tym ze względu na obrzydliwy smak musi być mocno obrabiana termicznie, co zwiększa jej rakotwórczość i zmniejsza ilość składników odżywczych[po usmażeniu znika witamina ‘A’, więc jeden problem z głowy]
    i wątróbka szybko się psuje, więc ryzyko zjedzenia podgniłej jest większe[ale CathZPP zgniłą/sfermentowaną właśnie poleca].
    Czyli internetowy znachor CathZPP, wydaje się szkodnikiem społecznym, trując swoich pacjentów amoniakiem, siarkowodorem, purynami, TMAO, fosforem, retinolem[‘A’], żelazem hemowym, dioksynami, PCB, rtęcią i powinna ponieść konsekwencje, jak ludzie będą się przekręcać.
    Oto jej poradnictwo[fragmenty komentarzy z You Tube]: „.(…)[pytanie: czy wątróbka to śmietnik gdzie zachodzą wszelkie mechanizmy oczyszczania i magazynowania toksyn jak ołów i kadm, oraz związki z grupy dioksyn i polichlorowanych bifenyli a także pozostałości pestycydów i mikotoksyn z pasz, którymi karmione są zwierzęta?]Możesz wytłumaczyć innym w jaki dokładnie sposób wątroba ‘magazynuje’ toksyny? Jakie dokładnie substancje odkładają się w wątrobie? Czy jelita też magazynują kupy? A pęcherz mocz?(…) prawdą jest, że toksyn nie ominiemy i wspominałam o tym wielokrotnie – masa ludzi je ‘zdrowo’ a oddycha na co dzień masą syfu w miastach. Pamiętajmy jednak, że nasze organizmy są potężne i mają swoje metody na pozbywanie się toksyn(…)[ryby zawierają masę metali ciężkich, ale]metali ciężkich masz w otoczeniu całe mnóstwo. I co z tego? W życiu nie chodzi o to żeby unikać toksyn tylko żeby być silnym i by te toksyny nam nie przeszkadzały. Natura jest pełna toksyn. Mimo to ludzie przetrywali całymi cywilizacjami. Ja bym jadła ryby w ciąży i tyle. Żarłabym też surowe mięcho i podroby. Nie przekonują mnie ‘autorytety’ ktore nie potrafią wytlumaczyć jak niby to szkodzi.”[koniec]
    Tu artykuł Marleny Bhandari o nadmiarze żelaza[gdy CathZPP przekracza normy i innych namawia do takiej praktyki]
    https://akademiawitalnosci.pl/zdrowie-nie-takie-zelazne/

  56. Grzegorz P.

    Już prawie miesiąc od napisania artykułu i naszych komentarzy i chyba efekty jakieś są , skoro weganie o wiele odważniej bronią swoich racji w Internecie niszcząc pokrętne argumenty wymyślone przez lobby odzwierzęce[a póki artykuł jest, to będzie coraz więcej czytelników]. Natomiast zaślepionym wrogom weganizmu nie dogodzisz. Najpierw krzyczeli że weganie nie mają żadnych argumentów. Gdy je tu skrótowo zarysowaliśmy, twierdzą że po co tyle pisania, skoro i tak nikt tego nie będzie czytać. Niektórzy się wściekają na wegańskie treści, tak jakby w Internecie był tylko ten jeden blog i artykuł i policyjna konieczność tego czytania[komu nie odpowiada temat, czy nie interesuje się starciem carnivore/weganizm, ma miliardy innych opcji i może ominąć nasze komentarze]. Niektórzy ogólnie nie rozumieją treści, jak ich guru CathZPP, która twierdziła że skoro w roślinach nie ma DHA, to omega3 z roślin jest bez znaczenia, nie rozumiejąc prostego faktu, że weganie jedzą tak duże ilości omega3, że nawet jak ich przyswajanie[ALA do DHA] jest czasem na początku mniejsze, to spokojnie pokrywają normę i poza tym są mikro algi z DHA. Jeśli ktoś ma takiego guru[CathZPP], to może faktycznie sobie daruje czytanie[szczególnie moich długich komentarzy], bo to nie dla niego i niech poszuka innych rozrywek na swój poziom.

    Czy bieganie po lesie i korzystanie z noża kuchennego jest dla nas dobre?

    Niby nie, bo ktoś złapał kleszcza, połamał nogę potykając się o gałąź w lesie i uciął sobie palca nożem w kuchni. Tak samo jest z weganizmem, który jako najlepsza dieta, będzie służył każdemu, kto jest ostrożny, rozsądny i będzie umiał wykorzystać jego liczne zalety i uniknie problemów akomodacyjnych i innych.
    Poza weganizmem nie ma ludzi zdrowych, są tylko ‘wytrzymali’, radzący sobie z patologią odzwierzęcą [znamy 100 latków palących papierosy i pijących wódkę ] .

    Wrogowie z diet konkurencyjnych w stosunku do weganizmu, za dowód „chorej diety” uznają to, że wielu wegan odeszło i jak twierdzą odrzut weganizmu to 80%, bo niby jak wpisze się do wyszukiwarki o byłych weganach, to wyskakuje więcej byłych wegan, niż byłych ‘paleo’ czy ‘carnivore’. Częściowe odchodzenie od diety roślinnej[20%-40%] wynika z wielu czynników takich jak

    1)około 4 razy więcej treści o weganizmie niż o ‘paleo’[na wyszukiwarce wyskoczyło mi 600 000 000 „vegan diet” do „137 000 000” dla „paleo diet” i „63 300 000” dla „carnivore diet” i dla byłych „Ex-Carnivore” dało mi „63 700 000” czyli każdy odchodzi{wynik minus 400 000}, a dla byłych „Ex-vegan” mamy „96 800 000”/600 000 000= jeden weganin na sześciu odchodzi, co oczywiście nie daje rzetelnych wyników, ale to oni się powoływali na wyszukiwarkę ]; mamy około 1000 razy więcej wegan niż ‘paleo’ i ‘carnivore’ razem wziętych;

    2) moda na weganizm sprawia że małolaty jak zobaczą swojego idola chwalącego weganizm robią to na chwilę , a potem wracają do nałogów;

    3) brak w internecie promujących weganizm ludzi z pasją , a najczęściej mamy chciwych wegan dorobkiewiczów wciskających swoje dziwne „autorskie” diety dla brudnego biznesu i na skutek tego wielu wchodzi w nieracjonalne żywienie opierające się na przykład na samych słodkich arbuzach, bananach i daktylach z marketu;

    4)zastraszenie przez mięsożerną większość i sztuczne autorytety społeczne atakujące dietę rośliną , zniechęca słabo zmotywowanych ludzi, przeważnie studentów, a więc często ludzi bez pasji i żyjących tylko dla pieniędzy[jeśli ktoś ma wbitą w głębszą psychikę propagandę państwową że mięso jest niezbędne, to jeśli tego nie przepracuje mistycznie i psychologicznie, to będzie się męczył i gdy po przerwie kilku miesięcy od mięsa, zje kawałek marketowej kiełbasy{nasączonej chemikaliami}, od razu subiektywnie poczuje się „lepiej” i pomyśli „że jednak mięso jest niezbędne”];

    5) liczne anty świadectwa mogą być kupione przez przemysły i konkurencyjne biznesy dietetyczne, co uwidacznia się w skrajnie nierzetelnym wyolbrzymianiu wad czy wręcz tworzeniu tego czego nie ma i celowo nie odróżnia się swoich pomyłek dietetycznych i złego stanu zdrowia [na przykład chorych jelit i żołądka], od samego weganizmu, oraz uogólnia się pojedyncze przypadki, tak by z jednostki stworzyć pozór całości[znajdą osobę nie produkującą w wątrobie cholesterolu i powiedzą że chyba wszyscy weganie nie mają cholesterolu, więc „muszą jednak jeść niezbędne mięso, jaja i nabiał”; myślę że jakbym miał miliard$, to wyprodukowałbym filmiki pokazujące 100 000 „świadków ex paleo/carnivore”];

    6) ogólnie, ludziom zakłamanym i złym trudno jest osiągnąć zdrowy tryb życia, bo los ich pcha do autodestrukcji, więc mamy energetyczny odrzut cwaniaczków od dobrze zbilansowanego weganizmu[prawo konsekwencji za czyny{kto zgłębi naukę o żywieniu, rozumie że produkty odzwierzęce są szkodliwe i jedyną alternatywą jest dieta roślinna, dająca szanse (wraz ze stu innymi czynnikami) na zdrowe życie, co oznacza że weganizm jest łaską , ale nie każdy zasłużył swym trybem życia, by tą łaskę utrzymać i zły człowiek zostaje po czasie oszukany przez wrogi element społeczny i odpada na poziom trupożerstwa i związane z tym liczne problemy}].

    I tak zostaje na stałe 60% wegan, co daje niezłe wyniki[około 70 milionów roślinożerców].

    Nie wiem czy zauważyliście, ale niektórzy fani ślepo zakochani w ‘CathZPP-2$’, którzy pisali ‘peany miłosne’ na You Tube, znikają , co jest zrozumiałe, skoro zwielokrotnienie toksyn i trucizn oraz pasożytów z mięsa, jaj, nabiału, kawy i alkoholu, może być dla słabszych organizmów zabójcze[ale CathZPP ma to wliczone w cenę , zgodnie z mottem kapitalistów ‘bez ofiar, nie ma kasy’ i niejeden idąc po trupach dorobił się fortuny, więc nie ma lekko, ‘biznes jest biznes’, ludzie w warunkach bestialskich będą się zachowywać jak bestie i wulgarność się opłaca{w marcu 2019 roku dorobiła się 10 000 subskrypcji więcej}].
    Ostatnio CathZPP-2$ pokazała dobitnie, że jest zwykłym krętaczem i nie ma poglądów, gdy zdecydowała się na rozmowę z bioenergoterapeutą Bartoszem Filapkiem jedzącym prawie tylko owoce[zero mięsa, trochę nabiału], który przerażony że CathZPP mu straszy pacjentów, postanowił podbić jej oglądalność poprzez milutką rozmowę , podczas której CathZPP-$ zamieniła się na chwileczkę w przyjaciela wegan i fruktarian[ i nawet udawała że ‘kocha zwierzęta’, dlatego kupuje mięso z eko upraw, podczas gdy ma ona ortoreksję oraz Hashimoto i po prostu boi się chemikaliów z uprawy przemysłowej].

    Oddajmy głos ludowi, gdy na kanale Filapka i CathZPP na You Tube, ‘Tomek T’ 28 lutego 2019 napisał: „Rozczarowany jestem tym livem, CathZPP u siebie na kanale co innego a tu wlazisz w tylek…”;

    Ewa eee: „Dokładnie, było to też zauważalne na live z Martinem. No cóż…”;

    Tomek T: „kurde jak choragiewka, w tych livach zupełnie inna, jeszcze ze dwa lajvy i ją przekonają :]”;

    Marta Tica: „Jestem rozczarowana faktem, że ten film w ogóle zaistniał. Nie widzę jego sensu i zasadności. Pani z pod palm przy pomocy nagłówków z twojego i innych podobnych kanałów a przede wszystkim z szydzenia z nich zrobiła sobie oglądalność a teraz wszyscy chcą z nią jeszcze rozmawiać . Ja po obejrzeniu jej dwóch filmików i przekonaniu się , że jedynie co ta Pani propaguje to czysty hejt dla kliknięć przestałam po prostu wchodzić na jej kanał , żeby nie nabijać jej jeszcze oglądalności . No ale każdy ma prawo do swoich przemyśleń i decyzji . Najśmieszniejsze jest to , że ta Pani działa dokładnie jak niegdyś w swoich programach Korwin -Piotrowska . Typowy hejt i lżenie ludzi dla poklasku a przy spotkaniu lizanie tyłka bez papierka . To dla mnie nie jest zwykłe chamstwo i tchórzostwo . Typowy hejt . Obrabianie komuś pupy za plecami i używanie jego nazwiska jako trampoliny a przy spotkaniu twarzą w twarz mizdrzenie się i potakiwanie dla czyiś opinii , z których niedawno się po chamsku drwiło ! Puste to i jednoznaczne . Dla kliknięć i kasy można zmieniać poglądy i twarz jak rękawiczki . Dla mnie taki człowiek jest śliski !”;
    vegan lover: „Dokładnie !”;

    Tuf: „Trochę słabe to wzajemne smyranie się. Palma jak zwykle najpierw szczeka na każdego a jak przychodzi bezpośrednia konfrontacja to zmiana o 180 stopni – komiczna jest ta postać.”

    Magda: „zwyczajnie fałszywa.”

    ewelina 118: „Nie trudno sobie ‘uroić’ jak do poruszonych tu tematów podchodziłaś[CathZPP] prześmiewczo i wszystko krytykowałaś, oczywiście koniecznie musząc z kogoś szydzić. A nagle na wspólnym lajvie słuchałaś jak prawdy objawione. Ale Ty zawsze czyjąś nawet sensowną opinię nazwiesz projekcją albo wywalaniem własnych cech, chociaż jest oparta w 100% na obserwacji Twojego zachowania”;

    joan kles: „Macie na kanale Filapiaka, wspólna rozmowę , było słodko i pierdząco , nawet nie było już problemu z witaminą B12, zmarnowany czas, że też podkusiło mnie żeby obejrzeć. Palma jak chorągiew na wietrze.. argumenty się kończą gdy przychodzi rozmowa w twarzą w twarz.”;
    Daniela Nowak: „palma zawsze ziejąca jadem i nie mająca szacunku do nikogo to na tym filmie zmieniła się w delikatną blond kokietkę przytakującą na każdym kroku swoimi blond lokami. Chodzi o niespójność wizerunku i hipokryzję . Wniosek jest jeden najpierw się wybiła na tych you tuberach a teraz będzie im przytakiwać i obrażać swoich widzów i wmawiać jacy widzowie są mało inteligentni a ona taka super mądra . Prawda jest taka , że ta kobieta to ma tylko dobre gadane i robi wszystkich w konia i jest strasznie fałszywa.”[koniec]

    O podobnej rozmowie z Martinem z kanału ‘nowa siła’

    Tomek T: „Kurde CathZPP niedawno nagrałaś film że fruktoza jest najgorsza, stłuszcza wątrobę itd a w rozmowie z Martinem siedzisz cicho jak chwali jedzenie owoców…”

    Hanka Skrzypczak: „Tym razem prawie zasnęłam. Wydawało się że jesteście ‘towarzystwem wzajemnej adoracji’ .”

    Ewelina S: „ Sorry, jak jesteś otwarta na wszystko, to w końcu tracisz wiarygodność, bo się taką chorągiewką stajesz. A jeśli jednak umiesz bronić swego zdania, to rób to, bo najpierw wchodzisz w ten wegański temat ‘z pierd*lnięciem’ i rykiem lwa, a jak przychodzi co do czego, to się okazuje, że jesteś zmokniętym miauczącym kotkiem. Zapowiadałaś się na ciekawą osobę do prowadzenia dyskusji, stąd moje rozczarowanie(…)Ja się pytam, po co to robisz, po co zaczynasz taką burzę , skoro potem przy rozmowie z weganinem w zasadzie kiwasz głową jak on mówi, że może jakieś mamy bakterie, co B12 produkują , a wcześniej z tego szydziłaś i nagle jednak nie wiesz jak cukrzyca powstaje, a tyle miałaś wcześniej do powiedzenia na temat cukru. Coś takiego zaczynasz, to weź za to odpowiedzialność i doprowadź do końca(…) ja, jak i więcej osób tu [sądząc po liczbie lajkow moich komentarzy] oczekiwało, że Palma zrobi to, o czym trąbiła od tygodni – że chce przeprowadzić dyskusję z jakimiś weganami, żeby zweryfikować z nimi swoje argumenty choćby o omega3 DHA, EPA, witaminie B12 itp. Dodatkowo dolewała oliwy do ognia wyśmiewając ich argumenty, filmiki, komentując wygląd, ogólnie prowokując kontrowersją , żeby było o tym głośno.”;
    amazonka2985: „Zgadzam sie z Ewelina S. Powtarzałaś zawsze 10 razy ‘cukier to cukier’!! Naśmiewałaś się z leczenia raka sokami, a tu nagle masz znajomego który wyleczył się z raka sokami. Ty masz energie on ma energie, zaraz będziecie mieć razem wibracje”.

    CathZPP na te różne zarzuty, coś takiego napisała : „Mieli pretensję jak ‘hejtowałam’ wegan, a teraz mają pretensję że nie hejtuję.”[koniec]

    Jak już coś, to do końca życia będzie się CathZPP-2$ wypominać to, że na budowaniu nienawiści do wegan[co będzie działać cały czas u podburzonych mięsożerców] wybiła swoją rozpoznawalność na You Tube[+10 000 subskrypcji i skok oglądalności o 60 razy], i teraz [jak przystało na cwaniaka], CathZPP-2$ gdy ma w tym interes, by zmienić poglądy, wygłasza kolejne kłamstwa, sprzeczne z wcześniejszymi oszczerstwami, robiąc chaos w główkach swoich psycho fanów. Legalizowanie takich postaw jest wyjątkowo szkodliwe społecznie, bo inni pójdą w jej ślady i już idą , gdy wyskakują w marcu filmiki z naciąganymi historyjkami o tym jak to się porzuciło ‘weganizm’[‘bo się pierdzi’, ‘choć ja nie pierdziałam’] i oczywiście w tytule mamy „…Aga In America…” i od razu pojawiają się reklamy konkretnych produktów.
    Ładne relacje społeczne się szykują , jak będzie akceptować się takie chamstwo, prostactwo i stawianie pieniędzy nad symbiozę społeczną .

  57. Grzegorz P.

    Bartosz Filapek razem z Martinem z kanału ‘nowa siła’, to ludzie którzy wciągali wegan w skrajną odmianę fruktarianizmu marketowego[z odrzuceniem suplementacji B12 i D], masowo powodując u wegan poważne problemy zdrowotne i odrzut w stronę „carnivore”, a teraz jeszcze umacniają autorytet CathZPP miłą rozmową , próbując mimowolnie niszczyć wegan do końca[ich zwodnicza energia duchowa podszyta pod dobro, prowadzi ich fanów w przepaść{Martin podaje na przykład ‘ewangelię esseńczyków’- najprawdopodobniej zwykłe fałszerstwo nie mające nic wspólnego z faktycznymi ewangeliami z 1 wieku i życiem wspólnoty powiązanej z Qumran i mówi że ‘Wedy’ to wiedza tajemna z przed 100 000 lat, co jest zwykłą bzdurą ].

    CathZPP-2$ inaczej mówiła do Filapka, inaczej do zagubionej ex weganki ‘Marti’[która miała zaburzenia odżywania w pewnym momencie maskowane popularną wtedy modą na weganizm, a według CathZPP robiła „weganizm idealny”].
    Generalnie, jak pisałem i tu widać to najwyraźniej, CathZPP-2$ powie tylko to, co da jej zarobek[a częścią zarobku jest kamuflaż, bo jeśli powie wprost, że naciąga ludzi na kasę{za ebooki, konsultacje, płatne filmiki}, to straci zaufanie i zarobek, więc jest zmuszona udawać bardzo bogatą osobę , której nie zależy na zarabianiu przez Internet{ale mija się z faktami, skoro robi płatne usługi, a nie musi}].
    Budowanie nienawiści do wegan jest w 2019 roku opłacalne, więc będzie to robić, ‘carnivore’ jest na topie, to nie patrząc na ilość ofiar, sztucznie propaguje ten obłęd[mimo iż po boku podjada jabłka, wrzuca witaminę ‘C’ i spija kiszonki z ogórków, herbatę i kombuchę , oszukując samą siebie i innych, że nie potrzebuje witaminy C, antyoksydantów itd].
    Wygląda na to, że ona po kryjomu liczy subskrypcje, ilość kupionych ebooków, filmików , konsultacji i to jest jedynie ważne w jej działalności[bilans konta bankowego], bo w końcu wychowana w biedzie [w późnej komunistycznej Polsce], musi zarobić na eko wołowinkę itd za 1000 euro.
    Zawistna, zakompleksiona i wyjątkowo mściwa CathZPP atakowała znanych wegan, niczym wściekły piesek, tylko dlatego że olano ją i nie chciano jej odpisywać na maile i podjąć rozmowy z mało znaną osobą [by nie nabijać tej chorej osobie oglądalności = zarobku za głoszenie oszczerstw o „weganizmie silnie skorelowanym z homoseksualizmem” i manipulacji o „raju na Gwadelupie”, czy ‘cudownym odzyskaniu zdrowia’ na paleo/carnivore{ ‘depresja idzie w pizdu po 1-2 posiłkach’}], a kiedy zdobyła rozgłos zwykłym chamstwem i nienawiścią do wegan i niektórzy wegetariańscy krętacze nawiązali z nią kontakt, zrobiła się dla wegan fałszywie miła[zachowuje się jak 4 letni paskudny bachor, który by zwrócić na siebie uwagę , rzuca doniczką i wrzeszczy, a gdy da się mu zabawkę którą chce, robi się milutki] .

    Odradzam oglądanie Filapka, bo moim zdaniem nie jest to szczery człowiek, tylko znachor chcący reklamować się na You Tube, by jak Kaszpirowski leczyć ludzi ‘energią = placebo’[adin, dwa tri… z kaski wyskakujesz ty].
    Nie napiszę o tym tutaj dokładnie[bo nie na temat], ale wspomnę tylko, że dla mistyki zupełnie się oddałem w 1994 roku i czego się nauczyłem od Absolutu, to że każdy kto łączy zarabianie pieniędzy z mistyką , nie zna Absolutu-Który nie pochwala czynów ‘akwizytorów pana boga’, gdy działają oni na niższych energiach magicznych jako „kompost” kreacji Absolutu[mają oni namiastkę wiedzy mistycznej i nigdy bezpośrednio nie doprowadzą kogoś w najgłębszy wymiar Absolutu, w nirwanę].

    Bioenergoterapeuta Filapek pokazał nam swą faktyczną moralność miłosną rozmową z CathZPP , czyli że w sumie dopuszczalne jest wybijanie się chamstwem na You Tube, poprzez budowanie nastrojów prowadzących do dyskryminacji mniejszości żywieniowej wegan[oto jego prawdziwa etyka, gdy CathZPP niczym ścierka zmywa maski z ludzi, pokazując nam jakimi są faktycznie].
    Twierdzi on też, że wegetarianizm jest dobry, bo mleko i jaja można brać od „szczęśliwych” krów i kur[podobnie jego kolega Martin, który wciskał bajeczkę , że pije mleko tylko dlatego, by jeść polskie lokalne produkty, a owoców nie ma zimą i potem się pochwalił, że oprócz mleka pije sok z pomarańczy, które chyba w Polsce zimą nie rosną ].

    Czy wegetarianie, którzy jedzą jajka z własnych upraw i piją mleko od własnej krowy, są dobrzy?

    Dla mnie są wyjątkowo niebezpieczni, bo tworzą oni „maseczkę” dla spożywania produktów odzwierzęcych jako czegoś racjonalnego i tak „tylnymi drzwiami” i małymi kroczkami wprowadza się obecne mięsożerstwo, bo nie da się wyżywić ponad 7 miliardów ludzi w ekologiczny sposób. Przypomina to trochę sytuację kanibala z Niemiec Armina Meiwesa, skazanego 9 maja 2006 przez sąd na dożywocie, mimo iż pożarł on w 2001 roku ochotnika, który się zgłosił bo miał pragnienie być zjedzonym. Więc pytanie: po co go skazywać, przecież nie zrobił nikomu krzywdy? Bo gdyby społeczeństwo pozwoliło na taki „niewinny” akt kanibalizmu, to po jakimś czasie zaakceptowany kanibalizm zacząłby się rozwijać i w końcu wróciłaby patologia masowego pożerania ludzi przez ludzi z przed kilku tysięcy lat. Zło jest jak kula śnieżna spadająca ze stoku, najpierw malutka, a potem robi się coraz większa i ogromna, jeśli pozwolimy jej lecieć w dół. I tak samo jest z kanibalizmem i spożywaniem produktów odzwierzęcych, gdy pokazuje się wegetarian jedzących z ekologicznych farm i ferm, a potem się pomyśli, że co w tym złego, by jeść z trochę mniej ekologicznych i potem uzna się fakt, że z ekologicznych nie wyżywi się ludzi, a przecież nie można pozwolić na głód małych dzieci, kobiet i starców[pokrętny relatywizm etyczny i przestępczy pragmatyzm] i tak dzięki „małym kroczkom” usprawiedliwi się jakąkolwiek zbrodnię .
    Niespójni wegetarianie nie jedzący mięsa, przypominają osoby które myją głowę do połowy i myślą że są czyści. Lżej jest zwierzęciu gdy się je zabije, niż krowie nad którą pastwi się zabieraniem cielaka i kradnąc jej mleko i po 5 latach mordując gdy jest już za mało wydajna. I nawet jeśli na ekologicznej farmie robi się to delikatniej, to i tak jest to męka zwierzęcia. Można na przykład ludzkiej matce mordować niemowlę i doić ją z mleka w warunkach tragicznych, bijąc ją i kopiąc i w ramach „ekologicznej łaski” robić to łagodnie, na przykład uśpić i gdy obudzi się , niemowlęcia już nie będzie i potem delikatnie doić ją , ale równocześnie wiedząc że takie warunki są nie do wykonania na masową skalę i 95% innych matek będzie się traktować skandalicznie.

    Bardziej efektywnie jest po prostu tą spiralę przemocy raz przeciąć i zakazać eksploatacji zwierząt i mordowania ich[zabijanie tylko jako akty samoobrony, ograniczone do bezwzględnego minimum].

    Zakaz spożywania zwierząt i produktów odzwierzęcych jest wyrazisty, jasny i skuteczny w praktyce, tak jak zakaz spożywania trujących grzybów, plastiku, ołowiu, czy rtęci[produkty zwierzęce są toksyną fizyczną i psychiczną , więc zakaz prawny ma swoje uzasadnienie dla dobra ludzkości]. Inaczej możemy się „bawić w kotka i myszkę”, wiedząc że człowiek jest mistrzem kłamstwa i manipulacji, podszywając się w swych łajdactwach pod rozsądek. Wyzysk zwierząt jest jak epidemia gruźlicy, jeśli nie zachowa się specjalnych środków higieny i ostrożności, może dojść do zarażenia najpierw małej ilości osób, a potem całej populacji. Więc czasem dla dobra ludzi drastyczne środki są w stanie uratować od najgorszego. I tutaj walka o czystość w postępowaniu wobec zwierząt jest skuteczna, a inne sztuczki czy robota na pół gwizdka nie przyniesie efektów.
    Nie jest w interesie ludzi dbających o zdrowie jeść nawet niewielkie ilości jaj czy nabiału, oraz szkodliwych dla zdrowia produktów roślinnych[słodycze, kawa i tak dalej]. Bo „karmi się” i utrzymuje przemysł , który trwa i zaśmieca rynek trującą żywnością . Gdy „zagłodzimy” te przemysły i etycznie potępimy ich przedstawicieli, na ich miejsce powstanie zdrowotna produkcja czysto roślinna, rozwijana ku korzyści wszystkich. Pola na pasze dla zwierząt hodowlanych zamienią się po części na pola z jarmużem, pietruszką i tak dalej i nastanie powszechna dostępność tego co najlepsze i najbardziej ekonomiczne.

    Przechodzenie na weganizm, powinno się odbywać stopniowo w kilku pokoleniach i dopiero kiedy 99% ludzi będzie weganami i będą zdrowi i zadowoleni, można wprowadzić zakaz spożywania mięsa[dla uczulonych na wszystkie rośliny mięso z próbówki i suplementy]. Tak by była powszechna akceptacja dla tego prawa, bo inaczej prawo będzie martwe. Ale zważywszy na powszechną akceptację zakazu kanibalizmu, pedofilii, mordu, to i tu jak usunie się mięsną propagandę i wychowa się ludność na faktach, to sami uznają pomysł by zjadać zwierzęce trupy jako coś niedorzecznego i karygodnego.

    Dziś ludzie urodzeni na diecie odzwierzęcej, nie mogą być w żaden sposób agresywnie nagabywani do rezygnacji, ale trzeba przekazywać delikatnie wiedzę . Bo psychiczny przymus spowoduje choroby. Jeśli ktoś na diecie wegańskiej nie ma równowagi, ten powinien zrobić „krok w tył” i jeść produkty odzwierzęce, nawet jeśli są one szkodliwe. Bo czasem równowaga psychiczna i fizyczna wymaga szkodliwych produktów i ktoś kto zrezygnuje z białego pieczywa, słodyczy, mięsa, nabiału i jaj w nieumiejętny sposób, to może sobie zaszkodzić. A jeśli jeszcze ma wrodzone anomalnie i brak specjalistycznej opieki dietetycznej[np od Karoliny], to daje tym nieodpowiedzialnym zachowaniem anty świadectwo, które przyczyni się do utrzymania przemysłu odzwierzęcego[oni tylko czekają na chorych wegan, by pokazywać ich w swojej propagandzie].

    Moi kochani, bez ortoreksji, bo i ja spożywam witaminę ‘D3’ odzwierzęcą , jak nie mam wegańskiej ‘D2’ i posiadam jeszcze stare buty ze skóry, no i raz musiałem przymuszony grzecznie spożyć malutki kawałek ciasta od sąsiadki, o którym potem dowiedziałem się , że były w nim niewielkie ilości jogurtu[choć ciast w ogóle nie jem], oraz jak jechałem rowerem to połknąłem owada i podczas spożywania pokrzyw leśnych, mogę zjeść z nimi robaka.

    Powiem coś, co nie będzie popularne, ale to mój szczery pogląd.
    500 000 wegan polskich musi sobie uświadomić, że nie reprezentuje ich w żaden sposób kilkudziesięciu celebrytów wegańskich z You Tube, internetu i telewizji, ale większość z nich, to ludzie chcący zarobić na nich, mówiąc głównie to, co im przyniesie korzyści ekonomiczne. Dotyczy to takich osób jak Iwona Kibil, Damian Parol, Bartosz Filapek, Detox Klucz do Zdrowia, Odmładzanie Na Surowo, veganworkout.org.pl, pepsieliot.com, i innych. W sumie to oni tworzą jedną szajkę z CathZPP, nawet jak grają trochę inne rólki. To również ich krótkowzroczne interesy powodują , że weganizm tak słabo się rozwija w Polsce.

  58. Grzegorz P.

    Myślę że przemysł mięsny promuje „carnivore” nie dlatego, by ta dieta wygrała, bo to niemożliwe, ale chodzi o zniszczenie wegan, skoro głównym punktem tych ludzi nie jest promocja swojej diety, ale anty promocja weganizmu.

    Ostatnio CathZPP wspomniała, że prawdopodobnie wino też leczy. Dla mnie z produktów wegańskich, surowo zakazanych są kawa i alkohol, jako największe roślinne trucizny[etanol i kofeina] i to właśnie je polecają [w umiarkowanych ilościach?] truciciele z paleo/carnivore[plus nadużywają soli-jako składnik „zdrowej” diety].
    Wysokie spożycie soli uszkadza błonę śluzową żołądka, zwiększa wytwarzanie związków N-nitrozowych i sprzyja tworzeniu się nowotworu w żołądku. Wysokie spożycie soli i produktów przechowywanych z dodatkiem soli powoduje nadciśnienie.

    Kawa przyczynia się do osłabienia układu odpornościowego zwalczającego skutecznie komórki nowotworowe. Może powodować raka pęcherza moczowego[około 2 lub więcej filiżanek kawy dziennie, podwaja ryzyko, bo skoki nerwowe pobudzające organizm do wytężonej pracy powodują nerwowe szybsze wydalanie moczu obciążające pęcherz] i raka trzustki, raka żołądka, przełyku, nerek, płuc i jajnika.
    Kawa powoduje wyskok i spadek energii poprzez wzrost hormonu stresu „kortyzolu” we krwi[komórki są stymulowane do nadmiernego wysiłku i nie mają sił i czasu na regenerację , degradując się do form nowotworowych]. Kawa zamiast dawki energii podrażnia układ nerwowy, tworząc szkodliwe złudzenie likwidacji zmęczenia i możliwości dalszej pracy bez odpoczynku i potrzebnej regeneracji organizmu.
    Kofeina poprzez przyśpieszenie akcji serca i zwiększone ciśnienie krwi, wprowadza organizm w stan nieustannego ukrytego stresu, działającego skurczowo na przepływ krwi w jelitach, spowalniając procesy trawienne i tworząc idealne warunki do rozwoju negatywnej flory jelitowej i nowotworu jelita grubego w nie strawionych na czas resztkach pokarmowych. Organizm podczas chwil stresu swoją energię wysyła do mięśni i usuwa ją z układu pokarmowego, odpornościowego i mózgu, na skutek czego układ pokarmowy i odpornościowy jest pozbawiony odpowiedniej energii do pracy, regeneracji i ochrony przed chorobami, a pijący kawę ma tendencję do otępienia umysłowego [niedożywienie mózgu{widać u CathZPP}].
    Jako że żołądek i jelita są też mięśniami, to „stres kawowy” utrudnia im poważnie pracę i nie działają właściwie.
    Kawa stale podrażnia przewód pokarmowy z powodu związków z grupy 5-hydroksytryptamidów kwasów karboksylowych.
    Kawa powoduje silne zakwaszenie płynów ustrojowych[co tworzy środowiska beztlenowe idealne dla rozwoju komórek nowotworowych], a zakwaszenie sprzyja otyłości[bo tłuszcz chroni pijącego przed „kwasami PH”], a otyłość daje większą ilość toksyn rakotwórczych skumulowanych w tkance tłuszczowej[środowisko kwaśne PH tworzy beztlenowe obszary, idealne dla rozwoju raka, a namiar tłuszczy z toksynami ten proces skutecznie wspiera].
    Kawa zwiększa puls, podnosi ciśnienie krwi, powoduje arytmię serca, podnosi poziom cholesterolu i nasila zlepianie krwinek, jak i niszczy powłokę ochronną żył, wspomagając miażdżycę i zawały serca/udary mózgu .

    Kawa utrudnia wchłaniane wapnia, żelaza i magnezu.
    Paradoks kawy polega na tym, że skoro utrudnia ona przyswajanie wapnia, „fachowcy” polecają picie jej z mlekiem, by rzekomo wyrównać poziomy wapnia, co oczywiście prowadzi do dużej ilości wapnia w krwi i nerkach powodując miażdżycę [zwapnienie zapchanych żył], choroby nerek, bóle stawów i prowadząc do typowego u wszystkożerców niedoboru żelaza, gdy i kawa i mleko utrudniają przyswajanie żelaza[anemia], na skutek czego nie da się wtedy za bardzo zbilansować diety z kawą i mlekiem, czyli nie mogą one być zdrowe[zdrowe jest gdy spożywamy mało wapnia i używamy go efektywnie tylko do regeneracji kości, zębów i innych funkcji życiowych i wszystko co zakłóca ten proces, każąc nam spożywać wapnia więcej, jest bardzo niezdrowe-zabójcze{choroby układu krążenia to około 45% zgonów}]. Przy kawie pozostaje albo niedobór wapnia, albo nadmiar wapnia i niedobór żelaza i magnezu.
    Kawa z mlekiem/śmietanką staje się silnie zakwaszającą substancją , powodującą destabilizację całego organizmu próbującego utrzymać prawidłowe PH krwi i tak prowadzi to do wykorzystywania wapnia z kości, by przywrócić równowagę PH i wapń wychodzi z kości i trafia do nerek i nawet jak będziemy spożywać 1500 mg wapnia dziennie, nie znaczy to, że wbuduje się on z powrotem w kości, bo do tego potrzebne są określone warunki jak odpowiedni zestaw mikroelementów i witamin, których na diecie „carnivore” brakuje[bor, K, D, C, magnez].
    Z powodu chaosu jaki wywołuje kawa/mleko/mięso [ = nadmiar białka w diecie], wapń nie trafia do kości czy zębów i osteoporoza-odwapnienie kości oraz próchnica zębów staje się plagą .

    Nieustanne pobudzanie hormonu stresu przez kawę prowadzi do licznych nerwic i depresji, napadów zimna i „wilczego głodu”, osłabienia odporności, pogorszenia pamięci i ogólnie otępienia umysłowego[bo kawa źle wpływa na mózg zarówno kiedy mamy nerwowy wyskok energii, jak i spadek poniżej energetycznej normy]. Mózg by bronić się przed nerwowymi bodźcami od kawy, musi osłabić swe oddziaływanie na bodźce zewnętrzne, wchodząc w stan rozregulowania i otępienia, gdy nic już do pijącego kawę nie dociera, i „normą” zostaje pobudzenie kawą , a bez niej ‘nałogowiec’ staje się rozmazany mentalnie i po prostu otępiały i jedyny sposób to ‘kawoholizm’ z piciem do 20 kaw dziennie[czyli tak jak kiedyś bez kawy mózg żywo odbierał bodźce, tak teraz dopiero pobudzany nerwowo kofeiną odbiera „normalnie” bodźce, ale tylko przez chwilę po wypiciu kawy i potem następuje duży spadek do czasu wypicia kolejnej dawki, stając się{mózg} narkotycznie uzależniony od kofeiny i nie mogąc sprawnie bez niej funkcjonować{zamiast jak kiedyś czuć normę ciągle, teraz ta „norma” trwa chwilkę po wypiciu kawy i po czasie spada, a pijący kawę rozwalony nie ma siły i dobrego nastroju, a odczuwa to tym bardziej, że doświadcza on negatywnych skutków oddziaływania kawy na układ pokarmowy i cały organizm}].
    Taki stan rzeczy uniemożliwia osiągnięcie spokoju mentalnego, zrównoważenia psychicznego i rozwoju mistycznego, co jest najważniejszym argumentem przeciwko kawie i jej zmyślonym rzekomym zaletom [głównie półprawdom], które wygłaszają „narkomani kawowi” w oparciu o dane dostarczone przez lobby kawowe, które za grube pieniądze porobiło sobie „badania” dla zwiększenia sprzedaży swego produktu[ ‘narkoman’ na przykład kawowy, prawie zawsze znajdzie sobie badania, które mają potwierdzić, że to co robi jest dobre i zdrowe{w kapitalizmie można wyprodukować jakiekolwiek wyniki badania, jeśli ma się pieniądze}].

    Bardzo trudno jest rzucić kawę mięsożercom, bo mają niedobory energii-węglowodanów i by jakkolwiek się pobudzić energetycznie sięgają po kawę[widzimy więc zależności, gdy nałóg mięsny pociąga kawę , ta pociąga alkohol czy narkotyki, i mamy już poważne niedobory i nadmiary, a ratunku z tej ślepej uliczki nie ma]. Niektórzy ex weganie twierdzili że robili „weganizm idealny”… z 5 kawami dziennie itd.
    Tutaj mamy artykuł o kawie:
    https://pl.sputniknews.com/swiat/201804047679610-Kawa-zdrowie-szkody/

    Oto lista zgonów bezpośrednio z powodu alkoholu w Europie:
    1 miejsce Dania;
    2 miejsce Estonia;
    3 miejsce Polska [14 miejsce na świecie, w 2017 roku 13 miejsce na świecie na 183 państwa];
    4 Chorwacja;
    5 Francja;
    6 Niemcy;
    7 Ukraina;
    8 Mołdawia;
    9 Słowenia;
    10 Austria.

    Etanol znajdujący się w napojach alkoholowych uznawany jest za czynnik rakotwórczy. Alkohol wiązany jest z rakiem gardła, przełyku, płuc, wątroby i jelita grubego u mężczyzn, oraz piersi u kobiet, z chorobami zakaźnymi, chorobami układu krążenia, i powoduje obkurczanie kory mózgowej[zżera mózg]. Napoje alkoholowe zawierają rakotwórcze uretany, a do wina dodaje się siarczyny[czasem pisze na etykiecie E220 , E228], przedłużające okres przydatności do spożycia, ale powodujące astmę i różne alergie. Alkohol obniża odporność, podnosi poziom kwasu solnego w żołądku, przez co bardzo niekorzystnie wpływa na proces trawienia. Alkohol drastycznie podnosi poziom cukru we krwi, prowadząc do destabilizacji żywieniowej. Alkohol rozwala psychikę , a wtedy trudno utrzymać dyscyplinę , porządek i dietę . Pijacy to ludzie bez zasad, dbający o swój nałóg kosztem innych i tacy nie będą też dbać o swe zdrowie, na przykład o wątrobę niszczoną przez alkohol.

    Katarzyna Głuszak na portal.abczdrowie.pl 5 października 2018 napisała: „Nie ma bezpiecznej ilości alkoholu. Do niedawno sądzono, że umiarkowane spożycie alkoholu, jak przykładowo picie wina do obiadu może być zbawienne dla zdrowia. Jednak nowe badania wskazują na szkodliwość nawet znikomych ilości alkoholu. Jeśli sięgamy po jakiekolwiek trunki, musimy liczyć się z poważnymi konsekwencjami. Po spożyciu alkoholu dochodzi do spadku aktywności neuronów. Efektem jest zmniejszenie kontroli zachowań, spłycenie emocjonalności, upośledzenie sprawności seksualnej, zaburzenia pamięci, senność i trudności z utrzymaniem równowagi. Długotrwałe spożywanie alkoholu powoduje nieodwracalne zmiany w psychice i emocjach, prowadząc do zaniku uczuć wyższych i utrudnień w codziennym funkcjonowaniu. Alkoholicy cierpią na szereg zaburzeń zachowań. Natomiast nawet sporadyczne picie przed snem powoduje zaburzenia rytmu snu i w następstwie, również utrudnienie codziennego funkcjonowania, jak stwierdzili badacze ze szkockiego ‘Edinburgh Sleep Centre’. Spożywanie alkoholu wpływa niekorzystnie na układ krążenia. Może powodować problemy z nadciśnieniem, zaburzać rytm serca, wywoływać migotanie przedsionków. Badania przeprowadzone w australijskim ‘Baker IDI Heart and Diabetes Institute’ wykazały, że nawet niewielkie ilości alkoholu mogą prowadzić do migotania przedsionków, zaburzeń rytmu, powodować zakrzepy i zatory stanowiące śmiertelne zagrożenie. Regularne picie alkoholu powoduje częstsze niż u reszty populacji zachorowania na raka. Światowa Organizacja Zdrowia ostrzega, że udowodniono wpływ spożywania alkoholu na rozwój raka wątroby, jamy ustnej, gardła, przełyku, okrężnicy, prostaty, odbytu i piersi. Chociaż ryzyko zachorowania jest wprost proporcjonalne do ilości wypijanego alkoholu, wystarczy sięgać po 2 drinki dziennie, aby zwiększyć prawdopodobieństwo wystąpienia nowotworu. Co trzecia osoba, u której zdiagnozowano powodowane alkoholem zmiany nowotworowe, piła ilości uważane do niedawna za bezpieczne. Alkohol może być przyczyną schorzeń w obrębie układu pokarmowego. Wiele z nich powoduje nieprzyjemne dolegliwości trawienne, inne z kolei stanowią przyczynę poważnych powikłań zdrowotnych, a nawet mogą prowadzić do zgonów. Dolegliwości powodowane alkoholem to między innymi: biegunki, ostre zapalenie trzustki, przewlekłe zapalenie trzustki, stłuszczenie wątroby, marskość wątroby, stany zapalne żołądka i wrzody. Alkohol powoduje zaburzenia sprawności seksualnej. Ponadto, może leżeć u przyczyn bezpłodności, utrudniać zajście w ciążę , wywoływać wady rozwojowe u płodu oraz płodowy zespół alkoholowy tak zwany ‘FAS’ – upośledzający funkcjonowanie dziecka przez całe życie.”[ https://portal.abczdrowie.pl/na-co-alkohol-szkodzi-najbardziej ][koniec]

    Na stronie zdrowie.radiozet.pl na temat alkoholu czytamy: https://zdrowie.radiozet.pl/Psychologia/Nalogi/Alkohol-Nie-ma-takiej-ilosci-ktora-mialaby-korzystny-wplyw-na-zdrowie

    oraz

    https://zdrowie.radiozet.pl/Psychologia/Nalogi/Co-roku-ponad-3-mln-osob-umiera-z-powodu-alkoholu-najwiecej-w-Europie-i-Ameryce

    Katarzyna Świerczyńska na stronie tvn24.pl o alkoholu napisała: „
    https://www.tvn24.pl/magazyn-tvn24/lampka-wina-dla-zdrowego-serca-to-mit-naukowcy-alarmuja-nie-ma-bezpiecznej-dawki,172,2956

  59. Grzegorz P.

    Ustaliśmy już, że CathZPP to niebezpieczny typ, chcący jakkolwiek zarobić[ebooki, konsultacje, płatne filmiki, wpływy z reklam i prawdopodobnie w planach nielegalna kryptoreklama], do czego posłużyło jej chamstwo i zajadły atak na mniejszość żywieniową prześladowanych wegan[od 2018 roku skok u niej w marcu 2019 o 10 000 subskrypcji i 60 razy większa oglądalność jej amatorskich wypocin]. Wiadomo też, że dieta wysokotłuszczowa nie jest prehistoryczna i bardzo źle działa na organizm. A dieta wysokotłuszczowa oparta jednie na produktach odzwierzęcych [na przykład na tłustej wołowinie] to szaleństwo[chyba lepsza jest dieta składająca się z samego białego cukru]. Kiedy pojawią się ofiary i trupy na tej diecie, CathZPP będzie udawać że ich nie ma. A jeśli ktoś ją przyciśnie i będzie musiała się zmierzyć z faktami, w końcu cynicznie coś takiego wykręci: „niektórzy bracia polegli, bo robili ‘carnivore’ źle”. Po czym CathZPP po prostu zmieni dietę na taką , na której będzie można więcej zarobić.

    Ale jakby dobrze zadziałać, to obecny chory atak na wegan[zmontowany przez lobby odzwierzęce i wspierany przez You Tube i podejrzane typki pokroju CathZPP], może stać się pretekstem do składania świadectwa, które ostatecznie powiększy liczbę wegan, bo te 500 000 to bieda z nędzą i trzeba coś robić, by to poprawić. Co nas nie zabije, to wzmocni i jeśli nie jest dobrze, to może będzie lepiej po trudnych chwilach.
    Weganizm trzeba zrobić od nowa, bo ten obecny kontrolowany przez podejrzane grupy interesów[biznesik wegański budujący weganizm kompleksów, albo nadmierny optymizm{‘pozytywne myślenie’}] jest mało przekonujący i nieskuteczny w poprawie stanu zdrowia ludzkiego.
    By weganizm się rozwijał, trzeba zastąpić obecnych wegańskich celebrytów[dorobkiewiczów] nowymi twarzami. Muszą to być ludzie nie zepsuci przez pieniądz, nastawieni na symbiozę ogólnoludzką . I nie mogą swoich ograniczeń narzucać na całość[na przykład ludzie na śmieciowym weganizmie nie mogą twierdzić że weganizm nie powoduje poprawy zdrowia, tylko dlatego, że u nich tak się nie dzieje].
    Myślę że społeczność wegańską stać na wykreowanie bardziej wartościowych liderów, niż te podejrzane typy, co się pojawiają . Mieliśmy test, co zrobili, gdy wróg zaatakował. Większość tylko pilnowała swego interesu, kalkulując jak nie stracić kasy. A w tym czasie, weganie byli rozszarpywani na strzępy. Zachowali się jak cyniczny sprzedawca w sklepie, zawsze miły i każdemu przytaknie, ale jeśli już kupisz produkt, ma Cię kompletnie gdzieś .

    Pewni „rozsądni” ludzie badający kwestie zdrowia, mogą uznać mój pogląd na temat weganizmu za podkolorowany. Uważam bowiem, że jest to najzdrowsza dieta na świecie. I tak dokładnie sądzę . Jest to potencjalnie dieta najlepiej dostosowana do układu pokarmowego człowieka, tak jak liście eukaliptusa z wodą dla misi Koala. Opisałem jej zalety wcześniej.
    Tylko trzeba zwrócić uwagę przy badaniu diety, na czynniki zakłócające ocenę wpływu żywienia na zdrowie. Geny, warunki dorastania, stan układu pokarmowego, stres, wykluczenie społeczne, brak słońca i ruchu[siedząca praca na Internecie] i inne czynniki są równie ważne i jeśli weganin ma deficyty zdrowotne i poza dietetyczne, będzie miał słabe zdrowie. Oczywiście mój weganizm, to dieta podobnie jak u Adwentystów bez kawy, alkoholu, słodyczy, i dodatkowo bez żywności przetworzonej, herbaty, smażenia i najlepiej bez gotowania[mądrze zrobiony witarianizm]. I dodam, że taki typ diety sprawdzi się na dobre po kilku pokoleniach stosowania. Wcześniej podałem już wegan od urodzenia z matek weganek i te dzieci mają już ponad 30 lat i swoje dzieci, co daje 3 pokolenie. Są też inni pokoleniowi weganie, ale nie upubliczniają się w tym dzikim świecie, co zrozumiałe, szczególnie dziś.

    Można by zapytać, dlaczego w ostatnim czasie niektóre wyniki dla wegan są słabsze?

    Z powodu czynników zakłócających, a najważniejszy to ten, że dieta została uznana za leczniczą i najbardziej schorowani ludzie, by się leczyć z wszelkich chorób, weszli w weganizm i to często w nie najlepszy jego typ. Plus brak wsparcia społecznego zwiększa stres. I jeszcze mięsożercy stanowiący grupę porównawczą , mają dietę z mniejszą ilością produktów odzwierzęcych i potrafią maskować wyniki dobrą genetyką i medycyną . By faktycznie porównać weganina i mięsożercę , trzeba by dwóch bliźniaków jednojajowych wychowanych w niemal identycznych warunkach, w kraju gdzie spożywa się diety mieszane[z roślinami i produktami odzwierzęcymi], by zminimalizować czynniki zakłócające.
    Ważne jest zrozumienie, że badania są też prowadzone przez mięsożerców, często ludzi uprzedzonych[szowinistów i ksenofobów] i może podkupionych przez przemysły, by wyniki działały na szkodę roślinożercom. Widzieliśmy ile lat trwała batalia o uznanie nawet niewielkiej ilości tytoniu i alkoholu za szkodliwe zdrowotnie. A dziś ukrywa się szkodliwość kawy i skutki uboczne farmacji i zabiegów szpitalnych. W cywilizacji pieniądza, wiedza bywa jako środek do wyciskania pieniędzy, sponiewierana przed miliarderów[wiedza ma jedynie przynosić dochód, a nie służyć dobru ludzi].

    Niektórzy mówią , że wyniki wegan Adwentystów rewelacyjne nie są , bo na przykład na wyspie Okinawa jadło się trochę ryb, piło trochę alkoholu i też wyniki były dobre. Pominę fakt, że niektórzy gdy porównywali Adwentystów do mieszkańców Okinawy czy Mormonów, nie wzięli pod uwagę faktu, że tylko 30% Adwentystów to wegetarianie i weganie i jeśli się porówna samych wegan do Mormonów to wygrywają w wielu miejscach.
    Natomiast porównywanie Adwentystów do Okinawy, dla nas Polaków i europejczyków jest bez sensu skoro:

    1)mieszkańcy wyspy Okinawa mieli bardzo dobre warunki środowiskowe i ekologiczną żywność;

    2) od pokoleń jedli to samo, więc ich organizmy są przystosowane do wad w diecie;

    3) są bardzo niscy, przez co ich organizmy mniej cierpią na choroby żylne [układu krążenia] i raka.

    Więc dla nas Adwentyści są najważniejsi, skoro łączy ich tylko wiara i są to ludzie z różnych ras i kultur zebrani w grupę , co upodabnia nas bardzo właśnie do nich i żyją oni jak my w cywilizacji marketowej żywności. I teraz u Adwentystów wyszło, że picie nawet niewielkich ilości alkoholu, spożywanie ryb i niewielkiej ilości mięsa daje gorsze wyniki zdrowotne, niż dobrze zbilansowana dieta wegańska[ogólnie mniej raka, mniej cukrzycy, mniej chorób układu krążenia, mniej nadwagi, lepszy stan psychiczny, średnia długość życia wyższa].
    A trzeba wziąć pod uwagę to, co niektórzy zarzucają , że rzekomo wyniki wegan są tylko dobre, jeśli porównuje się ich do ludzi na śmieciowej diecie. Ale dieta mięsożernych Adwentystów w żadnym wypadku nie była śmieciowa, choćby poprzez mały udział przetworzonego mięsa, brak kawy, tytoniu i alkoholu.
    I tak porównując zawały serca w porównaniu z weganami, to Adwentyści wegetarianie mają je 1.8 razy częściej, Adwentyści wszystkożerni mają 4 razy częściej, a zwykli Kalifornijczycy 8 razy częściej.
    Czyli jakby ktoś nie kombinował i nie mącił, to dla nas najlepsze wyniki zdrowotne mają weganie, a inne strefy długowieczności jak Okinawa zyskują tylko dzięki czynnikom poza dietetycznym, do których my nie mamy i nigdy nie będziemy mieli dostępu, a urządzenie sobie stylu życia lepszego niż u Adwentystów jest możliwe w Polsce, Niemczech, Indonezji, Kanadzie i prawie wszędzie.

    Krytycy twierdzą , że weganie Adwentyści są tylko dlatego zdrowsi, bo mniej palą , piją kawy i nie wszystkie wyniki potwierdzają lepsze parametry zdrowotne. Jest może w tym pół prawdy, ale głębiej patrząc, jest to bardziej manipulacja tworząca pół kłamstwa. Oczywiście jeśli ktoś ma dobrą dietę dającą mu energię , to będzie więcej ćwiczył i lepiej spał, co widać u wegan. Ale czasem Adwentyści mięsożercy więcej ćwiczą i dalej wyniki mają gorsze. Na przykład według analizy z 2009 roku spało poniżej 6 godzin 25.8% wegan, 34.9% rybożerców[mogą mieć zaburzenia snu] i 37.3% mięsożerców i fizyczna aktywność powyżej 21.0 wskaźnika MET, Adwentyści weganie 25.7%, wegetarianie 23.3%, rybożercy 26.6%, semi wegetarianie 25.6%, mięsożercy 27.1%[poza dietetyczny czynnik ruchowy wyższy u mięsożerców]. Bo przy tych badaniach na Adwentystach też uwzględnia się „czynniki zakłócające”, jak niższa masa ciała, ruch, czynniki genetyczne itd.

    W 1984 roku Rouse IL i inni przeprowadzili analizę wegetariańskiej diety Adwentystów: „W niniejszym artykule dokonano przeglądu diety roślinnej i szeregu czynników ryzyka choroby sercowo-naczyniowej, przeanalizowanych w serii badań epidemiologicznych i eksperymentalnych. Dziewięćdziesiąt osiem ‘roślinożernych’ Adwentystów Dnia Siódmego, miało cechy wspólne z 113 wszystkożernymi Mormonami, ze względu na silną przynależność religijną , [brak] spożywania alkoholu, herbaty, kawy i tytoniu, ale [Adwentyści] byli znacznie mniej otyli i mieli znacznie niższe ciśnienie krwi względem wieku, wzrostu i wagi. Czterdziestu siedmiu roślinożernych Adwentystów losowo dobranych do badań, miało znacznie niższe wewnętrzne ciśnienie krwi i [lepszą ] reakcję ciśnienia krwi w teście na zimno[cold-pressor], oraz niższy poziom cholesterolu w surowicy krwi, niż wyznawcy Mormona, starannie dobrani pod kątem wieku, płci i wskaźnika wagowo-wzrostowego ‘Queteleta’. W kontrolowanym badaniu interwencji dietetycznych, średnie skurczowe i rozkurczowe ciśnienie krwi i cholesterol w surowicy krwi znacznie spadły podczas spożywania diety roślinnej, jako efekt niezwiązany ze zmianami innych czynników stylu życia. Analiza dietetyczna wykazała, że dieta roślinna dostarczała więcej wielonienasyconego tłuszczu, błonnika, witaminy C, witaminy E, magnezu, wapnia i potasu, oraz znacznie mniej tłuszczu ogólnego, tłuszczów nasyconych i cholesterolu niż dieta mięsożerców. Nie było dowodu na różnicę między roślinożercami i wszystkożernymi w poziomach katecholamin[ takich jak adrenalina, noradrenalina i dopamina, jako oznaczników stresu] , aktywności reninowej osocza[oznaczniku wrodzonych anomalii tętnic], angiotensyny II, kortyzolu czy surowicy krwi, oraz moczowych prostanoidów.”[ https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/6596054 ][koniec]

  60. Grzegorz P.

    Z badań „Center for Health Research, School of Public Health, Loma Linda University”[USA] opublikowanych w 1992 roku wynika że Adwentyści : „mężczyźni, którzy jedli wołowinę co najmniej trzy razy w tygodniu, mieli wyższe ryzyko wystąpienia zgonu z powodu choroby tętnic wieńcowych serca, z ryzykiem 2.31[1.11 do 4.78{+11% do + 378%}].”[ https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/1627021 ][koniec]

    Uniwerytet Loma Linda[Yessenia Tantamango-Bartley, Karen Jaceldo-Siegl, Jing Fan i Gary Fraser] przedstawił w 2013 roku drobiazgowe dane na temat nowotworów u Adwentystów: „Zidentyfikowano 2939 przypadków zachorowań na raka. Wielowymiarowy współczynnik całkowitego ryzyka zachorowania na raka wśród roślinożerców w porównaniu z wszystkożercami [ze współczynnikiem porównawczym 1.0], był statystycznie istotny [0.92 {0.85/0.99}], dla roślinożerców obu płci łącznie. Ponadto stwierdzono statystycznie istotne [ujemne] powiązanie między dietą roślinną a rakiem przewodu pokarmowego [0.76{0.63/0.90}]. Analizując związek konkretnych roślinnych wzorców żywieniowych, dieta wegańska wykazała statystycznie istotną ochronę ogólnej zachorowalności na raka [0.84{ 0.72/0.99}; -16%] u obu płci łącznie, natomiast dla nowotworów płci żeńskiej, współczynnik ryzyka wynosił 0.66[0.47/0.92{-34%}]. Wegetarianie wydawali się być związani ze zmniejszonym ryzykiem raka układu pokarmowego [0.75{ 0.60/0.92}]. Dieta wegańska wydaje się stwarzać mniejsze ryzyko dla nowotworu ogólnie i odmian raka płci żeńskiej, w porównaniu do innych schematów żywieniowych. Wegetariańska dieta zdaje się zapewniać ochronę przed nowotworami przewodu żołądkowo-jelitowego(…)Dieta rybna wskazała na obniżony wskaźnik dla ryzyka raka układu oddechowego. Jednak nie uzyskano statystycznie istotnego związku(…)dieta oparta na roślinach jest związana z niższymi poziomami krążenia całkowitego insulinopodobnego czynnika wzrostu [IGF]-1 oraz wyższymi poziomami białka wiążącego IGF [IGFBP] -1 i IGFBP- 2 w porównaniu z dietą mięsną lub nawet wegetariańską . Insulina i IGF-1 działają jako promotory dla większości normalnych i przed nowotworowych tkanek[ http://cebp.aacrjournals.org/content/22/2/286 ; https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/23169929 ][koniec]

    Według jednych statystyk jak podało Loma Linda University w 2016 roku, u Adwentystów wegan trochę lepiej w raku piersi : „niemniej jednak jest pewne, że w badaniu ‘Adventist Health Study-2’, dieta wegańska miała silniejszy i bardziej spójny negatywny związek z ryzykiem raka piersi, niż inne grupy żywieniowe. Szacunkowe ryzyko względne w porównaniu z mięsożercami wynosiło od 0.70[-30%] do 0.82[-18%] w różnych podgrupach(…)Wcześniej zauważyliśmy, że weganie w ‘Adventist Health Study-2’ mają tendencję do zmniejszania częstości występowania nowotworów u kobiet ogólnie(…)Wyższe spożycie nie esencjonalnych aminokwasów, charakterystycznych dla diet wegańskich, reguluje oś glukagonu-insuliny i powstają efekty metaboliczne, które obejmują większą wrażliwość tkanki na insulinę , a także obniżoną produkcję wątrobową i poziomów insulinopodobnego czynnika wzrostu IGF-1 w surowicy. Owoce i warzywa mogą zapewniać środowisko przeciw utleniające, ochronę błony komórkowej, redukcję i wychwytywanie azotynów i blokowanie wolnych rodników. Te właściwości mogą potencjalnie wpływać na postęp i rozwój raka poprzez hamowanie przerzutów, spowodowanie usuwania [chorych] komórek , aktywność anty rozwojową [anti-proliferative] i hamowanie aktywności kinaz białkowych[enzymów powodujących reakcję przyłączania kwasu fosforowego](…)ograniczenie[wyników badania] może być wywołane niskim spożyciem mięsa w grupie mięsożerców [średnio około 54 gram na dobę], które może powodować niedoszacowanie wpływu diety roślinnej w porównaniu z bardziej typową dietą wszystkożerną .” [ https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC4907539/ ].[koniec]

    W 2013 roku uniwersytet Loma Linda[USA] opublikował luźną analizę związaną z niedoczynnością tarczycy u wegan: „Diety wegańskie zwykle wiązały się ze zmniejszonym ryzykiem niedoczynności tarczycy[0.89], w stosunku do diet wszystkożernych[1.0], podczas gdy dieta wegetariańska wiązała się ze zwiększonym ryzykiem [1.09](…) Postulowane wyjaśnienie biologiczne jest takie, że produkty zwierzęce mogą indukować środowisko zapalne. Spożycie czerwonego mięsa wiąże się z wyższymi poziomami ‘białka C-reaktywnego’ o wysokiej czułości, a w badanej populacji wcześniej stwierdziliśmy, że dieta roślinna była związana z niższymi poziomami ‘białka C-reaktywnego’ ”[ https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/24264226 ][koniec]

    Uniwerytet Loma Linda przedstawił w 2012 roku dane na temat nadciśnienia u Adwentystów: „Analiza regresji dostosowana do zmiennej pokazała, że weganie mieli niższe skurczowe i rozkurczowe ciśnienie krwi[mmHg] niż wszystkożerni Adwentyści [β = -6.8 i β = -6.9]. Wyniki wegetarian były podobne[β = -9.1 i β = -5.8]. Roślinożercy[głównie weganie] również rzadziej stosowali leki przeciw nadciśnieniowe”[ https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC3443300/ ][koniec]
    Z badań uniwersytetu Loma Linda opublikowanych w 2011 roku, odnośnie cukrzycy typu 2 wynika: „ Zdiagnozowana cukrzyca u Adwentystów wszystkożerców występowała w 2.12%, u wegan 0.54%[3.9 razy rzadziej niż wszystkożercy], wegetarianie 1.08% [ 2 razy częściej niż weganie], rybożercy 1.29%[2.3 razy częściej niż weganie] i semi wegetarianie 0.92%[1.7 razy częściej niż weganie](…) co najmniej dwa prospektywne badania wykazały wzrost ryzyka [cukrzycy] związanego z długołańcuchowymi kwasami tłuszczowymi ‘omega3’ lub całkowitym spożyciem ryb(…)Dodatkowym wyjaśnieniem może być podwyższony poziom selenu w osoczu związany z przyjmowaniem ryb, który wiązał się z ryzykiem cukrzycy.”[ https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC3638849/ ][koniec]

    Z danych „Adventist Health Study-2” przeprowadzonych w latach 2002-2006 i opublikowanych w 2009 roku wynika że Adwentyści weganie są zdrowsi, mimo iż są przeciętnie starsi i weganie byli biedniejsi. Według analizy z 2009 roku spożywanie alkoholu w ciągu ostatnich 12 miesięcy Adwentyści weganie 1.1%, wegetarianie 2.9%, rybożercy 7.1%, semi wegetarianie 8.6%, mięsożercy 17.1% i BMI [kg/m2] Adwentyści weganie 23.6, wegetarianie 25.7, rybożercy 26.3, semi wegetarianie 27.3, mięsożercy 28.8. Według analizy z 2009 roku cukrzyca typu drugiego weganie 2.9%, wegetarianie 3.2% , rybożercy 4.8%, semi wegetarianie 6.1%, mięsożercy 7.6 % i to mimo większej ilości kobiet które mają mniejsze ryzyko cukrzycy [0.67], i mimo mniejszego ruchu powyżej 21.0 MET [z mniejszym ryzykiem 0.65], i mniejszego bogactwa [0.66], i wyliczono w 2009 roku ryzyko po oszacowaniu wszelkich czynników cukrzycy, weganie wobec mięsożerców 0.51[gdy wyłączyć BMI i kilka innych czynników 0.32 = 3 razy mniejsze]. Co oznacza, że uznając cukrzycę za nienormalny stan, widzimy że normalnie funkcjonują starsi o rok i biedniejsi weganie na diecie bez mięsa, nabiału i jaj, a inni coraz bardziej schodzą na dno, ulegając też depresji[co objawia się bezsennością ], popadają w alkoholizm i gonią za pieniędzmi zapatrzeni w telewizor. Dieta roślinna skłania do poprawy całościowo stylu życia, więc jedno z drugiego wynika, jako skutek przyczyny bycia weganinem[na przykład u mięsożerców i rybożerców więcej alkoholu jako „depresja jelitowa” i czasem mniej ruchu jako „kac amoniakalny”]. W pierwszym badaniu „Adventist Health Study” z 34 198 kalifornijskich Adwentystów, 27 wegetariańskich wzorców żywieniowych wiązało się ze zmniejszoną śmiertelnością z wszystkich przyczyn i zwiększoną długowiecznością wegetarian i wegan.

    Więc jak widać wyniki są różne, bo zależy to od rodzaju diety, gdy na przykład weganie z Anglii odżywiają się gorzej od Adwentystów[na przykład weganie Adwentyści mieli znacznie większe spożycie zarówno błonnika pokarmowego, jak i witaminy C, od Brytyjczyków z badania EPIC-Oxford] i nie każda dieta wegańska da dobre wyniki, co oznacza walkę o poprawę dietetyczną .
    Dieta wegańska Adwentystów jest dość wadliwa, więc te wyniki to dopiero wstęp możliwości.

    W niektórych latach badań, rybożerne Adwentystki wypadały w pojedynczych parametrach trochę lepiej od weganek, co oprócz czynników zakłócających[geny, wiek, chorowanie na inne choroby częstsze o rybożernych, oraz paskudna dieta wegańska Adwentystów], może sugerować, że kobiety potrzebują więcej składników odżywczych, które znajdują się w rybach, czyli przydadzą się roślinne źródła omega 3[ALA], cynku, selenu, D, B12, krzemu. Można spożywać też wodorosty/glony, co jest zdrowsze gdyż
    1) ryby czerpią swoje składniki z glonów i lepiej je brać bezpośrednio niż w postaci „makulatury”
    2) mniej akumulacji toksyn z morza, bo niższy stopień łańcucha pokarmowego
    3) ryby to niezdrowa żywność

    Tu artykuł o diecie Adwentystów:
    http://blog.siegnijpozdrowie.org/2013/09/kontrowersje-wokol-wegetarianizmu.html

    Film[godzina] prof. Scharffenberg – Choroby serca
    https://youtu.be/D3hfUUS6svo

  61. Grzegorz P.

    Napiszę trochę o mistyce wegańskiej dla ludzi otwartych[ludzie drażliwi mogą ominąć temat].

    Dla wyjaśnienia podam, że nie jestem chrześcijaninem[byłem kiedyś], ani nie należę do żadnej religii, ale mam niezależną filozofię mistyczną [znam dobrze biblię {dlatego w nią nie wierzę } , i zapoznałem się z innymi religiami].
    Co do mojej ‘lewicy’, to nie mam nic wspólnego ze Stalinem[Lenin to był oszust, a ZSRR i PRL mordowały uczciwych lewicowych działaczy], ale bliska mi jest lewica francuska, hiszpańska i skandynawska, oraz idea powiązana z gospodarką opartą na zasobach. Jest to symbiotyczne podejście do ludzi, odrzucając pieniądze, wyzysk i stare podziały klasowe. Taka lewica jest od zawsze i przypomina ona instynkt macierzyński, wychodzenie poza egoizm, dla szukania dobra wspólnego[dlatego moja lewica, to najpierw odrzucenie kapitalizmu, który niszczy {i może zniszczy} ludzkość].

    Napisałem wcześniej, że co mięsożercy wysyłają[zabijanie i okradanie zwierząt], to do nich wraca[cierpienie].
    Brzmi to jak ‘śmieszna magia’, w społeczeństwie konsumpcyjnym, opartym na ‘matematyce’ i silnej ateizacji.
    Ale prawo konsekwencji za czyny ma racjonalne wyjaśnienie.
    Od człowieka jako istoty [czasem] rozumnej, wymaga się większej empatii dla innych stworzeń i jeśli ludzie źle traktują zwierzęta[niejako cząstkę siebie], to siebie krzywdzą i to potem odbija się na zdrowiu psychicznym i fizycznym[nawet jak rzeźnie i farmy nie mają szklanych ścian].
    Bo to nam szkodzi, o czym wiemy, że szkodzi nam na poziomie głębszej psychiki[zwanej „podświadomością”- która w ukryty sposób zarządza naszymi powierzchownymi myślami i całym życiem].
    Ale głębsza psychika dokładnie obserwuje wszystko i dostrzega mimo woli że mięso i mleko to produkty krzywdy i bólu[szczególnie te z farm przemysłowych i rzeźni], precyzyjnie koduje to, nawet gdy powierzchownie mamieni kulturą śmierci tego pozornie nie dostrzegamy[np „krówka daje ci mleczko byś miał zdrowe kości i ząbki”] i wtenczas mózg nabiera negatywnego stosunku do tych produktów i one już od strony psychologicznej źle działają na organizm, w ten sposób ustawiając ciało hormonalnie i nerwowo, że pokarm ten jako ‘ciało obce’ powoduje straty.
    Tą automatyczną psychodeliczną obserwację wspiera fakt, że nasze organizmy są przystosowane do diety roślinnej, a zwierzęce produkty ledwie tolerują , choć z poważnymi stratami w skali długofalowej.
    Uniwersalne prawo, że co wysyłasz, to wraca, działa na o wiele głębszym poziomie, niż ludzie sobie projektują i tutaj jesz krzywdę istot i masz krzywdę na umyśle i ciele.
    Ale krzywda zwierząt to nie jedyne zło i jeśli weganin przegina w innych rzeczach, suma jego konsekwencji za czyny, nie da mu dobrego życia[choć weganizm jest poważnym plusem= zmniejszaniem długu do życiowej spłaty].
    Na przykład złem jest korzystanie z produktów przemysłowych wyprodukowanych przez ludzi niewolniczym systemem, choć to zależy jakie mamy możliwości wyboru i jakie wybory podejmujemy[tutaj pozostaje minimalizowanie, bo trudno omijać produkty made in China/Bangladesz itd]. Dochodzi też praca w reżimowych instytucjach, uniwersytetach, w biznesie medycznym, farmaceutycznym, w korporacjach siejących zniszczenie i wzmacnianie pozycji kleru. Zawsze działa zasada „co wysyłasz to wraca”, tylko jej dostrzeżenie wymaga usunięcia ignorancji wytworzonej przez mentalność obecnej cywilizacji i nabrania mistycznej głębszej perspektywy, co [przy poważnym podejściu do tematu i uznaniu wpierw swej ignorancji i tkwienia w omamach propagandy, którą się nasiąkło od żłobka] jest osiągalne do zrozumienia. Wtedy dostrzegamy, że jako trybiki powszechnego zła, produkujemy sobie zły los, również zdrowotny i gdy przestajemy wspierać zło tego świata, to [w ramach prawa konsekwencji za czyny] mamy ochronę Absolutu i znajdzie się dla nas przestrzeń do działań bez krzywdy istot-które postrzegamy jako cząstkę swego „JA”- którym jest dla nas Absolut, a w Absolucie jest Wszystkość i nasza świadomość-oko wewnętrzne musi dostrzec to ‘JA-Absolutną Wszystkość’, jako siebie i to [po zdarciu wszelkich zasłon] jest pełnia szczęścia, kres poszukiwań[nirwana], gdy poprzez medytacyjne przeniknięcie odkryjemy czym jesteśmy, ostatecznie dostrzegając że „ja jestem Absolutem” i to daje harmonię wnętrza[satysfakcję życiową ] i jedność ze stworzeniami[bo wszystkie stworzenia są Absolutem i naszym ja zarazem]. Owa mistyczna kwantowa ‘jedność’ zawiera również zwierzęta i niechęć ich zjadania i na skutek braku krzywdy dla zwierząt, mamy optymizm psychiczny, dobrze nastrajający organizm do diety roślinnej i jesteśmy zdrowsi.
    Wiele osób ściśniętych mentalnie przez ateizm jest nieszczęśliwa i żadna dieta im tego nie usunie, bo ból wewnętrzny jako stres psychiczny, będzie ich skutecznie wykańczać, jako czynnik poza dietetyczny[mieszkańcy wyspy Okinawa mają swoją mistykę, podobnie jak Adwentyści{choć nie popieram ich wierzeń} i jeśli ktoś naśladuje tylko dietę , a pominie aspekt psychologiczny i mistyczny może się zawieść].

    By zrozumieć jak ateistyczna darwinowska „nauka” rozjeżdża się z rzeczywistością , wystarczy zastanowić się z czego składa się człowiek.
    W ciele mamy komórki życiowe[skomplikowane nieredukowalne twory przypominające miasta mistrzowsko uporządkowane i skonstruowane], składające się z atomów, a atomy zbudowane są z fotonów/kwantów, czyli badanie organizmu człowieka i tego jak on funkcjonuje, to faktycznie badanie fotonowego ciała ludzkiego.
    Fotonowy człowiek nawet nie został tknięty przez uniwersytety, bo wiadomo że jest to nieskończenie skomplikowany twór i profesorki nie potrafią się z tym zjawiskiem zmierzyć, co oznacza zupełną ignorancję w zrozumieniu jak działa fotonowe ciało energetyczne człowieka[temat próbował badać między innymi profesor Bruce Lipton , ale został on wyklęty przez środowiska uniwersyteckie].
    Foton jest w wielu miejscach naraz i nigdzie, jest umieszczony w pustce, nie jest w czasie, choć się w czasie przejawia, nie jest cząsteczką /kuleczką lecz falą , która potrafi się zamanifestować jako kuleczka gdy obserwator mierzy jej położenie i foton z innym fotonem ma łączność niezależnie od odległości przestrzennej, ignorując przestrzeń oraz czas. I to samo można powiedzieć o człowieku-zlepku niezliczonej ilości tych właśnie fotonów.
    To oznacza że fotonowy człowiek, a człowiek obecnych lekarzy i zagubionych profesorków, to skrajnie różne osoby, jedna to falujący wielo wymiar poza przestrzenny i poza czasowy, zgrywający się z mistycznym pojmowaniem świata [z medytacyjną ‘pustką’- sunjatą ], bardzo elastycznie funkcjonujący na zasadzie przekonań, wierzeń i światopoglądu obserwatora[każdy obserwator inaczej to widzi, szczególnie jeśli ma rozwój mistyczny], a druga [darwinowska osoba] to bezsensowny produkt ślepego losu, sztywniacki fizyczny prymitywny twór przyrodniczy, podlegający grawitacji i czasowi na zasadzie 17 wiecznej fizyki Newtona[człowiek w ujęciu darwinistów to zwykła agresywna i zboczona małpa, tyle że przypadkowo od jedzenia mięsa, mózg jej urósł].
    Dopóki ludzie nie zrozumieją swej głębszej fotonowej i poza fotonowej struktury, dopóty człowiek/świat będzie zagadką , spętaną przez fałszywe wierzenia ograniczające znacznie potencjał ludzki.

    Ostatecznie za chorobę i zdrowie opowiada czynnik mistyczny/wierzenia/autosugestia.

    Skoro zdrowie jest wypadkową pozytywnej autosugestii, to czy jeśli ktoś ma głębokie przekonanie że jedzenie plastikowych kapsli czy mięsa daje zdrowie, to będzie zdrowy?

    Nie[poza jakimiś skrajnymi i powierzchownymi przypadkami].
    Bo żeby wierzenia były faktycznie pozytywne, muszą mieć odpowiednie podłoże psychologiczne do tego.
    Absolut przez setki tysięcy lat wbudował w psychikę człowieka harmonię z przyrodą i jedzenie surowych warzyw i owoców daje właśnie idealne podłoże do budowania przekonania o zdrowiu. To przekonanie wzmacnia fakt, że układ pokarmowy ludzi jest długi jak u roślinożerców i rośliny pasują do niego w sposób przyrodzony[gdy ktoś to obserwuje, wówczas wzmacnia przekonanie, bo ma podstawy empiryczne do swojego wierzenia]. Plastikowe kapsle nie pasują do układu pokarmowego ludzi i są negatywne dla autosugestii, jako produkt zbrodniczej cywilizacji.
    Ale najważniejszym elementem budowania pozytywnej autosugestii jest etyka, czyli nie budowanie swojej korzyści na krzywdzie innych istot, w tym zwierząt.
    Absolut nie wspiera wiary podszytej krzywdą i staje się ona powierzchowna i obłudnie deklarowana. Zły człowiek, mający w nosie los innych, tak ustawia swój mózg i układ nerwowy, że on zatwardziały i usztywniony, nie działa pro zdrowotnie. Mimo iż mięsożerca próbuje się oszukiwać, nie widząc mordowania i okradania zwierząt i je podane w ładnym opakowaniu serki i kotleciki, to jego głębsza psychika dostrzega podprogowo więcej[jej się nie da oszukać] i przejmuje całą energię cierpienia jaka towarzyszy produkcji jego odzwierzęcego pokarmu i nasiąknięty tym złem, ma podmywaną wiarę w swoje zdrowie i traci je[„buduje dom na piasku”].
    Zdrowy jest ten, kto wierzy w zdrowie, a wierzy ten, kto czyni tak, by to wierzenie powstało. Etyka i trzymanie się świata przyrody, to wytworzenie pozytywnej wiary. Choć nawet gdy człowiek ma ograniczony dostęp do przyrody w miastach czy przy zniszczeniach przyrodniczych, ale trzyma się etyki i łaski Absolutu, może wytworzyć pełne zdrowie. Przy czym pamiętajmy, że zdrowie nie jest celem nadrzędnym i Absolut może posługiwać się chorobami, by uszlachetniać ludzi.

    Niektórzy twierdzą , że weganizm nie rozwiązuje cierpienia zwierząt, więc nie ma co go stosować. On nie rozwiązuje cierpienia zwierząt w 10%[pozostają gryzonie w zbożach, mole spożywcze w szafkach, koty potrącone przez pociąg itd].
    Gdyby ktoś znalazł lek na raka ze skutecznością 90% i nie było żadnej alternatywy, to czy odrzucimy takie lekarstwo, tylko dlatego, że pozostaje 10% nieskuteczności?

    Dziś pragmatyką , praktyką i faktycznym rozwiązaniem cierpienia zwierząt jest weganizm. Nie są to puste deklaracje o miłości, nie jest to hipokryzja, ale poważne zredukowanie jednego z problemów społecznych. Przy weganizmie mamy namacalną [nie urojoną ] redukcję cierpienia, jako element etyczny[najważniejszy dla przetrwania gatunku ludzkiego], potem powiązany z tym element oszczędności ekologicznej i ekonomicznej i przy zastosowaniu dobrego zbilansowania poprawę zdrowia.
    Te cztery argumenty[etyka/ekologia/ekonomia/zdrowie] dają nieodparte wrażenie, że zaślepieni wrogowie weganizmu, są albo przedstawicielami korporacji odzwierzęcych [‘walka o byt’], albo ludźmi ze spaczonymi umysłami przez wychowanie i tradycję i nałogowo trzymają się mięsa, jaj, nabiału i miodu[potem kawy, alkoholu, słodyczy i żywności wysoko przetworzonej] i to silne uzależnienie, odbiera im możliwość racjonalnej oceny faktów.
    Jakby poważnie potraktować argumenty ‘obrońców kotleta’, to można też zezwolić na mordowanie się nawzajem i zalegalizować kanibalizm, skoro obecne prawo nie powoduje, że nie umierają ludzie[nie udało się uzyskać przez to nieśmiertelności].
    Jeśli można coś polepszyć w 90% i nie ma alternatyw, to trzeba to bezwarunkowo wykonać.

    Niektórzy mamią nas wizją eko hodowli lokalnej jako tańszej i bardziej ekologicznej niż weganizm. Kolejne matactwo spaczonych umysłów.
    To weganizm można robić lokalnie, bo zwierzęta, by karmić zimą trzeba zebrać dla nich żywność i tak samo można zebrać żywność dla ludzi.
    Transportowanie z krajów cieplejszych żywności zimą , jest o wiele mniej niszczące, niż hodowla wymagająca stałego dowozu paszy dla zwierząt oraz dochodzą koszty chłodzenia trupów, utrzymania weterynarzy, rzeźni i sklepów mięsnych[wydatek 20 większy niż mądrze ustawiony transport roślin z krajów cieplejszych].
    Jeśli trzeba przechowywać zwierzęta w zagrodach zimą , to lepiej pod dachem w szklarniach hodować zimą rośliny.
    Łatwo też jest wytworzyć wiedzę na temat kompostów roślinnych, by zastąpić zwierzęce odchody wcale nie takie cudowne[gówno wykańcza na dłuższą metę glebę , a zarazem jest ubogie w składniki odżywcze i po prostu paskudnie cuchnie oraz przyczynia się do roznoszenia pasożytów i bakterii].
    Poza tym jak pisałem, eko hodowla wykarmi może 10% z ponad 7 miliardów ludzi. Nie są to więc racjonalne argumenty, ale zwykłe wymówki chorych ludzi chcących zachować swoje zbrodnicze popędy i tradycyjne nałogi żywieniowe.
    Nie dajcie się oszukać, bo weganizm w 90% rozwiązuje problemy i te 10% możemy poza wegańsko już na spokojnie dopracować[specjalne tunele na pojazdy by uniemożliwić przejeżdżanie kotów, szafki odstraszające mole spożywcze itd], bo wtedy ziemia nie ulegnie zagładzie i będzie czas na to. Inaczej przepadniemy i stracimy wszystko. To będą skutki utrzymywania ludzkiej chciwości i głupoty. Wszystko spadnie na nasze głowy. Wtedy ostatecznie się przekonamy, że co wysłaliśmy, to do nas jak bumerang wróciło.

    Filmy z You Tube[kilka godzin]

    Przemysł mleczny jest kurewsko przeraźliwy – wszystko o mleku w 5 minut!
    https://youtu.be/ymWjXnnrGXM

    Kwantowe przejście. Fizyka kwantowa.
    https://youtu.be/vySD8udpiys

    Mózg, fascynujący automat Magia nieświadomości Cały Film dokumentalny Lektor PL
    https://youtu.be/ebmjgFrYFxQ

    PLANETE+ Mózg, fascynujący automat – Potęga nieświadomości, Lektor PL, cz2
    https://youtu.be/OCMuMbj1kUs

    1.NOWA BIOLOGIA cz.1 – BRUCE LIPTON ,,Umysł ponad materią,,(lektor ivo pl)
    https://youtu.be/iW2Ereo1SGU

    2.NOWA BIOLOGIA cz.2 – BRUCE LIPTON ,,Umysł ponad materią,, (lektor ivo pl)
    https://youtu.be/9AQzqV-1QKQ

  62. Grzegorz P.

    Osoba rozumna uczy się na błędach… cudzych.
    Osobnik głupi, zarówno przed szkodą , jak i po szkodzie nie wyciągnie wniosków.
    Z diety arbuzowej, wejdzie na ‘carnivore’. I chora CathZPP[jej ksywka brzmi jak nazwa odkurzacza] ‘święci zwycięstwo’ nad weganizmem.

    Sytuacja na polskim ‘carnivore’ robi się coraz bardziej tragiczna.
    Alushilla84 na You Tube u CathZPP napisała: „Ja dzisiaj zemdlałam, hipoglikemia, do tego napad paniki. Wracam do zbilansowanej diety i leków. Wiem, że to moja odpowiedzialność, ale widziałam w tym swoją szansę na odstawienie lekarstw. To wszystko w wielkim skrócie. Dalej będę jeść mięso dobrej jakości bo wiem, że to cenne źródło składników odżywczych, ale warzywa i owoce również.?(…)poruszyłam ten temat na jednym forum Keto i okazało się , że ketoza wcale nie jest bezpieczna, że więcej ludzi na niej mdlało. Poprawa psychiki również jest złudna, przynajmniej na początku. Chciałabym tylko ostrzec osoby, które się leczą psychiatrycznie i słuchają Twojego kanału, żeby nie czuły się jak debile dlatego, że biorą tabletki a cała reszta zdrowieje na mięsie, żeby nie widziały w tym cudownego środka, żeby działały ostrożnie. Tylko osoby bipolarne I z depresją często są zdesperowane :(?”[koniec].
    ‘Palo Santo’ : „U mnie mięso nie wyleczyło napadów obrzarstwa. Na próbnym karniworze chciało mi się jeść jeszcze bardziej, a było tym gorzej, że pół kilo mięsa dłużej się trawi niż pokarm roślinny. Była różnica w nasyceniu, ale tylko psychicznie. Fizycznie ciągle chciało mi się jeść. Moja dieta wróciła teraz do głównie roślinnej, bo moje ciało zaczęło w ciągu niecałych dwóch tygodni zatrważająco tyć. Zostawiam w diecie produkty zwierzęce, z mięsa tylko ryby jakieś.”[koniec].
    ‘Beef Only’: „Czy też tak macie na karni że wam masakrycznie skóra schnie? Jestem 19 dzień na diecie jem tylko wołowinkę wątróbkę smalec i łoj wołowy i tak od ponad tygodnia z każdym dniem coraz bardziej wysycha mi skóra ale tylko na dłoniach ramionach i nogach”[koniec].
    I wcześniej jedna osoba o swym ‘carnivore’ napisała : „wyszłam z końcem roku i zrobiłam sobie dla ciekawości badania. I się załamałam. Cholesterol masakryczny, ale pal sześć cholesterol. We krwi obecny mocznik. Do tego podwyższony mocno poziom amylazy. Nigdy wcześniej nie miałam tak fatalnych wyników(…)lekarz mi mówi, że jak tak dalej pójdzie, to zniszczę sobie nie tylko wątrobę , ale i nerki oraz trzustkę .”
    i Julitta Gajewska: „na diecie carnivora zaczęłam sie czuć źle(…)po długim jedzeniu samego mięsa- wszystko inne będzie ci szkodzić(…)Nie jest to normalne i zdrowe, że organizm zaczyna odrzucać 99% produktów spożywczych.”
    i ‘Lady Gaga’ : „Ja kochana na diecie Karniwora rozchorowałam się. ”[koniec]

    Każdy szanujący się żywieniowiec uznałby, że już chyba czas ze sceny zejść. Ale dla CathZPP to nic[stosuje taktykę wyparcia faktów, podobnie jak ucieka od zetknięcia się z cierpieniem zwierząt, które okrada i zjada].
    Od początku wiedziałem, że to co CathZPP wygaduje o weganach, faktycznie mówi o sobie i „carnivore”, bo tu istotnie odrzut jest 90% i ludzie wpadają w poważne tarapaty zdrowotne, o wiele gorsze niż niektórzy na śmieciowym weganizmie[ilość niedoborów na czystym carnivore jest o wiele większa niż na weganizmie, ale to nic, bo ilość toksycznych nadmiarów poraża większość śmiałków próbujących tego szaleństwa].
    W ramach psychicznego odruchu, co CathZPP w sobie ma, u innych widzi, szkalując weganizm za pomocą zwykłych kłamstw i półprawd np o karotenie/’A’, o omega ALA/DHA[w swym słowotoku przypomina kujona studencika, który nauczył się słowo w słowo z kartki{wyprodukowanej przez lobby odzwierzęce} na temat wirtualnych niedoborów wegan i bezmyślnie recytuje ‘wierszyk’, za co na studiach może dostałby piątkę , ale u mnie warte to jest mniej niż zero],
    czy dobierając fałszywych świadków jak wcześniej opisana Marti’[mająca zaburzenia odżywiania]
    i Lierre Keith[stale jedząca nabiał i mięso podczas ‘diety wegańskiej’].

    Ostatnio do ‘byłych wegan’ u CathZPP dołączył niedouczony drobny cwaniaczek kelner Maciej „Baku”, który najpierw był na wysokotłuszczowej ‘diecie Kwaśniewskiego’ i podobnym żywieniu, ale mieszkając za granicą , nie miał ciepłej wody w kranie[taka była bieda] i nie mógł myć garnków po tłuszczu, więc momentalnie postanowił jeść same owoce i potem ziemniaki. Potem wymyślił sobie by wyciskać soki warzywno owocowe, ale już po 3 dniu się „porzygał” gdy zrobił sok z : „seler, marchew i jakieś inne zielone gówna”.
    I w końcu „Baku” zmęczył się tym „weganizmem idealnym”.
    Jak każdy ‘porządny polski chłop’ zatęsknił za skwarkami i jeszcze go jakiś niedouczony ‘dietetyk’ nabrał, że na weganizmie nie ma żelaza itd[co jest sprzeczne z amerykańskim, kanadyjskim, angielskim i włoskim stowarzyszeniem dietetycznym twierdzącym że dobrze zbilansowana dieta roślinna jest odpowiednia na każdym etapie życia].
    I szalony „Baku” odrzucił prawie wszelkie rośliny i dalej jadł wysoko tłuszczowo produkty odzwierzęce.
    I po tym jak „Baku” prawdopodobnie wyczuł że można na ‘roślinnym dramacie’ zrobić pieniądze na Internecie, założył grupę „ex-weganie” zbierającą nieudaczników wylewających swój jad na „weganizm idealny”[faktem jest, że chłopak ten kompletnie nie pasuje do typowego profilu wegan].

    Gdy ‘Baku’[robiąc chyba za tak zwanego „użytecznego idiotę”] złożył ‘świadectwo’ u CathZPP,
    to ‘Izabela bania’ na You Tube napisała: „Jedno mogę powiedzieć po obejrzeniu tego i kolejnych filmików na te tematy – Wasz zasób wiedzy jest żenujący jeśli chodzi o nie jedzenie mięsa. Więc i nie dziwię się że Wam po prostu nie wyszło. To tak jakby się zabierać od razu za latanie samolotem jeżdżąc co najwyżej rowerem. I Wy chcecie udowadniać szkodliwość nie jedzenia mięsa? Bez żartów… Ziemniaki? Banany? Kur… Ciężko się tego słuchało bo przekaz merytoryczny – zero. A dodatkowo widzę tu znowu tylko hejtowanie a nie przekonywanie na argumenty, szczególnie od Palmy. “Dejcie” se spokój bo zaistnieć każdy chce a nie każdy potrafi. Ja tam nie widzę nic złego i zmuszającego w ludziach np. z odmładzania na surowo ale dupa mnie nie szczypie jak niektórych… Ech miało być rzeczowo i ze argumenty przeważą ale nie. Mniej krytykujcie a patrzcie na siebie i swoje błędy bo widzę że było ich sporo i niektórzy z filmiku do dzisiaj mają problem się ich pozbyć. I to nie jest przez Agę (in Amerika) ( Palma to do Ciebie) ani przez Mariusza z Odmładzania tylko przez Wasze lenistwo umysłowe i brak wiedzy. Się kur… ekspertów i mentorów porobiło… Ech![koniec]

    A ‘Mariusz R’ napisał : „Ja wytrzymałem 7 minut tego cyrku, ktoś więcej?”[koniec]

    A ‘Baku’ na to: „to długo, ja minuty wytrzymać nie mogę.”[koniec]

    A ‘Mariusz R’ na to: „@Baku mam nadzieję , że ta pani nazbiera szybko te 100 000 subskrypcji, i przestanie mnie spamować na You Tube. Zgłaszam spam, ale nic to nie daje.”[koniec]

    Gdyż CathZPP nabrała ludzi, że jak uzbiera 100 000 subskrypcji, to usunie swój kanał[a jak uzbiera, to powie innym, że to był tylko żart{jak z jej narkomanią }, a inni byli głupi i się nie zorientowali że to jedynie ironia, a ona oczywiście zostaje na You Tube].

    CathZPP opowiadała bzdury o weganizmie by:

    1) chronić przemysł odzwierzęcy i zniszczyć konkurencję dietetyczną ;

    2) zwalić na innych, winy swojego stylu życia[rzekomo ‘to nie ja niszczę ludzi, to weganie’];

    3)szczerze nienawidzi wegan, bo czuje się od nich gorsza i może jakiś głupi weganin zalazł jej za skórę i teraz dzika CathZPP podle się mści, stosując odpowiedzialność zbiorową na wszelkich weganach.

    Ci którzy uwierzyli w chory bełkot CathZPP to:

    1)ludzie pracujący bezpośrednio w przemyśle mięsnym[przemysł i przetwórstwo mięsne w Polsce zatrudnia ponad 100 000 ludzi];

    2) ksenofoby i szowiniści nienawidzący ludzi żyjących inaczej;

    3) ‘nałogowcy’ żywieniowi, zakochani w golonce, salcesonie, kaszance, smalcu, boczku itd

    4) zwykłe nieuki podatne na psychomanipulację , nie mające wiedzy o niczym.

    Piosenki : Mniej niż zero – Lady Pank ft. K. Kowalska, G. Markowski, T. Organek, P. Rogucki, M. Wyrostek
    https://youtu.be/BNknWDWTSoc

    Jonathan Mann, Prawda o krowach mlecznych
    https://youtu.be/4cZ-uxmB7bE

  63. Grzegorz P.

    Streśćmy moje wcześniejsze komentarze.
    Jeśli chodzi o żywienie CathZPP, to widać że ona nie je normalnie, ale ‘ćpa’ jedzenie jak narkotyk, bo opowiada że po tym czy po tamtym, czuje się tak i owak, np po zgniłym sfermentowanym mięsie odjeżdża[w kosmos- co może być spowodowane zatruciem pokarmowym i jakimiś pasożytami, gdyż może być już nieźle zarobaczona].
    To jest ortoreksja najwyższego stopnia, gdy za pomocą żywności wytwarza sobie silne stany emocjonalne[efekt placebo/nocebo].
    Jej opisy dobrze zgrywają się z faktem, że była leczona na kliniczną depresję .
    Przez wiele lat ‘prała sobie mózg’ na „paleo” i na skutek tych wierzeń nabrała psychopatycznych skojarzeń wobec konkretnych pokarmów i projektuje je emocjonalnie po zjedzeniu czegoś tam.
    I zawsze jest raz zdrowa, a raz niezdrowa w zależności od fazy[na ‘paleo’ była ‘zdrowa’, a miała takie bóle, że łykała niebezpieczny paracetamol; dziś bez makijażu wygląda jak 50 letni facet wypuszczony z obozu koncentracyjnego, ale szybko tłumaczy, że to od roślin, które kiedyś dawno temu jadła].
    Chwali się też, że na ‘carnivore’ libido[żądza seksualna] ostro skacze i że nawet jest z tym kłopot.
    I faktycznie niekontrolowany seksoholizm i agresja od nadmiaru karnityny, tauryny, kreatyny, to poważny problem społeczny zwiększający ryzyko gwałtów i niechcianej ciąży, a seksoholik zafiksowany na jednym temacie, strasznie tępieje umysłowo[badania to potwierdzają ].
    A ich dramat polega na tym, że z jednej strony nabuzowana głowa ostro chce pożycia płciowego[jak u królików], ale układ żylny krążenia jest zapchany cholesterolem, tłuszczem, TMAO itd i narządy płciowe odmawiają czasem posługi.
    I na ketozie energia im siada, przez co są wyjątkowo leniwi.
    CathZPP swoją niewydolność tłumaczy tym ‘że jest leniem’ i faktycznie nic nie robi, tylko cały czas siedzi przed komputerem[więc jej ‘chłopak’ może być fikcją , lub spędzają bardzo mało czasu] i pisze oraz wygaduje w kółko to samo[niczym stara płyta gramofonowa z jedną melodyjką ], co też może ukazuje, w jaki sposób mózg siada na ketozie odzwierzęcej, ze spadkiem 30% energii i nieustannym bombardowaniem toksynami z mięsa i jaj, jak amoniak, siarkowodór czy TMAO.
    Z dnia na dzień CathZPP wygląda coraz gorzej, porównując ją choćby do czasów z ‘paleo’, gdzie jadła trochę błonnika, ‘C’, ‘E’, ‘K’, magnezu, folianów i innych mikroelementów chronicznie brakujących na ‘carnivore’[nic jej nie daje podjadanie witaminy C, małej ilości jabłek, czy soku z kiszonych ogórków, bo toksyny z mięsa, nabiału, jaj i kawy zabijają te składniki dość skutecznie].
    O jej niedowładzie umysłowym najlepiej niech świadczy fakt, że nie umiała wymyślić lepszego sposobu wybicia się na You Tube, niż jechać na plecach Agi in America.
    Po najmniejszej linii oporu, ordynarny pomysł na poziomie kleszcza, pchły czy wszy, gdy jako zwykły pasożyt, uczepiła się wielkiego kanału, by ludzie wpisując ‘Aga in America’ wchodzili na nią i oglądali chamskie bluzgi na wegan[‘pierdzieć jak weganin ha, ha!!!’], które spodobają się 5% widowni i to starczy, by rozkręcić kanał z 1000 subskrypcji do 11 464 w marcu 2019 roku[choć nie wiem, ile pustych subskrypcji kupił jej przemysł odzwierzęcy i część ludzi robi to dla zgrywu].
    Innego pomysłu na siebie nie miała, bo jest zbyt mało inteligentna, by coś mądrzejszego wmyślić i nie miała nic ludziom do zaoferowania poza bełkotem dietetycznym[o tym jak to omega3 nie ma w roślinach, a siemię lniane ma kwas pruski i najbardziej ekologiczne środowiskowo są krowy, bo można wypuścić je na łąkę i te się same popasą i mamy mięcho{kilo dziennie} dla ponad 7 miliardów ludzi].
    I panicznie boi się nagrywać wypraszany filmik o tym, co je w ciągu dnia, bo 35 letnia kobieta wyglądająca bez makijażu jak 50 letni facet spijający krew i jedzący gałki oczne oraz gnijące mięso czy surowe flaki, może wywołać szok społeczny i ilość skarg na You Tube sięgnie zenitu, tak że oni w końcu będą musieli ją ściągnąć z Internetu.
    Nie chciałem o tym pisać , ale w końcu muszę wyrzucić to z siebie, że CathZPP może obrzydliwie śmierdzieć[czego ona nie czuje, bo jej węch się przyzwyczaił i nie wysyła sygnałów], co potwierdza nauka.
    Badania czeskie[ Department of Anthropology, Faculty of Humanities] opublikowane w 2006 roku przez „Oxford University” wskazują na nieprzyjemny odór ciała, spowodowany spożywaniem mięsa: „Poddaliśmy testom efekt konsumpcji czerwonego mięsa na atrakcyjność zapachową ciała. Zastosowaliśmy w ramach tematu wyważony projekt eksperymentalny . Siedemnastu mężczyzn jako dawców zapachu, było na diecie mięsnej lub bezmięsnej i przez 2 tygodnie zbierano pot z pod ich pach za pomocą noszonych naramienników, aby analizować zapach ciała w ciągu doby. Próbki świeżego zapachu zostały ocenione pod kątem ich przyjemności, atrakcyjności, męskości i intensywności przez 30 kobiet, nie używających hormonalnych środków antykoncepcyjnych. Powtórzyliśmy tę samą procedurę miesiąc później z tymi samymi dawcami zapachu, z każdym na przeciwnej diecie niż wcześniej. Wyniki analizy wariancji powtórzonych pomiarów wykazały, że zapach dawców będących na diecie bezmięsnej był oceniany jako znacznie bardziej atrakcyjny, przyjemniejszy i mniej intensywny. Sugeruje to, że spożycie czerwonego mięsa ma negatywny wpływ na subiektywny odbiór zapachu ciała(…) Niektóre wierzenia ludowe łączą poczucie przykrego zapachu z konsumpcją mięsa. Na przykład Hindusi z Indii, którzy zwykle są wegetarianami, mówią , że ludzie, spożywający mięso śmierdzą . Zgodnie z naszą wiedzą , efekt ten nie był jednak testowany w kontrolowanych warunkach(…)Uczestnikom grupy mięsnej podawano 100 gramowe danie z czerwonego mięsa na każde danie główne [przykładowo jako przekąskę , czy obiad](…)dieta, którą przepisaliśmy naszym dawcom zapachu, była identyczna, z wyjątkiem zawartości mięsa [na przykład smażone steki wieprzowe z ziemniakami, smażony ser edam z ziemniakami]. Daje to dużą pewność, że nasze wyniki wynikają z badanego efektu [czyli mięsa], a nie z powodu innej zmiennej [na przykład dnia badania](…)[przykry zapach]może być spowodowany zmianami w ilości i/lub względnej obfitości ‘kwasów alifatycznych’.” [ http://chemse.oxfordjournals.org/content/31/8/747.full.pdf+html ;
    oraz
    https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/16891352 ][koniec]

    Co by wskazywało że CathZPP cuchnie acetonem[od ketonów], może ma halitozę[od nadmiaru siarki], ‘rybi zapach'[z choliny] i skóra śmierdzi[dlatego mówi się : „śmierdzieć jak carnivore”].
    O tuszowaniu swej paskudnej twarzy powiedziała: „Światło i puder, moja droga, moja cera nadal jest przeorana bliznami po ‘zdrowych roślinkach i owocach’. Kwestia oświetlenia i różowej dobrze dobranej szminki raczej”[koniec].
    Włosy jak u stracha na wróble.
    Wychudzona.
    I pewnie dlatego w ramach wyparcia[‘to nie ja jestem obrzydliwa, ale wszyscy weganie’], zakompleksiona czepia się tak mocno wyglądu innych ludzi.

    Trzeba też zadać pytanie o faktyczną pracę , skoro ma tyle czasu i energii na działalność internetową .
    Jak zarabia przy tym?

    Może ktoś to wyjaśni w stosownej porze. Wiemy że dziś ukrywa się pod dziwnym pseudonimem na jakiejś wyspie[jak zbieg] i to co mówi, mija się z faktami.

    Jak pisałem, osobnik nierozumny nie wyciągnie wniosków zarówno przed szkodą , jak i po szkodzie. Nikt mądry nie uwierzy takiemu podejrzanemu typkowi jak CathZPP i nie wejdzie w obłęd „carnivore”. Stąd można spokojnie zdyskwalifikować jego świadectwo na temat byłego weganizmu, skoro wygłasza je osoba niezrównoważona psychicznie czy szukająca zarobku za wspieranie przemysłu odzwierzęcego[lub jedno i drugie zarazem]. Musimy wiedzieć, że poprzez Internet odbywa się ‘spektakl’ reklamujmy przemysły spożywcze i jego ‘aktorzy’ robią nas w konia. Przemysł odzwierzęcy na coś wydaje gigantyczne pieniądze i jakoś musi się to odbijać na You Tube. A podstawą jest zwalczenie diety wykluczającej produkty zwierzęce[weganizm]. I tu pojawia się kochająca[nie zwierzątka, a ] pieniądze CathZPP[mająca na uciążliwą psychicznie działalność internetową kilkanaście godzin na dobę], potem ‘Baku’[wypisujący setki komentarzy] i inni, robiąc ‘spektakl’, którego my kulis nie znamy. Musimy dociekać, kto robi ten ‘kukiełkowy teatrzyk’, a nie ulegać grze pozorów.
    CathZPP to mały tchórz[co pokazała w rozmowie z Filapkiem] i gdyby nie miała jakiś ‘pleców’, to by się nawet nie wychyliła. A tu raz za razem zostaje porażona i co chwila wyskakuje z nowym atakiem, niczym kaskader któremu płaci się za obrywanie w głowę . Jedno jest pewne, ilość ciosów, które może przyjąć jest ograniczona i w końcu zobaczymy nokaut[CathZPP przypomina boksera z podwórkowej ligi i gdy tylko natrafi na zawodowego pięściarza, zniknie po pierwszym ciosie].
    Jak widać, niektórzy masochizm mają wpisany w geny.
    I dobrze, bo patrząc na to kim jest CathZPP-2$, ewidentnie jest w tym sprawiedliwość, gdy samą siebie kara swymi uczynkami prowadzącymi ją do całkowitej katastrofy.
    Jak zwykle u ludzkich potworów, są to postacie tragikomiczne.
    Nie inaczej z CathZPP-2$, która w tym samym czasie nagrywa filmiki na You Tube z monologami o tym jak ważna jest wolność słowa i możliwość do wyrażania różnych poglądów, a tu w ukryciu stara się za pomocą gróźb sądowych zmusić blog do usunięcia moich komentarzy.
    Na argumenty Karoliny [która napisała powyższy artykuł] nie mogła racjonalnie odpowiedzieć, ale pojawiła się tu w komentarzach[jako Cath 6 LUT 2019: „Niezależnie od tego co sobie tutaj wyhalucynujesz, dieta karniwora działa…”],
    tylko dlatego, by przynajmniej sprawić wrażenie u swoich psycho fanów, że jakoś tam panuje nad sytuacją [zwykła manipulacja widzem] .

  64. Grzegorz P.

    O „ex weganach” filmik nagrał Everyday Hero: ‘CO MYŚLĘ O EKS-WEGANACH?’`
    https://youtu.be/adYKVcrM8Is

    I niektóre komentarze pod filmikiem
    ‘Daniel M’: „ ‘Inteligentna’ patologia[Everyday Hero] zabiera głos.Ten filmik to nic innego, jak odpowiedź na rosnącą liczbę osób porzucających dietę wegejską – dieta ta z mężczyzn robi cioty, a z kobiet jałówki. Weganie wyglądają jak szczury! – wystarczy tylko spojrzeć na tych z długim stażem i każdy, kto ma choć odrobinę oleju w głowie wie, że to obłęd. Od tej diety wegańskiej pamięć ci zaczęła szwankować, bo nie masz na imię Orestes, tylko Pinokio. Ciekawe, czy ty oryginalnie z plemienia żmijowego, czy też szabes goj?”[koniec]

    ‘zxcvbnm sdfghjk’ napisał: „Czekam na film o suplementacji. Czekam też na to jak słaby on będzie. Ciekawe czy wspomnisz w nim o tym ile tych suplementów trzeba się nałykać przez całe życie. Na weganizmie trzeba suplementować:- B12 (to jest oczywiste);- D3 (to również, choć niektórzy dalej sądzą, że grzyby mają witaminę D… ale chodzi o D3, a nie D2); – kwasy omega3 w wersji DHA i EPA (konwersja z ALA do tych form na diecie roślinnej zachodzi na poziomie ok. 5% i nie jest to wystarczające i pisze o tym nawet WEGAŃSKA dietetyczka pani Iwona Kibil ); – witamina K2 w wersji MK-7 (ta sama sytuacja – konwersja z innych form, które są dostępne w roślinach, nie zachodzi na wystarczającym poziomie – lekarze mówią , że można to znaleźć w sfermentowane soi jako chyba jedynym źródle tej firmy witaminy K2, ale cytuję ‘dokładna ilość tej witaminy zawartej w produkcie nie jest znana’, więc nie wiemy czy dostarczamy jej 100%, poza tym kto jadłby sfermentowaną soję codziennie…); – witamina A – to kwestia sporna, ale chodzi o to, że dieta roślinna nie dostarcza retinolu, a jego konwersja z betakarotenu zużywa duże ilości witaminy A, przez co ‘zostaje jej’ dla nas za mało. Nawet zakładając, że bierzesz jedną tabletkę tego wszystkiego dziennie (a niektóre, w zależności od dawki, trzeba brać 2-3 razy dziennie), to jeśli ktoś przeszedł na weganizm mając 20 lat i będzie żył jeszcze 60, to w tym czasie połknie… prawie równo 110 TYSIĘCY tabletek. Nawet jak odejmiesz od tego wszystkiego witaminę A, bo stwierdzisz, że rośliny mają jej tak dużo, że nawet jej straty na konwersję betakarotenu do retinolu nie są ci straszne, to…. liczba połkniętych tabletek bedzie wynosić prawie równo 90 tysięcy….Weganie pokazują wiele pięknych zdjęć swojego jedzenia, układają to finezyjnie na talerzu… ale obok posiłku powinni pokazywać każdego dnia garść tabletek, które będą musieli łykać do końca swojego życia.”[koniec]

    „wege nacja” na to: „Olej lniany, siemię lniane to idealne źródło omega3. Zawiera 50 razy więcej Omega3 niż łosoś. Nawet przyjmując konwersja 5%to i tak więcej niż gdzie indziej. Stosunek omega3 do omega6 idealny. Witamina K2 wytwarzana jest głównie przez drobnoustroje jelita czczego i jelita krętego ludzi i zwierząt (postać MK-4 witaminy K2Witamina K2 występuje także (choć w niewielkich ilościach) w produktach pochodzenia zwierzęcego, takich jak mięso, jaja i produkty mleczne, a zwłaszcza w produktach otrzymanych w procesie fermentacji bakteryjnej. W Europie najważniejszym źródłem menachinonu są więc sery: holenderskie, niemieckie, szwajcarskie, zaś w kulturze azjatyckiej –produkt fermentacji soi, w której biorą udział bakterie Bacillus subtilis natto) i miso (postać MK-7 witaminy K2). Jej źródłem są także inne postaci witamin K, które ulegają przekształceniu w witaminę K2 w organizmie. Witamina D to jedna z niewielu witamin, której źródła można szukać nie tylko w pożywieniu. Witaminę D organizm potrafi sam wytworzyć. Wystarczy około 15-20 minut (nie więcej!) na słońcu, by pokryć 90% dziennego zapotrzebowania na witaminę D – pod warunkiem wystawienia na promienie słoneczne około 20% powierzchni ciała, nie zabezpieczonego kremem z filtrami UV (ogranicza on syntezę witaminy D nawet w 90%). Musisz sobie jeszcze raz przeliczyć te suple bo zostaje B12 której i tak zapas w organizmie jest na 10 lat. Zostając weganinem 10 lat przed śmiercią nie ma potrzeby suplementacji B12. Słabo to wygląda u Ciebie z poszukiwaniem informacji. Mi to zajęło 5minut. Jak ktoś przechodzi na weganizm z ‘diety’ śmieciowej to już na wstępie ma niedobory. W takiej sytuacji powinien zacząć od suplementów a najlepiej badan. Przychodzi ex-weganin do lekarza i mówi: ‘Mam problemy psychiczne od wegańskiej diety’. Lekarz : ‘…przecież miałeś je już przedtem’. Taki mam stosunek do byłych ex.”[koniec]

    CrazyPolishVEGAN: „Trochę czuję się zawiedziony, że nie podałeś imion tych ex wegan, ale rozumiem, że lepiej gówno burzy nie rozpoczynać i tych ludzi nie promować. Podnoszę rękę i się chwalę żem już weganin od 6laty (tak, Ty Orestes to wiesz, ale może ktoś jeszcze inny poczyta mój komentarz), do tego ultramaratończyk, zdrowy 36 letni mężczyzna. Nie przechodziłem na jakieś detoksy, nie jadłem tylko owoców (choć miałem etap w życiu, że jadłem 30 bananów dziennie plus ryż z fasolą dla białka, dalej jem dużo bananów, dziś 11 sztuk, bo lubię ), suplementuje od początku mojej wegańskiej przygody witaminę B12, dostarczam wystarczającej ilości kalorii, wysypiam się i dbam o swoje zdrowie, a i nie robiłem kilkudniowych głodówek i nie piłem moczu przez dwa lata (a jest w necie taki ex vegan).”[koniec]

    Filmik : 108-letnia weganka
    https://youtu.be/uFJhqSf_rkI

    100 letni weganin lekarz krótko o swojej długowieczności i zdrowiu (napisy pl)
    https://youtu.be/MwkVuxYevvo

    Fizjolog od ćwiczeń i nauczyciel dla cukrzyków Drew Harrisberg na stronie forksoverknives.com 23 stycznia 2019 napisał: „Moja historia mówi o tym, jak drastyczna zmiana w moim sposobie odżywiania – od diety keto[genicznej{wysokotłuszczowej}] do diety roślinnej – pozwoliła mi odzyskać kontrolę nad poziomem insuliny i cukru we krwi, a ostatecznie znów się rozwijać. Zacznę od przedstawienia siebie. Nazywam się Drew Harrisberg. Jestem fizjologiem wysiłkowym, wychowawcą dla cukrzyków, sportowcem i co najważniejsze, jestem szczęśliwym i zdrowym facetem, rozwijającym się z cukrzycą typu 1[chorobą trzustki]. Nie tylko zaakceptowałem życie z tą chorobą , ale nauczyłem się ją lubić i w ten sposób nią zarządzać, żeby ona mną nie zarządzała. Diagnoza pojawiła się nieoczekiwanie, gdy miałem 22 lata. To była chwila, która zmieniła moje życie na zawsze. Pamiętam, że podjąłem świadomą decyzję , że zostanę ekspertem w radzeniu sobie z chorobą i że podzielę się tym wszystkim ze światem, co odkryłem(…)przestawiłem się z diety opartej na konwencjonalnej piramidzie żywieniowej, na dietę według ‘paleo’, opartą głównie na roślinach, ale z niską zawartością węglowodanów [50-150 gramów na dzień]. Około 70% mojej diety składało się z nisko węglowodanowych, nieskrobiowych warzyw, orzechów i nasion. Pokarmy odzwierzęce [mięso, ryby, jaja i nabiał] stanowiły tylko około 30% mojej diety, ale w każdym posiłku miałem produkty pochodzenia zwierzęcego. Jadłem bardzo minimalne ilości owoców [tylko jagody] i nie jadłem prawie produktów pełnoziarnistych, strączków, ani roślin psiankowatych. Śledziłem ten sposób odżywiania przez pierwsze 7 lat mojej cukrzycy i to pomogło mi osiągnąć wspaniałe rezultaty: moje zapotrzebowanie na insulinę znacznie spadło, poziom cukru we krwi był ściśle kontrolowany i ustąpiły niektóre dolegliwości fizyczne(…) Cały szum związany z dietą ketogenną wzbudził we mnie zainteresowanie, więc postanowiłem ją wypróbować, mając nadzieję , że będę mógł jeszcze bardziej zmniejszyć zapotrzebowanie na insulinę i osiągnąć jeszcze lepszą kontrolę poziomu cukru we krwi. Początkowo tak właśnie się stało. Po dwóch miesiącach na diecie ketogennej byłem chudy, sprawny, miałam silne skupienie i koncentrację , mogłam chodzić długie godziny bez jedzenia, miałam stabilny poziom cukru we krwi i miałam niższe zapotrzebowanie na insulinę . W tym momencie wydawało się , że ‘keto’ jest magiczną kulą , a ja byłem wielkim zwolennikiem tego sposobu odżywiania. Ale po dwóch miesiącach wszystko skończyło się tragicznie. Stałem się najbardziej odporny na insulinę , w całym moim życiu. Straciłem wszelką elastyczność metaboliczną. Oczywiście, bardzo skutecznie spalałem tłuszcze i ketony, ale kosztem tolerancji jakiejkolwiek glukozy. Nie tylko nie mogłem już spożywać najmniejszej ilości węglowodanów bez potężnego skoku cukru we krwi, ale także byłem odporny na insulinę , która miała przywrócić mój poziom do normalnego zakresu. Byłoby łatwo obwiniać niewielkie ilości węglowodanów które jadłem, za mój wysoki poziom cukru we krwi, ale to byłby błąd. Oto dlaczego: nawet gdybym nie jadł żadnych węglowodanów, a moja wątroba wrzuciła [wyprodukowaną z białka] glukozę do mojego krwioobiegu, nie byłabym w stanie naprawić mojego wysokiego poziomu cukru we krwi, ponieważ byłem oporny na insulinę , którą wstrzykiwałem. Czułem się jakbym był na drodze do rozwoju cukrzycy typu 2 [typ 1 to i tak więcej niż potrzebuję, więc dziękuję ]. To była bardzo przerażająca perspektywa i mocne przebudzenie. Uświadomiłem sobie, że dieta ketogeniczna jest krótkoterminowym powierzchownym rozwiązaniem. Usuwając węglowodany z diety, jednie usuwamy to co prowadzi do objawów [zbyt wysoki poziom cukru we krwi], nie odnosząc się do faktycznej przyczyny. Następnie, gdy pojawią się węglowodany, twoje ciało nie będzie mogło już ich tolerować, co sprawia, że węglowodany staną się wtedy dla ciebie ‘złe’, choć tak naprawdę stają się one ofiarą czegoś innego. Po wielogodzinnym zastanawianiu się jak wyjść z tej sytuacji bez wyjścia, okazało się, że duże ilości wewnątrzkomórkowego nagromadzenia się tłuszczu, powodują dysfunkcję komórki, prowadzącą do insulinooporności i upośledzonej tolerancji glukozy. Widziałem wielu adwokatów ‘keto’ demonizujących węglowodany, ponieważ oni osobiście nie mogą ich tolerować. Ponownie, może się wydawać, że na przykład banan wywołuje silny wzrost poziomu cukru we krwi, ale faktycznie jest to tylko objaw spowodowany znacznie głębszym problemem. Po tym, jak zdałem sobie sprawę , że duże ilości nasyconego tłuszczu, który jadłem [z jaj, kurczaków, mięsa i pełnotłustych produktów mlecznych i oleju kokosowego] czyniły mnie odpornym na insulinę , wiedziałem, że muszę coś zmienić. Po zrozumieniu, że złe wyniki zdrowotne spowodowane są nasyconymi tłuszczami, zastanawiałem się , czy nie wrócić do diety ‘paleo’. Zdałem sobie jednak sprawę , że być może, wcześniej dobrze funkcjonowałem na ‘paleo’ tylko dlatego że po prostu udało mi się zneutralizować[szkodliwość tłuszczy zwierzęcych] dzięki zdrowej żywności roślinnej, którą jadłem. Czy moje korzystne wyniki na ‘paleo’ wynikały z 30% produktów pochodzenia zwierzęcego, czy 70% z roślin? Podejrzewałem, że to drugie. Jedynym sposobem, aby naprawdę odpowiedzieć na to pytanie, było rozpoczęcie diety ściśle roślinnej i śledzenie zmian. Postanowiłem więc wyruszyć w podróż, aby sprawdzić, czy całkowite usunięcie tych pokarmów i spożywanie większej ilości pokarmów roślinnych bogatych w węglowodany spowoduje odwrócenie wywołanych szkód metabolicznych. Natychmiast wyruszyłem w drogę diety ściśle roślinnej. Zrzuciłem tłuszcz z 75% dziennej energii do mniej niż 20%. Usunąłem wszystkie pokarmy zwierzęce i oleje. Raczej skupiłem się na uzyskaniu zdrowych tłuszczy z awokado, orzechów i nasion. Dodałem również do diety pełnoziarniste rośliny i strączki [których nie jadłem od prawie 7 lat od czasu przejścia na ‘paleo’] i obfitość wszystkich rodzajów owoców. W ciągu 48 godzin moja wrażliwość na insulinę zaczęła wracać do normy. W ciągu 1 tygodnia moje spożycie węglowodanów było najwyższe od kiedy zdiagnozowano cukrzycę , a moje spożycie insuliny zmniejszało się z dnia na dzień.[ https://www.forksoverknives.com/why-i-quit-keto-diet-diabetes/#gs.qzswDL5J ]” [koniec]

    Niejaki „Szil”, będący na jednej z odmian diety „paleo” w komentarzu napisał 26 lutego 2016 : „pisanie że Ryby są jak dziczyzna to przegięcie. Ryby i część owoców morza zawierają metale ciężkie, głównie rtęć i trzeba uważać na to jakie gatunki jemy, skąd pochodzą , i jak często to robi